Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wieża Halnaker
AutorWiadomość
Wieża Halnaker [odnośnik]23.07.21 13:20

Wieża Halnaker

Wieża Halnaker to piękna wieża, która dawno temu została odebrana właścicielom tych ziem, a później zapuszczona i zaniedbana. Niewiele jednak osób wie, że pod jej murami znajdują się długie korytarze, które według legendy kryją wspaniałe skarby. Inna część legendy mówi jednak o klątwie nałożonej na to miejsce i strażniku broniącym kosztowności dawnego właściciela, który wciąż czeka na powrót swojego Pana, a wszystkich śmiałków chcących ograbić piwnice traktuje w ten sam, wiadomy sposób.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wieża Halnaker Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]06.01.22 22:30
16 I 1958, wieczór

Hep!
Nie, nie, nie. NIE!
Znów to szarpniecie, poprzedzone cichym czknięciem. Mimo świadomości, co miało miejsce, wrócił strach. Rozlał się po ciele, zacierając towarzyszący jej dotąd przyjemny spokój, gdy przebywała obok młodziutkiego jednorożca. Zniknęła przyjemnie miękka sierść pod palcami, ucichło ciche rżenie źrebaka. Pojawiło się kolejne obce miejsce i nierówna ziemia pod nogami, która posłała ją na kolana. Uderzenie wyrwało z ust cichy syk, dłonie zapadły się w śniegu, gdy próbowała podeprzeć się stabilnie by nie polecieć do przodu. W przypływie złości, podyktowanej strachem uderzyła dłońmi w śnieg raz jeszcze. Ból pojawił się znów tym razem mocniejszy i ostrzejszy, gdy pod białym puchem musiał skryć się kamień, który rozciął skórę na lewej dłoni. Zamarła wpatrując się w kropelki szkarłatu, jakie skapnęły z rany i na śnieżnej bieli wyglądały strasznie. Uszu dobiegł szmer gdzieś w oddali, dlatego z przestrachem uniosła wzrok na otoczenie. Ciemne tęczówki prześlizgnęły się po drzewach, które znów nadawały okolicy dziwnego mroku, ale nie dostrzegła niczego. Spędziła w rezerwacie trochę czasu, ale nie aż tyle by nastała noc, a mimo to nie mogła pozbyć się wrażenia, że jest już późno. Z grymasem dźwignęła się na nogi, zauważając kilkanaście metrów dalej zarys budowli, ledwie kawałek ściany majaczący między drzewami. Musiała na chwilę usiąść gdzieś, tylko przez moment, by zebrać myśli i ustalić, co zrobić. Nie mogła iść na ślepo, gdzieś przed siebie, gdy nie miała pojęcia, gdzie jest. Poza tym wypadało owinąć czymś dłoń, by krew nie sączyła się brzydko. Sprawdziła prędko kieszenie, co chwilę zerkając w kierunku wieży, ale nie miała przy sobie nic poza różdżką. Nie znała się na magii leczniczej, to potrafiła wśród nich tylko Sheila. Zbierając trochę śniegu, przetarła dłoń, by chociaż tak przemyć skaleczenie, sycząc pod nosem. Nigdy nie robiło jej się słabo na widok krwi, a jednak teraz poczuła, jak zakręciło jej się w głowie.- To tylko stres i mała rana... weź się w garść.- burknęła do samej siebie, przystając na moment. Poderwała wzrok do góry, słysząc dźwięk łamanych gałązek. Coś, co nie przykułoby uwagi normalnie, lecz w ciszy otoczenia brzmiało niemożliwie głośno. Jeśli miała w sobie jakieś pokłady odwagi, właśnie uciekły w popłochu wyprzedzając ją samą. Wpatrywała się w dwie sylwetki w oddali, rozświetlone blaskiem najpewniej lumos, biegnące, jakby coś je goniło i było tuż za nimi. Nie chciała przekonać się, co to, co niebezpiecznego mogło kryć się w pobliżu, a przed czym tamci skryli się w wieży do której sama zmierzała. Skuliła lekko ramiona, chowając przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Ten dzień był koszmarny, mimo ułudnego poczucia, że był jakkolwiek lepszy od innych, które trwały odkąd Thomas, James i Marcel trafili do Tower. Wcale nie różnił się od pozostałych. Poczuła łzę spływającą po policzku, ale szybko starła ją ze skóry. Odepchnęła się od drzewa i ruszyła z miejsca. Musiała stąd iść, nie było czasu, aby pozwolić sobie na chwilę postoju, zebrania w sobie. Nie tutaj.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Wieża Halnaker VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]30.01.22 19:24
Działania wokół kanału la Manche wymagały dużego poświęcenia i jeszcze większej pracy, opanowanie morskiej drogi było decyzją odważną, wymagającą, ale też potencjalnie zyskowną; tą drogą niemagiczni zyskiwali wsparcie, posiłki, zapasy, żywności i nie tylko, ostając się na swoich pozycjach: ostatnie bastiony musiały runąć, nim zadadzą ostateczną śmiertelną ranę. Atakować na ślepo nie miało żadnego sensu - każdy ruch musiał zostać dostatecznie przemyślany. Atak szybki i celny oferował najwięcej. Nie było to jednak możliwe bez całkowitej lojalności nabrzeżnych ziem, pertraktacje z lordami Sussexu i Hampshire pozwoliły im na nawiązanie sojuszu, który ten ciężar udźwignie: ale jego powodzenie zależało od skuteczności zawiązanej współpracy. Czarodzieje współpracujący z niemagicznymi musieli zostać usunięci z wybrzeży - i to czym prędzej.
Pojmana grupa przemycająca chleb dla poukrywanych charłaków została bezbłędnie zlokalizowana nad ranem, przemocą wydarte zeznania miały pozwolić namierzyć transakcję i dopaść winnych na gorącym uczynku: niemagiczni, którzy posługiwali się tylko mugolską bronią, zostali dość szybko unieszkodliwieni. Było z nimi kilkoro czarodziejów, głównie młodszych, niedorostki nie miały więcej, niż dwie dekady życia. Próbowali chronić niemagicznych: w krótkiej co prawda, beznadziejnej, ale za to całkiem odważnej walce. Błysk jednego z zaklęć dopadł i jego, tarcza osłoniła go przed zadanym ciosem, a chłystek rzucił się do rozpaczliwej ucieczki. Choć dostrzegał w tym brawurę godną podziwu, podobna niesubordynacja nie wchodziła w grę - z podmuchem kolejnego wiatru rozmył się w mglistym czarnym kształcie, doganiając chłopca bez większego trudu. Gnał w kierunku ruin imponującej czarodziejskiej wieży, kolejny symbol ich zrujnowanej potęgi: i kolejny, który winien powstać, zostać odbudowanym. Zmaterializował się we własnym ciele tuż przed nim, przodem do niego - młody czarodziej zachwiał się na jednej noce, usiłując się zatrzymać, w końcu upadł, amortyzując uderzenie wyciągniętymi w tył, w kierunku ziemi, rękoma. Blady, rozchylił usta spoglądając wprost na niego, wilczy uśmiech przyozdobił jego twarz; skierował różdżkę na pierś młodziana, wypowiadając inkantację:
- Vulnareiro - zażądał, ostro, krótko, błysk magii rozpłatał jego ciało na pół, przeraźliwy, płoszący ptaki z pobliskich drzew wrzask cichł powoli, gdy uchodziło z niego życie. Nie skrócił tej męki, zasłużył na ból. Krew trysnęła, plamiąc pobliską zrujnowaną ścianę, a on wyprostował się odruchowo, typowym dla siebie gestem zadzierając nieznacznie brodę. Coś słyszał, kroki. - Kto tu jest? - zapytał, nie oglądając się jednak na boki, trzask gałęzi. - Wyjdź, jeśli nie jesteś z nimi - zażądał, głośno artykułując głoski, tonem władczym, takim, który przywykł zarówno do wydawania rozkazów, jak i do posłuchu. Unosząc różdżkę. Mógł zaatakować od razu, ale nie zamierzał krzywdzić cywili: znajdowali się już w oddaleniu od miejsca transakcji, czy mógł tutaj zgubić więcej niż jednego uciekiniera?

kostka na zaklęcie + k10 z cm



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Wieża Halnaker 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]18.02.22 3:24
Nie powinno jej tu być, tym razem wiedziała o tym dobitniej. To nie był już bezpieczny rezerwat w którym mogła natknąć się na nieufną arystokratkę i podziwiać jednorożce, a raczej jednego... młodziutkiego. Tutaj było inaczej, coś, czego nie zauważyła w pierwszym momencie skołowana zmianą otoczenia. Coś jednak wisiało w powietrzu, dobijało w ciszy, jaka wypełniała okolicę. Będąc sroką zwracała uwagę na ptasi śpiew, bądź przypadkowe dźwięki, jakimi zdradzały się ptaki. Tu otaczało ją milczenie, jakby wszystko, co żyło kryło się w postępującej ciemności. Czuła narastający niepokój wywołany nieznanym miejscem. Słyszała szum własnej krwi w uszach i łopot serca, gdy w zasięgu wzroku widziała uciekającą sylwetkę. Sama chciała uciec, oddalić się stąd, gdziekolwiek indziej. Zrobiła ledwie parę kroków, gdy w miejscu zatrzymał ją dźwięk upadku i ostro wypowiedziana inkantacja? Chyba tak, nie znała podobnego zaklęcia, ale błysk w polu widzenia tylko ja w tym upewnił. Zamarła, wsłuchując się w krzyk i rzężenie dobiegające z ust chłopaka. Dopiero teraz dotarł do niej łopot skrzydeł, gdy ptaki poderwały się do lotu, robiąc to czego ona bardzo chciała. Uciekały.
Drgnęła nerwowo, kiedy jakaś gałązka pod jej butem zdradziła, gdzie się znajdowała. Męski głos zabrzmiał raz jeszcze i nie wątpiła, że słowa skierowane zostały do niej. Nie chciała, naprawdę nie chciała wychodzić. Jeśli nie jesteś z nimi. Z kim? Spróbowała uspokoić oddech i myśli, ale echo krzyku nadal rozbrzmiewało w uszach, potęgując strach. Spotykała na swojej drodze różnych ludzi, przywykła do pewnych zachowań, ale to, czego była świadkiem teraz to coś innego. Spuściła wzrok na swoje dłonie, skupiając się na ranie, która powstała parę minut temu. Obserwowała delikatną stróżkę krwi spływającą po skórze. Wzięła głębszy oddech, ale to wcale nie pomogło. Jeszcze jeden i kolejny.
- Ja... Nie... nie chc-cę kłopotów.- wydusiła z siebie, wystarczająco głośno, aby obcy mężczyzna mógł dokładniej zlokalizować gdzie była. Głos jej drżał, mocniej niż się spodziewała, ale świadomość, że ten gadź zabił kogoś, zrywała resztki opanowania. Odwaga miała swoje granice, które właśnie zostawały przekroczone. Ruszyła się w końcu z miejsca, opornie i powoli. Wyszła zza drzewa, zbliżając o krok i kilka kolejnych. Uniosła ciemne tęczówki na mężczyznę, by zaraz zerknąć w kierunku chłopaka, którego ciało zalegało na ziemi... rozpłatane. Zimny dreszcz przeszedł przez kręgosłup, instynkt samozachowawczy nakazywał rzucenie się do biegu w jakimkolwiek kierunku, ale skoro młodemu się nie udało, jaką szansę miała teraz ona? - Nie wiem kim... kim on był, nie wiem, co tu się dzieje.- rzuciła, spoglądając na obcego nieufnie, zaraz spuszczając wzrok na ziemie.- Mogę stąd iść? Proszę...- skuliła ramiona. Niech pozwoli jej odejść, niech da jej spokój.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Wieża Halnaker VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]03.03.22 21:33
Kobiecy, dziewczęcy? głos skierował jego spojrzenie w stronę, z której dobiegł, zarośnięte chaszcze poruszyły się, nim ich nie opuściła; Tristan uniósł w górę kącik ust, lecz uśmiech ten nie niósł wesołości ani nie sięgał oczu, zlustrował spojrzeniem jej sylwetkę, od twarzy po stopy. Całkiem ładna dziewczyna, szkoda by jej było dla rebeliantów, albo, co gorsza, szlamu. Nie wypuścił z dłoni różdżki, ale zaplótł ramiona na piersi, unosząc nieznacznie podbródek - podkreślając dzielący ich dystans. Nie do końca była w jego typie, ale miała całkiem zgrabne ciało - może mógłby się zabawić? Miała ciemniejszą karnację, zupełnie jak ulicznica.
- Włóczysz się sama po lesie, nie szukając kłopotów? - zapytał, spoglądając na nią wyczekująco, czy miała sensowne wytłumaczenie na tę wędrówkę? Szalała wojna, nigdzie nie było bezpiecznie, a samotne dziewczęta zawsze były szczególnie narażone - nie przejmowała się tym? Wydawało mu się zaskakujące, że była tutaj sama. Całkiem sama? - Skąd pochodzisz? - Przeszedł w przód, w kierunku ciała, bez szacunku przetrącając je nogą - upewniając się, że rzężący chłopiec wydał już z siebie ostatnie tchnienie. Był martwy, kiedy przechylił go na bok, z jego ust bezwładnie wylała się ciemna krew. Przez chwilę przyglądał się jego twarzy, lecz już po chwili utkwił niewzruszone spojrzenie na powrót w dziewczynie. - To się okaże - odpowiedział, czy mogła odejść? Drugi kącik ust uniósł się w górę, przyglądał się jej z tym uśmiechem w ciszy. Nie sięgał oczu. Nie był uprzejmy. Nie uspokajał.
- Jak ci na imię? - W jego pytaniu wybrzmiewała władcza nuta, nie prosił o odpowiedź, oczekiwał jej, żądał. - Jesteś czarownicą? - dopytał, jeszcze nim zdążyła odpowiedzieć. Oparł się o jeden z wysokich kamieni, pozostałości po dawnej świetności tego miejsca, nie odejmując od niej uważnego spojrzenia. - Udowodnij - zażądał, nie poruszywszy się ni o krok. - Sprowadź światło - Proste zaklęcie w zasięgu każdego - kto nie był mugolem. Czy na pewno nie była jedną z nich? Co tutaj robiła, całkiem sama? Nie ukrywała się?
- Chciałbym zobaczyć twoje dokumenty - dodał po chwili, z zastanowieniem, błyskiem jątrzącym się w ciemnej źrenicy. Dziewczyna nie wyglądała jak ktokolwiek groźny, choć mogła nieść informacje z pobliskiego transportu. Mógłby się jej po prostu pozbyć, i tak byli tutaj sami, ale chyba szukał teraz odrobiny rozrywki. Dziewczyna była ładna i zgrabna, mogła mu jej dostarczyć.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Wieża Halnaker 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]20.03.22 23:00
Coś w postawie mężczyzny spowodowało, że poczuła kolejny dreszcz przebiegający przez kręgosłup. Był niebezpieczny, to wiedziała od dłuższej chwili, a niepodważalnym dowodem był chłopak, który miał już za sobą ostatni oddech. Drżała delikatnie, starając się nieudolnie maskować strach, ale to nie było takie proste. Nie przy tym, czego była świadkiem. Czuła, jak zmierzył ją spojrzeniem, prześliznął po jej ciele, co w tej jednej chwili zdało się obrzydliwe. Rozchyliła usta, ale przez kilka sekund, żadne słowo nie wydostało się z gardła. Rozsądek nakazywał mówić prawdę, jednak mnogość bodźców i emocje, sprawiły, że milczała.
- Nie wiem nawet, gdzie jestem.- odparła, co najpewniej wcale nie poprawiało jej sytuacji.- Ja... nie wiem. To chyba czkawka teleportacyjna, tak mówiła ona, ta lady w rezerwacie.- dodała, nie do końca pewna czy to na pewno to, ale niby pasowało. Nie chciała znajdować się innych miejscach, chciała wrócić do domu i zapomnieć o tym, co widziała.- Skąd? – powtórzyła cicho, nie wiedząc do czego naprawdę pił. Chciał wiedzieć, czy była Angielką czy gdzie mieszkała? Na pozór proste pytanie, nagle wcale takie nie było. Obserwowała, jak mężczyzna przemieszcza się, jak trąca butem zalegające na ziemi ciało. Cofnęła się o krok, później kolejny. Kiedy nieznajomy skupiał się na swojej ofierze, rozejrzała się prędko za jakąś drogą ucieczki i czymś, co mogło osłonić ją przez moment. Jeśli opanuje strach, mogła zmienić się w srokę i zniknąć w koronach drzew, skryć się między ptakami. To był pomysł, podyktowany paniką, ale jednak był. Nic nie zdążyła zrobić, gdy raz jeszcze znalazła się pod uważnym spojrzeniem.
- Eve... Eveline.- odpowiedziała, poprawiając się od razu ze zdrobnienia, którego używali wszyscy do pełnej formy o której czasami sama zapominała. Pokiwała szybko głową w reakcji na kolejne pytanie, ale zawahała się na moment, gdy zażądał dowodu. To nie było nic takiego, banalne zaklęcie, którego używała nie raz. Smukłe palce zacisnęły się z wyczuciem na figowej różdżce, drobny gest i cichy szept.- Lu... lumos.- zmrużyła nieco oczy, kiedy blask oświetlił jej twarz, ale przy tym odrobinę oślepił, rozpraszając otulający ją dotąd półmrok. Odsunęła różdżkę, by wyczarowane światło osiadało bardziej na ziemi, niż na niej samej.
- Nie mam, nie mam przy sobie. Nie wiedziałam, że będę ich potrzebować.- jak bardzo mogła mieć teraz kłopoty, nawet nie chciała gdybać.- Wyszłam tylko przed dom, nie chciałam iść nigdzie indziej.- najpewniej nie miało to znaczenia, ale było szczere.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Im bardziej chcesz,
tym mniej dostajesz
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
Wieża Halnaker VwFYDiA
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Wieża Halnaker [odnośnik]02.05.22 2:02
Czkawka teleportacyjna brzmiała jak wyjątkowo mało prawdopodobne wytłumaczenie tej wizyty, dlatego na same jej wspomnienie uniósł sam kącik ust w uśmiechu, który ni trochę nie mógł dodawać otuchy. Nadgarstek bezwiednie poruszył różdżką, lecz gest ten zatrzymał się w pół ruchu, gdy wspomniała wpierw o rezerwacie, później o damie, czy mógł mieć do czynienia ze znajomą jego siostry?
- Kto? - zapytał, ściągając brew, z uwagą przyglądał się jej twarzy, rysom, wypisanym na nich emocjom, z gestów chcąc wyczytać to, co ukrywały słowa. Nie spodziewał się po niej szczerości, była przypadkowo napotkaną dziewczyną, która najpewniej pragnęła żyć. - Jakim rezerwacie? - Potrafił przecież wymienić większość, jeśli nie wszystkie w kraju, dobrze znał też ich politykę, która wystarczająco wiele mogła powiedzieć o niej samej. - Skąd - powtórzył za nią - Zgubiłaś język? Migasz się od odpowiedzi z jakiegoś szczególnego powodu, czy po prostu lubisz zabawić się w kotka i myszkę? - westchnął z zawodem. - Znasz jeszcze... jakieś ciekawe gry? - Sam miał parę pomysłów. Była młoda, ładna, a na dodatek trafiła w nieodpowiednie miejsce o nieodpowiednim czasie. Wciąż zastanawiał się, czy kolaborowała z wrogiem, lecz jej nieporadność zdawała się temu coraz silniej przeczyć - wydawała się zwyczajnie wystraszona. Z uwagą obserwował jej skuteczne próby przywołania światła - mógł być teraz pewien, że nie była jedną z nich, mugoli. Czy to mogło oznaczać, że nie kłamała również w pozostałych sprawach? Obrócił w dłoni różdżkę, skoro już tutaj była, mogła się do czekać przydać.
- Podejdź do mnie, Eveline - zaprosił ją, wycofując się o krok; nie uniósł różdżki, sądząc, że dziewczyna będzie posłuszna i bez tego - wystarczy, że pozostawała na widoku. - Ten kawaler powinien mieć kopertę gdzieś przy sobie, znajdź ją dla mnie. Tylko żwawo, nie mam na to całego dnia. - Skinął głową, wskazując na martwego chłopca, i ponaglając ją tym samym gestem. Liczył na odnalezienie listu z koordynatami, który pomoże w dalszych działaniach w okolicy. Sam nie lubił brudzić sobie rąk w ten sposób, ubranie chłopca było nasiąknięte krwią po zadanych ranach. Jeśli się nie mylił i młody rzeczywiście miał przy sobie list, papier mógł być już zniszczony - ale musiał to sprawdzić. Przynajmniej spróbować. - Gdzie ten twój dom? Niedaleko stąd są ludzie Ministerstwa Magii, zabiorą cię. Może przy okazji sprawdzą, czy masz tam dokumenty? - Tylko bądź grzeczna i rób, co do ciebie należy. Obserwował ją z uwagą, nie spuszczając jej z oka. - Nie radzę - zastrzegł, skinąwszy głową na pobliski las. - Trafiłaś na pole bitwy, w tamtą stronę zginiesz.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Wieża Halnaker 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Wieża Halnaker
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach