Wydarzenia


Ekipa forum
Prywatne biuro Hectora
AutorWiadomość
Prywatne biuro Hectora [odnośnik]13.12.21 12:13
First topic message reminder :

Biuro


Biuro przylega do sypialni Hectora i znajduje się w części niedostępnej dla pacjentów, oraz - w odróżnieniu od biblioteki - niedostępnej dla gości. Vale przechowuje tutaj książki i zapiski, których lepiej, by nikt nie widział. Zmieściły się tu ustawione wzdłuż ścian regały i biurko, mniejsze niż to w oficjalnym gabinecie.

Pułapki: Śmiechy-chichy, Zapach alihotsy, Somniamortem (na niezapowiedzianych gości)



We men are wretched things.
Hateful to me as the gates of Hades is that man who hides one thing in his heart and speaks another.



Ostatnio zmieniony przez Hector Vale dnia 30.09.22 18:45, w całości zmieniany 2 razy
Hector Vale
Zawód : Magipsychiatra, uzdrowiciel z licencją alchemika
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz

OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 20 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10855-hector-vale https://www.morsmordre.net/t10885-achilles#331700 https://www.morsmordre.net/t10883-broken-body-beautiful-mind#331696 https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10887-skrytka-bankowa-nr-2379#331777 https://www.morsmordre.net/t10886-hector-vale

Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]27.01.22 18:26
Pojawienie się Aongusa zaskoczyło ją zupełnie, przejął kontrolę szybciej niż ostatnio, gdy krwawo karała Wren, czuła się tak, jakby wpadła w misternie przygotowaną pułapkę i to w chwili, w której przygotowywała się do jej rozbrojenia. Przecież po to przyszła do Hectora, by wzmocnić swą psychikę, poznać sposoby wybudowania jeszcze wyższego i silniejszego muru odgradzającego ją od uczuć - bo instynktownie podejrzewała, że to one najlepiej karmią pożerającego ją żywcem pasażyta. Vale miał stać się ostatnią deską ratunku, nieco desperacką, sprowokowaną ostatnim haniebnym faux pas, jakie popełniła nieświadomie w Domu Mody Parkinson. Nie miała pojęcia, że tamten incydent nie miał związku z opanowującym ją Aongusem: zrzucała na niego wszystko, co złe, uznając go za winnego każdego niepowodzenia, błędu lub porażki. Tak było łatwiej, zmniejszyć ciężar odpowiedzialności spoczywający na ramionach, dzielić z kimś, w nierówny sposób, wstyd i gorycz, wzniesienie kozła ofiarnego i masochistyczne czczenie go jako bożka chaotycznej nierównowagi. Nienawidziła jej, unikała, lecz tak naprawdę jakaś dziwna, autonomicznie wroga część jej osobowości odnajdywała w entropii działania istoty pewną ulgę, czasem nawet fascynację.
Pozwalała sobie poczuć te dwie emocje - czyż nie na tym właśnie polegała terapia? na pozwoleniu sobie na słabość, na przeżywanie, na zagłębienie się w sobie do granic możlliwości? - powoli akceptując nagłe zachwianie rzeczywistości. Jakby ktoś wyrwał spod stóp podłogę, zamienił ziemię z niebem, zarzucił na ręce powrozy: w jednej chwili brylowała jako nieidealna pacjentka, w drugiej stała się gościem we własnej głowie i organizmie. Nie broniła się przed władzą Aongusa, nie od razu, musząc zebrać siły: postawienie się mu wymagało ich wiele, to było, jak podejrzewała, gorsze od wymuszonej brutalnie legilimencji. Przy niej miała do czynienia z byle czarodziejem, owszem, władającym niesamowitą mocą zaklęcia penetrującego umysł, ale pozostającym człowiekiem. Szarpanina z pradawnym rycerzem, z bytem mającym tysiące lat, znajdowała się na zupełnie innym poziomie wyzwania. Któremu starała się sprostać. Znów zaczynała od końców palców i stóp, od skupianiu się na detalach, na wyszarpywaniu z władzy absolutnej strzępów mięśni i ciała. Pstryknięcie palców nie należało do niej, jeszcze - nigdy? - nie, ale ten impuls pozwolił pokierować myślami Deirdre w odpowiednie miejsce, by podważyć ciężkie wieko trumny, w której zamknął ją Aongus. Zostaw mnie. Nie jesteś tu potrzebny. Jej myśli i intencje nabierały na wściekłości, podsycała ten żar, wiedząc, że gniew był najskuteczniejszą bronią. Znała przecież od podszewki sytuację narzuconej bierności i pamiętała, że wyłącznie furia potrafiła przebić się przez pozorne posłuszeństwo. A więc - pozwoliła gniewowi ją wypełnić, zalać ciało żarem emocji, pobudzić je, nastawić przeciwko temu, który chciał ją wykorzystać, przerywając terapeutyczną sesję w najmniej elegancki ze sposobów.

| próbuję się wyswobodzić i wygonić z siebie Aongusa


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 37 +3
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +5
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]27.01.22 18:26
The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 90
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatne biuro Hectora - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]28.01.22 1:32
Zaklęcie rzucone przez Hectora było nieudane, ale on sam nie odczuł wstydu fatalnym brakiem umiejętności, intuicyjnie zrzucając niedyspozycję na karb błędów wokół niego; rozpraszaczy, wadliwej różdżki, a może niesprawnego nadgarstka. Wewnątrz niego nie było nic, zupełna pustka, świszcząca ciemność mocy tak dawnych i zapomnianych, że najwięksi badacze mieli trudność z ich rozumieniem. Pozostawał świadom wszystkiego, co się działo, reagował zgodnie ze sobą, słuchając jednak podszeptów bóstwa. A bóstwo łaknęło krwi, Hector musiał zaspokoić ten głód.
— Idź, szukaj — odpowiedziała figlarnie Deirdre, wygodniej rozsiadając się w fotelu. Nie dbała o to, co się wydarzy, ani o to, co miało się dopiero stać, z radością obserwując jego zachowanie i czerpiąc nieprawdopodobną przyjemność z usłużnych działań czarodzieja. Ale prawdziwa Deirdre nie czuła nawet tego —m mogła jedynie obserwować własną mimikę i sposób, w jaki sama od dawna nie wyrażała siebie. Otwarty, pełny — może figlarny. Niezależnie od jej własnych myśli, widziała przed sobą kogoś innego, choć o własnych rysach twarzy, zupełnie innej mimice.
Była zdeterminowana, a za jej determinacją kroczyła nieprawdopodobna siła i wola walki wykuta w bolesnych doświadczeniach własnej przeszłości. Konkurując z bóstwem o powrót do ciała, z którego ją wypędzono podjęła nierówną walkę, lecz świadomie przyciągana ku własnej jednostce, cząstkom, tkankom, rosła w siłę, spychając moszczącego się w jej ciele demona. Walka ta odbywała się na płaszczyźnie niezauważalnej dla nikogo, Hector nie był w stanie dostrzec niczego, ślepo pochłonięty wizją przelania krwi. Czyjejkolwiek, cudzej, pierwszej osoby w pobliżu poza Deirdre, gotów wyruszyć na poszukiwania byle tylko ją znaleźć i bezmyślnie i bezrefleksyjnie pozbawić ją życia.
Aongus, choć czuł się doskonale w jej ciele nie miał wystarczająco energii, by zablokować psychiczną batalię. Przegrał, ustępując prawowitej właścicielce, znikając w czeluściach jej duszy po to, by za jakiś czas znów powstać i się zbudzić, silniejszy i pewniejszy znów przejmując nad nią władzę.
Deirdre znów czuła, znów mogła nad sobą panować, decydować o swoim losie.

Deirdre wyzwoliła się spod jarzma bóstwa, ale jego zniknięcie nie zdjęło uroku z Hectora. Do końca dnia, będzie ślepo podążał za rozkazem, nie czując żadnych emocji. Dopiero w kolejnych dniach te zaczną przez niego przemawiać, powoli docierając do jego wnętrza. Hector po tygodniu będzie w pełni sobą, świadome wszystkiego czego doświadczył i tego, że zalęgła się w nim przerażająca pustka na tamten czas. Po upływie tygodnia Hectora zaczną nawiedzać koszmary, w których będzie występował pod postacią najgorszej wersji samego siebie. Koszmary miną do końca miesiąca.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatne biuro Hectora - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]28.01.22 15:24
Zaklęcie nie powiodło się, a w figlarnym głosie Danielle usłyszałby kiedyś kpinę, ale nie czuł wstydu, nie czuł nic. Może poza chłodną ciekawością, nakazującą zastanowić się nad kondycją własnego nadgarstka i własnej różdżki. Nawet jeśli coś rozpraszało wkoło magię, to zniknęły wszystkie emocjonalne rozpraszacze i Hector mógł skupić się na zadaniu z przenikliwą intensywnością. Szybkim krokiem podszedł do drzwi, prowadzących na korytarz - otworzył je zamaszyście, wyjrzał z gabinetu, nic. Nie odczuł irytacji ani zaskoczenia, ruszył jedynie w przeciwną stronę, do okna, by rozsunąć zasłony i sprawdzić, czy nikogo nie ma na zewnątrz. Twarz miał obojętną, bez wyrazu, ale oczy wydawały się równie przenikliwe jak zawsze - tyle, że skupione na celu, ledwo prześlizgujące po kobiecie.
Nie zauważył zmiany, jaka znów w niej zachodzi - Aongus skutecznie odwrócił jego uwagę od terapii, a szkoda. Teraz, gdy nie przejmował się już niczym, byłby w stanie myśleć szybciej, śmielej, lepiej. Poprowadziłby spotkanie inaczej, jej prowokacje i pytania nie robiłyby na nim wrażenia (bo przecież tylko udawał, że nie robiły), pewnie opowiedziałby nawet o swoim kalectwie, bo i ono przestało być powodem do wstydu. Z jednej strony podążał właśnie za rozkazem bezmyślnie, z drugiej - dziwna pustka (uznawana obecnie za naturalną, nie pamiętał jak to jest czuć - pamiętał tylko, że marnował wcześniej sporo czasu na różne rozpraszacze, na syna i żonę i znajomych, a mógłby przecież spożytkować ten czas lepiej. Na pozbyciu się z domu intruza, na przykład) pozwalała mu myśleć szybciej, logicznie, bez żadnych zahamowań. Przemknął wzrokiem po książkach, których nigdy nie zdążył przeczytać, na usta cisnęły się słowa, których nie miał odwagi powiedzieć pacjentom, w tyle głowy miał sytuacje, gdy mógł przepisać im dodatkowe eliksiry, oszukać nieco w księgowości i otrzymać za terapię więcej pieniędzy niż powinien. Zimny pragmatyzm, na który nigdy nie umiał się zdobyć - dlaczego był tak głupi?
Za oknem nie było żadnego człowieka, ale była żywa istota. Kot sąsiadki przysiadł na parapecie. Przychodził tu zawsze, gdy jej dom - najbliższy Hectorowi, na pustawej ulicy - był pusty, gdy wychodziła. Deimos czasem go dokarmiał, Hector też.
Szkodnik, wyjadał im jedzenie. Czy to był ten intruz? Zawahał się na moment, był pewien, że pragnął ludzkiej krwi, ale istota była równie żywa. Ignorując Dei, otworzył okno. Kot zeskoczył na ziemię, nieco nieufny, ale nie na tyle, by uciekać - znał Hectora.
-Lancea. - syknął, celując w zwierzę, bo nie potrafił rzucić Lamino, a szkoda.



1. zaklęcie
2. zwinność kota : ( (+20, bo to kot)


We men are wretched things.
Hateful to me as the gates of Hades is that man who hides one thing in his heart and speaks another.

Hector Vale
Zawód : Magipsychiatra, uzdrowiciel z licencją alchemika
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz

OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 20 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10855-hector-vale https://www.morsmordre.net/t10885-achilles#331700 https://www.morsmordre.net/t10883-broken-body-beautiful-mind#331696 https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10887-skrytka-bankowa-nr-2379#331777 https://www.morsmordre.net/t10886-hector-vale
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]28.01.22 15:24
The member 'Hector Vale' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 17

--------------------------------

#2 'k100' : 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatne biuro Hectora - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]29.01.22 15:39
Wyrzuciła go z siebie. Pozbyła się go, zamknęła umysł, zatrzasnęła na nowo bramy, podniosła zasieki i zwodzony most, z panicznie bijącym sercem opierając się o zaryglowane drzwi. Znów się jej to udało, lecz wcale nie odczuwała satysfakcji, przynajmniej nie w tym momencie - świat znów się chwiał, a powrót kontroli nad ciałem miał w sobie więcej z dyskomfortu niż triumfalnej przyjemności. Odrętwienie zamieniło się w skrzenie, a poczucie obcości i bezradności w absolutną władzę. Wzięła głęboki, świszczący oddech, tak, jakby właśnie wynurzyła się spod tafli wody, i gwałtownie wyprostowała się na fotelu. Rozjaśniona złośliwym, prowokującym uśmiechem twarz ponownie stała się obojętna, choć nie opanowała uczuć od razu, pobladła, nie tyle wystraszona, co zszokowana szybkością, z jaką Aongus potrafił zapanować nie tylko nad nią, ale i nad ludźmi ją otaczającymi. Czym innym była implantancja gniewu i agresji w podatnej na nie Wren, żerowanie na poczuciu niesprawiedliwości oraz pragnieniu krwi, tkwiącym w gotowej na wszystko podopiecznej Śmierciożerczyni, a czym innym igranie z profesjonalistą, z uzdrowicielem, z kimś, kto miał pomóc w pozbyciu się groźnego pasażera, wypychającego ją na skrajnie niebezpieczne wody. Deirdre nie była świadoma wszystkiego, co zadziało się w sercu i umyśle Hectora, ale poniekąd czuła to, co magicznie wpajał mu Aognus, a spektrum potworności, do jakich zdolna była pradawna istota, pozwalała przewidywać, że pstryknięcie palca nie sprowadzi na Vale'a radosnych doświadczeń.
Nie wyglądał na szczęśliwego. Już wcześniej zachowywał profesjonalny dystans, ale ten pogłębił się, a z twarzy odpłynęły wszelkie uczucia. Dei nie wstawała jeszcze z fotela, potrzebowała kilka sekund, by opanować skurcze mięśni oraz drżenie kolan; gwałtowne wyrzucenie z siebie Aongusa nie pozostawało bez konsekwencji, choć tym razem okazały się łagodne, przynajmniej dla niej. - Nie waż się robić tego więcej - chrypnęła cicho, do siebie, ostro, wiedząc, że przestroga dotrze do Rycerza, choć ten nie przejmie się nią nawet w najmniejszy sposób. Potem odetchnęła ponownie, już spokojniej, wstając z krzesła, ciągle skupiona wzrokiem na poruszającym się dość mechanicznie uzdrowicielu. - Jak się pan czuje, doktorze? - zapytała beznamiętnie, nie z troski, a wyłącznie z zaciekawienia: co właśnie się stało, jak wyglądało to w oczach uzdrowiciela, czy cokolwiek pamiętał i czy ponosił długotrwałe konsekwencje? Odpowiedź na to ostatnie pytanie nadeszła niespodziewanie szybko, bowiem Hector zaczął zachowywać się irracjonalnie. Chłodny powiew z otwartego okna pomógł na dobre pożegnać otumanienie Deirdre; podeszła do rozchylonych skrzydeł, przystając tuż za Vale'em, w jego cieniu, mrużąc oczy z przyjemności, jaką okazało się wystawienie twarzy na lodowaty wiatr. I na słodkie, mordercze zakusy uzdrowiciela, próbującego pozbyć się niewinnego zwierzęcia.
- Powinieneś polować na mugoli i terrorystów, nie na koty - szepnęła mu prawie do ucha, na moment wychylając się znad jego ramienia, po czym cofnęła się kilka kroków w tył, obserwując mężczyznę spod przymrużonych powiek. Cały czas, nawet kiedy sięgała do kieszeni sukni i kładła na jego biurku sakiewkę wypełnioną złotem: godną zapłatę za godną pracę. Miała mieszane wrażenia po ich pełnej emocji sesji, nie wiedziała, czy jeszcze się tu pojawi i nie mogła pozbyć się też ciągłego wrażenia, że skądś zna tego człowieka - lecz na razie chciała po prostu bezpiecznie opuścić dom przy Rhyl Coast Road. - Polecałabym też bardziej skuteczne zaklęcia - o ile podejrzewa pan, że to animag - dorzuciła jeszcze swobodnie, w ramach darmowej dobrej rady, odwracając się i zmierzając ku drzwiom wyjściowym, ciągle nieco zdezorientowana nagłym atakiem Aongusa i magią, które wypełniała teraz kogoś, kto miał pomóc jej w pozbyciu się psychicznego ciężaru.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 37 +3
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +5
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Prywatne biuro Hectora [odnośnik]29.01.22 17:01
Dawno nie rzucał uroków, nie na ruchome cele, nie z dużej odległości. Czy to dlatego drgnęła mu ręka, a magia nawet nie uformowała się w świetlistą włócznię?
Gdy będzie analizował te wydarzenia po upływie tygodnia, ze zgrozą zastanowi się, czy duchy potrafią być tak potężne, czy też współwinna była jego własna natura - pusta, naznaczona dawną klątwą, w dorosłym życiu mogą pojawić się problemy psychiczne... Będzie próbował powrócić myślami do tej Lancei, przeanalizować jak ją rzucił i jak rzucał każdy inny czar tego dnia - krok po kroku, szukając przyczyn i błędów. Czy jego podświadomość, dzięki zdławionym wspomnieniom o tym, jak Deimos bawił się z tym kotem, próbowała zaprotestować przeciw bestialskim zapędom, choćby przez niemoc wykrzesania z siebie zaklęcia? Nie - dojdzie Hector do przykrego wniosku. Chciałby wmówić sobie, że wyrażał jakikolwiek opór, ale to nieprawda. Magia była kapryśna, i tyle - a gdy kot zaczął pędzić w stronę ogrodzenia, w głowie Vale'a panowała jedynie zimna determinacja.
Jak się czuł…?
-Nijak. - odpowiedział szczerze, bez śladu żalu ani irytacji, ani jakiejkolwiek innej emocji. Głos brzmiał zupełnie bezbarwnie, również gdy (znając przecież zasady racjonalnego zachowania i rozumiejąc, że jego gesty mogły wydać się jej niespodziewane) dodał w ramach wyjaśnienia.
-Mam w domu intruza. - intruza, którego musiał się pozbyć. Nie ją, to jasne - spojrzenie z determinacją utkwił w kocie, który przycupnął pod płotem.
Poczuł za sobą obecność Danielle, zrobiło się trochę cieplej, ale wiatr i potrzeba przelania krwi skutecznie ochładzały jej wcześniejszy powab. Urok roztaczany przez Aongusa i samą kobietę został zastąpiony klarownym zadaniem - i pustką, zupełną pustką.
Deirdre wreszcie była w pozycji, której tak pragnęła - magipsychiatra chwilowo stracił zainteresowanie jej problemami, w zamian słuchając jej rad i autorytetu. Obejrzał się przez ramię i skrzyżował z nią spojrzenia - gdy zasugerowała, że to animag (intruz! Szpieg! W jego domu! W dodatku być może mugolak lub terrorysta - niegdyś wzbudziłoby to w Hectorze lęk, teraz uznał tylko, że to ktoś obcy i sprytny), w jasnych oczach błysnęło coś znajomego. Bezbarwny wyraz twarzy też wydawał się znajomy.
-Dziękuję za radę. W razie czego, zatłukę go laską. - postanowił, bazując na znanym sobie doświadczeniu, na tym jak wyżywał się w Wenus. Nigdy na śmierć, nigdy nikt nie odciągał go od tamtych kobiet, ale potrafiłby wykazać się większą siłą, chyba.
-Commotio. - odwrócił się plecami do kruczowłosej, niezainteresowany receptą ani zapłatą. Kot musiał umrzeć.
Magia znów jedynie zatliła się w różdżce, a zwierzę uciekło za ogrodzenie.

Wróci, zawsze wracał. Kot nie był już intruzem w domu, ale Vale musiał go znaleźć, wyeliminować. Gdy za Deirdre zamknęły się drzwi, Hector zaczął metodycznie przeszukiwać cały dom, pomieszczenie po pomieszczeniu. Skończył na strychu - noga bolała po wspinaczce na drabinie, ale nawet tego nie czuł. Gdzieś zapiszczały myszy (nie zastawiał tu pułapek, wyręczał go kot sąsiadki) - czy to też animagowie?
Wszystkie dziś zginą.

/zt x 2
Rzuty


We men are wretched things.
Hateful to me as the gates of Hades is that man who hides one thing in his heart and speaks another.

Hector Vale
Zawód : Magipsychiatra, uzdrowiciel z licencją alchemika
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz

OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 20 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10855-hector-vale https://www.morsmordre.net/t10885-achilles#331700 https://www.morsmordre.net/t10883-broken-body-beautiful-mind#331696 https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10887-skrytka-bankowa-nr-2379#331777 https://www.morsmordre.net/t10886-hector-vale

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Prywatne biuro Hectora
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach