Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Serpentine Lake   29.04.16 2:36

First topic message reminder :

Serpentine Lake

To w tej okolicy londyńczycy najchętniej schładzają się latem. Chłopcy na golasa wskakują do wody, dziewczęta ochładzają się w cieniu otaczających jezioro drzew. Grono łabędzi wyczekująco łypie na każdego, kto zjawi się w okolicy, w nadziei na poczęstowanie chlebem - choć czasem trudno stwierdzić, czy próbują prosić, czy grozić.
Nazwa jeziora czarodziejom nieodłącznie kojarzy się z legendą o młodej wiedźmie, która uciekając przed mugolskim linczem przez Hyde Park miała nagle oddać się strachowi - który jako potężny wróg przejął nad nią kontrolę i doprowadził do potężnego, ostatniego w jej życiu napadu serpentyny. Potężny wybuch magii wydrążył koryto, a płaczące niebo zalało je słoną wodą; odtąd Hyde Park został przedzielony jeziorem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Kawaler
I need someone to show me my place in all this.
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   01.02.18 19:26

Dobrym znakiem było to, że małżeństwo nie zmieniło podejścia Cressidy do rodziny, choć należało też zauważyć, że miała ogromne szczęście, iż trafiła na wyrozumiałego męża, który nie zamierzał jej kontaktów z krewnymi w jakikolwiek sposób ograniczać. Jednak Alphard podejrzewał, że tolerancja ta tyczy się przede wszystkim najbliższej rodziny, zaś dalszych krewnych – niewygodnych z punktu widzenia Fawleyów – zwyczajnie nie obejmowała. I wcale nie zdziwiłoby go to, gdyby to właśnie do jego osoby spośród wszystkich Blacków miano najwięcej zastrzeżeń, skoro nigdy nie był do końca personą szablonową.
Może więc powinniśmy dobrze się rozejrzeć, czy aby nikt z wyższych sfer nie czai się w pobliskich krzakach, aby obrzucać nas zgorszonym spojrzeniem – zaproponował z łobuzerskim uśmieszkiem, nie biorąc sobie do serca tego, że w ten sposób jawnie kpi sobie z pewnych zasad, według których żyje ta najwyższa klasa czarodziei. Oczywiście, rozumiał ogromne znaczenie tradycji dla ich świata, jednak nie w każdym przypadku należy się do nich sztywno stosować. Niby jakie zgorszenie może budzić to, że kuzynostwo ucięło sobie przyjemną pogawędkę? Choć jego droga kuzynka zmieniła nazwisko, dla niego nie miało to większego znaczenia, bo wciąż pozostawała sobą, choć już zdecydowanie dojrzalszą wersją siebie. Została już żoną, została matką, a to chyba wciąż nie wywierało na nim odpowiednio mocnego wrażenia, jakby jeszcze w to nie dowierzał. – I dla mnie nie ma to tak wielkiego znaczenia – oznajmił spokojnie. – Zawsze będę w tobie widział dziewczynkę biegnącą w kierunku ptasich treli.
Właśnie ten obraz wywarł w nim dzieciństwie największe wrażenie, więc nie potrafiłby wyrzucić go ze swojej głowy. Miał wiele podobnych wspomnień z wizyt w rodowej siedzibie Flintów.
Już widzę te wszystkie lady, które zechcą podzielić się z tobą cennymi poradami na temat odpowiedniego wychowywania potomstwa. Ale może i te młodsze zechcą zamienić słowo ze świeżo upieczoną matką, aby przygotować się do tej roli.
Może niepotrzebnie ją straszył podobną wizją, jednak nie mógł się powstrzymać, a rozbawiony uśmiech cisnął mu się na usta. Zaraz nawiedził go kolejny scenariusz do zrealizowania na sabacie, który niezmiernie go ucieszył, więc natychmiast się nim podzielił.
A Lupusowi na pewno przykażę zatańczyć z tobą w moim imieniu – obiecał jej z chytrym błyskiem w oku, nawet nie wstydząc się tego, że to młodszego brata obarcza podobną odpowiedzialnością. Zresztą, wierzył, że tanie z kuzynką na pewno będzie dla niego powodem samej przyjemności, choć nie miał nawet pewności, czy ten zjawi się na sabacie albo czy zechce odstąpić na krok swą zacną narzeczoną.
Przytaknął na jej opinię odnośnie talentów, z którą zresztą się zgadzał. Każdy podziwia dzieła sztuki za ich wyjątkowość, więc oczywistym jest, że straciłyby swój urok, gdyby każdy potrafił wykonać je własnymi rękoma. Ludzka różnorodność budziła w nim zachwyt, nawet jeśli była jednocześnie źródłem dla wszystkich konfliktów. Łatwiej ludziom wskazywać na różnice występujące między nimi, niż szukać punktów wspólnych. To różnice stają się zarzewiem konfliktów. Nierówności społeczne i ekonomiczne nieraz zaprzątały jego myśli, bo przecież wśród czarodziejskiej społeczności właśnie o nie się rozchodziło w głównej mierze. Z drugiej strony zawsze wierzył w to, że przypisywanie każdemu jego pozycji jest kluczem dla odpowiedniej organizacji życia społecznego.
Zazwyczaj ciężko jest ludziom uwolnić się od mojej osoby, więc raczej nie powinnaś liczyć na to, że szybko się mnie pozbędziesz – rzucił w żartach, chcąc uczynić ich ostatnią wymianę zdań jak najbardziej wesołą. A może chciał jeszcze przez tę krótką chwilę rozkoszować się możliwością powiedzenia czegoś w pełni swobodnie, trudno mu było oszacować. Ociężale podniósł się ławki, następnie zgarnął z oparcia swoją marynarkę, co prawda nieco pogiętą, ale po cóż miałby przejmować się tym szczegółem, jakże nieistotnym. – Zatem do rychłego zobaczenia, Cressido – pożegnał ją tymi słowami wraz z lekkim ukłonem. Spokojnym krokiem skierował się dalej parkową ścieżką, rozkoszując się promieniami słońca muskającymi jego twarz.

z tematu


Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   02.02.18 14:10

Ślub sporo zmienił w życiu Cressidy; nosiła teraz inne nazwisko i musiała opuścić Charnwood, by zamieszkać w posiadłości Fawleyów w Krainie Jezior, musiała szybko nauczyć się, jak być żoną – choć w chwili ślubu miała niecałe dziewiętnaście lat. Nadal jednak utrzymywała bardzo bliskie relacje z rodzicami, rodzeństwem i innymi Flintami oraz krewnymi Flintów, była osóbką bardzo rodzinną i nie zamierzała odcinać się od ludzi, którzy byli dla niej ważni przez całe jej życie. To, że przyjęła nazwisko męża i opuściła rodzinne gniazdo po ślubie było naturalną koleją rzeczy czekającą każdą pannę, ale nie był to powód, by odrzucać to, kim była wcześniej. Fawleyowie byli zresztą bardzo specyficznym rodem, który nade wszystko miłował sztukę i nie angażował się w polityczne spory, więc i od Cressidy nikt nie wymagał dobrego zorientowania, jasnego stanowiska ani odcięcia się od panieńskiego rodu. Kobietom pod wieloma względami było trudniej, ale też pod innymi łatwiej, bo nie ciążyła nad nimi taka presja jak nad męskimi członkami rodu. Miały po prostu dobrze wyglądać u boku mężów, rodzić dzieci i ewentualnie spełniać się twórczo. Niczego więcej od nich nie wymagano.
- Miejmy nadzieję, że nie. A nawet jeśli... Nie żałuję tego spotkania. – Uśmiechnęła się lekko do Alpharda; mimo wszystko jego mniej skostniałe podejście do życia działało na jego korzyść, przynajmniej w oczach Cressidy. Ona sama, mimo swojej obecnej roli żony i matki, w głębi duszy wciąż pozostawała wrażliwą nastolatką, choć musiała się przystosować do okoliczności i do obowiązków, które na niej spoczęły. Miała własną rodzinę, a to oznaczało odpowiedzialność, nawet jeśli nie tak dużą jak ta która spoczęła na barkach jej męża. W środku jednak wciąż czaiła się tamta mała, ruda dziewczynka, która biegała boso po trawie i wysłuchiwała ptasich opowieści.
- To dobrze – przytaknęła. – A ja zawsze będę przypominać sobie ciebie wspinającego się na drzewa wbrew zakazom matki – dodała z uśmiechem; Alphard jako dziecko miał odwagę do buntowania się, która mimo jej raczej spokojnego i niebuntowniczego charakteru w tamtym czasie intrygowała jej dziecięcą naturę, więc jego towarzystwo ciekawiło ją bardziej niż sztywnego i poważnego Lupusa, mimo że to on był jej bliższy wiekiem. – Może jestem sentymentalna, ale wspomnienia to coś, co warto pielęgnować. – Przynajmniej te dobre. Ale dzieciństwo Cressidy nie zostało naznaczone żadnym naprawdę złym doświadczeniem, dorastała szczęśliwie i spokojnie.
- Kto wie? Całkiem możliwe. Trochę brakowało mi towarzystwa w ostatnich tygodniach – przyznała. Właściwie to czekała na sabat, chciała nadrobić towarzyskie zaległości i spędzić przyjemny czas z mężem, bo jakby na to nie patrzeć, na każdym sabacie w jakim uczestniczyła tańczyła z nim; nawet wtedy, kiedy jeszcze nie byli małżeństwem ani nawet narzeczeństwem, a William z jakiegoś powodu do niej lgnął. – Lupus pewnie będzie zajęty własną narzeczoną – rzekła, ciekawa, czy gdzieś go tam zobaczy z kobietą wybraną mu przez ród.
Z drugiej strony trochę się przed sabatem stresowała, zastanawiając się, jak będzie wyglądał w świetle nieprzyjemnych wydarzeń ostatnich miesięcy, i jak wpłyną one na atmosferę panującą na salonach. Ale teraz nie chciała o tym myśleć, nie lubiła myśleć o niczym nieprzyjemnym.
- Do zobaczenia, Alphardzie – powiedziała, kiedy się żegnali. Odprowadziła go jeszcze wzrokiem, kiedy oddalił się ścieżką, a po chwili sama też wstała z ławeczki i znalazłszy odpowiednio ustronne miejsce, teleportowała się.

| zt.







Powrót do góry Go down
 

Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Lake Conroe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18