Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wola Jedynego

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wola Jedynego Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime14.01.21 21:49

Wola Jedynego

Obchodzone 1 października Święto Wyzwolenia Londynu zostało upamiętnione pomnikiem "Wola Jedynego" postawionym na Ulicy Pokątnej, nieopodal przejścia. Rzeźba przedstawia młodego Salazara Slytherina oplecionego przez węża, którego trzyma w garści. Wedle autora, Aikena Cattermole, najwybitniejszy założyciel Hogwartu przekazuje swoją wolę dotyczącą wtajemniczania w arkana magicznej wiedzy wyłącznie czarodziejów czystej krwi swojemu najdroższemu przyjacielowi. Choć pomnik został postawiony niedawno, każdy kto podejdzie bliżej zauważy, że głowa węża wytarła się i połyskuje na złoto. Wśród londyńczyków zapanowało przekonanie, że potarcie jej palcami otwiera umysł i wspiera rozwój duchowy.

Aby sprawdzić, co się wydarzyło, rzuć kością K6.

1 - poczułeś zawroty głowy, a z twojego nosa spłynęła strużka krwi. Jesteś pewien, że właśnie spłynęła na ciebie łaska Salazara Slytherina;
2 - kiedy skończyłeś pocierać głowę węża usłyszałeś syk. I choć nic wokół ciebie się nie zmieniło, odniosłeś wrażenie, że rzeźba poruszyła się na moment;
3 - usłyszałeś pęknięcie kamienia i delikatny trzask metalu. I mogłeś być pewien, że dźwięki dochodzą ze środka pomnika, jakby coś w jego środku ożywało;
4 - na jedną chwilę, a może dwie, oczy Salazara zwróciły się prosto na ciebie, a ty przypomniałeś sobie o czymś, co miałeś tego dnia zrobić, ale po wyjściu z domu wyleciało ci z głowy;
5 - przeszyło cię zimno, a później poczułeś jak wiązka elektryczna przeskakuje z pomnika na ciebie i nagle cię olśniło - nie wiesz skąd, ale wiesz, że cokolwiek dzisiaj zrobisz, zrobisz to bardzo dobrze;
6 - z pyska węża wyskakuje jeden knut na szczęście (1PM)

Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półgoblin

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Re: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime18.02.21 17:24

|06.11.1957

Listopad w Londynie jest taki sam jak w Leningradzie. Jest ciemno jak w dupie, mimo że już ranek pora a wilgoć taka, że ma się wrażenie, jakby jedyną opcją na swobodne oddychanie było wyhodowanie sobie skrzeli.
Cóż. Poranek w pracy jak każdy inny - znowu trzeba zabrać komuś chałupę, bo nie mógł się wypłacić. Tylko że tym razem jebaniec się zabezpieczył. Postawił taką klątwę, że koledzy z działu zdecydowali, że lepiej zawołają od tego specjalistę. Lepiej w tę stronę, niż, żeby miał ktoś tak idiotycznie zginąć.
Tego całego specjalistę znam tylko z widzenia. To człowiek. Jak mu tam było? Cattermole? Taki młody chłopaczek, co to boi się własnego cienia. Albo tylko udaje. Zapytam go, co takiego niezwykłego jest w jego butach, że za każdym razem jak na niego patrzę, on zaczyna zajmować się ich wnikliwą analizą. Żeby nie było - mam z tego solidny ubaw, bo nagle koleś co góruje nad wszystkimi wzrostem, staje się tak bardzo mały. Jak myszka. Albo szczurek.
Zegar wybija 7 rano, a młodego jak nie było, tak nie ma. Gdyby można było się czegoś napić, czekanie stałoby się przyjemniejsze.
Znudzona przysiadam na cokole pomnika jakiegoś typa z wężem. Sam pomnik wydaje się nowy, ale przesądni ludzie już się do niego dobrali. Standardowo - zawsze coś się musi gdzieś pocierać, żeby otrzymać szczęście od kawałka kamienia lub metalu.
W Leningradzie pociera się jądra konia, na którym zasiada Miedziany jeździec, u Angoli węża jakiegoś typa… jak mu tam… Wychylam się, żeby przeczytać napis. W bladym świetle latarni odczytuję “Salazar Slytherin”. A, tak. Ten typek od Hogwartu. No dobra, nie oceniam - każdy pociera, co może.
No do chuja pana, gdzie nosi tego człowieka. Ile można czekać?
Żeby zabić czas, obserwuję, jak zapalają się światła w domach. Nie wszędzie w oknach wiszą zasłonki, więc mam doskonały widok na to, jak londyńczycy krzątają się po pokojach, jedzą, palą chujowe papierosy przez okno. Niektórzy piją nawet kawę - czuje ten zapach wyraźnie. Kawa też by mnie zadowoliła. A jeśli by do niej koniaku dolać… ah. Bajka.
Zerkam ponownie na napis na pomniku i przewracam oczami. Oczywiście, czego innego można się było spodziewać? Pewnie według tego całego Salazara mnie też trzeba było olać i niczego nie uczyć. Ci ludzie, to naprawdę są krótkowzroczni i nie widzą różnych opcji. Jak półkrwi, to na pewno rodzice mugole, bo jakże by inaczej!
Wtedy coś jeszcze przykuwa moją uwagę - nazwisko artysty wyryte w roku tablicy. I to takie samo jak mojego drogiego, jedynego w swoim rodzaju spóźnialskiego współpracownika. No ciekawe… ciekawe.
Ale nie kontynuuje myśli, bo słyszę szybkie zbliżające się w moją stronę kroki.


Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Re: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime19.02.21 16:32

6.11.1957

Ich ulice, ich kamienice... No, kamienice niby trafiały do Banku Gringotta, ale Steffen miał przykre wrażenie, że kupią je jacyś arystokraci. Ciekawe, kto mieszkał w apartamencie, który mieli dziś przejąć?
Gobliny miały przejąć. Nie ja. Ja tylko dla nich pracuję, ja tylko ściągam klątwy. - powtórzył sobie w myślach, ale i tak poczuł nieprzyjemne zimno w dole brzucha. Takie samo, przykre uczucie, jak wtedy gdy w "Czarownicy" ukazał się artykuł o kąpielach Morgany Selwyn w mugolskiej krwi. Może go nie pisał, ale też pracował dla tego czasopisma, dokładał cegiełkę do ich sukcesu. W dodatku okazało się, że jego bunt, kontr-artykuł w "Proroku Codziennym" , jedynie zapoczątkował szczeniacką serię pomyłek i prawdziwą katastrofę. Odechciało mu się buntów, szczególnie w Gringottcie.
No to, kto żył w tym mieszkaniu? Nie powiedzieli mu. Pewnie to ich nie obchodziło. Ktoś bogaty, skoro miał apartament w tej okolicy i skoro potrzebowali łamacza klątw i zabezpieczeń. Klątwy były plugawe, ale przecież plugawi ludzie pozostali w Londynie, to ci dobrzy uciekli. Aż się zgarbił. Lepiej o tym nie myśleć.
Otulił się mocniej płaszczem i dotarł pod ten przeklęty pomnik, który był mu solą w oku od początku października. Salazar i Cronus Wywoliciel. Aiken, Aiken, co z Ciebie za człowiek?
Najchętniej cisnąłby w dzieło swojego krewniaka Bombardą Maximą, ale nawet tego nie potrafił rzucić.
Ciekawe, czy Duna by zadziałała? Zniszczyłem nią w końcu most, gdy Alphard Black próbował mnie zabić. Czy most był słaby, czy to widmo śmierci dodało wtedy Steffenowi sił? No cóż, tam nie było żywego ducha, a tutaj nie sposób przeprowadzić dyskretnie takiego zamachu, już Justine Tonks próbowała. Powinien przestać myśleć o dywersji i skupić się na pracy. Przyśpieszył kroku, widząc niską sylwetkę pod pomnikiem. Miał nadzieję, że się nie spóźnił?
-Dzień dobry pani... - spojrzał z góry na jasnowłosą goblinkę... półgoblinkę? Wszystkie gobliny wyglądały czasem tak samo, ale ta jakoś inaczej. Była trochę wyższa, rysy twarzy miała delikatniejsze (choć spojrzenie równie surowe), no i pamiętał jej protezę. Zlata Raskolnikowa, tak mu powiedzieli. Nie uściślili tylko stanu cywilnego i formy adresowania partnerki w windykacji. -...panno? - poprawił się pod wpływem jej zimnego spojrzenia.
Panienko?
-...pani Raskolnikowa...? - zdecydował się w końcu i odchrząknął. Właściwie, wcale nie miał zwracać się do niej pytającym tonem, wiedział przecież kim jest, to samo tak wyszło. -Cattermole. - zerknął odruchowo na pomnik. Niszczysz mi nazwisko, Aiken. -Steffen Cattermole. Właściwie, po prostu Steffen. - chciał, by w pracy zwracano się do niego po nazwisku, chciał jakoś odwrócić uwagę od swojego młodego wieku, nie mógł się przecież kumplować ze współpracownikami (w Ministerstwie tak, nie w Gringottcie! Zresztą, ci zdrajcy z Ministerstwa łapali teraz mugoli, jego przyjaciel Rigel sączył Toujours Pur nad trumną mordercy, ciotka jego narzeczonej kąpała się we krwi dziewic, nie ma co kumplować się z ludźmi!), ale pod tym okropnym pomnikiem wolał być po prostu Steffenem.
-Idziemy? - upewnił się, bo to ona tu dowodziła, to ona windykowała mieszkania tych biednych ludzi. On tylko zdejmował klątwy i zabezpieczenia.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półgoblin

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Re: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime20.02.21 22:44

-Jest 7:05. - rzucam krótko w odpowiedzi na powitanie. - Spóźniliście się.
Odruchowo przechodzę na oficjalny styl, znany mi z rodzinnego kraju. Specjalnie nie maskuję mojego akcentu. Jestem go świadoma. Liczę na to, że ten sposób mówienia stanie się elementem mojego wizerunku tutaj. W końcu nikt nie musi wiedzieć, że kiedy tylko będzie mi to na rękę, bez problemu się go pozbędę.
Patrzę na młodego i nie mrugam. Czekam, aż skończy się gubić, plątać i w końcu zdecyduje się na to, jak będzie się do mnie zwracać. Nie daje mu fory - mam za duży ubaw. Przynajmniej jakaś rozrywka na początek dnia. Chujowa, ale zawsze coś.
Siedzę na cokole - jedna noga zgięta w kolanie, druga sobie leniwie macham. No proszę, proszę. Już przechodzimy na ty młody Angliku?
-Po pierwsze - Panna Raskolnikova. Po drugie - jeśli chcecie zaprosić mnie na kawę, wystarczy zapytać, a nie kombinować coś ze zwrotami grzecznościowymi.
Cattermole koncertowo przejebał sobie na starcie. Wszystko, czego potrzebował, to przeczytać notatkę. Tyle. Albo aż tyle? Mógł też dopytać innych pracowników z działu. Tam były wszystkie potrzebne informacje. Ale widać, że ktoś tu ma wyjebane na pracę. Nienawidzę takich ludzi.
Czy mogłam powiedzieć mu prawdę, że jestem wdową, i powinien mówić do mnie per “Pani”, a najlepiej to w ogóle “Pani Dolohowa”? Mogłam. Ale wolałam nie ryzykować. W historii, którą opowiadałam tutaj, nigdy nie miałam męża. Nie mogłam pozwolić, żeby ktokolwiek obcy podążył śladami Dołohovów i znalazł coś, czego nie powinien.
-Po trzecie. - tu lekko stukam palcem w tablicę pomnika. - To wasza rodzina, Cattermole?
Nie mówię do niego na ty. Po prostu nie przechodzi mi przez gardło, żeby mówić mu po imieniu. Jesteśmy w pracy, a nie w jebanym parku na spacerze.
Steffen. Te dziwne angielskie imiona. Mogłabym mówić mu Stjepan. Brzmiałoby to o wiele lepiej.
Nie ruszam się z cokołu. Jestem ciekawa, co młody opowie mi o pomniku.
-I czemu ma służyć pocieranie tu tego tam? U was tu normalne? - lekkim skinieniem głowy wskazuję na głowę wijącego się węża. - U mnie w rodzinnych stronach to robi się na szczęście.
Ciekawe, czy gad upierdoli rękę temu, kto go dotknie? W sumie nie zdziwiłabym się.
Muszę to sprawdzić.
Wybacz Steffenie Cattermole - trzeba było się, kurwa, nie spóźniać do pracy.
-Może też potrzebujecie dziś szczęścia? Merlin wie, czy klątwa, jaką zaraz będziecie łamać, nie zabije was na miejscu.


Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Re: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime21.02.21 16:24

dar od Salazara

Pięć po siódmej? Niemożliwe, pilnował się! Albo - możliwe. Nie mieszkał już w końcu w Londynie, po teleportacji na obrzeża musiał pokonywać pieszo całe miasto, dzień w dzień. Przy takim spacerze łatwo można się rozproszyć. Na przykład zagapić na plakat z podobizną kuzyna, skąd oni wiedzieli o biednym Billy'm? Albo przystanąć na krótką pogawędkę z przechodniem-szczurem.
-Przepraszam. - odparował, bo na widok zimnych oczu półgoblinki miał jakiś taki odruch poczucia winy, ot co. Odruchowo obejrzał się za ramię, jakie "spóźniliście?", to był tu ktoś jeszcze?
Skrzyżował spojrzenia z czarnym kotem o żółtych ślepiach, który czaił się gdzieś w zaułku. Przełknął ślinę, brr, zły omen, ciekawe co ta bestia jadła dziś na śniadanie?
-To nie pa... - ach, jednak panna. -panienki - nie, to nie pasuje -panny kot? - upewnił się z niepokojem, bo nie ma mowy, żeby ściągał klątwy w obecności krwiożerczych potworów.
Wybałuszył oczy, gdy panna Raskolnikowa uzupełniła przedstawianie się jakąś sugestią... żartem... a może aluzją o zapraszaniu na kawę. Co...? Już chciał przeprosić, że panna Zlata nie jest w jego typie, ale zawczasu zdał sobie sprawę, że to trochę nieeleganckie. Była w końcu półgoblinką, a nie brunetką. Nie mogła wybrać swojego wieku i wzrostu i w ogóle. Lepiej nie roztrząsać, czy podejrzenie, że mógłby spodobać się koleżance z pracy powinno mu schlebiać, czy przerażać. Lepiej po prostu użyć wymówki, która odstraszy każdą szanującą się kobietę! Tym bardziej, że to nawet nie wymówka, a szczera prawda.
-Ja… bardzo przepraszam, kawa brzmi miło, ale nie jestem zainteresowany, bo jestem zaręczony. - obwieścił, żałując, że mężczyźni również nie noszą pierścionków zaręczynowych. Wtedy nie musiałby reagować na takie… aluzje, wszyscy widzieliby, że jest zajęty!
Kolejne pytanie było trudniejsze. Gdyby nie wrodzona ufność Steffena, to pomyślałby, że panna Raskolnikowa celowo go dręczy!
-Ehm… kto? Co? - teatralnie nachylił się do tabliczki. Przeklęty Aiken. Daleki kuzyn, szargający dumę Cattermolów. Przez ciebie ta biedna półgoblinka pomyśli, że jestem ze Slytherinu, kuzynie! Nie rozumiem, czemu oni w ogóle trzymają trochę stronę Ministerstwa, przeprowadzając te windykacje, przecież taki Slytherin by ich pozabijał…. -Eee… o, jaka zadziwiająca zbieżność nazwisk! Przypadek, nic więcej. - obwieścił, żałując, że zawczasu nie przygotował sobie lepszej wymówki. Poczuł zdradliwe gorąco na policzkach, choć przecież był dobrym kłamcą. Czy poranek był na tyle zimny, by rumienić się z powodu warunków pogodowych?
-Szczerze mówiąc, bardziej od szczęścia przydałby mi się Magicus Extremos - zasugerował mając nadzieję, że panna Raskolnikowa zrozumie aluzję. Nieco magicznego wsparcia nigdy nie zaszkodziło łamaczom klątw. Uniósł brew, bo panna Zlata nadal patrzyła to na niego, to na pomnik i zdawała się nie mrugać. Wyrzeźbiony Salazar Slytherin też nie mrugał. Upiorne. -Też mamy taki przesąd. Pociera się rzeźbę o tak i… - westchnął ciężko, uprzejmie demonstrując półgoblince angielskie zwyczaje (nie przyznała się, skąd pochodzi ale nazwisko i akcent były jednoznaczne) i… -OOOO, dostałem knuta!!! Nie wiedziałem, że ten pomnik pluje pieniędzmi! - ucieszył się, ale zaraz odchrząknął nerwowo, bo czy to wypada, przyjmować pieniądze od Salazara Slytherina? A może raczej od Aikena Cattermole? Może powinien oddać knuta Zlacie, skoro to ona go namówiła? Albo nie, niech sama potrze pomnik. Gobliny zabrały mu jakieś dwieście razy tyle, nie będzie im oddawał nawet tego knuta.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półgoblin

Wola Jedynego Empty
PisanieTemat: Re: Wola Jedynego [odnośnikWola Jedynego I_icon_minitime22.02.21 17:41

Zerkam w tę samą stronę co mój współpracownik i napotykam wzrok kota. Złote oczy patrzą na nas wyczekująco - sierściuch pewnie myśli, że damy mu jakiś ochłap. Nie, kolego, nie tym razem. Chyba że tego tu Steffena zaraz ugryzie jadowity miedziany wąż. Wtedy to śniadanio-kolację masz jak w Gringottcie.
Mój wzrok dezaprobaty kopiuje wzrok kota - albo to on kopiuje mnie - i staram się zrozumieć, o co chodzi młodemu.
-Nie. To nie moje zwierze. - mówię powoli i uważnie obserwuję, jak zmienia się jego mimika twarzy. Jak bardzo musi mu nie wychodzić w życiu, że zwykły żart bierze tak blisko do siebie. Chociaż jest zaręczony. Podobno. No ciekawe co za pannica wybrała takiego mięciutkiego chłopaczka? Widać, że zabrakło im tu wszystkim dyscypliny w szkole. Po tygodniu w Durmstrnagu by wymiękli. Jaka szkoda, że nie mogłabym zobaczyć, jak się męczą
Przekrzywiam głowę i lekko się uśmiecham do swoich myśli.
No przecież. Po to mnie spotkał, żebym stała dała mu prawdziwą szkołę życia. Powiedziałabym, że to piękny zbieg okoliczności, ale wiem, że czegoś takiego nie ma na świecie. Są tylko liczby i prawdopodobieństwa. W końcu musiałam na takiego kogoś trafić. A on musiał trafić na mnie. Oh, jeszcze mi za to kiedyś podziękuje za te wszystkie lekcje, które zamierzam mu dać.
-Swojej narzeczonej też tak wyśmienicie kłamiecie? - podkreślam te dwa ostatnie słowa. -Musicie poćwiczyć, jeśli chcecie z waszą… wybranką żyć długo i szczęśliwie.
Mój ton jest kpiący. W końcu nikt nigdy nie żyje w taki sposób. Takie idiotyzmy są tylko w bajkach dla dzieci.
-I popracować nad ciałem. Jesteście czerwoni, jakbyście co najmniej gołe cycki zobaczyli.
Rzucam i wstaje z cokołu, żeby przynajmniej w taki sposób zrównać się z nim wzrostem.
-Nie zawsze będzie ktoś obok was. A nawet jak będzie, to nie fakt, że wam pomoże. Liczcie zawsze tylko na siebie, Cattermole.
Z takim podejściem, chłopaczyna na pewno nie dożyje trzydziestki.
Obserwuję, jak pociera pomnikowego węża i już nie mogę się doczekać, aż coś się wydarzy… jednak zamiast scenki z krwią i poobgryzanymi palcami w roli głównej, wąż wypluł monetę. Lekko zawiedziona unoszę brwi.
-No proszę. Czyli twór waszego członka rodziny nie jest do końca bezużyteczny.
Spoglądam na twarz Salazara z ukosa, próbując zrozumieć jego schemat. W końcu decyduje się i sama dotykam wytartej głowy gada. Skórzana rękawica tłumi uderzenie metalem o metal.
Pomnik wyraźnie nie lubi mojego dotyku. Słyszę, jak cicho pęka kamień i trzeszczy metal. Coś wewnątrz wyraźnie próbowało rozprostować kości.
-O... Wasza rodzina uwięziła tam prawdziwego człowieka. - śmieje się cicho do siebie. Pewnie tak nie jest. Chociaż… może?
-Może wyjdzie do tego czasu, jak skończymy z tamtym mieszkaniem. To nam opowie, jak mu tam było.
Zeskakuję z cokołu i ruszam w stronę właściwego domu. Sprawdzam przy okazji, czy wszystkie protokoły mam przy sobie. Chuj mnie strzela z tą biurokracją, ale przynajmniej ta ma jakiś sens.
W korytarzu panuje ciemność. Oczywiście. Okna są upierdolone tak, że służą idealną barierą dla światła. Jak można tak zaniedbać swój dom? Nigdy tego nie zrozumiem.
-Dobra. - wskazuję młodemu Anglikowi na ciężkie rzeźbione drzwi. - Działajcie. Nie mamy całego dnia. Tak się składa, że mam plany na dzisiejszy wieczór…

pomnik ma na mnie alergie


Powrót do góry Go down
 

Wola Jedynego

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21