Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]18.12.20 18:50

Salon

Pomieszczenie, w którym zbierała się zawsze cała rodzina było przytulne i przyjemne już od pierwszego momentu. Lekko z boku był ustawiony kominek, w którym palił się ogień, a wokół niego zgromadzono miękką kanapę i fotele, w których można było się zapaść. Pod ścianą stały regały wypełnione po brzegi książkami oraz mapami. Nie brakowało też rodzinnych zdjęć i pamiątek oraz roślin, które były obecne w całym domu. Małe, duże, wysokie, niskie, rozłożyste i strzeliste idealnie dopasowywały się w całe otoczenie nie pozwalając aby ktokolwiek zapomniał, że znajduje się w domu znawców roślin. Okna skierowane na ogród ozdobiono jasnymi kotarami, które dopełniały całości.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]23.12.20 15:26
17.08.1957

Nie ukrywał swojego zaskoczenia kiedy dowiedział się, że Florka była widziana u Pewerettów. Od kiedy lodziarnia przestała funkcjonować stracili kontakt. Zdawał sobie sprawę, ze to też wynikało z tego, ze połowa jego znajomych była po stronie przeciwników aktualnej władzy i rozsyłano za nimi listy gończe. W tym za bratem Florki. Jeszcze nie orientował się dokładnie co się z kim dzieje, ale powoli nadrabiał zaległości i coraz pewniej poruszał się wśród ostatnich wydarzeń w Londynie. Postanowił również odświeżyć stare znajomości i skontaktował się z Florka, która przyjęła zaproszenie. Stał teraz w salonie zastanawiając się co podać jak pojawi się gość. Dawno nikogo nie gościł, głównie podróżując po świecie, zjeżdżając do domu raz na jakiś czas nie widział co teraz jest modne. Ogólnie był kiepski w relacjach między ludzkich, jako samotnik przywykł do własnego towarzystwa i nie przeszkadzało mu to, że siedzi sam. Sprawdził czy różdżka jest na swoim miejscu. W końcu udało mu się ją odzyskać od komisji, która to zabrała ją na dwa tygodnie. Nadal nie wiedział pod jakim pretekstem. Ważne, że jednak do niego wróciła. Rejestrować różdżkę, też pomysł. Zaraz będą rejestrować każdą sowę, cenzurować listy i znakować ludzi. Strach było wyrażać własne myśli, gdyż istniała obawa, że zza zakrętu wyskoczy ktoś komu twoje poglądy się nie podobały.
Zebrał ze stopu notatki z wypraw oraz mapy i zasuszone okazy roślin, które spotkał na swojej drodze w czasie podróży, by zrobić miejsce na tacę z ciastkami Hattie oraz dwa kubki, jeszcze nie wiedział na co, ale raczej na chłodny napój. Uznał, że dobrym pomysłem będzie zrobienie herbaty karkade i schłodzenie jej oraz dodanie dużej ilości lodu oraz cukru. Podrapał się z zakłopotaniem po policzku po czym wzruszył ramionami, a co tam. Przecież nie startował w konkursie na idealnego gospodarza, choć matka zaraz by go zbeształa za takie podejście. Poszedł do siebie do pokoju aby zabrać wszelkie przyprawy jakie udało mu się zdobyć w czasie podróży, a być może zainspirują Florkę do stworzenia nowych smaków lodów i do otworzenia na nowo biznesu. W końcu kto jak kto, ale ona się na tym znała i żal by było aby porzuciła całkowicie ten pomysł.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]12.01.21 14:57
Ogromną ulgą było dla niej gdy dowiedziała się, że nie tylko jeden z braci Grey dawał sobie całkiem nieźle radę podczas całej tej zawieruchy. Drugi również był cały i zdrowy, a ponadto nie był zmuszony - jak ona sama - do chowania się przed władzą. Świadomość, że jej przyjaciele mogli wieść chociaż do pewnego stopnia normalne życie zawsze podnosiła ją na duchu. Taką już Florence miała przypadłość, że bardziej zawsze martwiła się o innych niż o samą siebie. Swoje troski zawsze próbowała raczej ukryć, schować przed światem, żeby z kolei nikt nie musiał martwić się o nią.
Nadal nie czuła się komfortowo podczas opuszczania Oazy, jednakże znała przecież Herberta. Nie narażałby ją na niebezpieczeństwo, a poza tym miejsce spotkania, które zaproponował, było w porządku. Kiedyś bardzo chętnie zgodziłaby się na spacer, wiedziała z resztą że Herb nie był raczej domatorem. Miał duszę podróżnika, a ponadto pogoda była naprawdę ładna. Niestety, Florence doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo jej obecna paranoja przeszkodziłaby jej w cieszeniu się ze spotkania. Wdzięczna była mężczyźnie, że zgodził się na... wizytę domową.
Na miejsce przybyła punktualnie, nie miała w zwyczaju się spóźniać - gdy więc tylko wybiła właściwa godzina, po domu rozniosło się pukanie do drzwi. Naturalnie, nie przybyła z pustymi rękami. W Oazie panowały raczej skromne warunki, nie dałaby rady wyczarować jakichś ogromnych wspaniałości, tortów czy pieczeni. Niemniej, coś dała radę przygotować. Niewielkie paszteciki, a także pudełko nieroztapiających się lodów o smaku klasycznej czekolady. Coś, co pomoże im powspominać spokojniejsze czasy.
- Herbert! - ucieszyła się na widok mężczyzny. On jej przynajmniej nie wystraszył, tak jak Hal. Starszy Grey niemal przyprawił ją o zawał, zamykając ją w swoim niedźwiedzim uścisku z zaskoczenia. Z początku bała się, że ktoś ją atakuje! Tak na poważnie! Herbert, podobnie jak jego brat, nie zmienił się aż tak od momentu, gdy Florence widziała go po raz ostatni. Dostrzegała te drobne różnice, choć nie potrafiła dokładnie ich wskazać. Ale to chyba dobrze. Och, miała do niego mnóstwo pytań, na pewno przywiózł masę opowieści ze swoich podróży. I egzotycznych roślin, nie zapominajmy o nich.


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]15.01.21 19:28
Ustawiając wszystko na stole w oczekiwaniu na gościa usłyszał pukanie do drzwi. Od razu ruszył w ich stronę przeczesując dłońmi niesforną czuprynę jaką podarowała mu matka natura. Uśmiechnął się od  progu na widok dziewczyny, a uśmiech był ten należał do tych chłopięcych z lekką nutą zaczepki.
-Florence! - Zawołał radośnie i rozłożył ramiona na boki dając dziewczynie ostrzeżenie, że właśnie zaraz znajdzie się w jego ramionach. Uścisnął ją przyjaźnie i gestem dłoni zaprosił do środka. - Proszę, nie krępuj się.
Zamknął drzwi i podążył do salonu gdzie wśród książek, wielu roślin stojących oraz wiszących znajdował się stół z przygotowanym poczęstunkiem.
-Miło cię widzieć – powiedział rozlewając herbatkę kakarde do wysokich szklanek. Intensywnie  rubinowy kolor płynu wypełnił, a na sam koniec dodał cukier i lód. Taki napój podał kobiecie i usiadł na wolnym miejscu. - Wyglądasz pięknie.
Dodał jeszcze bez sztuczności w głosie. Florence nie należała do brzydkich kobiet, wręcz przeciwnie więc komplement przyszedł mu naturalnie, nie musiał się wysilać aby go powiedzieć. Nie wypadało zapytać „co słychać, opowiadaj” gdyż zdawał sobie sprawę, że takie pytanie było bardzo nie na miejscu. Zamiast więc milczeć i siedzieć jak ten słup postanowił działać. Wstał z miejsca by spomiędzy półek wyciągnąć drewnianą szkatułkę i postawić ją przed kobietą na stole.
-Proszę to dla ciebie. - Oznajmił z miną świadczącą o zadowoleniu z tego co zrobił. Kiedy ją otworzyła w środku były woreczki, a w nich kakao oraz cynamon. Zapach bardzo intensywnie się unosił do góry. Były to zachowane w idealnym stanie świeżości przyprawy, tak zupełnie inne od tych, które można było dostać w sklepach w Anglii. Były w całych kawałkach, gotowe do wykorzystania w kuchni.
-Pomyślałem, że mogą się przydać, gdy znów zapragniesz otworzyć swoją lodziarnię.
Po tych słowach upił łyk kakarde czując jak słodki smak idealnie łączy się z kwasowością cytryny i cierpkością hibiskusa. Lubił ten napój, który chłodził i przypominał o podróżach.
-To prawdziwy cynamon, z Cejlonu. Bardzo trudno dostępny, nawet z importu.  U nas dostaniesz tylko cynamon kasja. Zdecydowanie gorszy niż ten. - Dodał jeszcze, gdyż zdawał sobie sprawę jak ciężko było dostać prawdziwy cynamon. Miał jedynie nadzieję, że nie uraził tym prezentem młodej czarownicy.
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]20.01.21 20:36
Bardzo jej brakowało takich spokojnych odwiedzin. W przeszłości częściej to ona była gospodynią, przyjmując do siebie gości. Nie miała jednak nic przeciwko odmianie. Szczególnie teraz, gdy tak trudno było o chwilę normalności. W chwili gdy odwzajemniła przyjacielski uścisk mężczyzny, a następnie wkroczyła do obwieszonego roślinami pokoju, mogła na krótki moment zapomnieć o wszystkim co złe. Napój zaoferowany jej przez Herberta z miejsca przyciągnął jej wzrok. Rzadko spotykała się z takimi kolorami, była z resztą bardziej niż pewna, że mężczyzna zaoferuje jej coś nietypowego. Taki już po prostu był i ona bardzo to ceniła. Miło było poznać garść informacji o różnych zakątkach świata, szczególnie jeśli chodziło o kuchnię. Przecież lodziarnia rodzeństwa Fortescue także miała swój początek w podróży Florki do Florencji!
- Dziękuję, ty także prezentujesz się bardzo dobrze - otrzymaną pochwałę zrzuciła raczej na karb uprzejmości. Sama siebie uważała raczej za obdarowaną przeciętną urodą, a ponadto w ciągu ostatnich miesięcy zyskała całkiem sporą kolekcję nowych zmarszczek i cieni pod oczami! Niemniej, zrobiło jej się miło.
Na informację, że Herb coś dla niej przygotował, uniosła brwi w zaskoczeniu. To prawda że w przeszłości zawsze przywoził jej ciekawe przyprawy ze swoich wyjazdów, jednakże nie spodziewała się, że i tym razem coś otrzyma. Niemniej, oczy jej się zaświeciły, gdy dostrzegła szkatułkę. W przeszłości, po wizytach Herberta, bardzo często w lodziarni pojawiał się nowy smak lodów. Sezonowy, aż do wyczerpania zapasów! I zwykle już nigdy się nie pojawiał. No, chyba że Herbert przywoził jej tego więcej.
- Nie musiałeś... - zaczęła, choć gdy tylko dostała szkatułkę w ręce, nie zwlekała z jej otworzeniem. Jako kucharka i projektantka lodowych przysmaków, miała całkiem dobry węch. Intensywny zapach uderzył w jej nozdrza z taką mocą, aż kichnęła cicho, zasłaniając łokciem twarz. - Prawdziwy cynamon... - powtórzyła cicho, biorąc jedną laskę przyprawy w dłoń. Nie była nawet pewna, gdzie leży Cejlon, niemniej musiała przyznać, że jak zwykle Herbert ją zaskoczył. Aromat sprawił, że niemal z miejsca zaczęła sobie wyobrażać, do czego mogłaby wykorzystać ten niezwykły prezent. Pomyślała o lodach o smaku pieczonego jabłka z cynamonem. Albo po prostu, tradycyjnej szarlotce z cukrem pudrem. Wprost idealnie!
- Myślę, że wykorzystam je wcześniej - uznała, ostrożnie chowając cynamon do woreczka. Zupełnie jakby się mógł potłuc czy coś. - I niekoniecznie do lodów. Nie chcę, żeby straciły swój aromat. - nie mówiła tego głośno, ale Herb na pewno musiał się domyślić podtekstu. Zanim w ogóle będzie mogła myśleć o otwarciu lodziarni - przynajmniej tej na Pokątnej - miną jeszcze miesiące. Jeśli nie lata - Dziękuję. Jesteś niesamowity. Dziękuję, że o mnie pamiętałeś. - uśmiechnęła się do niego. Była pewna, że gdy pokaże Floreanowi ten prezent, starszy Fortescue także od razu zacznie wymyślać jakie wspaniałości można by upichcić dla ludzi z Oazy. - Ja także coś ci przyniosłam. Mam nadzieję, że będą smakować - poinformowała go, wykładając na stół paszteciki oraz lody. Musiał ich spróbować, trochę się przy nich narobiła!


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]21.01.21 9:23
Zapamiętał ją z tych, które zawsze były uprzejme i miłe, tym razem przekonał się, że pamięć go nie zawiodła. Spojrzał z zaciekawieniem na łakocie, które przyniosła sięgając po nie dłonią. Spod mankietu niebieskiej koszuli wychyliła się bransoleta z drewnianych koralików, którą otrzymał od Indian i trzymał jako talizman szczęścia.
-Koniecznie muszę spróbować – zawyrokował sięgając po lody. Był łakomczuchem i tego nie ukrywał, choć zapewne kiedyś go to zgubi. Tym bardziej trening z Halem będzie odpowiedni. Na kuchni matki szybko przybierze na wadze. Kiedy spróbował słodkości na jego twarzy pojawił się zachwyt. – Jak zawsze rewelacyjne.
Puścił łobuzersko oczko w jej stronę rozsiadając się w fotelu niedbale. Takie chwile sprawiały, że uświadamiał sobie czemu w domu było najlepiej oraz dlaczego Hal tak kocham spędzać czas w Dorset. Można było też na chwilę zapomnieć o tym co się dzieje na zewnątrz. Patrzył jak Florka ocenia cynamon, a gdy kichnęła zaśmiał się cicho.
-Na zdrowie – zareagował z rozbawieniem. – Jak będziesz trzymać w szczelnym zamknięciu powinien dość długo utrzymać aromat. Jestem pewien, że zrobisz z niego dobry użytek.
Zrozumiał małą aluzję, nikt nie wiedział co będzie za parę dni a co dopiero za parę lat. Wszystko było niepewne, a przyszłość na razie malowała się w ciemnych barwach. Jednak Herbert nie należał do ponurych i marudnych osób. Cieszył się życiem i brał je garściami chcąc przeżyć jak najwięcej. To sprawiało, że pakował się często w kłopoty. Jednak gdyby nie ta tendencja nigdy nie odważyłby się na podróż do lasów tropikalnych by poszukiwać kolejnych roślin. Sprawiało mu przyjemność kiedy przywoził kolejne okazy do domowej szklarni, która się rozrosła niesamowicie oraz małe podarki dla takich osób jak Florka.
-Rozporządzaj tym rozsądnie. Nie wiem kiedy znów wyjadę. – Dodał po chwili, a jego beztroski uśmiech zszedł z twarzy mężczyzny. – Na razie, na jakiś czas, zostaję na dłużej w Greengrove Farm.
Nie była to dla niego ani łatwa ani trudna decyzja. Z jednej strony tęsknił za Amazonią, za dreszczykiem emocji kiedy wchodził na tereny Indian nie wiedząc jak na niego zareagują, a z drugiej ciepłe pielesze domowego ogniska dawały poczucie bezpieczeństwa. Czyżby powoli dojrzewał do tego aby osiąść gdzieś na stałe, a podróże traktować jako dodatek do życia, a nie jego główny cel. W tym momencie jeszcze nie znał odpowiedzi na to pytanie, ale liczył, że z czasem ono samo się wyklaruje. Upił łyk herbaty kakarde, której cierpki smak był łagodzony przez słodycz cukru i zagryzł kolejnym kęsem lodów.
-Obłędne – powiedział po kolejnym skosztowaniu.
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]24.01.21 12:42
Kiedyś Florence miała jedno pragnienie - zmienić świat. Ulepszyć go. Ciężko pracowała, chcąc osiągnąć sukces, jednakże bardzo szybko okazało się, że świat nie był sprawiedliwym miejscem i bez zawahania rzucał jej kłody pod nogi. Życie doświadczyło ją dość dotkliwie, odbierając najpierw matkę, a następnie ojca. W tamtym momencie Florence niemal zrezygnowała ze swoich marzeń. Koniec końców jednak nie poddała się. Po prostu... troszkę zmieniła skalę swoich pragnień. Nie potrafiła zmienić świata dla wszystkich. Nie miała takiej siły ani też umiejętności. To, co mogła jednak zrobić, to zmienić świat jednej osoby. Swój własny. Ale przy okazji - mogła stać się bohaterką dnia. Bo przecież dla każdego dziecka pucharek zaczarowanych, kolorowych lodów był czymś, co z miejsca przeganiało nawet największe smutki. - Cieszę się, że ci smakują - jak widać, na dorosłych też to działało. Świat posiadał w sobie zbyt wiele zła - szczególnie teraz. To dlatego Florence starała się jak mogła, by ciepłym słowem i własnym uśmiechem wspomóc innych.
- Zapamiętam - odparła z lekkim uśmiechem, chowając szkatułkę do torby. Na pewno znajdzie dla tych przypraw jakieś szczelne pudełeczko. Ani odrobinka zapachu się nie wydostanie aż do chwili, gdy będzie wykorzystana do potrawy. Już ona o to zadba. Nie zamierzała pozwolić zmarnować tak cennego prezentu.
Właściwie miała mieszane uczucia co do jego powrotu. No, może nie samego powrotu, aa raczej zamiaru pozostania na dłużej w kraju. Z jednej strony bardzo cieszyła się, mogąc go zobaczyć, wiedząc, że nic mu nie jest, a także że będzie mógł odpocząć w rodzinnym domu. Niemniej zostawanie w Anglii było teraz bardzo ryzykowne. Florence podejrzewała, że podróżowanie przez Amazonię było obecnie mniej niebezpieczne, niż zwyczajne życie w Anglii. Nie, żeby wiedziała cokolwiek o podróżowaniu przez dżungle i oddalone od cywilizacji zakątki świata. Dobrze jednak wiedziała, jak wygląda codzienna rzeczywistość dziś, kiedy Voldemort i jego poplecznicy tak bardzo się rozbestwili, że bez mrugnięcia okiem zabijali ludzi na ulicy - a ministerstwo jeszcze im przyklaskiwało.
- Twoja rodzina na pewno się cieszy - zauważyła, sobie także biorąc niewielką porcję lodów. A co, pracowała nad nimi to też chciała trochę chapnąć. - Tylko proszę cię, uważaj na siebie - pamiętała, że słyszała historie o tym, że Hal był kiedyś bardzo niepocieszony, gdy brat oznajmił mu, że chce podróżować. Teraz za to zapowiadało się na to, że obaj bracia spędzą razem więcej czasu. - Będziesz pomagać Halowi w pracy? - zaciekawiła się.


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]25.01.21 8:43
Herbert nigdy nie należał do typu bohatera, który chce zbawić cały świat. Zdecydowanie był z tych egoistycznych, którzy patrzyli czy jemu oraz tym, na których mu zależało mają się dobrze. Dość długo był lekkoduchem, który zajmował się swoimi sprawami i podróżami, jednak listy słane z Dorset były dość niepokojące. W końcu młodszy Grey uznał, że czas wrócić do domu i sprawdzić czy jest w stanie pomóc rodzinie. Jak się okazało, w kraju działo się gorzej niż zakładał, a znajome twarze wisiały na listach gończych. Wydarzenia nie odbiły się na nim tak mocno jak na innych, można było nawet śmiało stwierdzić, że miał szczęście i żył sobie spokojnie kiedy inni walczyli o to, żeby miał do czego wracać. Ta myśl sprawiła, że poczuł się głupio, a jego lekki styl życia wręcz wyśmiewał tych walczących. Zrozumiał, że czas zakończyć tryb włóczykija, a fakt siedzenia w Greengrove farm wykorzysta na spisanie pamiętników w formie książki. Ucieszył się jednak, że pomimo całej zawieruchy starano się zachować jakieś aspekty normalności, jak chociażby teraz kiedy siedział z Florką zajadając pyszne lody.
-Gdybym wiecznie uważał, nie pojechałbym do Amazonii – zauważył z rozbawieniem w głosie, ale widać było, że maskuje tym niepokój jaki mu towarzyszył od kiedy wrócił do Anglii. -Na ogrodnika się nie nadaję.
Skrzywił się robiąc zabawną minę.
-Nie, będę zajmować się naszą szklarnią. Mam parę pomysłów jak ją ulepszyć oraz chcę skupić się na spisaniu wszystkiego co przeżyłem w formie książki. – A miał o czym pisać. Przez ostatnie lata to Amazonia była jego domem, widział wiele, poznał nowe smaki i zapachy. Zorientował się, że można żyć inaczej. Osobiście uważał, że ci którzy teraz walcząc w imię Voldemorta i jego idei powinni pobyć trochę wśród Indian Amazonii, od razu zrezygnowali by z walki i wszczynania kolejnych konfliktów.
-Jakie masz plany Florko? – To pytanie w końcu musiało paść. Tak samo jak zapewnienie z jego strony. – Jeżeli czegoś potrzebujesz ty lub twój brat albo ktoś o kim wiesz, że mogę mu pomóc mów śmiało. Greengrove farm ruszy z pomocą.
Nie wiedział nic o walce jaką toczy Zakon, nie wiedział z ilu jego szkolnych znajomych zasila jego szeregi. Mógł się jedynie domyślać.
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]27.01.21 2:10
- Będziesz pisać książki? - zanim Florence zdążyła się powstrzymać, jej twarz przybrała wyraz pełen zdumienia. Nie spodziewała się tego po nim, szczerze! Zupełnie nie potrafiła sobie wyobrazić, jak Herb siedzi przy biurku i stuka na maszynie do pisania. Wciąż miała zakodowany w głowie jego obraz właśnie jako włóczykija, podróżnika i tego, który zawsze pakował się w kłopoty. Jeśli chciał teraz to zmienić, właściwie tym lepiej dla niego. Chociaż Herb chyba już zawsze będzie się jej kojarzyć bardziej z zawadiaką, niż poważnym pisarzem. - Musisz mnie informować o postępach, a potem dać egzemplarz do przeczytania. Z autografem! - podkreśliła. Ha, może kiedy już ta okropna wojna się skończy, te książki będą warte fortunę? Nie zdziwiłaby się! Chociaż ona swojej i tak by nie oddała. Przecież to będzie dzieło jej przyjaciela!
Zaciekawiła ją także wzmianka o tym, że Herb chciał wprowadzać zmiany w ich rodzinnej szklarni. Nie była to co prawda jej sprawa, ale była ciekawa, co Hal na to sądzi. Wiedziała, że miał na głowie uprawy i roślinność na terenach Prewettów, niemniej domyślała się, że i o rodzinny ogródek dbał. Miała nadzieję, że pomiędzy braćmi nie wybuchną żadne kłótnie z tego powodu. Ale nie mówiła nic na głos, nie chciała zapeszyć.
- Ja... cóż... - zawahała się. Co właściwie miała mu powiedzieć. Sama nie wiedziała jakie ma plany. Mieszkała w Oazie już ładny kawałek czasu, mieszkała tam, uczyła się, pomagała jak tylko mogła. Wyspa była już teraz przeludniona, a w przyszłości sytuacja miała być jeszcze gorsza. Z pewnością wojna sprowadzi do kryjówki jeszcze więcej uchodźców, którym trzeba będzie zapewnić opiekę medyczną, wsparcie, pomoc. Florence nie nadawała się do walki, nawet jeśli w Hogwarcie była Gryfonem, znała swoje własne ograniczenia i nie pchała się na pierwszą linię ognia. Pomagała Zakonowi jak mogła, nie będąc jednocześnie jego częścią. Stąd też niewiele mogła powiedzieć Herbertowi. Ogólniki jednak mogła mu zdradzić. - Obecnie odświeżam nauki z czasów stażu w Mungu. Uczę się też nowych rzeczy, zarówno na własną rękę, jak i z pewną pomocą. Myślę, że... takie umiejętności obecnie będą bardziej potrzebne niż produkcja lodów. - wyjaśniła mu. Nie mogła powiedzieć nic więcej. Mogła go za to obdarować uśmiechem, kiedy sam zaoferował się z pomocą. Obaj byli naprawdę wspaniali, Herb i Hal. Złote chłopaki. Starszy Grey także zapewnił ją, że w razie potrzeby może na niego liczyć. Wspaniale było mieć takie wsparcie, choć Florka wiedziała, że zrobi wszystko, by nie być ciężarem dla braci - Dziękuję. Zapamiętam. Ty również, jeśli kiedyś będziesz wymagać mojej pomocy, nie krępuj się prosić.


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]27.01.21 18:21
-Sam jestem zaskoczony! - Odparł rozbawiony całą sytuacją. On, siedzący w jednym miejscu z maszyną do pisania klepiący w klawisze celem przepisania własnych wspomnień. Jeszcze jakiś czas temu było to nie do pomyślenia. Wagabunda jakim był młodszy Grey niczym nie przypominał statecznego człowieka, który celebruje dzień w domu z kubkiem kawy i tostem z dżemem. A jednak, nawet jego dosięgnął taki los. - Otrzymasz egzemplarz z dedykacją, z pierwszego wydruku.
Rzucił jej zawadiackie spojrzenie i skończył jeść słodkości, które przyniosła Florka. Zerknął na nie łakomym wzrokiem wzdychając teatralnie.
-Zjadłbym więcej, ale muszę się kontrolować - powiedział z żalem w głosie i upił czerwonego napoju. On sam był podekscytowany na zmiany, które planował w szklarni. Miał zamiar realizować wielki plan, który ułożyli parę lat temu. Wtedy jednak Herbert uznał, że czas wyruszyć w podróż, a Hal poczuł się zdradzony tą nagłą zmianą planów. Z czasem jednak jego gniew złagodniał kiedy młodszy brat zwoził egzotyczne rośliny, a szklarnia zaczęła się powiększać. W końcu musieli ją powiększyć o kolejne skrzydło, gdzie powstała cała kolekcja roślin z różnych zakątków świata. Kiedy się zawahała uśmiechnął się do niej zachęcająco, a małe zmarszczki wokół oczu dodały ciepła temu gestowi. Nie wiedział jakie są jej powiązania z zakonem, czy była jego częścią, czy nie. Jednak jej brat był, listy gończe sprawiły, że powoli narastał w nim gniew i nie był pewien czy chce z nim walczyć.
-Różne umiejętności, na różne czasy - skomentował przeczesując dłonią włosy. Odstawił szklankę z napojem na bok. - Zanim mi uciekniesz do swoich spraw, chcę ci coś pokazać.
Wstał ze swojego miejsca z tajemniczą miną i zachęcił ją aby podążyła za nim przed dom.
Nie mógł zapewnić ją o swojej ochronie, o tym, że będzie zawsze obok gotów heroicznie walczyć. Nie był bohaterem i nigdy nie chciał się na takiego kreować. Jednak mógł sprawić, że choć na chwilę zapomni o troskach. Kiedy wyszli do ogrodu pokazał jej rodzinę jeży, która zadomowiła się w przy ich domu. Opowiadał chwilę o tym jak się z Halem sprzeczali jak powinni nazwać jeże i nadal nie ustalili zgodnej wersji. Może Florka będzie miała pomysł na imiona dla zwierząt, inaczej zostanie Pani Jeż i jeżyk Numer Jeden i Numer Dwa. Dość niefortunnie dla tak uroczych stworzeń. Wspominał też, że chyba widział przez chwilę Niuchacza, był pewien, że jak zaczną im ginąć rzeczy z domu to będą mieli pewność, że posiadają kolejnego lokatora. Nie mówił o niczym wielkim, ale uśmiech na twarzy czarownicy sprawiał iż czuł, że wykonał dobrze swoją robotę.
Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]28.01.21 2:21
Ludzie się zmieniali. Ona sama przecież także na przestrzeni lat przeszła przemianę. Owszem, zawsze to raczej Florence była tą rozsądniejszą, kiedy porównywało się rodzeństwo Fortescue, nie można jej było jednak także odmówić brawury i zadziorności. Była przecież gryfonem i nie trafiła do domu lwa przez pomyłkę. Jednakże z biegiem czasu ona także nieco się uspokoiła, stała się bardziej wyrozumiała, bardziej cierpliwa, dojrzalsza. Mówiono, że faceci dorastają później, ale hej, najwyraźniej nadeszła także w końcu pora na Herberta!
- Trzymam cię za słowo - odparła szybko. Nie mogła się właściwie doczekać, aż już dostanie tę książkę w ręce. Opowieści Greya z podróży zawsze były fascynujące, a przecież Florence usłyszała zapewne tylko ułamek tego, co mężczyzna przeżył w dżungli. Książka zdradziłaby jej wszystko. Może nawet podsunęłaby kolejne pomysły na lodowe desery? Na pewno znajdzie w spisanych na papierze wspomnieniach Herba coś, co ją zainspiruje. Taki przepis będzie potem grzecznie czekać na lepsze czasy.
- Zostaw sobie trochę na później - uśmiechnęła się ciepło, patrząc na to, z jakim zapałem Herb pałaszował przyniesione przez nią rzeczy. Zawsze jej schlebiało, kiedy jedzenie, które przygotowała, znikało z talerza w takim tempie. Nie było lepszego komplementu dla kucharki. Cieszył ją także sam fakt, że mogła się podzielić swoją kuchnią z przyjacielem. Znowu. Tak, jakby nic się nie wydarzyło, jakby nie trwała właśnie wojna, jakby na głowę Floreana, a być może i jej samej, nie czyhało niebezpieczeństwo. Niespodzianka, którą miał dla niej Herbert, zdecydowanie wprawiła ją w jeszcze lepszy nastrój. Z zachwytem w oczach obserwowała, jak przez trawę powoli wędrują trzy kolczaste kulki. Trochę się zdziwiła że nie mają imion, ale jak widać bracia, pomimo dobrych relacji, nadal nie potrafili się w niektórych kwestiach dogadać! Florence obiecała, że zastanowi się nad tym, jak można by nazwać zwierzątka zamieszkujące ogród Greyów. Wyglądały na zdrowe, były okrąglutkie i tłuściutkie. Zbliżająca się powoli jesień i zima na pewno nie będą im straszne. Aż chciało się je wziąć na ręce, powstrzymała jednak pokusę. To były w końcu dzikie zwierzęta. Nie należało im przeszkadzać.
Kiedy w niedługi czas potem żegnała się z Herbertem, było jej zdecydowanie lżej na duszy. Będzie musiała opowiedzieć Floreanowi o wszystkim, co tu usłyszała i zobaczyła. Wiedziała, że miał ważniejsze sprawy na głowie, ale miała nadzieję, że on także znajdzie jakieś pocieszenie w tej lekkiej, zwyczajnej opowieści.

zt x2


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]16.03.21 18:01
15.11.1957

Sadzonka się przyjęła – co za idiotyczna wymówka aby zaprosić do siebie kobietę? Kiedy wysłał już sowę do Florence uświadomił sobie, że zachowuje się jak szczyl, który nie wie jak zaprosić kobietę, która mu się podoba więc szuka wymówki. Nie mógł jednak zawrócić sowy, ale sadzonka rzeczywiście się przyjęła i był z tego powodu zachwycony. Istniało duże ryzyko, że roślina się nie przyjmie w angielskich warunkach, a jednak parę dni temu zaczęła się wychylać spod ciemnej ziemi. Mała, zielona łodyżka, która przyniosła wiele radości w Greengrove Farm, pyszniła się w glinianej donicy w salonie obok kominka. Jeszcze dosłownie parę dni i będzie można przesadzać roślinkę do szklarni Greyów. Teraz zaś chodził po salonie zastanawiając się co też Florka mogła sobie o nim pomyśleć Gorzej! Co Florek sobie pomyśli, że jego siostra tak często bywa u braci Grey. Podszedł do okna aby wyjrzeć na pochmurną okolicę. Listopad był zimny i mokry, pociechą zaś był rozpalony kominek w saloniku oraz karafka nalewki z manioku. Resztki, która mu pozostała z wypraw. Sięgnął po sweter, który leżał na oparciu fotela i naciągnął na ciemną koszulę, od razu zrobiło się przyjemniej. Z powodu braku dostępu do żywności jak przed oficjalnym ogłoszeniem wojny nie miał zbyt wiele aby poczęstować swojego gościa, ale udało mu się znaleźć w spiżarni powidła owocowe, bułkę paryską oraz drożdżówkę z marmoladą, którą pokroił na plasterki i ułożył wszystko na paterze. Chociaż tyle mógł zrobić. Hattie by mu głowę urwała gdyby niczym nie poczęstował Florki. Ostatnio zresztą podpytywała syna o ładną, młodą kobietę, którą oprowadzał po szklarni i chociaż zbył jej pytania to doskonale wiedział o co jej chodziło. Panu Grey od jakiegoś czasu mówiła, że chciałaby mieć wnuki, a synom przydałaby się stabilizacja. Obydwaj z bratem zasłaniali się wojną, ale prawda była taka, że gdzieś w tyle głowy kołatała się ta myśl o założeniu własnej rodziny. Wcale jednak nie było łatwo znaleźć odpowiednią partnerkę i choć Florka wpadła mu w oko nie postrzegał jej jeszcze w tych kategoriach, a to też dlatego, że nie wiedział co ona o nim myśli.
W końcu dostrzegł jej postać i skierował się do drzwi, żeby je otworzyć w momencie kiedy Florka podnosiła dłoń by zapukać i oznajmić swoje przybycie. Uśmiechnął się półgębkiem w jej stronę.
-Dzień dobry – powiedział na powitanie lekko zaczepnie. – Co się przekonało? Roślina czy kolejne opowieści?


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]17.03.21 10:39
Nie dało się ukryć, Florence także zauważyła, że powód, dla którego Herbert zaprosił ją ponownie do swojego domu był dość... niecodzienny. Rozumiała co prawda jego radość z powodu wykiełkowania rzadkiego, delikatnego kwiatu, ale gdyby ktoś ją zapytał, z kim Herb powinien oblewać takie rzeczy, Florka bez zawahania wskazałaby na jego brata. Ona oczywiście także radowała się jego sukcesami... nie była jednak pewna jak to właściwie odebrać. Czy powinna potraktować tę wizytę dosłownie, jako świętowanie dnia, w którym ponad ziemię wyrosła delikatna, zielona łodyżka roślinki? Naprawdę? Czy sprawiło to Herbertowi tyle radości, że musiał się nią podzielić z panną Fortescue? I dlaczego właśnie z panną Fortescue? Czy może jednak chodziło o coś zupełnie innego i kwiatek był tylko zasłoną dymną, pretekstem do tego, aby ponownie zaprosić ją do Greengrove Farm? Delikatnie odpychała od siebie te myśli, ale chyba sama chciała, żeby było w tym coś więcej. Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi! Ale... czy czasem nie myślała o tym zbyt głęboko? Przecież cieszyła się na tę wizytę - nie ważne jaki byłby jej powód. Nieraz w listach słanych do Herberta podkreślała, jak bardzo wyczekiwała ponownego spotkania. Okazja się nadarzyła, tylko tyle powinno się dla niej liczyć.
Greengrove Farm naprawdę stało się dla niej pewnego rodzaju ostoją. Tutaj naprawdę mogła zapomnieć o wszystkich nieprzyjemnościach. Tutaj wojna nie dotarła. Było pięknie niczym w Oazie, ale nie była zmuszona do ciągłego spoglądania na stale powiększającą się społeczność uciekinierów, mugolaków uratowanych przez zakon, czarodziejów którzy utracili dosłownie wszystko - poza własnym życiem. Nie dziwiła się więc samej sobie, że tak chętnie wracała wspomnieniami do farmy Greyów, szczególnie gdy właściwie jedyne co tu na nią czekało, to dobre słowo, otucha i fantastyczne opowieści młodszego Greya. No i ten uśmiech. O Merlinie, ten uśmiech...
Zaskoczył ją. I przeraził. Moment, w którym nagle otworzyły się przed nią drzwi, zanim nawet zdążyła zapukać, sprawił, ze w pierwszej kolejności miała ochotę rzucić się do ucieczki. Nie myślała o tym, po prostu ciało zareagowało samo - Florence miała w przeszłości dość takich niespodzianek, niestety raczej nieprzyjemnych. Rozluźniła się jednak w chwilę potem, gdy dostrzegła, że osobą stojącą w drzwiach istotnie jest Grey - do tego uśmiechający się do niej pod nosem - a nie jakiś szmalcownik czy inny łotr, łasy na nagrodę z listów gończych. - Herbert! Wystraszyłeś mnie! - zawołała z lekkim wyrzutem. Nie mogła się jednak długo na niego gniewać, szczególnie kiedy cichy głosik w jej głowie podpowiedział jej, że mężczyzna musiał najwyraźniej tak bardzo jej wyczekiwać, że aż wypatrywał ją z okna. Chyba że był to przypadek, ale ona wolała wierzyć w tę pierwszą wersję. Odetchnęła jednak i złość zaraz jej przeszła. - Właściwie to oba. Czemu by nie połączyć przyjemnego z przyjemnym? - odpowiedziała w końcu na jego pytanie. I chociaż to on zapraszał i on gospodarzył, Florence postanowiła że nie przyjdzie dziś z pustymi rękami - stąd też w swojej torbie kryła jedną z butelek z niewielkiego zapasu alkoholu z Jamy. W końcu okazja to okazja, nie?


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Salon [odnośnik]17.03.21 18:13
Pomimo tego, że wymówka była kiepska, to Florka się zjawiła. Ulżyło mu bardzo kiedy zobaczył ją na progu swoich drzwi. Przez chwilę patrzyła na nią upewniając się, że to nie przewidzenie, o parę sekund za długo niż przewiduje uprzejmość i dobre wychowanie.
-Proszę wybacz – powiedział ze skruchą w głosie po czym sięgnął ku jej dłoni, nad którą się pochylił by musnąć ustami jej wierzch w galanteryjnym geście. – Nie chciałem cię wystraszyć.
Ostatnie czego chciał, to żeby Florka przed nim uciekała w popłochu, bo on nie wiedział co może ją przestraszyć. Wiele jeszcze musiał się o niej nauczyć, gdyż jedynie mógł się domyślać co takiego przeżywała mieszkając w Oazie. On zaś widział trochę w porcie i w samym Londynie, który był ponurym i smętnym miastem jakby ktoś postanowił wymazać wszystkie jego kolory. Było szare i ponure, cierpiące. Tylko ślepiec lub osoba, z wypranym światopoglądem mogła sądzić, że to co się dzieje jest normalne. Przepuścił czarownicę w drzwiach tym samym wpuszczając ją do środka.
-Pozwolisz? – Wskazał na jej okrycie wierzchnie, które chciał od niej odebrać i odwiesić na wieszaku. Następnie zachęcił ją gestem dłoni aby wkroczyła do salonu, w którym ostatnio miała szansę już być. W kominku wesoło trzaskał ogień, a miękka kanapa zachęcała do tego aby opaść w jej miękkie wnętrze. Na oparciu leżały koce, a na stoliczku stosu fotografii tuż obok przekąsek jakie wcześniej przygotował. Spojrzał z zaciekawieniem na butelkę, którą przyniosła Florka, a potem wzrok przeniósł na samą kobietą i pokiwał głową z uznaniem.
-No proszę, proszę, przygotowałaś się do świętowania. – Sięgnął po szklaneczki, by móc je napełnić trunkiem. – Czym chata bogata.
Wskazał jej wolne miejsca i przekąski, a sam ujął butelkę by rozlać alkohol. Następnie podał jedna Florce i zwrócił jej uwagę na glinianą doniczkę przy kominku.
-Azalia – wyjaśnił wskazując małą zieloną łodyżkę, która wychylała się nieśmiało spod czarnej ziemi. – Kiedy już zacznie rosnąć oznacza, że się przyjęła i ma sprzyjające warunki, które są ciężkie do uzyskania w naszym klimacie, ale proszę, oto ona. Kiedyś będzie pięknym krzewem o intensywnie różowych kwiatach. W kulturze japońskiej napar z nich uważamy jest za afrodyzjak.
Powiedział siadając obok Florki i sięgnął po dwie fotografie podając je kobiecie. Jedna przedstawiała małego ptaka, który unosił się tuż nad wielkim kwiatem, który był większy od niego, druga zaś rozkwitający, wręcz baśniowy kwiat na ciemnym podłożu. O wiele łatwiej mu było snu opowieści gdy mógł pokazać obrazy, o których mówił.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Salon [odnośnik]18.03.21 9:05
To po prostu było zaskoczenie. Florence od czasu gdy dwa razy została zmuszona do tego, aby w pośpiechu uciekać z domu, nabawiła się... chyba można by to już uznać za lekką paranoję. Całkowicie bezpiecznie czuła się tylko w Oazie... no i teraz powoli przekonywała się do Greengrove Farm. Mimo to, jej ciało odruchowo reagowało pragnieniem ucieczki na każdy niespodziewany ruch wykonany w jej kierunku, a który kojarzył jej się z próbą pochwycenia jej. Tak samo przeraziła się, kiedy napotkała Halberta. Starszy Grey niespodziewanie, bez ostrzeżenia zamknął ją na dzień dobry w niedźwiedzim uścisku. Florence miała wrażenie, że jej wtedy serce wyskoczy z piersi. To dlatego tak zareagowała. Zza zamkniętych drzwi mógł wyjść właściwie każdy - świat nie był dziś przyjaznym miejscem. Całe szczęście, był to po prostu stęskniony Herbert.
...Na którego z resztą nie mogła gniewać się długo. Szczególnie nie, po tym pocałunku złożonym na wierzchu jej dłoni. Kobieta zamrugała, odrobinę zaskoczona. Takie niespodzianki były zdecydowanie przyjemniejsze. Czy to właśnie rumieniec wyskoczył jej na policzkach? Cholera, naprawdę źle z nią, było, jeśli tak mocno reagowała na przejaw szarmanckości i manier! Chociaż z drugiej strony... nie pamiętała, kiedy ostatnio ktoś całował ją w dłoń. To było naprawdę... miłe.
- Dziękuję - grzecznie oddała mu swój płaszcz, gdy o niego poprosił. Oj teraz nikt nie mógł powiedzieć, że Herbert nie wie, co to gościnność oraz dobre maniery. Nawet jego matka. - Uznałam, że z pustymi rękami przyjść nie mogę. - uśmiechnęła się, przekazując mu butelkę mocnego, czarnego ale. Nie było to nic wielkiego, ich zapasy alkoholu w Jamie nie były zbyt okazałe. Ale chciała mieć chociaż jakiś gest. Gdy Herbert rozlał zawartość butelki do szklane, przyjęła jedną i zaczęła się rozglądać za oficjalnym powodem, dla którego ją zaprosił - A! Właśnie miałam pytać, gdzie nasz solenizant - zaśmiała się, odnajdując wzrokiem doniczkę. Cóż, póki co widok nie był zbyt imponujący. Młodziutka, zielona łodyżka która wyłoniła się z podłoża. Florence wierzyła jednak w to, co mówił Herbert. Jeśli tak wiele wysiłku kosztowało go zapewnienie roślinie właściwych warunków, jego praca wkrótce da efekty. Potrzeba było jednak do tego czasu. - Twoje zdrowie zatem, azalio - uniosła szklankę jak w prawdziwym toaście - rośnij duża, silna i obsyp się pięknym, różowym kwieciem - zaśmiała się serdecznie, upijając łyk ze swojej szklanki. Miała tylko nadzieję, że Herbert nie uzna, że Florence się z niego naśmiewa. Gdzieżby śmiała! Naprawdę cieszyła się z jego sukcesu!
Naprawdę miło było usiąść na miękkiej kanapie, popatrzeć na trzaskający ogień i zatopić się w poduszkach. Właściwie chyba było nawet odrobinkę za ciepło - ale zauważyła to dopiero, kiedy Herbert usiadł obok niej. Była jednak pewna, że to uczucie zaraz minie! Czym prędzej więc skupiła się na fotografiach - Czy to ten kwiat jest taki wielki, czy ten ptak taki mały? Nie mów mi, że on też spija łzy żółwi? - panna Fortescue wiedziała o istnieniu kolibrów, one aż tak wielką tajemnicą nie były. Nigdy jednak nie spodziewała się, że są tak maleńkie!


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Salon Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach