Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Napisz nowy temat   Share
 

 Magiczne Łódki

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczne Łódki - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitime29.05.16 19:01

First topic message reminder :

Magiczne Łódki

Najbardziej romantyczne ze wszystkich miejsc w wesołym miasteczku. Oddalone od hałaśliwych atrakcji najczęściej zajmowane jest przez tych, którzy chcą odrobiny spokoju. Po dużej tafli jeziora pływają łódki, które można do siebie przywołać i udać się na krótki rejs. Oprócz pływania istnieje take możliwość wyłowienia złotej rybki, która na życzenie szczęśliwca, który wyciągnie ją z wody zamienia się w jedną z czterech rzeczy: pamiątkową tiarę, ruszającego się, pluszowego misia, niewiędnącą różę albo jodłującą kaczkę ufundowaną przez sponsora, firmę GAROLA. Rybkę łowi się przy pomocy umieszczonej w każdej łódce wędki. By sprawdzić czy połów się udał, należy rzucić kością k3.
1 - Wędka zebrała tylko odrobinę mułu, a złotego błysku jej łusek nie zobaczyłeś nawet na chwilę.
2 - Rybka połknęła przynętę, ale najwyraźniej za słabo, zerwała się zanim zdążyłeś ją wyciągnąć.
3 - Udało ci się wyłowić rybkę. Teraz tylko pozostaje zażyczyć sobie, w co ma się zmienić.

Lokacja zawiera kostki


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitime13.01.21 22:49

Nie odezwał się, ale myśli w głowie pędziły mu niczym górski potok. Alphard Black nie żył, a zatem należało napisać do kogoś z Zakonu, na pewno do Hannah, może nawet do Ministra - to cenna informacja. Alphard Black nie żył, a zatem Forsythia straciła kolejną już bliską osobę. Narzeczony, brat, kuzyn... Alphard Black nie żył, a Steffen-Zakonnik zastanawiał się już nad wagą tej wiadomości, zaś Steffen-przyjaciel nie był w stanie wykrzesać z siebie kondolencji. Forsythia zasługiwała na kogoś lepszego, a pozostali jej ojciec-potwór i kolega-tchórz.
Uważnie obserwował mimikę i gesty przyjaciółki, a w sercu kiełkowały mu straszne podejrzenia. Nie wiedział, nigdy nie wiedział, co pan Crabbe jej robił. Bał się go, chyba od zawsze, jeszcze zanim widział go w muzeum. Łudził się jednak, że kontrola, jaką sprawuje nad swoją córką jest tylko więzieniem psychicznym, klatką strachu. Gdyby wiedział... gdyby wiedział, że nawet na własne dziecko ten potwór podnosi rękę, już dawno byłby bardziej wzburzony, zaniepokojony, gotów do działania. Szczurza Jama, nowy domek, miała wiele pokojów, a dawna sypialnia Bertiego nadal stała pusta.
-N...nie wiesz? Forsythia, teraz... to ja się boję, o ciebie. Teraz, gdy już wiesz. - wyznał, łapiąc ją za dłonie. Jego własne drżały, ale i tak ścisnął rączki Forsythii, usiłując wlać w nią choć odrobinę ciepła, usiłując okazać troskę również gestem. Nerwowo spojrzał jej w oczy i aż drgnął, widząc w nich ogień. Strach ścisnął mu serce jeszcze mocniej. Nosił już w życiu wiele sekretów, ale jeszcze nigdy nosił tajemnicy pod dachem własnego domu. Czy Forsythia sobie poradzi...?
Forsythia położyła dłonie, tak dziwnie lodowate, na jego policzkach, a jej usta drgnęły w przedziwnym uśmiechu. Teraz Steff już naprawdę się bał, ale było już za późno, by się wycofać, by odmówić jej prośbie, jej rozkazowi.
-Widziałem, jak twój ojciec z premedytacją zrzuca narzeczonego, słyszałem jak tamten zadawał mu niewygodne pytania o poprzednią ofiarę... Przysięgam, że to prawda. - wyszeptał wyraźnie, raźno spoglądając jej w oczy. -Przepraszam, że milczałem tak długo i... i... możemy znaleźć świadka, mogę przysięgnąć naprawdę, jeśli tego potrzebujesz. Albo myślodsiewnię... - zaproponował cicho, z ciężarem winy przytłaczającym jego barki. Tak po prostu, milczał kilka miesięcy, a potem zarzucił coś takiego jej ojcu. A ona... nie protestowała.
-Forka, błagam, ale nie rób niczego głupiego... - pisnął cichutko, przerażony tym brakiem protestów, tym że nawet nie próbowała wyprzeć jego słów z pamięci. Obawiał się, że mu nie uwierzy, ale teraz bardziej bał się tego, że najwyraźniej mu wierzyła.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Forsythia Crabbe
Forsythia Crabbe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8816-forsythia-a-crabbe https://www.morsmordre.net/t8824-maypole#262975 https://www.morsmordre.net/t8825-my-awful-tragedy#262980 https://www.morsmordre.net/f299-brook-street-72 https://www.morsmordre.net/t8821-skrytka-bankowa-nr-2082#262964 https://www.morsmordre.net/t8822-forsythia-crabbe#262969
Zawód : Magizoolog w Ministerstwie Magii | Asystentka w Smoczym Rezerwacie Rosierów
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
l'appel du vide
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 0:17

Wzruszyła ramionami, pozwalając, aby sięgnął jej dłoni. Czuła ich ciepło, choć miała wrażenie, że jej ciało nie mogło go przejąć. Broniło się przed nim, przyzwyczajone do chłodu. - Przywykłam już chyba, po prostu... A po stracie Perseusa... - zawahała się. Czy była gotowa wyznać coś takiego? Jeśli zrzucała już tak wielki ciężar? - Steff, ja... - nie mogła, głos utknął jej w gardle. Nie była w stanie mu tego powiedzieć, jeszcze sam by się winił. - To był ciężki okres. Bardzo ciężki - ucięła tę myśl. Jak miała mu powiedzieć, że chciała się zabić? Że w pewnym momencie przestało jej już zależeć tak bardzo, że była gotowa rzucić się do Tamizy. - Po prostu muszę uważać, by nie zostawać z nim sam na sam - wyjaśniła cicho, próbując chyba mu coś przekazać, ale sama nie wiedziała do końca co. Dawno nie mogło przed kimś tak się otworzyć, porozmawiać szczerze o swoim problemie, a choć kiwająca się z boku na bok łódka nie była do tego najwygodniejszym miejscem, tak Forsythia nie chciała wracać na brzeg. Nie chciała też wracać do domu. Nie chciała widzieć ojca. Nie dziś. 
Słuchała go dalej, chociaż to bolało, tak stanowiło odpowiedź na wiele zagwozdek trapiących jej duszę od pół roku. Pozostała w takim razie ta jedna i ostania - czy Faustus zabił również jej brata? Czy poświęcił syna dla potęgi. Jej oczy na tę myśl znów wypełniły się łzami; płakała już z nadmiaru emocji. Mogę przysięgnąć naprawdę, jeśli tego potrzebujesz. Natychmiast pokręciła głową, wierzyła mu, a takie słowa utwierdziły ją jeszcze mocniej w jego szczerości.  - Nie, nie trzeba... - wyszeptała, pocierając kciukami jego policzki. - Rozumiem czemu... milczałeś. Perseus też milczał - długo, aż po grób. - Melancholijnie rzekła, zerkając na światła migoczące przy pomoście. Wzięła głęboki oddech, a potem odsunęła się, aby przetrzeć rękawami oczy. - Spokojnie, ja nie... Steffen... ja czekałam... ja... - kręciła głową, jakby zaprzeczając sobie, przywołać, że nie powinna tego mówić. - Wiedziałam, do czego on jest zdolny, ale nie przypuszczałam, że... że mógł mnie tak okłamać - wydusiła to z siebie, spoglądając na Steffena. - Żyję całe życie w kłamstwie, Steff... Całe życie, a parę dni temu dowiedziałam się czegoś podobnego z innego źródła, a raczej... utwierdziłam się w pewnym fakcie. Ciągle próbowałam sobie wmówić, że on jest dobrym człowiekiem... ale... nie jest i... I były to słowa mojego brata. - Drżała od emocji i zimna, przepełniona lawą kipiącą wewnątrz, a skała jej powłoki powoli pękała. Chciała wyjaśnić własną reakcję, której tak naprawdę sama się bała. - Nie zrobię nic głupiego. Nie chcę mu mówić, że o tym wiem... jeszcze, póki nie... nie dowiem się wszystkiego - wyznała, tracąc swój entuzjazm? Lub może po prostu dziwne uczucie, którego nie potrafiła do końca określić, ani nazwać. - Dziękuję ci, Steffciu... za wszystko. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy - ścisnęła nieco mocniej jego ręce, a potem zgarbiła się zmęczona, spoglądając na mokre dno łódki. Chciała się położyć i odpocząć, wystudzić te wszystkie emocje, aby potem ze świeżą głową usiąść na spokojnie, ułożyć te wszystkie puzzle. - Oj... nie. Nie, nie, nie - cicho szeptała w panice i chwyciła białego misia, który w tym wszystkim wylądował na brudnych deskach.




cały ten kurz, co wsysam go do płuc
pochodzi z waszych ust

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 4:06

Spuścił wzrok, mocniej ściskając jej dłonie.
-Nie powinnaś się przyzwyczajać do czegoś takiego. - szepnął cichutko. To brzmiało niemal, jakby się z tym pogodziła. A nie można się godzić na zło, nie można! Tyle, że nie zawsze można z nim walczyć, szczególnie jeśli mieszka się z nim pod jednym dachem. Podniósł wzrok, gdy urwała - nagle tknęło go uczucie niepokoju, coś zaalarmowało go w jej głosie.
-...tak? - spytał cicho, nieco natarczywie. Potem, gdy przyznała, że nie może zostawać z ojcem sam na sam, wypalił coś czego nie planował. Choć może planował, już w swoim sercu? Czy naprawdę chciał wyznać jej coś takiego, a potem zostawić ją z tym samą? Jedyne, czego nie przewidział, to to, że nie zakwestionuje jego słów, że tak szybko mu uwierzy. Zupełnie, jakby sama coś przeczuwała. To dlatego nie rozpatrywał jeszcze oczywistego rozwiązania na poziomie intelektualnym i nie wymyślił, jak pogodzić je ze swoimi własnymi tajemnicami.
-Możesz zostać u mnie, tyle, ile potrzebujesz. - zaproponował na wpół spontanicznie. -Poza Londynem. - tyle, że to chyba droga bez powrotu, o czym na razie nie śmiał jej powiedzieć. Chyba, że Alex by im pomógł wymazał z jej głowy adres? -Ja... nie odszedłem nigdy od swojej rodziny, ale wiem od kogoś bliskiego, jak to jest. - szepnął, myśląc o Isabelli i o tym, jak los splótł jego ścieżki z dziewczynami z patologicznych rodzin. Nagle coś jeszcze go zaniepokoiło - co, jeśli stary Crabbe ich wspierał? Podobnie, jak lord Black? Wtedy Forsythia powinna wiedzieć jak najmniej, przynajmniej dopóki pozostawała w swoim rodzinnym domu.
-Forsythia, ja... - westchnął na dźwięk słów o Perseusie, ale urwał, wziął urywany oddech. Co miał jej powiedzieć, że jej kuzyn chciał go zabić? -N..nieważne. T..twój brat też coś o tym wiedział? - o jej ojcu, narzeczonym?
Forsythia cała drżała, reagowała dziwnie, emocjonalnie, panicznie. Steff podniósł prędko misia, przypatrując się jej z niepokojem.
-Spokojnie, tylko spokojnie. Nic pochopnie, hm? - poprosił, spoglądając na nią ze zmartwieniem. -Pamiętaj, że zawsze będę twoim przyjacielem, zawsze będę po twojej stronie. N... nawet gdyby...m... - głos mu lekko zadrżał. Nie, nie mógł jej przed tym ostrzegać, nie teraz. Może lepiej żyć bez pożegnania, jak Bertie. -T...to jak, nie boisz się szczurów? - zmienił prędko temat.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Forsythia Crabbe
Forsythia Crabbe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8816-forsythia-a-crabbe https://www.morsmordre.net/t8824-maypole#262975 https://www.morsmordre.net/t8825-my-awful-tragedy#262980 https://www.morsmordre.net/f299-brook-street-72 https://www.morsmordre.net/t8821-skrytka-bankowa-nr-2082#262964 https://www.morsmordre.net/t8822-forsythia-crabbe#262969
Zawód : Magizoolog w Ministerstwie Magii | Asystentka w Smoczym Rezerwacie Rosierów
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
l'appel du vide
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 12:50

Przyglądała mu się z zatroskaną miną, jakby poczuła na sobie winę jego zmartwienia, a przecież robić tego nie chciała. Właśnie dlatego wolała siedzieć cicho, nie afiszować się ze swoim cierpieniem. - Nie powinnam, ale nie miałam wyboru - stwierdziła, choć zaraz potem pokręciła głową ze zrezygnowaniem. - Albo innego rozwiązania nie widziałam - poprawiła się, bo fakt był faktem, nie dostrzegała tych ścieżek, które teraz stały przed nią otworem. 
Spuściła spojrzenie, zaciskając potem wargi, a w końcu zamykając oczy, jak gdyby toczyła wewnętrzną walkę. - Nie mogę - wypowiedziała ciężko. - A-ale... dziękuję, Steffciu... Nie mam słów, by opisać, jak bardzo jestem ci wdzięczna - wyszeptała, drżącym głosem. Musiała odmówić, nie mogła zniknąć - nie teraz. Musiała zadbać o Aquilę i jej bezpieczeństwo. Zresztą żyła w tym bałaganie już od tak wielu lat, że nie czuła przymusu do ucieczki. Czuła potrzebę do buntu. Walki. - Nie zostawię Aquili, nie teraz... Zresztą, mam nową pracę, wiesz? W weekendy... I gdy, próbuję funkcjonować jak oni, to... to radzę sobie. Praktycznie nie ma mnie w domu, przesiaduję w Ministerstwie, na mieście lub... właśnie w Kent. Radziłam sobie już tak długi czas... Milczę o tym co... co chciałabym powiedzieć względem tego co się dzieje, bo w Londynie nie znajdę zrozumienia,  jednak... - parsknęła z lekkim obrzydzeniem. - Przywykłam. Ale pociesza mnie myśl, że... że mogę na ciebie liczyć, wiesz? Dałeś mi siłę, Steffciu - przyznała, przysuwając się bliżej i przez moment, czując, jakby rozmawiała ze swoim prawdziwym bratem. Nie pytając o pozwolenie, ułożyła głowę na jego ramieniu. - Hm? - mruknęła gdy wypowiedział jej imię. Nieważne, zbiło ją lekko z tropu, lecz nie chciała drążyć. - Wiedział o wielu... sprawach, ale nie o tym, o czym mi powiedziałeś - przyznała, a zaraz potem zawahała się, czy powinna mówić dalej. Tak bardzo chciała mu powiedzieć, podzielić się tym, uzyskać wsparcie, aby nie być osamotniona w swoich domysłach. - I... Och, Steffen... ja... ja myślę, że Persi... on... trapi mnie to od tak dawna, nie daje spokoju... że... mój ojciec... mógł... - dukała się, jakby powiedzenie tego na głos stanowiło dla niej ogromny problem. Westchnęła ciężko, bo było to znacznie trudniejsze do powiedzenia niż do myślenia. Wzruszyła ponownie ramionami zrezygnowana, chyba już nie miała naprawdę sił. Była to prawie piąta doba ze znikomą ilością snu, znikomą ilością jedzenia i znikomym odpoczynkiem od własnych myśli. Za dużo się działo... 
Uniosła brwi, słysząc kolejne słowa i z pewnością znów by się rozkleiła gdyby nie fakt, że już nie miała czym płakać. - A ja twoją przyjaciółką, nawet jeśli... - oczywiście, że musiała rozładować atmosferę. - Nawet jeśli znów przestaniesz do mnie pisać. I odezwiesz się, po Merlin wie ilu tygodniach, zaczynając od "cholera" - zaśmiała się lekko, racząc Steffka kuksańcem w bok. Lekkim i delikatnym, zaledwie obrazującym gest. - A tak na poważnie, dziękuję ci, że napisałeś... odezwałeś się, naprawdę - westchnęła. Zmianę tematu przyjęła chętnie, lecz wtedy raptownie odsunęła się od przyjaciela, łapiąc go za ramiona. - Szczur. Jak to? W ogóle... jakim cudem? Jakoś... jestem z ciebie tak dumna, że to potrafisz i... i... - jej chwilowy entuzjazm opadał. - I na gacie Merlina, Steff... jeśli ktokolwiek cię przyłapie... - złapała się za czoło, pocierając je, jakby miało jej to pomóc w myśleniu. Zaraz potem dotarło do niej, jak niebezpieczną było to informacją, nie tylko dla niego, ale i dla niej.




cały ten kurz, co wsysam go do płuc
pochodzi z waszych ust

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Magiczne Łódki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczne Łódki [odnośnikMagiczne Łódki - Page 4 I_icon_minitimeYesterday at 18:18

Przypatrywał się Forsythii z coraz większą troską, ze zgrozą zdając sobie sprawę, że pan Crabbe nie stał się przecież potworem z dnia na dzień. Znali się niemalże od dziecka, a on zawsze lękał się trochę jej ojca, ale zobaczył w nim bezgraniczne zło dopiero wtedy, w muzeum. A ona...? Wiedziała, od zawsze? Cierpiała, w milczeniu? A on niczego nie zauważył? Co z niego za przyjaciel? I jeszcze była mu wdzięczna? Za naturalną ofertę gościny, którą i tak odrzuciła? Ciężar winy narastał w jego sercu, a dłonie drżały tak mocno, że odruchowo zaczął wyłamywać sobie palce. Klik, klik. To go uspokajało. Odrobinkę. A gdy nie mogło być już gorzej, gdy Forsythia zaakceptowała jego milczenie i rewelacje, gdy wyrzucił z siebie straszną tajemnicę - nadszedł kolejny cios.
-K..kkk....kent? - wymamrotał, szczękając zębami. Dlaczego nagle zrobiło mu się zimno - na wspomnienie gorącego, smoczego ognia? Gratulacje - chciał wykrztusić, ale mruknął tylko: -Uważaj na siebie.
Siłę? Czy miał w sobie w ogóle siłę? Uśmiechnął się blado, wzruszony, mrugając intensywnie.
-Rozumiem. Ja też... Gringott to nie Ministerstwo, ale też muszę tam milczeć. Być przykładnym urzędnikiem, szarym, cichym obywatelem. - westchnął, pomijając milczeniem, że po godzinach rozwalał katedry i mosty.
-Co cię trapi? - zapytał cicho, nienachalnie, łapiąc Forsythię za rękę. Mogła mu powiedzieć, jeśli chciała. Nie chciał jednak jej zmuszać. Sam miał wiele sekretów, do których nie mógł się przyznać, jeszcze nie. Ojciec i Perseus...? Ogarnęło go złe przeczucie, ale nie wywnioskował jeszcze niczego. W głębi duszy wciąż był idealistą i wierzył w świętości - a syn to przecież większa świętość niż zięć.
-To ja dziękuję. - szepnął ze wzruszeniem, a gardło ściskało mu się coraz mocniej. Chciałby ją zapewnić, że już nie zniknie - że będzie się odzywał, że wszystko będzie dobrze.
Ale nie mógł, a przed oczyma stawał mu Bertie. W uszach dudniły przekazane przez Zakonników słowa, że Hannah widziała jego głowę w Tower. Głowę! Zacisnął powieki, ale z oczu i tak popłynęły łzy.
-Jeśil się nie... będę, chcę..., będę się odzywał... - wykrztusił, przez łzy. -Ale jeśli nie, to... jesteś moją najlepszą przyjaciółką, Forka. I co by się nie działo, to nie twoja wina, rozumiesz? - dodał, łapiąc oddech. -Wiesz, po Bertiem, ja... długo się obwiniałem. - szepnął ledwo słyszalnie. Bo to właśnie od niego chciałby usłyszeć. Że to, że go nie powstrzymał przed wypadem na Londyn to nie jego wina.
Mówiła o szczurach i dobrze, niech tłumaczy sobie jego poruszenie lękiem przed konsekwencjami nielegalnej animagii.
-Nikt mnie nie przyłapał, od szesnastego roku życia. - odparł butnie, usiłując się uśmiechnąć. -Wtedy nie myślałem o konsekwencjach. Nawet Bertie nie wiedział, wiesz jakie dowcipy mu robiłem? Potrafię też się z nimi komunikować, ze szczurami. Raz znokautowaliśmy razem jednego faceta, który chciał pobić mojego kolegę! Ale już nigdy więcej tego nie zrobię, lepiej nie przemieniać się na czyiś plecach. - chwycił za wiosła, usiłując wziąć się w garść, ale smutek nie odpuszczał. Tyle strat... Bertie, Perseus, zamordowany narzeczony, pan Howard, a nawet... nawet...
-Powinniśmy wracać. - zadecydował dziwnym tonem, a potem wypalił, z typową dla siebie dziwną miną. -To nie mógł być Zakon, Sythia, nie... wierzę. Twój kuzyn... Oni... my -...nie zabiliby nikogo, kto nie zaatakowałby pierwszy. - szepnął, odrzucając niepokojące myśli o Anthonym Skamandrze i jego trzęsieniu ziemi i zażarcie pragnąć w to wierzyć. Zresztą, to nie kwestia wiary, a wiedzy. Wiedziałby, gdyby ktoś z nich zabił Alpharda. Szkoda, że Forsythia nie mogła wiedzieć.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
 

Magiczne Łódki

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Zaczarowane wesołe miasteczko-
Napisz nowy temat   
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21