Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 H. Wright

Go down 
AutorWiadomość
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime21.06.18 16:01

Wsiąkiewka

storm in the sky fire in the street


Wartość żywotności: 222

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5180-200
71-80%brak-10158-179
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15135-157
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20113-134
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz i kontratak-3091-112
31-40%metamorfomagia, animagia-4069-90
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5047-68
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, odskoki w walce wręcz-6024-46
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702-23
0Utrata przytomności

Praca


Pojedynki
▲ Lipiec/sierpień Maxine [P]
▲ Lipiec/sierpień Brendan [P]
▲ Wrzesień/październik Rosemary [W]
▲ Styczeń/luty/marzec Sigrun [W]


Projekty
XXX


Inne




[bylobrzydkobedzieladnie]





If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die


Ostatnio zmieniony przez Hannah Wright dnia 02.12.19 13:18, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime08.09.18 10:39

MyślodsiewnieWspomnienia

Keaton | lipiec 1952 | A hand to hold in quiet times

Oczami wyobraźni - ją. Bardziej ją i jego niż jego i ją. Czasem również ich. To chyba ta konfiguracja wciąż, niezmiennie, zaskakiwała go za każdym razem, gdy scalał ten obraz w swojej głowie.
Czekał, pogrążając się w dychotomii napierających emocji. Spokój dryfował z nurtem kołaczącej o brzeg wody; zastygł jak ciało szamoczącego się w kropli bursztynu motyla - przerodził się w niepokój. Nigdy wcześniej nie czuł tego rodzaju niepewności, która, znów - paradoksalnie, wynikała przecież z pewności jego uczuć.


[bylobrzydkobedzieladnie]





If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die


Ostatnio zmieniony przez Hannah Wright dnia 02.12.19 13:25, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime19.03.19 10:31

RozgrywkaMaj i czerwiec

Józio | 3 maja | Sklep miotlarski

— Joe — szepnęła w jego ramię, wciskając się w nie mocno; ściskała go za kark z całych sił, jakby się bała, że nagle zniknie, rozpłynie się w powietrzu, lub okaże zupełnie nieprawdziwy, po raz kolejny udowadniając jej, że to, co oczywiste od trzech dni nie istniało. Mógł się okazać przywidzeniem, iluzją, a może halucynacją wywołaną oparami, których nie czuła. — To nie sen, prawda? To wszystko?
Sophia | 13 maja | Bodmin Moor

Uśmiechnęła się do siebie pod nosem. Na moment przymknęła oczy, a w jej uszach rozbrzmiały fanfary i hałas skandujących fanów na trybunach. Poczuła na twarzy chłód, świst powietrza, splecione w krótki warkocz włosy wypadały ze splotu pod wpływem nagłych zmian kierunku lotu. Lubiła to sobie wyobrażać; często odpływała myślami do miejsc, które budziły w niej ciepłe uczucia, poprawiały jej nastrój i napawały serce gorącem. I tak teraz, nawet nie wiedząc, kiedy puściła bransoletkę, chwyciła przed sobą powietrze i zaczęła przechylać się z boku na bok. Twarz jej stężała, brwi ściągnęły się ku sobie, usta spięły, wyrażając niecodzienne skupienie. Leciała na miotle, jej drużyna miała wygrać, gdy…
Zdała sobie sprawę, że nie jest sama;
Ben | 14 maja | Oranżeria

Jego ramiona wydawały się zwiotczałe, opadnięte wzdłuż dobrze zbudowanego, silnego ciała, nawet z przodu dało się zauważyć, że był pochylony do przodu, jakby dna barkach spoczywał mu balast, którego dłużej nie był w stanie udźwignąć. Zatrzymał się przed nią tak, jakby do tej pory była całkiem niewidzialna i niespodziewanie wyrosła spod ziemi, tarasując mu drogę. Wstrzymała gwałtownie powietrze, odruchowo wyciągając ręce przed siebie, choć przecież dla jego ciała stanowiła zgąbczoną i łatwą do pokonania przeszkodę.
Frederick | 14 maja | Dom Freda

Chciała w tym wszystkim brzmieć rozsądnie, bo zawsze była tą silniej stąpającą po ziemi. Chciała dokonać tego wieczoru mądrych wyborów i podjąć odpowiednie decyzje, takie, które utwierdzą go w przekonaniu, że czynił słusznie, wprowadzając ją w tajemnice Zakonu Feniksa. Drgnęła, Douglas Jones w szeregach wrogiej organizacji burzył wszystko, co do tej pory skrupulatnie w trakcie tej rozmowy składała. Klocki, z których powstawała wysoka wieża zachwiały się na samym szczycie. Poczuła ukłucie zawodu, w oczach zatańczyły iskry paniki. To nazwisko nie było jej obce, jak i postać przystojnego, psidwaczo uzdolnionego zawodnika. Przymknęła oczy, a czoło przetarła palcami na moment obniżając głowę.
Jackie, Just | 16 maja | Dach

jutro, cokolwiek przyniesie, jakiekolwiek nadejdzie i cokolwiek z nimi uczyni. Popatrzyła na Jackie, miała wrażenie, że nawet jej wyraz twarzy jakby złagodniał. Była małą kluską, tylko zgrywała twardzielkę, zupełnie jak ona sama. Miękka i pluszowa w środku. Jej gruba skóra zatrzymywała wiele złego, dusiła też w środku emocje, których Hannah nie potrafiła powstrzymać. Podziwiała je obie, każdą na swój sposób i były jej bardzo bliskie. Wizja tego, do czego się zobowiązały i tego, co mogło nadejść w każdej chwili przyprawiała ją o ścisk żołądka. Ale każda zrobiła to, dlatego, że chciała, dlatego, że było słuszne i dobre. Jakkolwiek straszne i trudne. Mogły temu podołać. Każda z nich i wszystkie razem.
Wszyscy | 10 czerwca | Dolina Glendalough

rzybyła z uśmiechem i garścią dobrego nastawienia. Ściskała rękę Tonks tak mocno, że przez chwilę miała wrażenie, że zupełnie skostniała od zimna i póki nie nadejdzie odwilż będą na siebie skazane. Przywitało je wiele znajomych twarzy, choć intuicyjnie wśród nich szukała tylko tej jednej. Teren bitwy prezentował się imponująco, ale ilość nagromadzonych duchów budziła w niej współczucie. Zbłądzone dusze, które nigdy nie zaznały spokoju, bo sprawy ziemskie trzymały je przykute łańcuchem wieczności.
Frederick | 19 czerwca | Cmentarz/Mung/Redakcja

Widok, jaki się przed nimi rozciągał wydawał się być jednym z tych koszmarów, z których człowiek chciał się obudzić jak najszybciej. To było dla niej nowe, ale od pierwszomajowego wybuchu nieustannie zmagała się z czymś, co do tej pory nawet jej się nie śniło i zamierzała stawić temu czoła. I przetrwać, a co najważniejsze wygrać. Nabrała powietrza w płuca, nie spoglądając już na Fredericka. Przecięte wielkimi skrzydłami powietrze doleciało do nich — mogłaby przysiąc, że tak się stało, że czuła jego podmuch. Uniosła wzrok wysoko, zaklęcie Foxa pomknęło w niebo, ale nie trafiło w przerażający cień. Idąc w ślad przyjaciela uniosła odruchowo różdżkę.

https://www.morsmordre.net/t357p30-izba-przyjec#131849
https://www.morsmordre.net/t23p15-redakcja-proroka-codziennego#132172


[bylobrzydkobedzieladnie]





If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die


Ostatnio zmieniony przez Hannah Wright dnia 02.12.19 13:11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime28.03.19 8:02

Lipiec i sierpień
4 sierpnia | Frederick | Wybrzeże
W całym tym jej festiwalowym obrazku, na którym dominowały barwy czerwieni i zieleni, wyrazy miłości i szczęścia jeden element wyraźnie odstawał. Frederick nie pasował do tej wizji, jaką wykreowała w głowie zanim udała się na wybrzeże, do tego miejsca, obrazu pełnego romantycznych uniesień, psuł jego harmonię i zaburzał stworzoną sztucznie równowagę. Była głupia i wyjątkowo naiwna, choć przed sobą i innymi, szczególnie braćmi, próbowała udowodnić, że jest inaczej. Nie chciała by postrzegali ją, jaką tą małą, tą nieszczęśliwie zakochaną, tą, której los wiecznie rzuca kłody pod nogi, której trzeba pomóc, którą trzeba pchnąć w odpowiednie ramiona, bo sama nie dawała sobie z tym wszystkim rady.

5 sierpnia | Przyjaciele Freda i Bena | Ogród za domem
Ujęła jego dłoń i obróciła się w piruecie, który pewnie dla mistrza tańca pozostawiałby wiele do życzenia. Ale jej to nie przeszkadzało, czuła się swobodnie. Tu przy nim, wśród najbliższych. Spódnica zatrzepotała, kiedy powróciła przodem do brata. Przetarła mu przelotnie dłonią brodę, na której zostały resztki zielonego alkoholu i uśmiechnęła się lekko, patrząc w jego duże, piwne oczy.

7 sierpnia | Masakratorzy | Na pełnym morzu
Spojrzała na dwóch przegadujących się o kolorach mężczyzn i przewróciła teatralnie oczami, gorzej niż czarownice w butiku, dyskutujące o odcieniu kupowanej spódnicy. Przywdzieje kolor wybrany przez brata, kapitana drużyny (z którego już teraz była szalenie dumna), zaś na jej plecach błysnął szczęśliwy numer siedem. To z siódemką grała w szkolnej drużynie i to z nią dziś doprowadzi drużynę do zwycięstwa.

15 sierpnia | Josephine | Sklep jubilerski
Nie wiedziała, ile będzie w stanie w ten sposób brylować. Przez chwilę nerwy zaczynały brać górę, aż w końcu zdała sobie sprawę, że to nic takiego. Nie musiałą kłamać, ani oszukiwać, a jedynie wykorzystać swoje umiejętności, z których korzystała na co dzień. Handel z hurtownikami, importującymi drewno nie było proste — zmieniali swoje ceny, casem próbowali ją oszukać. Sklep trzymał się, bo potrafiła ogarnąć go twardą ręką, wziąć się w garść i zająć wszystkimi sprawami twardo. Teraz też musiała taka być — nieugięta, zdyscyplinowana i twarda. Przede wszystkim twarda.

28 sierpnia | Zakon vs Rycerze | Sowia poczta
Wiedziała, że będzie przy nim bezpieczna, że nic jej z nim nie grozi, a jednak stres dawał się we znaki. Na szczęście optymizm jej nie opuszczał. Z nieco nerwowym uśmiechem spoglądała w lustro, tuż przed wyjściem, kiedy przyglądała się sobie. Założyła długą, granatową spódnicę, ciemną i dopasowaną koszulę zapiętą pod samą szyję. Nogi odziała w wysokie, cienkie, skórzane buty, które miały ochronić jej stopy i kostki przed nieprzewidzianymi konsekwencjami, włosy spięła w wysoki kucyk, który miał nie przeszkadzać jej w działaniu i przysłaniać pola widzenia — długie włosy bywały uciążliwe.

29 sierpnia | Alexander | Mung
Nie była świadoma, że trafiła do szpitala Św. Munga cała we krwi, w niczym nie przypominając siebie. Poszarpane i brudne ubranie prześwitywało tysiącem małych dziur, wygryzionych przez pająki, które ich zaatakowały. Koński ogoń zwinięty wstążką już dawno się rozsypał, kawałek materiału utknął gdzieś zaplątany we włosach, których część przylepiła się do twarzy, zmieszała z krwią, która wciąż sączyła się z pustego oczodołu.



[bylobrzydkobedzieladnie]





If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die


Ostatnio zmieniony przez Hannah Wright dnia 02.12.19 13:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime18.07.19 13:18

Wrzesień i październik
1 września | Just | Sypialnia
Drgnęła, gwałtownie podrywając się do góry, wyciągając spod poduszki różdżkę. Mierząc nią prosto między oczy. Oddychała ciężko, gwałtownie, jakby ktoś położył odważnik na jej piersi, jakby zmusił ją do dalekiego biegu. A przecież wciąż była tu, we własnym łóżku, w domu, w którym była bezpieczna.
Ale to była Just.
Opuściła różdżkę na pościel i rzuciła jej się na szyję, zaciskając na niej ramiona, jak stalowe obręcze. Mogła ją skrzywdzić, mogła odruchowo wycelować w nią zaklęciem. Zanurzyła twarz w jej szyi i włosach, przyciskając mocno do siebie, w pięściach zamykając jej ubranie.

X września | Anthony | Sklep z miotłami
Anthony miał rację, Anglia od dawna nie była bezpiecznym miejscem. Wokół szalały anomalie, wszędzie panował jeszcze chaos po zbrodniach Grindelwalda, który jakby zapadł się pod ziemię, a mimo to przestępstwa nie ustępowały. Ale już wiedzieli dlaczego. Chorzy ludzie o chorych, sadystycznych poglądach opanowywali ulice, siali zamęt, gnębili słabszych, czyhali na ludzkie życie — w imię czego, po co? Sama padła ofiarą ataku, który ją sprowadził na ziemię. Upadła na kolana i nie mogła się podnieść przez kilka pierwszych dni, ale zaczynała rozumieć swój błąd. Inaczej to sobie wyobrażała, nie była gotowa na coś podobnego, pomimo całej świadomości otaczającej ją wojny.

7 września | Lucinda | Holandia
Trwoga— to było właśnie to, co odczuwała po ostatnich wydarzeniach. Trwoga o istnieje wszystkiego wokół, o odpowiedni czas dla rzeczy, o równowagę sił, harmonię, o życie najbliższych i wszystkich tych, którzy byli całkiem sami. Sowia poczta nauczyła ją pokory. Sądziła, że dołączenie do Zakonu Feniksa zmieni jej rycerski potencjał w bohatera, która w końcu będzie posiadał narzędzia do tego, by zawalczyć o innych, by skonkretyzować cel swoich działań i skoncentrować swoje chęci na czymś, co według najmądrzejszych należało wpierw zrobić zamiast oddawać się w bezmyślny chaos, jak to czyniła do tej pory.




[bylobrzydkobedzieladnie]





If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime02.12.19 13:26

Listopad i grudzień
2 listopada | Alex | Sala w Mungu
Udała się do Munga, nie decydując się na uprzedzenie Alexandra o swojej wizycie. Podejrzewała, że się wścieknie, a w efekcie i tak każe się odwiedzić w szpitalu. Skróciła więc proces komunikacyjny do minumum, uznając, że na szpitalnym korytarzu nie podniesie na nią głosu, a ona nie będzie musiała wysłuchiwać o tym, jak lekkomyślna i niepoważna była, zaniedbując swój stan.

XX grudnia | Ben i Percival | Sennen
Nie zamierzała zwalać na niego tej odpowiedzialności, była gotowa przełknąć gorycz jego słów dumnie, jak na Wrighta przystało. Zadarła wyżej brodę i puściła jego dłonie, odsuwając się od niego mechanicznie, odgradzając od niego szklaną powłoką. Nie spuszczała jednak z niego wzroku, kiedy mówił. Złożyła obie dłonie na kolanach, siadając na piętach jak małe dziecko, ale zaciśnięte zęby, napięta twarz i roziskrzone, choć szklące spojrzenie przeczyło całej jej bezradności, którą właśnie czuła. Lodowaty ton, którym wypraszał ją z własnego domu przeszył ją na wskroś

27 grudnia | Spotkanie Zakonu | Salon i Zakazany las
Obserwowała jak znikali w przejściu, jak przetaczali się przez portal, który miał ich prowadzić w nieznane, jak znikali jeden za drugim. Po Benjaminie nie było ani śladu, ale zaraz za nim zniknęli również Frederick, Brendan, Jackie i Justine. Przełknęła ślinę na myśl o tym, z czym przyjdzie im się tam zmierzyć. Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić, co mogło ich tam zaskoczyć, co spotka dzieci, które będą musieli poświęcić. Chciała coś powiedzieć, do Charlie, do Rosalyn, ale nie potrafiła. Twarda gula ścisnęła jej gardło, zablokowała krtań, nie powalając wyrzucić z siebie ani dźwięku, ani słowa. Martwiła się — o nich wszystkich. Martwiła się w jakim stanie wrócą, próbując nie dopuszczać do siebie myśli, że mogą nie wrócić wcale. Oczy zeszkliły się szybko, choć zacisnęła zęby, a usta zmieniły się w poziomą linię. Serce biło jej w piersi jak oszalałe, zaczęła drżeć.






If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime03.12.19 10:50

Styczeń, luty i marzec

31 grudnia | Joseph| Sklep
Poczuła ukłucie irytacji. Za sprawę honoru przyjęła otwarcie mu oczu i wpojenie do głowy najważniejszych treści. Musiał rozejrzeć się dookoła, dostrzec coś więcej, nim będzie za późno.  Na chwilę odłożyła wszystko, zaciskając palce na kubku. Upiła łyk, jeden, drugi, a nim się zorientowała dopiła wszystko, co było w środku — może z powodu pragnienia, które nagle dało o sobie znać, a może przez rozmowę, którą zapoczątkował jej starszy brat. Oddała mu kubek i posłała przeciągłe spojrzenie, zerkając na jego własny. W pewien sposób wyzywający, nieco kpiący. Coś słabo mu szło to picie. A sądziła, że mocna głowa i niewylewanie za kołnierz było przypadłością rodzinną.

31 grudnia | Wszyscy | Dolina Godryka
Poszukiwanie skarbów brzmiało jak dobra zabawa, w której zamierzała wziąć udział. Oczywiście nie samotnie, nie pozwoliła ani na chwilę oddalić się Rineheart. Potrzebowała jej przy sobie, upewniając się, że póki wino nie zniknie całkowicie z jej organizmu ktoś musi ją pilnować, by nie sięgnęła po niewątpliwie zabójczy kieliszek szampana.
1.
2.
3.
4.
5.


31 grudnia | Justine | Studnia
Zerknęła również na Rineheart, ale nie mogła nic zrobić. Jak za pstryknięciem palców, po prostu zniknęła. Szturchnięta przez Just, spojrzała na nią, ale żart — choć możliwie trafny, wcale ją nie rozbawił. Obie wiedziały, że opcja złego samopoczucia nie wchodziła w grę. Chodziło o coś więcej i było to coś, co mocno zalegało jej na wątrobie. W każdym innym wypadku wyrzuciłaby to z siebie — w nerwach, złości, krzyku, żartach, jakkolwiek. A jednak nie chciała o tym rozmawiać, woląc zaszyć się w domu, choć nie doczekała nawet północy.
1.
2.
3.


31 grudnia | Michael | Ulice
Kiedy potwierdził jej przypuszczenia na chwilę spuściła wzrok, przeciągając go wzdłuż jego szyi na ramię, na którym ponownie ułożyła własną dłoń, czując, że przyciąga ją bliżej siebie, mocniej przytrzymując w talii. Wciąż nie była pewna, czy to pod wpływem wypitego alkoholu, jego obecności; bliskości raczej, czy z jakiegoś nieznanego powodu było jej wciąż gorąco, na tyle, że brak płaszcza zupełnie jej nie przeszkadzał. Czuła się tak, jakby jej skóra była gorąca i potrzebowała natychmiastowego ochłodzenia, ale nie ruszyła się z miejsca, znów wstępując w odpowiedni rytm melodii.

1.
2.
3.
4.
5.

5 stycznia | Zakon Feniksa | Stara chata
Spojrzała na nich po kolei, Alexandra, Samuela, Justine, Benjamina, zastanawiając się, co by o tym wszystkim pomyśleli Brendan i Fred. Z pewnością wiedzieli najlepiej, co było dobre dla zakonu i musiała im zaufać. Czy jej się to podobało czy nie. Splotła ręce na piersi, postanawiając nie zabierać już głosu więcej, zrozumiała, że próba dalszego rozwijania, czy dopasowywania pomysłów była bezcelowa, zakomunikowano im co mają robić. I zrobić to zamierzała, jak najlepiej potrafiła. Była gotowa zgodzić się ze wszystkim, co gwardia im przekaże; wierzyła, że mieli na przyszłość już jakiś plan.
1.
2.
3.
4.
5.

5 stycznia | Ben | Stara chata
Ale kiedy powiedział jej o tym wszystkim, wyznał całą prawdę o sobie i Percivalu to wszystko stało się znacznie trudniejsze. Popatrzenie na niego, jak na sojusznika, jak na kogoś, na kogo mogła liczyć wydawało jej się kompletną abstrakcją. Może jej intuicja nie była jednak taka zła, może to po prostu przeczuwała od samego początku. Coś wisiało na rzeczy, a ona jakimś dziwnym trafem odczytała to pomiędzy wersami? Jamie nie był niczemu winny, padł jego ofiarą.

6 stycznia | Michael | Sklep
Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami kiedy się nachylał. Jego usta były miękkie, ciepłe, przyjemne. Poczuła zapach ciasta, ale też jego wody kolońskiej, choć oddech jej się spłycił na moment, a klatka piersiowa opadła powoli, jakby na moment zapomniała o własnym oddechu. Przymknęła oczy, na chwilę, chwileczkę, ale wtedy też omsknęła jej się dłoń, trzymająca kubek z herbatą. Czując rozchodzące się ciepło na nogach poderwała głowę gwałtownie, w dziwnym chaosie myśli.

8 grudnia | Percival | Głębia lasu
Miała w głowie huragan myśli, z którym nie potrafiła oddzielić tych istotnych od nieważnych z punktu widzenia dzisiejszego spotkania. Nie przestawała bawić się palcami nawet z dłońmi skrytymi w kieszeniach płaszcza, skubiąc nerwowo skórki, wbijając paznokcie w palce i wnętrze dłoni. Nie zdołała okiełznać burzy, która rozszalała się na dobre. Nie odrywając spojrzenia od Blake'a, przestawała z nogi na nogę, a jej klatka piersiowa unosiła się nierównomiernie we wdechach i wydechach, które pod ciężarem szalika sprawiały jej upiorny problem, jakby spleciony był z ołowiu, a nie miękkiej wełny. Wmawiała sobie, że powinien kierować nią chłodny profesjonalizm, a nie rozgorączkowanie.

20 stycznia | Alexander | Ruiny w Oazie
Magia oazy nie przestawała jej zachwycać. Lubiła tu przebywać; nie raz czując się tak, jakby zaszywała się w nierzeczywistej krainie, gdzie nikt nie może jej ani znaleźć ani skrzywdzić. Ale widok ludzi, którzy tu przybywali nie napawał ani radością ani optymizmem. Pokazywał jedynie jak wielka jest skala cierpienia, represji i strachu w Wielkiej Brytanii, udowadniał, jak bardzo jako Zakon Feniksa są potrzebni. Nim czarodzieje poczują się tu swobodnie i dobrze, jak w domu minie wiele dni, może miesięcy, a może nawet i lat. Uciekając musieli porzucić dorobek życia, miejsce, które znali i do niedawna uznawali za bezpieczne. Musieli osiedlić się w nieznanym miejscu, wśród nieznanych ludzi, jak uchodźcy, uciekinierzy, chociaż nigdy nie powinni uciekać.

16 lutego | Charlene | Salon
Nie raz, kiedy zamykała we własnym łóżku oczy wyobrażała to sobie — siebie w sklepie pełnym ludzi, graczy quidditcha nie tylko na miotłach zakupionych w u niej na Pokątnej, ale może zachwalających jej własny, autorski projekt. Przygryzła lekko wargę od wewnątrz. Nie chciała zapeszać, nie chciała też zbyt daleko wybiegać w przyszłość. Rozczarowanie było bolesne, trudno było się po nim otrząsnąć. Musiała do tego dążyć. Prócz ciężkiej pracy potrzebowała do tego jedynie odrobiny szczęścia, uśmiechu losu, który sprawiłby, że wszystkie zagmatwane sprawy miałyby szansę się naprostować, kwestie finansowe w końcu uregulować.

8 marca | Jamie | Korzeniowy wąwóz
Jamie przedstawiła najgorszy z możliwych scenariuszy, odruchowo przełknęła wtedy ślinę, nie spoglądając na dziewczynę. Nie chciała w jej oczach odnaleźć tego, co usłyszała już w głosie — wahania, niepewności, braku nadziei. Musiały być dobrej myśli i wierzyć w to, że Brownowie mają się dobrze. Może nawet udało im się utrzeć nosa ludziom, którzy ich ścigali, może ich nie doceniły? Westchnęła głośno, zaczesując włosy za uszy, próbując wyobrazić sobie podobną sytuację. Gdzieś podświadomie przeczuwała, że ta wizja ma w sobie coś z ułudy.

10 marca | Philippa i Keat | Parszywy Pasażer
Wskazała ruchem brody na szklankę, którą po raz kolejny uzupełniała. Intuicja, beznadziejna, jak zwykle, nie ostrzegła jej, że powinna się w porę ewakuować.
Znajomy głos dotarł do niej, jak wiązka elektryczna mknąca od lędźwi aż po kark, która wyprostowała ją jak strunę mimochodem. Obróciła głowę w bok niemalże automatycznie, usta rozchyliła zaś w szykowanej już odpowiedzi, ale słowa ugrzęzły gdzieś w gardle, kiedy zdała sobie sprawę, że powitanie jej nie dotyczyło. Przyglądała mu się przez chwilę, reagując jakby z lekkim opóźnieniem.

XX marca | Keaton | Oaza
W wilgotnym piasku odnalazła jego dłoń, musnęła ją opuszkami palców. Może przypadkiem, a może całkiem celowo, kiedy poczuła, że jest obok. Złapała ją po chwili, tę samą, która niegdyś w zupełnie inną, mniej rozgwieżdżoną noc chwyciła ją podobnie. I pewnie, dając wyraz wszystkiemu, co wtedy trwało, nawet jeśli ulotne, nawet jeśli nie było niczym innym jak karykaturą uczucia, którego sami nie potrafili nazwać.

27 marca | Zakon vs Rycerze | Crimson Street
Na ulicach robiło się coraz niebezpieczniej, a macki zwolenników Voldemorta i ministerstwa zdawały się sięgać coraz głębiej i dalej, zmierzając ku wcześniej zbuntowanym i otwarcie sprzeciwiającym się władzy — dziś ukrywającym się zwolennikom Harolda Longbottoma. Nie wiedziała zbyt dobrze, kim był mężczyzna, do którego się udawali, ale była pewna, że każdy potrzebujący powinien odpowiednią pomoc utrzymać. Od tego byli, temu służyli.







If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die
Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I've seen the blood
I've seen the broken
The lost and the sights unseen
I want a flood
I want an ocean
To wash my confusion clean
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
H. Wright Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400

H. Wright Empty
PisanieTemat: Re: H. Wright   H. Wright I_icon_minitime18.07.20 0:34

kwiecień, maj, czerwiec
5 kwietnia | Zakon Feniksa | Stara chata
Kiedy głos zabrał w końcu Alexander, spojrzała na niego niepewna, czy aby dobrze usłyszała, choć przecież siedziała na tyle blisko, że nie powinna mieć z tym problemu. Miała nie podejmować tego tematu; zacisnąć zęby i robić to, co do niej należało, to, czego gwardziści oczekiwali w tym momencie, ale z każdą chwilą nie potrafiła coraz bardziej. A wraz z wrodzonym brakiem umiejętności trzymania języka za zębami, pojawiało się rozgoryczenie i żal, któremu sama nie dowierzała.
7 kwietnia | Zakon Feniksa | Jama
Myślała o tym od dawna jednak zawsze były sprawy istotniejsze niż to, plany o zgłębieniu tej sztuki odkładała więc w nieskończoność, wierząc, że kiedyś stanie się odpowiedniejsze niż teraz. A jednak wizja krwawej wojny urzeczywistniała się z każdym dniem, stając coraz bardziej bezlitosną masakrą, w której otwarty opór wiązał się z rychłą śmiercią. Nagle owo kiedyś stało się obowiązkiem teraz. Mogło pomóc w budowaniu barier ochronnych w miejscach, które były znaczące, a także uratować życie, kiedy wszystko inne zawodziło.

10 kwietnia | Billy | Plaża odpocznienia
Znacznie prościej byłoby go ukarać za to, że zniknął. Wyrzucić z siebie wszystko to, co czuła i co myślała, ale mogła przewidzieć, że wyciągając cały ten arsenał żalu, gniewu i frustracji nie zatrzymałby jej; nie zostawiłaby na nim suchej nitki, nie szczędząc prawdziwych — gorzkich i bolesnych słów. Zniszczyłaby wszystko. Tak bardzo nie chciała palić tego mostu, równać wszystkiego z ziemią. Te kilka dni zwłoki były tym czego potrzebowała, by rozładować złość w kuchni, zmoczyć wystarczającą ilością łez poduszkę w sypialni, by przyjść tu dziś nieco spokojniejsza — może starała się za bardzo; naturalne odruchy zostały spętane grubymi łańcuchami.

11 kwietnia | Michael | Pracownia
Jego ciepła dłoń zgarnęła jej, zamykając ją w twardym uścisku. Nie wyrwała jej, zawieszając spojrzenie na jego błyszczących, pełnych szczerej troski oczach. Miał piękne oczy. Milczała, wysłuchawszy jego słów, czując jak wdzierają się w nią boleśnie, jak budzą w niej opiekuńczy odruch, poczucie winy i chęć ofiarowania mu wszystkiego, co tylko mogła. Wypuściła z ust powietrza, jej pierś, podobnie jak ramiona opadły niżej, jakby zamierzała się poddać i przestać z tym walczyć. Z nim, choć tą walkę tworzyła wyłącznie sama w swojej głowie.

12 kwietnia | Susie | Boczna ulica
Londyn zdawał się opustoszeć. Odkąd zabrakło w nim mugoli, a czarodzieje wątpliwego dla władzy statusu krwi uciekli przed prześladowaniami, wokół zrobiło się strasznie cicho. Mugolskie pojazdy przestały kopcić i buczeć, ludzie przestali tłumnie gromadzić się na ulicach i w sklepach, parkach i na chodnikach. Pozostali ci, którzy czuli się wygodnie w nowej rzeczywistości i ci, którzy nie mieli dokąd uciec, lub nie mogli porzucić swoich rodzin, miejsc pracy, z dnia na dzień przekreślając życiowy dorobek.

13 kwietnia | Just | Grota
Pokiwała jednak głową twierdząco. Nie musiały o tym więcej rozmawiać. Nie dzisiaj. To był ważny dzień i miał być radosny, a do tej pory jedna z nich płakała, a drugiej na płacz się zbierało. Nie tak powinno to wyglądać. Złapała ją za dłoń i uśmiechnęła się promiennie, choć w kącikach oczu zgromadziły się łzy.

14 kwietnia| Roselyn | Loch Muick?
Kiedy tylko ujrzała Roselyn, uśmiechnęła się szeroko, a wyraźna ulga wymalowała jej się na twarzy od razu. Uściskała ją mocno, gładząc ją po plecach, a kiedy tylko się odsunęła zmierzyła ją wzrokiem, starając się sprawdzic — nim zapytała i nim być może otrzyma standardową odpowiedź, jak się miała. Nie pamiętała, kiedy widziały się po raz ostatni, ale nie dziwił ją wcale wyjazd. Wpływ anomalii na dzieci był ogromny, a ona miała Melanie, o którą musiała się zatroszczyć.

20 kwietnia | Cedric | Głębia lasu
Odwróciła też wzrok, uświadamiając sobie, że przyglądała mu się niezbyt dyskretnie, może nawet nachalnie, szybko dając mu do zrozumienia, że mu nie ufa. Nie było jednak powodu, dla którego jej obawy miały się ziścić. Czy to nie było absurdalne? Ludzie ministra, Rycerze Walpurgii tutaj? W tartaku? Raczej nie dorabialiby tu sobie na boku, wątpliwe też, by zaczaili się tu na nią zamiast po prostu odwiedzić sklep. Kątem oka zerknęła w kierunku, który wskazał, od tak, podczas poprawiania włosów, które naturalnie przeczesała palcami, ale nie dojrzała nic i nikogo. Jego uniesione dłonie były już ostatecznym gestem, potwierdzającym, że jej mało konspiracyjne śledztwo zostało odkryte.

9 maja | Abthony | Oaza
Skamander był najlepszym wyborem, o, zgrozo, choć nigdy nie przypuszczała, że pomyśli o nim w tej kategorii kiedykolwiek. Posłała do niego Dallasa bez wahania, od razu — choć nie było mowy o tym, by miała się rozmyślić. W swoim liście nie prosiła o spotkanie, nie zdradziła też zbyt wiele, liczyła jednak, że konkretna wiadomość spotka się z równie konkretną odpowiedzią. Kiedy sowa wróciła bez koperty, narzuciła na siebie sweter, założyła wysokie, wiązane buty, a różdżkę wetknęła za skórzany pasek i opuściła mieszkanie przy Baker Street z miotłą w ręce, nie zastanawiając się już, czy ten widok będzie kogokolwiek dziwił — wiedziała, że nie; mugole zostali wygnani.

10 maja | Wrighty | Pokój herbaciany
Na moment zapomniała o Percivalu. Nigdy wcześniej nikogo nie przedstawiała swoim rodzicom; policzki jej zapłonęły, odwracając się do byłego arystokraty, a kolana jej zmiękły. Na całe szczęście Ben załatwił sprawę za nią, szybko więc się odwróciła przechodząc z tym do porządku.

10 maja | Just| Kuchnia
Wiedziała, że prędzej czy później palnie coś, czego będzie żałować. Wcale nie chciała z nią rozmawiać i wbrew temu, na co namawiała ją Tonks, kłócić się. Jakby aktualnie mało miały problemów, powodów do smutku, gniewu. Złość mogły spożytkować w inny sposób, zamiast drąc ze sobą koty; po tylu latach przyjaźni, jeszcze z błahego powodu. Nie była pewna, czy wciąż wierzy w oczyszczającą aurę kłótni.

10 maja | Vincent | Pokój dzienny
Męska sylwetka zamajaczyła jej i pewnie nie zwróciłaby na nią uwagi, myląc ją z przypadkowym gościem wesela, gdyby nie nagły zwrot do jednego z pokoi, podczas którego doskonale dostrzegła profil — jak się miało okazać, zwykłego uciekiniera. Bez zastanowienia ruszyła za nim, podciągając materiał długiej sukienki. Mijając kelnera, oferującego alkohole wzięła dwie szklanki wypełnione ognistą i wkroczyła do pomieszczenia, orientując się, że cała masa starszych dam zogniskowała na niej spojrzenie. Od razu spojrzała więc na Vincenta, uśmiechając się szeroko, nieco teatralnie, odgrywanie ról nie szło jej najlepiej.


10 maja | Cedric | Sala zabaw
Balonik przywiązany do jej nadgarstka lśnił w końcu bielą, po tym jak prezentował całą feerię barw, od czerwieni po niebieskości. Przecięła parkiet, w poszukiwaniu Percivala, ale nigdzie nie mogła go dostrzec. Może to i lepiej, nie czuła się w potrzebie towarzyszenia mu przez cały wieczór, a pewnie on sam z przyjemnością spędzał go w towarzystwie kogoś innego, kogoś wyjątkowego. Kiedy wkroczyła na korytarz usłyszała głos wołający ją po nazwisku i nie skojarzyła go w pierwszej chwili z żadną osobą, choć wiedziała, że go zna. Zatrzymała się w miejscu i odwróciła przez ramię, szybko i z łatwością dostrzegając twarz aurora poznanego w tartaku. Zdziwienie wymalowało się na jej twarzy wraz z uśmiechem.

10 maja | Wszyscy | Mokradło
Nie mogła odmówić takiemu zakończeniu wieczora, jej rodzina w podobnych zabawach kończyła wszystkie domowe spędy. Dziwiła się, że zbliżając się wraz z Tonks do stołu nigdzie nie dostrzegła swoich braci. Szybko odsunęła od siebie myśl, że od pewnego czasu nie widziała nigdzie ani Benjamina ani Percivala. Było już późno, ale nie na tyle, by obaj wrócili do domu. I to bez słowa. Rozglądała się tylko chwilę, Joe musiał zaszyć się gdzieś ze słodką Susie. To dziwiło ją mniej.

18 maja | Charlie | Salon
Zdążyła zjeść śniadanie, wypić pierwszą kawę, kiedy obcy ptak przefrunął nad jej głową zrzucając prosto na pusty talerz jakiś pomięty plakat. Znajome rysy mignęły jej przed oczami, to samo spojrzenie, które widziała we własnym lustrze spoglądało na nią z papieru, który okazał się listem gończym. W pierwszej chwili uśmiechnęła się szeroko — uznana została za niebezpieczną.

19 maja | Philippa i Kieran | Zaułek
Jej słowa nie pomagały, wręcz przeciwnie. Ciężar zwiększał się z każdą wypowiedzianą sylabą, czynił bagaż trudniejszym do dźwigania. Ale przecież nie szukała odkupienia. Nie musiała jej też zrozumieć. Może właśnie na to zasłużyła — by szala w końcu osiągnęła równowagę; musiała przejąć część tego, by jemu mogło być lżej. O ile to w ogóle było możliwe. Teraz, po takim czasie, latach w niepewności, samotnie spędzonych z dręczącymi pytaniami i wątpliwościami — co zrobił źle. Nic nie zrobił. Otóż to. I nie zasłużył na to wszystko, ale nie miała w sobie słów, którymi mogłaby się wykpić, zasłonić.

19 maja | Aniołki Harolda | Weża Big Bena
Dopiero teraz, kiedy mężczyzna wraz z wnuczkiem oddalił się, a płomienie szatańskiej pożogi za nią zdawały się powoli gasnąć, zrobiło jej się zimno. Przeraźliwie zimno. Przemoczona obejrzała się za siebie, na zawieszoną w powietrzu krzywo wieżę Big Bena i zadrżała, przez dłuższą chwilę nie odejmując od niej wzroku. Dym unosił się wysoko, fioletowa chmura gasiła płomienie. Wyglądało na to, że naprawdę się udało. Wspólnymi siłami opanowali rozprzestrzeniający się żywioł, który mógł zniszczyć połowę stolicy w kilka chwil. W jej gardle urosła gula, która uniemożliwiła odpowiedzenie Lucindzie czymkolwiek. Nagle pomyślała o tym, że to, co próbowały zrobić nie było tego wszystkiego warte. I choć to nie z ich różdżek wystrzeliły iskry czarnomagicznego zaklęcia, gdyby nie one — nigdy by do tego nie doszło.

20 maja | Billy | Dolina Glendalough
Śpiew Billego sprawił, że czas, jaki upłynął skurczył się. Godziny zmieniły się w minuty, a ona zapomniała o zmęczeniu i nieprzespanej nocy, wrażeniach z dnia poprzedniego. Olbrzymy zgodziły się przyłączyć do nich. Zgodziły się przybyć do Londynu, by spróbować go odbić lub strzec przed mordercami i zwolennikami Lorda Voldemorta. Nie mieli wyjścia — musieli to zrobić. Wzmocnić się, zadbać o sojuszników, potężnych i wytrwałych. Dziś może to nie była ich wojna, ale jeśli Rycerze Walpurgii przejmą całą Anglię, to się zmieni. Wszystkie istoty staną się ich więźniami. Nie będzie mowy o wolności, odrębności, życiu w spokoju. Musieli zadbać o to teraz, połączyć siły. Billy miał rację, mówiąc gurgowi — razem byli silniejsi. A przecież to siła imponowała olbrzymom najbardziej.

23 czerwca | Steffen | Most Miłości
Spojrzała jeszcze na Steffena krótko i szybko, nie było czasu do stracenia. Kiedy tylko padły kolejne inkantację, musieli zareagować, przeciwnicy nacierali na nich i nic nie wskazywało na to, że zamierzali dać im jakiekolwiek szanse. Trzymając miotłę w lewej dłoni błyskawicznie i bez trudu na nią wsiadła, od razu odpychając się nogami, by wybić w górę.






If you could flick the switch and open your third eye
*
You'd see that we should never be afraid to die
Powrót do góry Go down
 

H. Wright

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20