Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Craigowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Craigowe   08.10.16 0:40

Wsiąkiewka
Żywotność
Wartość żywotności postaci: 248
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5200 - 223
71-80%brak-10176 - 199
61-70%brak-15151 - 175
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20126 - 150
41-50%silne ciosy w walce wręcz-30101 - 125
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4076 - 100
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5052 - 75
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 51
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności


OsobisteWażne przedmioty

Różdżka
Pierwsza różdżka. Ta, którą kupił u Ollivanderów, gdy miał zaledwie jedenaście lat. Jakaranda, pazur garboroga, 11 i 1/4 cala, dość sztywna. Wiernie służyła Craigowi, aż do momentu, gdy utracił ją w potyczce przeciwko dwójce sympatyzujących ze szlamami aurorów.

Notatnik z historią choroby
Craig zawsze bardzo poważnie podchodził do swojego schorzenia. Dlatego w niedługim czasie po wykryciu u niego choroby zaczął zapisywać w zeszycie wszystko co było z nią związane - eliksiry, które przyjmował oraz ich dawki, daty ataków, nawet nazwiska swoich uzdrowicieli.

Maska śmierciożercy
Jako sługa lorda Voldemorta, Craig otrzymał nową twarz. Maska wykonana jest z czaszki mugolskiej kobiety, zamordowanej własnoręcznie przez Burke'a. Wyrzeźbiona przez niego maska jest jedyna w swoim rodzaju.
Pełen wygląd


Zwierzęta i magiczne stworzenia


Blanche
Dumna i wyniosła Blanche, była podarkiem od matki dla syna. Najwierniejsza przyjaciółka, zawsze gotowa towarzyszyć swojemu panu w ponurym milczeniu. Zawzięta i uparta, donosi listy zawsze na czas z godną podziwu determinacją.

Bash
[...] Cóż, obaj - Craig i Bash - mieli swój sposób bycia. Nie mógł się nie zgodzić z Tristanem, ale nie mógł się też przyznać mu racji w stu procentach. Kot faktycznie nie był zbyt wiernym towarzyszem, nie tak jak pies. Chadzał własnymi ścieżkami, miał swój styl bycia, charakter, ale miał też momenty, kiedy przychodził się przytulić, pomiziać. Znosił też swojemu właścicielowi prezenty. Craig lubił tę niezależność, właśnie dlatego tak długo wytrzymał z Bashem.

Zołza
Nikt nie chciał jej kupić z powodu jej nieufności i dość... agresywnego zachowania. To jednak w żaden sposób kobiety nie zniechęciło, a wręcz właśnie zachęciło do zakupu niesfornego zwierzęcia.
Rudzi powinni trzymać się razem i najwyraźniej tą również zasadę upodobała sobie Zołza. Kotka od razu znalazła wspólny język ze swoją tymczasową właścicielką w pełni akceptując jej towarzystwo, a stety, bądź niestety nie znalazła go jednak z innymi mieszkańcami dworku chcąc wszystkim wydrapać oczy i nie przestać prychać, bądź syczeć na zbliżające się zbyt blisko do niej osoby. Doprawdy urocza. Na pewno spodoba się jej bratu.

~Rowan o Zołzie


Drzewo Genealogiczne

Opowiadania Pracownicze

Myślodsiewnie
Rok 1942 | Z Rowan Yaxley | Durham
~Zakończony~
[...] - Wiesz kiedy ojciec tu ostatnio zaglądał? Chyba z miesiąc temu, jak przyszedł w odwiedziny lord Yaxley. Wiem bo co jakiś czas sprawdzałem co znika. - powiedział po cichu otwierając drzwi gabinetu.
Ich najmłodszy brat był nieco za młody na takie przygody ale Rowan chyba nie powie mu, że nie chciałaby spróbować ognistej ojca?!


1956
Marzec
1 marca | Z rodziną Burke | Posiadłość nad Wear
~Zakończony~
[...] Craig zdecydował się w końcu porzucić obczyznę oraz powrócić do kraju. Nie poinformował jednak o tym ani najbliższej, ani też dalszej rodziny. Czy to nie był więc szczęśliwy zbieg okoliczności, że w krótkim czasie od jego powrotu, Burke'owie zwołali spotkanie rodzinne? Jeśli miałby wyrazić swoje zdanie, lepiej nie mógł trafić. Nie chciał robić wielkiego wejścia, choć podejrzewał, że swoim niespodziewanym pojawieniem się, wywoła lekkie zamieszanie. Nie mógł jednak przepuścić takiej okazji, by od razu przywitać się z jak największą liczbą osób. W końcu Burke'owie byli osobami niezwykle przywiązanymi do swojego rodu, prawda? A niemal czuł pod skórą, że jego siostra tam będzie. Bardzo chciał ją zobaczyć po tak długim czasie.
~Rozliczony za marzec~

3 marca | z Rowan Yaxley | Makowy ogród
~Zakończony~
[...] Jakże więc inaczej miałby spędzić to popołudnie inaczej, niż z własną siostrą, nadrabiając chociaż niewielki kawałek czasu z tego, co stracili kiedy był we Francji? Ubrany w ciepły płaszcz z kołnierzem obszytym futrem lisów przekroczył właśnie z Rowan bramę makowych ogrodów. Tobias także tu był, chociaż jak to dziecko, wyrwał do przodu zaciekawiony czymś w oddali. Póki jednak nie odchodził zbyt daleko, wszystko było w porządku.
Grzechem byłoby nie odwiedzenie tego miejsca, skoro już oboje znaleźli trochę wolnego czasu by pobyć ze sobą. Prowadząc siostrę pod ramię powolnym krokiem, Craig rozkoszował się tą chwilą.
~Rozliczony za marzec~

5 marca | Z Evelyn Slughorn | Esy&Floresy
~Zakończony~
[...] Dziś jednak nie mógł się oddać wspomnieniom. Przybył bowiem na Pokątną w konkretnym celu i nie mógł się spóźnić. Cóż, wyszło nawet na to, że był za wcześnie. Do spotkania miał jeszcze kilka chwil, które, naturalnie, postanowił przeczekać w cieple księgarni a nie na chłodzie na ulicy. Odruchowo ruszył w kierunku działu z literaturą romantyczną. Miał prezent dla Rowan i wymagał on odpowiedniej oprawy. Był pewien, że na pewno znajdzie coś odpowiedniego.
~Rozliczony za marzec~

8 marca | Z Rowan Yaxey | Księżycowa aula
~Zakończony~
- Gdyby matka wiedziała, o jakiej porze się tu wybieraliśmy, nie byłaby zadowolona - uśmiechnął się do niej.
Craig był dość zaintrygowany, kiedy siostra zaproponowała mu nocną przechadzkę po ogrodzie magizoologicznym późną nocą. Fakt, księżyc wyglądał z tego miejsca naprawdę niesamowicie, nawet jeśli nie było pełni. Ale on pewnie nie wpadłby na taki pomysł. Z radością jednak wyrwał się ponownie z domu. Niewiele czasu minęło od jego powrotu a on już musiał zabrać się ponownie do pracy.
~Rozliczony za marzec~

9 marca | z Rowan Yaxley i Morgothem Yaxley | Hol w Yaxley Manor
~Zakończony~
[...] Podobnie jak Morgoth, nie do końca miał ochotę na tego typu spotkanie rodzinne. Podobne zjazdy tolerował głównie, gdy dotyczyły one samych Burków - ale cóż, mógł tym razem przymknąć na to oko. W końcu chodziło o jego siostrę, a ona, jak to często z dumą powtarzała, pochodziła właśnie z tego rodu. Nie zmieniało to jednak faktu, że czuł się w tym domu raczej obco i miał wrażenie, że teściowa Rowan patrz na niego raczej niechętnie znad wazonu kwiatów, który właśnie układała.
~Rozliczony za kwiecień~

9 marca | z Rowan Yaxley i Morgothem Yaxley | W salonie Yaxley Manor
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
Nie minęło wiele czasu kiedy całą czwórką znaleźli się w salonie. Craig musiał oprzeć się wielkiej pokusie by traktować Rowan jako główną gospodynię. Mimo wszystko liczyła się dla niego bardziej niż jej teściowa, co było w sumie dość zrozumiałe. Wprowadził ją, użyczając jej swojego ramienia a następnie pomógł usiąść.
~Rozliczony za kwiecień~

~Referendum~
Ważny dzień. Bardzo ważny dzień. Craig nie wyczekiwał go może jakoś szczególnie, niemniej w Ministerstwie pojawił się dość chętnie. Należało w końcu spełnić obowiązek, oddać głos decydujący co do tego, w którym kierunku ten kraj powinien zmierzać. Bo póki co wcale tak kolorowo nie było.

12 marca | Z Aidenem Carrowem | Szpital Świętego Munga
~Zakończony~
[...] Między innymi też dlatego Craig cieszył się, gdy przez wszystkie te lata swojego pobytu za granicą, miał osobistego uzdrowiciela, który na dodatek był jeszcze jego przyjacielem. Tutaj jednak nie miał tej wygody, dlatego też zachęcony rozmową ze swoją kuzynką postanowił odwiedzić konkretnego specjalistę i to jemu przekazać teraz pieczę nad własnym zdrowiem. Bo te z kolei bardzo sobie cenił.
~Rozliczony za marzec~

13 marca | Z Aurigą Slughorn | W Esach&Floresach
~Zakończony~
[...] Miał wrażenie, że rozpoznaje personę, która właśnie najwyraźniej była z czegoś wybitnie niezadowolona. Niegrzecznością byłoby nie podejść i się nie przywitać. A tym bardziej pomóc.
Odłożył więc swoją książkę i po chwili jego oczom ukazała się osóbka, którą wcale nie tak dawno poznał.
- Oh, lady Slughorn - odezwał się chcąc zwrócić jej uwagę na siebie. - To dość niezwykłe, że cię tu spotykam, pani.
Nie tak dawno temu mniej więcej w tym samym miejscu widział się z Evelyn!
- Cieszę się, że widzę cię w dobrym zdrowiu. Zdaje się, że jednak ma lady jakiś kłopot. Może mógłbym pomóc?
~Rozliczony za kwiecień~

14 marca | Z Tobiasem Yaxleyem | Cukiernia "Słodka Próżności"
~Zakończony~
Dzień był jak co dzień, pogoda nie była najpiękniejsza, chociaż robiło się coraz cieplej. Chociaż nawet gdyby miało lać, i tak nic nie mogło zepsuć dzisiejszego popołudnia. Nie, kiedy dwójka mężczyzn razem wkroczyła do cukierni. Siłą rzeczy jeden z nich podbiegł do witryny, a później do lady z dużo większym entuzjazmem niż drugi - ale nie było się co dziwić, skoro miał zaledwie sześć lat.
~Rozliczony za marzec~

7, 15, 19 marca | - | Próba Rycerza
~Zakończony~
Nadeszła pora, by pokazać swoją wartość. Że i on nie zapomniał, czego tak naprawdę dotyczyła sprawa. Że był oddany i lojalny, że nieobce było mu poświęcenie. Bo Craig już od pewnego czasu czuł rodzącą się w trzewiach niepewność. Nie przydzielono mu żadnych zadań, nie słyszał ostatnio ani słowa od pozostałych członków rycerzy. Ale nareszcie nadeszła odmiana. Wieści szybko się roznosiły na Nokturnie. A okazja do wykazania się była wręcz idealna. Po długim okresie stagnacji, musiał nastąpić jakiś zwrot. Craig tylko na to czekał.

25 marca | W większym gronie| Kryształowa Sala w posiadłości Rosierów
~Zakończony~
Ach, śluby, śluby!
O ile zwykle Craig nie przepadał za tego typu zbiegowiskami szlachty, tym razem wybrał się na uroczystość bardzo chętnie. Widok Rosiera stojącego obok kobiety i składającego przyrzeczenia ślubne już sam w sobie był na tyle interesujący, by się tu pojawić. Nie byli jakoś szczególnie blisko ze sobą, sporadyczne kontakty jakie ze sobą mieli ograniczały się raczej do tych biznesowych - musiało tak być zważywszy na ich powiązania z krajem żabojadów oraz służbę, którą obaj pełnili u jednego czarnoksiężnika. Dlatego też widok Tristana w odświętnym ubraniu, stojącego obok swojej wybranki, tak go rozbawił. Nie pozwolił jednak tej wesołości odmalować się na twarzy. Przecież wkrótce i jego to czeka.
~Rozliczony za marzec~

26 marca | Z Judith Skamander | Pod Roztańczonym Czartem
~Zakończony~
[...] Dziś jednak sytuacja była zupełnie inna. Dziś mężczyzna potrzebował po prostu czasu dla siebie. Wyjście na miasto wydawało się najrozsądniejsze. Nawet jeśli w posiadłości nad Wear mógł się w zupełności rozluźnić - w końcu był u swoich - czuł się tam odrobinkę przytłoczony. A co mogło temu lepiej zaradzić niż wyjście na miasto i wlanie sobie w gardło kilku głębszych? Tym bardziej gdy mógł zajść do lokalu na poziomie. O to właśnie mu dziś chodziło - gdy przekroczyło się próg pubu pod Roztańczonym Czartem, mogło było odnieść wrażenie, że wszystkie problemy zostawały przed lokalem, czekając w zimnie i mglistej dżdżawce aż ich właściciel wróci. Cóż, odebranie ich z chodnika z pewnością nie będzie przyjemne, ale to nastąpi dopiero za jakiś czas. Póki co, niech one marzną na zewnątrz, podczas gdy on wleje sobie do gardła nieco ognistej whisky.
~Rozliczony za marzec~

26 marca | W większym gronie | w Dziurawym Kotle
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
Jeśli do tego momentu ktokolwiek miał wątpliwości, jak dla tej dwójki skończy się dzisiejszy wieczór, mógł się ich już pozbyć. Widok pary, która opuszcza pospiesznie lokal, do tego trzymając się za ręce, raczej jasno dawał do zrozumienia, co się będzie działo.
Craig bez zbędnych ceregieli pozwolił ująć się kobiecie za dłoń i wyciągnąć z pubu. Nawet mu się to podobało - ta poufałość - bo rudowłosa jasno dawała mu w ten sposób znak, czego chce. A on nie znosił dziewczyn, które nie potrafiły przekazać, czego pragną. Rozmemłane małolaty go nie pociągały.
~Rozliczony za marzec~

27 marca | Zebranie Rycerzy | w Białej Wywernie
~Zakończony~
[...] Mroczna ulica zdawała się ciągnąć bez końca, gdy Craig kierował się do gospody. Znajome, ciemne sklepy szczerzyły do niego okna witryn, jakby cieszyły się razem z nim na to spotkanie. A on tylko naciągnął mocniej kaptur na głowę i przyspieszył, by w końcu móc wkroczyć do tego niezbyt porządnego przybytku.
~Rozliczony za marzec~




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 01.11.18 19:06, w całości zmieniany 30 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   29.12.16 0:33

1956Kwiecień
2 kwietnia | z Aurigą Slughorn | Wnętrze sklepu Borgina&Burke'a
~Porzucony~
[...] Jakież jednak było jego zdziwienie, kiedy po wyjściu na główną część sklepu, jego oczom ukazała się Auriga!
- Lady Slughorn! Nie spodziewałem się...! - zaczął zgodnie z prawdą. Co ona tu robiła? Craig nigdy nie słyszał od kuzyna, by Auriga zapuszczała się do ich sklepu. Chwilowo więc jego umysł bardziej był zajęty zdziwieniem, zaskoczeniem faktem, że ją tu widzi, niż ciekawością, w czym może jej pomóc.
- Pracownik wspomniał coś o eliksirach, ale nie powiedział, kto je przyniósł. Prowadzisz interesy z moim kuzynem, pani? Wybacz proszę, nie ma go tu dziś, ja go zastępuję.

4 kwietnia | z Rowan Yaxley | W ogrodach rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
[...] Czy była istota bliższa jego ponuremu, burke'owemu sercu? Nie. Craig nie sądził, by kiedykolwiek jakakolwiek kobieta nawiązała z nim taką nić porozumienia jak to było w przypadku Rowan. Tak samo jak w przypadku siostry - nawet w momencie kiedy ten już ożeni się, wedle woli matki, prawdopodobnie małżonkowie nie odnajdą takiego języka jak to rodzeństwo.
- Stęskniłaś się? - uśmiechnął się ponownie, robiąc kilka kroków do przodu a potem odwracając się do siostry.
~Rozliczony za kwiecień~

6 kwietnia | z Winfredem Burke | W bibliotece rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
[...] - Ojcze - mężczyzna powitał starszego z należytym szacunkiem. O tyle dobrze, że lord Burke przynajmniej zapowiedział swoje przybycie, nie to co jego ukochana córeczka przed kilkoma dniami! - We Francji miałem okazję poznać wartość książek. - odpowiedział jeszcze, tłumacząc chyba tym samym samą obecność tak okazałej biblioteki w tej rezydencji, jak i również powód swojego pobytu tutaj.
~Rozliczony za kwiecień~

7 kwietnia | Z pozostałymi | Uśpione wzgórze
~Zakończony~
[...] O dziwo bez większego trudu dosiadł swojego wierzchowca.
Życzył w myślach powodzenia sobie, swoim kuzynom i chyba nawet Tristanowi. Był ciekaw czy Auriga spogląda w tę stronę z okien posiadłości. Cóż, będzie musiała mu uwierzyć na słowo, jeśli później powie, że ani razu nie spadł!
Poklepał swojego siwka po szyi, kiedy już usadowił się na jego grzbiecie - i spojrzał w kierunku ich trasy. Zabawę czas zacząć.
~Rozliczony za kwiecień~

~Zakończony~
Był niezwykle ciekaw, jak ta zabawa taneczna się potoczy. I o ile gonitwę mógł potraktować jako zabawę, tak tym razem wiedział, że musiał się postarać - ot, chociażby dlatego, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony. W końcu jego partnerką do tańca miała być lady Auriga. Tak po prawdzie, starałby się również, gdyby na jej miejscu była jakaś inna lady, jednakże tę konkretną darzył szczególną sympatią. Wypadało więc wypaść jak najlepiej.
- Niech ta lilia przyniesie nam szczęście - powiedział do swojej towarzyszki, wpinając jej we włosy kwiat zdobyty podczas gonitwy. Prezentowała się niezwykle gustownie z białymi płatkami kontrastującymi z jej ciemnymi włosami.
~Rozliczony za kwiecień~

8 kwietnia | z Quentinem Burke | W salonie rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
Jeszcze wczoraj wydawało mu się to idealnym pomysłem, niemniej dziś Craig już nie był tego taki pewien. A chodziło dokładnie o pomysł zaproszenia Quentina dzisiejszego dnia na herbatę. Wiedział, że mimo hucznej zabawy, jego kuzyn nie będzie sięgał po alkohol w ogóle lub w ilościach minimalnych. W końcu za nim nie przepadał.
[...]
Głowa nieco mu ciążyła od wina wypitego wczorajszego dnia, ale niegrzecznie było przecież odwołać zaproszenie tylko z powodu lekkiej niewygody, którą odczuwał!
- Kuzynie! - zawołał na powitanie, kiedy tylko służący wprowadzili Quentina do salonu, gdzie Craig go oczekiwał.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

9 kwietnia | Z Titusem Ollivanderem | W rezydencji Ollivanderów
~Zakończony~
[...] - Doprawdy, piękną rezydencję mają Ollivanderowie - odezwał się na powitanie, chociaż szczerze mówiąc, liczył bardziej na spotkanie z seniorem. W końcu to od niego kupował różdżkę. Ten podlotek z pewnością potrafił to i owo - inaczej by go tu nie przysłali by zajmował się klientem - Craig jednak był sceptyczny. Wolał by jego różdżką zajął się ten, kto ją, prawdopodobnie, stworzył.
- Twój ojciec, lordzie, musi być na pewno bardzo zajęty. Podejrzewałem, że spotkam się tutaj z nim.
~Rozliczony za kwiecień~

10 kwietnia | Z Rowan Yaxley | Nad jeziorem
~Zakończony~
[...] Mimo że nadal był zaledwie kwiecień słońce świeciło tego dnia jasno, powietrze było już nawet ciepłe, a do tego wybierał się poza miasto, Craig ubrał się nieco luźniej niż zwykle. Miał na sobie białą koszulę z długimi rękawami a także skórzane spodnie.
Swoją siostrę zobaczył już z daleka. Uśmiech od razu rozjaśnił jego twarz. Podszedł prosto do niej i ucałował ją w oba policzki.
~Rozliczony za kwiecień~

11 kwietnia | Z Tristanem Rosier | W piwnicach Białej Wywerny
~Zakończony~
Kiedy usłyszał jakie przypadło im zadanie... miał wrażenie, że ktoś z niego zakpił. Jak to się stało, że przypadło mu tak... poniżające zajęcie? Podświadomie czuł, że inni naśmiewali się z niego w duchu. Nikt jednak nie pozwolił sobie na okazanie wesołości publicznie. Niewielkim pocieszeniem było to, że nie ruszył na tę niezwykle niebezpieczną i ryzykowną misję sam. Ba, że zszedł do piwnicy by wymordować szczury z kimś o takim samym statusie krwi, z innym śmierciożercą. Gdyby jego siostra dowiedziała się na czym polegało jego zadanie... miałaby ubaw do końca życia. Nigdy nie dałaby mu zapomnieć o tym dniu.
~Rozliczony za kwiecień~  

12 kwietnia | z Islą Podmore | Restauracja Le Revenant
~Zakończony~
[...] Troszkę się bał, że szuka igły w stogu siana. Ale jednak gdy pokrążył nieco korytarzami, prędko wpadł na ślady eleganckich kobiecych butów odciśniętych w kurzu. Kiedy zapytał jakiegoś ducha o kobietę, ten również potwierdził i powiedział mu, że widział jakąś damę w pustej sali. Tam też się Craig udał.
- A ty nie mogłaś usiedzieć nawet chwilę na miejscu, hm? - powiedział, wchodząc po cichu do pokoju wypełnionego lustrami.
Nie miała mu za złe spóźnienia, ale jednak poszła pozwiedzać - to w końcu kazała jej robić dusza odkrywcy, poszukiwacza. Typowe.
Powoli podszedł do niej, ujął jej dłoń i ucałował jej wierzch.
- Dla mnie się tak wystroiłaś? - przywołał na twarz lekki uśmieszek.
~Rozliczony za majoczerwiec~

13 kwietnia | Z Matthewem Bottem | Doki
~Czara ognia~
~Zakończony~
[...] Zaczął więc szukać wisiora... którego nigdzie nie było! Craig już zaczynał się wściekać, bo przeszukał cały sklep. Użył nawet zaklęcia Accio, chociaż wiedział, że nie zadziała. Wtedy też wiedział, co musi zrobić. Odnaleźć Matta. Bott na pewno nie był na tyle głupi, by uciekać z jego amuletem, prawda? Craig był tego niemal pewien, chociaż nie mógł wykluczyć również i takiej możliwości. No dobrze, pomyślmy, gdzie mógł poleźć ten przybłęda... Chyba wspominał coś o dokach?
Po szybkim upewnieniu się, że sklep został należycie zamknięty, Craig deportował się właśnie do doków - i jak widać, był to strzał w dziesiątkę. Już w oddali usłyszał charakterystyczny głos, spierający się z kimś. Oh na brodę Merlina, czy ten ulicznik nie potrafi przejść na ulicy trzech kroków, bez pakowania się w kłopoty?
~Rozliczony za kwiecień vol2~

13 kwietnia | z Matthewem Botteem | Tower
~Kontynuacja Czary~
~Zakończony~
Kiedy tylko wepchnięto ich do celi, Craig posłał Mattowi niezwykle gniewne spojrzenie. Nie byłoby tej niezwykle hańbiącej go sytuacji, gdyby Matt odkładał przedmioty na ich miejsce. Przecież już nie był dzieckiem. Czy Burke naprawdę musiał się przekonywać o braku jego kompetencji w taki sposób? Przecież mógł nawalić w każdy możliwy sposób. Craig wtedy po prostu wyrzuciłby go na zbity pysk. Może nawet nie aż tak obity. Z całą pewnością obyłoby się jednak bez tak upokarzających momentów. I tak miał ich już na swoim koncie kilka.
- Powiedz mi, Bott. - zaczął, opierając się o kraty i spoglądając na odpowiedni moment by zacząć rozmowę - Czy ty masz cokolwiek pomiędzy uszami? Wychodzić ze sklepu z takim przedmiotem, nie poinformowawszy o tym nawet mnie?!
~Rozliczony za kwiecień vol2~

14 kwietnia | Z Rowan Yaxley | Salon w Tees Valley
~Zakończony~
[...] Czy Craig podejrzewał, że w bardzo niedalekiej przyszłości będzie posiadaczem nie jednego, ale dwóch kotów? Nie. Nie wpadłby na pomysł, że Rowan może mu kolejnego sierściucha sprowadzić do domu, w końcu to ona jako główna wyśmiewała się z niego, jako z "kociego taty". Łatka ta powoli przylegała do niego mocniej, tym mocniej im dłużej pozostawał kawalerem. Kolejny kot... kotka! tylko by tę sytuację pogorszył!
~Rozliczony za kwiecień~

15 kwietnia | z Estelle Slugorn | Na skalnym wybrzeżu
~Zakończony~
[...] Westchnął w duchu i wyciągając różdżkę mruknął "Accio!" a chustka przyleciała do jego ręki. Ruszył więc by oddać ją właścicielce. Gdy zaś pokonał mniej więcej z połowę dzielącego ich dystansu, już wiedział, że rozmowa będzie bardzo ciekawa.
Bardzo, bardzo ciekawa.
- Lady Slughorn - odezwał się, kiedy już obok niej stanął. - Chyba wiatr pragnął coś pani ukraść.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

17 kwietnia | Z Estelle Slughorn | Winiarnia
~Zakończony~
[...] Całe szczęście, że Craig posiadał swój zmysł handlowca i wiedział, gdzie można zamówić dostawy najlepszego wina znad Loary. Jego dom był więc zawsze dobrze zaopatrzony. Jego kuzynostwo nieco krzywo patrzyło na ten rodzaj alkoholu, on jednak bardzo chętnie wypijał od czasu do czasu wieczorem jedną lampkę. Zdecydowanie łatwiej się potem spało.
Już przy wejściu dostrzegł kilka znajomych twarzy. Przywitał się z kilkorgiem znajomych, jednak już po chwili ruszył do wolnego stolika, znajdującego się nieopodal kominka. Ponoć w karcie pojawiło się kilka nowych gatunków win, a on nie mógł opuścić okazji, by ich nie spróbować. Jeśli któreś z nich by mu zasmakowało, zaraz na pewno zamówiłby kilka beczek do swojej rezydencji.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (rano) | Z Estelle Slughorn | Malinowy las
~Zakończony~
[...] Tymczasem ledwo otworzył rano oczy - co wcale nie było prostą czynnością, wczorajsze wino okazało się być dość mocne, nawet jeśli nie wypił go wcale wiele! - zaraz doniesiono mu o tym, że czeka na niego sowa z doczepioną do nóżki wiadomością. Szczątkowej budowy i niezwykle tajemnicze zaproszenie od Estelle... naprawdę intrygujące. Jak miałby z niego nie skorzystać? Chociaż jego żołądek raczej nie był zbyt zadowolony z faktu, że w takim stanie miał się gdzieś teleportować, Craig po prostu wypił mocną herbatę, i cóż mu zostało. Ruszył w drogę!
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Crispinem Russellem, Samanthą, Garrettem i Brendanem Weasleyami | Opuszczona portiernia
~Zakończony~
Noc była piękną porą.
W nocy świat zamierał, udawał się na spoczynek. Noc oznaczała mrok, ciemność, osłonę. Noc pozwalała na tajemne spotkania parom kochanków, których miłość była czymś niepożądanym w świetle dnia. W mrocznych uliczkach, w najpóźniejszą godzinę zawierane były najgorsze rodzaje umów - te, w których ceną często było czyjeś życie, czyjaś krew. A w reszcie, gdy księżyc i gwiazdy zdobiły czarne niebo, na żer wychodziły drapieżniki.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Brendanem Weasleyem | Ślepy zaułek
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
[...] A teraz jeszcze wylądował w jakiejś brudnej uliczce - ranny, bezbronny, oszołomiony. Cóż, przynajmniej jest o jedną różdżkę mniej przeciwko jego osobie. Przez kilka pierwszych sekund nie był nawet pewien, czy teleportował się w miejsce, w które pragnął. Szybkie, gorączkowe spojrzenie zaraz jednak potwierdziło jego domysły. Nokturn. Miejsce, które było mu niemalże domem.
Jęknął głucho, kiedy się poruszył, ramię i bark ponownie przeszyła błyskawica bólu. Nie mógł jednak leżeć bezczynnie. Nadal nie był bezpieczny, nadal wisiało nad nim - po chwili niemal dosłownie - zagrożenie w postaci drugiego aurora... Niech go diabli wezmą.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Brendanem Weasleyem, Benjaminem Wrightem i Alanem Bennettem | Mieszkanie Benjamina Wright'a
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
[...] Kiedy jednak w końcu odrobinę się uspokoił, rozum zaczął przejmować ponownie kontrolę i do Craiga wróciły wspomnienia. Rozkazy Czarnego Pana, ciemna uliczka, walka pomiędzy dwiema grupami czarodziejów, zdrada Crispina, przerwana teleportacja a potem... ciemność. W tej samej chwili na dno jego żołądka spadła ciężka, przeraźliwie zimna kula.
Został schwytany!
Mógł udawać i zamierzał rzecz jasna udawać, niemniej bał się. Nie miał zamiaru przyznać tego nawet przed samym sobą, ale strach chwycił go za gardło i nie zamierzał puścić. Czuł się niemal nagi, całkowicie bezbronny, tym bardziej że nad sobą zobaczył nie jedną, nawet nie dwie... a trzy postaci!
~Rozliczony za kwiecień vol2~





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 30.09.18 21:10, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   10.10.17 18:50

1956Majoczerwiec
z Deirdre Tsagairt | Sen
~Zakończony~
[...] Mikroskopijna ilość światła wydobyła spośród ciemności oczy - dzikie, rozbiegane, ciemne, mętne, choć wciąż z nieco przeszywającym spojrzeniem. Ciemny kształt uniósł się, opierając ciężko o ścianę. Mięśnie, kiedyś będące w całkiem dobrej kondycji, teraz straciły wigor - zupełnie jakby spędziły tutaj lata, a nie zaledwie dni. To miejsce tak działało na psychikę człowieka.
- Na włócznię Gudrøda - w głębokiej ciemności rozległ się w sumie dość trudny do zrozumienia charkot; tak dawno przez te struny głosowe nie przechodziło nic, poza krzykiem - Jeśli moja podświadomość próbuje jakoś utrzymać mnie przy zdrowych zmysłach, podsyłając mi kobietę, raczej nie wybrałbym ciebie...
~Rozliczony za majoczerwiec~

z Quentinem Burke | Sen
~Zakończony~
[...] Zamknięty jak pantera, jak dzikie, niebezpieczne zwierzę. Odseparowany od innych, by nie zrobić krzywdy. Chowający w sobie gniew, urazę, buzujące emocje. Bał się, to oczywiste. Sama obecność dementorów, ich pachnący zgnilizną oddech, powiewające pomimo braku wiatru peleryny oraz pokryte liszajami ręce - wystarczy, że któryś przeszedł obok, a Craig trząsł się z przerażenia. Wciąż jednak usilnie wmawiał sobie, że to nic. Że to nie wstyd troszeczkę się pobać. Dementorzy byli w końcu istotami budzącymi trwogę nawet u najodważniejszych, a chociaż Burke chętnie by za takiego uchodził, daleko mu było do nieustraszonego herosa z legend.
Wciąż jednak mógł udawać. To był jego sen.
~Rozliczony za majoczerwiec~

z Estelle Slughorn | Retrospekcja
~Zakończony~
[...] - Lady Slughorn - uniósł brew, z twarzą niewyrażającą póki co żadnej głębszej emocji. Och, z jednej strony powinien się obrazić, Estelle miała już swoje lata, przecież rodzice z pewnością wpoili jej do głowy, że mężczyznom nie należy deptać po stopach! Z drugiej jednak, musiał po prostu przyznać, że była urocza, szczególnie gdy dostrzegł te zaróżowione policzki i delikatnie mglisty wzrok. Ktoś tu chyba przesadził z winem! - Panienka chyba musi chwilkę odpocząć od tańca. Co powiesz, by wyjść na taras, zaczerpnąć świeżego powietrza, milady?
~Rozliczony za majoczerwiec~

z Estelle Slughorn | Sen
~Zakończony~
[...] Tym razem jednak wzrok go nie zwodził. Kiedy mężczyzna pochylił się nad rulonikiem, jego palce wyczuły delikatną frakturę papieru oraz jedwabistą gładkość wstążki. Ba! Do jego nosa doleciał łagodny, słodki zapach kobiecych perfum. Znał tę woń. I nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek ją poczuje.
Nieco drżącymi, wychudłymi palcami rozwinął pergamin, jednocześnie bojąc się, że pobrudzi delikatny, lśniącobiały papier. A potem zmarszczył lekko brwi, wyraźnie skonsternowany. To było zaproszenie. Zaproszenie na ślub! Ba! Na jego ślub!
~Rozliczony za majoczerwiec~

z Tristanem Rosierem | Sen
~Zakończony~
[...] Nie spodziewał się, że przez te kraty ujrzy oblicza inne, niż te należące do dementorów - a jej nigdy nie pragnął tutaj zobaczyć. Przecież to był Azkaban! Nie mógł jednak zaprzeczyć faktowi, że jego zastygłe, skurczone serce odczuło zwyczajną, najprawdziwszą radość na jej widok. Najpierw niedowierzanie i strach o jej bezpieczeństwo, rzecz jasna. Ale radość również.
- Aldora! Na włócznię Gudrøda, dziecko, co ty tutaj robisz!? - wychrypiał, głosem suchym i świszczącym, odzwyczajonym od mówienia. Skupił się na niej tak bardzo, że w pierwszej chwili nie zauważył, że do jego celi zbliża się ktoś jeszcze - cień zdecydowanie większy od małej dziewczynki.
~Rozliczony za majoczerwiec~

25 czerwca | Wydarzenie | Azkaban cz.2 cz.3
~Zakończony~
[...] Powoli tracił pamięć o tym, jak wyglądał świat zewnętrzny. Mroczna aura celi wydzierała mu wspomnienia, jedno po drugi. Zapominał już twarze, zapominał jakie ciepło dawało słońce, zapominał jak miękka była sierść jego kotów... Jedyną prawdziwie realną rzeczą, w tym stale zmieniającym się obłędzie, było znamię na lewym przedramieniu. W chwilach największej rozpaczy, w których miał ochotę bić głową o mur, póki nie będzie czuł już niczego, łapał prawą dłonią za znak - choć sprawiało mu to głównie większy ból, na kilka chwil wracała mu również świadomość. Bardzo szybko jednak ponownie gasła, przytłoczona aurą dementorów, a on osuwał się znów w letarg, sprawiając wrażenie osoby, której dusza już dawno została wyssana przez posępnych strażników tego więzienia.
~Rozliczony za majoczerwiec~

25 czerwca | Z Lyanną Zabini | Spalony sierociniec
~Zakończony~
[...] Wydostał się! Naprawdę się stamtąd wydostał! Po miesiącach niewoli, gdy dzień zlewał się z nocą, doprowadzając umysł do szaleństwa, a dementorzy czerpali z jego wspomnień niczym z miski z przekąskami. Zostawił w tyle to przeklęte, zapomniane przez los miejsce, wyrwał się z klatki, wychudzone, dzikie zwierzę jakimś sposobem odnalazło drogę na wolność. Jednak nawet mimo, że całą jego osobą wręcz wstrząsał spazm ulgi i radości, nie potrafił odnaleźć w sobie na tyle dużo sił, by wstać.
~Rozliczony za majoczerwiec~

25 czerwca | Z Rycerzami Walpurgii | Gabinet Lupusa
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
[...] Nawet nie próbował jakoś łagodzić upadku, nie miał na to sił. Po prostu puścił magiczny artefakt i w następnej chwili czuł jak jego plecy uderzają w coś twardego. Legł potem na podłodze, zasypany deszczem pergaminów, nie mając specjalnej ochoty się ruszyć. Dłuższą chwilę zajęło mu nawet otworzenie oczu, ale spojrzenie które powiodło po okolicy, nie było bardzo przytomne. Nie rozpoznał miejsca, w którym się znaleźli, dostrzegł jednak znajomą sylwetkę po drugiej stronie pokoju. Widok Morgotha oraz panujące w pokoju ciepło sprawiły, że Craig pozwolił sobie na rozluźnienie mięśni - skoro tutaj mieli przybyć, nie zagrażał mu już żaden inferius...
~Rozliczony za majoczerwiec~

30 czerwca | Z Zacharym Shafiqiem | Zamek Durham
~Zakończony~
[...] Matka patrzyła na niego krzywo, gdy oznajmił jej, że podejmie gościa właśnie w tym salonie. Prawdopodobnie martwiła się, że jej syn znów wplącze się w sam środek zdarzeń, które potencjalnie mogłyby go zaprowadzić do Azkabanu - a ona nie będzie mogła go podsłuchać. Nie winił jej, jej obawy nie były w końcu bezpodstawne. I choć bolało go serce, musiał przełożyć swój obowiązek nad miłość do niej. Musiał odzyskać swoje życie, by móc dalej godnie służyć Czarnemu Panu. A Zachary miał być jednym z tych, którzy mieli pomóc mu w odzyskaniu jego twarzy. Błękitnokrwiści winni się w końcu trzymać razem. Słowo jednego szlachcica można było podważyć. Trzeba było jednak być szaleńcem, by podważyć słowa kilku zbratanych ze sobą rodów.
~Rozliczony za majoczerwiec~





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 30.09.18 21:09, w całości zmieniany 21 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   20.05.18 22:01

1956Lipcosierpień
5 lipca | Spotkanie | La Fantasmagorie
~Zakończony~
[...] To dlatego gdy już stanął w drzwiach sali bankietowej, gdzie miało odbyć się spotkanie, głowę nosił prosto. Choć po samej jego postawie widać było, że wciąż jest słaby, ze wszystkich sił starał się, by tejże słabości okazać jak najmniej. Był drapieżnikiem. Przeszedł przez piekło, wciąż żył, oddychał, był żywym dowodem na to, co potrafią zarobić śmierciożercy i rycerze, gdy połączą swoje siły. Był symbolem ich potęgi.

8 lipca | z Cygnusem Blackiem | Gabinet
~Zakończony~
[...] Burke zachwiał się lekko, gdy jego nogi z impetem uderzyły o podłogę. Nigdy nie przepadał za takim środkiem transportu, wydawał mu się zbyt... chaotyczny. Gdyby przy lądowaniu łupnął o ziemię choć odrobinę mocniej, był pewien że przebiłby się przez deski na niższe piętro.
- Cygnusie. Witaj. - zaczął, odwracając się do Blacka, którego dostrzegł za biurkiem. Zaciągnął się specyficznym zapachem, unoszącym się w pomieszczeniu, a potem znów skupił wzrok na drugim mężczyźnie. - Czy wszystko gotowe?

15 lipca | Z Amadeusem Crouchem | Biblioteka w Durham
[...] Z jakiegoś powodu uznał, że to w bibliotece odnajdzie coś, co pozwoliłoby mu powrócić, chociaż w niewielkim stopniu, do dawnego siebie. W finalnym rozrachunku, to właśnie tak później Craig spędzał większość swojego czasu. Jego przeczucie okazało się słuszne - gdy zajmował miejsce przed kominkiem, usadawiając się w jednym ze swoich ulubionych fotelu i zagłębiał się w morzu liter i słów, dawał radę zapominać o demonach, które wciąż próbowały go dręczyć. Zawsze jednak wracały.

23 lipca | z Titusem Ollivanderem | Sklep Ollivanderów
~Zakończony~
[...] Bo Craig potrzebował różdżki.
Pozbawiony swojej własnej, starej dobrej przyjaciółki, odebranej mu siłą tamtego pamiętnego wieczora, ponad dwa miesiące temu, lord Burke cierpiał. Był niemal bezbronny, niezdolny do wykrzesania z siebie choć odrobiny magii, pozbawiony możliwości korzystania ze swojego dziedzictwa krwi, z dziedzictwa wszystkich czarodziejów. Jego młodszy brat nie mógł tego zrozumieć, nie potrafił. Przecież wciąż miał swoją różdżkę. Wciąż mógł naginać rzeczywistość wedle własnej woli. Odwiedziny u Ollivandera były więc koniecznością.

24 lipca | z Deirdre Tsagairt | Oranżeria
~Zakończony~
[...] To dlatego do niej napisał. Być może była to w pewnym sensie prośba o pomoc. Chciał podnieść się na nogi, odzyskać honor, zrozumieć sytuację. Spotkanie w La Fantasmagorie było niezwykle chaotyczne, a ponadto w tamtych dniach umysł Craiga wciąż jeszcze zasnuwała lodowata mgła - pamiątka po terrorze, jaki budzili dementorzy. Planował porozmawiać z każdym z nich. Na spokojnie. I szczerze.

02 sierpnia | z Elodie Parkinson | Wzniesienie
[...]Wdrapanie się na wzniesienie zajęło mu dłuższą chwilę, ale to dlatego, że zwyczajnie nie spieszył się na jego szczyt. Deszcz miał trwać dłuższą chwilę, nawet jeśli przegapi gwiazdę lub dwie, nic się nie stanie. Czas wspinaczki wypełnił sobie rozmyślaniami o życzeniach. Był niemal stuprocentowo pewien, że wśród gapiów pełno będzie tępych, pustych szlachcianek, pragnących aby któraś z gwiazd spełniła ich życzenia i święcie przekonanych, że sama wiara w cuda sprawi iż staną się one rzeczywistością.
Niemal im tej naiwności zazdrościł.

14 sierpnia | z Hjallmarem Goylem | Złoty Znicz
[...] Nagły wstrząs, który rzucił fotelem Burke'a był nadzwyczaj niespodziewany. Dzierżony przez mężczyznę kieliszek z winem niemalże wypadł z jego dłoni - gdyby uderzenie było odrobinę mocniejsze, ani chybi naczynie roztrzaskałoby się o jego blat, rozsypując dookoła drobinki szkła i kropelki wina. Craig na szczęście dał radę utrzymać swój napitek w rękach bez jakichkolwiek szkód materialnych. Odstawił prędko kieliszek na stolik, gotów rozerwać na kawałki każdego, kto postanowił mu tak bezczelnie przerwać spokojny wieczór.
- Ty przeklęty...! - i tu przerwał, bo jego wzrok spoczął na... dziecku.

22 sierpnia | z Zacharym Shafiqiem | Ogrody na wyspie Man
[...] Przeciągająca się cisza ze strony Zachary'ego także nie wprawiała go w dobry nastrój, postanowił jednak dać przyjacielowi trochę czasu na ochłonięcie oraz przemyślenie całej sytuacji. Prędzej czy później i tak mieli powrócić tematu, tym bardziej, że przecież już w Durham Craig otrzymał zaproszenie, by odwiedzić posiadłość na wyspie Man. Wyczekiwał tego spotkania. I kiedy tego dnia w końcu postawił nogę na terenach przynależnych Shafiqom, czuł głównie zniecierpliwienie. Odwiedziny w tym miejscu zawsze były niezwykłe, począwszy od egzotycznego, obcego charakteru samej rezydencji, a skończywszy na oczywistości, jaką była radość płynąca z odwiedzin u tak bliskich mu osób.

29 sierpnia | Z Lukem Larsonem | Pracownia u Borgina&Burke'a
[...] O tej porze Nokturn wydawał się szczególnie wymarły. Każdy cień, który pojawiał się na horyzoncie, zwiastował jakieś nieszczęście - rabunek, gwałt, porwanie, śmierć. Albo dobrze wykonaną robotę.
- Masz? - tymi to słowami Burke powitał mężczyznę, który przekroczył próg sklepu. Poprowadził Luke'a schodami w dół, do pracowni - uznał, że to będzie najlepsze pomieszczenie do odbioru i przechowania zamówionego towaru, a także późniejszej pracy z nim związanej.

Lipiec-Sierpień | Nauka | Durham
~Nauka magii bezróżdżkowej~
Gdy któregoś razu zamknął oczy i wyobraził sobie w ręce własne pióro, już po chwili poczuł w na skórze łaskotanie - przyrząd do pisania, wcześniej leżący na stoliku, wślizgnął się w jego dłoń. Kiedy Burke zacisnął je w pięści, jego wnętrze przepełniła duma. Nie było to mistrzostwo. I choć zamierzał ćwiczyć codziennie, wiedział, że do całkowitego opanowania tej umiejętności będzie potrzebował zapewne miesięcy, jeśli nie lat... ale już wiedział, jak miał to robić. Jak rozwijać swoją moc oraz jak uniezależnić się od polegania tylko i wyłącznie na różdżce. Mógł polegać na swojej własnej sile.
Wiedział, jak nie pozwolić sobie znów upaść.





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 11.11.18 23:03, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   20.10.18 21:20

1956Wrześniopaździernik
5 września | Spotkanie | Biała Wywerna
~Zakończony~
[...] Gdy dotarła do niego wieść, że razem z Deirdre otrzymał zadanie poprowadzenia przyszłego spotkania rycerzy, wcale nie był zadowolony. Czuł się potwornie wycofany, niedoinformowany, nieświadomy w dużej mierze tego, co się działo w Londynie i w ogóle na świecie, podczas gdy on tkwił zamknięty w Azkabanie. Postanowił jednak potraktować to jak wyzwanie. Nadrobienie wszystkich zaległości i tak mogło przynieść mu tylko korzyści, więc bez marudzenia postanowił tę lekcję odrobić. Przynosiło to efekty.

15 października | Za zamkniętymi drzwiami | Kraina Jezior
~Event~
Dyniobranie! Dyniobranie!
Czy można było sobie wyobrazić coś równie obrzydliwego i plugawego, a jednocześnie wspaniałego i przyprawiającego o pełen ekscytacji dreszcz na plecach, jak to tajemnicze, tajne i niezwykle niebezpieczne przyjęcie? Burke nie mógł go opuścić. Chociaż rodzeństwo ostrzegało go, że to zbyt niebezpieczne, że w tym roku nie powinien odwiedzać Kumbrii, Craig zdecydował się pójść. Nie zabrakło go na tej tej uroczystości w latach poprzednich, jakim prawem miałby je sobie darować w tym roku? Praca wymagała, by tu był. Obecność Burke'a w tym właśnie miejscu była niemalże obowiązkowa, w końcu ktoś musiał dbać o rodzinny biznes...





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Craigowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18