Wydarzenia


Ekipa forum
Gabinet Hectora Vale III
AutorWiadomość
Gabinet Hectora Vale III [odnośnik]16.12.21 22:26
First topic message reminder :

Gabinet Hectora Vale


Do prywatnego gabinetu prowadzi osobne wejście niż do domu. Na drzwiach znajduje się mosiężna tabliczka z nazwiskiem i kwalifikacjami magipsychiatry. Na pierwszy rzut oka gabinet przypomina raczej bibliotekę niźli siedzibę medyka - Hector Vale nieświadomie odwzorował tutaj otoczenie najbardziej sobie znajome i najbardziej komfortowe, rodzinną bibliotekę Anselma. Matka zabrała z domu ojca ukochany perski dywan, który zdobi teraz drewnianą podłogę. Przy ścianach pokrytych boazerią piętrzą się regały z książkami. Na środku stoi mahoniowe biurko, a pacjent i magipsychiatra mogą zasiąść na wygodnych fotelach.

Pułapki: Śmiechy-chichy, Zapach alihtosy, Somniamortem (na niezapowiedzianych gości) na przejście z gabinetu do części domowej (nie w samym gabinecie)
Duplikat tematu gabinet Hectora Vale na potrzeby częstych wątków w gabinecie Hectora.


We men are wretched things.
Hateful to me as the gates of Hades is that man who hides one thing in his heart and speaks another.



Ostatnio zmieniony przez Hector Vale dnia 30.09.22 18:39, w całości zmieniany 2 razy
Hector Vale
Zawód : Magipsychiatra, uzdrowiciel z licencją alchemika
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz

OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 20 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10855-hector-vale https://www.morsmordre.net/t10885-achilles#331700 https://www.morsmordre.net/t10883-broken-body-beautiful-mind#331696 https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10887-skrytka-bankowa-nr-2379#331777 https://www.morsmordre.net/t10886-hector-vale

Re: Gabinet Hectora Vale III [odnośnik]28.08.22 21:24
- Wszystko dobrze! – Machnęła wolną ręką, nie chcąc go niepokoić, wszystko było w porządku i absolutnie nie musiał się martwić o to. O regał chyba też nie, bo kiedy postawiła go ponownie, klepiąc lekko drewno jakby było jakimś zwierzęciem, które czuło się zaniepokojone. Jeżeli to miało w jakiś sposób pomóc, aby ten znów się nie przewrócił. Nawet by jej chyba nie przeszkadzało, aby Vale skoczył do półek i ustawił wszystko jak chciał – chyba nawet widziałaby to jako bardziej naturalną reakcję. Z zacięciem na twarzy wcisnęła dłonie do kieszeni, nie chcąc popsuć nic więcej. A na pewno by to zrobiła, oczywiście, że by to zrobiła. W końcu jedyne, co umiała robić, to psuć, jak zawsze.
- Uhum, mam nadzieję, że jednak tak… - odsunęła się tak na wszelki wypadek, jeżeli coś miało się dziać, to może przynajmniej wszystko poleci jedynie na nią i nikomu nie stanie się krzywda. Znaczy w sumie jedyną osobą poza nią był tutaj Hector, a ona nawet jeszcze nie stała przy nim, może więc lepiej było nie podchodzić? Łatwiej na pewno, w tym wypadku byłby całkowicie bezpieczny. I na pewno nie spadłby na niego żaden regał.
Chciałaby powiedzieć wszystko wprost, doskonale w końcu Vale wiedział, że potrafiła. I nawet, jeżeli miała się za osobę, która przecież nie zachowywała się najgorzej i jednak potrafiła przyznać się do swoich wad, kończyło się to jednak w ten sposób, że wychodziło to naturalnie w rozmowie, nie z jej inicjatywy. Teraz to nie było naturalne, teraz czuła się, jakby siebie samą musiała rozdzierać na kawałki, jakby sięgała po materiał prześcieradła i rwała go na kawałki, zła, że w ogóle był. Ale tak właśnie to działało – niesiona chwilą i uczuciami działała, dopiero potem zauważając, że konsekwencje potrafiły ją dotknąć.
- Sobą…nie wiem, kiedy to było jakkolwiek przydatne. O wiele lepiej nie jest być mną. Myślisz, że ludzie mogą się zmienić. Tak kompletnie, nie bo coś się stało, ale tylko dlatego aby nie być…sobą. – Może tak miało być łatwiej? Może właśnie tego potrzebowała? Przestać być sobą, znaleźć sobie jakieś…damskie zajęcie. Nosić już wyłącznie sukienki, odmówić sobie metamorfomagii, nie walczyć, zająć się domem, być kobietą. Tego właśnie oczekiwali – inni, kogokolwiek w tych innych można było policzyć. Jeżeli teraz zostanie swoim przeciwieństwem, zostanie w końcu tym, kim ludzie chcieli, żeby była.
- Tak zawsze jest, czy nie? – Przechyliła lekko głowę, jakby zdziwiona, że w tej sytuacji nawet nie wiedział, o czym dokładnie mówiła. Na pewno słyszał to słowo i to nie raz, „nieodpowiednie to towarzystwo ta Lavinia”, „ta dziewczyna zachowuje się nieodpowiednio”. Ale nawet nie odnośnie jej, musiał przecież słyszeć jak te słowa mówiło się do innych. – Wystarczy jedna rzecz aby już podpaść pod ocenę, więc czym by było to jak nie przyjęciem nazwiska?
- Więc te osoby mają luksus, którego ja nie posiadam. – Pochyliła się lekko na siedzeniu, dłonią pocierając kark. Nie wiedziała, czy właśnie za to klienci płacili Hectorowi, ona czuła się jakby jedynie siedziała i jęczała, jak bardzo jest jej źle. Powinna podnieść się, zabrać się do pracy i nie jęczeć komuś, jak bardzo jest jej źle. Czy Hector już się nudził, czy jednak gotowy był na jeszcze kolejne słowa.
- Ze mną! – Niemal krzyknęła, w ostatniej chwili jednak modulując głos tak, aby wszystko nie wybrzmiało we wszystkich stronach świata. Spojrzała jeszcze na niego. – Ja…to nie są tylko myśli Hector. Ja nie wychodzę aby bić ludzi, ale…gdy ktoś robi komuś krzywdę albo chce robić mi krzywdę, to nie myślę właśnie! I dopiero potem do mnie dochodzi, że jak jest się agresywnym i chce mnie się potraktować źle, a ja… - zaczęła się plątać w swoich słowach, machając dłonią, jakby jednak odwoływała to, co mówi.
- Wszystko jest nie tak, Hector. Cokolwiek nie zrobię, jest źle, cokolwiek się zadzieje…chciałabym być normalna, nie martwić się oceną innych. Czy mogę po prostu…być jak inni? Jak to się robi, Hector? – Poczuła szczypanie w kącikach oczu i zakryła dłonią usta, czując gulę rosnącą w gardle. Tego jeszcze brakowało aby nagle zaczęła tutaj płakać.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Gabinet Hectora Vale III [odnośnik]11.09.22 3:48
Prawie się uśmiechnął, gdy Thalia pogładziła lekko drewno - w geście było coś ujmującego i znajomego, samemu podchodził w podobny sposób do spłoszonych zwierząt albo do wyjątkowo cennych książek.
Nigdy do ludzi - to intymność wobec nich przychodziła mu z trudem. Szczery uśmiech byłby więc cenny w ich przyjaźni, nie szafował wszak pochopnie szczerą sympatią. Słysząc, że wszystko dobrze zacisnął za to leciutko usta (ledwo dostrzegalnie, przy pacjentach kontrolował wszak mimikę), zastanawiając się, czy formalne spotkanie w gabinecie było dobrym pomysłem. Jej pomysłem, gwoli ścisłości, ale czy powinien się zgadzać? Kilka dni temu sądził, że oczywiście, ale teraz widział zapalczywość, z jaką nalegała na to, że wszystko w porządku - typową dla pacjentów, którzy lękają się terapii. Co, jeśli w quasi-przyjacielskim otoczeniu byłoby łatwiej się jej otworzyć, jeśli popełnił błąd?
Na szczęście, wkrótce zaczęła mówić. Prędko i żywo - niby jak zawsze, ale jakoś bardziej nerwowo.
-Wielu ludzi pragnie w którymś momencie życia być kimś innym, nie być sobą by uciec od problemów, kompleksów, lęków... - podniósł na nią wzrok, mówiąc powoli. Chciał dostrzec reakcję na wypowiadane słowa, przekonać się, czy któreś wzbudzi w niej jakąś reakcję, tik, szybciej wzięty oddech. Dlaczego przyszłaś do mnie akurat t e r a z, Thalia? Co dzieje się w twoim życiu? Masz nowe problemy, nowe lęki? Wskrzesiłaś stare kompleksy? - o to spytałby najchętniej, ale nie chciał jej spłoszyć. W jego fachu czasem lepiej poczekać i próbować dostrzec to, co niewypowiedziane. -...są nawet mechanizmy obronne, które sprawiają, że jesteśmy mniej sobą. Na przykład auror na służbie, myśliwy w terenie, uzdrowiciel na oddziale nagłych wypadków - oni wszyscy muszą odstawić na bok emocje, by wykonywać lepiej swoją pracę. Czasem nawet odstawić na bok głos sumienia, podejmując trudne decyzje i kierując się wytycznymi w pracy. - pamiętał, gdy asystował przy porodzie podczas stażu, szorstki głos ordynatora, niemożliwa decyzja - ratować matkę czy dziecko? Decyzja nie jego, a jego szefa, na szczęście był wtedy tylko młodzieńcem - ale i tak trudna, niewygodna. Pamiętał też własne trudne przypadki - obowiązującą go tajemnicę i świadomość, że niektórzy z jego pacjentów nie są... dobrymi ludźmi. -Wtedy tacy ludzie stają się nie do końca sobą, nie uważasz? Na moment znika czuły ojciec albo wrażliwy mąż, zostaje tylko profesjonalista. Po pracy taka osoba musi jednak scalić te dwie tożsamości, tak jest... najzdrowiej. Czasem, na przykład po traumatycznych przeżyciach, mechanizm obronny jest na tyle silny, że faktycznie można stać się na moment kimś innym. Albo na dłużej. Zwykle nie służy to jednak niczemu dobremu, w ekstremalnych przypadkach przeradza się nawet w jednostkę chorobową. - miał na myśli rozdwojenie jaźni i inne dysocjacje. Uśmiechnął się przepraszająco, świadom, że trochę się rozgadał - ale monologiem chciał uświadomić Thalii, że niektóre piękne fantazje są tak naprawdę toksyczne.
Wzruszył lekko ramionami, gdy zdziwiła się, że niewielką uwagę przykładał do łatek typu nieodpowiednia. W życiu prywatnym, nigdyś w wyborze żony może tak, ale nie w pracy. Ani nie w przyjaźni.
-Każdy ocenia każdego, ciągle. - przyznał. -I każdemu można przypiąć łatkę. - dodał ciszej. On zawsze był grzecznym dzieckiem, mądrym chłopcem, ułożonym młodym człowiekiem. Ale był dziwakiem. Kaleką. -W magipsychiatrii nie ma ocen. Dobra i zła, odpowiedniości i nieodpowiedniości. Tak długo, jak pacjent potrafi... z tym żyć, komfortowo. - wyjaśnił jeszcze ciszej, chyba chcąc, żeby poczuła się bezpiecznie - ale zarazem samemu czując się trochę niezręcznie. Nie każdemu zdradzał tyle o swojej pracy, a z Thalią nie rozmawiał jeszcze o pracy. Ani nie był w pracy.
Potem nachylił się, splótł palce i słuchał, już milcząc. Po prostu słuchał, a tylko lekka zmarszczka między brwiami zdradzała, że bardzo starał się rozplątać plątaninę słów Thalii.
-Thalia, wolniej. - uśmiechnął się łagodnie. -Weź głęboki wdech i zastanów się, z jakimi problemami potrzebujesz pomocy - i w jakiej kolejności, które są najważniejsze. Które problemami. Słuchając ciebie, wydaje mi się, że chodzi o skłonności do agresji i o... martwienie się
oceną innych? To dwie różne kwestie, choć z jakiegoś powodu je powiązałaś. Czy dla ciebie są powiązane?
- zapytał, powoli.
-Jeśli chodzi o agresję, to jeśli coś jest dla ciebie sytuacją zagrożenia, to naturalnymi reakcjami są ucieczka lub atak. Jeśli twoją jest atak, można pracować nad jego... zasadnością. Intensywnością. - dodał. Zamrugał, gdy spytała o to, jak być taką jak inni - ale zamiast bezpośrednio odnieść się o tych słów, zmienił temat na radzenie sobie z agresją. Tylko spojrzenie miał jakieś smutne.
Nie wiem, jak być jak inni, Thalia. Nigdy nie byłem.
Jeśli też nie była, to może właśnie dlatego ją polubił...


We men are wretched things.
Hateful to me as the gates of Hades is that man who hides one thing in his heart and speaks another.

Hector Vale
Zawód : Magipsychiatra, uzdrowiciel z licencją alchemika
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Czekam na wiatr co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz

OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 20 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10855-hector-vale https://www.morsmordre.net/t10885-achilles#331700 https://www.morsmordre.net/t10883-broken-body-beautiful-mind#331696 https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10887-skrytka-bankowa-nr-2379#331777 https://www.morsmordre.net/t10886-hector-vale

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Gabinet Hectora Vale III
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach