Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Gniew Kirke
AutorWiadomość
Gniew Kirke [odnośnik]26.07.16 1:50
First topic message reminder :

Gniew Kirke

★★★
Przez drzwi do lokalu przejdzie każdy, jednak już po kilku metrach zostanie skrupulatnie osądzony przez płaskorzeźbę przedstawiającą wizerunek samej Kirke. Na pierwszym planie stawia status krwi delikwenta, zdarza się jednak, że usłyszy on też krytyczne uwagi dotyczące poczynań swoich przodków, ich rozporządzania majątkiem, albo własnych młodzieńczych przygód. Mówi się, że czarodzieje mugolskiego pochodzenia z miejsca przemieniani są tu w świnie!
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:39, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Gniew Kirke [odnośnik]15.08.18 11:06
No i chytry plan updał, Berte zdołał go przechwycić zanim wleciał do kuchni. Cukiernik mógł zobaczyć lekki zawód na twarzy chłopaczka, ale długo to nie trwało. Trudno, spróbuje kiedy indziej. Może jacyś inni cukiernicy mają gorszy refleks, kto wie.
-Cześć- wyszczerzył się jak to miał w zwyczaju w stronę czarodzieja.
-Jak można przeszkadzać ciastkom? - zapytał zaciekawiony. W końcu nie ruszałby ich, słowo!
Po chwili jednak szeroki uśmiech został zastąpiony zdziwieniem. I dwa kolejne pytania mężczyzny wpadły w próżnię. Heath po prostu odkleił wzrok od drzwi prowadzących do kuchni i spojrzał na Bertiego, a wtedy zobaczył coś mega dziwnego, co pulsowało i się świeciło. Sam nie wiedział co myśleć o tym widoku, trochę się bał, a trochę był zafascynowany. Jak to mówią kto pyta nie błądzi, więc dzieciak bez namysłu wypalił do cukiernika.
-Dlaczego masz tam coś pulsującego i świecącego? - zapytał palcem wskazująć na pierś mężczyzny. W sumie to Heath miał dar ignorowania rzeczy na które nie miał wpływu więc gładko przeszedł do porządku dziennego nad tym niecodziennym zjawiskiem. No może co jakiś czas z ukosa zerkał na rozświetlone serducho swojego rozmówcy, wrócił do poprzedniego tematu ich rozmowy. Odwrócił się z powrotem do lady na której prezentowały się liczne, kolorowe słodkości. Było ich zdecydowanie za dużo, żeby od tak sobie coś wybrać.
-Mistrzem dobierania słodyczy? - to było ciekawe, Heath poczuł delikatny szacunek dla tego tytułu, ale z drugiej strony pragnął przekonać się czy tak jest naprawdę?
-Dobierzesz jakieś dla mnie? - zapytał i przez chwilę się zastanawiał czego by chciał spróbować.
-Chciałbym coś kwaśnego, ale słodkiego równocześnie. Takiego, żeby nie było suche- co jak co Heath generalnie lubił wszystkie słodycze, ale nie przepadał za kruchymi ciasteczkami. Zdecydowanie bardziej mu ślinka ciekła na widok różnych biszkoptów, brownies, ciast z masą i innych takich. Bertie może o tym nie wiedział, ale wybranie jakiegoś smakołyku dla chłopca nie powinno być zbyt dużym problemem. No chyba, że w środku byłyby rodzynki. Wtedy całe ciasto było dla małego Macmillana niejadalne.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Heath Macmillan dnia 15.08.18 11:07, w całości zmieniany 2 razy
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Gniew Kirke [odnośnik]15.08.18 11:06
The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Gniew Kirke - Page 7 N2btFvL
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gniew Kirke [odnośnik]16.08.18 12:02
- Oh, ciastka jeśli mają być nie tylko dobre, ale takie najlepsze z najlepszych, potrzebują dużo spokoju. Na przykład kiedy ich ciasto rośnie, lubi ono słuchać muzyki, ale takiej niczym nie przerywanej. - zaznaczył to ostatnie, unosząc jeden palec i chyba sam w to wierzył, bo często puszczał muzykę rosnącemu ciastu. A nawet jeśli mógł mieć wątpliwości to lepiej muzykę puścić niż potem żałować! - Albo na przykład kiedy już się wypiekają to od nadmiaru chaosu dookoła mogą popękać. - sama prawda, Bertiemu ciasteczka często pękają, a on jest chaotycznym człowiekiem, więc to dowód sam w sobie. Szedł właśnie z młodym lordem znów w stronę lady, kiedy ten zaczął się wgapiać w jego pierś. I aż Bertie spojrzał na dół, czy się czymś dziwnym nie upaprał, ale nic tam nie było. Dziecięca wyobraźnia jest niesamowita.
- To pewnie moje serce widzisz, czyste bo tylko ludzie o czystym sercu mogą robić najlepsze słodycze. - odpowiedział, nawet nie wiedząc że po części nawet trafił. Ton jego wypowiedzi pozostawał wesoło poważny, choć oczywiście jak zazwyczaj w tym miejscu, Bertie połowicznie żartował. Do pełnej czystości serca mu może i daleko, a nawet i do niego nie dąży tak właściwie, jednak był przekonany że do pieczenia dobrych rzeczy potrzebna jest jakiegoś rodzaju pozytywna energia. Więc to w sumie trochę blisko?
Zaraz jednak oparł się o ladę i pokiwał lekko, kiedy chłopiec upewnił się co do jego wyimaginowanego tytułu. Uśmiechnął się przy tym szerzej. Doprawdy, kiedyś groźby mamy się spełnią i te kąciki ust mu się złączą z tyłu głowy i połowa odpadnie. Zaraz zerknął znów na to, co mieli na stanie, kiedy chłopiec wyraził swoje życzenie.
- Więc może... - zastanowił się chwilę. - Może żelka? Są owocowe, kwaskowe i mogą się rozciągnąć nawet na dwa metry. - zaproponował, bo w sumie to dopiero co przygotował sporą porcję. Wyglądały na małe, ale rozciągały się niesamowicie! - Albo ciastko z masą z jagód, porzeczek i truskawek. - dodał, wskazując na właśnie ten wyrób, podzielony już w pojedyncze porcje.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Gniew Kirke [odnośnik]16.08.18 12:50
Heath jeszcze przez jakiś czas zezował w stronę serca Bertiego. Próbował to robić w miarę ukradkiem, ale raczej mu nie wychodziło. Przyciągało wzrok, cóż mógł na to poradzić. Po chwili jednak wrażenie jaśniejącego serca znikło. Heath zamrugał parę razy, ale wreszcie mógł się skupić na czymś innym.
-Muzyki? – zdziwił się. Kiedyś co prawda obiło mu się o uszy, że rośliny lubią słuchać muzyki, ale że ciasto miało podobne upodobania, to była dla niego nowość. – a jak jednak zostanie przerwana to co wtedy? – zaczął dopytywać. Ciekawskie z niego było stworzenie. Miejmy nadzieję, że Bertie potrafi odpowiadać na przeróżne pytania dzieci- i jak myślisz jaką muzykę woli? Klasyczną czy może celtycką? A może najlepiej rośnie przy szkockiej? – wydaje się, że z każdym wyjaśnieniem chłopiec miał tylko więcej pytań.
-I co się dzieje z takimi pękniętymi ciasteczkami?- zapytał znowu idąc za Bertiem. – zajadasz je sam na zapleczu? – och jeśli tak było, to Heath jak już pójdzie na sportową emeryturę to założy cukiernię. Perfekcyjny plan. Co z tego, że absolutnie nie zna się na pieczeniu ciastek. Szczegół.
-Najlepsze? – spojrzał podejrzliwie na Bertiego jakby podejrzewając, że ten go próbuje wkręcić. – takie najlepsze na świecie? upewniał się- jakie są twoje najlepsze słodycze? – był ciekaw z jakiego produktu Bertie był najbardziej dumny.
No ale w międzyczasie Bertie podsunął mu dwa rodzaje słodyczy do wyboru. Heath patrzył to na jedne to na drugie.
-Dwa metry… to chyba dużo, nie? – trochę się jeszcze motał w tych metrach i centymetrach- to… więcej niż ja mam wzrostu, nie? – wyszczerzył zęby w uśmiechu. Faktycznie długaśne były. Co do ciastka to tez wyglądało apetycznie, nawet bardzo. I jak tu się na coś zdecydować. Nie da się!
-Myślisz…- zapytał konspiracyjnym szeptem- że mogę sobie wziąć oba? – skoro nie mógł się zdecydować to miał zamiar nie tracić czasu na decyzje tylko zabrać się za jedzenie obu smakołyków. Heath miał osobny żołądek na słodycze. Do tego był bez dna!
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Gniew Kirke [odnośnik]16.08.18 12:50
The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Gniew Kirke - Page 7 N2btFvL
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gniew Kirke [odnośnik]16.08.18 21:27
- To zależy od ciasta, ale może nawet wyjść zakalec, takie jakby półsurowe ciasto, do wywalenia. - stwierdził, zaraz wyjaśniając bo mały lord na pewno z zakalcami nie miewał do czynienia, pewnie właśnie dziś stoi najbliżej kuchni w całym swoim życiu. - A to różnie. Czekoladowe ciasteczka lubią Celestę, a takie co się ruszają, najchętniej rock'n'rolla słuchają. Celtycką to przy babkach najlepiej słuchać.
Pieczenie może być bardzo magiczną sztuką, szczególnie kiedy tę magię się dookoła niego stworzy. Zasady mogą wydawać się wymyślane, w końcu niejedna pani domu gotuje bez muzyki, jednak Bertie mógłby się zarzec, że z muzyką zawsze wychodzi lepiej!
- Noo, nie nadają się do sprzedawania, albo zjadam albo się z kimś dzielę. - wzruszył ramionami. - Słodycze należą do tych rzeczy które lepiej smakują w towarzystwie. - jak na przykład kiełbaska nad ogniskiem czy dobre piwo. W sumie to większość rzeczy lepiej smakuje w towarzystwie, ale są też takie dania przy których jest to kompletna i nieodwracalna reguła.
Na kolejne pytanie, Bertie poważnie się zastanowił. Najlepsze? W sumie to z wielu rzeczy był bardzo dumny, ale żeby taki jeden konkretny produkt?
- W sumie to nie wiem. Każdy ma swój gust, każdemu najbardziej smakuje co innego. Ja uwielbiam ciasteczka orzechowe. - dodał na koniec, bo to w sumie jego ulubione i jeśli robi coś po prostu w domu to bardzo często są właśnie te ciasteczka.
- Tak. W sumie to jeszcze więcej niż ja mam wzrostu. O gdzieś tak. - pokazał ręką nad swoją głową jeszcze z coś co wydawało mu się dwudziestoma centymetrami, mniej więcej w każdym razie. Sam też się cieszył jak dzieciak tymi super długimi żelkami, trudno się nie cieszyć na taki długi słodycz.
- Myślę, że musisz zapytać... swoją mamę? Albo opiekunkę? - nie wiedział w końcu kim jest pani czekająca nieopodal ale zaraz przestał szeptać i posłał jej wesoły uśmiech. Po tym znów spojrzał na chłopca i pokazał słoik z żelkami. - Nie wyglądają na takie duże, żeby ciasteczka do nich nie móc zjeść, co?



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Gniew Kirke [odnośnik]17.08.18 18:18
Oj tam, Bertie niedoceniał młodego i jego nieposkromionego apetytu. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że chłopiec zakradał się do kuchni by z niej podwędzić jakieś przysmaki. A zakalec... cóż czasem udało mu się wydębić nieudane ciasto i szczerze mówiąc takie było jego ulubione. Chociaż nie znał na nie nazwy. Zresztą czy to ważne? Jak człowiek się umordował całym dniem latania to mógł zjeść cokolwiek.
-Celestę? - chyba mu się średnio podobał gust muzyczny czekoladowych ciastek. - które z ciastek się ruszają? - rozejrzał się w ich poszukiwaniu dookoła. To by było coś, zjedz ciastko zanim Ci ucieknie.
-W sumie...- zgodził się z Bertiem co do jedzenia w towarzystwie.
-Orzechowe? A są gdzieś tutaj? - zapytał tym razem wzrokiem próbując wyłowić te z orzechami. Może jak dobrze ponegocjuje to będzie mógł wziąć i te?
-Woooaaa - mruknął z podziwem na odległość jaką zademonstrował Bertie. - To muszą być megażelki!- wyszczerzył zęby najszerzej jak potrafił.
-Och... opiekunkę- wyjaśnił Bertiemu przy okazji oglądając się na kobietę z którą przyszedł. - idę negocjować- stwierdził odważnie - zaraz wrócę - dodał pospiesznie tak na wszelki wypadek gdyby Bertie chciał mu przypadkiem uciec. Odszedł szybko od lady w kierunku swojej guwernantki. Przez chwilę widać było jak wymieniają się zdaniami, aż wreszcie kobieta kiwa głową zgadzając się na propozycję chłopca. Dzieciak dostał do ręki jeszcze parę monet i mógł śmignąć do lady.
-Udało się - oznajmił radośnie po powrocie. - spakujesz mi żelka i ciasteczka orzechowe na wynos? - zapytał. - na miejscu zjem to ciastko z masą. -oznajmił i zamyślił się jeszcze na chwilę. - pomożesz mi wybrać jeszcze jedno ciastko? Dla mojej opiekunki? - zapytał spoglądając swoimi niebieskimi ślepiami na Bertiego. - wiem że lubi wiśnie, a przynajmniej tak mi się wydaje. - podzielił się informacją, która mogła być podpowiedzią dla cukiernika.
-A właśnie- przypomniał sobie jedną rzecz. - masz może coś co można wziąć ze sobą i zjeść na przykład podczas lotu na miotle? - zadał nurtujące go pytanie. To by było super wygodne. Nie przerywać zabawy tylko zjeść coś w trakcie i mieć spokój dopóki porządnie się nie zgłodnieje. Jesli czegoś takiego nie ma to może właśnie podał Bertiemu pomysł na nowy rodzaj słodkości?
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Gniew Kirke [odnośnik]17.08.18 18:18
The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Gniew Kirke - Page 7 UVSN8vI
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gniew Kirke [odnośnik]21.08.18 22:56
- Nie, orzechowych akurat nie ma. - przyznał. Nie robili całego asortymentu dzień w dzień, mieli za dużo pomysłów, ostatecznie więc poza pewną stałą bazą codziennie można tu było trafić na coś innego. W ten oto sposób Bertie wskazał na dolną półkę na ladzie. Stała tam spora tacka z ciasteczkami pod szklaną pokrywą. Miały różne kształty - psy, koty, słoneczka i inne takie, każde wykonywało jakieś charakterystyczne ruchy. - Ale ruszające są tutaj. Całkiem energiczne wyszły. - stwierdził przyglądając się ciasteczkowej parze tancerzy.
Czekał w spokoju kiedy chłopiec poszedł na dość szybkie pertraktacje ze swoją opiekunką. Zerkał w tamtą stronę, był w całkiem fajnym humorze, trochę poogarniał w tym czasie za ladą, zanim mały chłopiec do niego wrócił. Skinął głową na jego słowa, posyłając mu zaraz wesoły uśmiech.
Zapakował zaraz żelka, drugie ciacho układając na talerzyku. Wiśnie...
- Hm, to może po prostu kawałek waniliowej tarty z wiśniami? - zaproponował. Była całkiem zwyczajna, ale pyszna, doskonała w swej prostocie! - Na pewno jej posmakuje.
Dodał jeszcze czekając jednak na ostateczną decyzję. Sam w sumie miał ochotę na jakieś owocowe ciasto. Może sernik z malinami albo z brzoskwiniami. Trzeba przemyśleć sprawę, poważnie.
Na kolejne pytanie musiał jednak niestety odmówić przecząco.
- Każdym jedzeniem możesz się udławić, więc to by raczej było niebezpieczne jeść cokolwiek w czasie latania. Niestety nie pomogę. - stwierdził. W sumie nawet nie zastanawiał się z czego taki słodycz musiałby być, ale nawet picie mogłoby stanowić zagrożenie, więc chyba lepiej sobie odpuścić. Kto by to z resztą miał niby testować?
Uśmiechnął się znów, choć mina trochę mu zrzedła, kiedy twarz chłopca się... zmieniła. Zmarszczył lekko brwi, przez chwilę zastanawiając się czy to aby na pewno jest ludzkie dziecko. Co tu się do cholery dzieje? Spojrzał na jego opiekunkę, ta jednak zdawała się nie widzieć różnicy. Więc może to z nim, Bertiem coś jest nie tak?
- Dobrze się czujesz?
Podpytał jeszcze po chwili.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Gniew Kirke [odnośnik]23.08.18 13:40
Heath odrobinę się zmartwił, że orzechowych ciasteczek dzisiaj w menu nie było. No, ale będzie miał długaśnego żelka i pyszne ciastko więc długo się nie smucił, bo i po co? No i jak można być smutnym w cukierni? Nie da się.
-A kiedy będziecie mieć zamiar je robić? – zapytał od razu. Był ciekaw jakie to są te ulubione ciastka Bertiego. Może wpadnie jak będą następnym razem w ofercie? O ile oczywiście, ktoś go tutaj zabierze. Zaraz potem jego wzrok przeszedł na wskazane przez czarodzieja ruszające się ciastka.
-Są super- powiedział z zachwytem w głosie. Najbardziej spodobały mu się ciasteczkowe zwierzaki.
No ale potem były krótkie pertraktacje. Po których Heath wrócił z powrotem do Bertiego.
-Zapakujesz mi jeszcze dwa ruszające się psy? - poprosił czarodzieja. W planach miał jednego dać ojcu, niech też coś ma z życia, a co. – tego i tamtego – wskazał palcem odpowiednie wzory gdy zbliżył się z powrotem do miejsca gdzie były wyłożone. Pasiaki wyglądały zupełnie jak Mithra, dlatego je wybrał.
-Hmmm- zamyślił się – brzmi super smakowicie – wyszczerzył żeby w uśmiechu zgadzając się na propozycję cukiernika. Sam by wziął takie ciastko gdyby już nie wybrał innego wcześniej. To jest najgorsze w cukierniach. Mają tyle rzeczy na które cieknie ślinka i można wybrać jedynie parę z nich. To prawie jak znęcanie się.
-Zobaczymy, czy tym razem też trafisz z dopasowaniem słodyczy – stwierdził trochę rozbawiony.
-Uhm… szkoda… - teraz widać było trochę większe rozczarowanie na twarzy chłopca niż przy informacji o braku ciasteczek orzechowych. Naprawdę miał nadzieję, że coś takiego istnieje. No ale trudno, jakoś przeżyje.
Chłopiec był zupełnie nieświadomy zmiany w wyglądzie jaka miała miejsce. No zmiana widoczna tylko dla Bertiego. Może dobrze, że o tym nie wiedział. Jeszcze miałby później koszmary.
-Dobrze, Dlaczego pytasz? – zdziwił się trochę. Długo nie zatrzymywał się nad tym problemem bo przecież ciastka czekały.
-Pomożesz mi je zanieść do stolika? – poprosił czarodzieja. Nie chciałby upuścić któregoś z nich.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Gniew Kirke [odnośnik]23.08.18 13:40
The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Gniew Kirke - Page 7 N2btFvL
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gniew Kirke [odnośnik]25.08.18 13:47
Bertie zastanowił się przez chwilę. W sumie to w dużej mierze obecnie decydował o tym, co danego dnia w ofercie będzie: po prostu robił to piekarz który przychodził z rana i zaczynał przygotowywać słodycze.
- Właściwie to możemy zrobić tak, że wyślesz mi sowę dzień wcześniej i je akurat wstawię kolejnego dnia jeśli chcesz mieć pewność że na nie trafisz. - stwierdził, bo zazwyczaj w sumie nie planował. Wzruszył przy tym ramionami, młody lord raczej nie należał do rodziny która wstydziłaby się wysłać list do cukierni, o ile Malfoyówna ewidentnie trafiła tu niezbyt legalnie, ten młodzieniec po prostu przyszedł z guwernantką i nie zachowywał się jak przedstawiciel najmłodszego pokolenia ortodoksyjnej szlachty.
- Oczywiście. - delikatnie wyjął kolejne ciasteczka uważając, by ich nie połamać i je także wsadził do papierowych opakowań, zabezpieczył odrobiną kartonika, powinno wszystko być okej. Położył je zaraz na ladzie. Zaraz nałożył też na talerzyk kawałek tarty o której wspominał i zabrał się za przygotowywanie całej reszty zamówienia do zjedzenia na miejscu oraz tej na wynos. Uśmiechnął się przyjaźnie do malca, gdy tego zasmuciły kolejne cukiernicze newsy.
- Wiesz, dzięki temu możesz się w pełni skupiać na lataniu i mieć nagrodę zaraz po. - stwierdził zaraz, wzruszając przy tym ramionami. W końcu podliczył całe zamówienie, starając się nie zwracać uwagi na zmianę w twarzy chłopca - która na szczęście szybko minęła.
- Tak, najlepiej siądź z opiekunką, ja to zaraz wszystko przyniosę. - to że nic w rękach Bertiego Botta nie jest w pełni bezpieczne to w sumie żaden sekret dla wszystkich którzy go znają, mały chłopiec nie miał jednak prawa wiedzieć że zawierza swoje słodkie pożywienie największej ofermie Londynu. Na szczęście jednak obyło się bez wypadków, Bertie po chwili podał całe zamówienie, część zapakowaną, część na talerzykach, życzył smacznego i wrócił za ladę by poprzeglądać zamówienia na najbliższe dni.

zt x 2



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Gniew Kirke [odnośnik]23.09.18 21:44
|25.08.1956r

Przeczekanie tych ośmiu godzin jeszcze nigdy nie było takie trudne. Wciąż zerkał na zegarek, którego wskazówki przesuwały się bezlitośnie powoli. Co chwila zerkał na list, ten drugi który dostał, upewniał się że na pewno chodzi o dzisiaj, że Ana zjawi się chwilę po szesnastej. A jednak w kółko wyglądał, czy osoba która właśnie wchodzi kupić bułeczki czy inne babeczki nie jest NIĄ. Dawno też nie był aż tak roztrzepany, udało mu się wylać kawę z lodami na klientkę, która chwilę potem wyszła oburzona. Trochę to go otrzeźwiło, a jednak nadal bardziej niż pieczenie czy klienci obchodziły go przesuwające się wskazówki i nie dziw, jeśli pomylił się z dziesięć razy przy podliczaniu rachunków kolejnych klientów. Kogo w ogóle obchodzi cena jakiejś babeczki?
Osiem godzin jednak minęło, tak samo jak minęła wcześniejsza noc: powoli, irytująco powoli, jednak uczciwie do przodu, do chwili na którą czekał przez ponad dwa lata.
Szesnasta. Z nietypową dla siebie obojętnością zamiótł cokolwiek za ladą, odstawił kilka krzeseł, co chwila jednak zerkając w kierunku drzwi. Kiedy tym razem zabrzmiał charakterystyczny dzwoneczek: to już musiała być ona. Owszem, zdarzały się osoby które chwilę po zamknięciu chciały wsmyknąć się do środka i kupić jakieś ostatki, jednak dzisiaj byłoby to wprost okrutne. Od razu spojrzał we właściwym kierunku i znieruchomiał. Zmieniła się - nie można nie zmienić się choć odrobinę w ciągu dwóch lat. Przede wszystkim wydawała się dziwnie zagubiona, w jakiś sposób to do niej nie pasowało. A może tylko to sobie wmawiał?
- Ana.
Nie miał wątpliwości. Żadnych. Te same, lekko kręcące się włosy. Te same jasne oczy. I choć wyraz twarzy jakby inny, rysy lekko zmienione, cała twarz pozostawała twarzą jego siostry.
Zwykł mówić, że od jakiegoś czasu świat postanowił stanąć na głowie i wirować w dziwny, nienaturalny sposób. Chyba pierwszy raz zwrócił na to uwagę niedługo po zaginięciu siostry. O ile więc przywykł do tego dziwnego rytmu, jedna rzecz jaka wydawała się być jednocześnie naturalna i dziwna, całkiem wytrąciła go z równowagi. Niech to będzie prawda.
Nie minęła chwila, zanim złapał siostrę w ramiona i mocno uścisnął. Gdzieś za nim trzasnęło krzesło, które wypuścił niedbale, jakie w ogóle ma znaczenie jakieś głupie krzesło? Puścił ją dopiero po chwili, choć wcale nie chciał tego robić. Kiedyś wcale nie przytulał jej szczególnie często, było tyle innych sposobów na okazanie przywiązania. Czasem wystarczyło po prostu to, jak doskonale potrafili się porozumieć. Po całym tym czasie bał się jednak, że kiedy wypuści siostrę z rąk, ta po prostu rozpłynie się w powietrzu.
Jednocześnie nie chciał jej przerazić. Ona niczego nie pamięta.
- Przepraszam. - czekał na tę chwilę od poprzedniego wieczoru, a teraz nie miał pojęcia, co miałby powiedzieć. Czekał na tę chwilę właściwie od dwóch lat - a teraz po prostu stał i patrzył na nią, prawdopodobnie jak jakiś psychopata. Jak musi czuć się osoba, która nie pamięta nic? No tak - miał do czynienia aż z dwoma takimi osobami, teraz jednak - to coś całkowicie innego. - Przepraszam, po prostu...
Po prostu policja kazała się pogodzić z tym, że ciebie nie ma? Po prostu nie było cię dwa lata i z każdej strony słychać było jedynie, że szanse są niemal zerowe? Po prostu złamałaś serce naszym rodzicom i nic w domu nie jest takie samo odkąd ciebie nie ma? Po prostu czekałem i wierzyłem, że się znajdziesz, a jednocześnie bałem się, że to może się nie zdarzyć?
- Co się z tobą działo? - dwa lata. Jak to możliwe, że nie było jej całe dwa lata? Że nie mógł jej w żaden sposób znaleźć. Skąd przyjechała?
Z początku chciał gdzieś z nią pójść, jednak w tej chwili myśl o tym, że mieliby po prostu chodzić po Pokątnej i szukać knajpki z wolnym stolikiem wydała mu się absurdalna. Nie zamierzał tracić czasu w tak głupi sposób, chciał po prostu dowiedzieć się, co się działo i czy już wszystko z nią dobrze, czy trzeba jej w jakikolwiek sposób pomóc. Nie wiedział, czego więcej chciał i czy może w tej chwili czegokolwiek oczekiwać od siostry, która po prostu go nie pamięta. Ale na pewno nie zamierzał zdawać się na głupie milczenie i kolejną porcję czekania.
- Siadaj. Chcesz coś? Kawa, herbata, mamy najlepsze babeczki w Londynie i w ogóle. - uśmiechnął się. W trochę dziwny sposób, trochę niepewny. Po prostu nie chciał stać tak w miejscu, puścił ją w końcu, żeby jej nie nastraszyć tym dziwnym atakiem i trochę nie wiedział co ma ze sobą zrobić. To na prawdę ty?



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 28.09.18 21:41, w całości zmieniany 2 razy
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Gniew Kirke [odnośnik]23.09.18 23:03
Mieszkanie, właściwie nieduża kawalerka, którą zdążyła wynająć, chwilowo przypominała sferę niedużego chaosu. Zdołała już przekonać się, że magia rzeczywiście potrafiła płatać dość niebywałe psikusy, a słyszała, że zdarzały się nawet te bardziej niebezpieczne. Marszczyła w zadumie brwi, obracając w palcach różdżkę, która tego dnia, zdążyła już kilkukrotnie upaść i potoczyć się pod łóżko.
Cały dzień wydawał się przeciekać przez palce, jak chwytana pospiesznie woda do opłukania twarzy. Mogła jedynie patrzeć, jak srebrzyste krople osiadały na włosach i rzęsach z niemym zdziwieniem, że wciąż stałą nieruchomo, wpatrując się w lustrzane odbicie twarzy, którą poznawała wciąż od nowa.
Poświęciła niemal cały ranek i część południa z myślodsiewnią. Od nowa zaglądając do malujących się w srebrzystej przestrzeni, urwanych wspomnień. Potrafiła większość odtworzyć bez najmniejszego problemu, odnajdując emocje im towarzyszące. Tym razem, towarzyszyło im niecodzienne dla niej rozbicie. Zupełnie, jakby składane od prawie dwóch lat oblicze, rozbiło się na drobne, ostre fragmenty, które srebrzysta mozaiką ścieliły się wokół niej, niby zawieszone w czasie łzy. Gdzie znajdowała się wśród nich? I czemu tak bardzo niespokojne serce, nie chciało przestać wybijać nierównej, dźwięczącej w piersi melodii?
Tylko chwilę błądziła na Pokątnej, z tym nieuchwytnym przeczuciem, że mijane uliczki znała. Zupełnie, jakby czepiły sie ich fragmenty puszczanych przez mugoli filmów. W zwolnionym tempie odtwarzając urwane zlepki obrazów małej dziewczynki prowadzonej przez rodziców w poszukiwaniu upatrzonych książek, albo ciągnący ją za rękaw chłopiec, którego zdążyła podnieść z ziemi, gdy potknął się o wystający niespodziewanie korzeń. Czuła autentyczny ból napierających na siebie myśli i sprzecznych, wciąż obcych doznań. Jakby ktoś wyłamał ząbek dawno temu zamkniętej szkatuły, przez którą powoli, ale uporczywie umykała zawartość.
Stanęła przed lokalem z nie dającym sie ominąć szyldem Słodkiej Próżności. Zacisnęła drobne, blade dłonie na upstrzonej kwiatami sukience - pamiątce z paryskich wypraw. Milczący talizman, który miał przypomnieć, że wszystko to działo się prawdziwie i nie jest bohaterką jedną z licznych, nawiedzających ją nocą snów. Poprawiła półdługi, rudy płaszczyk, uderzyła obcasem botka i w końcu przekroczyła próg cukierni.
Nie pamiętała, rzeczywiście nie pamiętała, żeby kiedykolwiek pogrążona była w takim chaosie. Autentyczne zagubienie wgryzło się w gesty i spojrzenie, które w skupieniu omiatało niemal puste pomieszczenie. Rejestrowała obraz wyraźnie, ale wybiórczo, ogniskując całą uwagę na samotnej sylwetce, która stała po drugiej stronie lady. Odetchnęła cicho, czując jak serce wygrywa przedziwną galopadę. Umalowane czerwienią usta poruszyły się w słowach, które nie odnalazły werbalizacji, a urwany gwałtownie oddech zagubił się, gdy ta sama, chociaż inna postać oglądana w zbieranych wspomnieniach, całkiem rzeczywiście wypowiedziała jej imię, by kilka uderzeń serca później, znaleźć się tuż obok, zamykając ją w ciasnej klatce objęć. Coś bardzo niebezpiecznie zakotłowało sie w krtani i piekącą fala naznaczyło mrugające gwałtownie powieki - Bertie - wydusiła, w jednym słowie mieniąc karykaturalna powagę, która przecież szykowała i planowała, rozporządzając w wyobraźni całym spotkaniem. A ten już od samego początku wywrócił sie do góry nogami.  Nie rozumiała plątaniny szemrzących z tyłu głowy szeptów, nie panowała nad drżeniem ciała, ani nad własnym głosem, który - jeśli pozwoliłaby mu werbalizację, po prostu pękłby pod naporem niewidzialnej pętli.
Dłonie wydawały się nie należeć do niej, gdy unosiła wyżej, zaplatając je na plecach brata. Brata. Cała poukładana pewność rozsypała się, pozostawiając ją dziwnie pustą i samotną w spotkaniu z nieznanym - Ciiii - wydusiła w końcu - Ciii, nie przepraszaj, proszę - wywrócona rzeczywistość powoli wracała na miejsce, jak fragmenty układanki, które w końcu odnajdowały swój właściwy wzór. Odsunęła sie powoli, otumaniona tak własnymi uczuciami, jak i ekspresją stojącego tuz obok mężczyzny. Musiała to wszystko poskładać, zrozumieć i... przyjąć.
- Nie wiem, o czego zacząć - skupiała się na tym, by mówić w języku angielskim, naznaczając wyrazy wyraźnym, francuskim akcentem. Uśmiechnęła się słabo, zaczesując za ucho ciemne, plączące się przy policzki pasma włosów - ostatni rok spędziłam we Francji, w Paryżu - konkrety, potrzebowała ich, by ustabilizować rozedrgane, niepodobne do niej wrażenia - Do Londynu przyjechałam wczoraj rano - odetchnęła, zaplatając dłonie za sobą. Wyrównała oddech, a mimo to ze zdziwieniem poczuła, że policzki zdobią mokre ślady łez. Kiedy słonie krople odnalazły drogę ujścia? Pospiesznie przetarła lica, w końcu zatrzymując palce na oparciu jednego z krzeseł - Będę wdzięczna na za kawę - spokój wracał do głosu, oscylując jednak wciąż na granicy drgającej niepewności. Jeśli nikt nie spłatał jej okrutnego żartu, rzeczywiście miała przed sobą żywy fragment z odebranych jej wspomnień.


Ostatnio zmieniony przez Anastasia Bott dnia 24.09.18 21:38, w całości zmieniany 1 raz
Anastasia Bott
Zawód : Stażystka w św. Mungu
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 20
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6429-anastasia-bott#165311 https://www.morsmordre.net/t6497-to-tylko-parapet-u-any#165756 https://www.morsmordre.net/t6490-w-niepamieci#165609 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6499-skrytka-bankowa-nr-1623#196700 https://www.morsmordre.net/t6495-anastasia-bott#165751
Re: Gniew Kirke [odnośnik]24.09.18 0:13
Przez chwilę myślał, że to jakaś dziwna wizja. Sen. Cokolwiek. I tylko myśl o tym, jak długo na to czekał, rozbijała tę teorię. Wyraźnie słyszał każde uderzenie własnego serca. Była tu. Cała i zdrowa, przynajmniej pozornie, choć to na ten moment mu wystarczyło. Była tu i nie była niczyim głupim żartem. Choć tej opcji nie brał pod uwagę nawet przez chwilę. Znał pismo swojej siostry. Znał ją.
Zamknął na moment oczy, kiedy usłyszał swoje imię. Czuł, jak delikatne ręce odwzajemniają jego uścisk i czuł się w tej chwili jak ten dzieciak, którego dziewczęce dłonie podnosiły po upadku. Jakby czas się cofnął, bo przecież do tej pory słyszał ten głos tylko we wspomnieniach. Tylko że teraz Ana była tu obok. Stała tuż przy nim i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że nie zamierzała rozmywać się w powietrzu - choć nadal jakoś tak podchodził do niej ostrożnie.
Tylko kiedy w końcu się odsunął, jej oczy błyszczały jakby za chwilę miała się rozpłakać. Sam być może wyglądał w tej chwili podobnie. Rozbity, rozdarty gdzieś między niezrozumieniem, niedowierzaniem, a radością.
- Szukaliśmy. Wszędzie. Gdzie tylko się dało. - spróbował się jakoś tłumaczyć z całego tego zrywu. Nie chciał wierzyć w żadną z opcji jakie podsuwała policja, przede wszystkim dlatego, że gdyby Ana z jakiejś niejasnej przyczyny postanowiła uciec, nie zrobiłaby tego bez słowa. Był tego pewien. A druga opcja - że już jej nie ma - po prostu wydawała mu się zbyt abstrakcyjna.
Ona jednak się odezwała, jak ona - łagodnie i dziwnie kojąco, dokładnie tak jak potrafiła robić to dawniej. Nawet przez sekundę nie mógłby mieć wątpliwości, że to jest ona.
Tylko akcent miała... inny. Dziwny. To był obcy element w całej jej postaci, tak dziwnie niepasujący, że przez kilka sekund Bertie miał wrażenie, że się zgrywa z jakiejś przyczyny, udaje, że nie jest prawdziwy. I dopiero po chwili zrozumiał, o co chodzi.
- Jak... to wszystko się stało?
Wypadek. Tyle napisała w liście. Wypadek - to wydawało się aż abstrakcyjne, nielogiczne, przez głupi przypadek, zrządzenie losu została wyrwana ze swojego świata? I choć jednocześnie wszystko składało się w całość, Bertiemu po prostu trudno było w to wszystko uwierzyć. Przypomniał sobie wizję Abbotta. O Ani, która wychodzi z rzeki. W jakiś sposób zmieniona, śledzona przez jakiś obcy cień.
Zauważył, że na jej policzkach faktycznie pojawiły się łzy. Odpowiedział na nie z ciepłym uśmiechem wymieszanym z pewną dozą zmartwienia i zrozumienia. Już wszystko miało być dobrze, skoro wróciła. On zadba o to, by wszystko do niej wróciło. I nie tylko on. O ile spotkanie z nim może być trudne, spotkanie z rodzicami - to dopiero będzie coś. A kiedy Florean się dowie? Było tyle osób z których życia tak brutalnie została wyrwana nagle, bez żadnej zapowiedzi.
Wyjął jeden z kubków, zaraz bez pytania wsypując dwie dość kopczaste łyżeczki kawy i zaraz zalewając je wodą podgrzaną szybkim zaklęciem do odpowiedniej temperatury. Nie przyszło mu do głowy pytanie o takie rzeczy, straciła pamięć, ale czy takie rzeczy mogły się zmienić?
- Co teraz robisz? - chociaż miał setki pytań o to, co było i jakiś milion rzeczy, jakie chciał jej opowiedzieć, teraźniejszość nadal była ważniejsza. To, czy ma gdzie się podziać, czy ma stałą pracę. Czy sobie radzi, czy odnajduje się w Londynie. Na wszystko znajdą czas, choć fakt że to spotkanie ma się skończyć też wydawał się dziwnie przerażający, jakby siostra po wyjściu mogła znów zniknąć. Zaraz postawił na stoliku przed nią kubek z kawą i siadł na krześle na przeciwko, palcami wystukując jakąś starą melodię. - Jak sobie radzisz?
Dopytał jeszcze, bo i w tym pytaniu kryła się gama innych. Masz gdzie się podziać? Masz pracę? Odnajdujesz się jakoś w Londynie?
Przez chwilę po prostu jej się przyglądał. Może trochę zbyt natarczywie, na pewno trochę niepewnie, choć przecież wiedział że Ana sobie poradzi. Zawsze w to wierzył, zawsze to wiedział, przecież na prawdę ją znał. Zawsze sobie radziła, cokolwiek by się nie działo, a i jego ciągnęła ze sobą, kiedy nie nadążał. Teraz to on musiał złapać ją za rękę i po prostu wyprowadzić na właściwe tory, przypomnieć o tym, jak było, pomóc po prostu wrócić do właściwego stanu rzeczy.
Przez chwilę żałował, że nie zrobił sobie żadnej kawy. Nie tyle brakowało mu picia, co po prostu zajęcia dla rąk. O ile z reguły dość żywo gestykulował, w tej chwili wydawał z siebie tylko kolejne pytania, pojedyncze zdania które nie dawały nawet jego dłoniom się rozpędzić i te w jakiś sposób nie potrafiły znaleźć zajęcia. Oparł je na blacie, choć to spokojne ułożenie było drażniąco nienaturalne. Prawie jak na egzaminie na którym nie wiedział co powiedzieć, więc milczał całym sobą, nie tylko werbalnie, zdradzając swoje niezrozumienie i brak zaznajomienia z tematem na każdy możliwy sposób.
- Musisz się przygotować na to, że ludzie będą cię zaczepiać. - i będą w podobnym szoku. Nie chciał jej straszyć. Ana z resztą nie była strachliwą dziewczynką. A jednak - kiedy mówił, że przetrzepywali cały Londyn, to właśnie miał na myśli. Jeśli policja nie zapukała do jakichkolwiek drzwi, Bertie, jego rodzice, Matt, czy Florean: ktoś na pewno to zrobił. Podobnie inni, ci najbliżsi przyjaciele. Przynajmniej na początku.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Gniew Kirke - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott

Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Gniew Kirke
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach