Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Miasteczko Clovelly

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Clovelly Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Miasteczko Clovelly Empty
PisanieTemat: Miasteczko Clovelly [odnośnikMiasteczko Clovelly I_icon_minitime16.05.21 23:15

Miasteczko Clovelly

Niewielka rybacka mieścina posiadająca własną przystań. Clovelly, chociaż mało znane poza granicami hrabstwa, pośród rdzennej ludności słynie ze swojej klasycznej architektury typowej dla okolic, oraz zaskakująco dużej populacji osłów, których hodowla znajduje się na krańcach miasteczka. Na głównej ulicy znajduje się jedyny pensjonat, kilka sklepów, a także szereg niewielkich domków jednorodzinnych. Ostatnimi czasy, wskutek pogarszających się warunków finansowych Devon kilka okien wystawowych zabitych jest deskami, a przed wejściem stoją skromne znaki informujące potencjalnych klientów o zamknięciu poszczególnych biznesów.


Powrót do góry Go down
Ronja Fancourt
Ronja Fancourt

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel Peak District
Wiek : 30 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
I wonder if it hurts to live,
And if They have to try,
And whether, could They choose between,
It would not be, to die.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
 jade orchid

Miasteczko Clovelly Empty
PisanieTemat: Re: Miasteczko Clovelly [odnośnikMiasteczko Clovelly I_icon_minitime17.05.21 9:53

- 26 X 1957 -
Ronja&Julien
Clovelly cierpiało. Dało się to wyczuć na pierwszy rzut oka, pierwszym wdechem świeżego morskiego powietrza. Ronja nie odwiedzała Devon często, ale widok, z jakim się spotkała przy znajomej uliczce bielonych domów, potwierdzał obawy. Wioska nigdy nie leżała na typowym, tłocznym szlaku kupców, czy zwiedzających, głównie utrzymując się z połowu ryb i okolicznych upraw, ale oblicze wojny dodało do kolorytu mieściny znacznie więcej szarości. Na miejscu pojawiła się przed czasem, jak miała to w zwyczaju, czarne włosy spięte w gładki kok i skromna sukienka o wysokim kołnierzu. Na pierwszy rzut oka wyróżniała się pośród nielicznych obecnych na drodze mieszkańców Clovelly. Po Fancourt nie widać było biedy. Plecy trzymała prosto, żołądek miała pełny od porannych kromek pszennego chleba ze słoniną, a w mięśniach łydek czuła znajome ciepło wykonanych po obudzeniu się ćwiczeń wushu.  Mogłaby równie dobrze nazwać przypadkiem swoje zaangażowanie w problemy młodej Gabrielli, co zaangażowanie wróżbity, o którym usłyszała z ust znajomej zamieszkującej Dolinę Godryka. Młody chłopak, Francuz, który najwyraźniej swoim talentem w dziedzinie wróżbiarstwa wprawiał w zachwyt nie takie znów wąskie grono zaufanej klienteli. Szczególnie żeńskiej jej części. Ronja westchnęła cicho pod nosem, zadzierając głową na jednopiętrowy dom Tuckerów. Pani Tucker miała znajomego pracującego w Peak District, który podczas jednej z rozmów zaproponował kobiecie kontakt z uzdrowicielką. Owocem tego, była wyjątkowo długa i łzawa ze strony tamtej prośba o pomoc w ocenie stanu ich najmłodszej córki, siedemnastoletniej Gabrielli. Problemy zaczęły się kiedy konflikt zbrojny osiągnął kulminacyjny punkt, a pana Tuckera zwolniono z pracy. W rodzinie nie działo się najlepiej, zwłaszcza że pani Tucker sama mierzyła się z ciężkim przypadkiem zakażenia rany przy obsłudze krosna. Byli prostymi rzemieślnikami pracującymi na zlecenie, a córka odziedziczyła po nich talent manualny. Z opowieści matki wynikało, iż od zawsze miała smykałkę do malowania, ale z biegiem tygodni dawna pasja przekształciła się w niezdrową obsesję. Podczas pierwszych kilku sesji dość szybko Ronja zauważyła, że Gabriella nie odstępuje szkicownika na krok, unika kontaktu wzrokowego i ogranicza ilość słów w wypowiedzi na rzecz nieczytelnych obrazków. Część z nich dostarczono do gabinetu londyńskiego Fancourt, ale nie ulegało wątpliwości, że dojście do sedna problemu wymagało obserwacji malunków w naturalnym środowisku pokoju dziewczyny, gdzie zresztą podobno miała ich najwięcej.
Czarnowłosa podejrzewała, czego mogą oczekiwać po przekroczeniu progu skromnego domu, na całe szczęście Gabrielle spędzała teraz większość czasu u swoich dziadków daleko od centrum miasta, gdzie ryzyko nagłego napadu agresji było znacznie mniejsze. Nie znała de Lapina, ile dziwów spotkał w swojej karierze wróżbity? Ufała wprawdzie posłyszanym opiniom, ale rozsądek, oraz minione doświadczenia kazał zachowywać zdrowy dystans, do czasu gdy nie przekona się o odpowiedzialności czarodzieja. Z ramienia zwisała duża teczka, do której spakowała wszystkie rysunki Gabrielli, jakie dokonała już w trakcie terapii, miała nadzieję, że uda się je połączyć z tymi znajdującymi się w domu i wysnuć pewną diagnozę, lub przynajmniej przyuważyć jej konkretne podstawy. Szybko pokonując dystans dzielący ją od wejścia, sięgnęła pod glinianą doniczkę, gdzie pani Tucker schowała klucz. Obejście nie było bogate, ale zabezpieczone niskim płotem, pyszniły się w nim donice zadbanych roślin. Ronja z zainteresowaniem pochyliła się nad jedną z nich, wdychając zapach żółtych kwiatów, najwyraźniej w stanie kwitnienia podtrzymywanych jakimś prostym zaklęciem. - Rudbekia. - Wyszeptała, muskając delikatne, żółte płatki.




QUIET. COMPOSED.GRACEFUL.DISCIPLINED.
Powrót do góry Go down
Julien de Lapin
Julien de Lapin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9230-julien-de-lapin#280581 https://www.morsmordre.net/t9250-walentyna https://www.morsmordre.net/t9252-wrozbita-julek https://www.morsmordre.net/f314-dolina-godryka-makowka https://www.morsmordre.net/t9251-skrytka-bankowa-nr-2157#281325 https://www.morsmordre.net/t9253-julien-de-lapin
Zawód : poeta i wróżbita
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
je raisonne en baisers

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Miasteczko Clovelly Empty
PisanieTemat: Re: Miasteczko Clovelly [odnośnikMiasteczko Clovelly I_icon_minitime03.06.21 3:53

Część nocy spędził na czytaniu atlasu anatomii i założeniach ludzkiego umysłu w pożyczonym od Alexandra tomiku. Część tekstów wydawała się dla niego absolutnie niezrozumiała, natomiast z innych dowiedział się coś niecoś o zachowaniach – co więcej, niektórych nawet zaczął dopatrywać się u siebie, co przerażało go ze strony na stronę. Może jednak był szaleńcem? A może dlatego właśnie w tak dziwny sposób niektórzy reagowali na jego zachowanie? Te i inne rozważania plątały się w jego głowie, gdy niewyspany przeglądał szafę w poszukiwaniu względnie odpowiedniego odzienia na dzisiejsze spotkanie. Pani Fancourt zabrzmiała w swym liście nad wyraz profesjonalnie, a nadając taki ton ich początkowi znajomości, nałożyła również na młodzieńca pewien rodzaj ambicji – nie chciał rezygnować ze stworzonego poważniejszego obrazu jego osoby. Wybrawszy białą koszulę i zieloną kamizelkę, wybrał do tego szare spodnie prasowane w kant i równie szarą marynarkę, a na to wszystko narzucając żółty płaszczyk. W lustrze – wedle jego gustu – prezentował się dosyć dojrzale i przeczesawszy loki, bezskutecznie próbując je ujarzmić, wybył z Makówki z butelką maślanki, popijając ją w trakcie lotu na miotle do Clovelly.
Na miejscu pojawił się… mocno spóźniony. I to by było na tyle z profesjonalizmu. Wylądował nie przy tej uliczce, jakiej powinien, przez swoją własną pomyłkę ulic, które miały do siebie wybitnie podobne nazwy. Zmniejszoną miotłę wpakował do kieszeni marynarki, czyniąc ją niewiele większą od zwykłego ołówka, a pustą butelkę po maślance podrzucił do kosza na butelki po mleku, stojącego przy jednym z progów. Zaraz potem puścił się pędem między uliczkami, ażeby wreszcie dotrzeć pod właściwy adres i dostrzec ciemnowłosą kobietę o dosyć specyficznym typie urody. Zatrzymał się raptownie, a jego dłoń powędrowała do karku, gdzie niespełna dwa tygodnie temu w proroczej wizji trzymała go mocnym chwytem dłoni elegancka dama o podobnej posturze i egzotycznym wyglądzie. – Ochłonęła rozogniona egzotyczna dama – wymruczał pod nosem słowa własnej przepowiedni i wciągnął powoli powietrze. Czy to była ona? Z daleka właściwie nawet bardzo, lecz gdy podchodził bliżej, zdawał sobie sprawę, jak wiele różniło dwie kobiety. Pani Ronja miała łagodniejsze spojrzenie, pełne troski i współczucia, na próżno było tam szukać surowości czy gniewu, który tłoczył strach pod skórą młodzieńca. – Bonjour – przywitał się, skłaniając w pas i wykonując finezyjny gest ręką. – Julien de Lapin, we własnej osobie! Madame Fancourt? – dopytał zaraz po tym, gdy raczył sam się przedstawić. Wymalowany uśmiech na zarumienionych od pędu kroku policzkach nie zelżał ni odrobinę. – Błagalnie proszę o wybaczenie za zwłokę, pomyliłem ulice i domy, i kolory, i świat – zaśmiał się pod nosem, poprawiając poły żółtego płaszcza o kwiecistych wzorach. Jednak niepewnie czuł się w szarości spodni, czemuż nie przywdział purpury? I nawet wypłowiałe skarpetki miał do pary! Tyle włożonych starań w profesjonalizm, którego zabrakło w rozłożonym czasie. Już nawykł do nadmiernego spóźniania się, typowy Francuz. Uśmiechnął się szeroko, wodząc spojrzeniem po twarzy kobiety, upewniając się, że na pewno nie była czarownicą z jego prekognicyjnych wyobrażeń. Zaraz potem zieleń wejrzenia umknęła na kwiaty, płot i dom, analizując pobieżnie przestrzeń – było tu… przyjemnie. Równie swojsko co w kochanej dolinie, a jednak kwiaty wydawały się pachnieć inaczej, żywiej i świeżej – jeszcze nie obumarły przed zimowym kocem, pragnącym otulić ziemię. – Czy… zechce mi nadobna Pani rzec cokolwiek więcej o pacjentce? – zapytał niepewnie, wsadzając dłonie do kieszeni. Jedną z nich wymacał znany kształt różdżki z berchemii, na którym ostatecznie oparł dłoń w razie wypadku. Dziwne uczucie jeżące się na karku wciąż nie ustawało i nasilało się za każdym razem gdy oczy padły znów na twarz, tak podobną do tej z wizji – lecz inną, tak zupełnie inną. Każda emocja jednak była wypisana na twarzy i w drobnych gestach młodzieńca, co z pewnością nie mogło umknąć uwadze tak wprawnego oka, jakie należało do stojącej przed nim czarownicy.   

| maślanka 1l, miotła, różdżka




A on biegł wybrzeżami coraz innych światów. Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów
Powrót do góry Go down
Ronja Fancourt
Ronja Fancourt

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel Peak District
Wiek : 30 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
I wonder if it hurts to live,
And if They have to try,
And whether, could They choose between,
It would not be, to die.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
 jade orchid

Miasteczko Clovelly Empty
PisanieTemat: Re: Miasteczko Clovelly [odnośnikMiasteczko Clovelly I_icon_minitime09.06.21 13:38

Nie przejęła się czekaniem na jego przybycie. Zdawała się czekać na coś całe swoje dotychczasowe życie, w jednostajnej akceptacji mijającego czasu. Cicha obserwacja otoczenia dostarczała satysfakcji, kiedy z czasem oko nauczyło się wyróżniać niewidoczne dla przeciętnego spojrzenia różnice w zachowaniu, ekspresji i sposobie poruszania się. Subtelne zmiany, do których nie przyznawali się nawet przed sobą. Już jeden szybki wgląd wystarczył, by wiedzieć, że nie o takie delikatne wrażenie chodziło Julienowi. Zarumieniony, o poszarpanej wiatrem czuprynie i ostentacyjnych ruchach emanował młodością w najlepszym tego słowa znaczeniu. Sama dokładnie nie wiedziała, czego spodziewała się po poleceniu wróżbity, ale dopiero kiedy znaleźli się w tak bliskiej odległości, dostrzegła, że musiała ich dzielić dosyć spora różnica wieku. Przygryzła wargę w chwili zwątpienia, ale zaraz potem odzyskała pewność, uśmiechając się uprzejmie do swojego kompana. Nie było sensu oceniać jego umiejętności na podstawie pobieżnych obserwacji, co zresztą wyraźnie miała w pamięci na przykładzie spotkania pani Wrońskiej w wieży astronomów. Wiek, w pewnym przypadkach istotny, częściej okazywał się wyłącznie liczbą w żaden sposób nieodzwierciedlającą doświadczenie swojego właściciela.
- Tak jest, Ronja Fancourt. Nic się nie stało panie de Lapin. Dom jest pusty, tak by nasza inspekcja odbyła się bez żadnych przeszkód. - Zaczęła, gestem dłoni wskazując wejście do środka i przekręcając klucz w zamku. Już przy wejściu po plecach przebiegł niepokojący dreszcz, a powietrze zapachniało aromatem, który nawet jej kojarzył się z intensywnym zapachem farb. - Pomylić światy to fortunny wypadek, ten nasz, ostatnio nie należy do najjaśniejszych miejsc. - Szepnęła ciszej, bardziej do siebie niż młodzieńca, wkraczając do wnętrza domku. Jako wróżbita z pewnością wszystkie duchowe sygnały musiał odbierać ze zdwojoną siłą, ale też nie mieli czasu na sprawdzenie całego domu. Nie byli magicznymi strażnikami, a jedynie obserwatorami, którzy mieli nadzieję na lepsze zrozumienie sytuacji. Kiedy wzrokiem odnalazła schody na piętro, odwróciła się delikatnie do rozmówcy i oczami wiodąc po twarzy czarodzieja, odświeżyła resztę historii.
- Pacjentką jest siedemnastoletnia Gabriella, jej rodzice stracili pracę, wojna dość intensywnie odbiła się na jej psychice. Zawsze była delikatnym dzieckiem, utalentowana artystycznie maluje i rysuje. Chciała nawet uczęszczać do Beauxbatons, ale nie była w stanie przetrwać tak długiej rozłąki z rodzicami, jest bardzo związana z domem. Niecałe pół roku temu zaczęła miewać ataki paniki, histerii kiedy zostawała sama. Niepokój, pogorszenie apetytu i koszmary. Interesuje się astronomią, jakiegoś rodzaju wróżbiarstwem, które łączy z tworzeniem obrazów. Prowadziłyśmy regularne rozmowy, ale przez jakiś czas mieszkała u swojej dalszej rodziny, dopiero teraz rodzice nawiązali ponowny kontakt ze mną, a stan Gabrielli się pogorszył. Uważa, że przewiduje przyszłość, jest wieszczem złych nowin i katastrof, chociaż nigdy nic nie wskazywało na umiejętności jasnowidzenia. - Przerwała, by dać chwilę ułożonym myślom, wspomnienia terapii przelewające się przez kalkulacyjne spostrzeżenia wpisywane do akt. Dopiero w trakcie swojej przemowy, gdy wspólnie wspinali się po schodach na piętro, zauważyła, jak różnił ich sposób mowy. Poetycko i rzetelnie, kurtuazja i łagodność. Kiedy dotarli pod zamknięte drzwi sypialni, dłoń zatrzymała się na klamce. - Zdaję sobie sprawę, że to nie jest pańskie typowe zlecenie wróżbiarskie. Nie jestem też pewna, na co możemy się tam natknąć, zatem proszę otwarcie mówić jeśli coś pana zaniepokoi lub skłoni do opuszczenia pomieszczenia. Zawsze też służę swoją pomocą i wiedzą na tyle, na ile będę umieć. - To mówiąc, popchnęła drzwi do przodu, wolno i ostrożnie, czekając jeszcze na potwierdzenie swoich słów u młodego wróżbity.




QUIET. COMPOSED.GRACEFUL.DISCIPLINED.
Powrót do góry Go down
 

Miasteczko Clovelly

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Devon-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21