Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dom na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Dom na uboczu   11.02.17 1:42

First topic message reminder :

Dom na uboczu

Jest tylko jedno światło. Małe ledwie widoczne okienko na piętrze wieści - że ktoś zajmuje stare domostwo, którego świetność minęła już dawno. Obłamane i przegniłe od deszczu deski, skrzypiące gdzieś z tyłu, okiennice na naderwanych zawiasach i wszechogarniająca stęchlizna wdzierająca się zapachem, aż pod skórę.
Ale światło kusi, wabi, niby ćmy błagające o promyk zdradziecki. Drzwi są zamknięte, ale widnieje w nich klucz. Wystarczy, że wejdziesz po kilku, chwiejnych stopniach. To nie jest takie trudne, prawda?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Percival Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : przywódca grupy smoczych łowców
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   23.03.17 19:05

Brzemię odpowiedzialności ciążyło mu na barkach coraz dotkliwiej, zupełnie jakby niepozorna, czarna kredka, zwiększyła nagle swoją wagę kilkadziesiąt razy. Wiedział, że pozostali obecni w pomieszczeniu czarodzieje mu się przyglądają; czuł na sobie ich spojrzenia, docierała do niego nagląca potrzeba dokonania niemożliwego i wydostania ich wszystkich w jednym kawałku, ale nie miał pojęcia, co mógłby im odpowiedzieć. Sarkastyczną uwagę, skierowaną do mrukliwego mężczyzny przeżuł milcząco w ustach, zbyt skupiony na wpatrywaniu się w przeklęte drzwi, żeby pozwolić sobie na rozproszenie błahą konwersacją, ale słowa Lynn uderzyły go mocno; zabierz nas stąd, Percy. Ale jak? I dokąd? Napis na lśniących drzwiach zdawał się przedrzeźniać jego myśli, koślawe GDZIE? wgryzało się w umysł, od dłuższego czasu pulsujący bólem – czy to od upływu krwi, czy nawarstwienia się niezrozumiałych wydarzeń. Zacisnął zęby, wszystko to wydawało mu się bez sensu; miał po prostu podać nazwę lokacji, ulicy, budynku? Czy dziwna magia, którą przesiąknięte wydawały się ściany, działała tylko w obrębie odsuniętego od cywilizacji domu, czy rzeczywiście mogła przenieść ich gdziekolwiek? Zdusił w sobie przekleństwo, nadal czując się jak idiota, ale co gorsza – czując się bezsilny, zepchnięty na krawędź przepaści, w stronę której coraz szybciej popychała go pochłaniająca świat ciemność. Wiedział, że kończył im się czas; wiedział to od dłuższej chwili i nie potrzebował do tego werbalnego potwierdzenia, wypowiedzianego przez jasnowłosą dziewczynkę, której ciało znów opadło na materac, mimo że ani na chwilę nie przestał ściskać w dłoni utrzymującej ją w powietrzu różdżki.
Gdzie? Odwrócił się znów do jaśniejącego prostokąta, przykładając czarną kredkę do gładkiej powierzchni. Dłoń mu drżała, gdy, świadomy beznadziejności własnych działań, wypisywał na szarym tynku pierwszą rzecz, która przyszła mu do głowy. Szpital Św. Munga, Londyn. Ostatnia litera przeciągnęła się groteskowo, gdy dłoń opadła mu w dół, w stronę zakurzonej podłogi, a on wpatrywał się w ciemne znaki, jakby czekając na znak od tej dziwnej siły, towarzyszącej im od momentu, w którym przekroczyli próg budynku. Kula światła znikała, razem ze sobą zabierając też jasność jego myśli. - Jeżeli któreś z was ma jakiś wspaniały pomysł, to najprawdopodobniej jest to ostatnia chwila, żeby się nim podzielić – rzucił jeszcze w przestrzeń; sam nie znajdował w sobie nawet wystarczająco dużo silnej woli, żeby podnieść się na własne nogi.




so crawl on my belly 'till the sun goes down
I'll never wear your
broken crown


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   23.03.17 21:55

Czas uciekał. Magia rozjarzyła nakreślone przez mężczyznę linie, dziecko bezwładnie leżało na materacu, a ja...nie mogłem i nie potrafiłem chociażby nie spróbować tego zmienić. Co prawda ciągle miałem przed oczami widok czarownicy, którą miotnęło o ścianę, lecz ja nie chciałem znosić żadnych klątw, nie chciałem miotać antymagicznymi zaklęciami. Nie wiedziałem nawet jakich mógłbym użyć. Ciężko mi było myśleć. Być może dlatego groźbę widma zignorowałem uznając ją za...groźbę. Być może po prostu tyle razy słyszałem podobne deklaracje kierowane w moim kierunku, że mój instynkt przetrwania przestał je wyłapywać. Może to właśnie był ten słynny, wyższy poziom głupoty i ignorancji? Zmusiłem nogi by się poruszyły. Chciałem mieć pewność, że ja sam, zrobiłem wszystko co mogłem, że na prawdę nie mogliśmy jej stąd zabrać. Chociażby dla egoistycznej potrzeby posiadania usprawiedliwienia, knebla dla sumienia. Jeśli tylko mogłem chciałem spróbować się do niej zbliżyć i ją stąd zabrać.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   24.03.17 19:05

Wystarczyło, że ostatnie kreski rysowanych przez Percivala liter przysłoniły czernią powierzchnię ściany, a zamiast lśniących granic prowizorycznych drzwi, pojawiła się szczelina obrysowująca każdy fragment kredowej linii. I chociaż przeczyło to całkowicie logice, wystarczyło delikatne pchnięcie a narysowane wejście najpierw uchyliło się, by otworzyć w całej okazałości przejście.
Waszym oczom ukazał cię krótki, ciemny korytarz zwieńczony...kolejnymi drzwiami. Tym razem wyglądały na zwykłe, bielące się szklista farbą i widoczną klamką. Gdzieś za nimi biło światło, które sączyło się przez szpary.
Matt bez problemu zbliżyłeś się do materaca. Nie miałeś też najmniejszego kłopotu, by wziąć na ręce drobną istotkę, która bezwładnie leżała w twoich ramionach. Była bardzo lekka, nawet jak na dziecko i tylko nierówny, bardzo słaby oddech mógł świadczyć, że jeszcze żyje.
Musieliście się śpieszyć. Za waszymi plecami coraz więcej ciemności zakrywało otoczenie i wydawało się, że przejście było jedyną drogą ucieczki. I każde widziało, że ściany wokół was rozpoczęły nienaturalny taniec, jakby szereg dłoni wypychających miękką powierzchnię, drewnianych? ścian. Powietrze stawało się ciężkie i coraz bardziej mdlące. I może to tylko jeden z kolejnych omamów, ale w oddali drżał dźwięk uderzeń końskich kopyt i o ziemię. Coś zdecydowanie się zbliżało, a wy mieliście przed sobą otwarta drogę do wyjścia.

Jeśli nie rzucacie czarów, nie musicie rzucać kością. W swoich postach napiszcie kolejność z jaką wchodzicie przez powstałe drzwi.

Matt, z racji trzymania na rękach dziewczynki, masz utrudnione czarowanie i do puli minusów dostajesz dodatkowe -5
Percy czujesz się coraz gorzej i wciąż musisz walczyć z zawrotami głowy i coraz liczniejszymi mroczkami przed oczami.
Lucinda masz coraz większe problemy z oddychaniem, czujesz się coraz bardziej słabo
Sophia doskwiera ci bok i widzisz, że brzegi rany są brzydko napuchnięte.

Na odpis macie 48h


Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : przywódca grupy smoczych łowców
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   24.03.17 21:55

Wydawało się to nieprawdopodobne, ale jakakolwiek magia zaklęta była w niepozornej kredce, działała; Percival, opuszczany coraz bardziej zarówno przez nadzieję, jak i własne siły, obserwował zmieniającą się strukturę pojawiających się drzwi, ożywających pod kreślonymi przez niego liniami. Czy znów miał halucynacje? Czy tak bardzo chciał ich wszystkich stamtąd wydostać, że zaczynał wyobrażać sobie rzeczy, które nie istniały? Nie miał pojęcia, ale coś kazało mu iść dalej, brnąć w ciche słowa dziewczynki i zawierzyć ich prawdziwości; uniósł dłonie, teraz drżące już niemal kompletnie niekontrolowanie i popychając stanowczo ujawnione przejście. Ustąpiło; jego oczom, wciąż do końca nie wierzącym w to, co się przed nimi działo, ukazał się krótki korytarz i kolejne drzwi, otoczone mgiełką przeciskającego się przez szpary światła.
Choć wymagało to sporych pokładów silnej woli, dźwignął się na nogi; nagła zmiana poziomów spowodowała spodziewany powrót zawrotów głowy, ale zacisnął zęby, przekonując samego siebie, że musiał wytrzymać jeszcze chwilę – nawet jeżeli rana na plecach paliła go żywym ogniem, a pole widzenia po raz kolejny zaczęły zasnuwać ciemne plamy, z których obecnością niemal się już zaprzyjaźnił. – Pospieszcie się – rzucił tylko krótko, odwracając się w stronę kuzynki, nieznajomej kobiety, która mu pomogła i mężczyzny, trzymającego na rękach bezwładne ciało Elizy. Miał ochotę mu podziękować – sam nie dałby rady jej nieść, nie w obecnym stanie – ale zdecydował, że zrobi to później, zaklinając rzeczywistość i starając się uwierzyć, że naprawdę czekało ich jakieś później. Ponaglił ich wszystkich dłonią; czerniące się ściany i głuche odgłosy kół gdzieś za oknami przypominały im wyraźnie, że nie mieli czasu do stracenia. Pamiętał słowa dziewczynki; ktoś się zbliżał, ktoś groźny i potężny, a oni – choć była ich czwórka – w żadnym wypadku nie wydawali się gotowi do podjęcia walki.
Słaniając się na nogach i mocno ściskając w ręku różdżkę, zaczekał, aż pozostali znikną w korytarzu i dopiero później sam ruszył ich śladami, zamykając ten groteskowy pochód jako ostatni.




so crawl on my belly 'till the sun goes down
I'll never wear your
broken crown


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   25.03.17 0:12

Miałem wrażenie, że przelewa mi się w rękach. To było gorsze niż towarzyszący mi ból, ta niepewność czy nieumyślnie, przygarniając ją tak nieporadnie do siebie nie zdusiłem w niej życia...Nie czułem pewności w rękach, tak właściwie to nie ufałem już sobie pod jakimkolwiek względem. Nie wiem co mnie jeszcze napędzało do funkcjonowania. Siła woli? Ponaglenie mężczyzny? Wizja tego, że być może zaraz wszystko się skończy?
Postąpiłem chwiejnie w stronę korytarza. Barkiem podparłem się o framugę próbując naprostować mój zdecydowanie zbyt chwiejny krok. Potem już bezmyślnie stawiałem noga za nogą. Byle szybciej. Do tych białych drzwi. Gdy były już w moim zasięgu wsparłem się na nich ciężko, nagle z sykiem. Naparłem na klamkę niechlujnie łokciem




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   25.03.17 0:33

Sophia pragnęła po prostu opuścić to miejsce. Znaleźć się gdziekolwiek, byle było tam bezpiecznie, bez żadnych klątw, cieni, drzewiastych stworów i dziwnych majaków. Na jej oczach namalowane drzwi zaczęły się przeobrażać... w prawdziwe przejście, znajdujące się tuż obok i gotowe, by mogli przez nie przejść. Musieli to zrobić; pomieszczenie za ich plecami było coraz bardziej pochłaniane przez cienie, a ściany zaczęły ciemnieć i falować tak, jak wcześniej miało to miejsce w pomieszczeniu poniżej. Powietrze stało się ciężkie, a gdzieś z daleka dobiegał tętent końskich kopyt. Chociaż może tylko jej się wydawało pod wpływem emocji oraz ran, których doświadczyła wcześniej? Idąc, wyraźnie odczuwała swój pulsujący boleśnie bok, który zaczął już puchnąć w miejscu, gdzie rozcięły go szpony stwora. Zauważyła też, że drugi z mężczyzn wziął w ramiona dziewczynkę; Sophia miała nadzieję, że istniał jakiś sposób na bezpieczne zdjęcie z niej klątwy i że jej zabranie nie skończy się źle dla nich ani dla niej.
Pozwoliła mu ruszyć przodem wraz z dzieckiem. Sama, spoglądając uważnie na osłabioną Lucindę, wraz z nią ruszyła do przejścia zaraz za pierwszym mężczyzną, pozwalając, żeby to Percival zamknął ich małą grupkę. Miała nadzieję, że teraz to wszystko wreszcie się zakończy. Oby pomyślnie dla nich wszystkich. Wpatrywała się w białe drzwi widniejące za drugim końcem krótkiego korytarzyka, na smugę światła, która dawała im nadzieję, stanowiła wspaniały kontrast dla cienia pochłaniającego miejsce, które właśnie zostawiali za sobą.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   25.03.17 11:23

Ponoć nie jesteśmy w stanie przewidzieć najgorszego. To po prostu się dzieje i nie mamy na to żadnego wpływu. Lucinda chwytała życie w dłonie, często bawiła się tym co przyniósł jej los. Uważała, że ostrożność jest śmiesznym dodatkiem, który zamyka prawdziwe życie tworząc iluzję. Dzisiaj zobaczyła, że ostrożność to więcej niż tylko brak ryzyka. To też umiejętność dostosowania się do ciągłej zmiany. Dzisiaj doświadczyli skutki takiej ignorancji, a przynajmniej ona miała takie wrażenie. Jakby widziała tylko jedną warstwę tego co się tu kryło, nie próbowała zrozumieć ani nie próbowała dowiedzieć się więcej. Chciała po prostu móc zostawić to za sobą i odetchnąć z ulgą, że wszyscy są tutaj bezpieczni. Patrzyła jak jej kuzyn kreśli coś na ścianie, ale nie była w stanie dostrzec napisu. Świat jej wirował, gula w gardle blokowała oddychanie, a każda próba kończyła się tylko krótkim świstem. Blondynka spojrzała jak mężczyzna rusza w stronę dziecka. Nie wiedziała co zamierzał zrobić. Zabrać ją stąd? Lucinda wiedziała, że ten podejmuje spore ryzyko. Klątwa mogłaby ich nie wypuścić, nawet zabić przez próbę zabrania dziewczynki ze sobą. Prawdopodobnie gdyby nie to, że czuła się coraz gorzej zaprotestowałaby. Teraz jej uwaga przeniosła na jaśniejące przejście. Patrzyła jak mężczyzna rusza z dziewczynką na rękach, jak zaraz za nim znika Sophia. Obróciła się by spojrzeć na kuzyna upewniając się, że rusza zaraz za nią. Otworzyła usta by coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła. Później będzie czas na słowa, a przynajmniej taką miała nadzieje. Schyliła się i ruszyła starając się utrzymać na nogach.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   26.03.17 14:34

- Wiesz, że nie możesz mi uciec? Za późno. Wołałaś - głos chociaż niski, zdawał się wiercić w przestrzeni nieskończonym bólem i gniewem, wobec niej był łagodny
- Spróbuję
Dwa głosy tak jak nagle pojawiły się, tak samo rozwiały i Matt, który szedł pierwszy nie był pewien, czy była to mamiona zmęczeniem i bólem gra umysłu, czy też miało to związek z drgnieniem drobnego, dziecięcego ciałka, które trzymał w ramionach.
Aurorka i łamaczka klątw znajdowały się w środku dziwnego pochodu i chociaż wszystko co do tej pory przeżyły zakrawało o niemożliwe, to nawet teraz mogły dostrzec to co znajdowało się wzdłuż korytarza. Dwie ciemne ściany, które łączyły parę drzwi, wydawały się być zbudowane ze szkła, udzielającego ich ścieżkę od kłębiącej się ciemności. Wykrzywione cienie atakowały niewidzialną dla nich barierę, ale rozbijały się o nią. Nie mogły przedostać się do was, wciąż pozostając w dziwnym tańcu materializujących  i rozpływających się kształtów.
Próg rysowanego wyjścia, jako ostatni przekroczył Percival. I to on usłyszał za plecami ciężki łoskot rozrywanej? ściany i chrapliwe rżenie koni. I jeśli tylko Łowca się odwrócił, jak przez mgłę dostrzegł potężnie zbudowaną sylwetkę obleczoną w czerń. ta sama postać, która wcześniej zmaterializowała się nad głową dziewczynki, teraz - stała całkiem wyraźnie. Szkarłat jarzącego się oka zatrzymał się wprost na mężczyzna, ale - nie zrobił nic więcej. Stał wpatrzony w oddalające się sylwetki, aż do momentu, gdy Matt nacisnął klamkę białych drzwi a wszystkich zalała przeraźliwa jasność.

Matt byłeś na wpół przytomny, gdy upadałeś na kolana w Poczekalni św. Munga. Nim całkiem chwiejnie spróbowałeś wstać, rozległy się krzyki i czyjeś ręce odebrały ci trzymaną do tej pory dziewczynkę. Ktoś łapał cię za ramiona, coś pytał, ale w głowie potwornie ci szumiało, by w końcu zalała cię ciemność.
Obrażenia
Liczne, mniej lub bardziej głębokie rany na całej szerokości pleców i nóg; poparzone wnętrze prawej dłoni oraz podobne obrażenia na nogach od stóp aż do kolan; Głęboka, szarpana rana na prawej łydce, w które wdało się zakażenie; pęknięte żebro i liczne obtłuczenia.
4 dni pobytu w Mungu + osłabienie aż do fabularnego 10 mają

Sophia była najbardziej przytomna, ale gdy światło zbladło, a rzeczywistość nabrała konturów, musiała znaleźć podparcie, gdy chwiejnie postępowała naprzód. Kobiecy głos wołał gdzieś obok z pytaniem Co się stało, ale byłaś zbyt wycieńczona, by odpowiadać od razu. Ktoś podparł cię ramieniem i poprowadził korytarzem do jeden z sal. Musieli się tobą zająć.
Obrażenia
Liczne, rany cięte na plecach; trzy bardzo głębokie rany na prawym boku idące od żeber i schodzące niżej aż na brzuch i plecy - zakażenie rany.
3 dni pobytu w Mungu i osłabienie przez kolejny tydzień (do fabularnego 10 maja)

Lucinda niemal od razu została pochwycona przez silne ręce ratownika, który znalazł się obok. I gdyby nie on, upadłabyś na podłogę, gdy paskudne zawroty zaatakowały twoją głowę, a kołatanie serca burzyło właściwy rytm. Błysnęło nad tobą światło różdżki i zaklęcia, które mężczyzna własnie rzucał. zapamiętałaś tylko błysk przestrachu w jego oczach, a ty osunęłaś się w ciemność. Ale, wiedziałaś, że byłaś już bezpieczna.
Obrażenia
Wstrząśnienie mózgu, obrażenia wewnętrzne płuc (od uderzenie) i zaostrzenie objawów wrodzonej śmiertelnej bladości.
Tydzień rekonwalescencji w Mungu i osłabienie przez 2 tygodnie (do fabularnego 14 maja)

Percy pamiętał z wejścia na szpitalny korytarz św. Munga najmniej. Z chwilą, gdy przekroczył próg drzwi, po prostu runął na ziemię nieprzytomny. Krew nadal obficie sączyła się z rany i nim stłumione krzyki rozmyły się i czyjeś ręce ujęły nieprzytomnego Łowcę, plama szkarłatu zabarwiła jasną podłogę.
Obrażenia
Głębokie i drobne rany znaczące całą długość pleców i ramion i tył głowy; bardzo głęboka rana pod lewą łopatką z wciąż utkwiony fragmentem szkła, bardzo duża utrata krwi i silne zakażenie rany przez zanieczyszczenie czarną substancją; pęknięta kość barkowa
Percival odzyskał przytomność dopiero drugiego dnia wieczorem, na rekonwalescencji musiał zostać kolejne 6 dni, a osłabienie trzymało do fabularnego 12 maja.

Tej samej nocy, w której przybyliście, z jednej sal św. Munga zniknęła przyniesiona przez was dziewczynka. Na ścianie pomieszczenia, w którym znajdowała się Eliza, został tylko niewyraźny malunek drzwi.

Dziękuję za udział w evencie!  :pwease:
Możecie napisać post kończący, ale nie jest to konieczne.


Powrót do góry Go down
 

Dom na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Dom na uboczu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18