Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Senna Dolina
AutorWiadomość
Senna Dolina [odnośnik]24.08.21 8:02
First topic message reminder :

Senna Dolina

Pośród szczytów wybijających się znad Krainy Jezior kryje się górska, polodowcowa dolina, otulona specyficzną mgłą, której nie rozwieje nawet najbardziej porywisty fen. Mugole nazywali ten obszar Senną Śmiercią, bo niejeden zbłądził już w tym rejonie - włóczył się bez celu, stracił orientację i majaczył zupełnie tak, jakby zapadł na chorobę wysokościową.
W istocie efekt ten silnie oddziałujący na niemagicznych związany jest z licznie porastającym owe okolice gorejącym krzewem - dyptamem wydzielającym z siebie drobny pył, barwiący powietrze różem i fioletem, charakterystycznymi dla oparów eliksiru senności, który warzy się z korzenia tejże ingrediencji.
Nad stawem znajduje się kilka szałasów, pozostałość po czasach, gdy nie rósł tu dyptam, a mugole wypasali w dolinie owce. Ponoć ostatnio przez nocne opary przebija się czasem gorejąca poświata - mówią, że to ogień przeskakujący z krzewu na krzew, choć bliższe prawdy jest coś innego. Szałasy stanowić zaczęły kryjówkę niemagicznych, punkt przerzutowy umieszczony w miejscu, gdzie uciekających nikt by nie szukał.

Rzut kością k3:
1 - nic się nie dzieje; dziś dyptam nie oddziałuje na ciebie tak, jak powinien.
2 - jeśli posiadasz biegłość zielarstwa przynajmniej na pierwszym poziomie, możesz uniknąć wchodzenia w najbardziej gęstą mgłę. W przeciwnym razie nie udaje ci się to, a opary oddziałują na ciebie silnie i maksymalnie po dwóch kolejkach zatracasz się na kilka chwil we wspomnieniu ostatniego koszmaru.
3 - dopada cię nagłe zmęczenie, które możesz przezwyciężyć rzucając kością k100 na odporność magiczną (uwzględnia się biegłość postaci). Wynik poniżej 30 kończy się omdleniem trwającym jedną turę.
W lokacji znajdują się kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Senna Dolina [odnośnik]27.04.22 22:31
The member 'Herbert Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 46
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Senna Dolina [odnośnik]28.04.22 18:09
Z każdą chwilą ich plan nabierał kształtu. To było dobre. Skinął tylko głową. Nieużywanie ognistych zaklęć nie stanowiło to dla niego problemu. Obawiał się tego, że szmalcownicy są świadomi łatwopalnych właściwości tej rośliny i mogą to wykorzystać przeciwko nim. Nawet, jeśli był to obosieczny miecz.
Brak magicznych stworzeń to dobra wiadomość. O ile to się nie zmieniło od czasu tego zwiadu — Stwierdził niejako z ulgą. Nie podobało mu się, gdy takie szumowiny wykorzystywały do swoich celów magiczne stworzenia. Ich los nie był mu obojętny. Nie negował zdolności do oceny sytuacji Greya i pokładał w nim pewną ufność.
Zaakceptował z miejsca ten podział i opracowany plan działania. W pamięci miał swoją misję sojuszniczą, podczas której wyszło, że ich metody działania i poglądy różnią się od siebie. Liczył na to, że Rineheart będzie współpracować z nim na tyle, że uszanuje jego niechęć do odbierania życia i preferowane przez niego oddawanie przestępców w ręce mugolskich władz. Rzucone na Thalię zaklęcie zrobiło na nim niemałe wrażenie. Grupie dywersyjnej bardzo się ono przyda. To oni szli na pierwszy ogień.
Kopę lat, Vincent... szkoda, że spotykamy się w takich okolicznościach — Zwrócił się do znajomego, poklepując go krótko po ramieniu. Na uwadze miał poważny kaszel nękający tego czarodzieja i zastanawiał się, czy on sobie poradzi z tym wszystkim. Zdrowie mieli tylko jedno. Nie zamierzał sugerować, że on powinien się wycofać. To była jego świadoma decyzja, a poza tym potrzebował wsparcia. Odetchnął głęboko, usilnie starając się oczyścić swój umysł z tych wszystkich niewesołych myśli związanych z obecnością Aurelii i Aurory. Nie da rady być w dwóch miejscach równocześnie.
Lepiej od razu zaklęciem — Zasugerował Aurorze. Oby jednak nie musiała walczyć. — Gdybyście zostały zaatakowane i potrzebowały pomocy wystrzelcie czerwone iskry — Polecił obu uzdrowicielkom. To niechybnie zdradziłoby ich pozycje innym potencjalnym wrogom, ale to w ich obowiązku było zapewnić obu kobietom bezpieczeństwo. Od nich też naprawdę dużo zależało.
Połamania różdżek — Zażartował w nieudolnej próbie rozładowania atmosfery. Nie miał na myśli faktycznego połamania różdżek, bo to naprawdę nie oznaczało nic dobrego dla czarodzieja.
Chodźmy — Zwrócił się do Vincenta, zaraz potem naciągając chustę na usta i nos. Zaczął się skradać poprzez dyptam, starając się poruszać pochylonym tak by dyptam ukrywał jego sylwetkę tak bardzo jak tylko możliwe i jak najciszej.
Homenum Revelio — Wyszeptał formułę zaklęcia wskazując różdżką przed siebie. Chciał w ten sposób zlokalizować potencjalnych przeciwników zawczasu zamiast na nich wpaść. Jeśli mu się nie uda to może Vincent będzie na tyle uprzejmy, że rzuci to samo zaklęcie.

|| Vincent i Volans zajmą się Szmalcownikiem nr 4 i 5

Rzucam k100 na Homenum Revelio (ST 65) + 21 OPCM
EM: 48/50
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Senna Dolina [odnośnik]28.04.22 18:09
The member 'Volans Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Senna Dolina [odnośnik]28.04.22 19:46
Nie potrzebowała szczególnych danych co do ilości ich przeciwników. W końcu wychodząc z domu każdego dnia też nie zastanawiała się nad tym co tak naprawdę jej się przytrafi. Wolała jednak wykorzystać okazję do rozmowy i dowiedzieć się wszystkiego co mogło być dla nich przydatne. Niespodzianki nie sprzyjały powodzeniu akcji. Żadnej. Bez wyjątku.
Czarownica skinęła głową gdy uzyskała odpowiedzi na wszystkie jej pytania. Wsłuchała się też w to co mają do powiedzenia inny i analizowała w myślach ich słowa. Ciężko było być strategiem w takich chwilach. Chyba wszyscy tak naprawdę stanowili jedynie odłam cywili chcący wyrwać się z panującego reżimu. Miała jednak nadzieje i była dobrej myśli. Musiało im się udać przede wszystkim przez wzgląd na pojmanych. Drugiej szansy mieć prawdopodobnie nie będą. Szmalcownicy nie mieli skrupułów. Zależało im jedynie na pieniądzach. Widząc, że ktoś stara się ingerować w ich interesy szybko pozbędą się zbędnego balastu. Ludzkie życie przecież nie znaczyło dla nich zbyt wiele.
Blondynka uśmiechnęła się pod nosem słysząc, że jej towarzyszem będzie Prewett. Nie mieli okazji zamienić słowa w ostatnim czasie. Tak naprawdę nie pamiętała nawet kiedy ostatnio podzielili się jakimiś nowinkami ze swojego życia. Tym bardziej chyba ucieszyła się widząc, że ten wspiera ich sprawę. Skarciła się w duchu. Jak mogła myśleć, że mógłby postąpić inaczej?
Lucinda naciągnęła chustę na twarz nie chcąc poznać działania trującej rośliny. I tak była dość słabą fizycznie osobą, a jej choroba genetyczna w niczym jej nie pomagała. Jeżeli wszystko miało pójść dobrze to musiała być świadoma przez całą misję. Nic nie mogło jej znacząco rozproszyć. Nic i nikt. Czarownica uśmiechnęła się jeszcze delikatnie słysząc, że wszyscy powinni na siebie uważać. W walce bywało różnie. Czasami ciężko było skupić się na tym by ochronić własną pierś. Człowiek działał instynktownie. Na szczęście instynktowi ufała jak niczemu innemu. – Miej nadzieje na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze – skomentowała używając swojego motta życiowego i skinęła głową na kuzyna, że jest gotowa.
Blondynka zacisnęła mocniej różdżkę w dłoni i skierowała swojego kroki w stronę dyptamu. Jeżeli mikstura Herberta działała i będą mogli swobodnie ukryć się w roślinności blondynka miała zamiar ją wykorzystać. – Homenum Revelio – rzuciła idąc krokiem swoich towarzyszy. Chciała poznać swojego wroga, znać jego pozycje i jak najlepiej wykorzystać ich. Ona nie lubiła niespodzianek, ale zawsze wolała mieć kilka w zanadrzu.

Ekwipunek: Różdżka, Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 46, moc +10), Kameleon (1 porcja, stat. 40), Eliksir wzmacniający krew, Antidotum podstawowe (1 porcja, stat. 28).


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Senna Dolina [odnośnik]28.04.22 19:46
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 72
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Senna Dolina [odnośnik]29.04.22 14:32
Starał się grać wyrazistymi pozorami; wyprostowana sylwetka opierała się o chropowatą korę pobliskiego drzewa – nonszalancko, od niechcenia, ukazując całkowite zaangażowanie. Lekko opuszczona głowa ukrywała szarawe cienie umiejscowione w podocznym zagłębieniu. Tłumiony kaszel, wydobywał się na światło dzienne w sporadycznym, umiarkowanym rytmie. Nie chciał ściągnąć na siebie niepotrzebnej uwagi, niepokoić zaoferowanych towarzyszy, ukazywać niedostateczną dyspozycję, mającą wpływ na przebieg istotnego zadania. Potrafił przecież o siebie zadbać. Odetchnął ciężko, aby na krótki moment ulokować zamglone spojrzenie na boku blondwłosej szlachcianki. Podświadomie czuł, iż zrozumiałaby jego ryzykowne intencje. Kolejne informacje wypadały z ust organizatora. Rozwiewano wątpliwości, precyzowano fakty, które mocno kłębiły się w jego głowie. Starał się skoncentrować obciążony umył, pozostać w uziemionej teraźniejszości. Podczas gdy konkretne słowa uzupełniały wypowiedź, zareagował na wzmiankę o leczniczym zapleczu. Odrywając prawy bark od swej naturalnej podpory, przeszedł w stronę kobiet wyznaczonych do reakcji medycznej i wyciągając trzy, niewielkie fiolki, włożył je w chłodne dłonie: – Mam nadzieję, że jednak się nie przydadzą. – wyrzucił lekkim półszeptem, posyłając uśmiech spod uniesionego kącika. Domknął skórzaną torbę i zakładając ramiona na torsie, pozostał na miejscu. Podział okazał się zadowalający. W jednej chwili zerknął w stronę dawnego druha i podszedł bliżej, aby jeszcze raz przywitać się silnym uściskiem dłoni. Odchrząknął krótko, ściskając pięść w geście zatamowania fizjonomicznej reakcji. Incydent sprzed ostatnich dni, mocno nadszarpnął zdrowie, o które nie troszczył się tak jak kiedyś: – Jesteś mile widziany w każdych okolicznościach. – zaczął chrypiąc. – Jeszcze przyjdzie czas na celebrację. – dodał pokrzepiająco, przyjmując uprzejmy gest. Dostrzegł specyficzne spojrzenie spoczywające na przygarbionej sylwetce. Szybkie odwrócenie uwagi od niepewnego stanu zdrowia, powinien załatwić sprawę. Kiwnął głową, a maseczka uszyta z silnych materiałów, zakryła połowę jego twarzy. Miała magiczne właściwości, pozwalała ukryć tożsamość nad czym zależało mu w pierwszej kolejności. Ogólna wzmianka o członkach jego rodziny, stwarzała dodatkowe zagrożenie. Co tak naprawdę stało się z ukochaną siostrą i zbyt upartym staruszkiem? Nabrał zimnego powietrza w zbolałe płuca i kiwnął głową do pozostałych. Ruszyli przed siebie, rozglądając się z wyczuloną dokładnością. Uważnie, ostrożnie, nie wywołując niepotrzebnych dźwięków. Rozpoznanie terenu, było w tym momencie najistotniejsze. Przeciwnicy kryli się w wewnątrz zawilgoconych koszar, czekając na skok. Nie mieli pojęcia z jak dużą grupą, przyjdzie im się mierzyć. Towarzysz rozpoczął od słusznego ruchu. Przystaną na moment, a niebieskie tęczówki powiodły strumień zaklęcia rozmytego w przestrzeni. Nie widząc zamierzonego efektu, zrozumiał, iż jego moc mogła być niewystarczająca. Przeciwnicy mogli być zbyt daleko, a silna energia, której tak się obawiał, zakłócać działanie białej magii: – Homenum Revelio. – wyrzucił po chwili, a mleczne powietrze zadrżało w nieokreślonej wibracji. Zaklęcie poniosło go w kierunku północnego zachodu; w budynku kryły się dwie sylwetki rozświetlone białym, rozproszonym blaskiem: – Dwie osoby nieopodal budynku. Widzę, że są ukryci w samym sercu tej piekielnej rośliny. Musimy iść w tamtą stronę. Przed nami obfite zarośla i dość gęste, leśne zadrzewienie. Uważajmy na skutki… – dłoń przycisnęła maseczkę. Jako doświadczony zielarz, wiedział jakie miejsca wzrostu, wybierała zwodnicza roślina. Chciał ominąć trujące skupisko, wybierając dłuższą drogę: – Pójdźmy na około. Spróbujmy się podkraść od drugiej strony, tak jak zakładał plan. Wywabię ich na skraj, a wtedy zaatakujemy z zaskoczenia. – powiedział czekając na potwierdzenie. Zbliżając się na bezpieczną odległość, wyciągnął głogową broń. Jeszcze podczas ustaleń, przypomniał sobie pewną inkantację, które uratowało ich życie, podczas morderczej misji w podziemiach Azkabanu. Iluzja dowolnej osoby, napuszczona na przeciwnika, mogła nieinwazyjnie pomóc im w wykonaniu misji. – Wywołam iluzję. Wywabię ich z drugiej strony, od tyłu budynków, aż za skupiska dyptamu. Najlepiej będzie jak zakradniemy się od tyłu. – dekoncentracja wroga, mogła zadziałać na ich korzyść. Znajomy ruch dłoni, wspomógł wypowiedź. Przymknął powieki: – Panno. – iluzja zmaterializowała się w postać Justine Tonks, niebezpiecznej terrorystki, która wymknęła się z rąk samego diabła i bezskutecznych władz. Serce zakołatało mocniej, a wnętrzności wykręciły w nieprzyjemnym geście – musiał to zrobić. Kobieta puściła się biegiem, przed siebie, wkraczając w trujące łodygi. Gdy mężczyźni dostrzegą przeciwniczkę, zapewne od razu rozpoznaliby jej tożsamość. Ta, ruszyłaby do  ucieczki, biegnąc na tył posiadłości, aby następnie rozmyć się pomiędzy drzewami. Jej postać była rozsławiona, plakaty z uroczą podobizną, zdobiły każdą, wolną przestrzeń. Nawet jeśli uznawali ją za martwą, zakazana postać mogła wywołać kontrowersję, lub paniczny strach.

1. Homenum Revelio tutaj
2. Panno tutaj

EM: 46/50



My biggest fear is that eventually you will see me, that way I will see
myself


Ostatnio zmieniony przez Vincent Rineheart dnia 01.05.22 0:44, w całości zmieniany 1 raz
Vincent Rineheart
Zawód : łamacz klątw, dostawca roślinnych ingrediencji, rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Za czyim słowem podążył tak czule, że się odważył na tę
podróż groźną, rzucił wyzwanie wzburzonemu morzu?
OPCM : 28
UROKI : 31
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7723-vincent-rineheart https://www.morsmordre.net/t7772-elidor#215947 https://www.morsmordre.net/t7775-your-sweet-escape https://www.morsmordre.net/f310-irlandia-wschodnie-przedmiescia-bray-akacjowa-ostoja https://www.morsmordre.net/t7773-skrytka-bankowa-nr-1857#215948 https://www.morsmordre.net/t7776-vincent-rineheart#216049
Re: Senna Dolina [odnośnik]29.04.22 18:22
Obserwował wszystkich nieco z dystansu - był tu obcy. Nietrudno było połapać się, że niektórzy z nich musieli niejednokrotnie stanąć ramię w ramię, różdżka w różdżkę. Widział to w gestach, słyszał w słowach i widział na ich twarzach, że w przeciwieństwie do niego, wielu z nich było dużo bardziej dotkniętych wojną. Może dlatego tak bardzo chciał wyrwać się z bezpiecznego Weymouth i stanąć wśród nich? Nie tylko z porywów walecznego, dobrego serca, ale także z pewnego rodzaju poczucia winy, na myśl o swoim ciepłym łóżku i pełnym żołądku. Na chwilę te wyrzuty sumienia wraz z powoli wkradającym się stresem, opadł ciężko na dno żołądka. Zaraz jednak ocknął się - pan Herbert przydzielił go do najdroższej kuzynki Lucindy. Troszkę niefortunne okoliczności do odnawiania rodzinnych więzi, ale z drugiej strony matka z pewnością ucieszy się, że chociaż kropla krwi Selwynów nie została zbrukana jadem i rządzą władzy obecnej lady doyenne. Rzucił jeszcze przelotny uśmiech w stronę czarownicy nim jego usta skryły się za przygotowaną przez Herberta chustą, nasączoną odpowiednim preparatem. Związał ją mocno na tyle głowy i ruszył w ślad za Lucy. W ręku ściskał mocniej różdżkę, a u pasa czuł nieznaczny ciężar fiolek z eliksirami. Część z nich wypadało mieć w pobliżu, aby mógł zaaplikować je od razu, gdy zajdzie taka potrzeba. Na całe szczęście z nudnych wykładów Archibalda wyniósł chociaż wiedzę na temat dawkowania różnych specyfików, co mogło się teraz okazać przydatne. - Zrozumiano- odparł jedynie krótko, skinąwszy jej głową. Na nadrabianie zaległości i zacieśnianie rodzinnych więzi miał przyjść jeszcze czas. Na chwilę obecną musiał zacisnąć usta w wąską linię i zachować całkowitą ciszę, aby nie stracili elementu zaskoczenia. Szedł w ślad za Lucindą, postanowił już nie rzucać zaklęcia, wierząc, że kuzynka podzieli się dokładnym położeniem ich przeciwników i poddając się niejako pod jej dowództwo, jako tej bardziej doświadczonej właściwie w każdej sferze, która miała dzisiaj znaczenie. Miał jedynie nadzieję, że uda im się wyprowadzić tych niewinnych ludzi, którzy jeszcze nie zostali wydani bądź co gorsza zamordowani przez szmalcowników. Włos się jeżył na karku na samą myśl.

razem z Lucindą zajmiemy się gagatkami z numerami 3 oraz 6.

ze sobą mam:
- różdżka
- miotła dobrej jakości
- eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 7)
- eliksir ochronny (1 porcja)
- wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (1 porcja, moc +122)
Roratio J. Prewett
Zawód : dumny przedstawiciel swego rodu, utrapienie lorda nestora
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
owijam wokół palca wolny czas
OPCM : 17
UROKI : 13
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10993-roratio-j-prewett https://www.morsmordre.net/t11046-polypodiopsida https://www.morsmordre.net/t11047-my-zyjemy-kazda-chwila https://www.morsmordre.net/f77-dorset-weymouth-palace https://www.morsmordre.net/t11053-roratio-j-prewett
Re: Senna Dolina [odnośnik]02.05.22 1:10
Bez wahania odwzajemnił zainicjowany przez Rinehearta uścisk dłoni. I tym razem nie poruszył w żaden sposób tematu nadwątlonego zdrowia towarzysza.
Cieszy mnie, że tak mówisz. Gdy pokonamy tych szmalcowników — Przytaknął na słowa Vincenta odnośnie ich ponownego spotkania po tak długim czasie. Chciał myśleć, że porażka – choć jak najbardziej realna – nie wchodziła w grę. Chętnie wybrałby się z tym czarodziejem na piwo, zwłaszcza dla uczczenia kolejnego zwycięstwa ludzi wspólnie działających w słusznej sprawie.
Próba określenia liczebności wrogich sił była słuszna, ale spaliła na panewce. Zatem pozostawało mu liczyć, że Rineheartowi uda się rzucić to zaklęcie i odkryć liczebność wroga, z którym przyjdzie się im mierzyć.
Znaleźli sobie doskonałe miejsce do pełnienia warty, nie ma co — Niezadowolony skwitował słowa swojego towarzysza o dwóch przeciwnikach ukrywających się przed nimi w dyptamie. Już cieszył się na to przedzieranie się poprzez dyptam i te wszystkie zarośla, o które bardzo łatwo było się zaczepić ubraniem i w bardzo łatwy sposób zdradzić swoją obecność przed wrogiem. — Odpowiada mi ten plan — Bez wahania zgodził się na zaproponowany przez Vincenta plan działania w postaci ominięcia skupisk dyptamu i wywabienia szmalcowników z kryjówki w dogodne dla nich miejsce. Podążał za prowadzącym go czarodziejem. Wszak to Vincent poznał dokładne położenie ich przeciwników.
Justine Tonks jak żywa — Tymi słowami wyraził uznanie dla zdolności magicznych czarodzieja. Iluzja kobiety sprawdzi się doskonale. A przynajmniej taką miał nadzieję. Bo tak naprawdę wszystko mogło pójść nie tak, nie po ich myśli. Należy być na to gotowym.
Czarodzieje ukryci w dyptamie podchwycili z miejsca trop i pognali za iluzją poszukiwanej listem gończym Tonks na tył budynku. Gdy iluzja rozmyła się pomiędzy drzewami, nie zrezygnowali tylko zaczęli szukać czarownicy. Dało im to czas na bezszelestne przemknięcie niezauważonymi do punktu docelowego skąd mieli dobry widok na sylwetki czarodziejów.
Za bardzo rozgarnięci to oni nie są — Wymruczał z politowaniem do Vincenta. Wymierzył różdżką w szmalcownika stojącego bliżej niego i szeptem zaintonował zaklęcie. — Drętwota.

Rzut na skradanie, Volans skradanie II - klik
1-30 – mężczyźni, co prawda podążyli za stworzoną przez Vincenta iluzją, zdołali jednak dostrzec sylwetki dwóch czarodziejów w chwili, w której Vincent i Volans przemieszczali się na tył budynku. Plan oparty na ataku z zaskoczenia diabli wzięli i została im jedynie otwarta walka.
31-70 – mężczyźni początkowo podążyli za iluzją Justine. W końcu zorientowali, że postać aurorki nie jest prawdziwa i nie stanowi dla nich zagrożenia. Pozostawali czujni, nerwowo rozglądając się po okolicy. Podczas skradania się ku nim, coś poszło nie tak i hałas przyciągnął ich uwagę. Na szczęście dla nich, szmalcownicy nie umieli określić kierunku z którego hałas dobiegał.
71-100 – mężczyźni stojący w dyptamie podchwycili trop i ruszyli w ślad za iluzoryczną Justine tam, gdzie chcieli - na tył składziku. Od razu, gdy iluzja kobiety rozmyła się między drzewami, rozpoczęli jej poszukiwania w tym rejonie. Tym samym podkradnięcie się do nich oraz zaatakowanie ich nie stanowiło problemu.

|| Rzucam k100 na Drętwotę (ST 75) +17U skierowaną na szmalcownika numer 5
EM: 46
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Senna Dolina [odnośnik]02.05.22 1:10
The member 'Volans Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 84
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Senna Dolina - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Senna Dolina [odnośnik]02.05.22 12:36
Kiedy plan został opracowany, a każdy udał się na swój punkt zapadła cisza przerywana jedynie szelestem roślin poruszanych przez wiatr. Przez chwilę Aurora oraz Aurelia nic nie dostrzegły, ani nie dosłyszały jakby towarzysze nigdy wokół nich nie byli. Wtem rozległy się okrzyki i podniesione głowy. Przez dyptam przebiegała postać kobieca, która łudząco przypominała Justine Tonks, niebo przeszył trzask i światło rzucanych zaklęć w jej stronę, a dwóch Szmalcowników rzuciło za nią w pogoń.
Padły kolejne okrzyki o pułapce i pilnowaniu swojego miejsca. Szmalcownicy zostali zaalarmowani, wiedzieli, że mają towarzystwo, którego się nie spodziewali.

|Szafka


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Senna Dolina - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Senna Dolina
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach