Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Opuszczona kopalnia
AutorWiadomość

Opuszczona kopalnia, Hazelslade

Znajdująca się w połowie drogi pomiędzy miasteczkami Hednesford a Burntwood, wioska Hazelslade przez wiele lat służyła za główny ośrodek sypialniany okolicznych górników. Nadgryzione zębem czasu kontury opuszczonych kopalni widoczne są z praktycznie każdego zakamarka wioski. Najlepiej zachowanym budynkiem jest stara przebieralnia połączona ze stanowiskami sanitarnymi oraz kompleks pomieszczeń biurowych. Ponad nimi góruje rdzewiejący szyb kopalniany. W cieplejsze miesiące cały kompleks jest gęsto porośnięty dziką roślinnością, w zimę zaś krajobraz nie prezentuje się tak miło - okoliczne matki ostrzegają dzieci przed zapuszczaniem się na teren kopalni. Jeden rzut oka na pokryte czerwienią budynki wystarczy, by obawiać się o ewentualne spotkanie głowy z luźną cegłą.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

9 stycznia 1958
Jej stopy miękko dotknęły ziemi, na której obecnie lądowała – wiedziała, że dawno nie dosiadała miotły, przynajmniej nie jako osoba, która by nią prowadziła, dlatego cieszyła się, że lata w Hogwarcie poświęcone nie tylko na latanie na miotle ale też na efektywnym zdejmowaniu z niej innych za pomocą tłuczków nie poszły na marne.
Wiedziała, że potrzebna była pomoc – chociaż najbardziej dowiedziała się o tym dzięki informacji od cioci, ciesząc się, że mogła cieszyć się czyimś zaufaniem, a przynajmniej na tyle, by nie czuć się obcą w sumie we własnej rodzinie. Ojciec był…cóż, dobrym człowiekiem, ale pełnym dystansu i swoistego chłodu, który nieświadomie chyba sprawiał, że wydawał się dość odległy. Mimo to miłość pokazywał po swojemu, co w sumie Thalii nie przeszkadzało, pozwalając na oswojenie się z nowymi warunkami. Mimo to, doceniała wszystko, co dla niej robiono, a dzięki towarzystwu Cynthii poznała też nieco mgliście sylwetkę samego Samuela, czasem obserwując jego pojawienie się w zajeździe „Pod Gruszą” niczym kot, który obserwował wchodzących ludzi i zastanawiał się, czy będą mieć znaczenie w jego życiu.
To właśnie dzięki temu mogła zaoferować swoje usługi do tego zadania – wydawało się, że było to wręcz idealne dla niej, by wyznaczać odpowiednie punkty, możliwe potem do wykorzystania. Obudzona w niej żyłka przemytnika, czym parała się już od paru lat, sprawiała, że doskonale poznała wiele rozmaitych miejsc, dobrych kryjówek, a co najważniejsze – odpowiednich tras, które można było wykorzystać podczas szybkiej i sprawnej ucieczki. Nie mogła oczywiście zbytnio wyrównać szans, jeżeli chodziło o walkę, ale miała obszerne talenty do wykorzystania gdzieś indziej.
Na miejscu zjawiła się pod postacią, którą dokładnie opisała Samuelowi, a przeciętnego wzrostu mężczyzna o kruczoczarnych włosach i zielonych oczach wzbudzał nieco mniej uwagi, niż kobieta z bliznami na twarzy. Wiedziała, że przybranie dowolnej formy było błogosławieństwem metamorfomagów, dlatego zamierzała z niego skorzystać – im później ktoś skojarzy ją z całą sytuacją związaną z Zakonem, tym lepiej i łatwiej dla niej.
Upchnęła się gdzieś na uboczu wejścia do kopalni – korciło sprawdzić je dokładniej, ale po chwili doszła do wniosku, że w pojedynkę nie miało to zbytnio sensu, bo nie mając pojęcia, jak daleko się ciągną, mogła łatwo zabłądzić albo wpaść w jakiś szyb, z którego wydostanie się byłoby graniczące z cudem. Czekała więc cierpliwie na obecność wszystkich zainteresowanych, odruchowo też spoglądając gdzieś po okolicy, tak jakby miała nadzieję, że uda jej się dostrzec nadchodzące osoby…

Ekwipunek: różdżka, szata, miotła, kryształ teleportujący, świstoklik (koralik w kształcie kotwicy), dobrze wyważony nóż (+10 do obrażeń ciętych).


Ostatnio zmieniony przez Thalia Wellers dnia 25.10.21 13:04, w całości zmieniany 2 razy
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Świtało. Chłód wydawał się zdecydowanie bardziej zdradliwy, niż ten, który żegnał go wieczorna pora dnia poprzedniego. Nie było mu jednak zimno. Mocny, podszyty czarowełną płaszcz był w stanie ochronić go wystarczająco dobrze. Nie tylko przed zimowym mrozem, który osiadał szronem na włosach i brodzie, gdy gnał na miotle na umówione spotkanie z dwoma czarownicami.
Wylądował dużo wcześniej niż zakładał cel. Wolał wcześniej z góry zlokalizować kilka strategicznych pozycji, które potem, z ziemi łatwiej było znaleźć. I wyznaczyć. I wiedział też zbyt dobrze, że zadanie, które przypadło im w udziale było zaledwie konsekwencją cudzych działań. Czy zapobiegliwość na włościach byłaby w stanie uchronić przed masakrą tylu mugoli? Nie próbował gdybać. Niezależnie od targających zainteresowanych emocji, potrzebowali skupić się na działaniu. A to, jako jeden z etapów dalszych ruchów, miał uchronić przyszłość niemagicznych mieszkańców ziem Greengrasów.
Z miotłą przerzuconą przez ramię, pieszo dotarł do okolic opuszczonego wejścia do kopalni. Dobry wyznacznik dla ich początkowej wędrówki. A drogi do pokonania mieli sporo. Skamander musiał brać pod uwagę dodatkowo, że jeszcze w południe miał się spotkać z Cerdicem w stricte aurorskiej sprawie. Zapowiadał się bardzo intensywny miesiąc. I w gruncie rzeczy, wcale mu to nie przeszkadzało.
Czarownice, które miały mu towarzyszyć, znał tylko pobieżnie. Z krótkich opowieści, z zebranych informacji, jakie otrzymał z zakonu. Wystarczyło przede wszystkim, że stały po właściwej stronie barykady. Współpracować jednak miał z każdą po raz pierwszy. Prywatna ocenę, pozostawiał do rozstrzygnięcia na przyszłość. Ta, miała tendencję weryfikować wszystko po swojemu.
Rozpoznał Thalię od razu. Nim jednak ujawnił swoja obecność, przez kilka chwil obserwował kobietę, jakby upewniając się, że nie ma przed sobą pułapki, a w pobliżu nie czai się zakamuflowane niebezpieczeństwo. Potrafił być przenikliwie spostrzegawczy, ale natura zagrożenia bywała różna. I na tę musiał być także przygotowany - Homenum Revelio - zaryzykował, skupiając się na mocy, która miała wskazać obecność istot w okolicach. Tych porządnych i wcale nie. I tym samym, zaznaczając wypowiedziana inkantacją, swoją własną obecność - Witaj. Rozumiem, że brakuje jeszcze jednej osoby - stwierdził, niż zapytał. I nie rzucał ani imionami, ani nazwiskami. Niezależnie od okoliczności, nie szastał informacjami. Utkwił na krótko spojrzenie w czarownicy. Po raz pierwszy miał okazję przyjrzeć się jej bliżej. Do tej pory tylko przelotnie mijał ją w krótkich wizytach u kuzynki - Mam ze sobą mapę. Zaczekamy jednak na komplet - dodał jeszcze, śledząc wzrokiem linię najbliższych drzew, szukając dziewczyny, która lada chwila miała do nich dołączyć. Z cichych głosów, które mu zdążyły kilka rzeczy podpowiedzieć słyszał, że obie dzisiejsze towarzyszki wykazywały się wyjątkowymi, bardzo przydatnymi umiejętnościami. I miał zamiar skorzystać z możliwości, jakie ze sobą niosły.

| Udany rzut na zaklęcie
Ekwipunek: magiczna torba, dwa eliksiry, różdżka, płaszcz, brosza.



Oh you fool, there are rules,
I am coming for you.

Darkness brings evil things
 
oh the reckoning begins.
Samuel Skamander
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 54
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Jz39
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Powrót do góry Go down

Krok za krokiem. Biel puchu ustępuje miękko pod ciężarem niewielkiego ciała, choć jeszcze nie skrzypi, nie śpiewa zbolałym dźwiękiem ugniatanych płatków śniegu, kiedy porusza się ostrożnie, przedzierając się do celu. Spomiędzy rozchylonych warg wymykała się mgiełka oddechu, blade policzki przyprószył róż wywołany pocałunkami zimy, a mimo to nie czuła chłodu, nie czuła nawet strachu, jedyne co gnieździło się w jej wnętrzu to przedziwna determinacja. I może nieznaczne ciepło, przeganiające precz to poczucie bezradności, przygniatającej rozpaczy wiążącej się z wydarzeniami ostatnich dni. Bo jej zaufał, uznał, że się nada, wykaże, a nade wszystko przyda. Chyba tego potrzebowała, tej wiary, tej pewności, która zmusi zrezygnowany umysł do działania, do pokazania, że nie ważne jak źle jest, jak mocno serce trzepoce w rytmie cichego uciekaj, uciekaj, uciekaj - ona i tak zrobi swoje. Informacje przekazane przez Michaela były jasne oraz klarowne, równie jasno płonęły, gdy paliła przyniesiony przez młodziutką sowę list. Osoby, z którymi miała współpracować, podobno należały do zaufanych, ale popiół spojrzenia nie tak łatwo było zwieść, omamić czczymi zapewnieniami, wiedziała więc, że nie mogła być sobą. Żadną sobą, jakkolwiek by to nie brzmiało. Dlatego też blond kosmyki zastąpił lśniący kasztan, spleciony w solidny warkocz, gdy czubek głowy oraz uszy zasłaniała zimowa, ciemna czapa. Prostą linię nosa zdobiły konstelacje wymalowanych piegów, które początkowo próbowała narysować sama, jednak widząc to, Nora ręce załamała, odbierając jej kosmetyki prędko i zmyła marne kropki, prawdziwą charakteryzacją zdobiąc lica, gdzie jedynie wyczulone ponad miarę oko, czulsze niż to należące do Tonksa dopatrzyć się nuty fałszu mogło. Anonimowości miał do tego nadawać granatowy szalik, który naciągała na buzię raz po raz, przypominając sobie, że im mniej charakterystycznych cech, tym lepiej. Im bliżej była miejsca spotkania, tym wolniej zdawał się płynąć czas, a ona wraz z nim, kiedy dłoń skryta pod materiałem cerowanej rękawiczki ściskała kurczowo różdżkę. Nie dostrzegała śladów większej zwierzyny, ni tych ludzkich, lecz czeluści kopalni mogły kryć przecież tyle niewiadomych, że...Stop. Skup się Finnie, powtarza sobie w myślach, zatrzymując się, nim nabierze głębszego wdechu, nim pojawi się w zasięgu wzroku, bo ktoś tam już był, ktoś już tam czekał. Jedna twarz była obca, przeciętna, kobieca, druga zaś bardziej w oczy się rzucała, ale czy to było dziwne, iż to mężczyzna wagę przyciągał, skoro jego wizerunek widniał na niezliczonych plakatach zalegających w Londynie? Nie, raczej nie. Skup się Finnie. Na gwiazdy, dobrze, że nie będą się sobie przedstawiać, oczywiście, że nie będą, to byłoby nierozsądne. Do konkretów też przejdą prędko, wszak szkoda czasu tracić. Szare tęczówki padły na moment na trzymane miotły, nim uniosła powolutku dłoń, by móc poruszyć nieregularnie paluszkami w geście powitania. 
- Czy będąc na górze, zauważyliście obszar, który będzie nam pomocny? - pyta, a głos ma niższy, nie tak miękki jak zwykle. Może wypadałoby spytać, czy czekali na nią długo, jednak marnowanie słów w takim wypadku wydawało się zbędne. 

| skradanie I, śpiew II (modulacja głosu). Ekwipunek: różdżka, jeden cukierek na kłamstwo, kryształ dodający zwinności.


I'm living in an age
That calls darkness light
Finley Jones
Finley Jones
Zawód : Londyński duch
Wiek : 19
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

She hides away, like a ghost
Did she run away?

OPCM : 3
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
 Just come home
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9481-finley-jones https://www.morsmordre.net/t9564-finleyowe https://www.morsmordre.net/t9566-where-are-my-dragons https://www.morsmordre.net/f351-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-9 https://www.morsmordre.net/t9667-skrytka-nr-2188 https://www.morsmordre.net/t9568-finley-jones

Powrót do góry Go down

The member 'Finley Jones' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
 Opuszczona kopalnia CdzGjcQ
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Widok Samuela by dla niej jednocześnie pocieszeniem jak i sprawił, że odruchowo wyciągnęła różdżkę w jego kierunku. Sama doskonale wiedziała, że w tym momencie mieli do wykonania ważną misję, a podszycie się pod kogoś, nawet jeżeli nie było się metamorfomagiem, było możliwe. Była też tutaj po to, aby upewnić się, że nie wpadną po drodze na przemytników, zwłaszcza tych, którzy mogliby im zaszkodzić i bardzo chętnie sprzedaliby Samuela bez mrugnięcia okiem. Nie wątpiła, że Skamander by sobie poradził, ale lepiej było unikać niż musieć walczyć, zwłaszcza jeżeli nie musieli dawać znać o swojej obecności. Dlatego też musiała się upewnić, zanim cokolwiek powie, że w tym momencie ma do czynienia z prawdziwym członkiem Zakonu Feniksa, nie zaś z podszywającą się pod niego osobą – jeszcze tego by brakowało, aby wyskoczyć i spalić swoją przykrywkę.
- Jakie ciasto przygotowała ciocia, kiedy ostatni raz przyjechałeś w odwiedziny? – Nie było to tak dawno temu, musiał pamiętać tartę cytrynową. Dopiero po odpowiedniej odpowiedzi opuściła różdżkę, posyłając lekki uśmiech, chociaż wciąż dość niepewny, w stronę Skamandera, nie chowając jeszcze jednak nic teraz do kieszeni. Jeszcze nie. – Rozumiem. Czy będę mogła potem dodać coś do tych map? Na trasach w okolicy leży parę punktów, które o wiele lepiej będzie nam omijać, mogę je wskazać od razu.
Zrozumiałe, że nie było sensu przedstawiać jej całego planu w momencie, kiedy czekali na jeszcze jedną osobę, marnując czas na wyjaśnienie jej od początku, jaki jest plan. W tym momencie więc nie pozostawało nic innego, jak poczekać, zwłaszcza, że pytania również mogły być zadawane przez drugą stronę. A parę ich miała, jeżeli w tej rozmowie miały one nie paść. Żałowała, że nie kupiła sobie jeszcze kompasu, ale była to zdecydowanie dobra inwestycja, musiała jednak o tym pomyśleć w innym terminie.
Kiedy wyszła w ich stronę kolejna osoba, Thalia znów podniosła różdżkę, celując ją w nowo przybyłą osobę, czekając na potwierdzenie od Samuela iż to nie przypadkowy przechodzień albo ktoś, kto próbowałby od nich wyłudzić informacje. Dopiero po potwierdzeniu opuściła różdżkę i wsadziła ją do kieszeni, rozluźniając się i czekając na informacje od Samuela.
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Obecność innych w warunkach, jakie przedstawiała wojenna rzeczywistość, oznaczała przynajmniej jedno - wciąż do walki było ich więcej. Być może, kiedyś, krzywiłby się patrząc na to, ile kobiet sięgało po różdżkę do walki. Dziś, tylko uważniej śledził tor ich zaklęć w praktyczniej ocenie umiejętności, zupełnie tak, jak patrzył na nowych kursantów aurorskich kiedyś. I w podobnej perspektywie, spojrzał na Thalię, gdy wysunęła ku niemu różdżkę i zadała pytanie - Nie znam się, smakowało cytryną - odpowiedział sucho, bardziej chłodno, marszcząc przy tym brwi, ścigając ciemnymi ślepiami spojrzenie należące do czarownicy - I na drugi raz, jeśli wyciągasz już różdżkę przeciw mnie, to z zamiarem jej użycia - być może zabrzmiał nieprzyjemnie. Rozumiał perspektywę kobiety, a mimo to reagował na podobne zachowania z wyuczoną sobie czujnością, gotowy zaatakować na każdy fałszywy gest. Nie należał do miłych mężczyzn - Tak - odpowiedział i potwierdził skinieniem, obracając pergamin w palcach - Musimy takich punktów wskazać jak najwięcej - dodał łagodniej, jakby w refleksji, że nie miał do czynienia jeszcze z żołnierzami na pierwszej linii frontu, którzy przyzwyczaili się do jego aurorskiej natury. Wciąż jednak patrzył na sytuację praktycznie. Cel był jasny. A czekał go bardzo długi dzień. Jednocześnie odnalazł spojrzeniem już z daleka samotną postać, która do nich dołączyła - Tak - potwierdził tym razem nowoprzybyłej, mimowolnie zapamiętując jasne lica i marszcząc mimowolnie brwi na ślady charakteryzacji. Nie starał się jednak komentować ich zebrania w mniej oczywistym celu. Wyłapywał zbyt wiele szczegółów, pozostawiając spostrzeżenia dla własnej refleksji - Mapa jest zdublowana - nie trudno było o to zadbać i miał wystarczająco zaangażowanych w akcję przyjaciół, by wsparli go w pomyśle - Zaznaczając różdżką dane koordynaty, pojawią się także na drugiej. Jest na nie nałożone Zaklęcie Proteusza - kontynuował, rozkładając dla widoku czarownic okolicę - Miejsca, które oznaczymy, będą albo najbardziej newralgiczne w perspektywie ewentualnego ataku i będą wymagały zwiększonych patrolów - zakreślił różdżką obszar, który przypadł im do prześledzenia - ...albo nadadzą się na założenie pułapki, zabezpieczenia - kontynuował niemal raportowo, zerkając na towarzyszki - ..albo, jako punkt obserwacyjny - tu stuknął końcem różdżki w pergamin, który błysnął lekko czerwienią - Tu gdzie jesteśmy, spełnia wszystkie kryteria - wyprostował się, zgarnął wysunięte z rzemienia włosy, gdy pochylał się nad mapą i naciągając na głowę wcześniej zsunięty kaptur. Przy każdym oddechu czuł, jak szron osiada srebrną mgiełką wokół ust i na czarnej brodzie - Najlepiej, gdyby jedno z nas cały czas znajdowało się w górze, na miotle. Możemy się zmieniać - rozejrzał się, zatrzymując uwagą ciemnych ślepi najpierw na jednej, potem na drugiej czarownicy - ale jestem otwarty na zmiany i pytania - zakończył wypowiedź, wciąż pozostawiając na czole zmarszczkę skupienia. Miał tendencje przejmować inicjatywę, gdy współpracował z mniej doświadczonymi towarzyszami. Miał jednak świadomość, że każda z czarownic miała do zaoferowania zupełnie inny pakiet umiejętności, daleko poza jego zasięgiem. Liczył się jednak efekt i cel misji, jaka została im wyznaczona. Masakra, która miała miejsce tak niedawno, nie miała prawa się powtórzyć. Przyszło mi sprzątać zgliszcza, ale na ich miejscu, miało powstać coś nowego. Coś, czego wróg więcej nie zlekceważy. I coś, co pozwoli im nie tylko bronić, ale i atakować.



Oh you fool, there are rules,
I am coming for you.

Darkness brings evil things
 
oh the reckoning begins.
Samuel Skamander
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 54
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Jz39
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Powrót do góry Go down

Poruszała się cicho, miękko, ostrożnie, niby zwierzę, które można spłoszyć gwałtowniejszym ruchem i tak też zastyga, gdy widzi uniesioną różdżkę - ale jest naiwna, nie powiela tego gestu, po prostu prostuje się, bo nie przybyła się skrywać, chować po kątach, ukrywać twarzy w małych dłoniach i prosić, prosić, prosić, by to wszystko minęło i skończyło się czym prędzej. Wojna nie była jednak żadnym koszmarem, ledwie marą senną obdzierającą powieki z należnego im odpoczynku. Była czymś rzeczywistym, nazbyt realnym, tak przerażającym, iż odbierała stały rytm spłoszonemu sercu. I stojąc tak na przekór tej nawałnicy przemocy oraz okrucieństwa, czy tliła się weń odwaga? Brawura? Czysta głupota? Czy może wszystko na raz? A może, tak tylko troszeczkę, gromadziła się w środku jakaś niewielka potrzeba sprawiedliwości przeradzająca się w gardłowe, pełne złości nawoływanie o zwrócenie dawnego świata, świata może nie znowu idealnego, ale spokojniejszego, bez głodu, bez ukradkowych spojrzeń rzucanych zza ramienia, bez obaw, że jedna piosenka, ledwie nieopatrzny gest doprowadzi kogokolwiek do zimnych cel w Tower. Chciała go z powrotem, na nowo docenić szarą, przeciętną codzienność, która na języku nie osadzała się popiołem oraz metalicznym posmakiem. Więc jest, chce pomóc, nie wie, czy może w jakikolwiek sposób to uczynić, ale jak nigdy ma w sobie wystarczająco wiary, iż nie stanie się balastem, niepotrzebnym elementem zagracającym pole widzenia skupionych czarodziejów. Plan zostaje nakreślony, bardziej doświadczony Skamander mimowolnie skupia wzrok popielatych tęczówek, setka pytań tańczy na rozchylonych wargach, jednak spomiędzy nich ulatuje jedynie biel mgły.
- Nie potrafię latać - odpowiada powoli, unosząc rękę, by móc zacząć palec po palcu wyliczyć, co może im się przydać. Niewiele, lecz to zawsze coś - Umiem jednak się wspinać, żadne drzewo nie powinno być problemem nawet podczas zimy. Jestem też całkiem zwinna - wylicza, marszcząc ciemne brwi - Nie wiem, czy zdam się jako tropiciel, ale większość śladów leśnych zwierząt jestem w stanie rozpoznać. Och - zastanowiła się na moment - Wiem, że pogoda wydaje nam się nie sprzyjać, ale moglibyśmy się skupić przy okazji na miejscach, gdzie nie widać praktycznie żadnych śladów życia od tutejszej fauny. Zwierzęta mają tendencje do gromadzenia się tam, gdzie jest bezpiecznie i raczej nie narażają się na obecność człowieka. Więc tam, gdzie ich ewidentnie brak może wskazywać na to, że dana ścieżka jest dosyć często uczęszczana? - pytające spojrzenie przenosi po twarzach, nie wiedząc, czy niepotrzebnie właśnie przez szereg wyskoczyła, ale to chyba lepsze, niż ślepe potakiwanie. Stafford miało być na nowo bezpieczne, żadna drobnostka nie mogła im umknąć, nawet ta najbardziej błaha. Zresztą, nie musieli brać tego za pewnik, czy jakiś niesamowity pomysł. To jedynie sugestia, na którą mogą zwrócić uwagę w międzyczasie.


I'm living in an age
That calls darkness light
Finley Jones
Finley Jones
Zawód : Londyński duch
Wiek : 19
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

She hides away, like a ghost
Did she run away?

OPCM : 3
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
 Just come home
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9481-finley-jones https://www.morsmordre.net/t9564-finleyowe https://www.morsmordre.net/t9566-where-are-my-dragons https://www.morsmordre.net/f351-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-9 https://www.morsmordre.net/t9667-skrytka-nr-2188 https://www.morsmordre.net/t9568-finley-jones

Powrót do góry Go down

Nie martwiła się zbytnio tym, czy Samuel był miły czy nie, bo gdyby się tym zajmowała, nie pływałaby na statkach przez ostatnie 11 lat. Nie byli tutaj po zaprzyjaźnianie się i nawet nie martwiła się jego groźbą. Gdyby tylko ktoś pod niego się podszywał, wolałaby nie dostać po głowie pierwszym lepszym zaklęciem, będąc zdjętą na raz jak idiota. Nie musiał być miły, najważniejsze, że poza tym odpowiednio podchodził do Cynthii, ale Cynthii tu teraz nie było. Bo gdyby spotkali się w innej sytuacji, to pewnie potrafiłaby się rzucić na niego i oberwać. Życie.
Zaraz jednak do nich dołączyła druga osoba, stąd wiec mogła podejrzewać, ze właśnie nadszedł czas, aby poznać doskonale szczegóły tego, dlaczego się tu zgromadzili. Pochyliła się nad mapą, spoglądając dokładnie nad okolicę, od razu będąc w stanie rozpoznać, których punktów należało unikać. Wiedziała, że część z nich nie powinna znaleźć się na ich trasie, ale lepiej dmuchać na zimne. Różdżką od razu zaznaczyła miejsca, tak aby widać było na mapie czerwonymi punktami.
- Zaznaczyłam miejsca, w których mogą kręcić się ludzie których lepiej unikać, ale zalecam też ostrożnie obserwować otoczenie. Jeżeli zauważycie jakieś symbole gdzieś na drzewach, wyryte w korze albo ułożone jakoś dyskretnie z kamieni, czy w jakikolwiek inny sposób, dajcie od razu znać. – Nie każdy symbol miał to samo znaczenie, a opowiedzenie o tym mogło by być zbyt problematyczne i zbyt czasochłonne. Wspomniał o miotle – spojrzenie Thalii odruchowo skierowała się w tamtą stronę – i wiedziała, że nawet jeżeli dawno nie latała dłuższych tras, będzie w stanie to zrobić.
- Ja mogę lecieć, gdybym potrzebowała zejść na grunt, mogę dać znać. – Spojrzała na kobietę? dziewczynkę? kiedy ta wspomniała o zwierzętach. – Mogło to by być pożyteczne, umiałabyś wybrać tropy tych zwierząt, które są mniej atrakcyjne w ramach zdobywania z nich skór czy mięsa? Ze względu na braki w zaopatrzeniach, ludzie polują teraz znacznie częściej, a więc i większa jest szansa, że ludzie będą zbaczać z tras i zapuszczać się w las, tworząc nowe ścieżki. – Chciała aby w pułapkę nie wpadł żaden przypadkowy myśliwy, który po prostu chciał wyżywić siebie i swoją rodzinę. Cóż, nie każde zwierzę nadawało się też, aby kierować się jego śladami, gdzie podczas zimy sporo z nich było w ciąży, a tym samym o wiele bardziej agresywnych w momencie wybudzenia ze snu zimowego, ale na pewno jeżeli miała doświadczenie w zwierzętach, na pewno potrafiła wybrać te, które nie sprawią im problemów.
- Jeżeli na kogoś się natkniemy, mogę podszyć się pod dowolną osobę aby odwrócić czyjąś uwagę. – Miała nadzieję, iż nie wpadną na nikogo, ale lepiej było dopytać i ustalić to teraz, tak aby wiedziała jak Samuel to widział, tak aby odpowiednio reagować. Jeżeli miała być w powietrzu, na pewno widziałaby mniej odnośnie wydarzeń na samym dole i nieco trudniej będzie się z nią skontaktować.

Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Na zadnie, które otrzymał patrzył rzeczowo. Zaznaczenie właściwych do dalszych operacji punktów stanowił niejako część patrolowych działań. A jednak, podstawą było znalezienie miejsc, które nadawały się dla ochotników i potencjalnych uciekinierów, gdy wróg ponownie zdecyduje się uderzyć na ziemie, które znajdowały się pod ochroną Greengrasów. Niejako przecierali szlaki, by zapewnić bezpieczeństwo i skuteczne ruchy w obliczu niebezpieczeństwa. W grupie zebranych był najbardziej doświadczony, ale cieszył go nie entuzjazm w działaniu obu czarownic, równie rzeczowe podejście. Być może nie mogły mieć wiele styczności z zagrożeniem, które zmusiło ich do pojawienia się na miejscu, ale - skoro chciały tu być, liczył na bezpośrednie wsparcie. Musiały mieć podstawy i świadomość, na co się pisały. A to - cenił bardziej niż bezmyślną brawurę.
- Takie miejsca w takim razie nadają się do ewentualnej obserwacji, nie do unikania - prześledził punkty, jakie wskazała Thalia - przynajmniej dla osób, które będą umiały to robić - doprecyzował, zerkając na kobiecą twarz, zastanawiając się - czy byłaby zdolna do podobnych zabiegów. Nie znali się wystarczająco, by znał wszystkie jej atuty, ale - wiedział wystarczająco, by móc ocenić użyteczność tych, o jakich wiedział. Być może, praca z czarownicą, miała mu także pomóc wyrobić sobie odpowiednią ocenę na przyszłość. Niewielu osobom był w stanie zaufać bezgranicznie, ale nie miał tez zamiaru obracać się niepotrzebnie za ramię w towarzystwie, które nie było mu znane - Będziemy się wymieniać. Jesteś w stanie zmienić magią oczy na bardziej bystre? Zwierzęce? - kontynuował, lokując pytanie i wciąż patrząc na przemytniczkę. Pływając na morzu, musiała mieć bystry wzrok nie tylko w obliczu innych marynarzy, ale i w dostrzeganiu odległych obiektów. Co prawda, nie byli na morzu, ale rozciągający się las mógł za taki czasem uchodzić.
Przeniósł wzrok na drugą z czarownic - To się może przydać - skinął głową, gdy wspomniała o wspinaczce - i zgramy się w przypadku szukaniu śladów - coś łagodniejszego błysnęło na jego twarzy i chociaż nie uśmiechnął się, można było zauważyć coś na kształt aprobaty - zanim ruszymy dalej, założę tu jedno z najprostszych, ale mocno przydatnych w tych okolicznościach zabezpieczenie - odetchnął wyraźniej, sięgając po różdżkę - Cave Inimicum i Bubonem - wejście do kopalni znajdowało się ledwie rzut zaklęciem. Doskonałą lokalizacja nie tylko dla nich, ale i dla wrogów, gdyby chciano coś ukryć - pierwsze powiadomi o obecności niepowołanych gości, drugie... zapewni nieco czasu, gdyby trzeba było wezwać wsparcie - przymknął powieki, odwracając się w stronę, która stanowiła najbardziej strategiczny punkt - możesz już wsiąść na miotłę, zataczaj kręgi, wokół nas, coraz dalsze. Gdyby coś niepokojącego zwróciło twoja uwagę, użyj Periculum - splatanie magii, która konieczna była do nałożenia pułapki, nie sprawiało mu trudności. Wiedział co chciał osiągnąć i jaki był jego cel. Nie zrywając skupienia, odezwał się w stronę drugiej z czarownic - wespnij się tutaj, rozejrzyj od razu. Potem ruszamy dalej - kontynuował. Mimo wszystko, będąc bardziej pochłonięty magiczną sferą zabezpieczeń, by też mniej uważny na otoczenie. Druga, spostrzegawcza para oczu była tu konieczna - I obie macie słuszność w propozycjach. Kontynuujcie - dodał jeszcze, kreśląc kolejne, niewidzialne nici magii, które układał w pułapki. Proste, ale skuteczne w swej odsłonie. Gdyby dano im więcej czasu, był w stanie zadbać o potężniejsze mury zabezpieczeń. Dziś jednak potrzebowali działać szybciej.

Nakładam zabezpieczenia Cave Inimicum i Bubonem



Oh you fool, there are rules,
I am coming for you.

Darkness brings evil things
 
oh the reckoning begins.
Samuel Skamander
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 54
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Jz39
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Powrót do góry Go down

Napięta atmosfera znaczyła obce sylwetki, może to wojna smętnym widmem w swe panowanie je objęła, może to jakaś scysja miejsce miała i Finnie pozostawała jej błogo nieświadoma, po kostki w śniegu zakopana z oczami otwartymi szeroko, lecz nie pytającymi - ona nigdy nie pytała. A może była to li jedynie wyobraźnia, to spięcie mięśni, ograniczona gestykulacja, ledwie twór fantazyjny nadający postaciom bardziej ludzkiego wydźwięku, a przynajmniej tej jednej, która dotąd owiana była całunem pogardy przez władzę narzuconym i być może odrobiną podziwu, od tych, co na co dzień na mijane plakaty mimochodem spozierali, bo przecież nikt kto dzielnie tańczył na haczykowatym nochalu Malfoya - nie miała pojęcia, jaki rodzaj nosa nosi na parszywej gębie rzeczony lord, wielki pan minister, ale na pewno był jakiś specyficzny - i za czyją głowę wyznaczono setki galeonów, nie mógł uchodzić za nikogo przeciętnego. Nie teraz, nie tutaj, nie tak. Wydaje się więc naturalne, że posłuch wywołuje bardziej mężczyzna, noszący znajomą pewność, niemal metodyczność w ruchach, oszczędność na mimice, a mimo to całą gamę emocji przemykającą ukradkiem w ciemnobrązowych tęczówkach. Więc słucha, obserwuje, patrzy i kąciki ust drgają, gdy Skamander uznaje, iż umiejętności artystki mimo wszystko przydać się mogą, by zaraz, z lekko zmarszczonymi brwiami zerknąć mogła w stronę wypowiadającej się kobiety. Czy cały sens wypowiedzi dziewczęcia nie sugerował czasem, by to właśnie tropów się nie trzymali? I jeśli kraj plaga głodu oblegała, to czy w tym wypadku każde zwierzę nie było, aby źródłem pożywienia? Nie rozumie, ale w sumie wszystko jej jedno, może w tym wszystkim tkwi jakiś głębszy sens, lecz młody umysł nie jest w stanie tego pojąć, bowiem spoziera uparcie na skomplikowane wzory, gdy odpowiedź bywa banalnie prosta. Brak jedzenia wiązał się z desperacją, desperacja zaś z częstszymi próbami zapuszczenia się w leśne głębiny, stąd naruszonych przez człowieczy but ścieżek mogło być więcej. Czy jakoś tak.
- Jasne - wzrusza ramionami, przecież nie zaszkodzi wcale. Palec wskazujący oraz środkowy do czoła przytknęła w salucie, wyznaczoną pozycję zajmując, acz nim na otoczenie jęła całkowicie zwracać uwagę, tak opis pułapek oraz sposób ich zakładania zaciekawił ją nieco. Przy podobnym działaniu widziała tylko Steffena. Może też powinna się nauczyć? Minuty upływały leniwie, nienękane przez żadne przeciwności i na znak bruneta, iż wszystko jest już gotowe, że działa, że mogą ruszyć, na nowo w zaspy śniegu butami zaryła, gotowa podjąć się wędrówki. W ostrożność zaklęła każdy swój krok, bystrość popielate spojrzenie znaczyła. Czuła się w zasadzie niczym dziecko prowadzone za rękę, które posłusznie głową kiwa i idzie tam, gdzie mu się każe, nie wnosząc nic ponad swoją obecność, ale to chyba nic, mogła czerpać wiedzę, doświadczenie, patrzeć na działania, które dotąd były jej obce, a mimo to poniekąd znajome, przecież w życiu, którego nie było, też pewne punkty wyznaczała. Bycia, żerowania, nasilenia się zwierzyny względem liczebności drapieżników o smolistych łuskach. Szukała jednak śladów, częściej ich braku, dzieląc się spostrzeżeniami, gdy nadganiała towarzysza, aż wreszcie zamarła w pewnym momencie, zbaczając z obranej trasy. Połamane gałązki nie były niczym nowym, trwała zima, wszystko marniało i kruszyło się przy najlżejszym nacisku, brak wgłębień w śnieżnej pierzynie wskazywało, iż nie stało się to niedawno, a mimo to Finley nie potrafiła przejść nad tym obojętnie. Bo chłodny wiatr zacinał, różem kąsał policzki i pod jego wpływem poruszał się skrawek czegoś, co wyglądało jak materiał zaplątany w patyczki pozbawionego liści krzewu. Przykucnęła w zaciekawieniu, z różdżką w drobnej dłoni, gotowa zareagować na jakikolwiek ruch gwałtowny, tylko że ten wykonała ona sama, odsuwając się w początkowej panice.
- Sire-e? - zawołała, czując, jak żołądek zawiązuje się w anatomicznie niemożliwy supełek. Bo to, na co patrzyła, nie było fragmentem tkaniny, skrawkiem ubioru przez przypadek zdartego w pośpiechu. To, co zauważyła, było w rzeczywistości długą kępką włosów zakończoną czymś jasnym, miękkim, nieco czerwonawym. I Finnie wiedziała, że żadne zwierzę podobnej sierści nie ma, że to, co widzi, jest ewidentnie ludzkie.


I'm living in an age
That calls darkness light
Finley Jones
Finley Jones
Zawód : Londyński duch
Wiek : 19
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

She hides away, like a ghost
Did she run away?

OPCM : 3
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
 Just come home
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9481-finley-jones https://www.morsmordre.net/t9564-finleyowe https://www.morsmordre.net/t9566-where-are-my-dragons https://www.morsmordre.net/f351-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-9 https://www.morsmordre.net/t9667-skrytka-nr-2188 https://www.morsmordre.net/t9568-finley-jones

Powrót do góry Go down

- Mogę dowiedzieć się, jacy przemytnicy bywają w tych okolicach, ale nie znam wszystkich. A wielu z nich nie jest nastawionych przyjaźnie ani do jednej, ani do drugiej strony. – Nie musiała też mówić, że nagroda za Samuela na pewno skusi wiele osób i chociaż najpewniej wiele osób by pokonał (a może i nawet wszystkich), tak na pewno znajdą się osoby chętne spróbować. Tyle możliwości sprawiało, że wyznaczony punkt już nie będzie tak idealny, jeżeli miałoby skorzystać z niego więcej osób, których podobizny widniały na listach gończych.
Droga jednak była jeszcze przed nimi długa i musieli dopilnować całą trójką, aby ci, którzy mieli skorzystać z tego potem, nie napotkali jakiegokolwiek problemu. Samuel zakładał tutaj zaklęcia, ale jeżeli nie będzie mieć czasu aby przyjść na pomoc albo sprawdzić, jeżeli ktoś naruszyłby to miejsce. Ale po to byli dziś w trójkę.
- Znam to zaklęcie. – Wyciągając różdżkę z rękawa, skierowała ją w stronę twarzy, wyobrażając sobie oczy Kymopolei i to, że chciała mieć teraz podobne. Jej orlica potrafiła dostrzegać swoją ofiarę z takiej odległości, łapiąc ją jak tylko nurkowała po stworzenie. Przydałoby się jej coś takiego. - Fera Ecco.
Tęczówki zmieniły swoją barwę, rozlewając bursztyn po krawędziach zanim nie spoglądała na świat z zupełnie nowej perspektywy, obserwując zupełnie inne podejście do świata. Musiała się dość szybko do tego przyzwyczaić, bowiem czasu do stracenia nie mieli wcale. Pośpiech nie był świetnym doradcą, ale opieszałość w tym momencie również nikomu nie służyła. Dzień miał być długi a trasa przed nimi na pewno była jeszcze była spora i jeżeli nie chcieli znaleźć się tutaj po zmroku, wśród chłodu, najlepiej było zająć się dzisiejszym zadaniem.
Łapiąc miotłę, ostrożnie oderwała się od ziemi, pozostając jeszcze przez chwilę aby przyjrzeć się dokładniej jak Samuel rzuca zaklęcia przeznaczone na to miejsce. Nie zaszkodzi na pewno przyjrzeć się, jak ktoś doświadczony nakłada czary na to miejsce. Jeżeli to miało się udać, musiały też wynieść coś z dnia dzisiejszego spotkania. Albo może i nie musiały – ale Thalia zdecydowanie chciała. Zaraz potem poderwała się do lotu, ostrożnie, jakby na nowo smakując latanie i przypominając sobie sterowanie miotłą. Ciało wybudziło dość szybko dawne odruchy, kiedy kierowała się w stronę nieba, zgodnie z poleceniem zataczając kręgi dookoła nich, głową poruszając w rozmaitych kierunkach aby spróbować dojrzeć wszystko, co mogłoby być podejrzane. Okolica ta była dopiero początkiem, nie znajdą nic podejrzanego, to mogli zabezpieczyć już jedno miejsce i punkt. I ruszyć do następnego.
Z początku okolica nie wydawała się podejrzana – drzewa, niemal nietknięta ludzką ręką przyroda, ścieżki przecinające las. Mimo to, coś zaczęło się wyłaniać, a dzięki oczom orła mogła dostrzec zarysy da3toś, co nie było dziełem natury. Wyglądało to na…cóż, mogły to być porozrzucane rzeczy, mogły to być ciała. Tak bardzo chciała, aby ta opcja była tą pierwszą ale chyba nie miała co zbytnio się łudzić. Nie w tych czasach. Wyciągnęła różdżkę, próbując wystrzelić w niebo czerwone iskry, w pierwszej chwili jednak ruch tak ją zdekoncentrował, że nie wypowiedziała formuły do końca zanim nie szarpnął nią wiatr. Dość szybko jednak wyrównała kurs, znów wyciągając różdżkę i tym razem kierując ją pewniej w stronę nieba.
- Periculum. – Czerwone iskry rozbłysły na niebie. Nie mogła im wskazać konkretnego kierunku tym zaklęciem, ale powinni wiedzieć, że coś jest nie tak. Jednocześnie zerknęła na dół, czekając, co zadecyduje Samuel i czy miała lecieć dalej i pilnować, czy ktoś do nich się nie zniża, czy powinna się zniżyć w ich kierunku.

Udane Ferra Ecco, pierwsze nieudane Periculum i drugie już udane



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Doświadczenie w prowadzonych, aurorskich śledztwach, ułatwiało mu zadanie. Przynajmniej analogicznie, potrafił wskazać punkty, na które mógłby zwracać uwagę wróg, albo - on sam, gdy potrzebował zasadzić się na przeciwnika. Albo, znaleźć kryjówkę. Było wystarczająco wiele możliwości, które rozszerzały zakres terenu i jego potencjału. Także, tego patrolowego. I chociaż to inna grupa miała przeprowadzić takowe, rekonesans miał ułatwić przyszłe działania.
Obie czarownice, wystarczająco mocno skupiały się na rysowanym planie, dorzucając kilka kwestii z własnej perspektywy, uzupełniając działanie. Czuł też na sobie przenikliwe spojrzenie jasnookiej, równie czujnie śledzące jego gesty, jak toczone słowa. Przyzwyczaił się do niesionego ze sobą posłuchu. Umiejętności, ciągnącej się tak z charakteru, pełnionych obowiązków aurora, jak okoliczności. To, z czym się mierzyli, wyznaczało wystarczająco ostre granice konieczności, by nie moc pozwolić sobie na słabość. I nie było w tym niczego z buty. Znał swoją powinność. I wiedział, jakie zagrożenia czyhały.
- Nie musisz znać wszystkich. Wystarczy na początek wiedza, z którymi da się dogadać, których unikać, a których... być może wyeliminować - wyliczył, wciąż jeszcze patrząc na zmienioną twarz Thalii. To, o czym powiedziała, warte było zebrania informacje. I nawet jeśli wielu z przemytników, nie określało strony, licząc po prostu na zarobek, to miał pełną świadomość, że mogło się to zmienić w każdej chwili. Tak jak przejęty przez port duszony pod butem rycerzy Walpurgii - trudno było pozostać neutralnym. Dziś - nawet w nią wierzył. Nawet, jeśli wielu uparcie twierdziło inaczej.
Nic nie zakłóciło rozeznania okolicy kopalni, ani nałożenia pułapek. Zdążył się pozbyć śladów, które zostawili w śniegu, by ostatecznie zgodnie z planem, ruszyć w głąb, śladem kreślonych na mapie linii. Thalia, wzbił się wysoko nad ich głowy, najpierw kołując, potem wyprzedzając ich i pozostawiając im przestrzeń na ziemi do obserwacji - Nie oddalaj się bardziej niż na odległość głosu - poprosił krótko towarzysząca mu czarownicę, samemu odnajdując kolejne znaczniki, mogące ułatwić rozeznanie w okolic. Zwracał też uwagę na znaki, o jakich wspomniała mu wcześniej Thalia. Coś na kształt języka złodziei wydawał się funkcjonować także wśród przemytników. Zazwyczaj, starał się odróżnić te bardziej nienaturalne, pozbawione zwierzęcej kombinacji przypadków. Kilka, rzeczywiście powtarzających się symboli - chociaż niezrozumiałych dla Skamandera, stanowiących wyraźny znacznik obecności zdecydowaniem ludzkiej - gdzieś w okolicy - Tu możemy na coś trafić - zwrócił się do czarownicy, akurat w momencie, gdy wskazała coś, co czerniło się brzydko pod pokrywą rozgrzebanego śniegu - Zaczekaj - zwrócił się pospieszenie, ciszej, gdy przemknął między drzewami i z różdżką gotową do działania, znalazł się tuż obok odkrytego obiektu. Nie trzeba był większych dywagacji, by odkryć, resztki, jak widział, ogryzione i poszarpane ciało - Prawdopodobnie sprawka wilków - nachylił się nad zwłokami. Chłód i grudy śniegu zatrzymały proces rozkładu, chociaż resztki, jakie odkryła Lisica, ciężko było nazwać już ludzkimi - Homenum Revelio - zdecydował, kreśląc różdżką znajome linie i patrząc, jak magia rozlewała się rozchodzącą się jak kręgi wody kroplą, by wskazać obecność obcych. O tych, o których wiedział - nie martwił się. Widział rozświetlone, bardziej zwierzęco - mniejsze i większe sylwetki i gdzieś dopiero na granicy - wyżej i na ziemi dwie postaci. Jedna, samotna, dużo mniejsza, dziwnie skulona, niedaleko. Średnio zgadzało mu się to ze znaleziskiem - Jakkolwiek obrzydliwie zabrzmię, musimy przeszukać okolicę. I mamy... kogoś tam - podniósł się do pionu, szukając miejsca, które magia rozświetliła mu wskazówkę - Możliwe, że dziecko - zmarszczył brwi mocniej, rozglądając się pilniej, odsuwając spod śniegu kolejne wskazówki. Coś - na kształt bardzo prowizorycznego obozu? Nim dotarli do celu, na niebie błysnął snop czerwieniejących się świateł. I wiedział, że Thalia właśnie też na coś trafiła.

| Tutaj rzuty na spostrzegawczość i zaklęcie



Oh you fool, there are rules,
I am coming for you.

Darkness brings evil things
 
oh the reckoning begins.
Samuel Skamander
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 54
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
 Opuszczona kopalnia Jz39
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Powrót do góry Go down

Opuszczona kopalnia

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach