Wydarzenia


Ekipa forum
Beamish Town
AutorWiadomość
Beamish Town [odnośnik]12.04.21 10:09

Beamish Town

Beamish to niewielkie kolonialne miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu Durham, które ponoć skrywa wielką rodową tajemnicę rodu Burke, powiązaną z opuszczoną posiadłością Beamish Hall. Nad miejscowością wznoszą się Góry Pennińskie przyciągające amatorów górskich wspinaczek i pomimo tego, że posiadłość rodowa przeniesiona została do Durham Castle to miasteczko nadal dobrze prosperuje. Beamish nie ma regularnej zabudowy, a domostwa są porozrzucane w pewnym oddaleniu od siebie, jednak w samym centrum znajduje się ogromny plac z fontanną oraz straganami i małym ratuszem zamieszkiwanym przez burmistrza. Nie brakuje takich przybytków jak apteka czy też gospoda, w której każdego wieczora gromadzą się mieszkańcy dzieląc się opowieściami z całego dnia.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Beamish Town Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Beamish Town [odnośnik]12.04.21 12:39
24.10.1957

Poranek był pochmurny, a gęsta mgła kładła się płaszczem nad ziemią tworząc senny obraz wzgórz Durham. Niebo zachmurzone nie zwiastowało poprawy pogody, wręcz przeciwnie istniała spora szansa na deszcz. Morska bryza wdzierała się pod ubrania dwójki jeźdźców, która zbliżała się do Beamish Town, zbudowanego na zachodnim wybrzeżu u stóp wysokich gór, które teraz stanowiły wspaniałe tło dla miasteczka.
Kiedyś było dumą lordów Durham, umiejscowione niedaleko Beamish Hall - byłej siedziby rodu. W tej chwili ruiny przypominały o wydarzeniach z przeszłości, o których wszyscy woleli zapomnieć. Primrose i Xavier stojąc na wzgórzu widzieli w dole miasteczko oraz jego niewielki port, do którego przybijały co mniejsze statki. Pomimo tego, że stolicą hrabstwa było teraz Miasteczko Durham tak Beamish nie straciło nic ze swojego uroku i nadal prosperowało, zaś jego mieszkańcy byli dumni, że mieszkali w pierwszej stolicy. Wojna jednak odbija się nawet na takich miejscach jak to. Lordowie Durham byli zobowiązani do opieki nad ludźmi, którzy zamieszkiwali ich ziemię. Nie mogli patrzeć obojętnie na ich cierpienie oraz ból. Tym razem siostra nestora oraz jego kuzyn mieli wybadać sytuację w miasteczku. Zorientować się w ogólnych nastrojach oraz sytuacji mieszkańców. Usłyszeli dzwon na głównym placu, gdzie kwitło życie lokalnej społeczności. Na wzgórzach były wypasane owce i kozy, słyszeli  wybijane szklanki w porcie oraz z kopalni unosiły się w górę dymy z szybów.
Ubrana w wełniany strój do jazdy konnej, składający się ze spodni, żakietu zapinanego pod szyją oraz wysokich butów i skórzanych rękawiczek, Prim poprawiła się w siodle. Mogli skorzystać ze świstoklika, ale hrabstwo nie było aż tak duże, a lordowie i lady Durham słynęli z tego, że lubią siedzieć w siodle. Mogli o miano najlepszych jeźdźców konkurować z Carrowami z Yorku, gdyby tylko chcieli. Strój miałą wykonany z najlepszych materiałów, ale nie rzucający się w oczy. Nie lubiła zbytniego przepychu tam gdzie nie był on wskazany. Gdyby zjawiła się w powozie konnym wystrojona w suknię zostałoby to przez mieszkańców surowego Durham źle przyjęte. Nie było jej celem zniechęcanie do siebie czarodziejów.
Zerknęła na kuzyna.
-Gotowy na spotkanie z mieszkańcami? - Zagadnęła, choć przecież się nie anonsowali, jedynie mieli zamiar przyjechać i pochodzić po miasteczku, zajść do portu, porozmawiać z burmistrzem. Nie oczekiwali fanfarów, oklasków i wielkiego powitania, nie leżało to w naturze Burke, a oni sami źle by się czuli. Durham było piękne w swej surowości i chłodzie, a jego zarządcy pasowali idealnie do ziem, którymi zarządzali.
Spięła boki konia odrzucając do tyłu gruby, ciemny warkocz związany granatową tasiemką, a parę kosmyków pod wpływem wilgoci wiło się wokół jej twarzy. Ruszyła w dół wzgórza aby zajechać pod dom burmistrza, który mieścił się na obrzeżach zabudowań.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]13.04.21 16:55
Dawno nie wybrał się na taką wycieczkę. Choć mieli w tym bardzo ważny dla siebie powód, a pogodna wcale im nie sprzyjała, to mimo to postanowił chłonąć z tego dnia jak najwięcej tylko mógł. Co prawda, może akurat jeśli o niego chodziło, mistrzem siodła nie był, to jednak w dzieciństwie nauczył się tyle by potrafić się utrzymać w siodle i z niego nie spaść. To by dopiero było, Lord Burke spadający z konia na oczach swoich poddanych. Z pewnością zapisałoby to się w historii Durham jako komedia wszechczasów. A znając samego siebie z pewnością nie przebierałby dodatkowo w słowach kiedy podnosiłby się z zimnej i mokrej ziemi.
Nie za bardzo wiedział dlaczego akurat takie myśli kotłowały się w jego głowie kiedy wraz z Prim zatrzymał się na wzgórzu, by na moment spojrzeć na starą stolice ich hrabstwa. Mimo wszystko te myśli wywołały lekki uśmiech rozbawienia na jego ustach. Przejechał wzrokiem po Beamish Town. Zimny wiatr sprawił, że od razu przypomniał sobie jak kiedy, w dzieciństwie przyjechał tutaj z ojcem. Pogoda była wtedy tragiczna, wiało okropnie, deszcz mieszał się z wodą, którą owy wiatr niósł z portu. Do domu wrócił przemoczony do samej nitki, ale mimo wszystko zadowolony. Ojciec pokazał mu sporo, a również miał możliwość poznania kilku mieszkańców, przeważnie kupców, z którymi tego dnia spotkał się jego ojciec. Mimo pogody, która ich wtedy nie rozpieszczała, zawsze lubił to miejsce. W jego mniemaniu było swojego rodzaju uosobieniem całego Durham.
Podniósł bardziej kołnierz wełnianego płaszcza, mając nadzieję, że może pomoże mu to chociaż trochę uchronić się przed wiatrem, nie było jednak szans. Kapelusza nawet nie brał, bo wiedział, że go z pewnością po drodze zgubi. Podobnie jak jego kuzynka nie afiszował się tego dnia ze swoim ubraniem. Owszem, miał na sobie garnitur, bo Xavier Burke bez garnituru, to nie Xavier Burke, ale jednak dzisiejszy jego zestaw był bardziej roboczy aniżeli typowo elegancki.
- Myślę, że tak. Zobaczmy jak się sprawy mają. - skinął głową, po czym spiął konia i ruszył za kuzynką.
Burmistrz z pewnością będzie zaskoczony jej wizytą, ale znali tego człowieka, dali aprobatę na piastowanie przez niego tego ważnego stanowiska, więc nie powinien się jakoś specjalnie martwić ich wizytą. Chyba, że miał coś na sumieniu.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]13.04.21 21:53
Xavier zdawał się być w wyśmienitym humorze, poza tym był dumny. Jak tylko potrafi być dumny lord Burke patrząc na ziemię, którymi zarządza. Kuzyn nie był nestorem, a ktoś kto nie zna zwyczajów arystokracji mógłby powiedzieć, że przecież to nie są jego ziemie. Mylił się, bowiem każdy arystokrata, niezależnie z jakiej linii rodowej pochodził, troszczył się o ziemię jakie zostały powierzone w opiece jego rodowi. Przynajmniej tak to działało w teorii. Nie każdy szlachcic rozumiał swoje powinności, przedkładając beztroskie życie i zabawę nad obowiązki i powinności jakie wynikają z jego urodzenia i tytułu. Primrose była młoda, w swoim życiu jeszcze wiele zobaczy i przeżyje, ale już teraz wiedziała, że ma obowiązki i są wobec niej oczekiwania, nie tylko w postaci dobrego zamążpójścia i urodzenia synów, ale te nie mniej ważne, które definiują szlachectwo. Tego dnia miała właśnie spełnić jeden z obowiązków, ale nie było to dla niej niemiłe. Wręcz przeciwnie, czuła potrzebę ich wykonywania. W takich momentach czuła, że realizuje misję jaka została jej powierzona wraz z tytułem jaki otrzymała w dniu narodzin. Mogła być dzika jak wiatry Durham, mogła mieć uparty charakter, mogła czasami dać się ponieść emocjom, czynić lekkomyślne rzeczy, ale była lady Burke i z dumą nosiła owe nazwisko.
W parę uderzeń serca znaleźli się wraz z Xavierem przy domostwie burmistrza. Musieli być wcześniej zauważeni, gdyż w ich stronę biegła służka wprost z jego domu.
-Lady Burke, Lord Burke - ukłoniła się w pas łapiąc oddech. - Burmistrza... n-nie ma w domu, jest w centrum, w r-ratuszu. Mojej pani również nie m-ma w tej chwili, p-pojechała w odwiedziny do siostry, do Miasteczka Durham. - Na sam koniec dygnęła sztywno nie podnosząc głowy. Primrose zeszła z Rotmistrza klepiąc siwka po szyi. Zerknęła na Xaviera i przywiązała wierzchowca do płotu.
-Dziękuję, Beatrice - odezwała się Primrose, a dziewczyna drgnęła na dźwięk własnego imienia zaskoczona, że lady je zna i pamięta.
-Czy p-posłać chłopca po p-pana? - Zapytała drżącym głosem.
-Nie ma takiej potrzeby, pójdziemy do ratusza. - Primrose pokręciła głową. - Poproś chłopca aby zajął się końmi. Przyda im się wiadro wody.
-Tak jest, jaśnie pani - służka znów dygnęła i czmychnęła czym prędzej.
-Przestraszyłeś ją - zwróciła się z powagą w głosie Prim do kuzyna, ale szaro-zielone oczy śmiały się do niego jawnie zdradzając się z tym, że się z nim droczyła. Ujęła mężczyznę pod rękę. - Często bywałeś w Beamish?
Zagadnęła go kiedy skierowali się w stronę centrum. Zabudowa była luźna, domy były porozrzucane jakby ktoś nanosił kropki na pustą kartkę i patrzył jak tworzą chaotyczną zbieraninę. Miało to jednak to swój urok. Budynki w stylu staro kolonialnym wyróżniały się na tle strzelistych gór, a morska bryza wygładziła drewniane poszycia domów oraz kamienie, które zdawały się być gładsze niż lustro.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]13.04.21 23:20
Xavier zawsze był dumny ze swojego pochodzenia i doskonale zdał obowiązki z niego pochodzące. Znał kilku lordów, którzy nie będąc nestorem swoich rodów lub nie pochodząc z równej linii od nestora umywali ręce jeśli chodziło o ich ziemię. Ale nie on. Może i był najmłodszym kuzynem nestora, ale mimo wszystko interesował się tym co się działo na ziemiach należących do jego rodziny. Kiedy był młody, zwłaszcza w latach szkolnych nie przykładał za bardzo do tego uwagi. Był nastolatkiem, który miał trochę inne ideały. Jednak z czasem im był starszy zaczął rozumieć z czym związana jest pozycja lorda Durham. I choć na początku podróżował i nie było go w kraju przez dwa lata, to kiedy wrócił od razu wiedział, że czas najwyższy wziął się w garść i zacząć odpowiedzialnie i godnie reprezentować swoją rodzinę.
Tym bardziej był zadowolony, że Primrose poprosiła go o towarzystwo podczas tego wyjazdu. Dzięki temu z pewnością dowie się jakie nastroje panują wśród mieszkańców hrabstwa, jednocześnie da to znak ludności, że lordowie interesują się ich losem i chcą pomagać.
Kiedy zatrzymali się pod domem burmistrza, Xavier zwinnie zeskoczył z konie, w duchu ciesząc się, że w końcu stoi na ziemi. Definitywnie nie był wielkim fanem jazdy konnej. Poklepał swojego czarnego konia po szyi, po czym wyciągnął z kieszeni kostkę cukru i podał zwierzęciu by zjadło.
Spojrzał ze spokojem na służącą, która jak się okazało, miała na imię Beatrice i skinął lekko głową na powitanie w jej kierunku. Wydawało mu się, że jego wyraz twarzy był raczej przyjazny, dlatego lekko się zdziwił widząc jak służka jakby lekko drgnęła na ten jego gest.
Jakoś mimowolnie odprowadził ja wzrokiem kiedy kierowała się na powrót do domu, po czym spojrzał na kuzynkę, kiedy złapała go pod ramię.
- Ja? Bzdura, ja jestem najmilszą osobą na świecie. - pokręcił głową starając się zachować powagę, ale po chwili pokręcił głową z rozbawieniem - Ja tylko skinąłem jej głową na powitanie...co było w tym strasznego? - spytał unosząc brew ku górze, zerkając jednocześnie na kuzynkę.
- Nie koniecznie. W młodości ojciec zabrał mnie tu kilka razy, kiedy miał interesy do załatwienia. Pamiętam raz był straszna pogoda, lało, wiało i w ogóle. Wróciłem do domu przemoczony całkowicie, ale zadowolony. Wtedy pierwszy raz widziałem prawdziwy sztorm w porcie...to było coś. - pokiwał głową i uśmiechnął sie łagodnie na to wspomnienie - O mało mnie wtedy fala nie zmyła... - dodał udając poważnego, ale w oczach było widać rozbawienie.
Ojciec go nieźle wtedy zrugał, że samotnie w taka pogodę poszedł do portu. Woda o mało co nie wciągnęła go do morza, w ostatnim momencie złapał go za fraki jakiś marynarz. Kiedy teraz o tym wspomniał, zaczął się zastanawiać czy ten mężczyzna jeszcze tutaj mieszka. Teraz powinien mieć około 50 lat.
Kiedy szli spokojnie uliczką w kierunku ratusza rozglądał się zaciekawiony. Zabudowa była ciekawa, domy rozrzucone w artystycznym nieładzie mimo wszystko miały swój urok. W powietrzu było czuć zapach soli, która połączyła się już na stałe z tutejszymi budynkami. To stanowiło pewnego rodzaju wizytówkę tego miejsca.
Kilka minut później dotarli na rozległy plac, na którym stała fontanna. Woda sączyła się z niej lekko, jakby nie miała siły by trysnąć z dawnym wigorem. Stragany, które pamiętał z dzieciństwa wyglądały dość biednie.
- Kiedyś nie ważne co by się nie działo, ten plac tętnił życiem. Na straganach można było znaleźć różne rozmaitości, czasami nawet był jakiś grajek... - pokiwał głową w zadumie.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]14.04.21 9:23
-Jesteś lordem Burke, mieszkańcem Durham Castle i do tego przystojnym mężczyzną. – Odpowiedziała w tym samym tonie jak jego zapytanie. – Aż dziw bierze, że Charlotta nie musi wynajmować dla ciebie obstawy.
Uśmiechnęła się przekornie do kuzyna wskazując tym samym, że podobnie jak on miała całkiem dobry humor tego dnia. Spojrzała w stronę portu kiedy snuł swoje wspomnienia z czasów dzieciństwa. Ona sama bywała często w Beamish, gdyż to właśnie tutaj zawsze kupowano świeże ryby z samego rana. Jechała po niej wraz ze służącymi lub skrzatem, a dawna stolica hrabstwa przyciągała ją swoim głosem, czuła, że ma słabość do tego miejsca i możliwość pojechania właśnie do Beamish ucieszyła ją mocno. Ponadto niedaleko stąd mieściły się ruiny dawnej, rodowej posiadłości, która skrywała wiele tajemnic. Nawet Edgar i ojciec nie znali większości szczegółów, a obrazy przodków pytane o przeszłość milczały lub odpowiadały wymijająco. Było jednak pewne, że prędzej czy później odkryją ślady przeszłości, nie od parady Charon siedział w rodowych dokumentach, a Edgar znajdowała kolejne. Zatrzymała się na ponurym placu, na którym widywała festiwale o tej porze roku. Z beczek lało się piwo, dla dzieci była lemoniada, w powietrzu unosił się zapach wypieków oraz jabłek w karmelu zmieszany z morską bryzą. Dzisiaj jednak zobaczyli parę smętnych straganów, wojna odbiła się na życiu mieszkańców. Nie mieli powodów do świętowania. Na tablicy ogłoszeń widniały listy gończe za zdrajcami, którzy chcieli utrzymać stare zasady, którzy nie rozumieli, że stare nie mogło już powrócić. Przekroczyli pewien punkt i nic już nie będzie takie samo.
-Ponuro – skomentowała krótko rozglądając się po otoczeniu i ruszyła w stronę ratusza. Mieszkańcy wodzili za nimi oczami. Mężczyźni kłaniali się krótko, albo przykładali kciuk do czoła ja witają się marynarze w krótkim salucie. Kobiety pochylały głowy i schodziły z drogi, mogli mieć pewność, że informacja iż lordowie Burke zawitali do Beamish obiegnie miasteczko w parę minut. W tym momencie z ratusza na powitanie wyszedł im postawny mężczyzna, burmistrz Woodbrige, który pływał kiedyś na jednostkach po morzach, a z czasem się ustatkował, założył rodzinę a ciesząc się szacunkiem otrzymał stanowisko burmistrza.
-Lordzie Burke, lady Burke – skłonił się przed nimi w pas. – Niespodziewana to wizyta. W czym mogę pomóc?
Głos miał mocny, zahartowany przez morze i sztormy. Siwe włosy zebrane w kucyk opadały mu za łopatki, a w przeoranej zmarszczkami twarzy para szarych oczu wpatrywała się w nich z wyczekiwaniem.
-Burmistrzu Woodbrige – Primrose skinęła mu głową na powitanie. – Przyjechaliśmy zapytać jak się sprawy mają w Beamish.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]15.04.21 22:08
Byli już wśród ludzi i nie wypadało mu teraz wybuchać śmiechem, ale gdyby byli sami z pewnością właśnie to by zrobił. Teraz jednak tylko pokręcił głową z widocznym rozbawieniem.
- Moja małżonka wie doskonale, że nie ma się czego obawiać. - powiedział puszczając jej oczko, po czym wolną dłonią zaczesał włosy do tyłu.
Dzisiaj wyjątkowo nie były idealnie ułożone, jak przeważnie bywało. Wiatr i jazda sprawiły, że nawet nie próbował ich ułożyć.
- Co jednak nie zmienia faktu, że ja najchętniej bym jej takową obstawę przydzielił. Jednak sądzę, że gdyby się o tym dowiedziała miałbym w domu małe piekiełko. Charlotte nie lubi gdy traktuje się jak bezbronną kobietę i ja to szanuje... - odparł kiwając głową, ale wyraźnie było po nim widać, że wcale mu to nie pasowało, że jego żona czasami samotnie wyruszała poza mury zamku.
Rozejrzał się jeszcze raz po placu wspominając jak kiedyś tętnił życiem. Zdawał sobie sprawę, że wojna miała duży wpływ na ludzi, jednak dopiero teraz zdał sobie sprawę z ogromu problemów jakie sprawiała. Ludzie byli cisi, zamknięci w sobie, prawie w ogóle się nie uśmiechali. Niegdyś tętniąca życiem miejscowość jeszcze trochę i mogła się zmienić w miasto duchów, a tego by nie chciał. Z chęcią zrobi wszystko by przywrócić mieszkańcom uśmiechy na twarz i radość z życia.
Po chwili przeniósł wzrok na stary zamek. Nie znał dobrze jego historii, z tego co w ogóle kojarzył jeszcze było wiele do odkrycia w związku ze starą siedzibą rodu. W dzieciństwie przeglądał stare zapiski, fascynowała go historia rodziny, ale potem skierował swe zainteresowania na inny tor i jakoś ta wiedza poszła w zapomnienie. Słyszał, że Edgar i Charon grzebali w starych dokumentach, poszukiwali historii. Trzyma za nich kciuki co by im się udało. Jeszcze raz rzucił okiem na zamek, który był ciekawym tłem dla całego miasteczka, po czym ruszył za Prim w kierunku ratusza.
Widząc burmistrza kierującego się do nich kącik ust lekko uniósł mu się do góry. Był człowiekiem postawnym, widać było, że życie na morzu cało mu w kość, ale mimo wszystko prezentował się naprawdę dobrze. Gdy do nich podszedł skinął mu głową na powitanie.
- Panie burmistrzu, proszę nam powiedzieć jakie są nastroje i bardzo pana proszę by nie szczędził pan szczegółów, chodzi na przede wszystkim o prawdę, nawet najbardziej bolesną. - dodał od siebie patrząc na mężczyznę z powagą.
Chciał dokładnie wiedzieć co mówią ludzie, jak sie czują z tą całą sytuacją. Przede wszystkim czego im brakuje, bo jeśli to będą wiedzieć to będzie im z pewnością łatwiej pomóc.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]18.04.21 12:29
Xavier i Charlotte zdawali się być zgranym małżeństwem, które miało to szczęście, że znalazło siebie nawzajem i stworzyło zgodne stadło. Kuzyn miał wiele szczęścia, że oświadczył się kobiecie, która zawładnęła jego sercem, a ona odpowiedziała tym samym. Pamiętała w głowie rozmowę z Evandrą, gdzie mówiły o tym, że nie miały tego luksusu. A jednak przyjaciółka zdawała się być zadowolona ze swojego małżeństwa, tylko czy naprawdę? Czy to była tylko gra aby nie zdradzić się ze swoimi uczuciami, nie odsłonić się?
Pokręciła głową chcąc odpędzić do siebie niechciane myśli. Nie po to tu się zjawili aby ona roztrząsała kwestie małżeństwa. Będzie miała na to jeszcze sporo czasu.
Przed nimi stał burmistrz zaskoczony pojawieniem się przedstawicieli rodu Burke. Nie to, że nie był zadowolony, ale aktualnie siedział nad papierami gdzie ewidentnie widział braki w dostawach towarów, a przecież wojna dopiero co się zaczęła.
-Lordzie Burke - zaczął powoli rosły mężczyzna nie wiedząc jak ubrać w słowa to co zamierzał powiedzieć. - Wojna odbija się na nas wszystkich. Ludzie jeszcze nie głodują, mieszkańcy Beamish to zahartowani ludzie, pełni siły i wigoru, ale do portu przybywa coraz mniej towarów. A strach jest obecny wśród mieszkańców. - Powoli ruszył pomiędzy domostwa chcąc aby goście ruszyli za nim. -Mamy wiele wdów, które przejmują interesy mężów, ale nie każda jest w stanie wypłynąć na morze na połów albo zajmować się kowalstwem. Nawet z pomocą magii jest to ciężka praca.
Primrose podążyła wraz z kuzynem za burmistrzem, który najwidoczniej chciał im coś pokazać, ale jego słowa nie napawały optymizmem.
-Jak wiele jest tych kobiet? - Zapytała w końcu, a mężczyzna obejrzał się przez ramię.
-Jest wdowa Craven z piątką dzieci, mąż pojechał do Londynu, do brata. Zostali zabici w trakcie czystek. Jest wdowa Smaile, starsza kobieta, ale nie ma nikogo. Stary Owen próbował powstrzymać uciekających mugolaków, oberwał zaklęciem i nic nie dało się zrobić. - Wymieniał burmistrz prowadząc ich obok podupadającego domostwa, gdzie dach się lekko zapadł, a w oknie migneła im na chwilę pomarszczona, kobieca twarz. - Sąsiedzi pomagają jak mogą, ale wiadomo, każdemy brakuje.
