Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Mam Tor
AutorWiadomość
Mam Tor [odnośnik]06.04.21 23:26

Mam Tor

Nazwa wzgórza oznacza "matczyne" i doskonale tłumaczy jego rolę na terenie hrabstwa. Wielokrotne obsunięcia materiału skalnego doprowadziły do utworzenia kaskad mniejszych pagórków u jego stóp. Z tego właśnie powodu miejscowi określają je również jako "Drżące Wzgórze". W dzisiejszych czasach, ubytki są niezwykle rzadkie i zwykle nie pozostawiają po sobie widocznych śladów. Nie zmienia to jednak faktu, iż podczas wędrówki powinno się uważać na bardziej strome fragmenty, a także mieć na uwadze wilgotność terenu.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mam Tor Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

który?

Kolejne dni mijały szybciej, niż chciałaby to przyznać. A powrót do funkcjonowania wcale nie należał do łatwych. Zamknięta, a może skrywająca się przed światem przez ostatnie półtorej miesiąca czuła się bezpieczniejsza? Nie, nie do końca. Czuła, że nikt jej nie ocenia, żadne ze spojrzeń które padało ku niej miało może troskę, ale brakowało w nim litości, nie było zawodu, złości. Jeśli były, to ona nie potrafiła ich dostrzec. Ale musiała w końcu wyjść. Nie zamierzała zamknąć samej siebie w klatce do której uplotła zaklęcia. Potrzebowała wolności, nawet jeśli dom był miejscem bezpiecznym, pewnym, zwłaszcza kiedy posiadała go obok.
Powrót nie był łatwy. Ale one nigdy nie należały do prostych - wiedziała to dokładnie. Podnoszenie się z upadku, kiedy sam lot w dół zajmował nieskończenie długo, a na koniec pozostawało nic poza roztrzaskaniem  wątłego ciała z impetem o ziemię. I nikła nadzieja, która z opadaniem coraz mocniej znikała tak mocno, tak bardzo aż w końcu zabrakło jej światła. Ostatnie resztki tliły się lekko już nie wokół, ale tylko wewnątrz przynosząc decyzje, których nie sądziła, że będzie w stanie się podjąć. A później... później okazało się że nadal jest życie, możliwość, wolność. Walka, która trwała mimo wszystko. Tylko ona była inna, złamana, zepsuta, niezdolna do tego, co wcześniej. Dłonie goiły się długo, ślady tego co przeszła odciskały się nie tylko na jej ciele, ale i całej duszy odbijając na dnie jasnych tęczówek. W końcu wyszła, jednocześnie odetchnęła i zatrwożyła się. Sytuacja w Norfolk wstrząsnęła nią całkiem, wybiła z rytmu tak, jak nigdy wcześniej. Ledwie opanowała nerwy, ledwie odnalazła trzeźwość umysłu po wszystkim przerażona tym, że walka z demonami tym razem była trudniejsza i bardziej wymagająca.
Ale zaczynała funkcjonować porządnie - i to było najważniejsze. Powróciła do nielegalne biura aurorów wykonując do, co zlecił jej zastępca Kierana. Zwyczajnie, szła tam gdzie polecił, sam system kursu wyglądał inaczej. Byli wysyłani wcześniej w teren, bo wszędzie potrzeba było rąk do pracy. Czasem najpierw wykonywała patrol, by później jeszcze brać udział w treningach i wykładach, które dociskali, mimo zmęczenia. Wracała półprzytomna, ale nie zamierzała przestać. Kiedy dzisiaj usłyszała miejsce i nazwisko aurora z którym miała mieć przydział mimowolnie zamarła. Wewnętrznie tylko, bo jej twarz nie drgnęła. Skinęła krótko głową, opuszczając budynek na którym dzisiaj stacjonowali. Miejsce znała poobieżnie, była kiedy w tym miejscu, samo dotarcie nie zajęła jej długo, a znajomą sylwetkę dostrzegła niedaleko dalej od miejsca w którym się teleportowała. Wsadziła dłonie w kieszenie zielonego  płaszcza, zaciskając dłoń na białej różdżce w kieszeni. Unosząc jasne tęczówki, lokując je na jego twarzy skracała dystans który ich dzielił.
- Bagnold powiedział, że mnie wprowadzisz. - odezwała się krótko, kiedy znalazła się obok. Jedynie w sprawie pracy, nie poruszając nic z tego co było prywatne. Jasne spojrzenie odsunęło się na bok, przesunęło po widoku wokół, jakby sprawdzając, czy pozostają tutaj nadal sami, tylko ze sobą. Spodziewać się niespodziewanego, jedno co słyszała najczęściej. Nie powiedziała nic więcej, co co więcej mogła powiedzieć? Myślałam, że umarłeś? Kiedy zniknął ich znajomość otaczało nic ponad piętrzącymi się znakami zapytania, uczuciem, które nawet teraz mimowolnie ścisnęło jej serce, ale i niedostatecznością, którą zawsze dla niego była. Zranił ją, bardziej, niż ktokolwiek wcześniej, mimo że wierzył iż robi to dla jej dobra. - Mam się zmienić? - dopytała, koncentrując tęczówki znów na nim. To on prowadził sprawę i zamierzała zwyczajnie się podporządkować. Jej głowa poszukiwana była listem gończym, kilka drobnych poprawek mogłoby nie ściągać ku nim uwagi. Uniosła ręce, żeby założyć jasne włosy za uszy, czekając na odpowiedź.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like thevalkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 57
UROKI : 37
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Mam Tor C
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks

Powrót do góry Go down

grudzień (data?)

Kolejne mroźne popołudnie, kolejny patrol. Szata od panny Beckett dobrze chroniła przed zimnem, podobnie jak ciepły szalik, ale policzki i tak zaróżowiły mu się od mrozu. Leciał nad hrabstwem na miotle, rozglądając się uważnie po okolicy. Biuro Aurorów starało się tropić miejsca, którymi do Derbyshire przedostawali się ludzie Malfoya, szmalcownicy i inni agenci. Walka o hrabstwo trwała, a choć Greengrassowie popierali sojusz lorda Prewetta, to akty antymugolskiej agresji w tym hrabstwie zdawały się częstsze i bardziej zażarte niż na ziemiach Longbottoma czy choćby w Lancashire. Szef właśnie tutaj przerzucił główne siły, a Mike udał się na samotny zwiad, mający na celu trafienie na jakieś ślady wrogiej aktywności. Ludzie Malfoya byli zorganizowani, nie pojawiali się tu znikąd, a spostrzegawczy auror chciał znaleźć jakieś ślady ich kryjówek lub punktów organizacyjnych. Ostatnio podjął podobny trop w listopadzie i wpadł na grupkę szmalcowników - ucieczka jednego z nich nie dawała mu spokoju, więc tym bardziej przykładał się do zwiadów w Derbyshire. Sprawa stała się trochę osobista.
Zdawał sobie sprawę, że samotnie ryzykował bardziej niż w grupie aurorów, ale w ten sposób zwracał na siebie mniej uwagi. Jako auror, do niedawna nawet starszy auror, potrafił się obronić - a nie zamierzał się dziś angażować w niebezpieczne sytuacje.
O ile niebezpieczna sytuacja sama go nie zastanie. Plany planami, ale jego misją było przecież walczyć i chronić o tych, którzy sami ochronić się nie mogą.
Zniżył lot miotły, szukając śladów w śniegu, a później poderwał ją wyżej, aby wlecieć na wzgórze. Zwolnił, widząc postać na szczycie - wiatr wymiótł stąd śnieg, więc kobieta stała wśród zeschłych liści i co jakiś czas brała niektóre w dłonie.
Michaelowi takie zachowanie wydałoby się osobliwe, gdyby nie to, że jego młody przyjaciel Castor Sprout miewał dziwniejsze nawyki.
I wtedy - na wspomnienie Castora - spojrzał na plecy kobiety uważniej, przesunął wzrokiem po jasnych włosach i go olśniło.
Nie zapomniałby jej, szczególnie, że stała pod wiatr - a ten niósł zapach suszonych wrzosów ku nadwrażliwym nozdrzom.
Krótka chwila ulgi na widok znajomej osoby rozwiała się w ukłuciu niepokoju.
Auroro Sprout, co robisz w Derbyshire? - pomyślał, zniżając miotłę, a myśl splotła się z niemiłym przeczuciem, że Castor nie byłby zadowolony. Wylądował miękko obok kobiety, starając się nie robić tego zbyt gwałtownie, by jej nie przestraszyć.
-Auroro. - to ja, chciał powiedzieć, ale tylko uśmiechnął się blado, wręcz nieśmiało, usiłując nie okazywać pewnego napięcia. Odkąd poznali się w Kumbrii i wymienili uprzejme listy, Michael był u Sproutów na szarlotce i paru obiadach, ale zawsze wydawał się odrobinę bardziej zdystansowany i bardziej uprzejmy niż Aurora mogła pamiętać. Przynajmniej względem niej, bo na Castora zawsze spoglądał z mieszaniną sympatii i troski.
Sekret młodego przyjaciela oraz świadomość, że w Kumbrii mógł narazić jego siostrę na niebezpieczeństwo, ciążyły mu bardziej, niż się spodziewasz.
-Co tu robisz, zupełnie sama? Wszystko w porządku? - zapytał, a w jego głosie pobrzmiała ta sama troska jak wtedy, gdy rozmawiał przy niej z niej z jej bratem. Był tak pochłonięty snuciem wojennych planów, że nawet nie zauważył, jak piękny widok rozpościera się ze wzgórza w dzisiejszą bezchmurną pogodę. Ani nie pomyślał, że przecież mogła przybyć tutaj aby ten widok podziwiać albo po prostu pobyć chwilę sama.
Samotność była w tych czasach niebezpieczna.
No, chyba, że było się wyszkolonym aurorem.



You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Mam Tor Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

Zapach zawodu niósł się szeroko po bezkresnych polach pustki, jaką nosiła w sobie. Była przerażona ostatnimi tygodniami. Wszystkimi ludźmi, których spotkała na drodze, ale też niestety tymi, którzy zostawali nie tylko wspomnieniem jej głowy.
Dłoń odziana w nieco znoszoną już rękawiczkę powędrowała w okolice brzucha. O ile minione tygodnie ją przerażały, tak zbliżające miesiące paraliżowały ją z siłą równą tysiącom zaklęć. Co miała teraz zrobić?
Każda decyzja wydawała się złą, każdy oddech niewłaściwe, każde słowo ściągało kłopoty. Aurora przynajmniej dziesięć już razy chwytała w dłoń to pióro, by napisać do Marcela, to znów chwytała za torbę, by spakować swoje rzeczy i uciec z dala od wszystkich i wszystkiego.
W jakimś stopniu swoimi przemyśleniami doprowadziła się do stanu, że nigdzie nie czuła się dobrze. Spotkanie z Perseusem, spotkanie z Aresem… To ją przytłoczyło. Była na powierzchni, a czuła, jakby ktoś wcisnął jej głowę pod powierzchnię wody i mocno tam trzymał, dusząc ją i topiąc.
Chciała krzyczeć i prosić o pomoc, ale wiedziała, że nikt by nie usłyszał. Nikt by nie zrozumiał. Sama sprowadziła na siebie biedę. Wiedziała, że każdemu, komu by się zwierzyła, to właśnie by powiedział.
Samaś sobie winna Auroro…
Małe ucieczki bez słów, czy to pisanych, czy mówionych, to było jednak jedyne, na co się zdecydowała. Tak, jak dziś, tak jak teraz, gdy stojąc na szczęście wzgórza, dała się porwać chwilowemu upojeniu przez wiatr.
Pszeniczne włosy miotały się, jak zaplątane promienie słońca, które zapomniały, że ciemność zimą zapada szybciej.
Ale nie tylko obecność kobiety była tak zaskakująca — niespodziewany towarzysz, który w zdumieniu wylądował tuż obok niej.
Podniosła na niego spojrzenie, gdy wyrzekł jej imię, lekko marszcząc przy tym brwi.
- Michael? - Był prawdziwy, czy może jej zmęczony umysł uciekał podświadomie do osoby, która mogłaby zapewnić bezpieczeństwo jej, ale przede wszystkim jej bratu. Castorowi nie mógł spaść włos z głowy.
Drewniany płot za ich plecami zaskrzypiał złowrogo, gdy ona zastanawiała się, co takiego powinna odpowiedzieć.
Michael boje się tak strasznie… Boje się o Castora. Boje się o Marcela, że zrujnuje mu życie. Boje się o wszystkich, ale nie o siebie. A to też męczy. Czemu szukam kogoś, kto zatroszczy się o mnie, gdy ja sama chcę jedynie oparcia w kimś?
Ale nie powiedziała nic z tego. Zamiast tego, pokręciła nieznacznie głową, próbując się uśmiechnąć.
- Wszystko w porządku… ja… ja chciałam ułożyć liście kolorami. - Powiedziała, chociaż liście wokół jej stóp były w nieporządku, jak to bywają liście. - Ale co ty tu robisz? - Co go sprowadziło aż tutaj?


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
don't worry,
I understand.
who would really choose a daisy
in a field of roses?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Mam Tor 773c9a67336dbb7ed731072b558a4846
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout

Powrót do góry Go down

The member 'Aurora Sprout' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Mam Tor TDvoXmr
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mam Tor Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Mam Tor

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach