Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime20.06.19 14:31

First topic message reminder :

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" była w rodzinie Thorne'ów od pokoleń. Pomimo zmiany właściciela dalej skupia się ona - jak sama nazwa wskazuje - bardziej na wyrobach czekoladowych niżeli na żelatynowych. Na zewnątrz często wystawiane są stoliki dla tych, którzy chcą cieszyć się słodkościami na świeżym powietrzu. Dla tych jednak, którzy decydują się na posiłek na wynos, produkty pakowane są w urocze paczuszki nie tylko dla zabezpieczenia, ale i dla estetyki.
Na samym progu klienta wita słodka woń i brak gwaru. Z miłą chęcią odbywa się rozmowy w towarzystwie rozmaitego jedzenia. Można więc powiedzieć, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Oprócz tej mieszczącej się na Pokątnej, na świecie istnieje również wiele innych cukierni pod tą samą nazwą, między innymi w Rosji. Nic więc dziwnego, że linia tych cukierni jest nie tylko uwielbiana przez wzgląd na jakość towarów czy atmosferę, ale i dość znana wśród przeciętnych czarodziejów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime26.07.19 20:23

Dziewczyna wydawała się naprawdę sympatyczna. Nie grzmiała na Clementine ani nic z tych rzeczy. A Thorne znała takich, którzy chętnie karaliby za swoje błędy innych, oj znała! Pytanie – po co? Przecież Clementine nie pokaże nikomu języka ani nic to na co się sprzeczać?
Nieznajoma najwyraźniej miała nawet już dość samych problemów z teleportacją. Clementine nigdy takowych nie doświadczyła, ale domyślała się, że musi to być trochę kłopotliwe. Tak przemieszczać się z miejsca na miejsce i nie móc się o nic zaczepić... zupełnie jak jej gołąb, gdy oślepł niemal na zawsze na jedno oko. Strasznie się męczył biedaczek. Z tą dziewczyną pewnie było tak samo.
Pokręciła głową, słysząc wzmiankę o pieniądzach. Miała sporo kanapek, pomimo problemów finansowych w rodzinie, Thorne'om kanapek akurat nigdy nie brakowało. Ba, nawet taniej było robić je samemu zamiast kupować! W ten sposób mieli nieraz dwie kanapki za pół ceny sklepowej, więc opłacało się i to jak!
To miłe, ale nie trzeba, to tylko kanapki. Zresztą, mam ich pełno – odpowiedziała, wzruszając ramionami, po czym chwilę później się zaśmiała. – I jeśli chcesz, to możesz wziąć to, co mam w torbie. Zawsze zabieram ze sobą kilka czekoladek do domu w ramach dobrze wykonanej pracy, właściciel na to pozwala.
Mówiła całą prawdę. O ile z całego serca nienawidziła tego mężczyzny, to rzeczywiście dawał codziennie pracownikom kilka czekoladek na drogę. Miała co prawda wrażenie, że próbuje ich tym przekupić, ale no. Nie protestowała. Kto by się wkurzał o darmowe czekoladki?
Wyjęła z torby pudełko czekoladek i wyciągnęła w jej stronę. Znajdowało się tam wiele typów łakoci, z każdego jednak była tylko jedna sztuka. Clementine miała ich pod dostatkiem, niech tym razem kto inny się nacieszy! Poza tym nie były jej teraz szczególnie potrzebne, niektóre nawet zostały w domu jeszcze z poprzedniego dnia.
Ach, rozumiem. – pokiwała głową na wytłumaczenie. – Czyli to taka wasza tradycja?
Nie zamierzała ciągnąć jej za język, ale dobrze by było umilić sobie czas. Będą w końcu sprzątać, a to trochę zajmie. Warto zawsze pracować w dobrej atmosferze, bo to lepsze niż praca w kompletnej ciszy, jakby ktoś się na kogoś obraził. W ciszy Clementine po prostu czułaby się dziwnie i nieswojo.
Na szczęście nieznajoma się przystała na propozycję i nie miała nic przeciwko sprzątaniu razem. Clementine odetchnęła z ulgą w myślach. Jeżeli będą razem, zdecydowanie będzie pewniejsza, bo nie będzie się martwić o ewentualną szkodę sklepu, no i szybciej skończą.
Przystąpiły zatem do sprzątania i – tak jak myślała – szło im sprawniej i żwawiej niż w pojedynkę. Najpierw biurko, potem krzesła, podłoga... aż robota była skończona. Cukiernia lśniła w tym momencie jak nigdy dotąd.
Widząc, że dziewczyna się rozgrzewa, poszła po drewno położone tuż obok kominka i dorzuciła je do ognia. Szturchnęła palenisko pogrzebaczem, czekając, aż buchnie płomień i w końcu odsunęła się nieco.
Poszła po dwa krzesła stojące obok lady. Nie zanosiło się na to, by dzisiaj było dużo klientów, więc na razie i tak nie będą nikomu potrzebne. Dostawiła krzesła do kominka, jednak na tyle, by czasem nie zapłonęły.
Um... – Usiadła na krześle swobodnie. – Tak, sprzedaję i przygotowuję. Jestem nawet całkiem w tym dobra.
Powiedziała wszystko zgodnie z prawdą. Nie siliła się na skromność, wiedziała, że w dziedzinie Thorne'ów ten talent był dość powszechny. Większość jej krewniaków go miała – jedni byli lepsi w pieczeniu, a drudzy w gotowaniu. Wszyscy jednak byli w tym bardzo dobrzy.
A właściwie to czemu pytasz? – spytała, wlepiając w nią wzrok. Czyżby była z konkurencji? Chciała im wykraść przepisy i serwować to samo u siebie?!




How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you.
Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime28.07.19 23:01

Kiedy Arabella przyglądała się niewielkiemu pomieszczeniu, w którym Clementine sprzedawała wyroby czekoladowe, przypomniała jej się kuchnia z posiadłości ojca. Spędziła w niej połowę swojego dzieciństwa; pamiętała, jak wspólnie z Marcellą obsypywała się mąką i piekły cynamonowe pierniczki, będące prawdziwym hitem urodzin i świąt organizowanych w domu. Robiły również inne ciasta, ciastka i słodkości, raz nawet przygotowały paszteciki dyniowe. Torty i czekoladki Clementine skryte za przezroczystą szybą uświadomiły jej, jak wiele straciła przez wyjazd z Bargaly. Gdyby nie była charłakiem i trafiła do Hogwartu, codziennie wymykałaby się do kuchni z Marcellą i podbijałby podniebienia swoich współlokatorek z dormitorium. Rozwijałaby swój talent rok w rok i kto wie - może w przyszłości założyłyby własną cukiernię? Przez rozłąkę Arabella znienawidziła gotowanie, zwłaszcza, że od tamtej pory przygotowywała tylko mugolskie jedzenie. Brakowało jej przysmaków zawierających dynię. Uch, ale miała ochotę na tort dyniowy. Na szczęście Clementine wspomniała o czekoladkach ze swojej torby - poczekała, aż dziewczyna wyjmie pudełeczko z czekoladkami i zjadła dwie. Miała ochotę na więcej, ale chciała chociaż zachować pozory grzeczności. Kto to słyszał, żeby z takiej panny był taki żarłok? - Dziękuję, są dokładnie takie, jak zapamiętałam - uśmiechnęła się Arabella, gdy kończyła jeść drugą czekoladkę. Do tej pory Arabella nie zdawała sobie sprawy z przeszłości Thorne. Nie wiedziała, że kiedyś lokal należał do jej rodziny, a obecnie - do kogoś innego. Nie była zaznajomiona z sytuacją, ale kto wie - może kiedyś Arabella pozna tę historię? Na razie wiedziała tylko tyle, że zjadła właśnie dokładnie te same czekoladki, które jadła czternaście lat temu w swoje urodziny. - Można tak powiedzieć. Ja zwykle jej wysyłałam ciasto marchewkowe albo żelki w różnych smakach, ona mi czekoladki - wzruszyła ramionami. - A ty masz rodzeństwo? - spytała mimochodem, stojąc obok kominka i chwilowo odwracając głowę w kierunku swojej rozmówczyni, która akurat w tym momencie przyniosła im krzesła. Znowu posłała jej uśmiech pełen wdzięczności i przysiadła na krzesełku, gdy jej ciało rozgrzewało rozkoszne ciepło emanujące z kominka. Pokiwała głową na odpowiedź Klementynki - a więc sprzedawała swoje wyroby! I na dodatek poczęstowała Arabellę czekoladą swojej roboty. - Kurczę, robisz świetne czekoladki, będę twoją stałą klientką - stwierdziła Figg. Czekoladki Klementynki konsumowane raz do roku w ramach prezentu to stanowczo za mało. Z rozmyślań Arabellę wyrwało pytanie. A czemu pytasz? - Byłam po prostu ciekawa - wzruszyła ramionami. - Uwielbiam czekoladę i czasem coś przygotowujemy z siostrą, ale w porównaniu z twoimi czekoladkami to zwykły pic na wodę - dodała. Owszem, dużo pichciła z siostrą, ale ich wypieki nawet nie umywały się do czekoladek Thorne. Były obłędne! - Wiesz... po prostu zabijam czas rozmową, przynajmniej dopóki znowu się nie teleportuję - dodała niechętnie. Nie chciała opuszczać uroczego sklepiku na ulicy Pokątnej i jeszcze bardziej sympatycznej rozmówczyni.


Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime29.07.19 19:26

Może faktycznie trochę źle ją oceniła. Ta dziewczyna nawet nie wyglądała groźnie! W sensie "groźnie"... Nie jak potencjalny cukiernik. Bardziej przypominała gapę niż kogoś znającego się na pichceniu.
Słysząc pochwałę, uśmiechnęła się dumnie:
Nie ma za co. Cieszę się, że ci smakują.
Gdy tak słuchała wypowiedzi Arabelli w milczeniu to wychodziło na to, że obie były silnie związane z rodziną. Pokiwała głową w odpowiedzi na pytanie:
Mam, nawet dwoje. To moi mali bracia, choć obecnie to już nie tacy mali.
Zaśmiała się ciepło. Pomimo dzielącej ich różnicy wieku, obaj ją już przerośli. Naprawdę zaskakujące jak w tak krótkim czasie stali się z chłopców mężczyznami.
Skinęła głową, wyczuwając niewerbalne podziękowania. Nieznajoma nie musiała jej dziękować – to po prostu leżało w naturze Clementine, że tak reagowała. Zresztą, nietrudno było zgadnąć, że po prostu wygodniej jest siedzieć przy kominku niż stać czy kucać. Po jakimś czasie ból nóg i pleców dawał się przecież we znaki. Sama niejednokrotnie go doświadczyła, zaznając ciężkiej pracy w kawiarni.
Otuliła się ciaśniej zużytym przerobionym przez matkę kocoprochowcem i rozsiadła się wygodniej w krześle. Miała nadzieję, że wkrótce zrobi się cieplej, choć było to niemal niemożliwe. Chciała jednak jak w lato chodzić w samych pantofelkach i przewiewnej sukience, brakowało jej tego.
Rozumiem, rozumiem. – odparła, słysząc wyjaśnienia. Czemu nie? Mogły trochę porozmawiać, co tam Clementine szkodzi. – Czyli pewnie za chwilę przeniesiesz się w inne miejsce zgadza się? Może opowiedz mi dokładniej, co dotąd cię spotkało tak dla relaksu i upustu emocji.
Dawno temu porzuciła książki o bajecznych stworzeniach, zamieniając je na praktykę, a słodziutkie pastelowe wstążki zamieniając na brudny fartuch. Nie oznaczało to jednak, że nie mogła posłuchać czasem czyichś opowieści. Nie bardzo wierzyła w te fikcyjne – choć naprawdę chciała – ale takie małe opowiastki z życia... Dlaczego by nie? Zawsze to jakaś rozrywka dla ucha. Szczególnie że przecież i tak na razie nie miały nic w cukierni do roboty.




How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you.
Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime29.07.19 22:01

W przeszłości Arabella może i zostałaby cukiernikiem i założyłaby rodzinną ciastkarnię; obecnie jej jedynym marzeniem i zajęciem, które ją spełniało, było leczenie zwierząt. Uwielbiała nieść ulgę nie tylko zwierzętom żyjącym na terenach mugoli, ale również magicznym. Sowy, koty, papugi - raz nawet miała okazję towarzyszyć przy badaniu hipogryfa, który mimo złamanej nogi pięknie i dostojnie jej się ukłonił. Głęboko wierzyła, że każdy człowiek na ziemi, nieważne czy czarodziej czy mugol, miał przeznaczone sobie miejsce i rolę, jaką musiał odegrać. Klementynka uszczęśliwiała ludzi za pomocą czekolady, a Arabella leczyła ich pupili, gdy chorowali na zwykłe przeziębienie lub - czasami - na coś gorszego. - Gdyby nie to, że je tutaj sprzedajesz, spytałabym o przepis - zaśmiała się Figg, wskazując palcem na czekoladki. Nie chciała kraść rodzinnej receptury na czekoladę, która rozpływała się w ustach; tak samo jak ona nigdy nikomu nie powtórzyłaby przepisu na ciasteczka cynamonowe swojej babci, które robiły furorę wśród całej rodziny od wielu pokoleń. - Twoi bracia też będą czekoladowymi rzeźbiarzami? - spytała, z zaciekawieniem przyglądając się Thorne i przechylając głowę na bok. - Jest między wami duża różnica wieku? - dodała chwilę później, gdy ponownie przeniosła wzrok na pomarańczowe płomienie buchające z kominka. Ognisko przypominało jej domowe palenisko, które często - nazbyt często - szturchała pogrzebaczem, kiedy była mała. A chwilę później ojciec sypał szarym proszkiem przypominającym popiół prosto w płomienie i wykrzykiwał nazwy miejsc, do których chciał się udać. Z rozmyślań wyrwał ją dźwięczny głos cukierniczki. - A chcesz o tym słuchać? To dość dziwna historia... Siedziałam w domu, kiedy wiatr porwał ostatni kawałek papieru do pakowania prezentów na podwórze, dlatego ubrałam się i wyszłam. A wtedy czknęłam i... znalazłam się w Londynie. Wpadłam na koleżankę mojej siostry, więc nie było tak źle. Jednak kolejnym razem wpadłam na jakichś obrzydliwych opryszków w porcie i gdyby nie pewna dziewczyna, pewnie nie byłoby mnie tutaj - wzdrygnęła się Arabella. - Naprawdę, nie chcę cię zanudzać swoimi przygodami. Nie chcę ci też przeszkadzać w pracy - zauważyła w końcu Figg, jednak ciągle siedziała na krześle, starając się, aby jej ubranie choć trochę zdołało wyschnąć.


Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime30.07.19 1:02

Pokręciła smutno głową na wzmiankę o przepisie. Był w jej rodzinie od pokoleń, nie dzielili się nim z nikim. Wyznawali zasadę, że ciężka praca popłaca, ale się nie narażali. Gdyby tak zabrano im pielęgnowane tak długo dziedzictwo, nie byliby już Thorne'ami. Clementine mogła więc tylko ciężko westchnąć:
Wiesz, że to niemożliwe. Nawet jeśli bardzo bym chciała.
Mogła nie bać się ostrych kłów i pazurów wilkołaka, ale martwiła się o swoich bliskich jak nikt inny. Już teraz byli w kiepskiej sytuacji, a co dopiero jeśli ponieśliby kolejne straty. Wówczas wylądowaliby najpewniej na bruku albo musieliby się solidnie przebranżowić, sprzedać dom i wyprowadzić do jakiegoś małego zaułka. Już raz poznała smak bycia okradaną i nie zamierzała powtarzać tego więcej.
Co do braci to sama nie wiedziała. Mieli większy wybór odnośnie prac niż ona – w końcu byli mężczyznami. Mogli wyprowadzić się równie dobrze do innego kraju i tam zacząć swoje w pełni dorosłe życie. Poza tym nie każdy w jej rodzinie miał talent typowo do gotowania, niektórzy bardziej pasjonowali się malarstwem i przekładali to również na słodycze, przy których pracowali. Mimo to postanowiła jakoś zdawkowo jej odpowiedzieć.
Tak sądzę, chociaż myślę, że to pytanie bardziej do nich niż do mnie. Tylko oni znają swoje plany. – zaśmiała się rozbawiona. – Tak, dzieli nas kilka lat różnicy. Ale nie dużo.
Rozsiadła się wygodniej, szykując na opowieść. Początek był raczej typowy, ale potem... Wpadła na opryszków z portu? Jaka szkoda że Clementine tam nie było! Chętnie by ich poznała, może przy okazji nauczyliby ją, jak się prawidłowo bać. Po tylu latach wciąż było to kłopotliwe.
Uchm, rozumiem, a co było dalej? – Pochyliła się na krześle, jakby chciała lepiej słyszeć. Zaczynało się robić naprawdę ciekawie. Nieprzewidywalnie, ale ciekawie. Zastanawiała się, czy jeśli ją trafi czkawka teleportacyjna to czy też wyrzuci ją w tak przypadkowych miejscach. A może by tak wyrzuciłaby ją tuż po zamknięciu sklepu, od razu do salonu w jej przytulnym domu? Byłoby świetnie!




How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you.
Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime30.07.19 19:37

Rodzina była najważniejsza. Trzeba było dbać o swoich bliskich, bo tylko oni pozostawali na zawsze, na dobre i na złe. Przelotne miłostki, koleżanki i znajomi - żadne z nich nie mogło zastąpić siostry, brata czy rodziców. Arabella zawsze stawiała rodzinę na pierwszym miejscu; nawet kiedy okazało się, że nie jest czarownicą, robiła wszystko, aby jej bliscy nie musieli cierpieć bardziej niż ona. Była pogodna, uśmiechała się i nauczyła się ukrywać swoje uczucia, aby pozwolić sobie na łzy dopiero w zaciszu sypialni. Mimowolnie sięgnęła po jeszcze jedną czekoladkę, jakby chciała osłodzić sobie ogrom łez wylanych w latach dziecięcych. Uśmiechnęła się jeszcze raz do Thorne, jakby chciała jej powiedzieć, że te czekoladki są obłędne. Bardziej obłędne niż chwilę wcześniej, wręcz uzależniające. Jednak nie powiedziała nic; zamiast tego wstała i musnęła palcami swój płaszcz. Był suchy, dlatego narzuciła go na siebie, ponieważ mimo że w kominku wesoło trzaskał ogień, w cukierni było dość chłodno. Zapewne był to zamierzony zabieg, aby czekolada znajdująca się w sklepiku nie topiła się. Sprytne. - Rodzinny interes zawsze jest w cenie - zauważyła. Jednocześnie pomyślała sobie, że gdyby była czarownicą, zapewne tak samo jak ojciec i siostra pracowałaby w Ministerstwie. Tak samo jak dziadek, pradziadek i prapradziadek. Od wielu lat Figgowie okupowali różne departamenty Ministerstwa Magii - pytanie brzmiało, czy to ją interesowało? Raczej nie. Wolała swoje obecne zajęcie; leczenie zwierząt satysfakcjonowało ją i widziała w swoich konkretnych zabiegach efekty. - Cóż, dalej... znikąd pojawiła się ta dziewczyna, kazała im zostawić mnie w spokoju. I posłuchali jej, tak po prostu. Pracuje w tamtejszej knajpie... Jak się nazywa ta knajpa? Parszywy Pasażer, jeśli mnie pamięć nie myli. Później chwilkę porozmawiałyśmy i miała iść ze mną na sowią pocztę, żeby zawiadomić moją siostrę, ale... znowu mnie przeniosło, tym razem do ciebie - wzruszyła ramionami Arabella. Znowu przysiadła na skraju krzesła, ponieważ zaczęła czuć dziwne mdłości. Czyżby znowu...? - O nie - jęknęła Figg, a po tym żałosnym jęknięciu... czknęła. Poczuła ostre szarpnięcie w okolicach brzucha i z trzaskiem znikła z cukierni, zostawiając po sobie jedynie opadający powoli papierek po pralince z orzechami.

[zt]


Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime31.07.19 0:13

Cała ta opowieść brzmiała niewiarygodnie, ale niezaprzeczalnie interesująco. Pobudzała ciekawość młodej Thorne, sprawiała, że chciała poznać ciąg dalszy. Ta nieznajoma naprawdę przeżywała niesamowite przygody!
Po pierwsze: Ciekawe, kim była ta dziewczyna, o której mówiła. Wydawała się trochę jak łowcy wilkołaków – specyficzna, ale wyjątkowo bohaterska! A poza tym nieustraszona, bo kto inny sprzeciwiłby się oprychom? No, nie licząc Clementine... Ale u Clementine była to raczej kwestia tego, że niezbyt się bała. Nie tego że przełamywała własne słabości.
Po drugie: Jakie miała szczęście, że innym razem wpadła na koleżankę siostry! Gdyby Clementine miała takowe za każdym razem, kiedy otwierała kawiarnię, nie mogłaby się opędzić od klientów. Co za tym idzie – udałoby jej się może w końcu spłacić dług, który przed latami zaciągnęła jej rodzina. Ach, marzenie!
I po trzecie, po raz kolejny: Jakie Clementine miała szczęście, że trafiła właśnie na tę dziewczynę! Jeżeli trafiłaby na jakiegoś rzezimieszka, musiałaby go pogonić miotłą, żeby niczego z jej ukochanego sklepu nie ukradł. Miała tu już raz taką sytuację, okropieństwo. Do tego jeżeli trafiłby tutaj to była bardziej niż pewna, że nawet by po sobie nie posprzątał i sama musiałaby wszystko oporządzić, uch!
Rozmowa toczyła się naprawdę miło, ale została gwałtownie przerwana przez czkawkę. Po zniknięciu nieznajomej Clementine westchnęła ciężko. Czas wracać do pracy.
Wzięła papierek z ziemi i wyrzuciła. Odstawiła z powrotem krzesła i dorzuciła do kominka. Wszystko wróciła na swoje miejsce.
Okazało się, że zrobiła to w porę – otwierające się drzwi zwiastowały nadejście klienta. Dziecko? Mężczyzna? Kobieta? Sama jeszcze tego do końca nie widziała, była jednak pewna, że będzie to naprawdę pracowity dzień. Bo przecież... ilu czarodziejów ma okazję w ciągu jednego dnia przyjmować ofiarę czkawki i normalnego klienta?
Dzień dobry, w czym mogę służyć? – zagaiła wesoło. – Ach, to pan! Faktycznie, składał pan ostatnio zamówienie, pamiętam je dokładnie – tort czekoladowy z truskawkami, zgadza się?
Sprzątanie, sprzedaż, robienie słodkości, sprzątanie, sprzedaż... I tak jakoś dzień zleciał. Może nie należał do tych najunikatowszych, ale Clementine wiedziała jednak, że niewątpliwie po dziś dzień go zapamięta.

[z/t]




How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you.
Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 2 I_icon_minitime31.07.19 1:45

| :clubs: | 10.11.1956 r. | :clubs: |

Drzwi ani na chwilę się nie zamykały, a usta nie przestawały mówić. Nikt nie spodziewał się, że będzie dzisiaj aż tyle klientów. Zwykle liczba kupujących zwiększała się wraz ze spadkiem temperatur, szczyt osiągając w grudniu, ale tego dnia najwyraźniej było inaczej. Clementine krzątała się, mknąc od lady do konsumentów, bo drugi i trzeci pracownik nie wyrabiał. Zastanawiała się, co było powodem tak nagłego przyrostu chętnych na czekoladki, ale musiała zepchnąć tę myśl na bok, bowiem już moment później była wołana przez kolejnego klienta.
Tak, w czym mogę pomóc? – Uśmiechnęła się promieniście, maskując zmęczenie wywołane pracą.
Chciałbym kupić czekoladki dla córki, ale nie wiem, jakie... – Jegomość z zawstydzeniem ściągnął kapelusz. – I-i wystarczy, że będą dobre, nie muszą być wybitne i drogie...
Miała ochotę westchnąć ze współczuciem dla tego mężczyzny. Sama dobrze wiedziała, czym jest bieda.
Oczywiście, zawsze coś się znajdzie! – odparła wesoło. – Proszę jednak pamiętać, że w tej cukierni nie ma czegoś takiego jak "dobre", są "najlepszej jakości" tylko i wyłącznie! – Uniosła kąciki ust, ukazując wyrośnięte kiełki. Klientowi najwyraźniej poprawił się nastrój, bo lekko się uśmiechnął.
Przystąpiła do szukania idealnego podarunku dla nieznajomej jej dziewczyny. Miała mniej więcej zamysł, chciała zaproponować coś pastelowego i taniego, żeby spełnić potrzeby i ojca, i córki. Najpierw potrzebowała jednak więcej informacji.
Mogę zapytać, ile ma lat? W ten sposób łatwiej będzie mi dopasować czekoladki, a później także opakowanie. – spojrzała na mężczyznę badawczo. Była w wieku nastoletnim czy może była jeszcze dzieckiem? A może w tym roku wychodziła już za mąż?
Klient zmieszał się odrobinę, po czym odpowiedział:
To jej jedenaste urodziny. W zeszłym roku zmarła jej matka, która uwielbiała czekoladki stąd, więc pomyślałem...
... że prezent przypomni jej mamę? – dokończyła, po czym pokiwała głową ze zrozumieniem. – Jeżeli pan chce, może mi pan podać imię i nazwisko żony i pójdę sprawdzić rozpiskę. Wtedy czekoladki będą dokładnie takie, jak tamte. – zaproponowała życzliwie.
Nie... – Mężczyzna odchrypnął, a jego twarz nabrała surowszego wyrazu. Czyżby Clementine mu czymś podpadła? Była przecież taka miła! – Nie trzeba. Zostańmy przy tych półkach. Sądzę, że mojej córce może się coś stąd spodobać.
Kiwnęła głową i przystąpiła do rozkładania wszystkich dostępnych aktualnie i przystępnych cenowo towarów. Musiała kłaść po jednym z każdego rodzaju na stole, bo niestety książka je zawierająca była cały czas okupowana to przez jednego, to przez drugiego klienta.
Wszystkie tutaj zawierają po dziesięć czekoladek na opakowanie. – Wtrąciła rzeczowo. – Od lewej mamy smaki owocowe, od prawej inne.
Mężczyzna rozejrzał się po rozłożonych przedmiotach. Wyglądał na niezdecydowanego.
Jeśli mogę coś polecić to poleciłabym owocowe – młodsi je uwielbiają! – dodała wesolutko. Miała nadzieję, że mężczyzna szybko skończy zakupy i sobie pójdzie. Mieli w cukierni już wystarczające urwanie głowy.
Myśli pani? – Klient podrapał się w zamyśleniu po brodzie. – Moja córka uwielbia maliny i poziomki. Które są według pani lepsze?
I maliny, i poziomki jadła nieustannie – w końcu mieszkała przy lesie. Były pyszne, choć nie dorównywały swoim niecodziennym połączeniom. Szczerze mówiąc, nie wiedziała, które owoce leśne są najlepsze, ale jeśli miało to uspokoić klienta to...
Myślę, że poziomki! Są takie słodziutkie i urocze! – odrzekła dość dziecinnie, ale na tyle przekonująco, by klient to kupił.
Ach tak? – zdziwił się mężczyzna. – Proszę mi zatem wskazać, które z tych czekoladek zawierają poziomki.
Wskazała posłusznie cztery opakowania ze wspomnianymi czekoladkami. Oby tym razem już nie był tak wybredny, nogi ją już bolały od chodzenia w tę z i powrotem.
Hm... Każde wygląda tak pięknie. – rozmarzył się ze smutkiem w głosie. – Jak mam wybrać?
Coś czuła, że tak będzie. Musiała pośpieszyć mu z pomocą, nim nadejdzie noc. Tacy klienci potrafiliby siedzieć nawet do rana, nie mogąc podjąć decyzji!
Um, jeżeli mogę to... – Pokazała na opakowanie z czekoladkami w kształcie różnych owoców. – Te prezentują się niezwykle sympatycznie i zabawnie. Na pewno przyniosą pańskiej córce uśmiech.
Była tego pewna. Czemu? Dopiero rano je zrobiła! A jej czekoladki zawsze przynosiły uśmiech, zwłaszcza dzieciakom.
Naprawdę? – spytał niepewnie ojciec. – Zaufam pani, skoro pani tak mówi.
Podeszli do lady, żeby klient mógł zapłacić. Przy okazji musiała go oczywiście zapytać o dodatkowe opakowanie. Wstążka? Koronka? A może co innego?
Życzy pan sobie opakowanie bezpieczne czy z elementami ozdobnymi? – rzuciła standardową frazą powtarzaną od dawna.
A-a ile będę musiał zapłacić przy dekoracjach? – zmieszał się mężczyzna.
Och, nie, dzisiaj mamy taką samą cenę przy obu. Zatem opłaca się teraz o wiele więcej brać wersję z ozdobnikami, skoro jest za darmo. – zapewniła gorąco.
Myślała nad tym, czy właściciel czasem sam nie zgromadził tu tej kupy klientów... Skąd miałby wiedzieć, że w tym czasie przybędzie tu taki tłum? I w dodatku zezwolił na dawanie wydumanych opakowań za darmo, co dotąd nigdy się nie zdarzało! Albo miał niezłą głowę do interesów, albo był świetnym intrygantem – jedno z tych dwóch na pewno.
No to poproszę.
Wzięła się za dekorowanie opakowania z największą delikatnością. Opasała pudełko wstążką, po czym przyszyła na górze koronkową kokardkę chwytającą za serce. Taki prezent powinien być dla tego córki tego mężczyzny idealny, prawda?
Już, oto cena.
Podała mężczyźnie zapisany na skrawku pergaminu, zsumowany na boku przez innego pracownika wynik. Nieznajomy niechętnie wygrzebał kilka zaskórniaków z kieszeni płaszcza, odliczając potrzebną kwotę, po czym położył je na ladzie.
Dziękuję. – Wzięła pieniądze, po czym po szybkich obliczeniach, wydała klientowi resztę. – Mam nadzieję, że pana córka będzie zadowolona z prezentu. Do widzenia, panu.
Ja też, proszę pani, ja też... – westchnął ciężko, chowając pozostałe monety. – Do widzenia!
Widziała, jak znika za progiem cukierni i już go potem nie zobaczyła. No cóż, jeżeli jego córka będzie szczęśliwa, to będzie dwóch klientów w dobrym samopoczuciu, nie jeden!
Jej chwilę zamyślenia przerwało rozsypanie się czekoladowych cukierków. Dosłownie usłyszała, jak tysiące cukierków uderza z impetem w podłogę. Okazało się, że jakieś dziecko – które spoglądało na nią teraz jak zbity szczeniaczek – biegnąc, nieumyślnie wpadło na słoik, rozsypując całą jego zawartość.
Westchnęła ciężko, ale tylko potarmosiła czuprynę malca. Nie zamierzała na niego krzyczeć, zamiast tego wzięła miotłę i zaczęła sprzątać ubrudzoną podłogę.
Oj, j-ja... przepraszam za niego! – jakaś kobieta lamentowała głośno. – Jest jeszcze mały, mówiłam, żeby nie biegał, a on...
W porządku. Po prostu niech go pani następnym razem pilnuje i będzie dobrze. – Clementine uśmiechnęła się do niej ciepło w odpowiedzi, uważnie zamiatając. Jak nikt inny znała trud opiekowania się brzdącami. Jej bracia też przecież nimi byli, nierzadko po nich sprzątała.
Dzisiaj jej praca niewiele się różniła – z tym, że zamiast układać zabawki w domu, używała starej miotły w cukierni. Wkrótce dołączył do niej inny pracownik i w dziesięć minut uporali się z bałaganem.
Zaczęło się ściemniać – dzień dobiegał końca. Obsłużeni klienci wychodzili, a tłok w cukierni się zmniejszał. Zostało ostatnie sprzątanie i można było się rozejść.
Po zmiataniu Clementine z zapałem chwyciła za wiadro i szmatkę i pomknęła wycierać podłogę. Energicznie wycierała każdy cal, starając się jednak robić to dokładnie, żeby nie musieć tego powtarzać. Dzisiejszy dzień był okropnie wyczerpujący. Naprawdę była spragniona zjedzenia czegoś ciepłego i pójścia spać w swoim starym dębowym łóżku. Nie mogła się doczekać, aż spotka swoich braci i opowie im, co się jej przydarzyło podczas pracy.
Kiedy wreszcie skończyła wycieranie, zauważyła, że podłoga niemal błyszczy się dzięki czerwonym od wysiłku rąk Thorne. Dokoła nie było żywej duszy. Clementine była teraz jak zwykle ostatnią osobą w cukierni. Zawsze zostawała dla własnego spokoju, ale i dodatkowego pieniądza przy pensji. Zamknęła wszystkie zamki i z uwagą sprawdziła. Nie mogła pozwolić, by ktoś się włamał. Na wszelki wypadek jeszcze raz sprawdziła, czy wszystko zamknęła. Tak – wszystko wydawało się być w jak najlepszej formie.
Jeszcze raz spojrzała z tęsknotą na cukiernię, po czym narzuciła na siebie swój charakterystyczny czerwony kapturek. Wreszcie mogła udać się do domu!

[z/t]




How do you know when it's over? Maybe when you feel more in love with your memories than with the person standing in front of you.
Powrót do góry Go down
 

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19