Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Ksiegarnia Beedle'a
AutorWiadomość
Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]04.04.15 18:08

Ksiegarnia Beedle'a

★★
Niewielka księgarnia ulokowana nieopodal Sowiej Poczty, na skrzyżowaniu głównej ulicy i ścieżki prowadzącej do Hogwartu.
Można tu znaleźć właściwie wszystko, od podręczników i poradników po harlequiny, horrory, thrillery, dramaty i książeczki z dowcipami. Właścicielka księgarni, Madame Reyes, szczyci się największą w Anglii kolekcją magicznych baśni. Honorowe miejsce na półkach zajmują oczywiście Baśnie Barda Beedle'a.
Na drzwiach zawieszono tabliczkę: "Zakaz wstępu dla psów, insektów i Beatrix Bloxam". Choć od śmierci Beatrix - zatwardziałej przeciwniczki Baśni Barda Beedle'a - minęło blisko czterdzieści pięć lat, właścicielka księgarni utrzymuje, że zakaz jest wciąż aktualny.
Uwaga, niektóre z tutejszych książek są zaczarowane i potrafią płatać figle!
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 21:02, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ksiegarnia Beedle'a Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]19.06.16 10:54
Para nr 5

Lyra korzystając z wolnego dnia postanowiła wybrać się do księgarni. Według klasycznych trendów książka zawsze potrafiła polepszyć humor, a do tego była idealnym prezentem. Chciała zabić czas w oczekiwaniu na znajomą, a na ulicy było zbyt zimno, aby stać w miejscu. Od razu udała się do działów, które ją najbardziej interesowały. Wszak miała zaledwie chwilkę! Chwyciła jeden z tomów i zaczęła się wczytywać w jego zawartość. Zafascynowana znaleziskiem nie dostrzegła jak stara półka tuż za jej plecami chwieje się niebezpiecznie. Po chwili runęła w jej kierunku wraz ze stertą książek. Dziewczynie w ostatniej chwili udało się uchylić, lecz ciężkie drewno przygniotło rąbek sukienki.Gdy podniosła głowę, zobaczyła Felixa, którego mogła wziąć za winowajcę, choć mężczyzna wyglądał na niewzruszonego zaistniałą sytuacją. Stał z książką w ręku, uważnie wertując ustęp tekstu. Dopiero po chwili zdołał zauważyć Lyrę w opałach. Czy postanowi jej pomóc?

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


Czara Ognia
Zawód : n/d
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]19.06.16 13:17
| pierwsza połowa grudnia, może między 8-10?

Nie była w Hogsmeade już od bardzo dawna, ale, korzystając z dnia przerwy między kolejnymi zleceniami na obrazy, postanowiła wybrać się do magicznej wioski. Potrzebowała zresztą odpoczynku, zarówno od malowania, męczących ćwiczeń oklumencji jak i niedawnych problemów z Garrettem, które wciąż nie dawały jej spokoju. Poza tym, miały to być pierwsze święta, kiedy było ją stać na kupno prezentów, więc mogła rozejrzeć się za czymś dla braci, mamy, narzeczonego i kilku bliższych znajomych. W poprzednich latach ograniczała się zwykle do słodyczy lub samodzielnie robionych podarków, ale dzięki pomyślnemu debiutowi na wernisażu jej sytuacja materialna zaczęła się poprawiać.
Pokręciła się trochę po sklepach, kupując słodycze dla siebie i bliskich (zawsze uwielbiała łakocie z Miodowego Królestwa) i buszując w poszukiwaniu innych interesujących drobiazgów. Nie mogła nie zajrzeć i do księgarni, uwielbiała w końcu książki i liczyła że znajdzie coś ciekawego i w przystępniejszych cenach niż na ulicy Pokątnej. Może nawet wypatrzy coś o sztuce?
Przechadzała się jednak pomiędzy regałami; o ile znała upodobania własne i swoich najbliższych, tak tajemnicą były dla niej preferencje Glaucusa. Wciąż nie wiedziała, co chciałaby dla niego kupić, a pojutrze mieli spotkać się w dzielnicy portowej, by porozmawiać o planach na święta (cóż, o przyspieszonym ślubie miała dowiedzieć się dopiero za kilka dni i póki co błogo wierzyła, że ten czeka ją dopiero za miesiąc). Taki był najwyraźniej urok zaaranżowanych związków, że oboje nie wiedzieli nawet, co lubią czytać. Może więc powinna zdecydować się na coś innego?
Podeszła do kolejnego regału, przesuwając dłonią po grzbietach książek i w końcu wysuwając jedną z nich o całkiem obiecującym tytule. Otworzyła ją i zaczęła wertować strony, kiedy nagle usłyszała trzeszczenie starego drewna i łoskot uderzających o ziemię książek. W ostatniej chwili odskoczyła w bok przed spadającym na nią regałem, jednak poczuła, że coś ciągnie ją w dół, przez co straciła równowagę i upadła na ziemię tuż obok niego. Szczęśliwie pod regałem utkwił tylko fragment jej sukienki, jednak dziewczyna nie mogła wstać póki nie uda jej się wyciągnąć brzegu swojego odzienia spod ciężkiej półki.
Początkowo sięgnęła po różdżkę, jednak szybko przypomniała sobie o dekrecie, który obowiązywał nie tylko na Pokątnej, ale również tutaj. Teoretycznie miał dotyczyć tylko otwartej przestrzeni, ale poprzednim razem podczas łapanek wywleczono ją z pomieszczenia, więc nie chciała ryzykować. Westchnęła i schowała ją z powrotem; o stokroć bardziej wolałaby podrzeć sukienkę, a nawet wrócić do domu w samej halce niż wylądować znowu w tym plugawym miejscu, jakim było Tower. Zaczęła więc ciągnąć materiał rękami, jednocześnie próbując jakoś podnieść regał, był jednak za ciężki dla jej drobnych, delikatnych dłoni.
Wtedy jednak usłyszała szelest i podniosła głowę, dostrzegając mężczyznę, będącego może w podobnym wieku co jej brat. Czyżby to on wywrócił regał, czy po prostu był przypadkowym świadkiem jej niezręcznego położenia?
- To twoja sprawka? – zapytała, może nieco zaczepnie, patrząc to na stertę drewna i książek, to na nieznajomego przybysza, którego, jak jej się wydawało, kiedyś już widziała, ale nie potrafiła sobie przypomnieć żadnej konkretnej sytuacji. Jednak siedząc na podłodze, z rąbkiem sukienki przytrzaśniętym regałem zdecydowanie nie wyglądała jak ktoś, kogo można traktować zbyt poważnie.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]20.06.16 23:56
8 XII <3

Minął dokładnie miesiąc - jeden miesiąc, odkąd w pośpiechu opuściłem swoją nokturnową ostoję, rozpoczynając tułaczkę po świecie mugolskich zawiłości. Co może się zdarzyć w przeciągu trzydziestu dni? Stosunkowo niewiele, ale w momencie, gdy następuje efekt domina i jedna katastrofa prowadzi do drugiej… Próbuję zniwelować straty, aczkolwiek na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Wciąż jeszcze nie potrafię się otrząsnąć po śmierci Cressie, ale czas żałoby skutecznie zagłusza widmo ciążącego nade mną niebezpieczeństwa. Nie wiem, czy on natrafił już na jakiś ślad mojej bytności, lecz nie mam wątpliwości, że robi wszystko, aby złowić mnie w swoją sieć.
Do tego wszystkiego doszła jeszcze kwestia nadzorujących mnie aurorów, którzy nie mają ode mnie żadnych wieści i pewnie gotowi są pomyśleć, iż najzwyczajniej w świecie zwiałem… bo taki akurat miałem kaprys, albo po prostu znudziła mi się już rola trybiku w ich machinie? Nie wiem, nie mam pojęcia, co sądzą, ale muszę się jakoś z nimi skontaktować. Przekazać im informacje, które udało mi się zdobyć. Wytłumaczyć, że chodzi o osobę samego Valhakisa - że moje zniknięcie to tylko część planu (kłamstwo łatwiej przełkną niż prawdę).
Wróciłem też do ćwiczenia oklumentacji; opanowanie tej umiejętności jest konieczne, jeśli w ogóle chcę myśleć o zbliżeniu się do Greka, który ponoć zna tajniki legilimencji (o ile moje źródło informacji się nie myli). Sam nie dam rady - nie mam też kogo poprosić o pomoc, więc zdecydowałem się poszukać jej tam, gdzie zawsze - na stronicach książek (o tej aktualnie potrzebnej wspomniał mi kiedyś Orpheus). Nie mogłem jednak pojawić się jak gdyby nigdy nic na Pokątnej, więc (by zminimalizować ryzyko spotkania mojego oprawcy bądź któregoś z aurorów) udałem się do księgarni w Hogsmeade. Odwiedzałem ją często podczas wypadów do miasteczka, gdy chodziłem jeszcze do Hogwartu.
Sam fakt, iż zdecydowałem się nielegalnie opuścić Londyn, nabuzował mnie adrenaliną, ale też… dziwnie sentymentalnym uczuciem. Dobrze w końcu zobaczyć inne otoczenie. Nie mogę jednak spędzić tu zbyt wiele czasu - dlatego też od razu udałem się do Beedle’a. Chwilę zajęło mi odszukanie właściwego regału, jednak, gdy już to zrobiłem, na moje szczęście na jednym z książkowych grzbietów pysznił się szkarłatny napis Oklumentacja dla początkujących. Sięgnąłem po pokaźne tomiszcze, po czym otworzyłem je, chcąc upewnić się, czy napisał je Maxwell Barnett.
Wtedy też miało miejsce to niefortunne zdarzenie - stara półka runęła w kierunku rudowłosej czarownicy - dziewczynie na szczęście udało się uskoczyć (to działo się tak szybko, że nie zdążyłem nawet sięgnąć po różdżkę). Gdy upewniłem się, że nic jej nie jest, utkwiłem wzrok w książce, zastanawiając się, czy nawiązywanie z kimkolwiek kontaktu to dobry pomysł. Ale może niepotrzebnie popadałem w paranoję...? Przecież nie mogę tak stać i udawać, że nie widziałem całego zajścia...
Z zamyślenie wyrwał mnie dziewczęcy głos - rudowłosa najwidoczniej przypisała mi całą winę...? Skoro ona sama mnie zaczepiła, nie odejdę stąd tak po prostu, może (nie)znajoma potrzebuje pomocy?
- Ja… nie… Stałem od dłuższego czasu w tym miejscu... Ta półka nie wyglądała na stabilną, chwiała się już kilkanaście minut temu, gdy przechodziłem koło niej… - tłumaczę się jakoś nieskładnie. Sam nawet nie wiem, dlaczego. Nienawidzę takich sytuacji; przez skrępowanie nigdy nie wiem, co powiedzieć.
Dopiero teraz skracam dzielący nas dystans i dostrzegam, że nie może wyciągnąć materiału spod ciężaru balastu. - Podniosę regał zaklęciem - dodaję szybko, sięgając prawą dłonią do kieszeni tylnych spodni, z której to wystawała różdżka. Jednocześnie nie przerywam kontaktu wzrokowego i… wreszcie to do mnie dociera. Przecież ja ją znam! Albo jest łudząco podobna do siostry Garretta… malarki z Pokątnej? Ale tak się składa, iż mam pamięć do twarzy, mógłbym dać sobie różdżkę odebrać, że to ona. - Lyra Weasley? - upewniam się, a mój mózg zaczyna pracować na najwyższych obrotach. Chyba wiem, co zrobię...


what matters most is how well you walk through the f i r e.
Felix Tremaine
Zawód : goni mnie przeszłość
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
OPCM : 12
UROKI : 11
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
maybe I deserve all of this.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]21.06.16 14:40
Siedząc na podłodze i nieporadnie próbując wydostać fragment sukienki spod przewróconego regału, sama nie wiedziała, co przeklinać: swoją niezdarność, niestabilność sklepowych półek, czy może tego czarodzieja, który stał w pobliżu i się jej przyglądał. Na szczęście nikogo innego nie było widać w pobliżu, bo czułaby się naprawdę upokorzona, gdyby ją teraz zobaczył ktoś z towarzystwa i uznał za ostatnią fajtłapę. Lyra, szczególnie w ostatnich miesiącach, bardzo się przejmowała tym, jak jest odbierana przez otoczenie, chciała zasłużyć na aprobatę i uchodzić za równie wartościową, jak panny z zamożniejszych rodów, zwłaszcza że termin ślubu zbliżał się nieubłaganie, a czasu na należyte przygotowanie się było coraz mniej. Kiedy tylko nie malowała, nie uczyła się oklumencji ani nie zamartwiała się o brata, ćwiczyła w salonie poruszanie się w odpowiedni sposób. Co teraz niestety nie uchroniło jej przed przytrzaśnięciem regałem, ale cóż, skąd miała przewidzieć, że półki zachyboczą się raptownie i ruszą właśnie w jej stronę?
Podniosła głowę do góry, przyglądając mu się i jej wzrok na moment padł na grzbiet trzymanej przez niego książki; wydała jej się znajoma, w końcu sama była w trakcie nauki oklumencji i w jej dłonie wpadły już różne podręczniki opisujące tę trudną zdolność chronienia swojego umysłu przed mentalnymi atakami. Jednak jego późniejsze słowa szybko odwróciły jej uwagę od książki oraz myśli o własnych nieporadnych początkach z oklumencją i perspektywie ćwiczeń z legilimentą.
- Czy to na pewno dobry pomysł? – zapytała na widok różdżki. Zapomniała nawet o wcześniejszym obwinianiu go o całe zajście, skupiona tylko na obserwowaniu końcówki magicznego drewna. – Dekret...
Puściła brzeg sukienki i rozejrzała się nerwowo, jakby była pewna, że za chwilę do księgarni wpadną przedstawiciele odpowiednich służb i wyciągną oboje na zewnątrz z zamiarem ukarania za używanie magii na obszarze wioski. Nic takiego na szczęście się nie stało (może pod koniec października miała po prostu pecha?), więc po chwili zaczęła się uspokajać. Nadal byli tutaj sami, jeśli nie liczyć starszej sprzedawczyni za ladą w pobliżu wejścia, której jednak nie było stąd widać. Z obu stron otaczały ich kolejne regały z książkami, a powietrze było przesycone zapachem skórzanych okładek, starych stronic i kurzu.
- Tak – potwierdziła, kiedy mężczyzna wypowiedział jej imię. – Czy my się skądś znamy? Nie potrafię sobie przypomnieć...
Może mężczyzna widział ją kiedyś na Pokątnej, lub znał któregoś z jej braci? Jak każdy Weasley miała charakterystyczną, rozpoznawalną urodę i trudno było nie zauważyć jej podobieństwa do innych przedstawicieli rodu. Lyra mogła tylko się zastanawiać, kim był tajemniczy nieznajomy, który ją rozpoznawał... i w dodatku najprawdopodobniej interesował się sztuką oklumencji.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]18.07.16 11:10
Jedno zdanie. Niuans, na który pozornie nikt nie zwraca uwagi, ale przecież widzę zdumienie na jej twarzy - namalowało się ono na obliczu Lyry, gdy tylko wspomniałem o wykorzystaniu czarów. Funkcjonowanie w świecie mugoli przez tak długi czas sprawiło, że wypadłem z czarodziejskiego obiegu. Waham się chwilę, w febrycznej gonitwie myśli desperacko próbując połączyć ze sobą te dwa hasła. Zaklęcie i dekret. Dekret i zaklęcie. Nic mi to jednak nie mówi, więc decyduję się zachować dobrą minę do złej gry. Udawanie tak bardzo weszło mi w nawyk, że plastyczna twarz niemalże od razu formuje się tak, jak tego chcę. - Dekret? Dopiero wczoraj wróciłem z Francji, nie mam pojęcia, co zmieniło się w Wielkiej Brytanii przez ostatnie pół roku - moduluję głos, by pojawiła się w nim nuta zaskoczenia. Kłamstwa przestały już drażnić moje struny głosowe.
Jednakże nie czekając nawet na wyjaśnienia i rozwinięcie tematu na wszelki wypadek chowam różdżkę - jeszcze tego by brakowało - bym na własne życzenie (i chyba w najgłupszy możliwy sposób) poinformował aurorów, że jednak żyję i - na dodatek - zwiedzam sobie Hogs. Aczkolwiek misja ratunkowa jeszcze się nie skończyła. Pozostaje użycie sposobu, który nie wymaga wypowiadania magicznych formułek. Chwytam mocno za regał i całą siłą swojego wątłego ciała podnoszę to cholerstwo, czując się, jakbym zdecydował się na sparing z dorodnym górskim trollem. Nie muszę chyba mówić, że lepiej, aby się pospieszyła, bo nie wytrzymam tak długo - czerwień zalewająca moją twarz powinna być wystarczająco wymowna.
Czyli jednak pamięć mnie nie zawiodła - to ona, Lyra Weasley. Gdy dziewczyna potwierdza swoją godność, przez chwilę niemalże wstrzymuję oddech. Nie wierzę w to, co się dzieje. Nie wiem, czy to pieprzony żart losu, że właśnie siostra Garretta stoi (khm, siedzi) przede mną - teraz, gdy zastanawiam się, jak najlepiej się z nimi skontaktować. Mam jedynie namiar na skrytkę alarmową Charlusa, ale miejsce, w którym się ona znajduje, zupełnie nie wzbudza mojego zaufania.
Wolałbym to zrobić po swojemu. Może pojawienie się u progu mieszkania aurora to plan dalece niedoskonały, aczkolwiek warto wiedzieć, że ma się więcej opcji, gdyby jedna zawiodła.
Odkurzam szuflady pamięci, wygrzebując z nich przydatne informacje. Był taki chłopak na roku… Przyjaźnił się z Weasleyem…? A przynajmniej dobrze kolegował. Lyra powinna kojarzyć go z opowieści, jeśli w ogóle rozmawia z bratem o takich rzeczach. W sumie nawet wizualnie w jakimś stopniu można by uznać mnie za podobnego do tego… Barrowicka? Tak, chyba właśnie tak się nazywał. Ciemne włosy, niebieskie oczy, chudzielce. Z grubsza wszystko się zgadza. Wprawdzie jakiś głos w myślach szepcze mi - kretynie, co jeśli ona go poznała? Ale w tym momencie nie ma to najmniejszego znaczenia. I tak sporo ryzykuję. Więc równie dobrze mogę wystawić duży palec za krawędź przepaści. - Theodore Barrowick - uśmiech na twarzy, serdeczny ton, dłoń wyciągnięta w jej stronę, by mogła skorzystać z pomocy i podnieść się z podłogi. - To niesamowite, że spotykam tutaj właśnie pannę. Mam nadzieję, że u Garry’ego wszystko w porządku. Merlinie, nie widziałem go już tak długo, koniecznie muszę się z nim spotkać. Jak jego kariera? Został już Szefem Biura Aurorów? - przytłaczam ją szczegółami, wprowadzam do rozmowy dekoncentrujący chaos, niby przypadkiem przemycam informacje o Weasleyu, by Lyra odniosła wrażenie, że naprawdę go znam. Wciąż się uśmiecham, staram się grać całym sobą, ale nie mam pojęcia, czy... wzbudzam jej zaufanie.


what matters most is how well you walk through the f i r e.
Felix Tremaine
Zawód : goni mnie przeszłość
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
OPCM : 12
UROKI : 11
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
maybe I deserve all of this.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]18.07.16 13:30
Lyra przez chwilę obserwowała mężczyznę, zaskoczona jego słowami. Jak to, nie wiedział o dekrecie, który został uchwalony już ponad miesiąc temu? Podejrzewała, że ta wieść była powszechnie znana, o dekretach pisano w gazetach, wielu czarodziejów (w tym sama Weasleyówna) padło już jego ofiarą. Jego późniejsze słowa wyjaśniły jednak tę niewiedzę, a Lyra, nie znając go, nie miała powodów, by podważać tego, że naprawdę był za granicą. Zresztą, nie była to jej sprawa, więc po prostu przyjęła jego wypowiedź do wiadomości i uznała, że w takim razie powinna wyjaśnić, o co chodzi.
- Uchwalili nowe zasady. Teraz nie można czarować w Hogsmeade i na Pokątnej. A przynajmniej, nie można na zewnątrz. – Nie licząc tamtego pechowego dnia, kiedy wyciągano ludzi nawet z budynków dla przykładnego ukarania ich mimo że niczego nie zrobili. Ale to zachowała dla siebie. – Trzeba bardzo uważać – stwierdziła tylko.
Ulżyło jej, gdy schował różdżkę i gdy nachylił się, by podnieść regał, natychmiast wyszarpnęła spod niego rąbek sukienki, uwalniając się.
- Dziękuję – rzekła, pozwalając się podnieść. Gdy stanęła pewnie na nogach, otrzepała się z kurzu i spojrzała w dół, by ocenić szkody. Brzeg sukienki był lekko naderwany, ale w domu mogła naprawić go zaklęciem. Tutaj nie będzie tego próbować, bo lepiej nie kusić losu. Wróciła więc do obserwowania tajemniczego przybysza, który po chwili przedstawił się jako znajomy jej brata. Lyra kojarzyła nazwisko Barrowick, choć mgliście. Garrett był od niej dziesięć lat starszy, więc większość jego szkolnych kolegów widziała, kiedy była jeszcze dzieckiem, bo później brat już skończył Hogwart i nie ze wszystkimi dawnymi znajomymi miał regularny kontakt. Tak czy inaczej, teraz nie miała powodu, by zarzucać mu kłamstwa, bo przecież i tak nie pamiętała jak wyglądał prawdziwy Barrowick, zresztą po tylu latach mógł się zmienić.
- U Garretta? Wszystko w porządku, w pracy również – powiedziała, jak zwykle dumna z odwagi i zaradności swojego brata aurora. – Mam mu przekazać, że pana spotkałam?
Lyra była dosyć naiwną osóbką. Wcale nie tak trudno było ją oszukać, a kilka informacji o bracie mogło wystarczyć, by utwierdzić ją w przekonaniu, że mężczyzna faktycznie go zna. Co nie znaczyło, że zupełnie przestała być ostrożna, bo nadal traktowała go z pewnym dystansem, był kimś obcym dla niej, nie widywała go przecież w pobliżu brata, nie przychodził do ich mieszkania, więc może był dalszym znajomym?




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]18.09.16 15:09
Ależ jej było dziś ciężko! Na Merlina! Jeszcze nie czuła się nigdy taka nabombana! Chyba nie powinna też jeść dokładnie obiadu, bo coś czuła, że pas wrzynał jej się w ciało mocniej niż zazwyczaj. Ah! Przeklęta pani Jenkins! Że też musiała zrobić taką pyszną pieczeń! A potem jeszcze to ciasto, którego krem dosłownie ją wołał, a jego kawałki same pchały się na talerz. Jakżeby mogła odmówić?! Przecież to takie niewychowane i niemiłe. Karcące. Tego czego ją mamusia nauczyła... Świętej pamięci oczywiście - to tego, że nie można urazić w żaden sposób swojego gospodarza. Dają ci jeść, poproś o więcej nawet jak ci nie smakuje! A jeśli smakuje, jedz do woli! Przecież to tylko sama radość, widząc, że komuś przypadły do gustu nasze wypieki! Tak. Dokładnie tak mówiła świętej pamięci rodzicielka. Co za wspaniała kobieta...
- Gdzie leziesz, pan?! - wykrzyknęła, gdy potrąciła została potrącona przez jakiegoś niewychowanego typa i praktycznie wypuściła z dłoni swoją małą i groteskowo kolorową torebkę. Zamachnęła się swoim kuperkiem i podniosła gruby podbródek w górę, nie dając po sobie poznać, że w ogóle obeszło ją co myślał sobie o niej tamten pajac. Że nie było mu wstyd trącać kobietę i iść dalej jak gdyby nigdy nic? Wstyd! Że też wszyscy mężczyźni musieli wyginąć wraz z rycerstwem. Oh! Ah! Ale jej było ciężko.
Doszła do celu swojej podróży - księgarnia Beedle'a. Tak. To do niej kierowała swoje małe, szybkie kroczki. Koniecznie musiała sprawdzić nową dostawę jej ukochanego romansidła! Spędzi kolejne noce na wczytywaniu się w opisy przystojnych mężczyzn i pięknych kobiet, które muszą ocalić z tarapatów, bo zostawił je ten okrutny Hans! Nienawidziła Niemców. Zawsze byli fałszywi, a książki tylko to potwierdzały. Idąc w stronę ulubionej półki, nie zauważyła dziewczęcia po drodze i wpadła na nią, przewracając się na ziemię. Jej zwaliste ciało grzmotnęło z hukiem, a z ust kobiety wydobył się okrzyk:
- Na Merlina!


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]18.09.16 18:04
Po krótkiej, lakonicznej wymianie zdań tajemniczy mężczyzna poszedł, a Lyra została sama między regałami. Skoro już tutaj była, mogła rozejrzeć się za książkami. Może będą jakieś przeceny i uda jej się dostać coś ciekawego w rozsądnej cenie, nie nadwyrężającej zarobków, które otrzymywała za swoje obrazy.
Stała przy jednym z regałów, wspinając się na palce i próbując dosięgnąć książki, która ją zainteresowała, kiedy nagle usłyszała ciężkie kroki i zanim się obejrzała, czyjeś zwaliste cielsko dosłownie zwaliło ją z nóg. Drobna dziewczyna po raz drugi tego dnia wylądowała na podłodze. Mało tego, lecąc do tyłu wpadła jeszcze na regał, z którego spadły dwie książki. Jedna z nich uderzyła ją w głowę i ześlizgnęła się po jej czole, a jej ostry rant zadrapał delikatną skórę dziewczęcia. Uderzenie może nie było bardzo mocne, ale tomiszcze w twardej okładce zamroczyło ją na parę sekund. Po chwili zamrugała szybko oczami i mogła zobaczyć kobietę o pokaźnej tuszy, która również się wywróciła, zapewne od własnego ciężaru, bo niemożliwością było, żeby zwaliło ją z nóg zderzenie z takim chuchrem, jakim była Weasleyówna. Otyła czarownica zapewne ważyła przynajmniej trzy razy więcej niż Lyra i wydawała się blokować prawie całą alejkę między regałami.
To Lyra pierwsza się podniosła, czując, jak z niewielkiego rozcięcia na czole wypływa kropelka krwi, którą szybko otarła dłonią.
- Nic się pani nie stało? – zapytała grzecznie, otrzepując sukienkę z kurzu. Miała nadzieję, że nieznajomej nic się nie stało przy upadku.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]23.09.16 13:42
Szczyt wszystkiego! Takie chamstwo nie tylko na ulicach od starych pryków, ale również i od młodych dziewcząt! Co za niewychowany rudzielec!
- Proszę mnie nie dotykać! - wykrzyknęła, oddychając szybko i próbując nie wyglądać groteskowo. Nie było to jednak takie proste. Nie dość, że sukienka jej się podwinęła nieco w górę, do tego fałdy rozlały się po ziemi jak gęsta zupa, to jeszcze cała poczerwieniała od wstydu, złości i zmęczenia. Już pociła się jak mysz w połogu, gdy tu wchodziła! A co dopiero teraz?! - Cały świat po prostu się wali! - burczała pod nosem w przerwach między jednym wdechem, a drugim. Świętej pamięci matka, niech duchy przodków świecą nad jej duszą, mówiła, że coraz mniej ogłady w narodzie i gdy młode dziewczęta będą schamiałe to już nie ma dla nich ratunku! Chyba ta chwila właśnie nadeszła. - Już po nas! Jesteśmy zgubieni! Zgubieni!
Hałas, który wywołała przyciągnął pracowników księgarni, a także kilku klientów, którzy pomogli jej wstać. Nie było to zbyt proste zważywszy na objętość jej ciała. W końcu jednak udało się ją postawić na nogi, ale jej fryzura! Jej obraz w społeczeństwie! Na pewno wszyscy zaraz mieli się z niej wyśmiewać, a na pewno ta paskuda dziewucha! Która... Trzymała jej torebkę! Nie brała pod uwagę tego, że rudowłosa chciała jej pomóc i pozbierała rzeczy, które z niej wypadły, a odebrała to jako atak na swoją personę. - Proszę mi to oddać! Nie dość, że podostawia nogi to jeszcze kradnie!


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]23.09.16 22:40
Lyra w tej sytuacji nie zrobiła absolutnie nic złego. Oglądała jedynie książki na półce, kiedy czarownica, nawet nie rozglądając się dookoła, wpadła między regały, zwalając z nóg nie tylko drobne, niepozorne dziewczę, ale także siebie. A jednak została obwiniona o zajście, zupełnie jakby to ona je spowodowała, co było nieprawdą.
Kobieta przedstawiała sobą dość karykaturalny obraz. Ordynarna, monstrualnie otyła, o obwisłym cielsku i nalanej, czerwonej twarzy, wyglądała niczym balon, który lada chwila miał pęknąć. Kiedy na nią krzyknęła, Lyra natychmiast się odsunęła i korzystając z tego, że zwabieni okrzykami kobiety inni klienci próbowali ją podnieść (co na pewno nie było łatwe, biorąc pod uwagę jej obszerne gabaryty), to Lyra zaczęła zbierać jej rzeczy, które rozsypały się po podłodze alejki. Ludzie także patrzyli na nią dość dziwnie, no ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby, że to wątłe dziewczę, które samo ledwie trzymało się na nogach, byłoby w stanie powalić na ziemię tę kobietę.
- Nic nie zrobiłam. Naprawdę nie rozumiem, o co pani chodzi – powiedziała cicho, natychmiast oddając torebkę. Nie dość, że próbowała pomóc, to jeszcze była traktowana w taki sposób. Zresztą była szlachcianką, co z tego, że ze zubożałego rodu, i w tej wyświechtanej sukienczynie wyglądała jak zwykłe, pospolite dziewczę? Pewnie gdyby miała w sobie więcej buty i pewności siebie, zdobyłaby się na bardziej znaczącą odpowiedź, ale była dobrze wychowana i nie pasowało jej pyskować starszym w miejscu publicznym, nawet jeśli racja była po jej stronie. Chyba najlepiej było po prostu zamilknąć, unieść podbródek i odejść stąd jak najszybciej. Niech kobieta radzi sobie sama, skoro wzgardziła jej próbą pomocy, Lyra z pewnością nie miała zamiaru się narzucać, ani nikomu się tłumaczyć, jak naprawdę wyglądała cała sytuacja.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]23.09.16 22:57
Nikt jej nie rozumiał. Mieli ja za jakąś niewychowaną, a to świat wariował! Najchętniej by wyjechała i nigdy nie wracała! Lasy liściaste Czerapundżi? Dlaczego nie?! Wszystko lepsze od tego okropnego miejsca, gdzie nikt jej nie szanuje! No, może z wyjątkiem tego młodego dżentelmena, który pomógł jej wstać. On i paru innych mężczyzn w zasadzie. Nie dość, że miał ładną twarzyczkę to całkiem godnie się prezentował. Ah! Szkoda, że nie miała o dwadzieścia... Trzydzieści lat mniej! chętnie by się przy takim blondynie zakręciła. Zaraz jednak musiała się skupić na tej wrednej dziewuszce, która najwidoczniej bardzo była z siebie zadowolona, bo stała z uniesionym podbródkiem jakby nic się nie stało. Szczyt wszystkiego! Żadnej skruchy, żadnego przepraszam i jeszcze odezwała się tak bez ani kropli współczucia. No, tak! Bo ona od początku chciała ją ośmieszyć! Ośmieszyć i jeszcze wpędzić do grobu! Co ona jej zrobiła!
- Radzę pogratulować rodzicom takiego dziecka! - rzuciła jeszcze, zanim rudowłosa odwróciła się i odeszła. No, co to miało być?! Jednak nie miała zamiaru się tym przejmować. Nikt nie miał już jej dzisiaj upokarzać. Miała swój honor i na Merlina, zamierzała kupić te ckliwe romansidła pomimo tego co przed chwilą się wydarzyło!

|zt x2


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Ksiegarnia Beedle'a 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]11.08.17 23:48
6. kwietnia
Uwidziała jej się dokładnie ta konkretna księgarnia. Często bywała tu za czasów Hogwartu, by przeglądać wiele różnych książek. Na niektóre nie mogła sobie pozwolić, ale czasami wracała do zamku z nowym nabytkiem - lub kilkoma. Sklep pani Reyes nigdy jej nie zawodził, a sama właścicielka kojarzyła się Susanne z dobrymi czasami, wypełnionymi bajkową atmosferą. Przesiadywała tu z kobietą, snując jej swoje opowieści i pomysły - nie umiała pisać wystarczająco zgrabnie, by tworzyć z własnych wymysłów cudowne historie, do tego tak pięknie zilustrowane przez zdolnych artystów. Lovegood wykonywała czasami obrazki, ale mało kto orientował się po nich, co dokładnie chciała przekazać - był to więc zupełnie inny wymiar pracy. Teraz miała ogromną ochotę na odwiedzenie pani Reyes, stęskniła się za jej wiedzą, nie miała też ostatnio styczności z baśniami, a w tej księgarni, poza masą mniej lub bardziej nudnych podręczników, było owych baśni od groma. Pojawiła się w Hogsmeade już rano, licząc na to, że uda jej się złapać właścicielkę przed pracą, by mogły wypić razem najlepszą herbatę w uroczym lokalu nieopodal. Jak można się było domyślić - plan nie powiódł się tak, jak chciała (kto przychodził do pracy tyle czasu wcześniej, by mieć czas na herbatkę?), dlatego przy stoliku zasiadła sama, z zainteresowaniem obserwując klientów. Do gustu w szczególności przypadła jej specyficzna kobieta, na oko trzydziestoletnia, która zmagała się właśnie z odmianą magicznej czkawki. Po każdym czknięciu z jej uszu ulatywały kolorowe bąbelki.
To właśnie bąbelki były dzisiejszą inspiracją panny Lovegood, którą przeniosła przez próg księgarni Beedle'a. Była pierwszą klientką, choć wcale nie wiedziała jeszcze, jaką książkę podsunie jej dziś los. Opowiadała za to kobiecie o podwodnym cesarzu, który wysyłał na powierzchnię barwne bąbelki. Unosiły się niczym bańki i były niezwykle wytrwałe - pokonywały odległość całego oceanu, by wreszcie dotrzeć w różne miejsca. Tam pękały, rozsiewając po świecie różne zdarzenia, dobre i złe. Wyjaśniła pani Reyes, że kolejny klient w tym miejscu, będzie uosobieniem jednego z takich zdarzeń lub emocji. Na podstawie owej osoby, miała opisać jedną z wielu bąbelkowych historii.


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Ksiegarnia Beedle'a 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]14.08.17 8:18
Gdyby Lirienne wiedziała, że zostanie uwikłana w bąbelkową historię, prawdopodobnie mogłaby się bardziej postarać wpasować w bąbelkowy image. Blada cera, zdradzająca, że kobieta od dawna nie wychodziła z domu, a jeśli to robiła, na pewno nie miało to miejsca za dnia, odznaczała się kontrastem dla świecącego z nieba słońca. Nic nie wskazywało na to, że za kilka dni zerwie się deszcz. Czarnowłosa kobieta zadarła krawędź peleryny, okrywając się szerokim kapturem. Swoje kroki, naturalnie, uciekając przed światłem dnia, skierowała w opuszczony zaułek za sklepem. Towarzystwo bezdomnego psidwaka, przypominało jej, że znajdowała się w magicznej okolicy bezpiecznej od innych bezdomnych cudaków – mugoli. Oparła się o zimny mur za swoimi plecami, z kieszeni peleryny wyciągając ręcznie zawinięty w rulonik tytoń, nabyty z zaufanego źródła. Dlatego z rozkoszą zaciągnęła się dymem, pozwalając mu objąć magiczno-chemiczną mieszanką swoje płuca. Przyjemnie drażniące w gardle mrowienie, uspokoiło nieznaczne drżenie rąk i rozluźniło napięte mięśnie karku już przy którymś pociągnięciu z lufki. Spojrzała w górę, słaniając wzrok przed bijącym w oczy słońcem. Automatycznie jej twarz wykrzywił lekki grymas. Ściągnięte usta w końcu zacisnęła na papierosie, z uporczywością walcząc z wrażeniem wyraźniej nieprzynależności do tej rzeczywistości. Kolorowe sklepy w Hogsmeade zdawały się mienić dla niej zbyt szeroka ferią barw, a ekscentryczny strój ich klienterii drażnił jej indywidualne poczucie estetyki. Znacznie lepiej czuła się na uboczu, z tyłu sklepu, obserwując zmagania bezdomnego psa w poszukiwaniu jedzenia w wystawionych w zaułku śmieciach. Przygłupi?
Kszzz! Kszzz!
Znacznie więcej mógłby znaleźć na tyłach gospody niż księgarni.
Głupi kundel.
Widok ten wydał jej się tak żałosny, ze z tej właśnie żałości, wyrzuciła niedopałek na ziemię, obracając się na jednej stopie. Peleryna zaświstała w powietrzu, kiedy szarpnęła nią, przemieszczając się wzdluż budynku, w końcu, decydując się wejść do środka. Dzwonek zadźwięczał irytująco nad jej głową, zwiastując jej wejście, które zdawała się negować, poprzez momentalne zniknięcie pomiędzy regałami. Miała nadzieję czmychnąć przed oczami ciekawskiej klienterii. Zamiast tego ciekawość dopadła ją.
Lovegood — nazwisko wypowiedziała nie bez nutki zawartej w nim goryczy — A Ciebie stać chociaż na jeden z zawartych tu tytułów?
Zmrużyła oczy z powątpiewaniem, sama zaskoczona faktem, że zapamiętała tą bladą, młodzieńczą twarz ze szkoły. Mało kto jednak odznaczał się tak osobliwą… osobliwością. Skłamałaby, gdyby w myślach nazwała ją trafiającą do niej urodą.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Ksiegarnia Beedle'a [odnośnik]19.08.17 10:18
Musiała potwornie razić kobietę - dziś miała na sobie luźną koszulę z lekkiego, jasnozielonego materiału, zdobioną w białe króliki, które od czasu do czasu przemieszczały się po płaszczyźnie materiału, kicając wesoło, jakby znalazły się na soczystej trawie. Do tego elementu garderoby dopasowała spódnicę, która kiedyś była w paski, czarne i białe - ale po przeróbkach panny Lovegood stawały się one nieregularne, poprzecinane bez żadnego logicznego sensu, zszyte na nowo z jeszcze większym bezsensem, a do tego od dołu do wysokości kolan materiał był cięty pionowo, układając się w szerokie frędzle - te z kolei ujawniały rajstopy o barwie pogodnego nieba, by wreszcie dopełnić strój nieco znoszonymi butami. Na jednym z nich widniała niezgrabna naszywka z napisem but mocy, cokolwiek miało to znaczyć. Na nadgarstkach wisiały przedziwne bransoletki z muszelkami, brzęczącymi przy każdym szybszym ruchu - a Sue nie zwykła poruszać się powoli - nie planowała przecież ukrywać się między regałami, jej strój nie musiał być cicho. Na dźwięk dzwonka wyjrzała zza jednego rzędu, wychylając swoją białą czuprynę i rozejrzała się jak surykatka, ale bardziej w poziomie. Nie miała czasu na zaklęcie rozciągające, by faktycznie te zwierzątko przypominać i górować nad regałem.
Niejasno kojarzyła postać, ale wydawało się, że wcale nie tak przyjemnie, jak by chciała. Oczami wyobraźni już widziała barwę bąbelka, jakby otaczał kobietę niczym bariera ochronna - ciemna, przydymiona, pachnąca tytoniem - a fe. Spoglądała zaciekawiona na pannę Blythe, ale w Hogwarcie miała zbyt dużo oprawców, by pamiętać jej nazwisko. Coś jej się tylko wydawało, że siedziała przy stole Ślizgonów.
- Ermh - chrząknęła cicho pod nosem, zadziwiona, że wszystkim tak dobrze szło zapamiętywanie jej nazwiska - nie brała pod uwagę swojego ekscentryzmu. - A czy robi ci to jakąś różnicę, szary bąbelku? - zapytała otwarcie, nie robiąc z niej żadnej pani, bo sama wybrała bezpośrednie zwroty. Tylko chwilę poświęciła jej twarzy. Spojrzała na dział, w jakim przebywały. Magomedycyna? Sięgnęła po pierwszą lepszą książkę z półki. Zwalczanie pasożytów. Wcisnęła jej tomik w ręce, mrugając z rozbawieniem. - Nie kupię ci tej książki, jeśli o to chodzi - raz, dwa, trzy kroki, obrót i już zniknęła za regałami, by zaraz znaleźć się z drugiej strony - tuż za Lirienne. - Jesteś duchem? - zapytała abstrakcyjnie. Szarość tego bąbelka przypominała i pachniała dymem. - Dymnym duchem?


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Ksiegarnia Beedle'a 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Ksiegarnia Beedle'a
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach