Wydarzenia


Ekipa forum
E. Doe
AutorWiadomość
E. Doe [odnośnik]13.04.21 16:04
Wsiąkiewka
Żywotność jako człowiek

Wartość żywotności postaci: 214
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5173 - 192
71-80%brak-10151 - 172
61-70%brak-15130 - 150
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20109 - 129
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3087 - 108
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4066 - 86
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5044 - 65
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 43
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

Żywotność jako sroka:
Zwierzęta
Raven
Obecnie pięcioletni kruk, który przypadkowo stał się towarzyszem Eve. Odnaleziony, gdy wypadł z gniazda, odkarmiony zastąpił straconą niespodziewanie sowę. Inteligentny i wytrwały, zawsze doniesie powierzony mu list. Nie daje się bez powodu dotknąć obcym, a wszelkie próby komentuje gardłowym, gniewnym krakaniem.


Ważne
Dwa złote łańcuszki

Delikatne i nie przeszkadzające na co dzień, zapięte na stałe na lewej kostce.
Prezent od Jamesa; pierwszy dostała, gdy przyjęła oświadczyny, a drugi w dniu ślubu.


Przedmioty



[bylobrzydkobedzieladnie]



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach


Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 14.12.22 23:25, w całości zmieniany 29 razy
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś kocha
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
E. Doe Vl7qRR6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: E. Doe [odnośnik]24.05.21 1:06
Przeszłość & SnyDawniej
lipiec 1944 | Thomas | Obojętnie dokąd uciekniesz
OPIS

lipiec 1955 | James | Zróbmy pierwszy krok bezmyślnie
OPIS

sierpień 1956 | Connor | Liverpool
OPIS

Sny
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS


[bylobrzydkobedzieladnie]



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach


Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 01.01.22 18:26, w całości zmieniany 3 razy
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś kocha
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
E. Doe Vl7qRR6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: E. Doe [odnośnik]24.05.21 1:09
Październik & Listopad & Grudzień
30 X '57 | Rita | Kącik prasowy
Uśmiech powoli spełzł z dziewczęcych ust, gdy po raz kolejny przeczytane zostało na głos nazwisko i kiedy za pierwszym razem poszło dobrze, tak drugim razem zabrzmiało inaczej. Próbowała być miła, kiedy wyprowadzała mężczyznę z błędu, kąciki ust ponownie unosiły się łagodnie, nadając jej nadal grzecznego wyglądu. Istny aniołek. Nie wiedziała w sumie po co poprawiała go. Przecież nie zależało jej, aby w dokumentach widniała taka, a nie inna wersja. Nauczyłaby się tego, wykuła na pamięć dane, aby nawet w środku nocy wyrecytować je, jakby naprawdę były jej od zawsze.

5 XI '57 | Marcelius | Fontanna Życia
Poprawiła delikatnie kaptur, który w ruchu zsunął się jej na oczy, ograniczając pole widzenia. W taką pogodę nie spodziewała się, że nagle będzie miała towarzystwo, dlatego zatrzymała ciemne tęczówki na obcej sylwetce. Spojrzenie wręcz natrętnie zawisło na chłopięcej twarzy, by przez chwilę wyrażać jedynie pogodność tak kontrastującą z deszczem, lecz ustąpić zaraz zaskoczeniu. Rozchyliła usta, chcąc coś powiedzieć, ale żadne słowo nie uleciało. Naprawdę właśnie dziś, przez przypadek znalazła kogoś bliskiego?
Los miał dziwne poczucie humoru.

5 XI '57 | James & Marcel & Sheila | Mniejszy pokój
Uniosła wzrok na kamienicę, by zaraz rozejrzeć się po otoczeniu. Dzielnica Portowa, nie było to najlepsze miejsce dla She, ale na podobne wnioski wypowiadane na głos, przyjdzie dopiero pora. Poszła za Marcelem, nadal milcząc, jakby nagle zapomniała, jak składa się zdania i dobiera słowa. Czuła, jak coś ściska ją w dołku. Stres? Strach? Najpewniej oba, lecz nie zastanawiała się za bardzo. Obserwowała przyjaciela, gdy niezbyt delikatnie załomotał w drzwi. Współczuła takiej pobudki, zwłaszcza że pora okazała się już późna, idealna do snu.

10 XII '57 | Thomas | Klatka schodowa
Próby dowiedzenia się czegokolwiek, nie przyniosły rezultatu. Ten przebiegły gnojek, niespodziewanie nabrał wody w usta. Nie zamierzała mu odpuścić, chciała wiedzieć, co kombinował... lecz rano odebrał jej tą okazję. Gdy wstała, nie było już ani jego, ani Jamesa i byłaby naiwną idiotką, wierząc w przypadkowość sytuacji. Zajęła się więc pilniejszymi rzeczami, czekając jednak, aż wróci ten starszy. Uniosła wzrok na drzwi, słysząc ciężkie kroki na schodach. Uroki budynków w porcie, co zauważyła już jakiś czas temu.

23 XII '57 | James | Mniejszy pokój
Ciemne tęczówki zatrzymały się na męskiej sylwetce, nie uciekały w bok ani na moment, kiedy podeszła bliżej. Czujne spojrzenie prześlizgnęło się po Nim z większą troską niż przez ostatni miesiąc, z większą uwagą niż od kilku dni. Stając tuż przed, poczuła znajome szarpnięcie gdzieś wewnątrz, dziwny dyskomfort, który zignorowała. Nie mogła się temu poddać, nielogicznej chęci wycofania, jakby jego winy już zawsze miały pozostać między nimi. Podjął wtenczas decyzje, może niezbyt mądrą, może ściągającą tragedię na wszystkich, ale nie mogła tym żyć już zawsze.

28 XII '57 | James | Przed domem
Przystanęła obok niego, przenosząc spojrzenie na opuszczony dom.
- Stoi pusty od dawna. Czarownica, która w nim mieszkała zginęła... albo zaginęła? – zastanowiła się chwilę, ale zaraz wzruszyła ramionami.- Nie ważne. Na pewno nikt tam nie mieszka.- dodała. Kobieta u której znalazła suchy i bezpieczny kąt, wspominała coś o właścicielce ów domu, ale historia nie była dość interesująca, aby zapamiętała dużo szczegółów.


[bylobrzydkobedzieladnie]



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach


Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 26.09.22 18:54, w całości zmieniany 5 razy
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś kocha
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
E. Doe Vl7qRR6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: E. Doe [odnośnik]26.08.21 19:28
Styczeń & Luty & Marzec
31.12 | Bękarty | Salon
Ekscytacja. Właśnie to towarzyszyło jej od rana, gdy tylko otworzyła oczy. Nie mogła doczekać się momentu, gdy wszyscy zejdą się do domu w Dolinie i rozpocznie się sylwestrowa zabawa. Wiedziała, że część osób będzie jej całkowicie obca, ale nie miała z tym problemu. Pierwszy raz dziś w domu Bagshot pojawiła się sporo przed czasem, razem z resztą Doe.

02.01 | Sheila | Pokój dzienny
Dziwnie było wrócić do zwykłej codzienności i nie polegać jedynie na sobie, a otaczać się osobami bliskimi. Początkowe trudności zniechęcały, czego wcale nie ukrywała, a z czasem denerwując się na samą siebie, że tak bardzo nie mogła odnaleźć dla siebie miejsca. Na całe szczęście koniec grudnia zmienił dużo, sprawił, że coraz łatwiej pozostawała w domu. Przestała być gościem w mieszkaniu, a zaczęła być obecna w całym tego słowa znaczeniu. Mimo to czuła na sobie spojrzenie Sheili, błądzące za nią, czasami wręcz drażniąco i przytłaczająco, ale to rozumiała.

03.01 | Rhysand / James | Primrose Hill
Dziś nikt jej nie towarzyszył, każdy miał swoje sprawy, z powodu których mieszkanie opustoszało. Nie wiedziała, gdzie idzie, jak zawsze pozwalając, aby nogi pokierowały ją gdziekolwiek, a ciekawość zmieniała kierunek, gdy ciemne oczy przyciągnie coś w otoczeniu. Właśnie w ten sposób po dłuższym spacerze znalazła się w Primrose Hill. Nigdy tu nie była, ale miejsce urzekało zwłaszcza teraz, kiedy śnieg prószył z nieba, osiadając na wszystkim, a słońce skrzyło drobne płatki.

03.01 | James | Klatka schodowa
ciąg dalszy Primrose Hill

Lubiła ten widok, kiedy radość i szczęście z chwili, widoczne były nie tylko na ustach wygiętych w uśmiechu, ale cieszyły się też jego oczy. Tylko wtedy miała pewność, że naprawdę się tak czuł, że nie próbował ukryć faktycznych emocji, jakie odczuwał. W takich momentach sama czuła się o wiele lepiej, zwłaszcza gdy była tego powodem. To było tak cudowne, było czymś, czego chciała obserwować tylko więcej i więcej.

06.01 | Primrose | Pokój dzienny
Przywykła do harmidru, jaki tu panował, obecności innych. Zaciskała nerwowo palce na różdżce, wzdrygając się delikatnie, ilekroć zimny podmuch wiatru wdzierał się do środka przez uchylone okno i muskał skórę ramion, szyi, policzków. Droga ucieczki, którą pozostawiła sobie w razie konieczności. Najbezpieczniejsza, jaką mogła sobie wybrać, przyjmując postać sroki. Nie siedziała tu bezmyślnie, wiedząc, że w razie konieczności musiała zniknąć najszybciej, jak się da.
Niespodziewany hałas sprawił, że poderwała głowę, a gęste, długie loki rozlały się po ramionach. Brązowe oczy zawisły na obcej sylwetce, nie kryjąc zaskoczenia i cienia niepokoju.

16.01 | Odetta | Rezerwat Jednorożców
Nie zastanawiając się długo, zrobiła parę kroków, próbując zrozumieć swoje położenie. Chciała dostać się w jakieś bezpieczne miejsce i nie ryzykować teleportacją. Wystarczyła ta jedna, nieplanowana i niechciana. Odwróciła gwałtownie głowę, gdy w polu widzenia coś się poruszyło, a raczej ktoś. Nie musiała przepraszać, przecież nie zrobiła nic złego, nie wparowała nikomu do domu, nie naruszyła prywatności.

[Z] 16.01 | Tristan | Wieża Halnaker
Wpatrywała się w dwie sylwetki w oddali, rozświetlone blaskiem najpewniej lumos, biegnące, jakby coś je goniło i było tuż za nimi. Nie chciała przekonać się, co to, co niebezpiecznego mogło kryć się w pobliżu, a przed czym tamci skryli się w wieży do której sama zmierzała. Skuliła lekko ramiona, chowając przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Ten dzień był koszmarny, mimo ułudnego poczucia, że był jakkolwiek lepszy od innych.

20.01 | Kerstin | Leśny staw
Kiedy między drzewami mignął, zamarznięty o tej porze roku, staw, podeszła bliżej. Zauważyła smukłą, bez wątpienia kobiecą sylwetkę na tafli lodu. Ciekawość sprawiła, że zbliżyła się jeszcze, nieostrożnie stawiając kroki. Zamarła na krótki moment, gdy pod butem coś trzasnęło i nie wątpiła, że to gałązka, której nie zauważyła. Widziała moment, w którym nieznajoma upadła, najpewniej przestraszona nieproszonym gościem.

23.01 | Neala | Tajemniczy Zagajnik
trwa

25.01 | James | Kuchnia
Koc wyślizgnął jej się z dłoni, opadając bezwiednie na podłogę przy nogach. Dłoń, która zaciskała się na różdżce, drgnęła zauważalnie i sama nie wiedziała, jakim cudem utrzymała ją w palcach. Powoli opuściła rękę, wpatrując się w niego.
- Jamie.- szepnęła, ale nie potrafiła wydusić nic więcej. Z jednej strony chciała do niego podejść, upewnić się, że to naprawdę On. Przytulić go, pocałować, uświadomić, jak bardzo tęskniła za jego obecnością i jak bardzo cieszyła się, że tu był. Z drugiej poczuła się zraniona raz jeszcze i mocniej niż wcześniej.

06.02 | Cornelius | Promenada
Mogła głupio ryzykować, zapominając, że ochrzaniała Jamiego za podobne rzeczy, zwłaszcza teraz, kiedy znów była zdana tylko na siebie. Jeśli miała pociągnąć na dno kogoś to jedynie samą siebie. Mała strata, gdy nikt i tak nie zauważy. Nikogo to nie zainteresuje. Zatrzymała się gwałtownie, gdy przed nią jak znikąd wyrósł mężczyzna. Uniosła wzrok na jego twarz, spojrzenie prześlizgnęło się po nijakich rysach twarzy. Dziwne wrażenie, że powinna go kojarzyć pojawiło się, gdzieś na skraju świadomości. Był jednak obcy.

08.02 | Thomas | Opuszczona tawerna
Odwróciła znów sroczy łepek w stronę byłego szwagra, patrzyła, jak miotał się po wnętrzu. Czuła, że on nie odpuści, jakkolwiek dowiedział się, gdzie jej szukać, teraz wydawał się zbyt zawzięty. Może dlatego rozłożyła drobne skrzydła i zleciała na dół, przysiadając na zakurzonym drewnie, które kiedyś było blatem barowym. Niski, skrzekliwy dźwięk wydobył się z gardła, gdy chciała zwrócić na siebie uwagę. Niech już powie, co chciał, niech wydusi z siebie wszystko i zabierze się stąd. To był dobry plan, może usatysfakcjonuje obie strony.

[Z] 14.02 | James | Miasto Bath
Kiedy Raven z ostatnim listem zniknął z oczu, poczuła cień zwątpienia, który nie ustąpił mimo upływu czasu. Nie żałowała, żadnego słowa, które spisała na kartce, tylko tak potrafiąc być całkowicie szczera, odsuwając na bok emocje, które zawsze blokowały ją. To było prostsze, może podyktowane tchórzostwem, ale jakoś musiała uświadomić go, co myśli i czuje. W kontrze dostawała to samo, coś, co osiadało ciężko w myślach, rozszarpywało na kawałki głupie serce. Małżeństwo okazywało się trudne, może aż za bardzo dla ich dwójki? Sama nie wiedziała. Mimo to zwątpiła, czy powinna mówić mu, gdzie będzie, gdzie może ją znaleźć. Skoro nie szukał sam, nie próbował dotrzeć do niej, dlaczego podawała mu na tacy swoją osobę?

10.03 | Petronica | Rzeka Lyn
Nie mogła się doczekać tego dnia, tego spotkania. Tęskniła za towarzystwem przyjaciółki i teraz kiedy nagle znalazła się w zasięgu wzroku, poczuła się lepiej. Jakoś inaczej. Codzienność była coraz mniej barwna, dom kojarzył się z problemami, towarzystwo najbliższych osób nie przynosiło radości, a niepewność. Petronica była jednak nadal powodem najlepszych wspomnień, nienaruszonych i miała nadzieję, że nic tego nie zmieni. Uśmiechnęła się szeroko, ta radość sięgnęła ciemnych tęczówek, rozjaśniła spojrzenie.

[Z] 22.03 | James & Thomas & Marcel & Celine | Salon
...

25.03 | Celine | Schody
trwa


[bylobrzydkobedzieladnie]



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach


Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 26.09.22 19:01, w całości zmieniany 8 razy
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś kocha
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
E. Doe Vl7qRR6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: E. Doe [odnośnik]22.05.22 22:55
Kwiecień & Maj & CzerwiecKwiecień
[Z] 01.04 | Yvette | Wejście
Obejrzała się na nią, skubiąc lekko nitkę przy rękawie bluzki.
- Ja... – urwała, tracąc nieco na pewności siebie. Ostatnio to wcale nie było trudne, ale dziś, było jakby gorzej.- Nie chciałam Ci przeszkadzać dziś, ale potrzebuję kogoś, kto zna się na uzdrowicielstwie i nie znam nikogo innego, co do kogo miałabym pewność, że mnie nie oszuka.- mówiła cicho.

[Z] 03.04 | James | Salon
Echo wczorajszej rozmowy, nadal powracało do niej zaciekle. Nie tak to powinno wyglądać i dobrze o tym wiedziała. Cokolwiek mówiła, wydawało się nie trafiać do niego, a wręcz odbijać się i przez to dostawała rykoszetem od własnych ostrych słów. Raz za razem, jakby nie mówili w tym samym języku, jakby coś stało im na przeszkodzie. Milczała, kiedy zdecydował, że porozmawiają dopiero dziś. Nie miała pewności czy to dobry pomysł, czy naprawdę powinni rozciągać to i wyciągać na wierzch kolejny temat dopiero następnego dnia.

10.04 | William | Wieś Farleigh Hungerford
Wyrwana z zamyślenia, odwróciła głowę w kierunku dźwięku i stawianych nieostrożnie kroków, które nagle umilkły. Ciemne tęczówki zawisły na męskiej sylwetce, przechyliła lekko głowę. Żył? Musiał najwyraźniej. Był zbyt głośny na błąkającą się duszę. Obserwowała, jak uniósł dłonie i w słowach poparł, że nie zamierzał jej skrzywdzić. Podniosła się z miejsca, robiąc krok w tył, na schodek wyżej i kolejny.
- Wiem.- odparła spokojnie. Miał ku temu wiele okazji, a jednak nigdy nie zbliżył się na tyle.

21.04 | Kerstin | Ulica czerwonego bluszczu
Błądząc spojrzeniem po ulicy Czerwonego Bluszczu, przestała przez chwilę zwracać uwagi na mijane osoby. Ten moment wystarczył, aby najwyraźniej pominęła kogoś znajomego. Zatrzymała się w półkroku, zwabiona brzmieniem własnego imienia. Odwróciła głowę w stronę osoby, która ją zawołała i zaskoczenie ustąpiło miejsca pogodnej radości. Rodzina dziewczyny była dziwna, budziła nieufność, ale sama blondynka nadal pozostawała nieszkodliwa.
- Kerstin! – zawołała cicho, by imię Tonks zawisło między nimi.

Maj
[Z] 05.05 | Ian | Klif w Blackpool
Ciemne tęczówki spoczęły na męskiej sylwetce, ciekawsko prześlizgnęły się mierząc go od góry do dołu. Nie zmienił się wiele, lecz nic zaskakującego, gdy nie minęło tak wiele czasu, odkąd widziała go ostatni raz w murach szkoły. Powstrzymała się przed podejściem bliżej, póki miał towarzystwo. Nie chciała się wtrącać, wyczekując cierpliwie momentu, aż pozostał sam.

[Z] 11.05 | Bękarty | tyły
- Cześć.- rzuciła na dzień dobry do wszystkich, zerkając zaraz na She, kiedy wspomniała o spóźnieniu. Najwyraźniej liczyły na to samo. Podeszła bliżej, zatrzymując się jednak, gdy zobaczyła Nealę. Przechyliła nieco głowę, przyglądając się dzisiejszej gospodyni. No tego się nie spodziewała.- No proszę.- podjęła z nutą rozbawienia w głosie

15.05 | Marcel | Przód
Słońce wisiało wysoko na niebie, przyjemnym ciepłem muskając odkrytą skórę. Z utęsknieniem czekała dni, które będą znów gorące, zachęcając, aby jak najwięcej czasu spędzić poza domem, a nie w czterech ścianach. Odchylając głowę ku górze, oparła się mocniej o ścianę wagonu. Czas jej się dłużył, chociaż równocześnie czuła dziwny do opisania lęk przed spotkaniem. Minęło sporo, odkąd rozmawiali normalnie. Złożyło się na to wiele, część z winy dwóch stron, część tylko z jej, czego była świadoma. Długo trzymała w sobie złość, której źródła nie potrafiła już do końca określić.

[Z]  23.05 | Neala | Kuchnia
Wyciągnęła dłoń, by pogłaskać miękką sierść, ale zatrzymała się w pół gestu słysząc pukanie do drzwi wejściowych. Zamiast pieszczoty, zgoniła kota ze stołu i podniosła się z miejsca. Otworzyła chwilę później, posyłając dziewczynie lekki uśmiech.
- Cześć.- przywitała się z pogodnością, która przylegała do niej, gdy tylko była w towarzystwie. Kąciki ust unosiły się odruchowo, ukrywając wiele emocji, które pozostawały jedynie dla niej.

[Z] 25.05 | James | Ogród->Trakt kolejowy
Zerknęła w kierunku okna, czekając czy aby na pewno nie przesłyszało jej się. Było późno, nie sądziła, by kogoś przygnało przed dom. Chociaż z drugiej strony nie raz przekonała się, że pora nie miała większego znaczenia dla kogokolwiek z tej zgrai znajomych osób. Gdy dźwięk znów dobiegł jej uszu, westchnęła cicho i podeszła do okna, by spojrzeć na dwór.
- Co do..- urwała na widok Jamesa, cofając się zaraz.

Czerwiec
[Z] 02.06 | Steffen | Ogród
Nie wybrała jeszcze celu spaceru, rozważając parę opcji, będących najbliżej i najprawdopodobniej najbezpieczniejszych. Krótkie rozważania przerwał szelest gdzieś przy ogrodzeniu od strony ulicy i moment później pojawiająca się znajoma sylwetka. Patrzyła chwilę bez słowa na chłopaka, zaskoczona jego obecnością, zanim w ciemnym spojrzeniu rozgościło się zrozumienie. Wiedziała, co się stało. James opowiedział pokrótce, co się wydarzyło, a ilość nieprzyjemnych epitetów, jakimi określił żonę Steffena, sprawiały, że nie miała powodów, aby nie uwierzyć mu. Czasami powątpiewała w słowa Jima, wiedząc, jak potrafił przekręcić błahe sprawy, ale nigdy nie widziała go tak złego... inaczej niż zawsze.

Oparła lekko skroń o szybę, przyglądając się zwierzęciu w ogrodzie. Wyciągnęła nogi, układając je wygodniej na siedzisku i pogrążając się w myślach. Mimo że w palcach tkwił ołówek, nie musnął on ani razu kartki. Nie miała pomysłu, nie miała chęci. Widoki za oknem nie przyciągały na tyle, by chciała rysować i utrwalić cokolwiek. Spięła się, kiedy usłyszała skrzypnięcie podłogi, odwracając głowę za dźwiękiem, który naruszył ciszę piętra. Uważne spojrzenie spoczęło na Nim, by przez chwilę wręcz oceniająco ogarnąć dobrze znaną sylwetkę.
- Chcesz usiąść? – spytała po chwili, podkulając już nogi, aby zrobić mu miejsce.

10.06 | Neala | tajemniczy zagajnik
Pisząc list, była zdecydowana, czując się pewniej od przeszło dwóch dni, chociaż nie zmieniło się wiele. Pewna tego, co chciała osiągnąć spotkaniem, czując, że ma znów dość siły, aby znieść kolejną niełatwą rozmowę. Taką, którą w końcu trzeba było przejść, wyjaśnić i nie komplikować bezsensownie. Przywykła już do takich, nauczyła się radzić sobie w sytuacjach, które obdzierały ją z komfortu. Trzymała wtedy na ustach uśmiech, który nie sięgał ciemnych oczu, chmurnie skupionych na rozmówcy. Tylko tak mogła radzić sobie, gdy frustracja dławiła ją w towarzystwie. Na palcach jednej ręki mogła zliczyć osoby, które te negatywne odczucia skutecznie w niej uciszały. Nie było ich wiele, a już zdecydowanie nie należała do nich ta, z którą miała się niedługo spotkać.

[Z] 12.06 | Celine | Pomost
Odwróciła gwałtownie głowę, a ciemne loki rozlały się po plecach, by pędem jednak opaść na lewe ramię. Uważne i chmurne spojrzenie spoczęło na drobnej sylwetce dziewczyny, by zaraz rozpogodzić się zauważalnie. Brew uniosła się nieco, podobnie, jak kąciki ust.
- Hej.- odezwała się, odrobinę niepewnie. Półwila nie była przeciwnikiem, którego powinna się obawiać, a przynajmniej dotąd nie okazała się takowym być. Czuła jednak cień wstydu, że dała się tak podejść, że pozwoliła, by wystraszyła ją obecność znajomej dziewczyny.

17.06 | Ian | Łąka przy plaży
Dawno nie czuła się tak... inaczej. Niecierpliwie czekając umówionego czasu, by tak po prostu się z kimś spotkać. Lubiła Go, może nawet bardziej niż dotąd sądziła. Jednak brakowało jej takich osób, które mimo nieprzyjemnego czasu, były pogodne i zarażały tym nastawieniem. Przy okazji przeganiając jej czasami chmurne spojrzenie i ponure myśli. Spotkanie po paru latach tchnęło w nią więcej dobrego humoru, niż mogła się spodziewać. Dało jej zapas na następne tygodnie, które nadszarpywały radość błyszczącą w oczach, aż ta zgasła znów, pozostając wspomnieniem. Nie chciała jednak nadwyrężać dobroci Iana, zabierać mu znów czas, który mógł spędzić inaczej.

24.06 | James | gdzieś
OPIS




bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś kocha
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
E. Doe Vl7qRR6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
E. Doe
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach