Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Plaża   25.09.15 23:20

Plaża

Piaszczysta plaża przy brzegu chłodnego morza; słychać miarowy szum spienionych fal, powoli otulających brzeg oraz krzyk skarżących się mew. Czuć delikatny zapach bryzy niesiony nadmorskim wiatrem. Piasek jest miękki, czysty, można w nim odnaleźć bursztyny lub muszle. Roztacza się stąd doskonały widok na zachodzące w morzu słońce.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   12.10.15 22:04

Nigdy jeszcze tutaj nie była i właściwie sama nie wiedziała, co ją podkusiło, by przybyć, skoro nie była entuzjastką czarodziejskich spendów, zwłaszcza takich, gdzie aż roiło się od czystokrwistych. I właściwie głównym powodem, dla którego przybyła, była praca. Bo jednak zorganizowanie takiego wydarzenia wymagało sporego zaangażowania i zabezpieczenia miejsca przed pojawieniem się niepowołanych mugoli. Tak więc, Urząd Łączności z Mugolami zapewne też miał jakiś udział w sprawie, i chociaż Alice jako stażystka nie musiała prawie nic robić, to jednak wypadało, by była i patrzyła.
Szybko jednak zwinęła się z miejsca, gdzie trwała część wstępna. I tak nikt nie zwracał na nią większej uwagi, a i ona, prócz paru pojedynczych osób z ministerstwa, nikogo nie kojarzyła. Jakby na to nie patrzeć, wróciła do Anglii zaledwie miesiąc temu. Postanowiła trochę się przejść, poszukać sobie jakiegoś ciekawszego, bardziej odosobnionego miejsca. Lub sensownego towarzystwa, które nie krzywiłoby się, słysząc amerykański akcent i widząc mugolskie ubranie, złożone z koszuli w kratę i dżinsów obciętych za kolanami oraz płóciennych tenisówek.
Wydawało jej się, że gdzieś po drodze dostrzegła Glaucusa; wahała się nawet, czy do niego nie podejść, ale ostatecznie zrezygnowała, mając w pamięci ich niedawne rozstanie. W końcu gdzieś tutaj mogli być też jacyś jego krewni, którzy przecież nie aprobowaliby jego zainteresowania promugolską czarownicą półkrwi. Dlatego ruszyła dalej, nawet nie wiedząc, czy w ogóle ją zauważył. Minęła też innych czarodziejów i szła przez łąkę, póki nie dotarła do plaży. Jej widok także kojarzył się z Glaucusem i dniem, kiedy znalazła go nieprzytomnego na piachu, jednak miejsce to było spokojniejsze niż zatłoczona obcymi dla niej czarodziejami polana.
Zdjęła tenisówki i chwyciwszy je za sznurówki, weszła do wody, czując, jak chłodne fale obmywają jej kostki. Niebo nad horyzontem zaczynało powoli się przebarwiać; słońce zbliżało się ku zachodowi, choć pewnie minie jeszcze trochę czasu, zanim zajdzie. Mimo że była zdecydowanym mieszczuchem, czasami lubiła znaleźć się w takim miejscu jak to.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   13.10.15 0:59

Nie był pewien, czy ma ochotę dzisiejszego wieczora na tłumy. Z drugiej strony, na festynach zawsze działo się coś. Jak nie wydarzenia, to chociaż ludzie. I to drugie było chyba bardziej kuszące. Szczególnie, w swej pięknej, kobiecej postaci, bo większość pań olśniewała swoim wyglądem, niebezpiecznie przyciągając jego spojrzenie.
Brał pod uwagę fakt, że jego przyjaciel należał do organizatorów, więc przed samym przemówieniem dorwał Prevetta, by go klepiąc po plecach z obietnicą późniejszego spotkania. W końcu - i tak brał udział w meczu na zakończenie wszystkich uroczystości. Intensywnie uśmiechał się na wspomnienie, w jakim składzie pojawią się walczące drużyny. Nie wiedział, do której trafi, ale nie próbował nawet przewidywać. Było tam wiele znamienitych nazwisk, ale tych kilka wybranych, przynosiły Skamanderowi piekielną radość. Falwey, Lovegood, McKinnon - kobiety, które wywoływały przyjemne ciarki, których nie mógł się pozbyć. To będzie zdecydowanie, ciekawy mecz.
W zamyśleniu dostrzegł, że swoim spacerem dotarł na plażę. Na razie - jeszcze wolną od tulących się do siebie par, czy samotnych wygnańców. Zatrzymał się, by podwinąć rękawy czarnej koszuli i spodni w tym samym, ciemnym kolorze. Zdjął buty, które przerzucił przez ramię i z bosymi stopami, wędrował brzegiem plaży, co jakiś czas pozwalając, by ochlapały go słone fale. Wyciągnął w końcu papierosa, pozwalając, by morskie powietrze mieszało się z drażniącym płuca, dymem. Nie był jednak sam. Na horyzoncie dostrzegł drobną, kobiecą postać. Choć nie do końca świadomie, skierował swe kroki własnie w jej kierunku. Niezależnie od wcześniejszych zamiarów, nie mógł odpuścić towarzystwa samotnej damie. Prawda?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   13.10.15 10:26

Wciąż stała w wodzie, wpatrując się w niebo nad horyzontem. Było przyjemnie, cicho, chociaż z oddali słyszała dźwięki muzyki napływającej z miejsca, gdzie odbywał się festyn. Nie odeszła w końcu aż tak daleko. Chciała po prostu zniknąć z miejsca, gdzie było tak duże zagęszczenie dobrze bawiących się we własnym gronie czystokrwistych.
Chwilę później usłyszała jednak brodzące przez wodę kroki i odwróciła się w tamtą stronę, zauważając młodego mężczyznę, najwyżej parę lat starszego od niej. Wydawało jej się, że kiedyś mogła go widzieć na którymś z korytarzy ministerstwa, ale że nie miała zbyt dobrej pamięci do twarzy, oczywiście mogła się mylić. Mężczyzna, obserwując ją, mógł zobaczyć młodziutką, niewysoką kobietę odzianą w mugolskie ubrania i mówiącą z wyraźnym obcym akcentem. W jej wyglądzie nic nie sugerowało, że była czarownicą... Poza faktem, że znajdowała się na terenie festiwalu, obecnie obłożonym mnóstwem zabezpieczających zaklęć antymugolskich i innych. Alice jednak, z racji tego, że spędziła tak dużą część życia w świecie mugoli, zdążyła podłapać wiele ich zwyczajów.
Na bladej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nawet się ucieszyła z nieoczekiwanego towarzystwa.
- Widzę, że nie tylko ja postanowiłam się stamtąd wycofać – zagadała, obserwując go uważnym wzrokiem. – To dziwne uczucie, być w takim miejscu i prawie nikogo nie znać, podczas gdy wszyscy wydają się jedną wielką szczęśliwą rodziną.
Patrzyła na to wszystko niejako z zewnątrz, nie rozumiejąc jeszcze wielu podziałów i układów. W młodości nigdy nie interesowała się tego typu rzeczami, a później na dłuższy czas wyjechała.
Uniosła nieznacznie jedną brew. Nie lubiła tego poczucia wyobcowania, ale niestety, swoich znajomych pozostawiła w Stanach, a w Anglii jej szkolne znajomości dawno wygasły, zaś nowe dopiero zdobywała, z wyjątkową jak na nią rezerwą, bo przecież nie była pewna, ile czasu spędzi na Wyspach.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   15.10.15 17:39

Cienie i blaski, odbijające się w toni wody, zdecydowanie przywodziły na myśl kolejne wspomnienia. Ale nie dziś. Szedł brzegiem bez konkretnego celu, bez natarczywej konieczności ucieczki. I wolał góry. Zdecydowanie. Choć pływanie miało swoje uroki, to wysiłek jak wkładało się w zdobywanie kolejnych stromych szczytów, było o niebo bardziej...fascynujące. Nie od parady, jego Patronus przybierał formę górskiego koziorożca. Widać kryła się w tym większa prawda o Samuelu, niż sam przewidywał.
Spacer po plaży, kiedy zbliżający się wieczór rozjaśniał kryjącymi się powoli promieniami miał szczególną zaletę. Ciszę. Mimo wciąż rozbrzmiewających dźwięków od strony festynu, można było bardziej skupić się na swoich myślach niż na otoczeniu. Skamander miał zamiar wrócić, ale chwilowy brak jego obecności na pewno nikomu nie zaszkodzi. Jemu samemu - na pewno.
Dziewczyna, którą dostrzegł - nie wydawała mu się znajoma. Ba, biła od niej wręcz specyficzna aura, a kiedy się odezwała, naleciałości językowe podkreśliły, że nie była rodowitą Brytyjką. Buzię miała śliczną, delikatna uroda podkreślona, przez mugolskie ubranie.
Możliwe, że gdyby częściej pojawiał się w Ministerstwie, które bardziej kojarzyło mu się z jego papierkowymi zaległościami, rozpoznałby ją. Teraz jednak nie próbował się skupiać na wyłapywaniu wspomnień, czy wyrzutach.
Zagasił papieros, przez chwilę mając chęć rzucić niedopałek w wodę. Szybko się zreflektował, chowając go w chusteczkę. Wyrzuci później.
Przeczesał dłonią brodę, nie zastanawiając się, czy długie włosy, tradycyjnie spięte, są potargane. Zdarzało się, że dostrzegał nieład dopiero w swoim mieszkanie. I nie zawsze chodziło o same włosy.
- Stawiam, że z biegiem godzin, pojawi się więcej uciekinierów - przez chwilę trzymał jedną dłoń w kieszeni, ale wyciągnął ją pod uważnym spojrzeniem nieznajomej. Uśmiechnął się, a wyraz ten zawierał znajomą, łobuzerską butę. - Jeszcze dziwniej znać większość, a mimo to zawędrować aż tutaj, ale rzadko żałuję raz podjętych decyzji - jego słowa może nieco zalatywały romantycznym filozofem, ale znajdowała się w nich nuta prawdy. Lubił się bawić, ale rozrywki częściej schodziły na dalszy plan, ustępując miejsca pracy.
- Rozumiem, że panienka nie pochodzi stąd? - tym razem, to on obserwował dziewczynę, jego spojrzenie ciemnym blaskiem błądziło po licach towarzyszki. Starał się nie być nachalnym.  Nie chciał wyjść na podrzędnego jakości absztyfikanta, w końcu był gentlemanem! Nawet jeśli był bez szlacheckiej krwi, ba, na pewno rzuciłby się pomóc dziewczynie, gdyby ktoś próbował ją skrzywdzić, nawet jej nie znając. I choć nie uznawał się za "bezpiecznego" mężczyznę. Samuel bardzo nie lubił określenia, jakie czasem, niewiasty nadawały panom - "bezpieczny", "miły"...bardziej kojarzyły mu się z ciapowatymi osobnikami, którzy nie potrafili walczyć, Wolał, aby kobiety nie obawiały się jego osoby, ale nigdy nie pozwolił by przylgnęło do niego takie "imię".






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   15.10.15 22:00

Czuła, jak ją obserwował, ale nie wywoływało to w niej większego speszenia ani zażenowania. Uśmiechnęła się do niego lekko. Był całkiem przystojny i wydawał się sympatyczny. Miła odmiana po tych wszystkich patrzących z góry dupkach, choć skąd miała wiedzieć, czy i on się taki nie stanie, gdy już się dowie, kim była?
- Nie musiałeś tego robić – rzuciła, gdy w pośpiechu zgasił papierosa. – Nie przeszkadzało mi to, że palisz.
Nie była przecież czystokrwistą damulką przejmującą się takimi rzeczami; sama też czasami lubiła sobie zapalić. Choć wyglądała tak łagodnie, z tymi jasnymi, falowanymi włosami sięgającymi kawałek za ramiona i delikatną, bladą twarzą przyozdobioną mugolskim, choć nie krzykliwym makijażem, nie była całkowicie grzeczna i nieskazitelna, miała na sumieniu swoje grzeszki.
- Pewnie tak. Ale na razie jest spokój – stwierdziła; teraz plaża była prawie pusta, ale biorąc pod uwagę ilość czarodziejów na festiwalu, było więcej niż pewne, że niedługo zaczną się rozchodzić po okolicy i ktoś na pewno tutaj dotrze.
- Więc dlaczego wolisz być tutaj, na prawie pustej plaży? – Uniosła nieznacznie jedną brew, ale po chwili wzruszyła ramionami. Gdyby kogoś tu znała, pewnie nie szukałaby odosobnienia. – Zresztą, nieważne. Przynajmniej nie jestem zupełnie sama.
Uśmiechnęła się nieco szerzej, a słabe fale lekko omywały jej łydki. Mężczyzna musiał wychwycić jej akcent, więc kolejne pytanie wcale jej nie zdziwiło.
- Właściwie to jest nieco skomplikowana kwestia – zauważyła w odpowiedzi na jego pytanie. Kwestia jej pochodzenia i utożsamiania się z jednym krajem naprawdę była pokręcona z racji tego, że była mieszanego pochodzenia, no i spędziła w Anglii i Stanach porównywalną ilość czasu, i to do tego drugiego kraju przywiązała się mocniej. Możliwe, że właśnie dlatego, że w Nowym Jorku panowały luźniejsze obyczaje niż tutaj, zarówno czarodzieje, jak i mugole byli bardziej otwarci na postęp, więc czuła się tam lepiej, swobodniej niż w Anglii, gdzie zawsze patrzono na nią nieprzychylnie przez fakt, że była córką szlamy i fascynowała się światem mugoli. – Spędziłam większość życia zarówno na Wyspach, jak i w Stanach. Ojciec pracował w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, jako łącznik tych dwóch ministerstw – wyjaśniła, bawiąc się pojedynczą nitką zwisającą z nogawki krótkich dżinsów. – Wróciłam do Anglii miesiąc temu, po pięciu latach niepojawiania się tutaj. Prawie nikogo nie znam i dlatego szybko zwinęłam się z festiwalu.
Nie zamierzała przecież wspominać o swoich rozterkach i wątpliwościach dotyczących Glaucusa nikomu, a już na pewno nie obcemu, zaledwie chwilę temu poznanemu mężczyźnie. Wciąż się uśmiechała, sprawiając wrażenie całkowicie beztroskiej i rozluźnionej, bo przecież w gruncie rzeczy na plaży było jej bardzo dobrze, nawet jeśli też przywoływała pewne wspomnienia.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   19.10.15 15:23

Na kobiety nigdy nie patrzył z góry. Gdyby..Gabriel dowiedziała się, że choć krzywo na jakąkolwiek spojrzał, miałby nie lada wyzwanie, by ją udobruchać. I choć teraz, nigdy już przy nim nie będzie jego dawnej ukochanej, pozostały mu maniery typowego gentlemana. Nigdy też nie miał zapędów na sadystę. szacunek do kobiet miał właściwie wrodzony, choć...może ze względu na ich delikatna naturę, wciąż uznawał je, za bardziej kruche niż mężczyźni. I należała im się opieka, a nie krzywda.
- To raczej z szacunku - kącik ust uniósł się z aprobatą - chyba, że panienka też pali, to mogę zaoferować poczęstunek - wyciągnął z kieszeni paczkę, by wysunąć jeden dla nieznajomej. Sam zdecydowanie za dużo palił i niestety doskonale o tym wiedział. Jednak, co nałóg, to nałóg...
Możliwe też, że irytował go brak motoru, który stał teraz, czekając na naprawę. Tylko znajdź człowieku mugolskiego mechanika...
- Nie jestem pewien, czy twoje słowa oznaczają, że wolisz ten stan? I mam sobie zniknąć, czy może mogę być uparty i dotrzymać ci towarzystwa? -nieco zawadiacka postawa skryła się, kiedy usiadł na piasku, pozwalając sobie wyprostować nogi. Woda była przyjemnie chłodna, kiedy nieduże fale obmywały jego stopy, mocząc przy okazji i spodnie.
- Lubię towarzystwo, ale każdemu przydaje się chwila oddechu i regeneracji przed meczem - to nic, że ów mecz miał się odbyć dopiero na koniec festiwalu. I może czasem był zmęczony...swoim podrywem. Za często zwracał uwagę na piękne kobiety, może tak na prawdę potrzebował jednej? I przechwałki przy kumplach o kolejnych podbojach, były tylko smutną, banalną i zastępczą rzeczywistością? - w takim razie rozumiem to, jako zaproszenie do towarzystwa - spojrzał na swoją towarzyszkę, zapraszając, by siadła obok niego. Może nie będzie się obawiała zamoczenia swoich jeansów.
- Podobno jestem dobry w rozwiązywaniu skomplikowanych kwestii - cóż, było w tym dużo prawdy. W pracy aurora bywało różnie, choć Skamander lubił proste metody docierania do celu. Wolał działać, niż ślęczeć nad papierzyskami i wymyślać kolejne, spekulacyjne motywy.
- W takim razie jesteś światową kobietą - odwrócił głowę do dziewczynę, by posłać jej uśmiech. Dłonie całkowicie zatopił w piasku, pozwalając by drobinki przykleiły się do skóry - nie dziwię się w takim razie, że panienka czuje się tak obco...szczególnie, wśród zbiegowiska, jakie reprezentują sobą niektórzy szlachcice - głowę odwrócił na powrót patrząc przed siebie. Jedna ręka powędrowała do twarzy, pozostawiając piaskowe smugi na czarnej brodzie. W jego twarzy można było dostrzec teraz nieprzyjemny błysk złości. Tak, zdecydowanie nie lubił tych zadufanych, wywyższających się gnojków, co to zasłaniają się swoja pracą i wymyślonymi zasadami. Aż pięści świerzbiły, by takiemu przyłożyć.
- Pozwól więc, że nie pozostanę ci teraz tylko nieznajomym towarzyszem - odwrócił się, by wyciągnąć dłoń i skłonić się lekko - jestem Samuel Skamander - po czym cofną dłoń, najpierw wycierając ją o swoje spodnie, by w końcu ująć dłoń Alice.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   19.10.15 18:55

Alice uśmiechnęła się znowu, częstując się papierosem. Zaczęła palić jeszcze w Ameryce, a po powrocie do Anglii nie zarzuciła tego zwyczaju, nawet jeśli nie paliła zbyt dużo. Regularnie jednak zaopatrywała się w mugolskie fajki i parę razy w ministerstwie wzbudziła kontrowersje, paląc je.
- Dzięki – powiedziała, zaciągając się dymem. – Nie, nie odchodź. Nie zamierzam cię stąd przeganiać, zwłaszcza że palisz mugolskie papierosy – mrugnęła do niego. – Tak rzadko spotykam tutaj czarodziejów, którzy nie kręcą nosem na wszystko, co mugolskie! To cudowna odmiana, naprawdę.
Także usiadła na lekko wilgotnym piasku, wciąż mocząc drobne stopy w wodzie, która delikatnymi falami obmywała brzeg. Paliła papierosa, od czasu do czasu wypuszczając z ust dym.
- Można tak powiedzieć. Nie mam takiego jednego, stałego miejsca na świecie. Ale trochę tęsknię za amerykańskim życiem, tam były zupełnie inne realia, niż tutaj – powiedziała. Nie mogła jednak na razie tam wrócić, gdyż jej ojciec podupadł trochę na zdrowiu i nie potrafiła ot tak wyjechać w takim momencie, dlatego, żeby jakoś zagospodarować czas spędzony w Anglii, poszła na staż do tutejszego ministerstwa. – Rzeczywiście, między innymi dlatego wolałam sobie stamtąd pójść. Dla wielu z nich i tak nigdy nie będę odpowiednim towarzystwem.
Wzruszyła ramionami. Skoro nawet Glaucus, który, jak myślała, czuł do niej coś więcej, porzucił ją ze względu na niższe pochodzenie, nie miała co liczyć na to, że inni okażą większą tolerancję. Ale na czarodziejach czystej krwi świat się nie kończył, zawsze mogła znaleźć sobie inne towarzystwo, nawet wolała, zwłaszcza że czuła się wtedy swobodniej. Odniosła też dziwne wrażenie, że jej towarzysz z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu także za nimi nie przepadał.
Skończyła palić papierosa, gasząc niedopałek na wilgotnym piasku.
- Alice Elliott – przedstawiła się, podając mu rękę. – Proszę, mów mi po imieniu. Gdy wszyscy dookoła zwracają się do mnie „panno Elliott”, czuję się jak jakaś stara ciotka.
Jego nazwisko wzbudziło w niej jednak pewne skojarzenia. Choć nigdy nie poznała swojej matki, ojciec opowiadał jej o niej, i to nie raz. Charlotte Skamander, młoda, chwiejna Brytyjka, która po okresie fascynacji dziesięć lat od niej starszym Thomasem Elliottem, okazała się niegotowa do założenia rodziny i uciekła kilka tygodni po urodzeniu córki, nigdy więcej nie nawiązując kontaktu ani z mężem, ani z Alice.
Patrzyła na niego uważnie, wyraźnie się wahając. To mogła być zwykła zbieżność nazwisk, Samuel mógł nigdy nie słyszeć o Charlotte. Te wątpliwości nie dawały jej jednak spokoju, korciło ją, żeby zapytać, upewnić się. Nic nie czuła do Charlotte, ale mimo wszystko była jej matką, Alice chciała choć raz w życiu ją zobaczyć i porozmawiać z nią, dowiedzieć się, dlaczego porzuciła zakochanego w niej męża i nowo narodzone dziecko. Bała się jednak rozczarowania, jeśli okaże się, że Samuel nic nie wiedział.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   19.10.15 22:14

Samuel opiniami na swój tema - nie przejmował się. Tym bardziej, jeśli dotyczyły Ministerstwa. Mógłby nawet przysiąc, że czasami robił pewnym osobom na złość. Dochodził do tego fakt, że zwyczajnie nie lubił siedzieć w biurze. Nienawidził nawet. Do swego gabinetu kierował się tylko, by uzupełnić konieczne dokumentacje. Zdecydowanie wolał działać w terenie. Na to mógł się pisać zawsze. I Niekiedy zdarzało się, że zgłaszał się na zastępstwo, na nocny patrol, tuż po swojej dziennej warcie.
- Proszę - odwzajemnił mrugnięcie, ciesząc się w duchu, że nie musiał się jednak z paleniem wstrzymywać. Sam chwilowo nie zapalił, ale nikotynowa porcja, którą sobie wcześniej zaserwował - nie wiedziałem, że palenie to taki wyznacznik atrakcyjności! - zaśmiał się przy tym, drapiąc się po brodzie i chowając paczkę znowu w czeluści kieszeni. Miał nadzieję, że zbytnio się nie zgniotą. Ani tym bardziej zamoczą, jeśli pojawi się większa fala. On sam mógł być cały mokry, chłód nie robił na nim wrażenia, ale szukanie na festiwalu papierosów - już było cięższym zadaniem.
- Czemu w takim razie przyjechałaś? - wyrwało mu się. Za szybko. W końcu dopiero się poznali, a on już wciskał nos w prywatne sprawy. Trzeba chyba być Skamanderem, żebym się tak rwać - inne realia, masz na myśli większą swobodę? - Samuel właściwie przyzwyczaił się, do rzeczywistości w jakiej żyje. Faktem było, że Brytania rządziła się wciąż sztywnymi zasadami, tym bardziej jeśli chodziło o świat czarodziejski.
- Po prostu się nie przejmuj. Po co zawracać sobie głowę ludźmi, z który nie będzie miało się zbyt wiele wątpliwej przyjemności przebywać? - Samuel, jako auror musiał zdzierżyć owo towarzystwo. Spotykało się wiele osób. I tych, przy których musiał panować nad agresywną chęcią przyłożenia, jak i tych, wyłamujących się z typowego, szlacheckiego stereotypu.
Zerknął za gaszonego przez Alice papierosa i westchnął pod nosem. Tym razem jego nachodziła chęć na palenie, ale chyba powinien się wstrzymać. Wieczór jeszcze długi, a nie wiadomo, kogo przyjdzie mu jeszcze witać. Uścisnął dłoń dziewczyny. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie ucałować w staromodnym stylu, ale zrezygnował. Nie chciał peszyć swej nowej znajomej.
- Miło mi cię poznać Alice - wyszczerzył się szeroko na "pannę Elliot". W pracy, przyzwyczaił się, że wołanie po nazwisku nie jest niczym nienaturalnym. Nawet do bliskich znajomych czasem tak się zwracał. Choć miało to zupełnie inny wydźwięk.
Dostrzegł, że w twarzy Elliot coś się zmieniło. Niewyraźnie malujące się wahanie, cisnęło na jej usta słowa, które jednak nie padały.
- Jeśli masz ochotę o coś pytać - śmiało, nie gryzę - mrugnął wesoło, starając się ośmielić Alice do mówienia. gdyby był teraz z kim bardziej znanym, po "nie gryzę" dodałby "mocno, chyba, że poprosisz", ale wcisnął nieprzyzwoite myśli gdzieś dalej, pozostawiając na ustach błędny uśmiech.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   19.10.15 23:37

Alice, jako stażystka, raczej nie miała wielu okazji do pracy poza biurem. Zwykle przydzielano ją, by przyglądała się pracy bardziej doświadczonych od niej pracowników, przeglądała dokumentacje i robiła różnego typu mniej lub bardziej trywialne zadania. W końcu pracowała tam dopiero miesiąc. Czego więcej oczekiwać? Nie miała jednak na co narzekać, bo praca była całkiem ciekawa, a przynajmniej zapowiadała się tak na przyszłość. Właśnie poza drętwością brytyjskiego ministerstwa i wysoką pozycją czystokrwistych, wywyższających się nad takimi jak ona. No i oczywiście tak znaczną izolacją od świata mugoli i niezrozumieniem wobec jej fascynacji.
- To kwestia tego, że cenię czarodziejów, którzy nie negują wszystkiego co mugolskie dla zasady – powiedziała. – Chociaż przyznaję... Nie znam zbyt wielu palących czarodziejów w Anglii.
Parsknęła cichym śmiechem, kręcąc się nieznacznie na piachu w poszukiwaniu wygodnej pozycji.
- Mój przyjazd to także dość poplątana sprawa – wyznała, wspominając lakonicznie o przyjacielu, którego poznała w Ameryce i namówił ją do powrotu, a także o pogorszeniu się stanu zdrowia ojca. Nie wdawała się jednak w żadne drażliwe szczegóły; w końcu byli sobie praktycznie obcy. – Tak... Swoboda była zdecydowanie większa. Przede wszystkim, status krwi nie miał takiego znaczenia, jak tutaj. No i czarodzieje byli otwarci na postęp, na świat mugoli. Z roku na rok coraz bardziej.
W Anglii o czymś takim mogła tylko pomarzyć, bo promugolscy czarodzieje nadal należeli do wyjątków od reguły. Alice w mugolskich ubraniach, woląca jeździć samochodem niż korzystać z teleportacji, uchodziła za dziwaczkę.
- Nie przejmuję się. Przecież właśnie tego się spodziewałam, wracając – rzekła. Już w Hogwarcie przestała się przejmować uwagami na temat pochodzenia. Jedyne, co ją bolało, to odrzucenie Glaucusa.
- Mi ciebie też, Samuelu – rzekła. Była przyzwyczajona do zwracania się po imieniu, tak też zwracano się do niej w Ameryce. Natomiast w Anglii nawet zwykłe powitania były bardzo oficjalne, co wprawiało ją w niemałą konsternację, a także rozdrażnienie, kiedy ileś razy dziennie słyszała te drętwe, archaiczne zwroty.
Mężczyzna najwyraźniej zauważył jej spojrzenie. Alice zagryzła wargę, zastanawiając się, czy jest sens o to pytać, ale po chwili wypaliła:
- Charlotte Skamander. Znasz ją, słyszałeś o niej cokolwiek?
Wyprostowała się nieznacznie. Nie zdradziła jeszcze, dlaczego dopytuje o Charlotte. Może zdradzi, kiedy uzyska potwierdzenie, że Samuel cokolwiek o niej wie. Choć zawsze zarzekała się, że nie potrzebowała matki i była szczęśliwa z samym ojcem, mimo wszystko teraz uczepiła się nadziei na dowiedzenie się czegoś o jej losach. Dlatego teraz jej jasne, niebieskie oczy wciąż były utkwione w twarzy mężczyzny, obok którego siedziała na pustej jeszcze plaży.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   20.10.15 22:50

Każdy jakoś zaczynał. Samuel pamiętał nie tak dawne czasy, gdy jeszcze jako kursant aurorski musiał przyglądać się tym doświadczonym, samemu będąc wciąż żółtodziobem. Nawet jeśli bardzo chciał od razu ruszyć do akcji, wszelkie treningi i egzaminy całkiem skutecznie potrafiły go zatrzymać. Szczególnie po treningowym wysiłku, kiedy większość po prostu padała na twarz, by złapać oddech. Tak, kurs aurorski to żadna zabawa. W końcu uczyło się narażać życie w starciach z czarnomagicznymi przestępcami.
Dziś mógł spoglądać no nowicjuszy, w niektórych dopatrując się swoich zachowań. Nie sadził jednak, by wielu było takich, którzy kierowali się podczas nauki, pobudkami jak Samuel.
- Obstawiam, że większość z nich zachowania ma bardzo mugolskie...w końcu można usłyszeć o uprzedzeniach. Niektórzy ludzie, niezależnie od talentu magicznego, po prostu obawiają się tego co nieznane. Dla naszej czarodziejskiej elity najłatwiej tego unikać i kazać innym to robić - choć słowa Skamandera brzmiały dość poważnie, kryła się w nich ukryta kpina dla szlachectwa. Gdyby jakiś nadwrażliwy arystokrata, usłyszał jego porównanie - na pewno zrodziłoby to przynajmniej oburzenie. Uśmiechnął się pod nosem, by zapamiętać i przy okazji - odpowiedniowykorzystać ten pomysł - w sumie masz rację, sam nie znam zbyt wielu osób, które towarzyszą mi w tym przyjemnym nałogu - zaśmiał się krótko, tak, a sprawczyni jego uzależnienia akuratnie palić przestała.
- Nie powiem...na nudę w życiu, to ty nie możesz narzekać - nie żeby jemu samemu brakowało rozrywek. Praca aurora potrafiła urozmaicić życie.
Sięgnął mechanicznie do swojej brody i policzka, kolejny raz pozostawiając pisakowe smugi. Ziarenka piasku opadły także na koszulę. czego się spodziewać na plaży? - Postęp? Masz na myśli ich wynalazki? - Samuel nie znał się za bardzo na technice mugolskiej, ale...w końcu był właścicielem motoru. Fakt, chwilowo popsutego, ale ...może dziewczyna będzie znała kogoś, kto byłby w stanie postawić na..koła, jego maszynę?
- Wybacz za szczerość, ale gdybyś się nie przejmowała, byłabyś w zupełnie innym miejscu - był lakoniczny w wypowiedzi, ale ubogacił ją uśmiechem. Nie nawykł do rozmawiania o prywatnych sprawach, dopiero co poznanych osób. Zresztą, sam miał problem w mówieniu o sobie, była to chyba typowa, męska zależność.
Kiwnął głową na przywitanie, ale głowę odwrócił dopiero, gdy podała znajome nazwisko. Swoje.
- Charlotte...- zmarszczył brwi, próbując skojarzyć informacje, jakie posiadał - zdaje się, że to moja dalsza kuzynka, która jakiś czas temu..zniknęła - znowu zawiesił głos, tym razem dając sobie czas na wyciągniecie papierosów - chyba musiałbym zapytać ojca o głębsze informacje - spojrzenie, które utkwiła w jego obliczu, było na tyle wymowne, że pytanie Alice musiało mieć głębsze dno - znasz ją? - zapytał krótko, by zaraz włożyć papieros do ust i odpalić zapalniczką. Nie częstował tym razem swej rozmówczyni. Nawet on nie palił tak dużo. Chyba.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   21.10.15 0:05

Alice zdecydowanie nie nadawałaby się na aurorkę. Ten zawód wymagał zarówno umiejętności (nie należała do wyjątkowo uzdolnionych czarownic, pod tym względem była raczej przeciętna), jak i zdyscyplinowania, z czym także miałaby poważne problemy, przyzwyczajona do samowolki, ceniąca sobie swobodę i niezależność. Odważna była, ale w nieco innym sensie niż ten, który był ceniony w aurorskim fachu. Jej odwaga przerażała się raczej w szczerości, pewnej buntowniczości i nie wstydzeniu się tego, kim była i jakie poglądy wyznawała. Ale nie miała zapędów do narażania swojego młodego życia, w którym jeszcze tyle ciekawych rzeczy mogła zrobić.
Niemniej jednak, była zadowolona z tego, kim była.
- Może masz rację. Nie znają tego, nie chcą poznać. Łatwiej założyć, że coś jest z gruntu złe, niż zadać sobie trud, by przekonać się, jak jest w rzeczywistości – podsumowała.
Nawet, jeśli zrodziłoby oburzenie – ona niezbyt się tym przejmowała. Nie była jedną z nich, więc nie mogli jej wykląć i skazać na wyobcowanie. Już była przecież wyobcowana w ich świecie.
- Ja też nie. W każdym razie, nie tutaj – rzekła. – Większość tutejszych czarodziejów nawet nie wie, co to jest.
Czarodzieje mieli swoje używki, jednak Alice była wierna tym mugolskim.
- Zdecydowanie nie mogę narzekać. Dzięki ojcu i jego wyjazdom widziałam w swoim życiu wiele naprawdę świetnych miejsc.
Oboje posiadali zamiłowanie do wyjazdów, nie lubili tkwić przez całe życie w jednym miejscu. Nic dziwnego, że zawsze, nawet kiedy Alice już dorosła, mieli tak dobre relacje, w końcu wiele ich łączyło, no i mieli tylko siebie.
- Tak, właśnie tak. Są rewelacyjne! Wiem, że większość czarodziejów woli się teleportować, ale to nie ma takiego uroku, jak jazda samochodem, podczas której można rozmyślać, widzieć różne rzeczy po drodze... – odpowiedziała. Gdyby wiedziała, że Samuel posiadał prawo jazdy na motor, z pewnością zapałałaby do niego jeszcze większą sympatią i podziwem.
- Nie wiem, może? – Wzruszyła wymijająco ramionami, słysząc jego stwierdzenie. Nawet, jeśli się przejmowała, nie zamierzała się tak łatwo do tego przyznać.
Kiedy jednak zeszli na rozmowę o Charlotte, spoważniała. Po jej bladej, piegowatej twarzy było widać, że była nieco spięta, co raczej rzadko jej się zdarzało. Podchodziła do życia na luzie, nie lubiąc się zamartwiać.
- Zniknęła? Jak dawno? – zapytała. W końcu równie dobrze mogło chodzić o zniknięcie dwadzieścia parę lat temu, kiedy to wyjechała z Thomasem Elliottem, jak i o coś późniejszego. Bo po porzuceniu męża i córki mogła przecież wrócić do rodziny. Albo i nie, bo przecież mogło się z nią stać mnóstwo innych rzeczy. To musiała dopiero ustalić i liczyła, że Samuel będzie coś wiedział. Po jego słowach znowu ożyła w niej nadzieja, że mógł coś na ten temat słyszeć. – To... - zawahała się na moment. - To moja matka. Nigdy jej nie poznałam i chciałabym czegokolwiek się o niej dowiedzieć.
Zacisnęła usta, a spojrzenie, które utkwiła w morzu, było nieco zacięte, uparte. Nie dało się jednak nie zauważyć, że z ogromną ciekawością wyczekiwała jego kolejnych słów. Zresztą, pomijając całą tą zagmatwaną kwestię matki, rzeczywiście bardzo dobrze jej się z nim rozmawiało. I może okaże się, że rzeczywiście byli daleką rodziną, która właśnie poznała się przez zwykły przypadek?


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   22.10.15 22:41

Czy Skamander był zdolny? Możliwe, że męskie ego nakazywałoby mu to stwierdzić. Choć, gdyby miał być całkowicie szczery, to bardzo mocno polegał na zaciętości. W pracy aurora, wybitnie mu się to przydawało. Gnał w swoich zadaniach i choć czasem wydawało się, że jego odwaga zahacza o głupotę, to nie wycofywał się. Może nawet był nadpobudliwy?
Wiedział na pewno, że praca mu odpowiadała. Nie cierpiał za to momentów, gdy trzeba było siadać za biurkiem. Wszelkie papierowe sprawy ograniczał do minimum. Przynajmniej, jeśli nikt mu tego nie utrudniał.
Czy się narażał? Tak. I robił to świadomie. Pewna niewypowiedziana część Samuela, gorzko potrzebowała odkupienia, którego wciąż nie znajdował.
- Punkt dla ciebie - strzelił palcami, które zaraz powędrowały w mokry piasek. Czuł, że wilgoć pełznie powoli przez nogawkę spodni, która już kilkakrotnie została obmyta przez słone fale.
- Nie wiem czy mógłbym się zgodzić. Nasza zgniła elita, choć głosi arystokratyczne zasady, więcej razi nurza się w nałogach, niż możemy podejrzewać - choć akurat Skamander podejrzewał o to większość szlachectwa. Nie żeby był uprzedzony...do uprzedzonych.
- Chyba sam powinienem kiedyś pojechać, gdzieś dalej - głos mu lekko zachrypł, przez maleńką chwilę mignęło mu wspomnienie dziewczyny, która przecież nie wychowywała się w Brytanii - powinnaś się cieszyć, że miałaś taką możliwość. Choćby takie szlacheckie kobiety. Im dużo ciężej liczyć na niezależność i swobodne wybory - choć było to niepoprawne, zdecydowanie cieszył się, że urodził się mężczyzną. Życie kobiet w czarodziejskich realiach, nie była zbyt zachęcające. Miały  o niebo mniej możliwości, wolności i zrozumienia.
W prawie czarnych oczach Samuela błysnęło światło, gdy Alice wspomniała o samochodach. Choć te mugolskie maszyny nie zafascynowały Skamandera, to przecież już niedaleko w temacie do motoru. Przynajmniej...na tyle, na ile się znał.
- Ja mimo wszystko wolę przemieszczać się czymś co nie zamyka mnie za szybami - spoglądał na swoją rozmówczynię swobodnie, bez skrępowania zatrzymując spojrzenie na jej twarzy - wolę motory - dodał jeszcze krótko. I chyba dlatego uwielbiał latanie miotle, jeszcze bardziej oddając się fascynacji Quidditchem. Nie potrafił pozbyć się uśmiechu. Głos także miał niższy. zawsze gdy mówił o jakiejś swej pasji, zmieniał ton głosu, który przyjemnie brzmiał w uszach.
Wyczuł zmieszanie u panny Elliot, dlatego nie drążył tematu, uznając za skończony. Na licach dziewczyny dostrzegał zmiany pod wpływem, prawdopodobnie napływających jak fale emocji. Piegi na policzkach i nosie ciemniały, choć Samuel mógł przypuszczać, że równie dobrze, był to efekt zachodzącego słońca.
Zatrzymał dym w płucach, kiedy zaciągnął się porządnie tytoniem. Zmarszczył brwi i wypuścił wstrzymywany oddech, kiedy usłyszał odpowiedź dziewczyny. Przechylił głowę, opierając brodę na swoim ramieniu.
- Czyli łobuz Los wywija kolejne żarty - choć w słowach czuc było powagę, czy nawet filozoficzną manierę, to gorzki wyraz, w jaki wygięły się usta Samuela, mogło sugerować ukrytą treść. Mężczyzna mógł przysiąc, że ów Los, jakkolwiek by go nie nazywać, testował na nim dziwne gry, czy sprawdziany. Poczynając od tych absurdalnych sytuacji, a kończąc na tych...za które wciąż miał ochotę kogoś zabić - mam propozycję - mówił nieco bardziej przed siebie, przez chwile omijając spojrzenie młodej panny -  spróbuję się czegoś o niej więcej dowiedzieć...albo poproszę ojca, byś mogła sama z nim porozmawiać, a Ty...- zawiesił głos i odwrócił głowę, by odsłonić jeden ze swoich niespokojnych uśmiechów, jakby czekał, aż pod wpływem jego spojrzenia, dziewczyna choć odrobinę się zawahała, odrobinę drocząc się, zapominając, czy też udając, że zapomniał o powadze omawianej kwestii. Nie było to złośliwe, choć prowokacją można było to nazwać - pomożesz mi znaleźć mechanika, który naprawi mi motor - parsknął na koniec wesoło, starając się, by i Alice nie miała mu za złe tak nietaktownego zachowania.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   23.10.15 0:18

Alice także nie lubiła siedzieć za biurkiem, za bardzo roznosiła ją energia. Raczej czekała z utęsknieniem, aż będzie mogła brać udział w zadaniach wymagających rzeczywistej współpracy z mugolami, bo wiadomo, że ministerstwo czasami musiało nawiązywać taki kontakt, oczywiście z odpowiednią ostrożnością, na przykład w różnych sytuacjach, kiedy mugole byli świadkami jakiegoś magicznego incydentu lub w świecie magii działo się coś, co mogło uderzyć także w mugoli. To brzmiało dużo ciekawiej niż przekładanie papierów czy roznoszenie dokumentacji. Co prawda już zauważono i zaczęto doceniać jej dużą wiedzę, ale mimo wszystko... Cóż, była zaledwie początkującą stażystką.
Uśmiechnęła się do niego lekko.
- Możliwe, choć pewnie mają własne, magiczne nałogi. – Wiedziała, że czarodzieje także mają sporo własnych używek. I na pewno mieli własne nałogi, bo mimo wszystko byli ludźmi tak jak i mugole, z tą tylko różnicą że znali magię. – Skoro dla niektórych wszystko, co mugolskie, jest tak bardzo złe i niegodne...
Zmarszczyła leciutko brwi.
- O tak, polecam. Zawsze warto zobaczyć coś więcej, na świecie jest mnóstwo pięknych miejsc. Poza tym... Takie wakacje z pewnością dobrze by ci zrobiły – stwierdziła; nie wiedziała jeszcze, że był aurorem, ale gdyby wiedziała, pewnie tym bardziej doradziłaby mu relaksujący urlop. – Oczywiście, że się cieszę. Nie chciałabym być jedną z tych szlacheckich dziewczątek, których życie polega głównie na robieniu za dekorację, bo chęć wyrwania się z tego schematu i zrobienia czegoś więcej doprowadziłaby do skandalu.
Wzdrygnęła się. Jako czarownica półkrwi, mogła się cieszyć znacznie większą swobodą i nie musiała na każdym kroku mieć się na baczności, czy coś, co robi, nie zostanie uznane za gorszące. Właściwie to sporo rzeczy, które zrobiła w życiu, w rodach czystej krwi byłoby kompletnie nie do pomyślenia. Choćby przygodne znajomości z mężczyznami, czy ogromna sympatia do wszystkiego, co mugolskie.
- Motory? – ożywiła się natychmiast, wyraźnie zachwycona, że jej towarzysz także doceniał mugolskie środki transportu. – To świetna sprawa, naprawdę! Mnie niestety nie udało się nauczyć dobrze jeździć, jakoś zawsze wolałam samochody.
Kilka lat temu, już w Ameryce, przez pewien czas chodziła z pewnym mugolem, który lubił jeździć na motorze i czasem zabierał ją na przejażdżki. Kiedy jednak już się rozstali, nie miała więcej okazji do dosiadania tego rodzaju maszyn, za to nie liczyła, ile razy urządzała sobie jazdy samochodem. Niewiele uczuć mogło się równać z tym, które towarzyszyło szybkiej jeździe po szerokiej, gładkiej autostradzie. Kiedyś nawet urządziła sobie z paroma znajomymi podróż przez całe Stany ze wschodu na zachód. Niezapomniane wrażenia.
- Można tak to ująć. – Skinęła głową, kiedy odpowiedział na jej wyznanie na temat matki. – Przyznaję, że sama jestem zaskoczona taką zbieżnością. To niesamowity zbieg okoliczności, że się poznaliśmy.
Obserwowała go, zastanawiając się, jak blisko byli spokrewnieni, doszukując się w nim jakichś podobieństw do siebie, czy do Charlotte, którą widziała jedynie na kilku starych zdjęciach sprzed ponad dwudziestu lat.
- Umowa stoi – powiedziała, słysząc jego propozycję. Znowu podała mu rękę, by przypieczętować umowę, którą zawarli. – Chętnie ci pomogę. Jestem pewna, że mój ojciec zna jakiegoś mechanika. Samochód, którym poruszam się po Anglii, należy do niego. Swój poprzedni sprzedałam jeszcze przed opuszczeniem Ameryki, a kupno nowego dopiero mam w planach.
...Kiedy już nazbieram trochę oszczędności za swój staż, dokończyła w myślach, wciąż jednak podekscytowana. Uczepiła się nadziei, że Samuel lub jego bliscy wyjaśnią jej wątpliwości na temat matki. Stanowczo odepchnęła od siebie obawy o możliwym rozczarowaniu.
- Porozmawiam z nim i spróbuję nawiązać z tobą kontakt – dodała po chwili. Zresztą, nawet się cieszyła, że będą mieli pretekst do kolejnego spotkania, bo zaintrygował ją, i to nie tylko dlatego, że prawdopodobnie był spokrewniony z jej zaginioną matką.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   24.10.15 22:27

Czy każdy szlachcic miał jakieś nałogi? Nie wiedział. Nie interesowało go to. Chyba, że...dotyczyło czarnej magii. Wtedy bardzo chętnie angażował się w lustrowanie ich poczynań, by ostatecznie zamknąć takie śmieci w Azkabanie. Choć ciemne interesy tego typu mogły dotyczyć niemal każdego, niezależnie od statusu krwi. Choć chętnie mógłby ingerować we wszystkie parszywe działania. Choćby atak na jego siostrzyczkę...nie był pewien, czy byłby w stanie pohamować wściekłości, gdyby dorwał tych skurwieli. Był szczególnie wrażliwy na krzywdę wyrządzanym kobietom. I ciężko czasem było mu to kontrolować.
- Możliwe, byleby mnie w to nie wciągali - mruknął trochę ciszej, bardziej chrapliwie, jakby złościła go sam idea pomysłu. Skamander nie był świętoszkiem, ale brzydziły go dewiacje z jakimi od czasu do czasu  się spotykał. Zazwyczaj podczas aurorskich dochodzeń.
- Ha! Nawet nie wyobrażasz sobie, jak trafnie strzelasz! - zaśmiał się, by na chwilę spojrzeć na Alice spod półprzymkniętych powiek. Była drobną dziewczyną, choć większość osób była przy nim zwyczajnie mniejsza. - a Ty czym się zajmujesz? Jeśli oczywiście mogę wiedzieć? Bo rozumiem, że twój przyjazd jest raczej na dłużej? - zwinnie przeszedł na temat dotyczący jego rozmówczyni. Nie miał ochoty mówić o sobie, rzadko to robił. Czuł się nieswojo.
- Co jakiś czas i tak słychać o jakiejś niepokornej damie..choć różnie to dla nich wychodzi - mówił nieco z zamyślenia. Nieco przerażała go myśl, że jego siostra przez ożenek z pseudoarystokratą, miałaby doświadczać podobnych przykrości. W ogóle, wolałby, żeby Judi omijała szlacheckie środowiska..bo częściej kończyło się to kłopotami. Nie widział jej na dworach...obłożoną masą ograniczeń, zasad i sztucznych uprzejmości. Zbyt dobrze ją znał, by uwierzyć, że pod takim naporem, nie zmarnieć i zgasnąć. Już jej i tak było niedaleko po...całej tragedii..przy której oczywiście Samuela nie było. I to była jego bolączka. Nie uratował siostry. Nie uratował też swej ukochanej...teraz więc próbował ratować każdego, kto był mu bliski, alby wyłapać całe to plugastwo, pożerające ich czarodziejską społeczność.
- Tak, zdecydowanie motory. Mam jeden...albo może nie mam, bo aktualnie nie działa - żachnął się, wciągając jednocześnie potężny i przyjemnie kojący haust dymu. Na powrót musiał korzystać z teleportacji, czy sieci Fiuu. Nie lubił jedynie Błędnego Rycerza i jego usług wolał nie sprawdzać. - Rozumiem, że masz prawo jazdy na samochód? masz swój własny? - zagadał. Choć sam raczej nie skorzysta z usług przejazdu samochodem, to sam fakt ich istnienia i korzystania, był dość fascynujący. Pamiętał, że Gabrielle próbowała go na taka przejażdżkę namówić, ale..zawsze odmawiał.
- Chyba się przyzwyczaiłem, że los bywa bardzo kapryśny i nieprzewidywalny - chciał dodać jeszcze "okrutny", ale tylko rozchylił usta, by biało-szara poświata papierosowego dymu, małymi kółkami uniosła się do góry.
- W takim razie nie ma innej możliwości, jak kolejne spotkanie - pokiwał głową, by otrzepać jedną dłoń z piasku. W drugiej wciąż przytrzymywał niedopalony pet. Słuchał jak dziewczyna, z nieskrywana pasją opowiadała o swoim ojcu. Jego odpowiedzi w tej kwestii były bardziej lakoniczne. Z ojcem bowiem rożnie bywało. Aktualnie dogadywali się, choć istniała między nimi jakaś niewidzialna ściana. - Kiedyś może spróbuję się nauczyć choć naprawiać własny motor, a póki co - muszę znajdować specjalistów. Dlatego dziękuję -  kiwnął głową, by pod wpływem ruchu, spadło jedno, czarne pasmo włosów na twarz. Skrzywił się lekko. Zawsze związywał włosy, dla wygody, ale...absolutnie nie pozwoliłby ich ściąć. Nawet jeśli go czasem irytowały.
- Wystarczy, że wyślesz sowę - zagasił w końcu papieros w mokrym piasku - nie wiem jak Ty, ale ja chyba bym się powoli stąd wynosił. Jak widzę pojawiają się pierwsi wygnańcy - wskazał ruchem brody na pojawiające się postaci na horyzoncie - i chyba mógłbym nieco osuszyć spodnie - i nieco je otrzepać z przyklejonych piaskowych drobin. Uśmiechnął się zachęcająco, by podciągnąć do tej pory wyprostowane nogi.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
 

Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18