Skręcili za starym dębem, którego gałęzie tworzyły istny sufit nad ich głowami, teraz połowy liści już nie było, a te, które pozostały smętnie zwisały w dół czekając tylko aż opadną na ziemię. Zatrzymali się nagle przed smętnym budynkiem o odpadającym tynku, łamanym wielokrotnie dachu i popękanych szybach. Przed nim grupa dzieci bawiła się kamyczkami i sznurkami, na widok gości zamarły nie bardzo wiedząc co mają teraz zrobić.
-Nigdy nie potrzebowaliśmy ochronki, ale wojna już zaczęła robić swoje.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]18.04.21 16:18
Zdawał sobie doskonale sprawę, że jeśli chodziło małżeństwo trafiło mu się idealnie. Nie nazywał tego nigdy szczęściem, bo zawsze był przekonany, że to był im pisane, ale mimo wszystko uważał się za szczęściarza. Miał cudowną żonę, którą wielbił całym sobą, nawet jeśli czasami się nie zgadzali w pewnych kwestiach. Miał dwójkę zdrowych i mądrych dzieci, z których był dumny. Definitywnie nie narzekał na swoje życie rodzinne i każdemu życzył takiego szczęścia.
Wysłuchał na spokojnie słów burmistrza jednocześnie rozglądając się po alejce, którą za nim ruszyli. Miał dziwne wrażenie, że gdzieś ich prowadzi, znał tego człowieka i wiedział, że bez powodu by ich nigdzie nie prowadził. Nie podobały mu się jednak słowa mężczyzny. Owszem, spodziewał się, że nie jest kolorowo, zwłaszcza po tym jak zobaczył co się dzieje na placu, niegdyś tętniącym życiem. No tak, w Londynie były organizowane czystki. Jeśli bywał w stolicy to jedynie na Nokturnie w Palarni, rzadko przechadzał się po mieście lub pojawiał się w innych miejscach niż swoje miejsce pracy. Jednak zdawał sobie sprawę jakie rzeczy działy się na ulicach miasta i wiedział, że czasami czysto krwiści czarodzieje mogli się znaleźć w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze.
- Niech mnie Pan wyprowadzi z błędu, jeśli się mylę, ale czy Stary Owen nie pracował w porcie przy statkach? Zajmował się cumowaniem i spisywaniem aktualnie stacjonujących okrętów i łodzi? – spytał spokojnie kiedy burmistrz napomknął o mężczyźnie.
Jeśli pamięć nie płatała mu figli, to był właśnie człowiek, który nie pozwolił mu się utopić podczas tamtego dnia, gdy w porcie zmyła go potężna fala. I choć nie znał go tak naprawdę w ogóle, to mimowolnie odczuł jakieś dziwne ukłucie smutku na wieść o jego śmierci.
Słysząc o mniejszych ilościach sprowadzonych towarów uniósł brew ku górze. Co prawda nie posiadał szczegółowej wiedzy na temat statków jakie cumowały w Beamish, ale nie spodziewał się, że może brakować zapasów. Skarcił się wewnętrznie za swój egoizm. No tak, jemu było dobrze, bo im nic nie brakowało, ale nie wszyscy mieli tak dobrze i właśnie w tym momencie, tak w stu procentach to do niego dotarło.
Gdy zatrzymali się przed starym budynkiem, Xavier najpierw spojrzał w kierunku dzieci, które definitywnie zdębiały na ich widok. Uśmiechnął się do nich łagodnie, chcąc jednocześnie dać im znać, że nie mają się czego bać, po czym dopiero potem spojrzał na budynek. Nie musiał zgadywać co to za miejsce. Sierociniec w Beamish wyglądał ponuro i źle. Zdecydowanie przydałby się tu remont.
- Czego potrzeba, aby dokonać potrzebnych remontów i napraw? – spytał spokojnie przenosząc spojrzenie na burmistrza.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]18.04.21 17:54
Kiedy szli przez Beamish mijali nie tylko stare domy świadczące o historii tego miejsca, ale również jego mieszkańców, na których twarzach odbijała się morska bryza, zaciętość ale również wojna. Roziskrzone spojrzenia były przygaszone, miasteczko niby żyło swoim zwyczajowym rytem. Zegar na wieży ratusza wybijał godziny, z portu wiatr niósł dźwięki typowe dla życia tuż na wybrzeżu, ale jednak brakowało w nim radości i życia. Były przytłumione, pozbawione werwy, coś się zmieniło.
Burmistrz pomachał do dzieci stojących przed ochronką i spojrzał na Xaviera.
-Tak jest lordzie, stary Owen pracował w porcie. Wilk Morski jakich mało, z nikim nie chciał się związać, typowy człowiek morza, prawdziwy mieszkaniec Durham, a jednak Sara sprawiła, że tu osiadł. - W głosie Woodbrige’a dało się usłyszeć nutkę żalu i smutku po Owenie. Musieli być blisko albo burmistrz zwyczajnie dażył tego człowieka wielkim szacunkiem. Przeniósł teraz spojrzenie na dzieciaki. - Szkraby! - Zawołał donośnie. - Lord i lady Burke przyszli, co należy zrobić?
Dzieci jak jedn mąż ukłoniły się, może zbyt głęboko, trochę teatralnie ale z wielką powagą odmalowującą się na ich buziach. Jedna dziewczynka otworzyła szeroko usta ukazując, że właśnie zgubiła część mleczaków. Stojąca obok niej koleżanka, zamknęła jej usta szybki ruchem dłoni pod jej podbródkiem. Primrose uważnie słuchała wymiany zdań mężczyzn przyglądając się budynkowi w opłakanym stanie.
-Czy przebywają tu wszystkie sieroty?
-Nie tylko sieroty, moja lady - mężczyzna zwrócił się teraz do niej. - Przychodzą tu też dzieci wdów, które muszą zająć się utrzymaniem rodziny więc nie ma mają czasu dla dzieci, przez co ich nauka również cierpi. - Następnie zwrócił się do Xaviera. - Dach przecieka w paru miejscach przez co w środku panuje duża wilgoć oraz drzwi i okna są nieszczelne. Do tego koce i parę nowych łóżek. To była kiedyś ochronka od paru lat stała pusta, zastanawialiśmy się nad jej zburzeniem, ale jak widać… dobrze, ze się na to nie zdecydowałem. Panna Fisher zajmuje się dziećmi w wolnych chwilach. Jest szwaczką i zaoferowała swoją pomoc. Każdy z mieszkańców jak może to dostarcza coś do jedzenia dzieciakom. Najgorzej mają sieroty, które straciły w przeciągu ostatnich miesięcy dwójkę rodziców.
Primrose patrzyła na to wszystko z rosnącym niepokojem w sercu. Jak mogli tego nie wiedzieć wcześniej. Przecież mieli zająć się tymi ludźmi, powinni się nimi zaopiekować.
-Nie skarżymy się, lordzie Burke. Nigdy, ale wojna i aktualnie to co się dzieje w Londynie oraz na wyspach mocno odbija się zwykłych mieszkańcach.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]19.04.21 19:24
Słysząc, że jednak miał racje pokiwał lekko głową. Powstrzymał westchnienie rozczarowania. Wolałby aby burmistrz jednak wyprowadził go z błędu. To było dla niego dziwne i sam był zaskoczony, że poczuł przygnębienie na tą wieść. Przecież nie znał tego człowieka, spotkali się zaledwie raz w życiu...ale jakby nie patrzeć Stary Owen uratował mu życie. Gdyby go wtedy nie złapał, nie wiadomo czy Xavier teraz by tu stał. Zamyślił się na moment i wtedy też w jego głowie zrodził się pomysł, że w ramach podziękowania osobiście wspomoże Starą Owenową. W końcu nigdy nie podziękował za uratowanie życia, należało naprawić ten karygodny błąd.
Dopiero w momencie kiedy Woodbrige zwrócił się do dzieci, wyrwał się z zadumy. Spojrzał na dzieciaki, po czym znów uśmiechnął się do nich, tym razem troszkę rozbawiony. Widział w tych maluchach swoje pociechy. Melody też zawsze chwaliła się kiedy wypadły jej zęby, a Cornel biegał za nią po zamku starając się naprostować i upominał, że "Nie każdy musi wiedzieć, że jest szczerbata". I choć zawsze był miększy dla córki, tak wtedy zawsze zgadzał się z synem i upominał blondyneczkę, że młodej damie nie wypada chwalić się brakami w uzębieniu. Oczywiście działało to przez kilka dni, po czym dziewczynka znów chciała się wszystkim chwalić, że nie ma zębów.
Gdy burmistrz zaczął wymieniać, co przydałoby się naprawić w sierocińcu, Xavier wyciągnął, z wewnętrznej kieszeni marynarki, swój sławetny notatnik. Zapisywał tam tylko ważne i istotne dla niego rzeczy, a to co wymieniał mężczyzna przed nim stojący jak najbardziej było ważne. Dokładnie przyglądał się budynkowi chcąc oszacować ile dokładnie desek byłoby potrzeba do naprawienia dachu, jakie i ile okien i drzwi należałoby uszczelnić. Zanotował to sobie wszystko dokładnie, dopisując jeszcze koce i książki, po czym schował notatnik, jednak miał dziwne wrażenie, że jeszcze go wyjmie.
Przeniósł wzrok z budynku na mężczyznę, po czym pokiwał delikatnie głową.
- Zdaje sobie sprawę Panie Woodbrige, że się nie skarżycie. Jednak chcę żeby Pan wiedział, że nam, jako zarządcom tych ziem szczerze zależy na tym, aby naszym mieszkańcom dobrze się tu mieszkało. - odparł spokojnie patrząc na niego z powagą, jakiej wymagała ta sytuacja - I chciałbym, aby Pan również wiedział, że jeśli by czegoś brakowało lub były jakieś problemy z dostawami, to proszę się nie obawiać i po prostu się do nas zgłosić. A i prosiłbym, aby podesłał mi Pan projekt architekta tego budynku. Jestem przekonany, że znajdzie go Pan w starych archiwach ratusza. - dodał patrząc na mężczyznę znacząco.
Jeśli mieli pomóc, Xavier chciał by ta pomoc była porządna. A ten budynek należało wyremontować by mieszkające i uczące się w nim dzieci miały porządny dach nad głową i czuły się tutaj bezpiecznie, nie musząc się obawiać, że będzie im zimno lub coś będzie kapało im na głowę.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]20.04.21 14:33
Zerknęła ukrycie na kuzyna słysząc ciche westchnienie, a na jego twarzy pojawiła się tak charakterystyczna chmurność i mała zmarszczka między brwiami kiedy czymś się przejmował. Czyżby znał Starego Owena? Tylko to mogło wytłumaczyć jego marsową minę.
Fakt, że Melody biegała po zamku chwaląc się swoim uzębieniem mogło mieć podłoże w tym co powiedziała jej sama Prim pewnego dnia. Siostra nestora wychodziła z założenia, że dziewczynce wolno wszystko, tak samo jak chłopcom i kobieta winna walczyć o swoje. Skoro Cornel mógł biegać po korytarzach, tak samo ona. Nic bardziej nie wzbudzało wściekłości w Prim jak wmawianie małym damom, że czegoś im nie wolno tylko dlatego, że są dziewczynkami. Dość wywrotowa myśl w konserwatywnym środowisku, ale kiedyś poglądy, które są teraz głoszone były wywrotowe. Przyszedł czas na nowe. Widziała jak jedna ze stron jest motywowana, a druga deprymowana, poprzez dwa różne modele edukacji! Jedna z nich uczona jest mieć aspiracje, a druga jest od najwcześniejszych lat spowalniania i ograniczana. Gdy dorosną, siostry będą przygotowywane do życia w domu, podczas gdy ich bracia będą za rączkę prowadzeni przez bogaty świat nauki, a na to Prim się nie godziła. Jej nikt nie zabraniał dążeń naukowych, mogła się rozwijać w tym aspekcie i tego samego chciała dla kolejnego pokolenia kobiet w ich rodzinie. Skoro miały swobodę nauki, czas na swobodę wyrażania myśli i może pewnego dnia swobodę decydowania o samej sobie, oczywiście nie zapominając o obowiązkach jakie wynikają z przynależności do pewnej grupy społecznej. Wolność wolnością, ale należało mieć szacunek do historii i nazwiska.
Xavier notował słowa burmistrza, a Primrose podeszła do dzieci, które nadal gapiły się na nich jak szpaki w gnat. Kucnęła by się z nimi zrównać.
-Dzień dobry – uśmiechnęła się delikatnie do nich, a ten niewyraźnie bąknęły to samo. – Jak macie na imię? - W odpowiedzi usłyszała imię dziewczynki, która wcześniej stała z rozdziawioną buzią – Merry, druga, jej najlepsza przyjaciółka miała na imię Elly, zaś chłopiec w połatanych spodniach zwał się – Liam. – Powiedzcie mi proszę, jak myślicie czego najbardziej brakuje w ochronce?
- Szafek… - wybąkała Merry.-… proszę pani.
- Szafek – powtórzyła za nią Primrose. – Coś jeszcze?
- Mała Lilly ma za małe buty – dodał szybko Liam i schował się za większą Elly.
- Kto to Lilly?
- To sierota, mugole spalili dom jej rodziców, mówili, że rzucili klątwę na ich krowę – wyjaśniła Elly, najbardziej odważna z całej grupy. Primrose obejrzała się na kuzyna słysząc te słowa.
Dziękuję, Merry, Liam, Elly. – Po tych słowach wstała i zwróciła się do burmistrza. – Proszę spełnić prośbę lorda Burke oraz przesłać dokładną listę co należy naprawić i czego brakuje aby każde dziecko znalazło ciepły kąt dla siebie. Zapewniam, że zajmiemy się tą sprawą. Jeżeli zauważy Pan coś niepokojącego, świadczącego o tym, że ktoś z czarodziejskiego społeczeństwa jest zagrożony proszę dać znać. Jeżeli zauważysz burmistrzu Woodbrige kogoś podejrzanego w okolicy natychmiast wyślij sowę do Durham.  – Głos miała stanowczy i poważny, a szarozielonych oczu nie spuszczała z mężczyzny. – Nie możemy pozwolić aby czarodziejskie społeczeństwo było atakowane i napadane tylko dlatego, że ktoś ma uprzedzenia i nie potrafi lub też nie chce nas zrozumieć.
Burmistrz skinął głową, że doskonale rozumie.
-Zaraz zabiorę się za szukanie planów budynku – zapewnił gorliwe. – Jak będzie coraz gorzej z dostawami też niechybnie poinformuję. Ośmielę się powiedzieć, że obawiamy się zimy. Już z żoną rozdaliśmy jedzenia co mogliśmy, ale też nie mogę odmawiać moim dzieciom.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]20.04.21 23:31
Xavier nie miał zamiaru w żaden sposób ograniczać swojej córki. Chciał by się uczyła, by wyrosła na inteligentną kobietę. Nie ograniczał jej nigdy, wręcz pozwalał jej na wiele więcej niż jej bratu, jednak mimo wszystko nie chciał żeby wszystkim pokazywała braki w uzębieniu. Co do biegania nie miał totalnie nic przeciwko. W końcu sam w dzieciństwie biegał po zamkowych korytarzach jak oszalały. Ale żyli w takich czasach, gdzie mimo wszystko jednak od kobiet i małych dziewczynek wymagało się troszkę innych rzeczy niż od chłopców, nie ważne co niektórzy myśleli i chcieliby zmienić.
Rozmawiając z burmistrzem zerknął na kuzynkę, która rozmawiała z dziećmi. Miała podejście do dzieci, wiedział to od dawna. Była ulubioną ciocią jego bliźniaków. Xavier był przekonany, że kiedy będzie miała swoje dzieci będzie świetną matką.
- Chcemy pomóc, może nam Pan uwierzyć. Zdaje sobie sprawę, że mieszkańcy Durham są dumnymi ludźmi, ale prośba o wsparcie i pomoc w tych ciężkich czasach nie jest niczym złym i nikomu nie urąga. - powiedział spokojnie kiwając głową. - I jeśli ktoś dowie się o jakiś podejrzanych osobach niech sam nie podejmuje działań. Nie chcemy żadnych strat w ludziach. - dodał patrząc na mężczyznę uważnie.
Nie wątpił w umiejętności mieszkańców Beamish, jednak podejrzewał, że jeśli chodziło o magię typowo używaną do atakowania lub obrony nie byli w niej biegli. To byli spokojni mieszkańcy nadmorskiej miejscowości, uciekinierami i ewentualnymi zdrajcami powinny zajmować się osoby, które posiadały odpowiednie umiejętności.
- Doskonale rozumiem. Pan i Pana żona jesteście hojnymi ludźmi i my to wiemy. Ale proszę pozwolić, że my też pomożemy. Postaramy się jak najszybciej przysłać zapasy jedzenia dla sierocińca. W miarę możliwości również pomożemy przy remoncie. Liczę, że kiedy sytuacja się uspokoi znów będziemy świadkami cudownego festiwalu na rynku jak każdej wiosny. - powiedział ze spokojem wymalowanym na twarzy -  I gdyby był Pan tak miły, chciałbym poznać adres zamieszkania żony Owena. Jej mąż poległ, postępując słusznie, chciał powstrzymać uciekinierów. Chciałem ją jakoś osobiście wspomóc, w ramach podziękowania za ofiarę jej męża. - dodał.
Nie chciał się zdradzać, że jednocześnie był to dla niego pretekst by odwdzięczyć się za uratowanie życia dobre 20 lat temu. Sara pewnie nawet nie miała o tym bladego pojęcia. Nie był jeszcze pewien czy w razie pytań, udzieli na nie odpowiedzi, ale zawsze w razie czego mógł się zakryć chęcią podziękowania za heroiczny wyczyn jej małżonka, który doprowadził do jego śmierci.


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Beamish Town [odnośnik]22.04.21 15:07
Xavier wiedział jak przekazać burmistrzowi, że nie było wstydem ani słabością proszenie o pomoc. Ludzie byli dumni, mało kto chciał przyznawać się do porażek, nikt nie lubił jak postrzegano go w roli słabeusza. Chyba, że było się zakochanym w samym sobie, ale to zupełnie inna kwestia. Burmistrz zdawało się, że został przekonany do tego aby przyjęcia pomocy nie odmówić.
-Mężczyźni sami nie raz patroluję okolice – Przyznał z dumą w głosie Woodbrige, niczym ojciec, który może pochwalić się pociechami.
-Ministerstwo Magii na pewno pochwali za taką postawę – podchwyciła myśl Primrose uśmiechając się delikatnie do mężczyzny. –Proszę pamiętać, że zarówno Ministerstwo jak Rycerze Walpurgii wspierają takie działania i chętnie przyjdą z pomocą gdy będzie chodziło o bezpieczeństwo naszej społeczności, czyż nie kuzynie?
Wiedziała jak ważna jest siła słowa i zapewnienie zwykłych czarodziejów, że mają za sobą ogromną siłę, która dba o ich interesy. Nie tylko w mniejszej skali jak lordowie Durham w hrabstwie, ale też w większej w osobie osób blisko Czarnego Pana i we władzach.
-To sprawia, lady Burke, że mieszkańcy Beamish wierzą w lepsze jutro. – Niby slogan, a jednak pokazywał w jakim kierunku patrzy sam burmistrz. Lady Burke była zadowolona z takiej odpowiedzi.
-Przyślemy kogoś aby pomógł przygotować posiłki dla dzieci z ochronki oraz należy pomyśleć o stałej opiekunce lub opiekunach. Może któraś z wdów, która nie może podjąć ciężkiej pracy po mężu? Otrzymywała by stałą pensję? Proszę o tym pomyśleć. – Zasugerowała jeszcze Prim, a burmistrz pokiwał ochoczo głową przyjmując tą propozycję pod rozwagę. Następnie zwrócił się do Xaviera.
-Oczywiście, lordzie. Wróćmy do Ratusza i ta wszystko załatwimy. – Burmistrz ruszył w drogę powrotną, a dzieciaki pomachały im nieśmiało kiedy odchodzili. Po chwili usłyszeli za sobą radosny pisk i dziecięcy śmiech kiedy maluchy powróciły do przerwanej przez dorosłych zabawy. Kiedy dotarli do Ratusza Woodbrige podał Xavierowi adres do starej wdowy po człowieku, który kiedyś im uratował życie, następnie udał się odnaleźć stare plany budynku, w którym mieściła się ochronka. Dzwon na wieży zegarowej wybił pełną godzinę oznajmiając, że spędzili w Beamish już dość czasu i powinni wracać do zamku aby opowiedzieć wszystko Edgarowi. Przez kolejne dni czekało ich więcej takich wypraw, ale wiedzieli że ta praca jest konieczna jeżeli chcieli coś zmienić.

|zt dla Prim



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Beamish Town 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Beamish Town [odnośnik]23.04.21 17:36
On sam nigdy nie lubił przyznawać się do porażek i rzadko kiedy prosił o pomoc, więc doskonale wiedział jak ciężko jest niektórym ludziom zrobić to samo. Cieszył się jednak, że jego słowa definitywnie dotarły do burmistrza.
- Ależ naturalnie. - pokiwał głową na potwierdzenie słów kuzynki - Wszyscy zgodnie pragniemy aby sytuacja się ustabilizowała, by zapanował w końcu pokój. Dlatego zawsze, zarówno Ministerstwo jak i Rycerze, z chęcią pomogą, wesprą czy to siłą w celu bronienia potrzebujących czy w inny sposób. - powiedział spokojnie delikatnie się uśmiechając.
Sam osobiście nie należał do Rycerzy, chociaż nie ukrywał, że z chęcią wróciłby do tego grona. Zajmował w nim miejsce w czasach szkolnych, ale jednak potem priorytety uległy zmianie. I choć teraz, znów jego zainteresowania wróciły na stary tor, to jednak tym razem musiał się wykazać, dać Rycerzom wyraźny znak, że jest godnym zaufania człowiekiem i mogą go bez obaw na nowo przyjąć w swoje szeregi.
Kiedy ruszyli w drogę powrotną do ratusza, Xavier jeszcze odwrócił się na moment w stronę ochronki. Rzucił na nią ostatni raz okiem, by szybko jeszcze raz ocenić co należałoby naprawić w pierwszej kolejności i już skupił się na drodze.
Gdy w ratuszu znaleźli się w gabinecie burmistrza, Xavier schował na spokojnie do kieszeni karteczkę z adresem wdowy po Starym Owenie. Dzisiaj do niej nie wstąpi, bo jednak mieli jeszcze kilka innych rzeczy do załatwienia. Jednak kiedy skończą swoją objazdówkę po hrabstwie, osobiście pojawi się u kobiety i wesprze ją na tyle na ile będzie potrafił, a ona też będzie chciała przyjąć. Zdawał sobie sprawę, że pewnie na początku odmówi przyjęcia pomocy, ale Xavier wiedział, że z pewnością przekona ją do swoich racji.
Zanim burmistrz odnalazł stare plany ochronki, musieli chwilę poczekać. W końcu jednak przyniósł dla nich stare zwoje, na których wszystko było dokładnie rozpisane. Xavier zabrał te plany ze sobą. Miał zamiar pokazać je architektowi i poprosić by wprowadził odpowiednie zmiany, a potem chciał te zmiany wprowadzić w życie, by zapewnić dzieciakom wygodę i ciepło, przede wszystkim.
Dźwięk zegara jakby sprowadził go na ziemie. Nawet nie zdawał sobie sprawy ile czasu spędzili w Beamish, ale czas było wracać. Trzeba było porozmawiać z Edgarem, przedstawić mu jak się sprawy mają. Co jak co, ale on jako nestor miał większą siłę sprawczą niż oni.

zt dla Xav'a


I know what you are doing in the dark

I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Beamish Town
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach