Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Wrak Golden Hind
AutorWiadomość
Wrak Golden Hind [odnośnik]06.03.16 2:58
First topic message reminder :

Wrak Golden Hind

Nawiedzony wrak, na którym ponoć pływać miał sam Czarnobrody stoi przycumowany przy brzegu i od lat pozostaje nietknięty. Tak przynajmniej głosi legenda podtrzymywana od lat przez zamieszkujące stary statek… duchy. Ukryte w spróchniałych skrzyniach i ciemnych katach czekają tylko, by móc przestraszyć kolejnego śmiałka, który postanowi się zapędzić do środka. Z czasem jednak atrakcja ta stawała się coraz popularniejsza wśród młodych czarodziejów, dlatego duchy porzuciły dawne zajęcie, a przynajmniej częściowo. Dzisiaj bowiem straszą dalej, ale już dla zabawy. Wrak Golden Hind uchodzi za jedną z ciekawszych atrakcji dla czarodziejskiej młodzieży, która zakłada się o to, komu uda się przejść przygotowaną przez duchy ścieżkę strachu. A nie jest to łatwe!

Możliwość gry w wodne wyścigi
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 22:35, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrak Golden Hind - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]04.12.19 3:29
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 58
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrak Golden Hind - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]06.12.19 0:52
Zauważyła, że żeglarze powoli zaczęli zauważać, że wyczarowany przez nią ogień nie miał na celu w ogóle ich zranić - całkiem dobre spostrzeżenie, trzeba było przyznać. Bo nikogo nie chciała tutaj skrzywdzić, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to tylko ich praca. I tak na pewno oberwą, kiedy już w końcu zorientują się co właściwie się stało na statku i tak naprawdę celem nie był zwykły wandalizm czy zwrócenie na siebie uwagi jakiejś bandy dzieciaków. Ale na to musieli jeszcze trochę zaczekać. Gdy tylko napis uformował się w powietrzu, Marcella ponownie dosiadła swojej miotły. Musiała tylko zaczekać jeszcze na znak, który pokaże, że już wszystko gotowe.
I go dostała. Nadleciała kolejna iskrząca kula, tym razem nie wyczarowana przez nią, choć pewnie każdy ją otaczający mógł tak sądzić. Słyszała, że zaczynają krzyczeć, by się zatrzymała.
Ich niedoczekanie. Nie mogła dać się złapać. Miała dość problemów w pracy, po takiej akcji pewnie szybko nie zostałaby na stanowisku.
O ile w ogóle nie trafiłaby na ciepłą kozetkę w Tower of London. W końcu przecież wtedy ten atak byłby oczywisty, gdyby tylko zauważyli nieobecność ładunku. Znak oznaczał, że powóz, który miał zabrać ładunek już się pojawił i musieli szybko zbierać manatki. Musiała też sprawdzić jak poradził sobie Steffen. To nie tak, że mu nie ufała, jednak chłopak wydawał się... Nadpobudliwy. Zdawała sobie sprawę z tego, że jej samej daleko było do profesjonalizmu, jednak odpowiedzialność, która spływała teraz na nią wydawała się o wiele większa.
Złapała za trzonek miotły i po raz kolejny spróbowała się wzbić, by wznieść się wyżej i zobaczyć jak miałaby wyglądać sytuacja. I cokolwiek by się stało - wiedziała, że należało będzie to naprawić, a jeśli nie... To przecież świetnie, nie? Mała kulka światła na chwilę znowu odwróciła uwagę żeglarzy, jednak na pewno niedługo się rozpłynie,więc musieli działać naprawdę szybko, nim podniosą alarm na dobre. Chciała skierować się w stronę portu, gdzie czekał już ich transport.

| rzut na latanie na miotle, poziom II


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]06.12.19 0:52
The member 'Marcella Figg' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 81
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrak Golden Hind - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]06.12.19 1:06
Steffenowi z zachwytu zaparło dech w piersiach, gdy udane zaklęcie kameleona ukryło ładunek. Pudła wtopiły się w tło i przelecą do wozu zakamuflowane, o ile nikt nie będzie wpatrywał się w niebo.
Finite Incantatem - pomyślał, aby zakończyć działanie własnego Gemino. Kradziony ładunek był teraz pozbawiony zabezpieczeń i zakamuflowany, fałszywy duplikat znajdował się na pokładzie, a Marcella...
...z niepokojem poderwał wzrok w górę i odetchnął z ulgą, widząc jak czarownica siedzi na miotle cała i zdrowa i kieruje się w stronę ich transportu. Była bezpieczna, więc mógł się stąd ewakuować. Nie chciał, by ktokolwiek go zauważył.
Dłonią wskazał dywanom, gdzie lecieć, gestem kazał im na siebie poczekać i przemienił się w szczura. Zwinnie schował się między załadowanymi na dywany pudłami i... ruszyli!
Zachwycony gryzoń obserwował ląd z lotu ptaka, aż dywany wylądowały w zacisznym, leśnym zaułku, gdzie znajdował się ich wóz ze sprzyjającym Zakonowi woźnicą. W tym samym momencie, przy wozie wylądowała również Marcella - cąła i zdrowa!
-Piii piiiii pi! - pisnął podekscytowany szczur, wybiegając zza pudeł. Nadal pozostawały zakamuflowane (i dobrze, będzie im łatwiej ujechać dalej stąd!), więc musiał wszystko wyjaśnić pannie Figg i ich pomocnikowi.
Ach, jeszcze jeden szczegół... Przemienił się z powrotem w człowieka i natychmiast zalał swoich sprzymierzeńców potokiem słów.
-Niesamowite, jakie akrobacje tam wywijałaś! Ładunek jest tutaj, zaklęcie Kameleona potrwa jeszcze kilkanaście minut, więc możemy bezpiecznie ruszać! Na pokładzie zostawiłem fałszywy duplikat, złamałem wszystkie zabezpieczenia i okiełznałem... o nie, gdzie one lecą? - jego potok słów został przerwany ukłuciem rozczarowania. Dywany same (!) zsunęły pudła na ich wóz, ale zaraz potem ukłoniły się szarmancko Steffenowi i poderwały się do lotu. Zmierzały z powrotem w stronę statku, a że również były zakamuflowane, to szybko zniknęły Steffowi z oczu.
-Szybko, zmywajmy się stąd, zanim ktoś ogarnie, że te dywany zachowują się dziwnie... Brawo, brawo nam! - zaproponował ściszonym głosem, po czym uśmiechnął się triumfalnie i wskoczył na wóz. Jako, że Marcella z powodzeniem rozkojarzyła żeglarzy, to nikt nie zorientował się jeszcze, że to kradzież - a nie wandalizm - była ich celem. Czekała ich więc pośpieszna, ale względnie spokojna droga do Zakazanego Lasu i Oazy.

/zt x 2 :pwease:


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 30 +4
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 35 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]14.01.21 22:15
Za statkiem...

Opodal wraku Golden Hind, na zamarzniętej tafli, trwa niekończąca się wojna... na śnieżki. Między walczącymi przemykają duchy, które odwracają uwagę od lecących śnieżek psikusami, a te - atakują ze wszystkich stron.

Wojna na śnieżki
Usiłując trafić czarodzieja śnieżką, należy posłużyć się mechaniką rzutu do celu. Należy założyć, że postaci zaczynają, stojąc tuż obok siebie. Mogą się jednak od siebie oddalać w każdej turze, zgodnie z poniższą tabelą:

ZwinnośćOdległośc możliwa do pokonania
0-52 metry na turę
6-93 metry na turę
10-154 metry na turę
16-245 metrów na turę
25+6 metrów na turę

Rzut do tarczy
Na polanie lewituje kilkanaście mniejszych i większych tarcz, do których można rzucać śnieżkami. Rzut co celu odbywa się zgodnie z ogólną mechaniką rzutu do celu, przy czym mała tarcza podwyższa bazowe ST o 5, a duża obniża o tyle samo.

Należy uznać, że jedno pole w tabeli oznacza ok 2 metry.

TarczaPunkty za trafienie
6 metrów, duża1 pkt
8 metrów, mała2 pkt
12 metrów, duża3 pkt
18 metrów, mała4 pkt
26 metrów, mała6 pkt
40 metrów, mała7 pkt

Czarodzieje przeważnie przed rozpoczęciem zabawy ustalają między sobą, na ile rzutów grają.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrak Golden Hind - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]21.05.21 20:10
data do ustalenia
Od kiedy na całych wyspach nasilił się zbrojny konflikt, Halbert starał się unikać wizyt w Londynie. Zdawane mu przez brata relacje nie napawały go optymizmem. Nigdzie nie mógł czuć się bezpiecznie, a na pewno nie w jaskini wszelkiego zła, jakim stała się stolica. Herbert utrzymywał jednak, że posiadając zarejestrowaną różdżkę ryzyko przykrych komplikacji malała. Grey pamiętał jednak jak został potraktowany we wrześniu, kiedy to znalazł zawieszone na portowych ulicach plakaty z własną podobizną, gdzie rzekomo nawoływał do buntu, trzymając stronę goblinów bojowych. Pomijając już irracjonalność zaistniałej sytuacji i późniejsze nieporozumienie z przedstawicielami straży Ministerstwa, pozostał niesmak, przez który Halbert zrezygnował z wizyt w Londynie na rzecz innych źródeł dostaw.
Tym razem zdecydował się przezwyciężył swoją niechęć. Uśmiech starej znajomej miał być wystarczającą rekompensatą za napięcie i wywracający się w niechęci żołądek. Szedł właśnie wzdłuż linii brzegu magicznego portu, mrużąc oczy od błyszczącego bielą śniegu. Był przekonany, że niska temperatura będzie mu bardziej doskwierać, lecz narzucone na ramiona palto w pełni wystarczało na grudniowe ochłodzenia. Opatulony beżowo-brązowym szalikiem, jaki wyszedł spod szydełka Hattie, zatrzymał się przy wraku Golden Hind, sięgając wzrokiem po oblodzonej powierzchni, ku zgromadzonym na tafli czarodziejom. Grey nie był pewien co powinien sądzić na temat śmiejących się serdecznie czarodziejów, którzy w tak beztroski sposób spędzali czas, podczas gdy zdecydowana większość Anglii pogrążona była w chaosie, gdzie wielu straciło dach nad głową, a ulice spływały brunatną posoką.
Ileż by oddał, by wróciły prawdziwie radosne chwile sprzed lat, ale czy naprawdę kiedyś było lepiej? Odkąd sięgał pamięcią starał się trzymać tylko tych momentów, które zapisały się w podświadomości ciepłem i miłością, lecz nie zdołał nigdy wymazać tych, na wspomnienie których zasychało gardło, a do oczu napływały łzy.
Z rozmyślań wyrwał go tępy ból, w jednej chwili jego policzek zaczął piec przenikliwym chłodem, jaki zmusił go do powrotu do rzeczywistości. Obleczone w skórzane rękawice dłonie bezpieczne były od chłodu, sięgnął jedną z nich do twarzy, ze zdumieniem spostrzegając, że właśnie dostał… śnieżką? Wytarł policzek wierzchem dłoni, rozglądając się za tym, kto wymierzył w jego stronę cios, lecz zebrani na tafli ludzie zdawali się w ogóle go nie dostrzegać.
- Co do… - zaczął do samego siebie szeptem, kiedy w ostatniej chwili spostrzegł kolejną, szybującą w jego kierunku kulę. W ostatnim momencie uchylił się i marszcząc brwi zszedł na lód, idąc w stronę kryjącej się między duchami ciemnowłosej kobiety, która ewidentnie zbierała się do tego, by wymierzyć w niego kolejny pocisk.
- Celny rzut! - zawołał do niej, nie mogąc oprzeć się, by unieść kąciki ust w niepewnym uśmiechu. Nie chcąc być jej dłużnym schylił się, zgarniając w dłonie śnieg i formując z nich kulę. Nic się chyba nie stanie, jeśli zatrzyma się tu na kilka dłuższych minut, prawda?


may the flowers remind us
why the rain was necessary

Halbert Grey
Zawód : toksykolog, ogrodnik Prewettów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
to plant a garden
is to believe in tomorrow
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9087-halbert-grey https://www.morsmordre.net/t9093-lobuz https://www.morsmordre.net/t9092-halbert https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9099-skrytka-bankowa-nr-2133 https://www.morsmordre.net/t9091-halbert-grey#274380
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]04.06.21 16:14
Czubek buta zanurzony w śniegu przesuwał się powoli, wyrysowując kolejny finezyjny kształt, który niemal równocześnie rysował demimoz, wraz z rozbłyśniętymi błękitem oczyma. Fascynujące były umiejętności magicznych stworzeń, a możliwość posiadania jednego z nich i obserwacji zachowań, była dla magizoologa czystą przyjemnością. Nieraz zderzała się, z tym że zwierzę reagowało znacznie prędzej od jej ruchów, przewidując czynności, lecz tworzenie niejako „sztuki” było czymś zupełnie nowym. Z drugiej strony Rumianek znał Forsythię już na tyle długo, by móc znać jej pewne wzorce zachowań, a to z pewnością pomagało mu w przewidywaniu, jaki kierunek przybierze jej rysunek. Wykonawszy plątaninę kresek, przyjrzała się odbiciu lustrzanemu, które wykonało magiczne stworzenie i zaśmiała się pod nosem, by zaraz potem poczochrać jasne futro. – Spryciarz – stwierdziła krótko. Może tak powinna go nazwać? I tak zwracała się do niego w tak wielu formach, że dziw brał, skąd demimoz wiedział, że akurat chodziło o niego. Zaraz potem wyciągnęła z kieszeni pigwę i podała ją Rumiankowi, aby nagrodzić go w jakiś sposób. Magiczne stworzenie porwało przekąskę w łapki i prędziutko ruszyło w kierunku wraku statku, gdzie po kilku susach znalazło się na krawędzi i maskując swoją obecność, pozostało zaledwie lewitującym szalikiem i owocem na burcie. Forsycja nie protestowała, ruszyła za zwierzakiem, rozglądając się po okolicy.
A gdyby tak rzucić w kogoś nieznajomego śnieżką? Dać się ponieść nieodpowiedzialnym gestom, porzucić zdrowy rozsądek, będący tak wielkim utrapieniem. Co jeśli trafi w szlachcica? Ważkiego polityka? Wywoła kłótnię i zderzy się z lodowatą ścianą codzienności? Jednak słodki posmak złośliwości powiódł jej dłoń otuloną ciemnoniebieską rękawiczką do śniegu. Przez chwilę formowała kulkę, starając się utrzymać idealną krzywiznę, niemal taką, jaką widywała nocami na niebie. Pełnię księżyca, trzymaną w dłoni w tak ulotnym momencie, by zaraz puścić ją pędem – niczym kometę – zderzającą się z nieznajomym mężczyzną. Zaraz uskoczyła na bok, kryjąc się między sylwetkami duchów, by ulepić kolejną kulę, mogącą zesłać na nią… no właśnie, co?
Dziękuję! – odkrzyknęła, kłaniając się w pas, gdy dłoń z uformowaną kulką powędrowała za plecy, zaś druga wykonała finezyjny gest. Nie brzmiał na złego, a raczej na rozbawionego – czyli jednak opłacił się chwilowy poryw infantylności. Nie czekając wiele na dalszą reakcję mężczyzny, wyprostowała się i zamachnęła, ciskając śnieżką po raz kolejny, tym razem za cel obierając sobie jego ramię, w którym trzymał śnieg.

| zaopatrzenie: pigwa 1 sztuka

poglądowa mapka:

| Mini-mechanika, żeby pojedynek nie trwał w nieskończoność: każdy celny rzut śnieżką zabiera -5PŻ
Żywotność:
Halbert - 232/232 (niemechanicznej śnieżki nie liczyłam)
Forsycja - 210/210


| Tura ataku, rzucam w Halberta (bazowe st20-10(I poziom spostrzegawczości wg mechaniki rzutu do celu)-18(zx2) = st-8... Czyli wyjdzie, chyba że rzucę k1)

IDZIEMY DO SZAFKI


I wciąż nie starczało, i ciągle było brak
Ciągle bolało, że ciągle jest tak

Forsythia Crabbe
Zawód : Magizoolog w Ministerstwie Magii
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
l'appel du vide
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8816-forsythia-a-crabbe https://www.morsmordre.net/t8824-maypole#262975 https://www.morsmordre.net/t8825-my-awful-tragedy#262980 https://www.morsmordre.net/f299-brook-street-72 https://www.morsmordre.net/t8821-skrytka-bankowa-nr-2082#262964 https://www.morsmordre.net/t8822-forsythia-crabbe#262969
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]04.06.21 16:14
The member 'Forsythia Crabbe' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 54
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrak Golden Hind - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]28.08.21 22:34
| wracamy z szafki

Wdrapanie się na podkład starego wraku zajęło mu dłuższą chwilę. Musiał wpierw zdjąć rękawice, które utrudniały mu chwytanie się wystających elementów burty, wsunął je do kieszeni płaszcza i przedostał się na szczyt. Z ciężkim westchnieniem wsparł się dłońmi na biodrach i wyjrzał za burtę, w dół na wciąż przerzucających się śnieżkami czarodziejów.
- Sprytna taktyka - przyznał z uznaniem, bo sam nie wpadłby na podobny pomysł. Wrak nie wydawał się być najbezpieczniejszym miejscem do przebywania (o wspominaniu nie wspominając!) sam fakt, że wciąż się nie rozsypał był wyłącznie potwierdzeniem, że podtrzymująca go magia była naprawdę silna. Czy chciał jej wierzyć na słowo honoru? Jeszcze chwilę temu szczerze wątpił, że uda mu się w ogóle wdrapać na szczyt burty, ale widać jego kości nie były jeszcze tak stare, jak czasem narzekał. Potarł o siebie dłonie, choć zdyszany wspinaczką nie miał problemu z doskwierającym chłodem. - Stąd naprawdę jest niezły widok - stwierdził z pełnym przekonaniem i otrzepał ze swojego płaszcza resztki śniegu, jednocześnie unosząc wzrok na prowodyrkę zamieszania, dopiero teraz mogąc przyjrzeć jej się z bliska. Panna wydawała się być młoda, czy tak w dzisiejszych czasach wyglądają nastolatki? Zmrużył lekko oczy, starając się przypomnieć czy tak też je zapamiętał, ale i z jego pamięcią było w ostatnich czasach różnie, przez co łapał się na zapominaniu choćby przekazywanych mu przez matkę nowinek o dalekich kuzynach. Był to efekt zmęczenia, osiągniętego wieku czy też zwyczajnie takie informacje wpadały mu jednym uchem, aby drugim wypaść? Dopiero wtedy jego wzrok spoczął na zaczarowanym stworzeniu, jakie po raz pierwszy w życiu miał okazję zobaczyć na własne oczy. Zamrugał kilka razy, sięgając pogodnym wzrokiem wzdłuż owiniętego szalikiem Rumianka - a może Spryciarza?
- Fascynujący! - przyznał od razu, robiąc ostrożne pół kroku, bo przecież nie wiedział czy swoim zachowaniem go nie wystraszy i nie wywoła jakiejś nagłej reakcji. - Czy to… demimoz? - spytał ze ściągniętymi brwiami, nie potrafiąc oderwać od niego wzroku. O tych stworzeniach wiedział tyle, co nic, poza podpisem pod ilustracją w podręczniku. Nie sądził, że angielskie warunki są dla nich odpowiednie, przez co nigdy specjalnie ich nie wyglądał. Z każdym dniem okazywało się, że świat miał przed nim więcej tajemnic, niż dotychczas sądził, że chciałby odkryć.


may the flowers remind us
why the rain was necessary

Halbert Grey
Zawód : toksykolog, ogrodnik Prewettów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
to plant a garden
is to believe in tomorrow
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9087-halbert-grey https://www.morsmordre.net/t9093-lobuz https://www.morsmordre.net/t9092-halbert https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9099-skrytka-bankowa-nr-2133 https://www.morsmordre.net/t9091-halbert-grey#274380
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]11.11.21 16:07
13 lutego
Trzynastego lutego siłą rzeczy została zmuszona do opuszczenia Areny w celu załatwienia kilku sprawunków, choć na szczęście te kwestie kończyły się równie szybko, co zaczęły i dzisiejszy dzień miał nie być wcale wyjątkiem, gdyby nie spontaniczna decyzja, że może wreszcie pierwszy raz pójdzie na świąteczny jarmark, który tak naprawdę miała pod nosem a jakoś od końca grudnia nie znalazła ani czasu ani sposobności, by się tam przejść i zobaczyć z jakiego powodu wszyscy uważali to za dobrą rozrywkę. Kiedy po przejściu między straganami jarmarkowymi podążyła za tłumem gapiów, miała wrażenie, że była właśnie świadkiem czegoś dziwnego. Chociaż wychodziła z założenia, że w swoim krótkim życiu widziała już zbyt wiele i równie niewiele ją mogło zaskoczyć, obserwacja lewitującej pomiędzy ludźmi szabli była czymś na tyle egzotycznym, że nie mogła przejść obok niej obojętnie. Zaintrygowana przez dłuższy moment czekała, aż sytuacja rozwinie się, lecz ku swojemu niezadowoleniu nie wydarzyło się właściwie nic. Być może się przeliczyła lub jeszcze nie do końca rozumiała tegoroczny motyw, o ile jakikolwiek był, dlatego wyruszyła na dalsze zwiedzanie. Tym samym dotarła do pola, gdzie rozgrywała się bitwa na śnieżki.
Po kilku minutach obserwowania chichoczących ludzi i zagrywek, które nie były do końca fair, zamierzała się oddalić, kiedy bardzo szybko dostrzegła jak kilku obserwatorów bitwy na śnieżki pośpiesznie zaczęło uciekać a powód okazał się równie zaskakujący, co jeszcze przed paroma minutami. Uciekający ludzie oddalali się nie ze względu na wymierzone w ich stronę śnieżki, lecz broń, którą widziała przecież zupełnie niedawno. Do śmiechu przestało jej być za to już po kilku sekundach, gdy zaklęta szabla doczepiła się personalnie do niej wykrzykując coś w niezrozumiałym, lecz kojarzonym przez Fletcher, języku. Próbowała odejść, lecz szabla uparcie lewitowała za nią i najwidoczniej nie zamierzała odpuścić. Wyglądało na to, że miała wybitne szczęście i w tym momencie nie pogardziłaby kimś, kto ten przeklęty, obcy język rozumiał i wyjaśniłby jej co tu się właśnie dzieje.
Musiała znaleźć pomoc, ale nie za bardzo wiedziała gdzie; wracanie do domu z tym, co podążało za nią jak cień i wykrzykiwało różne dziwne rzeczy było stosunkowo niebezpieczne, tak samo jak stanie w paraliżu na polu pełnym ludzi, którzy zdążyli zwrócić na nią swoją uwagę. I nie tylko ludzie; duchy również wydały się zaintrygowane niecodziennym zjawiskiem, a to był już chyba wyczyn.
A może to był tylko element jarmarku i wszystko miało się zaraz uspokoić? Nawet jeśli, ten żart nie wydawał się jej wcale zabawny. Odzyskując władzę w ciele ruszyła pośpiesznie w kierunku alejki, z której przyszła, ale festiwal żenady zaczął nabierać na sile, kiedy parę kroków dalej wpadła prosto w czyjeś plecy i odbijając się jak piłeczka, gruchnęła plecami o ziemię.


go alone
my flower, and keep my whole lovely you; wild green stones alone my lover and keep us on my heart.
Nora Fletcher
Zawód : charakteryzatorka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
get ready to unleash hell
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
https://i.pinimg.com/564x/e7/d3/7d/e7d37d08346e18fdd609380ea235b124.jpg
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9477-nora-fletcher#288762 https://www.morsmordre.net/t9895-kiedys-bedzie-sowa#299361 https://www.morsmordre.net/t9892-cute-but-psycho#299346 https://www.morsmordre.net/f370-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t9903-skrytka-bankowa-nr-2170#299562 https://www.morsmordre.net/t9898-n-fletcher#299381
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]07.12.21 12:32
Już dawno nie było mnie w stolicy; nie żebym na ten stan rzeczy narzekał, nie śpieszyło mi się do opustoszałego, zbyt dużego dla garstki mieszkających w nim czarodziejów miasta, musiałem jednak uciąć sobie krótką pogawędkę ze zleceniodawcą, przekazać mu wykonany talizman do rąk własnych – i dla swojego, i dla jego spokoju. Zima trwała w najlepsze, nie mógłbym ryzykować, że towar przepadnie wraz z Freyą w jednej z tych gwałtownych śnieżyc, które nadciągnęły nad Anglię wraz z początkiem lutego, choć niewątpliwie wolałbym zostać tego dnia na terenie Lancashire; po tym, jak do Gawry próbował wedrzeć się wygłodniały garboróg, a znajome ziemie przykryła gruba warstwa śniegu, ręce miałem pełne roboty. Również farma Despenserów wymagała dodatkowej uwagi, której nie zamierzałem jej odmówić. Ale skoro już zostałem zmuszony do tej porannej wyprawy, to po dobiciu targu skierowałem się do dzielnicy portowej, by raz jeszcze przejść brzegiem rzeki, przekonać, czy zimowy jarmark wciąż przyciągał spragnione pozornej beztroski – lub wprawiającej w osłupienie brutalności, wszak jedną z głównych atrakcji była spływająca krwią arena walk – tłumy.
Ominąłem jej okolicę szerokim łukiem, wciągając głowę w ramiona, wbijając dłonie w kieszenie płaszcza; podejrzewałem, że kolejny nierówny pojedynek odbywany ku uciesze skrzywionej gawiedzi miał rozpocząć się dopiero za kilka godzin, jeśli nie po zmroku, wolałem jednak nie ryzykować. Słyszałem, że w ciągu dnia szczuto tam na siebie psy. Jakim to trzeba było być idiotą...? Nieważne. Wciąż miałem w sobie na tyle rozsądku, by nie wpadać tam i nie próbować uwolnić męczonych zwierząt, choć niewątpliwie ktoś powinien się tym zająć; krążące wokół namiotu straże skutecznie utrzymywały mój gniew w ryzach.
Dlatego właśnie wolałem przejść się spokojniejszą częścią jarmarku, rzucić okiem na kolorowe stragany, pustą o tej godzinie scenę czy skrzącą się w promieniach słońca zamarzniętą taflę Tamizy. Przystanąłem i wygiąłem usta w niewielkim uśmiechu na widok ganiających się ze śnieżkami dzieciaków; czy Jarvis byłby zadowolony mogąc wziąć udział w takiej bitwie...? Możliwe. Wolałem jednak dmuchać na zimne – niech Ministerstwo mówi, co tylko chce, ja wciąż nie wierzyłem, że Londyn jest bezpieczny.
Wtedy też zauważyłem to... coś. Nie żeby zdziwili mnie uciekający ludzie; śnieżne pociski latały to tu, to tam, całkiem normalnym pomysłem wydawało się unikanie kolejnych ataków. Moją uwagę przykuł przedmiot, który ich gonił. Jakaś broń. Nie miecz, a... szabla? Co u licha? To tak specjalnie? Zmarszczyłem brwi, z dystansem obserwując lewitujący kilka metrów dalej oręż; nie rozpoznawałem konkretnych słów, słyszałem jednak, że coś mówi.
Powinienem to zignorować. Zmyć się stamtąd dopóki jeszcze mogłem. Wyglądało jednak na to, że ożywiona szabla obrała sobie za cel jakąś drobną czarownicę, która nie wyglądała na szczególnie zadowoloną z okazanego jej zainteresowania. Z początku sparaliżowana – strachem? – uparcie tkwiła w miejscu, dopiero po chwili ruszając z środka ulicy, próbując uciec... I wpadła na jakiegoś postawnego jegomościa.
Podejrzewałem, że nikt nie zamierzał jej pomóc, choćby tej pomocy potrzebowała; niech będzie, że nie mam o ludziach zbyt dobrego mniemania. Może dlatego odnalazłem palcami różdżkę i, mając na oku podejrzaną broń, skróciłem dzielącą nas odległość. – Wszystko w porządku? O co z tym chodzi? – Wyciągnąłem ku niej wolną dłoń, gdyby przypadkiem nie była w stanie zebrać się do pionu o własnych siłach. Dopiero wtedy wsłuchałem się w wykrzykiwane przez szablę przesłanie.
Everett Sykes
Zawód : wagabunda
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You hate my bad behavior
You cut my loosened tongue

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9528-everett-sykes#289810 https://www.morsmordre.net/t9569-freya#291015 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f356-lancashire-forest-of-bowland-gawra https://www.morsmordre.net/t9570-skrytka-bankowa-nr-2189#291016 https://www.morsmordre.net/t9530-jareth-everett-sykes#289896
Re: Wrak Golden Hind [odnośnik]02.01.22 18:28
Nieznajomy miał rację; nikt nie zamierzał jej pomóc, a wręcz przeciwnie, zdezorientowani ludzie, gdy tylko nabrali pewności, że to nie jest jedna z atrakcji jarmarku a coś nieplanowanego, zaczęli oddalać się w popłochu, pozostawiając ją na pastwę losu na środku ścieżki. Próbowała wstać sama, rzecz jasna, ale oblodzona ziemia i skonfundowanie zdziałało na niekorzyść Fletcher. Nie dość, że z powrotem wylądowała na czterech literach, tak była bliska wrzaskowi, który nie wiedzieć czemu był w jej odczuciu jedyną pożądaną teraz reakcją. Tak samo jak położenie się na plecach w geście kapitulacji, kiedy nagle usłyszała za sobą obcy głos. Odwróciła się ku niemu, zmrużyła oczy, by dostrzec czy aby przypadkiem nie zwróciła na siebie uwagę tych, którzy kontrolowali ulice Londynu, ale mężczyzna wyglądał raczej na takiego, który zamierzał pomóc. I nie pomyliła się, bo już po chwili chętnie skorzystała z wystawionej ku niej dłoni a potem stanęła nieco za nim, za jego plecami, spoglądając na szablę. Nie, żeby zamierzała wystawić go na pożarcie magicznej broni, choć to mogło tak wyglądać, ale trzymał różdżkę i z pewnością lepiej wiedział co można zrobić, niż ona, lekka ignorantka, gdy dochodziło do zaklęć obronnych.
Merlinie, gdybym ja wiedziała... – westchnęła ciężko – obserwowałam bitwę i nagle pojawiła się ona, cała na biało, wykrzykująca coś, czego za cholerę nie rozumiem... na logikę domyślam się, że nie zamierza mnie opuścić, co się ruszę, to ona za mną, ale nie każ mi tego teraz demonstrować, proszę, tu jest zbyt ślisko na takie wątpliwe zabawy – asekuracyjnie jednak sięgnęła po różdżkę, w głowie zaś próbowała przypomnieć sobie, czy na jarmarku było jakiekolwiek stanowisko z magicznymi szablami, ale nie przychodziło jej nic na myśl. Podczas swojej wizyty skupiła się raczej na pierdołach, słodyczach, biżuterii, niż czymś, co nijak jej nie obchodziło.
Nie wiem skąd ona się wzięła, może z jarmarku? Może był jakiś pokaz, zabawy z szablą, nie wiem, nie wiem co im wszystkim siedzi w głowach; kto w ogóle wypuszcza gadającą szablę z kufra, ludzie kochani – oburzyła się, chociaż w praktyce czas i okoliczności na oburzanie się pasowały do siebie jak pięść do nosa, i była ostatnią osobą, która powinna akurat teraz się na tym skupiać. Wystawiła czubek nosa zza męskiego ramienia i spojrzała na niego uważnie. – Wyglądasz tak, jakbyś rozumiał co ona wykrzykuje – a może się tylko myliła i nadzieja okaże się płonna?


go alone
my flower, and keep my whole lovely you; wild green stones alone my lover and keep us on my heart.
Nora Fletcher
Zawód : charakteryzatorka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
get ready to unleash hell
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
https://i.pinimg.com/564x/e7/d3/7d/e7d37d08346e18fdd609380ea235b124.jpg
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9477-nora-fletcher#288762 https://www.morsmordre.net/t9895-kiedys-bedzie-sowa#299361 https://www.morsmordre.net/t9892-cute-but-psycho#299346 https://www.morsmordre.net/f370-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t9903-skrytka-bankowa-nr-2170#299562 https://www.morsmordre.net/t9898-n-fletcher#299381

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Wrak Golden Hind
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach