Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki w głębi sali   10.09.15 1:45

First topic message reminder :

Stoliki w głębi sali

Stoliki dla gości, przy których najtrudniej o miejsce wieczorami, gdy pomieszczenie wypełniają śmiechy, dźwięki rozmów, szelest stronic gazet, książek. Dziurawy Kocioł jest idealnym miejscem, by spotkać się ze znajomymi po pracy, bez obawy o spotkanie z jakimś uważnym mugolem.
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, gargulki, kościanego pokera

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 18.09.15 16:38, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 https://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne https://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode https://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 https://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   14.04.16 18:25

Rozmawiali długo. Na wszystkie pytania Luny odpowiadał dokładnie tak, aby nie wyjść na szlacheckiego bufona, ale także z odpowiednią dozą szacunku, by nie zasypać dziewczyny niepotrzebnymi żartami. Nieświadomie chciał ją oczarować - zupełnie zapomniał w jak kłopotliwych okolicznościach się spotkali. Pamięć wracała falami, które napawały Lorne'a wyśmienitym nastrojem - wspominał o wszystkim, gdy tylko coś nowego sobie przypomniał. Oczywiście zgodził się na to, by każde wypowiedziane zdanie zakropić alkoholem. Zamówili coś bez większego zastanowienia. Lorne hamował się nieco, nie chcąc Luny przestraszyć - głowę do picia miał dobrą, lubił wychylić zdecydowanie za dużo. Oj, Luno, Luno, ale ty nie jesteś taką towarzyszką do moczenia mord! Jesteś zupełnie innym światem.
Patrzył jej prosto w oczy i dopiero poznawał, jak bardzo piękną była dziewczyną. Opowiedział parę anegdot związanych ze swą pracą, tych najświeższych - zawsze w nich pojawiała się postać Tristana Rosiera. W rezerwacie byli nierozłączni. Teraz jednak będzie musiał wziąć parę dni wolnego, aby dojść do siebie. Smoki i zaniki pamięci nie były najlepszym połączeniem, to musiała panienka przyznać.
- Ale dość o mnie i o moich kłopotach! - zakrzyknął Lorne. - Tak mało o Tobie wiem. Zdradź mi swoją historię. Zupełnie przypadkowo, niechronologicznie, niech się zgubię trochę w twoich słowach.
Sączył wolno zamówiony trunek, który zwykle łyknąłby jednym haustem i wołał o więcej. Nim się spostrzegli, minęła godzina.


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   07.05.16 14:20

Lunie rozmawiało się z nim całkiem nieźle. Była tolerancyjna, ale nie dla głupoty i ignorancji, a Lorne na szczęście wydawał się naprawdę w porządku i dało się z nim porozmawiać o naprawdę różnych sprawach. Problemy z pamięcią były tylko drobną niedogodnością (choć większą dla niego, bo to on musiał obawiać się, czy pewnego dnia taki incydent nie skończy się gorzej).
Sączyła swoje kremowe piwo, które mile wspominała jeszcze z czasów Hogwartu i wycieczek do Hogsmeade. Może nie była szlachcianką ani damą, ale zdecydowanie nie miała skłonności do „moczenia mordy”. Nie zdawała sobie też nawet sprawy, w jaki sposób patrzył na nią młody mężczyzna.
- Nie wiem, czy moja historia jest szczególnie pasjonująca. Sporo dziewcząt powiedziałoby zapewne, że jestem strasznie nudna, skoro wolę siedzieć nad książkami niż przymierzać kolejne piękne suknie – stwierdziła, a w jej oczach można było dostrzec cień pogardy dla tego typu próżnych panienek. – Ale jak pewnie wiesz, o ile te wspomnienia już do ciebie wróciły, pochodzę z rodziny, gdzie bardzo dużą wagę przykłada się do rozwoju intelektualnego. Nawet jak byłam dzieckiem, zawsze dostawałam w prezencie książki, w naszym domu są ich tysiące. I zawsze chciałam sama zajmować się nauką, choć dużo mi brakuje do mojego ojca. – Janus Spencer-Moon był naprawdę dobry w tym, co robił i zawsze był dla Luny niedoścignionym wzorem, tym bardziej, że nie odziedziczyła alchemicznego talentu po matce i jej eliksirom dużo brakowało do ideału. Była za to bardzo dobra w zaklęciach, fascynowała się także genetycznymi i umysłowymi uwarunkowaniami czarodziejów i była na etapie zastanawiania się, na czym wolałaby się skupić, co było tą właściwą dziedziną, która bez reszty ją wciągnie. – Jeszcze nie podjęłam jednoznacznej decyzji, co będę robić. Na razie... Chyba po prostu chcę nabrać doświadczenia i zastanowić się nad sobą. Każde doświadczenie pozwala dowiedzieć się o sobie czegoś nowego.
Uśmiechnęła się blado. Lubiła próbować różnych nowych rzeczy, fascynowało ją to, co niezwykłe, chociaż prawdopodobnie dla wielu panien (i nie tylko) była dziwadłem. Ale czy dla Lorne’a też?


Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 https://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne https://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode https://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 https://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   21.05.16 1:21

Niesamowitym przeżyciem było poznanie kobiety, która na pierwszy miejscu stawiała samorozwój, naukę, pasję! Tacy ludzie w przyszłości będą grali główną melodię w ichniejszym świecie i nawet sam młody Bulstrode nie będzie mógł im równać! Dobrze jest mieć kogoś podobnego przy sobie - i jako przyjaciela i jako współpracownika! Perspektywy są wszak bardzo ważne. Nie wiadomo, która część czarodziejskiego półświatka nagle stanie się potrzebna. Po chwili Lorne potrząsnął głową - chciał oddalić od siebie te typowo szlacheckie myśli - na pewno nie chciał nikogo wykorzystać.
- Wspominałaś nieco o swej rodzinie, to prawda - przyznał po chwili, kiwając głową. - Wiem też, że masz sporo rodzeństwa, w tym bliźniaczą siostrę! Nie wiem dlaczego, ale wydajecie mi się szczególnie bliskie, choć... jak jej było na imię? ... nigdy jej nie widziałem! Czasem bywa tak, że coś nadnaturalnego i nadmagicznego łączy ludzi. Cieszę się, że się mnie nie przestraszyłaś. Widzę, że nie jest to twoje naturalne środowisko, ale mimo to zgodziłaś się! To wspaniałe.
Lorne zgrywał może zbyt pewnego siebie, ale gdy zaczynał pić, język rozwiązywał się zupełnie. Wypowiadając zdanie o strachu zawstydził się nieco, ale trudne było to do uchwycenia. Od początku spotkania mówił szczere i bez ogródek, czasem zbyt bezpośrednio, ale kłamstwo nigdy nie odbiłoby się od jego języka. Patrzył Lunie prosto w oczy i wiedział, że nie ma do czynienia ze słodką idiotką, ale z chodzącą księgą - a przy tym tak piękną! Znajomość ta była niewątpliwie bogactwem.
- Jesteśmy młodzi, tak więc jednoznaczne decyzje nie leżą w naszej naturze - zaśmiał się Lorne, a oczy mu zalśniły. Co prawda był o parę lat starszy od Luny, ale wciąż mógł osadzać się w ramach młodej części czarodziejskiego świata. - Ja sam chwytam się, czego tylko mogę - zawodowo związałem się ze smokami, ale nie tylko one zioną w mojej łepetynie. Ostatnio ciągnie mnie ku pojedynkom, czasy Hogwartu mi się śnią!
Puknął się delikatnie w skroń i dopił trunek. Postanowił, że więcej nie wypije w jej obecności, przecież i tak wypił już dwa razy więcej! Tegoż dnia wytrzyma bez alkoholu, na pewno da radę. A jeśli nie to po rozstaniu z uroczą Luną pogna do jednego ze swych pijackich przyjaciół.
- Moje więzy z rodzeństwem są nieco inne i pokomplikowane.
I zaczął snuć opowieść, jak chorobliwie troszczy się o Isolde. Nieco się powtarzał, był tego świadom, ale jego siostra była dlań całym światem. Cóż by się stało, gdyby jej zabrakło? Ta myśl wzbudziła niepokojący dreszcz, dlatego Lorne po chwili zaczął opowiadać o Parysie. O bracie mówił zdecydowanie krócej, zimniej, a niemal wrogo. Był od niego starszy, a poza więzami krwi nic ich nie łączyło. Gardził nim, choć próbował to obrać w nieco bardziej dyplomatyczne słowa. Zresztą... on przestał niejako istnieć.


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   21.05.16 23:54

Także Luna bardzo lubiła otaczać się ludźmi, którzy coś sobą reprezentowali. Irytowała ją kompletna ignorancja i brak ambicji, ograniczanie się tylko do błyszczenia na salonach. Luna nie wyobrażała sobie zredukowania się wyłącznie do roli wystrojonej laleczki wiecznie potakującej mężowi, chciała spędzić resztę życia, rozwijając swoje zainteresowania i zdolności, marzyła o zostaniu prawdziwą badaczką, jak jej ojciec, co jednak nie znaczyło, że pragnęła oderwać się od korzeni i rozpocząć żywot niegodny czarownicy czystej krwi.
- Ma na imię Astra i nie wyobrażam sobie bez niej życia – odpowiedziała. W jej głosie można było wyczuć ogromne przywiązanie do siostry, razem z którą przyszła na świat i szła przez dalsze życie. Nawet teraz obie dziewczęta łączyła wyjątkowa, niemal nadnaturalna więź, Astra była jej bliższa niż ktokolwiek inny. – Dlaczego miałabym się przestraszyć? Lubię próbować nowych rzeczy.
Uśmiechnęła się do niego lekko, wcale niezrażona ani ich rozmową, ani miejscem, gdzie się rozgrywała. Byli zresztą w Dziurawym Kotle, miejscu bardzo popularnym wśród czarodziejów z różnych warstw społecznych, więc nie uważała pojawienia się tutaj za ujmę.
- Smoki to niebezpieczne, ale z pewnością bardzo pasjonujące zajęcie. Wobec tego jestem ciekawa, czym jeszcze się interesujesz. Co lubisz robić, gdy akurat nie absorbują cię smoki ani nie błąkasz się tak, jak dzisiaj? – zaciekawiła się. – Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś porozmawiać o tym wszystkim dokładniej. Zawsze podziwiałam ludzi z pasją. A jeśli chodzi o pojedynki... Sama także je lubię. Są dobrą okazją do doskonalenia umiejętności zaklęć i obserwowania ich działania. – Luna uwielbiała mieć do czynienia z zaklęciami, a jeszcze bardziej lubiła ich używać. Nagle jednak wpadła na pewien pomysł. – Gdybyś kiedyś miał ochotę na jakiś przyjacielski pojedynek, daj znać – zaproponowała mu.
Co do skomplikowania relacji z rodzeństwem musiała się zgodzić. Sama miała je bardzo dobre, ale wiedziała, że nie w każdej rodzinie tak jest. W słowach Lorne’a czuła jego troskę o młodszą siostrę oraz niechęć do starszego brata, którego Luna nigdy nie poznała. Mogła jedynie wyrazić żal, że ich stosunki nie wyglądały choć w przybliżeniu tak jak te, które łączyły ją z braćmi.
- Może jeszcze kiedyś uda wam się jakoś... porozumieć – stwierdziła, chociaż nie miała pojęcia, co ich poróżniło. Nie zadawała zresztą pytań na ten temat, powściągając swoją ciekawość. Zamiast tego skupiła się na przelotnym obserwowaniu czarodziejów siedzących przy innych stolikach, po czym znowu spojrzała na Lorne’a.


Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 https://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne https://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode https://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 https://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   26.05.16 17:20

Rozpromienił się na propozycję o pojedynkach - uniósł puste naczynie i rzekł głośno, że Luna będzie pierwszą osobą, którą zaprosi do tego rodzaju tańca. Wspaniale będzie rozwijać się w towarzystwie kogoś tak czarującego. Lorne nie spodziewał się wcale, iż panienka odnajdywała się i w magicznych potyczkach.
- Ach smoki i moje zapominalstwo - tutaj młody Bulstrode nieco się skrzywił. - Jest to niebezpiecznie, zbyt niebezpieczne. Ale cóż mogę z tym zrobić? Nie porzucę swej pasji z powodu ułomności, jeno mam nadzieję, że znajdę sposób by wyswobodzić się z okowów własnego umysłu.
Ściszając głos zdradził Lunie, że w rezerwacie nikt nie wiedział o jego dolegliwości. Chłapał ozorem, zdradzał o wiele zbyt dużo, od samego początku. Nie wiedzieć czemu zaufał Lunie błyskawicznie. Takim poziomem zaufania nie darzył nawet swojej narzeczonej. Mgliste wyobrażenie Darcy przemknęło mu przez umysł. Zgrzytnął zębami.
Minęła kolejna godzina na rozmowach mniej lub bardziej intymnych - w pewnym momencie należało powstać i iść. Pomógł przyodziać Lunie Płaszcz, nie przerywając pogawędki. Pożegnanie było krótkie, choć nie rozstali się jak neutralni znajomi. Gdy ich drogi się rozeszły, Lorne zasalutował i puścił dziewczynie oczko. Chciał jeszcze coś powiedzieć... ale zrezygnował. Na szczęście ugryzł się w język. Wkładając ręce w przepastne kieszenie płaszcza, zaczął iść. Teleportacja w tym stanie to faktycznie nie był najlepszy pomysł.
[zt]


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   28.06.16 15:15

/pierwszypierwszypierwszypost

Powroty zawsze są trudne. Szczególnie te niespodziewane i pod wpływem chwili. Wracasz do miejsc, do ludzi i do wspomnień z jakimś prostym przeświadczeniem, że czas stanął w miejscu i nic oprócz Ciebie się nie zmieniało. I choć powroty stały się dla Ciebie normalnością to to przeświadczenie wcale się nie zmienia. Ciągle masz nadzieje, że bez Ciebie świat nie idzie do przodu. Naiwne to choć przecież naiwność to u niej ostatnimi czasy jest coś całkowicie powszechnego. No, ale przecież rozpatrywanie naiwności nie jest powodem jej dzisiejszej wizyty w Dziurawym Kotle. Wręcz przeciwnie. Wybór zawodu w kręgach szlacheckich raczej nie należy do trudnych. Kobiety zwykle nie zmieniają swoich szlacheckich upodobań. Wolą spędzać czas na salonowych pogawędkach i w sumie nikt ich za to nie wini. Ona nigdy taka nie była. Charakterem zawsze była bardziej podobna do ojca niż do matki. Trochę bardziej otwarta, trochę bardziej szalona. To czym się zajmowała też nie należało do najbardziej szlacheckich, ale nie mogła być z tego bardziej dumna. Tym bardziej, że przy tym chowała wszystkie swoje słabości głęboko w kresy nieświadomości. Powrót do Londynu przygniótł ją informacjami. Trochę rzeczy dopiero teraz zaczęła sobie uświadamiać, a o innych się zwyczajnie dowiadywać. Jak jej choroba. Nie mogła w takim razie po prostu zignorować wiadomości jaką dostała od swojego znajomego. Ktoś w Londynie był w posiadaniu przedmiotu objętego klątwą, która jak wierząc jej informatorowi „na pewno ją zaciekawi”. Od razu się zgodziła i umówiła się na spotkanie. Dziurawy Kocioł był najbardziej neutralnym miejscem o jakim pomyślała w tamtej chwili. Dawno nie była w okolicy i wszystko wydawało jej się po prostu być takie nowe i jeszcze dość nierealne. Wybrała stolik w głębi sali. Ruch w Dziurawym Kotle był tego wieczoru nadzwyczajnie mały, a może po prostu jej się tak wydawało. W końcu czasy w jakich przyszło im żyć nie były zbyt bezpieczne, a ludzie w świecie magicznym wybierali bezpieczniejsze miejsca. Pozbyła się płaszcza, drobinki śniegu zdobiły jej jasne włosy. Nie wiedziała tak naprawdę z kim się umawia więc naturalne było, że musieli ustalić między sobą jakiś znak rozpoznawczy. Postawiła przed sobą figurkę królowej z kolekcji magicznych szachów. Znalazła ją kiedyś blisko dna jeziora Wiktorii. Nie wiedziała skąd się tam wzięła i jaka była historia, ale od tamtej pory trzyma ją blisko siebie. Trochę jak amulet choć żadnej mocy w sobie nie miała. Teraz wystarczyło czekać na właściciela przedmiotu, który miał ją ponoć tak bardzo zaintrygować.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   28.06.16 17:55

To było dziwne uczucie. Szedł do Dziurawego Kotła, nie wiedząc z kim miał się spotkać. Jedyną wiadomością było to, gdzie dana osoba będzie siedziała.  Nie pierwszy raz miał do czynienia z klątwami lub urokami. W końcu sam nie był niewinnym człowiekiem. Jednak mimo tego, że jego życie było związane i na zawsze już miało krążyć dookoła czarnej magii, Morgoth wolał unikać tych zaklęć. Nawet według niego były poniżające. Działania z ukrycia przypominały truciznę – broń kobiet i tchórzy. Najwyraźniej ktoś był niesamowicie zdesperowany, że przepuścił atak na jego matkę. Inaczej nie mógł wytłumaczyć dziwnych objawów, które od dobrych paru dni dręczyły panią Yaxley. Ojciec Mortimera był jednym z lepszych magomedyków w Anglii, jednak i on nie wiedział, co się działo. Silne ataki nieznanej migreny dość długo pozostały niewyjaśnione. Dopiero przez przypadek przeglądając biurko matki, Morgoth trafił na coś, co przyciągnęło jego uwagę. W pliku osobistej korespondencji Beatrice zauważył na pierwszy rzut oka niegroźny mały medalik. Nie powinien był nawet dotykać matczynych rzeczy, ale wszyscy w pałacu byli tak zdesperowani, że przetrząsali posiadłość od góry do dołu w poszukiwaniu źródła cierpienia pani domu. Wszyscy po takim czasie zrozumieli, że chodziło o klątwę bądź inne silne zaklęcie. Morgo podniósł przedmiot na wysokość oczu i skrzywił się. Początkowo małe słońce wygrawerowane na medaliku było niczym innym a trupią czaszką. Skontaktował się z pewnym człowiekiem, który miał znać czarodzieja znającego się na podobnych rzeczach. Młody Yaxley nie widział innej opcji. Chciał ratować matkę za wszelką cenę, dlatego też bez wahania zgodził się na spotkanie z tą osobą. Tajemnicą pozostał ciągle nadawca listu, w którym znajdował się ów medalik. Na kopercie było jedynie nazwisko jego matki i wosk bez pieczęci.
Z ową kopertą i naszyjnikiem w kieszeni Morgoth wszedł do Dziurawego Kotła. Nie zdejmując płaszcza, przeszedł w głąb w stronę dalszych stolików. Nie spodziewał się o tej porze szalonych tłumów, chociaż paru maruderów koczowało jak zwykle w swoich stałych miejscach. Parę głów podniosło się, gdy przechodził obok, ale niewiele sobie z tego robił. Szukał królowej. A dokładnie małej królowej z szachów czarodziejów. Nie było to trudne. Pionek znajdował się w dość widocznym miejscu na krańcu stolika. Morgo ruszył w tamtą stronę, ale widząc osobę siedzącą na krześle lekko zwątpił. Zaraz jednak zganił się w myślach. Przecież nikt inny nie mógłby postawić szachowej figury na stole. Podszedł do młodej kobiety i odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę.
- Przepraszam bardzo, panią. Wolne? - spytał, przenosząc spojrzenie na królową. W sumie to była to niezwykle stara figura, sądząc po pęknięciach i wytarciach w niektórych miejscach.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   29.06.16 13:45

Klątwy rzuca się na przedmioty z wielu powodów. Kiedy chce się ukryć dany przedmiot, ochronić przed wścibskim wzrokiem innych ludzi lub po prostu zrobić komuś krzywdę bez wzbudzania podejrzeń. To ostatnie jest bardzo popularne w szlacheckich stronach i Lynn widywała już przedmioty, które swoją mocą, a właściwie mocą klątwy jaka została rzucona potrafiły zabijać rodziny, domostwa, całe wsie. Wystarczy dobre zaklęcie i chwila nieuwagi. Nawet ona sama po kursach i przygotowywaniach czasami zastanawia się nad mocą uroku czy właśnie klątwy. W końcu to zawsze jest stąpanie po kruchym lodzie, ale przecież właśnie taka jest czarna magia. Nigdy nie wiesz co znajduje się na końcu alejki. W jej zawodzie styczność z czarną magią jest czymś naturalnym. W końcu nie bez powodu najcenniejsze artefakty są ukryte w najróżniejszych miejscach na Ziemi. To czyni je nie tylko cenne, ale także niebezpieczne i choć wydaje się, że jest to zawód do, którego da się przygotować to jeżeli chodzi o magię nigdy nie można być niczego pewnym. Oczekiwanie zmusiło ją do rozmyśleń czego ostatnimi czasy starała się unikać. Tym razem jej myśli skupiły się na rodzinie. Odkąd wróciła do Londynu nie miała okazji z nimi szczerze porozmawiać choć pojęcie szczerości w ich rodzinie było niesamowicie względne. Nikt nie skrywał tak dużo jak Selwynowie. I chyba to właśnie tak bardzo różniło ją od reszty rodu Choć jak każdy uwielbiała tajemnice i jak każdy posiadała swoje własne to bardzo często miała dosyć gier i krętactwa. Stawiała wszystko na jedną kartę, a to nie zawsze wychodziło jej na dobre. Czasami żałowała, że nie umie tak dobrze udawać, tak dobrze by oszukać siebie samą. Przejechała palcem po konturze figurki i rozejrzała się po pomieszczeniu. Wpasowała się idealnie w klimat Dziurawego Kotła. Nie przepadała za tym miejscem. Zawsze widziała je przez pryzmat wspomnień z dzieciństwa i jej wuja, który jak nigdy miłował się w połączeniu słów „alkohol” i „burdel”. Z rozmyśleń wyrwał ją głos mężczyzny. Już wcześniej słyszała zbliżające się kroki, ale chyba za bardzo skupiła się na elementach pomieszczenia by móc się rozejrzeć. Z ciekawością przyjrzała się mężczyźnie. To jest chyba właśnie ewenement spotkań w ciemno. Pierwsze na co patrzysz to to jak wygląda ignorując to co do Ciebie mówi. Bez względu na to w jakiej sprawie przyszło Ci się spotkać. Lynn skinęła lekko głową. - Naturalnie, jeżeli tylko jest Pan osobą, na którą czekam. - odparła widząc, że mężczyzna przygląda się stojące na stole figurce. Była niepowtarzalna, nie dało jej się nie zauważyć w szczególności, kiedy to jej się wypatrywało. Przesunęła figurkę na środek stolika. - Mam nadzieje, że bez trudności Pan mnie znalazł. - dodała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   30.06.16 11:04

Czarownica siedząca przed nim nie mogła być wiele starsza od niego, ale wzbudzała swoją postawą pewną barierę doświadczenia. Morgoth przejechał spojrzeniem po jej twarzy i stwierdził, że miała naprawdę piękne oczy. Pewnie wiele osób na początku onieśmielał fakt, że blondynka wydawała się swoim spojrzeniem wiercić w nich dziurę. Yaxley'owi przez chwilę też wydawało się, że został obdarowanym podobnym wzrokiem, ale nie kazał długo czekać na odpowiedź.
- Nie sądzę, byśmy spędzali czas w tym miejscu dla przyjemności - odparł, uśmiechając się blado, po czym zdjął płaszcz i przewiesił go przez oparcie krzesła, na którym usiadł chwilę później. Nie przepadał za tym miejscem. Nie dlatego, że był na nie zbyt... Arystokratyczny, ale goście dziurawego Kotła raczej w większości należeli do przeróżnych szumowin wszelkiego pokroju. W końcu kto sprawdzałby swoich klientów? Płacili, więc wszystko było jak najbardziej w porządku. Oboje z łamaczem klątw i uroków, którym okazała się kobieta raczej nie należeli do codziennych gości tego miejsca. - Bez tego zapewne miałbym wątpliwości, czy dobrze trafiłem - dodał, wskazując figurkę, po czym przechodząc od razu do rzeczy:
- Podobno może mi pani pomóc. A takiej dobrej rekomendacji to już dawno nie słyszałem.
Zawahał się na chwilę, sięgając do kieszeni płaszcza. Spojrzał uważnie na kobietę, po czym kontynuował:
- Jest pani pewna, że możemy swobodnie dyskutować o tym przedmiocie?





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   30.06.16 17:08

Lynn choć nie przepadała za takimi miejscami to podczas swoich wypraw bardzo często zdarzało się, że w nich przebywała. Tak to nie było idealne miejsce dla arystokratki, ale ona potrafiła się dostosować. Tym bardziej, że w trasie takie rzeczy nie miały znaczenia. Wszystko było inne. Swoboda, adrenalina i prawdziwy wyścig. Podobało jej się to. Jednakże, kiedy wracała do Londynu wszystko znowu było na swoim miejscu. To nie chodziło o wyuczone nawyki, a to, że w takich miejscach łatwiej być arystokratką. Wystarczy wiedzieć gdzie istnieje granica i jej nigdy nie przekroczyć. Wydaje się to być łatwym zadaniem, ale jak się okazało wcale takie nie jest. Stała się tego ofiarą i w sumie właśnie przez to była zmuszona wrócić do Londynu. Jeżeli chodzi o jej spojrzenie to coś w tym było. Nie raz słyszała, że jej wzrok przyciąga uwagę. Ona nie widziała w tym nic szczególnego. Po prostu nie ukrywała się ze swoją ciekawością. Domyśliła się, że mężczyzna nie spodziewał się iż osoba, z którą miał się spotkać jest kobietą. To nie był powszechny zawód wśród kobiet. Nawet mało pożądany. Przestała się tym przejmować już dawno. Skinęła głową w akcie zrozumienia. - Zgaduje, że spodziewał się Pan kogoś całkiem innego. -powiedziała uśmiechając się lekko. - To dobrze. Doza zaskoczenia wskazana. - dodała. Jeżeli chodzi o niespodzianki była specjalistą. Jej życie było jedną, wielką niespodzianką. - Ludzie twierdzą różne rzeczy. Mam nadzieje, że się Pan nie zawiedzie. - oparła i w tym samym momencie obejrzała się przez ramię. - Proszę się nie krępować. Nie bez powodu wybrałam to miejsce i ten stolik. Muszę powiedzieć, że jestem zaintrygowana. Rozumiem, że ma Pan problem z zaklętym przedmiotem. Mógłby Pan mi opowiedzieć jak do tego doszło? -zapytała unosząc wyczekująco brew.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   30.06.16 17:40

Spojrzał nieco zaskoczony, słysząc jej kolejne słowa, ale zaraz po raz kolejny lekko się uśmiechnął. Chwila zdziwienia najwidoczniej była u niego bardzo dobrze widoczna. Albo kobieta była dobrą obserwatorką. Rozładowała też szybko początkową barierę zmieszania. W końcu ona raczej też nie wyglądała na kogoś, kto spodziewał się osoby jego pokroju. Odstawił cisową laskę o srebrnej główce, opierając ją o ścianę i dopiero wtedy spojrzał ponownie na czarownicę.
- Mam taką nadzieję - odparł szczerze, znowu wracając do swojej typowej niedostępnej postawy. Matka od zawsze mu mówiła, że jest za chłodny. Morgoth jednak posiadał urodę Flintów, a charakter Yaxley'ów. Oschłość i powagę miał po prostu wpisane w genach. - Może najpierw niech pani sama obejrzy to, co znalazłem - powiedział smutnym głosem i sięgnął w końcu do prawej kieszeni marynarki. Wyciągnął z niej kremową kopertę, którą podał kobiecie. Odczekał, aż wyjmie zawartość, po czym zaczął tłumaczyć, wskazując na naszyjnik:
- Moja matka od kilku dni ma dziwne objawy silnej migreny. Nigdy na nic nie chorowała, a ujawnienie się jakiejkolwiek genetycznej choroby w tym wieku jest praktycznie niemożliwe. Po zbadaniu jej przez magomedyków taka opcja została wykluczona. Myśleliśmy, że to tylko chwilowe, ale z każdą godziną objawy stawały się coraz gorsze. Zaczęliśmy, więc podejrzewać, że to klątwa lub urok.
Przerwał na chwilę, wpatrując się w przedmiot jego zmartwień. Oddałby wszystko za dowiedzenie się kto stał za tym atakiem na Yaxley'ów i miał nadzieję, że kobieta, z którą się umówił w Dziurawym Kotle mogła mu w tym pomóc.
- Przeszukaliśmy cały dom i znaleźliśmy właśnie to. Dokładnie w tej samej kopercie, którą pani przyniosłem. Bez adresu, pieczęci, niczego. Po zabraniu go z domu matka poczuła się lepiej, ale nie na tyle, by wstać. Dalej trawią ją okropne symptomy, chociaż specjaliści twierdzą, że jest w pełni sił.
Zamilkł. Czekał na wstępny werdykt lub pytania.


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   30.06.16 18:12

Musiała być dobrym obserwatorem. Gdyby nie to już dawno skończyłaby swoją karierę poszukiwacza artefaktów i to prawdopodobnie przygnieciona przez jakieś kamienie, albo w zębach smoka. Rzadko cenne przedmioty były objęte jedynie ochroną w postaci klątwy. Łatwo jej też przychodziło rozładowywanie napięcia i przechodzenie do konkretów. Chociaż z biegiem czasu i przebywania z arystokratami to u niej zanika by wrócić przy kolejnej wyprawie. Był młody. Podejrzewała, że młodszy od niej, ale pierwsze co rzuciło jej się w oczy to właśnie chłód jaki od niego bił. Nie spotkali się nigdy, a nawet jeśli to pewnie na jakimś wielkim balu, albo sabacie i nie miała możliwości zapamiętania go. Już od pierwszych jego słów mogła się domyślić, że chodzi o kogoś bliskiego. On nie wyglądał na kogoś pod wpływem klątwy, a nie było mu to też obojętne. Chociaż nikt nie powiedział, że to nie jest tylko jej głupie spostrzeżenie. Sięgnęła po kopertę, w której znajdował się objęty klątwą przedmiot. Najpierw przyjrzała się właśnie kopercie. Była śliska, ale nie taka w jakiej wysyła się listy do osób zamożnych. Obróciła ją w dłoniach dokładnie się przyglądając. Z jednej strony to było dziwne, że nie znajdował się na niej żaden adres ani pieczęć. Osoba, która wrzuciła do niej zaklęty przedmiot albo była pewna, że tak koperta trafi w ręce matki mężczyzny, albo nie interesowała się zbytnio adresatem. Otworzyła kopertę i i wyciągnęła naszyjnik. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał jakoś szczególnie. Właśnie w tym tkwi szkopuł. Takie przedmioty nigdy nie wyglądają jakoś szczególnie. Nie mogą zwracać na siebie uwagi. Przejechała palcem po konturze naszyjnika ciągle słuchając mężczyzny. Zdecydowanie był to przedmiot mający moc i na pewno ktoś się o to postarał. To ją zaciekawiło. - Czy Pana matka domyśla się od kogo mogła dostać ten przedmiot? Pamięta w ogóle moment otwierania koperty, albo co z naszyjnikiem zrobiła? - zapytała mając nadzieje, że kobieta pomimo migren była w stanie przypomnieć sobie cokolwiek. Klątwy mają to do siebie, że największy szkopuł tkwi w używaniu przeklętego przedmiotu. - Znalazł go Pan w tym stanie? W kopercie? Daleko od matki? - musiała wiedzieć wszystko.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   30.06.16 18:39

- Chciałbym to wiedzieć... - mruknął, czując jak cały ciężar ostatnich nieprzespanych nocy zwala się na niego dokładnie w tej chwili. Ramiona zjechały mu w dół, a Morgoth czuł się jakby zupełnie stracił wiarę w odnalezienie sprawcy. Powieki zaczęły mu ciążyć i przez chwilę musiał walczyć, by nie poddać się zmęczeniu. A nie było to takie proste. Najchętniej poddałby się temu uczuciu i osunął na ziemię, by chociaż przez chwilę móc odpocząć. Zaraz jednak w jego głowie pojawiła się myśl, by w tej chwili się ocknął. Nie był w domu, miał ważne spotkanie, od którego zależało zdrowie lub nawet i życie pani Yaxley. Ojciec nie mógł się tym zająć i to właśnie pierworodnemu, jedynemu człowiekowi, który miał odziedziczyć rodowe dobra powierzył tę sprawę. Na wspomnienie kobiety o matce i rozmowie z nią a propos przedmiotu, przypomniał sobie jedynie, że matka mówiła coś o tym, że małżeństwo dla jej syna jest priorytetem. Morgoth postanowił o tym nie wspominać, gdyż wydawało mu się to zupełnie niezwiązane ze sprawą. - Wiemy tylko tyle, że przyszedł dwudziestego trzeciego grudnia przed obiadem. Jednak koperta została otwarta następnego dnia rano, a wieczorem moja matka już leżała w łóżku, a magomedycy sprawdzali jej stan. Od tamtej chwili jedynie błądzi myślami i nie powiedziała nic konkretnego. Jej pokojówka wspominała jedynie o tym, że podczas przeglądania poczty, matka szybko schowała listy do szuflady, ale nie wydawało jej się to dziwne. Znalazłem go właśnie w tej szufladzie w pokoju, w którym matka miała swój gabinet. Od głównej sypialni dzieli go całe centrum - jeden pokój znajduje się w prawym, a drugi w lewym skrzydle, więc nie był bezpośrednio przy niej. Dlaczego o to pani pyta? - spytał, lekko marszcząc brwi. - Domyśla się już pani co to może być?





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   01.07.16 19:19

Wszystko jest zależne od tego jak silna była klątwa. Zwykle osoby, które są pod jej wpływem klątwy w ogóle nie pamiętają jak doszło do tego, że znalazły się w posiadaniu danego przedmiotu. Zawsze było to dla niej trochę przykre zważając na fakt, że takie osoby czują, że to co im się przytrafiło nie jest przypadkowe, ale nie mogą o tym powiedzieć. Żyją jak w amoku. Skinęła głową. Często właśnie tak to wyglądało, ale wolała się upewnić bo jeśli miał jakiekolwiek informacje o tym kto mógł podrzucić zaklęty przedmiot do ich domu to łatwiej byłoby zlokalizować klątwę jaką na przedmiot rzucono. W sumie miała ochotę powiedzieć, że teraz kiedy wiedzą już co powodowało złe samopoczucie jej matki to jej stan zacznie się poprawiać, ale doświadczenie jakie zyskała podpowiadało jej, że to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niż się mogło wydawać. - Czy domyśla się Pan kto mógłby chcieć skrzywdzić Pańską matkę? Klątwy zwykle by działać na osobę muszą znajdować się blisko tej osoby dlatego właśnie zwykle rzuca się je na przedmioty częstego użytku. Jednakże jeżeli przedmiot ten znajdował się w całkowicie innym pomieszczeniu to nie ma mowy o takim rodzaju klątwy. Nie mogę niestety powiedzieć, że jest to dobra wiadomość. Musi być to silna klątwa rzucona przez silnego czarodzieja dlatego też kłopotliwe może być rozpoznanie jej i ściągnięcie. - powiedziała na chwile pogrążając się w zamyśleniu. - Ale nie jest to niemożliwe. -dodała przyglądając się ciągle przedmiotowi i obracając go w rękach. - Musiał być to przedmiot zaklęty bezpośrednio dla Pana matki. Sam fakt, że przyniósł go Pan tutaj i nic się Panu nie stało. Nie jest to na pewno przypadek. Prawdopodobnie konieczne będzie to abym spotkała się z Pana mamą. Każda klątwa inaczej działa na osobę, a czarodzieje są perfidni i pazerni. Czarodziej mógł zostawić po sobie znak. Czy byłoby to możliwe? - zapytała unosząc brew. Włożyła przedmiot ponownie do koperty. Nie powinna wystawiać go na widok zbyt wielu wścibskich oczu. - Zrozumiem jeżeli Pan odmówi. - dodała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   01.07.16 19:41

Im dłużej znajdował się w beznadziejnej niewiedzy, tym gorzej się czuł. Ze świadomością, że jego matka została zaatakowana nie wiadomo przez kogo i nie wiadomo dlaczego było doprawdy frustrujące. Chętnie załatwiłby tego kogoś jednym machnięciem różdżki. Lub kilkoma... Kilkunastoma. Tak, by wiedział, że nikt nie może krzywdzić rodziny Yaxley'ów i odchodzić bezkarnie. Musiał, chciał się dowiedzieć wszystkiego. Nie zniósłby zawiedzionego spojrzenia ojca, który zapewne ciągle siedział przy ich wspólnym łożu, trzymając swoją małżonkę za rękę. Nie. To było jego zadanie i zamierzał doprowadzić je do końca. Wszyscy na nim polegali, a sam Morgoth wyznaczył sobie tę granicę. Słuchał słów kobiety z wyraźną uwagą, próbując wszystko zapamiętać i odpowiedzieć jak najbardziej wyczerpująco tak, by niczego nie pominąć. Na pewno to co wydawało się mu błahe też miało znaczenie.
- Niestety nie mam żadnego podejrzanego - odpowiedział zawiedziony. - Moja rodzina ma zarówno przyjaciół jak i wrogów, ale ten stan utrzymuje się od wielu setek lat. Rzucanie oskarżeniem w byle kogo też się nie godzi. Niektórzy nie zgadzają się z poglądami mojego ojca, który jest głównym celem ataków, jednak nie moja matka. Ona nigdy nie miała w swoim otoczeniu nikogo, kto by jej źle życzył.
Zdał sobie sprawę jak bardzo jest to kłopotliwa sytuacja. Nie miał pojęcia, kto zyskałby na krzywdzie Beatrice Yaxley. Nie chciał dopuszczać do siebie tej myśli, ale słowo śmierć również pojawiło się w jego głowie, dobijając go jeszcze mocniej.
- Nie jest niemożliwym, by nie zostawił takowego śladu. Ale jak już wspomniałem, razem z rodziną i służącymi przeszukaliśmy całą posiadłość i niczego nie znaleźliśmy.
Patrzył przez chwilę jak kobieta wkłada naszyjnik do koperty, by położyć ją później na stole. Pytanie, które zadała przez chwilę pozostało bez odpowiedzi. Morgoth analizował wszystkie za i przeciw, jednak fakt, że jego odmowa mogłaby prowadzić za sobą poważne konsekwencje był niezwykle silnym argumentem. Podniósł spojrzenie na kobietę i rzucił:
- Kiedy mogłaby pani przyjechać?
I zanim odpowiedziała, dodał:
- Wolałbym, żeby odbyło się to na płaszczyźnie towarzyskiej. Nie chcemy, by służba miała co rozpowiadać między sobą. Jak pani rozumie, dbamy o prywatność.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
 

Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18