Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Plaża   25.09.15 23:20

First topic message reminder :

Plaża

Piaszczysta plaża przy brzegu chłodnego morza; słychać miarowy szum spienionych fal, powoli otulających brzeg oraz krzyk skarżących się mew. Czuć delikatny zapach bryzy niesiony nadmorskim wiatrem. Piasek jest miękki, czysty, można w nim odnaleźć bursztyny lub muszle. Roztacza się stąd doskonały widok na zachodzące w morzu słońce.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 18
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Plaża   02.09.18 13:46

Cressida uśmiechnęła się nieznacznie.
- Znajduję. Należę teraz do rodu artystów, więc mąż i jego bliscy wręcz zachęcają mnie do tego, bym malowała – powiedziała. Było to bardzo kobiece i szlachetne zajęcie. Mogła malować nawet w ciąży i po urodzeniu dzieci, nie wymagało to dużego nakładu wysiłku. Poza tym macierzyństwo póki co nie było aż tak czasochłonne, kiedy większość niewdzięcznych zajęć spoczywało na barkach opiekunki, a Cressie mogła się cieszyć wyłącznie tymi przyjemnymi aspektami bycia matką, mając przy tym dużo czasu dla siebie. Jednak im dzieci będą starsze, tym bardziej będzie się starała wkraczać w ich wychowanie, nie zrzucając go tylko na barki guwernantki. Jej własna matka także miała czynny udział w edukacji swojego potomstwa i starała się poświęcać czas szczególnie córkom, kiedy ojciec więcej uwagi poświęcał synowi. Sztuka nigdy nie była wiodącą dziedziną praktycznych Flintów, ale wrażliwa Cressida jakoś od dzieciństwa zapałała wyjątkową sympatią do malarstwa i szybko odkryła szczególny talent w tej dziedzinie, prawdopodobnie odziedziczony częściowo po matce; Portia Flint także potrafiła ładnie malować, choć najmłodsza córka wyprzedzała ją zdolnościami. Bardzo możliwe, że to właśnie talent przyczynił się do tego, że rodzice Williama chcieli wybrać mu na żonę właśnie ją, dziewczątko z talentem, którym mógłby się zaopiekować nie tylko jako mąż, ale i mecenas sztuki. Jej ojciec nie pałał do malarstwa miłością, uważał je za niepraktyczne, ale też nie zabraniał Cressidzie tworzyć, wychodząc z założenia, że może utalentowana artystycznie córka będzie bardziej atrakcyjną kandydatką na żonę i że to zrekompensuje jej nieśmiałość i zahukanie. Większość mężczyzn w końcu lubiła kobiety-artystki, które znały swoje miejsce i szukały spełnienia poprzez kobiece zajęcia, a nie próbowały wchodzić w męską rolę. Taką kobietą była też Cressida. Czuła się spełniona, jednocześnie nie czując pokusy by przeciwstawiać się rodzinie. Rodzina była świętością, a sztuka przyjemną pasją, której tak chętnie poświęcała czas.
Na początku, kiedy ujawnił się w niej dar, rzeczywiście czuła się dziwaczką, ale z czasem zrozumiała, że jest wyjątkowa. Mogła mieć wgląd w wyjątkowy świat ptaków, czego nie potrafił nikt w jej najbliższej rodzinie. Ptaki także zawsze stanowiły jej okno na świat, opowiadając o tym, co widziały. Cressida wiedziała więc o skarbach lasu Charnwood więcej niż rodzeństwo, a nawet ojciec, bo czerpała ją od skrzydlatych leśnych mieszkańców.
Uśmiechnęła się lekko, patrząc na ptaszka przyjaźnie, kiedy i on zaczął do niej ćwierkać. Jego słowa rozumiała tylko Cressida.
Ale chwilę później zobaczyła, że plażą ktoś zmierza w jej stronę. Zauważyła granatową szatę, którą miał dziś na sobie jej mąż oraz znajome, lekko zwichrzone ciemne włosy. Ptaszek odleciał z jej palca, ale dziewczątko skupiło się na sylwetce małżonka, który najwyraźniej już ją znalazł po tym, jak mu czmychnęła po wyścigu.
- Przepraszam, chyba muszę już iść. To mój mąż – powiedziała. William tymczasem zbliżył się do nich i przywitał Artura uprzejmie, choć z pewnym dystansem. Cressida wiedziała, że mąż nie zmusiłby jej, żeby za nim poszła, ale zdała sobie sprawę, że robi się coraz później, słońce niedawno zaszło, a musieli jeszcze dotrzeć do domu. William oznajmił, że już załatwił świstoklik, którzy zabierze ich i parę jego krewniaczek które również przybyły dziś na festiwal do dworku.
Cressie pożegnała się z Arturem, po czym oddaliła się razem ze swoim mężem, już udobruchana po swojej wcześniejszej porażce i bardziej spokojna.

| zt.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Plaża   13.09.18 20:16

Och, nie chciała zajmować lordowi wiele czasu - pragnęła jedynie wyrazić swoją wdzięczność oraz uznanie dla ilości zorganizowanych atrakcji. Sama nie miała zamiaru brać udziału we wszystkich, ale z pewnością doceniała pracę włożoną w to, by ten festiwal był tak wspaniałym wydarzeniem. Na kolejne słowa pochwał odpowiedziała jednak już tylko rozpromienionym uśmiechem. Mogliby sobie tak dziękować i chwalić się wzajemnie chyba aż do znudzenia, dlatego też Florence poprzestała tylko na tym. Cieszyła się, ze jej potrawy trafiły w gust lorda (a także że najwyraźniej właściwie go tytułowała, bo się na nią nie obraził, niech Merlinowi będą dzięki!). Udział w tym konkursie było dla niej niezłym przeżyciem. Całe jej życie w sumie kręciło się wokół jedzenia - to była jej pasja, a także jej sposób na życie, w końcu lodziarnię na Pokątnej znało chyba każde londyńskie dziecko! Może tę tiarę kucharską, którą dostała w ramach nagrody, powiesi gdzieś na honorowym miejscu w lokalu? Nie był to wcale głupi pomysł. Nie mogła się doczekać, aż opowie o tym wszystkim Florkowi. Trochę żałowała, że nie widziała go wśród widowni, może jednak gdzieś się tam kręcił? Powinna się za nim rozejrzeć i podzielić czekoladą, którą dostała. No i musieli się razem zaplanować jakie słodycze kupią w Miodowym Królestwie.
- Dobrze lord wyczuwa! Gryfonka całym sercem - potwierdziła. Chyba jeszcze bardziej udzielił się jej radosny duch tego wydarzenia, a także entuzjazm jej rozmówcy. Dostrzegła jednak te drobne znaki, świadczące o tym, że mężczyzna się spieszy. Nie dziwiła się zbytnio, dobrze wiedziała że przy organizacji podobnych wydarzeń jest pełno roboty! Czasem ciężko znaleźć choćby chwilę, by zwyczajnie usiąść i odsapnąć! Dlatego nie zamierzała się już wdawać z nim w głębsze dyskusje. Posłała Archibaldowi jeszcze jeden, ostatni uśmiech, pragnąc jeszcze tylko dodać na sam koniec: - Gdy po festiwalu znajdzie lord chwilę czasu, zapraszam na porcję lodów na Pokątną! - Nie mogła się powstrzymać. - Nie będę już lorda zatrzymywać. Do zobaczenia!

zt




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5963-skrytka-bankowa-nr-1488 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
Zawód : łamaczka klątw
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
.
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Plaża   23.09.18 22:28

| 06.08

Chociaż nie przepadała za towarzyskimi spędami i tłocznymi miejscami znów pojawiła się w Weymouth. Podczas gdy spora część gości Festiwalu szykowała się teraz do obserwowania wyścigu, Lyanna nie skierowała się tam; nie miała większej ochoty występować na pokaz, tak, aby ją wszyscy widzieli, nie czuła też ciągot do obserwowania jak jeżdżą inni, zapewne w większości nieznani jej ludzie. Z tego samego powodu nie zgłosiła się również do jutrzejszego meczu, tym bardziej, że ostatni raz w quidditcha grała na swoim szóstym roku nauki. Z czasem pasja do szukania znicza przygasła i na siódmym roku zrezygnowała z gry na rzecz skupienia się na nauce. Miała przecież znacznie ambitniejsze cele niż uganianie się za latającymi piłkami, choć odkąd zanikła teleportacja, na miotle latała dość często.
Ten moment, kiedy spora część miejsc się wyludniała, bo większość ludzi skupiała się, by obserwować jedną z festiwalowych atrakcji, wydawał się idealny na załatwienie pewnej drobnej sprawy. W ustronnym zakątku między lasem a plażą Lyanna dokonała małej, umówionej transakcji. Po wszystkim schowała starannie zapakowany dla bezpieczeństwa przedmiot do torby. Zbadaniem i zdjęciem klątwy mogła zająć się później, w domowym zaciszu, do którego zamierzała wkrótce powrócić. Plusem niezależnej pracy było bez wątpienia to, że nie musiała każdego ranka skoro świt zrywać się do pracy, tym bardziej, że raczej nie doleci do Londynu przed zmrokiem. Do wieczora było coraz bliżej.
Ruszyła w stronę plaży, która znacząco się wyludniła i można było pospacerować tu spokojniej niż w środku dnia. Lyanna naprawdę nie lubiła zbyt zatłoczonych miejsc, o wiele lepiej odnajdując się w samotności i ciszy. Teraz wokół nie było żadnych irytujących, piszczących dzieciaków ani słodkich dziewczątek wzdychających do przystojnych kawalerów. Jedynie kilku spacerowiczów, którzy tak jak ona nie poszli na główną atrakcję i samotnie kontemplowali ciszę i spokój tego miejsca, przerywaną jedynie szumem fal łagodnie obmywających brzeg. Lyanna podeszła do wody, tym razem nie bawiąc się w niedorzeczne szopki pokroju rzucania do niej wianka. Jedynie stanęła na brzegu, wpatrując się w dal i pozwalając, by wiatr rozwiewał długie, gęste i poskręcane włosy. Choć wychowała się w Londynie, w morskich krajobrazach krył się pewien powiew inności od miejsc, które widywała na co dzień. Festiwal był też swego rodzaju okazją do pooglądania ludzi, zwłaszcza teraz, w tym roku, kiedy tyle się wydarzyło, a oni mimo wszystko próbowali się bawić. Nieświadomi tego, że za ich plecami toczyła się walka o porządek nowego świata. Ale Lyanna od czerwca była już świadoma o wiele więcej, także odnośnie wielu wydarzeń, które tak nurtowały innych, zmuszając do snucia rozważań, kto za tym wszystkim stał.


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
no chodź, chodź ze mną do łóżka
ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka
poczujemy się wzajemnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka, no chodź
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   23.09.18 23:18

Wizyta na jarmarku okazała się bardzo dobrym pomysłem - nie dość, że moją kostkę zdobiła elegancka bransoletka spleciona z włosów syreny, dzięki której czułem się zwinny jak gazela, to jeszcze w kieszeniach spoczywał grzybowy susz. Ten właściwie zamierzałem spożyć od razu, ale na szczęście zanim kilka pojedynczych, długich nóżek i malutkich kapelusików wylądowało w moich ustach, doszedłem do wniosku, że ćpanie w samotności to żadna frajda! Potrzebowałem towarzystwa do tego grzybowego tripa, tak w razie czego jakby towar okazał się jednak za mocny, a mnie by już kompletnie pojebało. Z takimi mocnymi używkami nie było żartów! I chociaż miałem chęć wznieść się gdzieś na wyżyny szamanizmu, to niestety musiałem poczekać. W zamian co rusz pociągałem z piersióweczki, racząc przełyk sporymi łykami wyskokowych trunków.
W tej chwili wyłaniałem się z pobliskich krzaków, poprawiając spodnie i wciskając za pas poły jasnej koszuli, ozdobionej w drobne, haftowane stokrotki. Trochę to niedbale wyszło ostatecznie, ale nieszczególnie się tym przejmowałem. Buty już dawno zrzuciłem, teraz dyndały mi z szyi splecione ze sobą sznurówkami, nogawki spodni podciągnąłem prawie że do kolan. Wstąpiłem na plażę, czując pod bosymi stopami wilgotny, chłodny piasek, moje włosy, skręcone w ciasne spirale, tworzące wokół głowy chaotyczną aureolę, targała morska bryza, której zapachem zaciągnąłem się łapczywie. Kochałem morze, a ono pokochało mnie, będąc jedyną kochanką, w której ramiona wciąż chciałem wracać. Tęskniłem za dniami spędzonymi na statku, za skrzypiącymi deskami, za zapachem mokrego drewna, za gwiazdami wyznaczającymi trasę. Nie służyło mi życie na lądzie, nie chciałem tak egzystować, chociaż powoli zacząłem przyzwyczajać się do myśli, że miną zapewne długie miesiące zanim ponownie ruszę za horyzont. Przeczesałem palcami włosy, przymykając na moment oczy, a kiedy ponownie je rozchyliłem dostrzegłem kobiecą sylwetką stojącą bliżej linii wody. Jej długie pukle, układające się w loki, tańczyły wokół szczupłego ciała, prowadzone kolejnymi podmuchami wiatru. Przesunąłem wzrokiem od góry do dołu, nieco dłużej spoglądając na kształtne, kobiece pośladki. Fiu, fiu! Niezła szprycha, hehe! Jeszcze raz poprawiłem ubranie, po czym ruszyłem w jej stronę zatrzymując się tuż obok. Ukradkiem obczaiłem ją z przodu - wciąż dobra dupencja; po czym wbiłem spojrzenie w horyzont, na którym wisiała czerwona kula słońca.
- Nie ma piękniejszego widoku niż ten, kiedy morze połyka słońce. - zagadnąłem, odwracając twarz w jej kierunku i wykrzywiłem usta w iście czarującym uśmiechu - Nie idziesz, pani, na gonitwę? - zapytałem, chociaż nie wyglądała jakby się tam wybierała. To nawet lepiej, ja również nie kwapiłem się do obserwowania jeźdźców. Co innego jutrzejszy mecz Quidditcha! Na ten zacierałem już ręce.






Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5963-skrytka-bankowa-nr-1488 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
Zawód : łamaczka klątw
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
.
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Plaża   Yesterday at 13:30

Lyanna syciła się samotnością i pogrążyła się w myślach, nie spodziewając się, że jej spokój zostanie przerwany. Stała nad brzegiem, odziana w dopasowaną w talii czarną szatę i z rozpuszczonymi włosami, które teraz porywał wiatr. Miała dość samotniczą naturę i nie miała zbyt wielu znajomych, nie wspominając o przyjaciołach. Nie było łatwo być czarownicą półkrwi obracającą się w konserwatywnym gronie zwolenników czystej krwi i większość jej relacji była dość warunkowa, z kolei większość rodziny odrzucała ją przez fakt, że swoim zmieszanym statusem kalała ich nazwisko, była czarną owcą.
Z biegiem czasu przyzwyczajała się też do tego, jak reagowali na nią mężczyźni i że jej wygląd nie budził obojętności, a zainteresowanie. Matka, poza pozostawieniem jej niewybaczalnej w oczach reszty rodziny skazy na krwi, podarowała jej również urodę; tak wynikało z niechętnych relacji ojca, bo sama nigdy nie widziała swojej matki nawet na zdjęciach, które ojciec zniszczył, gdy wyszło na jaw jej kłamstwo co do statusu krwi. Nie chciał zachować żadnych pozostałości po tym, jak go okłamano i uwiedziono.
Gdyby jednak wiedziała, jakie myśli miał zbliżający się do niej mężczyzna, nie byłaby zadowolona. Kiedy tylko usłyszała obok siebie głos, odruchowo zwróciła się w tamtą stronę, odwracając spojrzenie od czerwieniejącego słońca zbliżającego się nieuchronnie do horyzontu, zwiastującego rychły zachód i koniec tego przedostatniego już dnia Festiwalu Lata.
Mężczyzna był zaledwie parę centymetrów wyższy od niej i miał potargane włosy. Mogła przysiąc, że gdzieś kiedyś widziała tę twarz, że nie był jej zupełnie obcy. Ale lata w Hogwarcie nie pozostawiły po sobie zbyt wielu trwałych relacji, nie mogła też dokładnie spamiętać wszystkich ludzi, z którymi miewała tam do czynienia, zwłaszcza, że większość czasu i tak spędzała wśród Ślizgonów, niewiele interesując się uczniami innych domów, może z wyjątkiem niektórych osób spośród Krukonów. Oczywiście jego oblicze mogło jej też mignąć później, chociaż raczej nie w ministerstwie, zdecydowanie nie wyglądał na urzędasa, raczej na szukającego szczęścia przybłędę, którego z jakiegoś powodu przywiało akurat do niej. Nie miał lepszego towarzystwa? Tak czy inaczej – pozostawił po sobie silne wrażenie, że nie widziała go po raz pierwszy.
- Zaiste – przyznała lakonicznie. – I nie idę, nie interesuje mnie patrzenie jak ludzie których nie znam ścigają się na latających koniach – dodała, nie przestając lustrować go czujnym wzrokiem. W rzeczywistości nie wiedziała, czy będzie tam ktoś, kogo znała, może tak, a może nie. Podejrzewała jednak że zastanie raczej tłum paniczyków z wysokich rodów popisujących się umiejętnościami przed równie nadobnymi damami. Była chłodna i nieprzystępna; nie należała do kobiet, które łatwo było zbajerować. Nie lubiła też tego, więc automatycznie nastawiała się nieufnie i chłodno do każdego, kto próbował. A ten tutaj zdecydowanie nie wyglądał jak ktoś, kto mógłby ją zainteresować w jakimkolwiek aspekcie. Czystość jego krwi także była bardzo wątpliwa. – Dlaczego ty nie idziesz, tylko zaczepiasz nieznajome kobiety szukające samotności i ciszy z dala od tłumów? – zadała mu pytanie, dając jasno do zrozumienia, że nie jest zbytnio zainteresowana jego towarzystwem, kimkolwiek był. Skoro nie zidentyfikowała go od razu jako kogoś, kto był kiedykolwiek dla niej istotny, nie mógł należeć do tego grona, a był zapewne jedną z wielu twarzy widzianych gdzieś przelotnie, bez większego znaczenia.


Powrót do góry Go down
Elodie Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6266-elodie-parkinson https://www.morsmordre.net/t6336-lethe https://www.morsmordre.net/t6343-once-upon-a-time https://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t6333-skrytka-bankowa-nr-1568 https://www.morsmordre.net/t6335-elodie-parkinson
Zawód : Lady Harlequin
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Oh dear diary, I met a boy - he made my doll heart light up with joy
OPCM : 12
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Plaża   Today at 2:57

6 VIII 1956

Niebo nabierając rozkosznie błękitnej barwy, przywiodło ze sobą miękkość białych obłoków oraz letnią bryzę, omiatającą niemalże czule spacerujące po rozgrzanym piasku postacie. Słońce górujące na horyzoncie roztaczało sobą niezaprzeczalne ciepło oraz doprawdy niepasujące jakże do otoczenia, potworne widmo opalenizny, tudzież innego skalania porcelanowej skóry narażonej na jego działanie. Perspektywa ta jakże okrutna i niezwykle gorsząca, nie była w stanie powstrzymać młodziutkiej lady przed opuszczeniem zacisznych, przyjemnie chłodnych ścian rodowej rezydencji. Nazbyt złakniona uwagi, otulona puchem oczekiwań i potrzeb własnych, za nic miała narastającą niechęć wobec szlamolubnych Prewettów, nastawiona głównie na mnogość doznań oraz potencjalnych przyjemności. Płoche serce nie napełni się smutkiem, gdy w następnym roku zostanie odmówione jej uczestnictwo w kolejnym Festiwalu Lata — będzie wtedy przykładną żoną, cieszącą oczy swego męża oraz otoczenia i jeśli los będzie łaskaw, również przyszłą matką troszczącą się nazbyt przesadnie o rosnące w jej łonie życie. Szczerze wątpiła — a przynajmniej, lubiła sobie wyobrażać, iż wątpić będzie — że jasną główkę wypełniać będą dąsy i grymasy wobec zabaw, które traciły coraz bardziej swój urok, a powoli przekształcały się w plebejskie, tanie rozrywki, gdzie wulgarność oraz głęboki stan upojenia były nazbyt liczne dla tak wrażliwej osóbki, jak ona i przyćmiewały znacznie wszelkie atrakcje. Póki co jednak pragnęła korzystać z ostatnich dni oddechu, nim polityka na dobre zagości w życiu wszystkich arystokratów, tym samym nakazując obranie coraz to nowszych ścieżek, jakimi prowadzić będzie ich przeznaczenie. Potrzebowała również czasu, a także oderwania myśli od zbliżającej się daty premiery jej drugiej książki, wprawiającej ją na przemian w ekscytujące rozedrganie po lęk ogromny, spędzający z cienkich powiek błogi sen. Tak też ze szczególnym uczuciem przekonała panią matkę, iż wspaniale będzie pojawić się na terenie festiwalu i poświęcić te chwile, na pielęgnowaniu znajomości w nader beztroskiej atmosferze. Czyż nie to winno przyświecać temuż wydarzeniu? Przyjaźń, miłość, dobro. Czy istniały piękniejsze ludzkie przymioty?
Nie uważa lord, iż niezwykłym jest fakt, że nieważne cóż przyjdzie ścierpieć magicznemu społeczeństwu, natura i tak niewzruszenie pozostanie równie olśniewająca, co zawsze? — pyta cicho Ellie, tchnięta jakąś swoistą tkliwością, gdy przyszło orzechowym tęczówkom omieść ogrom morskich wód roztaczających się przed nimi. Wystarczyło wykonać ledwie cztery kroki, by chłodna toń falami mogła omieść drogocenne buciki wyszywane srebrną nicią. Swą uwagę odrywa zaraz od otoczenia, kierując ją ku mężczyźnie stojącym tuż u jej boku. Zaproszenie na wspólny spacer od lorda Shafiq przyjęła ze zdziwieniem oraz ulgą, mogąc wymknąć się szczebioczącym cioteczkom prosto sprzed ich perfekcyjnie kształtnych nosków. I chociaż za nimi dzielnie oraz niestrudzenie nadal podążała przyzwoitka, tak lady Parkinson z radością mogła zaczerpnąć powietrza bez lęku, iż zaraz zostanie zasypana coraz to wymyślniejszymi radami i gratulacjami odnośnie niedawnych zaręczyn. Któż by pomyślał, iż nadchodzące zaślubiny wpędzą w ślubną gorączkę prędzej jej krewne, niźli samo dziewczątko? Ma ochotę roześmiać się, różane wargi skrywając zaraz za opuszkami szczupłych palców, obawia się jednak, że nagła wesołość może wzbudzić pytania od strony egzotycznego uzdrowiciela, stąd pozwala sobie na li jedynie figlarny uśmiech, rozjaśniający delikatną twarz. Choć Zachary nigdy nie sprawił jej smutku, będąc nadzwyczaj cudownym kompanem do spędzania wspólnie czasu, tak Elodie nie czuła się nazbyt pewnie, jeśli chodziło o zwierzanie się z bolączek przedmałżeńskich. Wszelkie lęki oraz obawy zamknęła głęboko na dnie serca, raz jeszcze opierając się całkowicie na pewności oraz zgubnych słowach narzeczonego, tchnących wiarą w lepsze jutro. Dlatego też troska nie kala lic artystki, smutek nie osiada w wiotkim ciele — miast tego jest pogodna, wdzięczna i całkowicie skupiona na swym celu. Pragnęła odnaleźć najpiękniejsze muszelki, jakie skłonne było podarować jej morze i nic nie mogło jej powstrzymać! Chyba że piach, przez który obcasy bucików zapadały się nieprzyjemnie, a ona co i rusz musiała poprawiać wiklinowy koszyczek zawieszony na zgięciu ramienia.




The ugly years of being a fool
...Ain't youth meant to be beautiful?
Powrót do góry Go down
 

Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18