Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]15.02.22 22:05

Salon

Pomieszczenie znajdujące się zaraz za korytarzem – w sieni można zdjąć płaszcz i zostawić swoje buty, tak aby potem przejść do salonu. Piecyk umieszczony pod jedną ze ścian pozwala na utrzymanie ciepła w większości pomieszczeń w domu. Wygodne fotele i kanapa ozdobione zostały przez Yvette narzutkami i poduszkami, które Yvette przyozdobiła drobnymi haftami. Thalia za to zadbała o wystrój, umieszczając dużo muszelek w okolicy, a także dbając, aby w dało się w tym miejscu odnaleźć świeże kwiaty, oraz szczapy drewna do palenia w kominku.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Salon [odnośnik]15.02.22 23:40
21 lutego 1958
Umówiła się z Samuelem w nieco oddalonym miejscu – nie tak daleko, aby trasa stanowiła jakiś problem, ale również dlatego, aby w razie czego zapamiętał dobre, bezpieczniejsze miejsce, do którego mógłby się skierować gdyby coś się zadziało. Nie przewidywała problemów, ale jak zawsze, wolała mieć kilkanaście pomysłów i pójść do przodu, zanim coś o wiele gorszego się stanie. Jak miała skończyć ostatecznie, nawet nie wiedziała, ale chciała zrobić co tylko mogła, aby jednak zabezpieczyć to miejsce. Dlatego też zwróciła się do Skamandera, wiedząc, że skoro oferował się założyć podobne pułapki w zajeździe, na pewno będzie umiał zrobić to i tutaj. Wiedziała, że był zajęty i miała nadzieję, że znajdzie dla niej czasu. Miał dla niej czas, co ją ucieszyła, a nie miała problemów z zaufaniem. Pamiętała go innego ze szkoły, ale jeżeli chciał dążyć do celu, nie zamierzała mu robić za nianię. Był dorosły i znał swoją wartość.
Kiedy go spotkała, od razu mógł zauważyć, że była o wiele bardziej wyciszona i spokojniejsza niż zazwyczaj, odpowiadając na jego pytania jasno, ale co jakiś czas zerkając na niebo i horyzont. Opowiedziała mu też o Yvette, uzdrowicielce, portowej anielicy (chociaż nie takich słów użyła) która gotowa była nieść pomoc każdemu. Wiedziała, że potrzebuje pracy w późniejszym terminie, że będzie opuszczać Londyn i chciała porozmawiać o tym z odpowiednimi osobami, ale teraz nie był na to czas ani miejsce. Dlatego kiedy wylądowała na ziemi, ostrożnie zsunęła się z miotły, dając Samuelowi czas na rozejrzenie się po okolicy. Ta, dziwacznie jak na Thalię, była….cicha. Jezioro, na którym stała mała wysepka, przystań, do której można było dobić łódką i zwijany pomost, oraz dom, który wydawał się stać w zaciszu.
- Nie wiem, czy chcesz teraz zjeść, czy może jednak później? Pokój na piętrze po prawej jest do twojej dyspozycji, tak samo jak łazienka czy spiżarnia, a jeżeli byś czegoś potrzebow-Pangur. – Ostatnie słowo skierowane było w stronę białego kota, który najpierw przeszedł się ostrożnie w stronę Samuela, ocierając się o jego nogi, aby potem wskoczyć na jego ramię, mrucząc z zadowoleniem. – Pangur lubi zaczepiać ludzi, ale nic nie zrobi. Jeżeli używa pazurów, to tylko podczas zabawy. – Spoglądała jeszcze na kota, zastanawiając się, co dokładnie przekonało go do przywitanie się z gościem, ale jednak nie narzekała. To było w jakiś sposób urocze, nie mogła więc powstrzymać uśmiechu na twarzy.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Salon [odnośnik]28.02.22 21:55
Niemal promieniejąc od rana krzątała się po domu sprzątając, przygotowując dom na przyjęcie gościa, a teraz jeszcze gotując, zdając sobie w końcu w pełni sprawę jak bardzo tego potrzebowała. Choć chwili oderwania się od tego co działo się za drzwiami. W Londynie nie mogła sobie pozwolić choćby na chwilę spokoju. Nawet w zaciszu własnego mieszkania. Jeśli nie pracowała to zajmowała się własnymi myślami i zmartwieniami wsłuchując się w każdy dźwięk dobiegający z ulicy w obawie co może on oznaczać. Tu było inaczej. Czas płynął wolniej, a za zaułkiem nie czaił się cień kolejnego zagrożenia. Wiedziała, że to tylko pozory, że to bańka, która też któregoś dnia w końcu pęknie, ale czy nie tego wszyscy oni czasem  potrzebowali? Dziwne, że po tych wszystkich latach dopiero w czasie wojny, w odległej Walii zaczęła myśleć, że czeka ją jakaś przyszłość. Lepsza przyszłość.
Mieszkała już w kilku miejscach. Dużych, bogato ustrojonych, a jednocześnie pustych. W mieszkaniu nad lecznicą, który był w końcu jej miejscem, ale przepełniony był zbyt wielkim cierpieniem, strachem, niepewnością. To miejsce było jej cichym, niewypowiedzianym na głos marzeniem. Mieszkanie z Thalią było dodatkową zaletą. Już wiedziała, że skończy się to u niej wcześniejszą siwizną, ale nie potrafiła i nie chciała kryć faktu, że się na tą wizję cieszyła. Mieszkania z Wellers, a nie swoją siwizną. Młodsza kobieta była jej bliska. Bliższa niż własna, rodzona siostra. Dobrze było mieć ją w końcu obok siebie. Móc o siebie zadbać nawzajem, móc zadbać o nią. Nie potrzebowała niańki. To oczywiste. W końcu jednak miała dom. Prawdziwy dom. Miejsce, do którego mogła zawsze wrócić, wsypać się, zjeść ciepły posiłek, wykurować w razie konieczności, a Yv miała zamiar jej w tym wszystkim pomóc, bo choć tyle mogła dla niej zrobić.
Na razie nie mogła jeszcze wprowadzić się do Walii na stałe. Pomału zaczęła znosić tu swoje rzeczy, zostawała tu na kilka dni, wspólnie z Thalią urządzały już sobie to miejsce po swojemu, ale z samą przeprowadzką musiała jeszcze poczekać chociaż do marca chcąc w pełni pozamykać wszystkie sprawy w Londynie. Pozostawała też kwestia lecznicy. Samo miejsce porzuci, nie miała większego wyboru, ale nie chciała rezygnować całkowicie z niesienia pomocy portowej gawiedzi. Zdawała sobie jednak bardzo dobrze sprawę z tego, że nie może tam zostać. Londyn stał się wyłącznie pozornie bezpieczny. Na pewno nie dla takich ludzi jak ona. W końcu ktoś by się nią zainteresował, a ona na nic się nikomu nie przyda martwa, bądź zamknięta w Tower.
Pomysł z nałożeniem pułapek można było nazwać bardziej niż trafionym. Jej mieszkanie nie było zabezpieczone w żaden sposób, więc to stanowiło przyjemną odmianę. Czasy mieli jakie mieli, a i Thalia narażała się wielu osobom. Vincenta chyba obie nie chciały z tym jednak kłopotać. Nie po ich ostatnich "przygodach". Thalia więc zasugerowała pomoc kogoś innego. Pana Skamandera nie musiała jej przedstawiać. Jego twarz widziała wielokrotnie w gazetach, czy na budynkach. "Zbrodniarze"... miała nieprzyjemność poznać, czy słyszeć o wielu z nich. Żaden jednak nie znajdował się obecnie na listach gończych.
Podobnie jak towarzyszący jej kot uniosła głowę do góry słysząc zamieszanie przy drzwiach. Pangur był pierwszy w okazaniu swej gościnności, ona dołączyła niedługo po nim musząc jeszcze umyć zabrudzone dłonie, które nie tracąc czasu, wytarła w ścierkę zmierzając już w stronę wejścia. Wszystko już miała i tak gotowe. Kapusta zakiszona jakiś czas temu czekała już tylko aż ktoś się na nią połakomi, a zając cierpliwie dusił się w cebuli. - Podobnie jak i my. - Rzuciła z uśmiechem błąkającym się na ustach stając w końcu w drzwiach kuchni by i samej móc się przywitać.- Pokój jest naszykowany, na łóżku zostawiłam ręczniki, a obiad jest praktycznie gotowy, ale może poczekać. A jeśli by pan czegokolwiek potrzebował proszę po prostu mówić. - Wyjaśniła za rudowłosą chcąc jak najlepiej przyjąć ich pierwszego gościa. - Yvette Baudelaire, miło mi pana poznać panie Skamander. - Przedstawiła się stawiając krok do przodu i podając mężczyźnie wolną rękę.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach