Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Empty
PisanieTemat: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 I_icon_minitime20.06.19 14:31

First topic message reminder :

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" była w rodzinie Thorne'ów od pokoleń. Pomimo zmiany właściciela dalej skupia się ona - jak sama nazwa wskazuje - bardziej na wyrobach czekoladowych niżeli na żelatynowych. Na zewnątrz często wystawiane są stoliki dla tych, którzy chcą cieszyć się słodkościami na świeżym powietrzu. Dla tych jednak, którzy decydują się na posiłek na wynos, produkty pakowane są w urocze paczuszki nie tylko dla zabezpieczenia, ale i dla estetyki.
Na samym progu klienta wita słodka woń i brak gwaru. Z miłą chęcią odbywa się rozmowy w towarzystwie rozmaitego jedzenia. Można więc powiedzieć, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Oprócz tej mieszczącej się na Pokątnej, na świecie istnieje również wiele innych cukierni pod tą samą nazwą, między innymi w Rosji. Nic więc dziwnego, że linia tych cukierni jest nie tylko uwielbiana przez wzgląd na jakość towarów czy atmosferę, ale i dość znana wśród przeciętnych czarodziejów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 I_icon_minitime15.09.19 13:16

Uśmiechnęła się nieco szerzej. Nie miała zamiaru negować komplementów, ale nie lubiła, gdy ludzie umniejszali swoje zdolności w jej towarzystwie.
Dziękuję, ale na pewno jesteś o wiele lepsza ode mnie w czymś innym. Ja na przykład w ogóle nie znam się na ziołach, choć usilnie próbuje to zmienić. Nie ma czego mi zazdrościć – przyznała.
Wyglądało na to, że współpraca z cukiernią powinna przebiec dość gładko. Clementine zgadzała się na wszystko, co powiedziała Gwen, chyba po prostu nie do końca orientując się w temacie. Malarka bała się jedynie o to, że szef cukierni może nie być nastawiony w tak pokojowy sposób i może mieć swoją własną wizję na pracę artystki. Gdyby jednak tak było to chyba sam pojawiłby się na miejscu? Cóż, to pewnie okaże się w trakcie, choć panna Grey wolała wierzyć, że szefowi albo po prostu spodobają się jej prace, albo nie do końca interesuje się szczegółami biznesu, dopóki ten przynosił zyski. W końcu tak zachowywało się wielu właścicieli lokali, szczególnie jeśli nie zakładali ich sami. Bertie Bott był pewnym wyjątkiem. Cukiernia Wszystkich Smaków była efektem jego wyobraźni i pasji do gotowania.
Możemy tak się umówić – przytaknęła pannie Thorne. – Ile ilustracji mam na początek przygotować? I co dokładnie mają przedstawiać? Obraz wsi, czekoladę, zastawiony stół? A może jakieś zwierzęta? Krowę na przykład? Chyba że mam inspirować się nazwami czekolad? – zaczęła wypytywać. Lepiej było mieć za dużo niż za mało informacji, choć odnosiła wrażenie, że Clementine chce jak najszybciej zakończyć to spotkanie. Nie zdziwiłaby się, gdyby została zmuszona do poprowadzenia tej rozmowy. Szef ma w końcu dość dużą władzę nad pracownikami. – Jeśli masz jeszcze jakieś propozycje to po prostu mów. Im więcej wiem, tym większa szansa, że praca spodoba się i tobie, i szefowi – dodała.
Czekała na odpowiedź Clementine. Miała dość dużo czasu i nie śpieszyła się szczególnie. Zwykle idąc na tego typu spotkania starała się móc poświęcić dłuższą chwilę klientowi. Pośpiech nigdy nie wychodził na dobre, gdy chodziło o pracę artystyczną.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 I_icon_minitime15.09.19 14:14

Współpraca układała się im wspaniale, przynajmniej jak dla niej. Może była to kwestia uległości Clementine albo pokojowych natur obu rozmówczyń, że konwersacja przebiegała tak gładko, nie wnikała w to. Liczyło się tylko to, że im się to udawało.
To prawda. Każdy z nas jest dobry w czym innym. – odpowiedziała, śmiejąc się jak dziecko. W zielarstwie może nie była orłem, ale w eliksirach! W tym uważała się za specjalistkę.
Wysłuchała Gwen, zastanawiając się, czy nie lepiej będzie od razu przygotować czterech ilustracji – tak na zapas. Powinno być to opłacalne dla obu stron. Pytanie, czy Gwen da radę w tydzień je wszystkie zrobić, czy nie będzie to dla niej uciążliwe.
Da pani radę narysować cztery albo chociaż trzy do następnego piątku? – zaproponowała. – I myślę, że zostaniemy przy koncepcji z dzisiejszego szkicu. To będzie coś w stylu tabliczki czekolady wyglądającej z opakowania, na widok której wszystkim ślinka cieknie. Oczywiście w jaśniejszej wersji dla mlecznej i ciemniejszej dla gorzkiej, jak już pani wspominała.
Miała nadzieję, że dobrze to opisała. Chciała postawić na prostotę. Wyimaginowane rzeczy sprawdzały się znacznie lepiej u dzieci. Dorośli potrzebowali czegoś zwykłego i przemawiającego do ich oficjalnego języka.
Hm, możesz dodać wstążkę do narysowanego opakowania. Często tu tak pakujemy. – dodała Celem na sugestię Gwen. Ilustracja na opakowanie miała ewidentnie wskazywać na tę cukiernię i żadną inną. Inaczej jaki był cel w całym angażowaniu rysunków? Musieli czymś pobić konkurencję, a sam pomysł naryspwanych opakowań z czekoladami Clementine wydawał się świeży i zachęcający.
I to by było chyba tyle. – Wzruszyła ramionami, nie wiedząc, co mogłaby powiedzieć więcej. – Ile konkretnie należy się w ramach zaliczki? Chciałabyś jeszcze może o coś dopytać?
Szczerze mówiąc, wszystkie tematy już wyczerpały. No, przynajmniej Clem tak to widziała. Cena, wygląd, termin... Mogło być coś jeszcze?
Jak na pierwszą rozmowę kwalifikacyjną poszło cukierniczce z jej punktu widzenia bardzo dobrze. Może mogłaby rekrutować nowych cukierników? Uwielbiała przecież kontakt z ludźmi!




I'm hunger. I'm thirst.I can drink a river of blood and not burst. Show me your enemies.

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 I_icon_minitime15.09.19 14:58

Słuchała Clementine, w szkicowniku zapisując ołówkiem notatki. Naprędce, byle przypadkiem nie zapomnieć i zrobić wszystko dokładnie tak, jak chciała tego panna Thorne. Zwykle dobrze pamiętała prośby i zalecenia klientów, ale jednak – lepiej było polegać na notatkach. Poza tym to zawsze było pewne zabezpieczenie. Jeśli komuś nie spodoba się jej praca i zarzuci jej, że zamawiał coś innego, zawsze mogła sprawdzić, co ta osoba jej przekazywała.
Myślę, że nie powinno być problemu – uznała. – Jeśli cokolwiek miałoby się opóźnić oczywiście tam znać.
Podała dziewczynie kwotę i zaczekała, aż ta wypłaci jej zaliczkę. Następnie zabrała się za pakowanie swoich rzeczy. Przez chwilę nawet kusiło ją, by kupić coś czekoladowego, ale w końcu się rozmyśliła. Chyba jednak lepiej będzie, jeśli odwiedzi cukiernię Botta. Nie była w niej jeszcze, a dobrze byłoby zobaczyć, jak wyszło mu otwarcie nowego lokalu. Chociaż może nie dzisiaj. Skoro miała czas tylko do piątku, musiała się sprężyć. To nie było jej jedyne zlecenie.
Po chwili wszystkie kartki, szkicownik i ołówek znów znajdowały się w teczce. Gwen odłożyła ją na krzesło i chwyciła płaszcz. Założyła do sprawnie, wymieniając z Clementine kilka grzecznościowych zdań. Prędko jednak była już gotowa do wyjścia.
Dziękuję za spotkanie – powiedziała, kierując się ku drzwiom. – Mam nadzieję, że moje prace się spodobają. Przynieść je osobiście czy wysłać sową? Jeśli nie będzie śnieżycy, prace powinny przyjść w dobrym stanie.
Zaczekała na odpowiedź po czym ruszyła do wyjścia. Musiała kupić coś na obiad, a potem jeszcze na chwilę odwiedzić Muzeum Brytyjskie. Ech, dorosłość! Zawsze znajdzie się w niej coś do zrobienia. Czasem myślała, by wziąć urlop, ale z drugiej strony… i tak by pewnie coś malowała bądź rysowała, więc w gruncie rzeczy robiłaby to samo, tylko nieodpłatnie. A lepiej było coś zarobić, odłożyć. Może w końcu też otworzyć własny lokal, jak Bertie? Właściwie chłopak mógł zostać dla niej pewną inspiracją. Był tylko rok starszy od niej, a już prowadził własny biznes! Gwen naprawdę nie miałaby nic przeciwko, gdyby też była w stanie tego dokonać. Może powinna porozmawiać o tym z Johnatanem.

| zt x2





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Clementine Thorne
Clementine Thorne

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7407-clementine-thorne https://www.morsmordre.net/t7474-truman https://www.morsmordre.net/t7475-there-was-a-girl https://www.morsmordre.net/f284-sevenoaks-riverhill-road-13 https://www.morsmordre.net/t7477-skrytka-bankowa-nr-1812 https://www.morsmordre.net/t7476-clementine-thorne
Zawód : ~ Czekoladniczka ~
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
'Of course you aren't scared of me. I'm not the wolf. You are!'
OPCM : 12
UROKI : 10
ELIKSIRY : 13
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Goodnight.

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"   Cukiernia "Czekoladowa Rzeka" - Page 3 I_icon_minitime05.10.19 23:58

| 08.03.1957 r. |

Ciężko było wrócić jej do pracy. Po tym nieszczęsnym zdarzeniu, którym było nieumyślne zmienienie się w starszą babcię, miała przeczucie, że coś podobnego może zdarzyć się ponownie. O ile normalnie zareagowałaby śmiechem i nie potraktowała tego poważnie, o tyle wiedziała, że jeżeli znowu się tak stanie, przełożony łatwo będzie mógł wyrzucić ją na bruk. Nie chciała rezygnować z cukierni, nie kiedy tak wiele na nią pracowała. Ale kolejne wolne to właśnie oznaczało.
Westchnęła w myślach, wprawiając w ruch drzwi od kawiarni – to będzie ciężki dzień. Przebrała się w fartuch i zaczęła swoją zmianę. Jak zwykle czekała na nią dostawa nowych rzeczy do sprawdzenia i umieszczenia w odpowiednich miejscach. Spojrzała na nowy towar i ogarnęła ją nawet poniekąd nostalgia – takich samych materiałów użył jej ojciec do robienia ulubionych czekoladek jednego z jej braci. To był… wspaniały czas, tak. Nie dała jednak zupełnie za wygraną, nadal chciała walczyć o cukiernię.
Po kolei zaczęła odhaczać dostarczone przedmioty. Kakao – jest. Wanilia – oczywiście, że jest. Cukier – w nadmiarze, nie rozumiała, czemu był na liście i czemu przełożony go zamówił, w końcu cukru mieli aż zanadto, ale nie jej o to pytać. Wyliczała produkty jeden po drugim, spoglądając co rusz na pakunki zgromadzone na tyłach sklepu. W końcu skończyła rozeznanie, wszystko na szczęście było w normie, więc niespecjalnie musiała się jeszcze starać.
Teraz tylko przeniesienie wszystkiego na odpowiednie miejsce. „Tylko”… To raczej małe niedomówienie, bo wszystkie te worki i paczki ważyły całkiem sporo. Dzięki sile rąk Clementine mogła na szczęście przymknąć na to oko. Nie sprawiało jej problemu noszenie cięższych rzeczy, lata pracy zlikwidowały wszelkie szanse na zakwasy i nadwyrężone mięśnie. Zresztą, dużo się też ruszała. Musiałaby naprawdę mocno przedobrzyć, żeby czuć się naprawdę źle po tego typu wysiłku.
Wzięła jedno pudło i ustawiła w wyznaczonym miejscu. Potem kolejne. I kolejne. Kiedy jednak przyszła pora na cukier, nie mogła go tu dać, nie na górę. Miejsce przedmiotów, których było w nadmiarze, zawsze było na dole pod wszelkimi półkami. Nie były potrzebne na chwilę obecną, więc miało to dodatkowo usprawnić pracę. Znacznie łatwiej sięgnąć po coś otwartego, mając to na wysokości ręki niż schylać się specjalnie, by to zabrać – przynajmniej tak twierdził właściciel.
Dała pakunek z cukrem na dół, tak jak przykazano. Co teraz? Cóż, sprzątanie… Jakby nie miała tego wystarczająco dużo w domu. Może i jej dwójka braci dorosła, ale jedno się nie zmieniło: nadal bałaganili jak małe zwierzątka. Ale w porządku, nawet to lubiła. Wizja czystego miejsca pracy nie mogła być zła, Clementine tylko dodatkowo zadowalała.
Chwyciła za szmatkę i przytargała za sobą wiadro. Przyszła kolej na mycie okien, ale nieszczególnie jej się to uśmiechało. Jak lubiła dzieci, tak nigdy nie rozumiała tych wgapiających się w wystawy. Zupełnie jakby palcowanie szyb miało przybliżyć ich do łakoci znajdujących się za szybą.
Cierpliwie pucowała śliską nawierzchnię, starając się robić to jak najdokładniej. Domyślała się, że po kolejnym dniu znowu wszystko będzie brudne, ale na pewno mniej niż gdyby o cukiernię nie dbało się w ogóle. Wówczas sklep przypominałby bardziej pobojowisko niżeli normalne miejsce spotkań i kupowania słodyczy.
Wyjęła miotłę ze schowka, po czym zabrała się za zmiatanie nią głównej części cukierni. Postarała się zgarnąć kurz i wszelkie inne drobinki nawet z tych bardziej niedostępnych powierzchni. Było to odrobinę nudne zajęcie, ale satysfakcjonujące. Co innego z myciem okien…
Wyrzuciła wszystkie śmieci i wzięła się tym razem za zmywanie podłogi. Nie martwiła się plecami, w końcu były do tego przyzwyczajone. Zaczęła od drzwi frontowych, posuwając się coraz bardziej w tył. Miało to na celu to, żeby jak najmniej brudu i plam było nanoszonych po zmyciu płaskiej nawierzchni. To byłoby bardziej niż uciążliwe polerować drugi raz podłogę z powodu śladów jej butów, nie?
Przetarła podłogę raz jeszcze, a gdy skończyła, powstała z ziemi i położyła ręce na biodrach. Podłoga lśniła czystością, robota skończona. Teraz wystarczyło poczekać, aż wyschnie i można było realizować kolejny punkt na liście do zrobienia – ostatnie poprawki przed przyjęciem klientów.
Popatrzyła, czy zostawiono jej coś na kartkach, ale nic dodatkowego nie miała dzisiaj do zrobienia. Musiała więc tylko sprawdzić, co zawiera spis zamówień. Tort, ciasto, dwa torty i… czekoladki. W porządku, czyli trzy razy torty, raz ciasto i raz czekoladki. Zauważyła dopisek przy jednym z tortów – „wesele” i rozmarzyła się nieco. Gdyby to jej przyszło brać ślub, na pewno wzięłaby coś więcej niż zwykły tort czekoladowy z bitą śmietaną, ale nie jej było to oceniać. Sama żyła dość skromnie, więc chyba niezbyt mogła oceniać państwa młodych.
W międzyczasie dzwonek oznajmił nadejście drugiego pracownika cukierni. Szczęśliwie w porę Clementine zdążyła go zatrzymać, mówiąc, by wszedł tylnym wyjściem. Inaczej musiałaby znowu przecierać tę podłogę.
Spojrzała raz jeszcze na spis, starając się zapamiętać podane nazwiska i należności. Tyle czasu powinno jej wystarczyć, więc schowała spis z powrotem do szuflady w ladzie. Zawsze mogła do niego zajrzeć od biedy, ale wolała prezentować się jako cukierniczka jak najlepiej.
Kiedy podłoga wyschła, mogli wreszcie otworzyć kawiarnię. Godziny szczytu przychodziły zwykle między drugą a trzecią, więc Clementine nie zdziwiła się niską frekwencją klientów. Chodziła od konsumenta do konsumenta, proponując pomoc i polecając dzisiejsze specjały. Znała każdy kąt sklepu, więc nie sprawiało jej większego problemu wskazywanie na lokalizację danych słodkości.
Niespodziewanie do sklepu weszła – sądząc po tym, jak blisko szli – para. Dość… specyficzna para. Clem nie sądziła, że kiedykolwiek spotka kogoś ubranego w ten sposób. Przyjęła jednak cios na siebie, widząc błaganie w oczach zajętego jakąś rubaszną klientką współpracownika.
Dzień dobry. W czym mogę pomóc? – przechyliła głowę lekko, uśmiechając się przyjaźnie. Klient to nadal klient, prawda? Zresztą, co może się stać?
Para jednak uparcie milczała, spoglądając na siebie z niepokojem. Czyżby Clementine ich przestraszyła? Słyszała co prawda, że te jej zęby wyglądają trochę na wilcze, ale…
Zdrastwujtie, wy gawaritje pa ruski? – odezwał się niepewnie mężczyzna.
Clem rozszerzyła oczy w niemym osłupieniu. No tego to się nie spodziewała. Nie znała co prawda rosyjskiego aż tak dobrze, ale stwierdziła, że i postara się ich jakoś przyjąć. Może się jakoś dogadają.
Użyła łamanego rosyjskiego, by po chwili dowiedzieć się, że chcieli tort weselny. To nie zapowiadało się zbyt dobrze. Co prawda kobieta używała angielskich wtrąceń, ale nie na tyle by opisać szczegóły! Jak mieli sobie poradzić w tej sytuacji?
Nagle dostała olśnienia – widziała rosyjskie nazwisko w spisie. Pewnie nie chodzi, że chcą tego tortu, tylko przyszli go odebrać! Sięgnęła do szuflady i wyciągnęła z niej plik kartek z nazwiskami. Pokazała palcem na brzmiące obco nazwisko:
Da?
Da, da!
Odetchnęła z ulgą w myślach. Jakoś się dogadali, choć było to spore wyzwanie. Powiedziała im, by zaczekali i poszła po tort. „Weselny”, tak brzmiała kartka przyczepiona do paczki.
Wręczyła wreszcie pakunek klientom, którzy z zakończenia współpracy zdawali się cieszyć jeszcze bardziej niż ona. W sumie to zazdrościła tym dwojgu, że odnaleźli swoją drugą połówkę. Nawet jeżeli drastycznie kaleczyła angielski.
Spasiba, da swidania – oznajmili, poprawiając szaliki do wyjścia.
Grzecznie im odpowiedziała i odprowadziła ich wzrokiem do drzwi, aż na zewnątrz znikli w którejś mniejszej uliczce. Miła parka. Ale dziwna. Co jednak zdziwiło ją bardziej, to fakt że jej chlebodawca nigdzie nie zanotował, że mówią tylko po rosyjsku. No nic, musiała wrócić do pracy.
Pospieszyła na pomoc kolejnemu klientowi. Ten jednak miał o wiele gorszy problem: był strasznym zrzędą. Zaoferowała mu więc czekoladki z najniższą ceną i z jak największą ilością dodatków. A przynajmniej – tak optycznie by się wydawało. Tego kupującego trzeba było jednak jak najszybciej spławić, bo odstraszał resztę potencjalnych nabywców i Clementine dobrze to wiedziała.
Przyjęła zapłatę i pożegnała go z uśmiechem. Tak również – tylko trochę milej – potraktowała resztę klienteli, aż w końcu z ranka zrobił się wieczór. Ta pora oznaczała koniec jej zmiany, więc mogła z radością przekazać na jakiś czas swoje obowiązki drugiemu pracownikowi i pójść do domu. Nawet nie zauważyła, jak dzień szybko jej zleciał, mogła więc uznać, że był na tyle udany, że straciła rachubę czasu. A może po prostu na tyle ekscytujący? Rzadko przecież zdarzało jej się porozmawiać z cudzoziemcami!
Zrobiła ostatnie oporządzenie sklepu, po czym wyszła. Miała przecudowne wrażenie, że dom już na nią czekał.

[z/t]

[bylobrzydkobedzieladnie]




I'm hunger. I'm thirst.I can drink a river of blood and not burst. Show me your enemies.

Powrót do góry Go down
 

Cukiernia "Czekoladowa Rzeka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19