Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Mglisty las
AutorWiadomość

Mglisty las

Na północnym krańcu hrabstwa Staffordshire znajduje się przeklęty las — wedle podań okolicznych mieszkańców. Gęstwina mieszanych drzew i roślinności spowita jest mgłą o każdej porze roku, bez względu na panującą pogodę. Mało kto decyduje się wejść głębiej, zobaczyć jakie tajemnice może skrywać. Drewniany, pokryty domek mchem znajduje się ledwie kilkanaście kroków od jego pierwszej linii drzew, jednak mgła skutecznie utrudnia jego dostrzeżenie. Przeklęty las, skrywa zapewne wiele tajemnic i otwiera wiele możliwości, musi się jednak znaleźć ktoś na tyle odważny, aby podjąć drogę w nieznane.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mglisty las Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

05.01.1958 godzina 14:00

Poprzedni kwartał był naprawdę dobry. Interesy się kręciły, władzę sprawowali odpowiedni ludzi, wszystko układało się po jego myśli. Dzięki swoim działaniom na rzecz pomocy Rycerzom Walpurgii udało mu się na nowo powrócić do ich szeregów. Był z siebie naprawdę bardzo zadowolony, ale to nie oznaczało, że miał zamiar usiąść na laurach co to to nie. Nie byłby sobą wtedy. Xavier nie umiał siedzieć z założonymi rękami, cały czasy musiał coś robić, bo inaczej bał się, że zdziadzieje, a tego by nie zniósł. Z początkiem roku dobrze bawił się na Sabacie zorganizowanym przez Lady Nott, ale teraz, zaledwie cztery dni później, ponownie ruszył do pracy.
W towarzystwie brata oraz Hannibala Rookwooda, z którym miał już przyjemność wcześniej współpracować oraz pewnego mugola, którego udało się pojmać podczas wcześniej przeprowadzonej łapanki, zbliżyli się na skraju Mglistego lasu w hrabstwie Staffordshire. Mieli do wykonania ważne zadanie, które jednocześnie z pewnością całej trójce sprawi wiele dobrej zabawy. Czarny Pan żądał od nich zdobycia kolejnych ziem, a oni mieli zamiar mu je dostarczyć. To co zamierzali zrobić miało się właśnie do tego przyczynić, choć plan był o wiele bardziej rozbudowany…a przy okazji pozbędą się mugoli. Ich jeniec nie musiał być długo przekonywany by podzielić się z nimi jakże potrzebnymi informacjami. Wystarczyło rzucić dwa razy porządne Crucio by ten puścił parę z gęby i przekazał im, że pewien czarodziej imieniem Calastar zabrał dość sporą ilość ludzi i ulokował ich w bezpiecznym obozie, zlokalizowanym właśnie w głębi Mglistego Lasu. Pewnie myślał, że jest sprytny, mugole bali się tego lasu, uważali go za nawiedzony. Nie pomyślano jednak widocznie, że czarodzieje nie przestraszą się jakiś mugolskich podań i nie wejdą do lasu w celu poszukiwania obozu. Niedoczekanie. Właśnie taki był ich zamiar, wejść do lasu, odnaleźć obóz i wyeliminować zdrajcę oraz ukrywających się tak uciekinierów. Im mniej mugoli tym lepiej, z takiego założenia wychodziła większość z nich.
- To na pewno tu? – Xavier uniósł brew ku górze przenosząc wzrok z krawędzi lasu na szczękającego zębami mugola.
Było niesamowicie zimno, Xav nawet przez gruby materiał zimowego płaszcza, wyłożonego najlepszymi materiałami, które miały go uchronić przed zimnem, czuł chłód styczniowego popołudnia. Poprawił tylko kołnierz, mocniej zacisnął ciepły szal na szyi, po czym sięgnął do kieszeni po różdżkę.
- T-t-tak…- wycharczał z siebie mugol trzęsąc się jak osika – J-j-jakieś dwadzieścia m-m-minut stąd jest o-obóz. – wyszczekał przez zęby, kolana mu się tak trzęsły z zimna, że wyglądało to jakby miał zamiar zaraz tu im zatańczyć.
Burke ponownie przeniósł wzrok na drzewa, a potem spojrzał po swoich towarzyszach. Wiedział w jaki sposób działa Rookwood, ostatnio całkiem sprawnie razem puścili z dymem operę i pozbawili nic nie wartego życia sporą ilość mugoli. Do tego Hannibal miał psy, które już wcześniej Xavie chwalił, wiedział, że dzisiaj również z pewnością bardzo im pomogą. Lasu nie opuszczała mgła, psi węch z pewnością będzie nieoceniony. Sam miał co prawda na placu Oko Ślepego, jednak nic nie mogło się równać ze zmysłem węchu psa. Z Craig’iem nie miał do tej pory przyjemności brać udziału w takim przedsięwzięciu. Wiedział, że brat ma doświadczenie, ba, pewnie większe od niego jeśli o to chodziło, nie znał jednak jego modus operandi, nigdy o tym nie rozmawiali. Był więc ciekaw, w jaki sposób działa Craig.
- Potrzebujecie go do czegoś? – spytał spokojnie, poprawiając skórzane rękawice na dłoniach.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 12
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Powrót do góry Go down

Ktoś stwierdziłby, że skoro ledwie przed kilkoma dniami nadszedł nowy rok, szlachta będzie nadal bawić się, opiewać sukcesy minionego okresu, byczyć się na salonach i wlewać w siebie szklanice alkoholu. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a przynajmniej nie w przypadku tych spośród arystokratów, którym zależało na dobru Anglii. Aby cieszyć się sukcesami, należało najpierw na te sukcesy zapracować. Brudna robota nigdy się nie kończyła, zawsze gdzieś znalazł się jakiś zdrajca, jakaś szumowina, zdeterminowana, aby chronić mugoli przed śmiercią. Mnożyli się jak karaluchy. Wielka szkoda, że nie dało się ich odróżniać po wyglądzie. Mogłeś patrzeć na kogoś, kto w towarzystwie głośno przekonywał o wyższości magii nad mugolskim brudem, a pod osłoną nocy nakładał kolejne zmyślne bariery i pułapki, mające pomóc ukryć się szkodnikom przed karzącą ręką sprawiedliwości.
Dziś Burke miał prawdziwie doborowe towarzystwo. Gdy usłyszał od brata, że pewien mały, udręczony ptaszek wyśpiewał lokalizację kolejnego gniazda karaluchów, nie zamierzał przepuścić okazji, aby znów zrobić coś dobrego. Ponadto, skoro mógł zobaczyć swojego brata w akcji, dlaczego miałby to przegapić? Obaj z Hannialem dopiero niedawno zostali zaakceptowani w węższym kręgu organizacji, Craig zamierzał więc zobaczyć, jak sprawnie działali i poruszali się w terenie. Wcześniej liczyły się tylko wyniki - dziś ważne było również dopracowanie metod i planu działania. Nie zamierzał jednak tylko i wyłącznie obserwować, co to, to nie. Jako najwyższy rangą musiał przecież dawać im przykład.
- Te wycieczki zabierają mnie w coraz ciekawsze miejsca - mruknął do siebie. Były już dalekie szczyty górskie, norweski fiord, bagno... a tym razem rzekomo nawiedzony las. Burke poprawił ciepłe futro swojego płaszcza, patrząc z odrazą na ich dotychczasowego przewodnika. Biedne myszki, jedyne co zyskiwały sprawnie odpowiadając na pytania rycerzy, to szybka i w miarę bezbolesna śmierć. Tego też to czekało. O ile oczywiście wyśpiewał im już wszystko, a jakoś Burke był skłonny w to uwierzyć. Na pytanie brata pokręcił więc głową - zupełnie jakby Xavier oferował mu raczej drinka, a nie zaproponował swoim towarzyszom wykorzystanie mugola w jakimś pożyteczniejszym celu. Gdyby to chociaż była kobieta. Młoda i ładna, najlepiej dziewica. Ich krew miała całkiem interesujące właściwości, o których Craig przekonał się nie tak dawno temu. - Może pieski są głodne - rzucił mimochodem, spoglądając na dwa ogary które Hannibal zabrał ze sobą na akcję. Ciężko teraz było o mięso. No, chyba że nawet psy nie chciały się tykać mięsa mugoli?

Rzucam na opętanie


I give up
All I want is to feel a bit
We could fall in love
you could slit my wrist
I could tell you that they both 'gonn feel
the same
Craig Burke
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Powrót do góry Go down

The member 'Craig Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 98
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mglisty las Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Nowy rok przywiódł kluczowe zmiany w jego życiu. List od kuzynki z inwitacją do tajemniczej socjety, wskazywał na dostrzeżenie lojalności Hannibala w antymugolskim przedsięwzięciu. W pełni motywacji, jakiej jeszcze nigdy nie miał, pracowicie rozpoczął nowy miesiąc, gorliwie odpowiadając na wezwanie do broni. Skoordynowane działania pod rozkazem Śmierciożerców rozpoczęły się wczesnym popołudniem, przynosząc klęskę mugolom na ziemiach Greengrassów. Rookwood dołączył do Lordów Durham w Mglistym Lesie, naturalnie z psim towarzystwem, stanowiącym nieocenioną pomoc w tropieniu ofiar wojskowej operacji.
- Co to za kanalia? - przywitał się z nimi ściśnięciem dłoni. Zwierzęta wyraźnie nastroszyły się na widok pojmanego człowieka, obnażając kły i dziąsła w szczerej nienawiści. Zawodowe tropicielki mugoli chętnie korzystały z takich łatwych kąsków, spuszczone ze smyczy przyprawiając go najpewniej o stan przedzawałowy; dzięki tresurze zachowały jednak opanowanie, a w ich zachowaniu była pewna doza pokazowego aktorstwa. Hannibal spokojnie wysłuchał, co niemagiczny ma do przekazania. W odpowiedzi na sugestię Craiga podszedł do mugola i teatralnie złożył ramiona, konfrontując dominujące spojrzenie z jego pochyloną głową. - Przeżyjesz, jeśli zdołasz uciec. Biegnij, szmato!
Roztrzęsiony człowiek rozpoczął wyścig o życie, nieomal potykając się o własne nogi. Po kilku metrach treser gwizdnął głośno, a wściekłe psy słusznie zinterpretowały jego rozkaz. Prześcignęły go i zagrodziły drogę ucieczki, popisowo rzucając mu się do gardła. Z tętnicy szyjnej trysnęła fontanna krwi, barwiąc biel zimowego całunu ciemną juchą. Zwierzęta zwieńczyły przedstawienie oskubaniem truchła z mięsa, w pełni korzystając z dobrodziejstw łowów na mugoli. Zbliżył się do martwego ciała i rozerwał kawałek zakrwawionego ubioru, zachowując materiał jako nośnik zapachów.
- Ruszajmy we wskazanym kierunku, nie będą się od nas znacznie oddalać. Gdy podejdziemy nieco bliżej, spróbujemy wytropić obóz z pomocą ich węchu. - zaproponował, rozcierając dłonie zimne od mrozu. - Ponoć szlamy bajdurzą, że las jest przeklęty. Odkąd postawiłem tutaj stopę, ziściły się ich największe koszmary. Zamierzam świetnie się bawić i mam nadzieję, że podzielacie mój zapał. - uśmiechnął się i rozochocony począł kroczyć w śniegu, wytyczając ścieżkę w kierunku obozowiska.
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

Kiedy brat dał mu do zrozumienia, że nie potrzebuje mugola do niczego, Xavier jakoś z góry założył, że Hannibal z pewnością to wykorzysta. Już mniej więcej wiedział jakim jest człowiekiem i zdawał sobie sprawę, że nie przepuści takiej okazji.
Z lekkim uśmiechem widniejącym na ustach obserwował jak mugol puszcza sie biegiem przed siebie, jednak zmarznięcie i puch na ziemi bardzo mu to utrudniało.
- Przynajmniej psiaki się najadły. - pokiwał głową z zadowoloną miną, po czym zerknął na Rookwooda - A to był nasz chwilowy informator... - dodał ze spokojem bardziej chowając brodę w szalik, bo zawiało okrutnie.
Nie był fanem zimy, ale nie miał najmniejszego zamiaru narzekać na warunki atmosferyczne. Na pewno mugolom będzie trudniej się bronić, skoro postanowili rozbić obóz w środku lasu, w środku zimy.
Moment później ruszył spokojnie przed siebie, z różdżką oczywiście w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, a on zawsze wyznawał zasadę "przezorny zawsze ubezpieczony".  
- Tak, coś tam słyszałem, boją się do niego wchodzić czy coś w tym rodzaju. Mgła to mgła, nie ma w niej nic złego...dopiero teraz mają prawdziwy i sensowny powód do strachu. - powiedział kiwając głową.
Zawsze go bawiło jak mugole wierzyli w te wszystkie przesądy. Owszem, czasami zdarzało się, że faktycznie coś było nawiedzone, bo duchy postanowiły sobie zamieszkać w jakimś starym domostwie lub jakaś magia postanowiła przejść jakiś las czy coś z tym stylu jednak nie były to dość częste przypadku. Ale najwyraźniej tchórzliwa natura mugoli sprawiała, że wierzyli we wszystko co im się powie. Nie ukrywał, że często było to im, czarodziejom, na rękę.
- Widzisz Craig, jak tak dalej pójdzie to jeszcze zwiedzisz cały świat. - zerknął na brata uśmiechając się lekko pod nosem.
Oj ile on by dał żeby gdzieś wyjechać. Ukryć się na jakiś wykopaliskach i dać się pochłonąć pracy. Niestety musiał to jeszcze odłożyć, teraz należało skupić się na innych, zdecydowanie ważniejszych rzeczach, niż jego zachcianki. Mieli misje do wykonania i wcale nie myślał jedynie w kategoriach dzisiejszego dnia.
- Świetna zabawa jest dzisiaj jak najbardziej wskazana. Nie ma potrzeby w żadnym wypadku sie przed czymkolwiek powstrzymywać. Możemy puścić wodze wyobraźni. - zgodził sie z Rookwoodem w momencie kiedy przekroczyli granice lasu.


Ekwipunek przedstawiony w wsiąkiewce.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.


Ostatnio zmieniony przez Xavier Burke dnia 02.08.21 15:38, w całości zmieniany 1 raz
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 12
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Powrót do góry Go down

Bez mrugnięcia okiem obserwował, jak ich tymczasowy informator próbuje zbiec przed nieuchronną śmiercią. Krew splamiła śnieg, a wrzaski zagryzanego mugola ucichły wyjątkowo szybko. Czyli jednak był z niego jakiś pożytek. Craig zaraz jednak odwrócił wzrok, jako że widok posilających się psów zaczął go szybko nudzić.
- Skoro wierzą, że las jest nawiedzony, urządźmy sobie zabawę - zaproponował, wyciągając różdżkę - Nastraszmy ich trochę - wyjaśnił. Mugole co prawda dobrze wiedzieli już, że magia istnieje. Jednak w miejscu takim jak to ciężko będzie im odróżnić magię od zjaw, w które tak gorąco wierzyli. - A gdy będą gnać przed siebie w panice jak szczury, wybijemy ich pojedynczo. Podliczajcie punkty - zerknął jeszcze z błyskiem w oku na brata, samemu zagłębiając się w las. Podobnie jak brat, nie przepadał za zimą. Zdecydowanie bardziej wolałby spacer po lesie w lecie. Nie było jednak sensu psioczyć na pogodę, szczególnie, gdy mugolom dokuczała ona dużo bardziej niż czarodziejom.
Musieli się przygotować na to, że czarodziej, który pomógł zbiegom, także mógł przebywać na miejscu. Craig liczył jednak na szybką akcję, być może dzięki atakowi z zaskoczenia zdrajcę uda się unieszkodliwić szybko, a potem przejść do głównej części ich misji. Aby jednak zawczasu móc zareagować na ewentualne pułapki, Craig uniósł różdżkę, mrucząc pod nosem "Carpiene". Marsz do obozu miał co prawda zająć ponad dwadzieścia minut, jednak głupcem byłby ten, kto uznałby, że rozstawienie pułapek tylko wokół samego obozowiska będzie dobrym pomysłem. Jeśli mugole mieli przebywać tutaj dłużej, musieli się zabezpieczyć, szczególnie na większym terytorium, aby łatwiej uciec. To był ich jedyny sposób na zachowanie życia, a nie oszukujmy się, jaki mugol jest szybszy od czarodzieja?
- Bądźcie uważni, to mogą być tylko mugole, ale nawet oni potrafią czasem czymś zaskoczyć - odezwał się jeszcze cicho. To oczywiste i zrozumiałe, że szlam był uważany za czystokrwistych za nieistotny i bezwartościowy brud. Jednak należało pamiętać, że mugole niestety nie byli całkiem tępi. Burke nie miał o tym za bardzo pojęcia, ale podludzie potrafili tworzyć te swoje dziwne wynalazki. Wolałby się nie natknąć na taki dzisiejszego dnia.


I give up
All I want is to feel a bit
We could fall in love
you could slit my wrist
I could tell you that they both 'gonn feel
the same
Craig Burke
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Powrót do góry Go down

The member 'Craig Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 50
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mglisty las Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Mroźny chłód rzeczywiście dawał się we znaki, choć Hannibal należał do niewielkiego grona osób, które prawdziwie wielbiły zimowy okres. Szczególnie dzisiejszy dzień sprzyjał dobremu - w jego postrzeganiu - humorowi, gdyż panowie mogli pozwolić sobie na trochę rozrywki przy pracy. Był podekscytowany entuzjazmem sprzymierzeńców. Mugolski koszmar na jawie wkrótce miał się ziścić, bowiem cała trójca wielkimi krokami zbliżała się w stronę obozowiska. Kawałek materiału zapożyczonego z oskubanego ciała, wreszcie dowiódł swej przydatności, gdyż psy podjęły trop około kilometr od celu. Zachowywały ostrożność i dyskrecję, kryjąc się w leśnej gęstwinie bez szarży, zupełnie jakby polowały na zwierzynę.
- To pewnie wina tej kurewskiej mgły. Czekaj, ja spróbuję. - zwrócił się do Craiga, którego różdżka jedynie lekko zaświeciła i przygasła, nie dając żadnego efektu. - Carpiene. - magia wykazała miejsce ukrytego zabezpieczenia, a czarodziej, zbliżywszy się do niego, był nawet w stanie je zidentyfikować. - Przekraczając ten teren, zaalarmujemy skurwieli. Więcej pułapek tutaj nie widzę. Nie potrafię jej rozbroić, więc zabawmy się inaczej - zapowiedzmy swoją wizytę. - nie czekał długo z reakcją. Obóz był dosłownie obok nich i wystarczyłoby przyśpieszyć kroku, by w mgnieniu oka dostrzec sylwetki zebranych - co do tego był pewien. Cave Inimicum nie ma przecież nieograniczonego zasięgu. Pstryknął jedynie palcem, a psie towarzyszki posłusznie przed nim siadły, oczekując na polecenia. I wówczas zadziała się magia.
Z ust Hannibala wydobyła się przeciągła, gardłowa zgłoska, której zawtórowało wycie ogarów - tak głośne i charyzmatyczne, że z głębi lasu dało się usłyszeć harmonijną melodię wilczego skowytu, tym głośniejszą, im więcej zwierząt angażowało się w komunikację. Przesłanie zwierzęcoustego zaserwowało prawdziwy horror mugolom z azylu, jeszcze nieświadomym obecności złowrogich Rycerzy Walpurgii. Podczas gdy duet huskych zaprzestał dalszego szczekania, wilki osaczały teren z każdej strony - niewidzialne, lecz słyszalne w całym promieniu leśnej głuszy.
- Nie liczyłbym na to, że wilki ich zaatakują, ale narobią trochę hałasu. Mugole w przerażeniu powinny pozostać na terenie obozu. Nie każmy im długo na siebie czekać. - uśmiechnął się szerzej i dzierżąc różdżkę w dłoni, ochoczo poderwał się do ataku, czekając jedynie na kompanów przy broni.
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

Słyszą propozycje brata odnośnie urządzenia sobie zabawy pokiwał głową z lekkim rozbawieniem.
- Dobra, ale przegrany stawia ognistą. - powiedział uśmiechając się pod nosem, po czym spojrzał na brata unosząc brew ku górze.
Trochę męskiej rywalizacji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Oczywiście nie miał na myśli ich przyszłych ofiar, które miały na własnej skórze za moment poczuć jakimi rozrywkami parała się ta trójka czarnoksiężników.
Skoro uciekinierom pomagał jakiś czarodziej było oczywiste, że jakieś zabezpieczenia były na obóz nałożone. Nie znali umiejętności tego czarodzieja, ale nie zmieniało to faktu, że jednak ich była trójka, on był sam. Xavier nie podejrzewał aby od momentu uzyskania przez nich informacji od martwego już mugola, pojawił się jakiś inny czarodziej.
- Można się tego było spodziewać. Nie ma jednak sensu udawać, że nas tu nie ma. Niech mugole będą jeszcze bardziej przerażeni. Z doświadczenia wiem, że wtedy totalnie tracą rezon i nie są w stanie nic zrobić. - odparł kiwając lekko głową.
Od razu przypomniało mu się jak zaledwie dwa miesiące temu w towarzystwie Drew i Elviry dokonali przyjemnej rzezi na mugolach i zdrajcach krwi w starym składzie amunicji. Kiedy tylko weszli do środka, osoby, które znajdowały się w środku kompletnie straciły zimną krew. Czarodzieje nie mogli utrzymać różdżki w dłoniach, mugole starali się uciekać oknami, robili pod siebie... obrzydliwy gorszy sort. Choć samo wspomnienie czynności usuwania ich z powierzchni ziemi było przyjemne, to ich zachowanie było jak najbardziej godne pożałowania.
- Myślę, że czarodziej nie będzie stanowił problemu jeśli tam będzie. Uważajcie jednak na te pukawki, są bardzo dziwne. - dodał jeszcze po chwili pamiętając jak miał z tymi dziwnymi przedmiotami do czynienia.
Moment później obserwował jak Hannibal porozumiewa się ze swoimi pupilami, po czym rozejrzał się słysząc wycie w około nich. Wilki były lubianymi przez niego zwierzętami, chociaż mimo wszystko wolałby sam na sam z tymi stworzeniami nie pozostać. Zwłaszcza, że polują one w stadach.
- Ale zawsze odwrócą ich uwagę, a to zawsze coś. - stwierdził, po czym nie czekając już długo ruszył przed siebie w kierunku obozowiska, które wyraźnie przed sobą już widzieli. - Lancea - rzucił kierując różdżkę w kierunku najbliższego namiotu, a włócznia, która powstała dzięki temu zaklęciu zmieniła się w strumień dużego ognia, który podpalił materiał.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 12
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Powrót do góry Go down

- Postawili tylko zaklęcie alarmujące? - pokręcił głową. Tak słabe środki ostrożności świadczyły najwyraźniej o średnich zdolnościach czarodzieja, który rzucał zaklęcie i próbował wszystkich ochronić. Chyba, że zbiegowie mieli już przygotowaną drogę ucieczki. Magiczną - Lepiej się pospieszmy, mogą spróbować nawiać świstoklikiem. - zarządził, ruszając naprzód. Ognista w postaci nagrody była całkiem niezłym pomysłem. - Już widzę, jak przynosisz ją do mojego gabinetu - puścił bratu oko.
Zwierzęcoustość zawsze go fascynowała. Ludzie od zarania dziejów dzielili swoją przestrzeń osobistą z niezliczonym rodzajem zwierzaków - psów, kotów, ptactwa, ropuch, a niektórzy posuwali się do hodowania szczurów czy nawet węży. Craig miał już okazję obserwować, jak Zachary porozumiewa się z jego sową pocztową. Burke'owi zdarzało się czasem gadać do Blanche, nigdy nie wyobrażał sobie, że ptak mógłby odpowiedzieć. Tymczasem ludzie tacy jak lord Shafiq potrafili je rozumieć - tak samo jak Hannibal potrafił porozumiewać się bezpośrednio ze swoimi psami. Naprawdę fascynujące. - Sigrun pewnie jest zazdrosna, hm? - pozwolił sobie na mały komentarz, kiedy usłyszał ten przedziwny dźwięk, który wydał z siebie Rookwood. Biedni mugole, mieli całkiem dobry pomysł z tym, aby ukryć się w lesie. Wielka szkoda, że trafili na kogoś, kto potrafił rozmawiać z jego mieszkańcami. Burke odnotował w pamięci, aby poruszyć tę kwestię na następnym spotkaniu.
- Pukawki? - dopytał, nie bardzo rozumiejąc o czym Xavier mówi. Starszy z braci Burke nigdy nie widział na oczy broni palnej. Słyszał, że mugole całkiem bezbronni nie są, nigdy jednak nie zetknął się z takim wynalazkiem. Może powinni to zmienić, znaleźć kogoś, kto objaśni im działanie tych "pukawek". Nie, żeby umniejszał własnym umiejętnościom, a gloryfikował mugoli, przeciwnie. Życie nauczyło go już jednak nie raz, że nie można lekceważyć przeciwnika, nawet tak parszywego. Bardzo łatwo znaleźć wtedy drogę ku własnemu grobowi.
Pomiedzy drzewami zaczęły pojawiać się pierwsze namioty - Xavier nie czekał długo, Craig też nie zamierzał zostawać w tyle. Widzą, jak mugole faktycznie planują rozbiec się w różnych kierunkach, szybko uniósł różdżkę, mrucząc "Circo Igni", dzięki czemu jakaś nieszczęsna mugolaczka została zamknięta w ognistej pułapce. Nie poprzestał jednak na tym, postanawiając odciąć drogę kilku innym panikującym uciekinierom - Ulmus Aratrio - moc uroku pomknęła przed siebie, ryjąc niezbyt długi rów. Trafiła jednak jednego ze zbiegów w nogę, lekko go raniąc. Kwicząc z bólu jak świnia, odwrócił się aby spróbować zbiec w drugą stronę. Burke parknął cicho pod nosem - Showtime.

Oba rzuty


I give up
All I want is to feel a bit
We could fall in love
you could slit my wrist
I could tell you that they both 'gonn feel
the same
Craig Burke
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Powrót do góry Go down

Ucieczka świstoklikiem brzmiała nierealnie. Wszakże czarodzieje biegli w dziedzinach transmutacji i numerologii - o ile Rookwoodowi wiadomo, właśnie te dyrdymały były niezbędnymi w czarodziejskiej technologii - potrafiliby zastawić bardziej wyrafinowane pułapki. Może próżność magika i protekcja Greengrassów sprawiły, że mugole poczuły się nazbyt bezpiecznie?
- Mogę sprawić, aby wszystkie zamilkły i rzuciły się pędem na mugoli z azylu. Szkoda odbierać sobie zabawę, ale powiedzmy kurwa szczerze - kto by nie zazdrościł? - odparł na zagadnienie Lorda Burke. Od niepamiętnych czasów czuł, że las jest jego drugim, bezpiecznym domem i zawsze znajdzie w nim wsparcie. Genetyczne zdolności czyniły go niezwykle niebezpiecznym rywalem w gęstwinach, które kryły w sobie wiele gatunków zwierząt z rodziny psowatych. - Zwierzęcoustność pozostaje dumą tej linii Rookwoodów, ale nie widziałem w życiu bardziej utalentowanej czarownicy od Sigrun. Mógłbym się od niej jeszcze wiele nauczyć. - przyznał szczerze, był bowiem pełen podziwu dla tej kobiety. Nie wspominając o długu wdzięczności, który wobec niej żywił - trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek będzie w stanie go spłacić.
- Zdarzyło mi się ze dwa razy widzieć, jak się mugol posługiwał taką pukawką. Żaden nie wyszedł z tego żywy, ale ja się takich paskudztw nie tykam, to nie sprawdziłem cholerstwa. Oberwał mój towarzysz broni, otrzymał paskudną ranę. Przeklęta mugolska technologia, hatfu! - pobudził ślinianki i zebrał w ustach pokaźną melę, spluwając pod nogi w geście braku szacunku wobec omawianego tematu.
Kiedy dotarli do obozowiska, niewielu mugoli zdecydowało się na ucieczkę. Większość starała się skryć w namiotach, które stanęły w ogniu, czyniąc z obecnych żywe pochodnie. Ci, którzy zdecydowali się uciec, musieli wiązać się z wilczym zagrożeniem; w desperackich rozważaniach część zatrzymała się, by podjąć walkę - pozostali spróbowali swoich sił w ucieczce.
- Pamiętajcie kurwa, czarownik ma przeżyć! - rzucił uwagą, widząc, jak towarzysze targają płomieniami pośrodku lasu, a ogień rozprzestrzeniał się powoli w kierunku drzew. Nigdzie wokoło nie było widać żadnego czarodzieja. Rookwood pierwej spróbował zatrzymać jednego z uciekinierów, zmierzających w kierunku złowrogiego lasu. - Betula. - zainkantował, lecz różdżka jedynie delikatnie rozbłysnęła; ponowił próbę, rzucając to samo zaklęcie, które znów się nie powiodło. Pieprzyć to, pomyślał i spróbował czegoś łatwiejszego. Z czarną magią było mu ostatnio nie po drodze; musiał chyba zasięgnąć nieco nauk od zaprzyjaźnionych czarnoksiężników. - Bucco. - wiązka zaklęcia pofrunęła w stronę mugola i śmiertelnie znokautowała cel. Wpływ tajemnej sztuki magii pozostawił jednak swoje piętno, przysłaniając mrokiem świat, który po chwili zaczął jawić mu się w czarnobiałym kolorze. Mężczyzna upadł na kolana, czując, jak jego nogi osuwają się z gruntu, a czarna magia zbiera swe żniwa, odbierając zachłannie życiową energię osłabionego czarodzieja.

Rzuty podlinkowane, rzucam 3k6 na obrażenia od osłabienia
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

The member 'Hannibal Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3, 5, 3
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mglisty las Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

- Ja? To ty będziesz do mnie z ognistą w te pędy leciał. - powiedział rozbawiony kręcąc głową.
Cieszył się, że przy tej sytuacji towarzyszyła im mała rywalizacja. Nawet jeśli nagrodą za ten konkurs na "Kto zabije więcej mugoli?", była butelka Ognistej, to mimo wszystko fajnie się rywalizowało z bratem. Zwłaszcza, że tak naprawdę nikt nie chciał nikomu nic udowadniać, mieli się po prostu dobrze bawić.
Wsłuchał się na moment w wymianę zdań Craig'a i Hannibala. Nie za bardzo wiedział o kim mówią i kim jest Sigrun, więc się nie wtrącał. Nie zmieniło to jednak faktu, że słysząc tak pochlebne słowa na jej temat z ust Hannibala, faktycznie musiała być bardzo intrygującą osobą.
- Miałem z nimi do czynienia podczas naszych przedsięwzięć w Durham. Dziwne, metalowe przedmioty, z które miotają małymi kulkami. Najzwyklejsze Telum jest w stanie je zatrzymać, ale mimo wszystko lepiej być ostrożnym. - wyjaśnił po krótce.
Sam nigdy nie zgłębiał tego tematu, nie chciał mieć nic wspólnego z mugolskimi, plugawymi wynalazkami. Nie przystało komuś o jego pozycji na interesowanie się takimi rzeczami. Wiedział, że może być to niebezpieczne, że może zranić i, że należy mieć się na baczności kiedy takie coś znajduje się w pobliżu. Więcej mu nie było trzeba wiedzieć, by zdawał sobie sprawę, że należy zawsze ten przedmiot unieszkodliwiać.
Zadowolony ze swojego poprzedniego zaklęcia, które pięknie podpaliło najbliższe materiałowe schronienie, nie miał zamiaru osiadać na laurach. Mugoli było tutaj sporo, tak na pierwszy rzut oka policzył, że około 15 osób. Uśmiechnął się pod nosem widząc, jak brat sprawnie unieszkodliwił mugolaczkę, a kolejny uciekinier runął na ziemię. Z namiotu, który moment wcześniej podpalił wypadły dwie osoby w płomieniach i starały się ratować nurkując w śnieg, jednak nic im to nie pomogło. Głośne wrzaski agonii jakie z siebie wydawali ucichły z czasem obwieszczając ich śmierć.
- Oj żebyś wiedział. - pokiwał głową z rozbawieniem, po czym ruszył do przodu z wyciągniętą różdżką.
Nie zauważył nigdzie czarodzieja. Całkiem możliwe, że aktualnie w ogóle nie było go w obozie, albo był takim tchórzem, że na widok ich trójki dał nogę. Żadnej opcji nie można było wykluczyć, ale to nie oznaczało, że mogli stracić czujność.
- Commotio - wypowiedział inkantacje zaklęcia kierując zitanowe drewno w kierunku mugola, który za wszelką cenę próbował właśnie uciec.
Niestety tym razem magia postanowiła mu zrobić psikusa. Z różdżki wydobyło się raptem kilka iskier i nic więcej. Xavier jednak nie zastanawiał się długo.
- Deptimo! - aż uniósł głos, a moment później potężny wiatr rozpętał się przed nimi przewracając namioty i paleniska, rwąc materiały.
Burke kątem oka zauważył Rookwooda, który padł na kolana. Znał to, używanie czarnej magii niosło ze sobą konsekwencję. Miał nadzieję jednak, że mężczyzna jest na tyle silny by się pozbierać w miarę i kontynuować ich zabawe.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 12
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Powrót do góry Go down

Nie odpowiedział nic już na zaczepkę brata, posłał mu tylko uśmiech lekko złośliwy uśmiech. Dobrze wiedział, że Xavier lubił mieć ostatnie słowo, ale co innego słowa, a co innego czyny. Wkrótce mieli zobaczyć, kto był bardziej biegły w wykańczaniu mugoli - nawet jeśli nie ustalili żadnych zasad ani reguł, starszy Burke wiedział, że butelka Ognistej w końcu wyląduje u niego.
Wysłuchał odpowiedzi Hannibala i musiał przyznać mu rację - co prawda z pewnością znalazłoby się parę osób, które niekoniecznie czułyby zazdrość na myśl o zwierzęcoustości, Burke zaliczyły je raczej do mniejszości. Rację miał także co do zdania o Sigrun. Była bardzo utalentowaną czarownicą. Choć Craig nie przepadał za nią na stopie prywatnej, nie mógł powiedzieć złego słowa o niej, jako o śmierciożerczyni. Mało kto wykazywał się takim poświęceniem dla sprawy jak ona. Rycerze powinni sobie wziąć tę cechę do serca. Widząc nieco nierozumiejące spojrzenie brata, Craig klepnął go lekko po plecach, mrucząc tylko "Poznasz wszystkich w swoim czasie".
To co obaj mężczyźni mówili o tych całych pukawkach nie brzmiało zbyt kolorowo. Więc jednak była to broń i to taka, która mogła wyrządzić konkretną szkodę. Burke musiał przyznać, odrobinę zaintrygowało go, jakim sposobem mugole potrafią przy pomocy tak drobnego przedmiotu miotnąć kulką i to tak, by ta spowodowała konkretną ranę. Zamierzał jednak zapamiętać radę brata i w razie potrzeby obronić się przy użyciu wspomnianego zaklęcia.
- Hannibal? - zerknął kontrolnie na Rookwooda. Doskonale znał niszczący wpływ czarnej magii na czarodzieja. To była prawdziwie potężna dziedzina magii, ale wiązała się z ogromnym ryzykiem. Sam z resztą zaraz jej doświadczył, kiedy spróbował wymierzyć w uciekającą i próbującą skryć się za drzewami mugolkę. Warknął "Ictusosio", ale zamiast usłyszeć trzask jej kości oraz przedśmiertny wrzask, Burke sam lekko się zachwiał. W skroni nagle zagnieździł się irytujący, pulsujący ból. Poczuł też, jak coś mokrego pociekło mu z nosa - gdy otarł usta dłonią, zobaczył, że była to niewielka strużka krwi. Warknął cicho, widząc to. Zaraz też wycelował w jedne ze zwłok, mugola który spalił się od zaklęcia Xaviera - Coccineus!
Widok był trochę obrzydliwy, to trzeba przyznać. Ciało zaczęło dziwnie bulgotać, a zaraz potem pękło, uwalniając całą nagromadzoną w nim krew. Bulgoczący, wrzący pocisk z posoki trafił w kolejnego uciekiniera. Gdy gorąca zawartość wylała się mu na twarz, las wypełnił się wrzaskami agonii. - Szukajcie dalej, to mało prawdopodobne, by czarodziej zostawił ich tutaj całkowicie bez obrony - polecił im, posuwając się dalej. - Kilkoro chyba zdołało uciec dalej, a ja nie mam ochoty na zabawę w berka. Rookwood, byłbyś tak dobry poprosić swoich znajomych o pomoc?

Też rzucam na obrażenia od cm


I give up
All I want is to feel a bit
We could fall in love
you could slit my wrist
I could tell you that they both 'gonn feel
the same
Craig Burke
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Mglisty las

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach