Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Główna ulica
AutorWiadomość
Główna ulica [odnośnik]10.03.12 23:07
First topic message reminder :

Główna ulica

Między rzędami kolorowych, maleńkich sklepików z barwnymi, błyszczącymi witrynami, które przedstawiają rozmaite przedmioty codziennego użytku, a także między domami mieszkańców i między rządkami drzew, główna droga ciągnie się przez kilkaset jardów, kończąc gospodą oraz drużką prowadzącą do kaplicy. Niektóre z płotów przysłonięte są ulotkami oraz plakatami wydawanymi przez Ministerstwo Magii, ogłoszeniami mieszkańców. Kilka witryn zostało zabitych deskami, gdy ich właściciele zginęli lub zaginęli prawdopodobnie sprzeciwiając się Grindelwaldowi, a lokal popadł w niełaskę, jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że miasto wciąż tętni życiem.
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Główna ulica [odnośnik]28.05.21 20:50
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 79
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Główna ulica [odnośnik]09.06.21 23:02
Wydaje mi się, że do takich akcji nie da się przyzwyczaić. Już niejednokrotnie narażałem swoje życie i zdrowie dla Zakonu Feniksa, ale za każdym razem towarzyszył mi strach. Wciąż nie uważałem się za wojownika, nie czułem się tak dobrze wyszkolony jak aurorzy, dalej odnosiłem wrażenie, że lepiej sprawdzam się w kuchni niż w czynnej walce. A jednak wciąż brałem udział w walkach, zgadzałem się na kolejne skomplikowane misje, nie bacząc na to, że już tak wiele straciłem, a moja twarz na listach gończych straszy przechodniów. A może właśnie dlatego się zgadzałem? Tak głęboko zabrnąłem w tę wojnę, że już chyba nie miałem innego wyjścia jak walczyć dalej. Może nawet nie powinienem być aż tak ostrożny, wcześniejsza ostrożność wiele mi nie pomogła. Albo pomogła, bo wciąż chodzę po tej ziemi... Moje myśli zaczynają pobrzmiewać zbyt dramatycznym tonem, więc szybko je ucinam. Teraz najważniejsze jest spotkanie z Reggiem, krok za krokiem, później będę się martwił resztą.
Nie byłem pewny czy Reggie mnie rozpozna. Mimo wszystko nie widzieliśmy się przez wiele lat, a ja jeszcze postanowiłem zasłonić się zaklęciem. Szczerze mówiąc, nie byłem też na sto procent pewny, że mężczyzna, do którego podchodzę, to właśnie Reggie. Także nasze spotkanie rozpoczęło się od wielu niewiadomych.
Zauważyłem nadchodzących ludzi sekundę później niż Reggie. Nie trzeba było być geniuszem, by zdawać sobie sprawę, że ich obecność nie wróży niczego dobrego. Szczególnie w moim przypadku, na pewno jestem smacznym kąskiem dla takich ludzi jak oni. Widzę, że Reggie usuwa się w cień – to dobra decyzja, lepiej się przed nimi ukryć lub zaatakować z zaskoczenia, nawet jeżeli Reggie nie przypomina teraz swojej charakterystycznej rudej postaci. Idę za nim, choć mam nadzieję, że rzucone wcześniej zaklęcie mi pomoże, a podejrzani mężczyźni nie rzucą w naszą stronę żadnego zaklęcia. Kulę się nieco, kiedy już stoimy w zaułku, żeby na pewno, ale to na pewno, nikt mnie nie zauważył.

kameleon 2/5
skrywanie się I


not a perfect soldier
but a good man

Florean Fortescue
Zawód : bezrobotny
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 E89bda95c5344104e5639bbb0172ffa8
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Re: Główna ulica [odnośnik]09.06.21 23:02
The member 'Florean Fortescue' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 44
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Główna ulica [odnośnik]13.06.21 23:29
Może w rzeczywistości się pomylił? Może to wcale nie był Florean? Może ktoś próbował tylko uśpić jego czujność? Niestety, zamiast otrzymać choćby jedną odpowiedź wszystko zadziało się bardzo szybko. Próbował go złapać i przeciągnąć do cienia, żeby tylko ich nie zauważono, niestety nie zawsze można dostać to, czego najbardziej się chce. Florean na szczęście pozostał ukryty, jednakże dźwięk szurania przykuł uwagę dwóch zbirów, którzy przystanęli w miejscu, rozglądając się za źródłem głosu. Zdecydowanie nikt w karczmie nie miał pojęcia o tym, co miało wydarzyć się za chwilę, a i w okolicy niewidoczny był żaden patrol magicznej policji, który mógłby interweniować. Byli w bardzo niekorzystnej sytuacji.
Cholera, chciał zakląć pod nosem, jednak zamiast tego wycelował różdżką w swojego towarzysza. Sekundy przed atakiem dwójki nieprzyjaznych typków wpadł na nieco szalony pomysł, ale wolał być pewnym, że Florean pozostanie anonimowy. Zanim bandziory zdołały zlokalizować ich dwójkę, rzucił cicho pod nosem - Rugatio - obierając za cel postać zakapturowanego Fortescue... oby to był on...
- Tam! Widziałeś? - rzucił jeden z bandziorów do drugiego, pokazując ręką w miejsce, gdzie stał Florean z Reggiem. Wiązka zaklęcia pomknęła w zakapturzoną postać byłego lodziarza. Teraz już z pewnością nie musieli mieć zmartwień, bo przecież...
- Uważaj Florey - rudzielec rzucił do swojego towarzysza, zauważając wyjątkowe zainteresowanie ze strony knypków, miejscem, gdzie oboje się znajdowali. - Mogą być niebez... - zaczął ostrożnie, jakby kumpel z lat szkolnych wcale tego nie zauważył, szczególnie gdy obydwaj nieznajomi zdawali się odnajdywać w nich jakieś zagrożenie. Nie minęło zbyt dużo czasu, aż wycelowali różdżki w ich niby skrytą w cieniu dwójkę, próbując posłać zaklęcia.
- Bucco! - pierwszy bandzior zainkantował, celując w najbliższego z dwudziestoośmiolatków, którym był Reggie.
- Caeruleusio! - spróbował drugi z kolei, próbując ich wyziębić w jesienną pogodę. Niedoczekanie! Jego różdżka skierowana była w stronę Floreana.
- Expelliarmus - spróbował rozbroić najbliższego sobie przeciwnika, który rzucał zaklęcie z dziedziny nieznanej Weasleyowi.

| Bucco - G1 (na Reggiego), ST 50-15=35 & k10 na CM
| Caeruleusio - G2 (na Floreana), ST 60-15=45 & 3k8
| Expelliarmus (na G1), 65-21=44

szafka


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Główna ulica [odnośnik]13.06.21 23:29
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 49

--------------------------------

#2 'k10' : 7

--------------------------------

#3 'k100' : 76

--------------------------------

#4 'k8' : 4, 1, 4

--------------------------------

#5 'k100' : 64
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Główna ulica [odnośnik]28.06.21 21:38
Z szafki

Działam w Zakonie od ponad roku. Niejedno widziałem i niejedno przeżyłem. Doskonale wiedziałem, że nasza dzisiejsza misja nie obędzie się bez niespodziewanych przygód. Już dawno przestałem się łudzić, że to wystarczy przyjść i wykonać swój plan – coś zawsze musiało się zepsuć, niespodziewany wróg miał wyskoczyć zza rogu, różdżka miała odmówić posłuszeństwa. Tak było i tym razem. Walka trwała dość długo (przynajmniej w moim odczuciu, możliwe, że tak naprawdę minęło ledwie pięć minut), ale obyło się bez większych zaskoczeń. To znaczy tak mi się wydawało, aż na sam koniec pojedynku, kiedy już widziałem znaczne zmęczenie na twarzach naszych przeciwników, coś złego stało się z Reggiem. Kiedy tylko przeciwnicy leżeli nieprzytomni na chodniku, szybko się do niego zbliżyłem. – Wszystko w porządku? – Zapytałem trochę głupio, bo przecież było widać, że nie jest w porządku. Nawet przez chwilę przestałem się przejmować moim brakiem kameleona, przynajmniej twarz miałem podstarzałą. – Głupie pytanie – mruknąłem po chwili, dzieląc się na głos swoimi przemyśleniami, kiedy spoglądałem zmartwiony na wykrzywioną twarz kumpla. – Dasz radę czarować? Mam przy sobie eliksir niezłomności gdyby było bardzo źle – mówiłem szybko, ale bardzo chciałem mu pomóc, a nie miałem zielonego pojęcia j a k. Zupełnie nie znałem się na pierwszej pomocy, to Florence zawsze za to odpowiadała. Ja jestem chodzącą encyklopedią, ale to ona posiada faktycznie przydatną wiedzę. – Ale nieźle sobie z nimi poradziliśmy, Reggie – klepnąłem go przyjacielsko w plecy, śmiejąc się cicho. Nie wiem czy odebranie przytomności drugiemu człowiekowi faktycznie może być zabawne, ale najwyraźniej schodził ze mnie stres. Podrapałem się po czole, z zaskoczeniem wyczuwając pod palcami grube zmarszczki – no tak, przecież wyglądałem jak starzec. Całe szczęście, że nie ma tutaj nigdzie lustra ani kałuży, bo chyba nie chciałbym oglądać siebie w tym stanie.
Dalej trzymałem dłoń na ramieniu Reggiego, jakbym chciał się upewnić, że zaraz mi nie zemdleje, ale jednocześnie postanowiłem się rozejrzeć. Nasza walka na pewno przyciągnęła spojrzenia postronnych. I faktycznie, po chwili zauważyłem, że zza rogu wychodzi kolejny podejrzanie wyglądający mężczyzna. – Cholera, Reggie, patrz – mruknąłem, dyskretnie wskazując mu kierunek. Mocniej ścisnąłem palce na drewnie różdżki – jeszcze trochę i chyba ją połamię. Najwidoczniej tamten pojedynek to był dopiero początek.


not a perfect soldier
but a good man

Florean Fortescue
Zawód : bezrobotny
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 E89bda95c5344104e5639bbb0172ffa8
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Re: Główna ulica [odnośnik]29.06.21 0:39
Nie wiadomo co w rzeczywistości spowodowało, że otoczenie poruszyło się nagle obudzone - jego krzyk, czy błyski i zaklęcia rzucane w pojedynku? Promieniujący, precyzyjny i zdecydowanie zbyt mocno szczypiący w oczy ból, którego nie był w stanie się pozbyć. Zanim jeszcze zdołał wykonać cały ruch odciągnięcia szczęki w drugą stronę, przez oczodoły przeszedł promień bólu, który zamknął jego oczy i odsunął go na krok do tyłu. Puścił ręką brodę i zadyszał głośno, ślina ponownie ściekła wzdłuż podbródka. Cholera jasna.
Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, w ogóle nie sądził, przecież był biegły w pojedynkach, nawet jeśli nie chciał tego przed sobą jakoś specjalnie przyznać, zwykle uchodził z życiem. Może tamta sytuacja w Norwegii powinna być dla niego przeświadczeniem, że też wcale nie wszystko wyglądało tak, jak się wydawało? Bardzo możliwe, że przełożony przejął na chwilę jego pecha, właśnie wtedy, gdy czara została przelana. Weasley zwykle przecież powtarzał, że jest rudy pośród rudych.
- ŁĘ ŁĄ ŁĄŁĄŁY - odpowiedział mu jakoś mało inteligentnie, ale co innego miał zrobić, jak go Florian pytał! Powinien wiedzieć przecież, że go bolało nakurwiało. - ŁĄ ŁĄ ŁĄ - skomentował na jego słowa, starając się w ten sposób powiedzieć 'ta jasne', choć ciężko było wyczuć ironię, kiedy serce pędziło jak szalone, a ból piętrzył się w górę i w górę i w górę... kolejna próba nastawienia szczęki skończyła się tym samym niepowodzeniem. Walczył ze sobą, choć dobrze wiedział, że szybki ruch odciągnięcia żuchwy może coś zrobić, nie miał jedynie pojęcia co konkretnie, ale starał się być logiczny... nie, w rzeczywistości wcale nie myślał racjonalnie, po prostu próbował nastawić kości, jakby były na pieprzone styki zaciskające się w odpowiednim miejscu. Musiały być!
Nawet nie zwrócił uwagi na postać nadchodzącą z naprzeciwka. Zabawa w okolicznej karczmie wciąż trwała, a że nikt nie wychodził, próbując przeczesać, co działo się z boku ulicy, toteż mieli sporo szczęścia w nieszczęściu. Niestety ktoś inny postanowił sprawdzić dziwaczne dźwięki... a był to oczywiście ochroniarz cholernego magazynu. Widział go już wcześniej. Powinien powiedzieć Florianowi tylko.... - ŁĄ Ą - jakoś nic nie był w stanie w rzeczywistości powiedzieć. Kolejny raz zimny płyn uciekł z kącika ust. Sytuacja była tragiczna, a jemu jedynie brakowało chyba pieluchy.
Nie zamierzał pozostawić tej sytuacji samej sobie, musieli się skryć, żeby zadać pierwszy cios, bo mężczyzna ewidentnie był nastawiony bojowo. Wiedział, że idą do magazynu? Pociągnął Floriana za szatę do tyłu, starając się powstrzymać wszelkie dźwięki, choć oczywiście, kiedy tylko skryli się gdzieś w cieniu przy ścianie z różdżkami w gotowości, zmusił się do kolejnej próby nastawienia szczęki, bo jak niby inaczej miałby walczyć?!
Merlinie miej mnie w opiece. Pomyślał błagalnie i pociągnął za szczękę...

| Nastawiam szczękę vol.3, ST 75
| Skradanie, ST 60 (jeśli mi nie wejdzie nastawienie, to zakładam, że się nie zdołam schować)

| Żywotność Reggiego: 206/254 (-38 tłuczone, -20 psychiczne, -10 kości)
| Żywotność Floreana: 230/240 (-10 odmrożenia)


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Główna ulica [odnośnik]29.06.21 0:39
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 30

--------------------------------

#2 'k100' : 60
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Główna ulica [odnośnik]07.07.21 14:34
Z szafki

Każda misja jest obarczona ryzykiem. Za każdym razem, kiedy opuszczam Oazę, wiem, że mogę szybko do niej nie wrócić. Być może to bardzo pesymistyczne podejście, ale przeżyłem ostatnio tyle złego, że nie potrafię się go pozbyć. Właśnie dlatego podjąłem wszelkie środki ostrożności, żeby maksymalnie się zabezpieczyć na ten wypad do Wiltshire. Rzuciłem na siebie Kameleona, żeby nikt nie zwracał na mnie uwagi, schowałem do kieszeni kilka przydatnych eliksirów, bo nigdy nie wiadomo, co może nas spotkać, a na kryzysową sytuację miałem świstoklik, który miał mnie i Reggiego przenieść daleko na samą północ kraju, do nieco dzikiej Szkocji, do bezpiecznego zakątka Marceli. Plan awaryjny miałem obmyślony, choć miałem nadzieję, że nie będę musiał go wdrażać w życie.
Cóż, walki na głównej ulicy Wiltshire jednak kazały mi sprawdzić, czy świstoklik dalej jest na miejscu. Na pewno przyciągnęliśmy uwagę postronnych tak rzucając zaklęciami w prawo i lewo, najpierw na tych bandytów, a potem na mężczyznę, który... Nawet nie dowiedzieliśmy się kim jest. Szybko go uciszyłem i założyłem mu magiczne kajdanki, żeby za nami nie pobiegł i, co jeszcze gorsze, nie zaczął krzyczeć czy rozpowiadać coś na nasz temat. Przynajmniej nie do czasu, kiedy tutaj jesteśmy.
Upewniwszy się, że cała trójka czarodziejów nam nie zagraża, czym prędzej ruszyłem za Reggiem. – I jak twoja szczęka, w porządku? – Widząc jego złość, pewnie powinienem odpuścić zadawanie takich pytań, ale taka już była moja natura. Dużo mówiłem, nie zawsze potrzebnie.
To tutaj – mruknąłem, rozglądając się na boki, czy ktoś przypadkiem nam się nie przygląda. Wyglądało jednak na to, że wokół nas nikogo nie ma. Szybko wkradłem się do środka, z ciekawością rozglądając się po wnętrzu pomieszczenia. – Dobra, to ja biorę lewą stronę, a ty weź prawą – zaproponowałem, przyglądając się regałom pełnym eliksirów. Zabrałem z wieszaka jakieś płócienne torby, jedną rzuciłem Reggiemu – Orientuj się – a drugą wziąłem dla siebie. Flakoników było mnóstwo, każdy o innym kształcie i rozmiarze. Nie znałem się za dobrze na alchemii, nie potrafiłem ocenić, które są faktycznie przydatne. Na szczęście niektóre miały nalepki z nazwami, więc w pierwszej kolejności chwytałem za wszystkie te, które brzmiały leczniczo.


not a perfect soldier
but a good man

Florean Fortescue
Zawód : bezrobotny
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 E89bda95c5344104e5639bbb0172ffa8
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Re: Główna ulica [odnośnik]07.07.21 23:12
Agresja nie była tym, czego oczekiwał, szczególnie po samym sobie. Pozostawiając za plecami dwójkę leżących mężczyzn, wyżywając się na ochroniarzu w sposób nader brutalny i nawet okazując tę niespotykaną niechęć do wszystkiego na Floreanie, nie myślał, po prostu działał. Pytanie tylko, czy można było mu się dziwić? Wybita szczęka nijak pomagała w skupieniu myśli, a jednie wpływała gorzej na morale przemienionego rudzielca, który przecież chciał, żeby misja przeszła możliwie cicho i szybko. Wszystkie plany jak zwykle cholera wzięła i nie podobało mu się to ani przez sekundę! Teraz liczyła się tylko prędkość ich akcji, bo przecież w końcu ktoś może nocą zebrać się z jakiegoś pubu i wyjść na główną ulicę. Szczerze powiedziawszy, nawet nie miałby nic przeciwko kolejnemu pojedynkowi. Krew pulsująca w jego żyłach była czymś więcej niż zwyczajnym biciem, wyrównywała jego oddech i ból głowy, który zdawał się dudnić gdzieś głęboko. Czuł się ciężki, a jednak nie zamierzał tak po prostu rezygnować!
- Engiorgio - mruknął, machając w stronę złapanej torby rzuconej od Floreana. Wdarli się tam bez pardonu, bo i ochroniarz został zdjęty, to po co udawać, że nic nie zniknęło, skoro wszystkie eliksiry miały trafić właśnie poza granice hrabstwa konserwatywnego rodu? Pozostało jedynie zapakować wszystko, a za pomocą ruchów różdżki było o wiele łatwiej skoordynować, choć trzeba przyznać, że łeb bolał jak nigdy. Nawet nie próbował nawiązać szczególnego kontaktu z Floreanem, a przecież widzieli się po raz pierwszy od tak dawna! Pewnie to kwestia tej siwizny i zmarszczek, które zobaczył, Puchon mało przypominał kumpla ze szkoły... a może to tylko takie kuse wytłumaczenie?
- Bierz wszystko. Nic im nie zostawimy. - mruknął, jakoś niespecjalnie emanując przyjaznymi wibracjami. W całej tej sytuacji nie było zbyt dużo sympatii. Próbował robić zadanie, które dostał listem poleconym od Justine. Cholera, że to wszystko tak wyszło... dopiero kiedy praktycznie połowa z zasobów z półek została zebrana, zorientował się, że zostawili tam poobijanych ludzi, którzy mogli umrzeć. Nie był mordercą, a tym bardziej katem. Zatrzymał się gdzieś przy półce z wyciągniętą ręką, próbując odnaleźć wzrokiem swojego towarzysza z drugiej strony magazynu.
- Florean - zaczepił go cicho, wracając do swojej nieco naiwnej, niewinnej postawy - my... my ich tam zostawiliśmy - zapiekło go w gardle, a usta spierzchły od tej nagłej suchości. Przydałoby się coś wypić. - na... na śmierć? - zapytał nieco nieśmiało, bo przecież jedyny obraz, jaki miał przed oczami to umierający przełożony w Norwegii. Nie wiedział, czy tak potrafi. Przecież miał duszę i to raczej nieskalaną żadnymi aurorskimi środkami sprawczymi. Przecież on zwykle tylko dowiadywał się poszczególnych informacji! Nie robił ludziom krzywdy, a jednak pulsująca nie tylko głowa, ale również ręka, która docierała powoli do świadomości, dawała nieco inne świadectwo.

| ST 45-13=32+20=52 < 69 (kość) - zapomniało mi się dodać minus do ST w kościach, ale i tak wyszło


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Główna ulica [odnośnik]09.07.21 0:53
W tym momencie nie potrafiłem działać tak zdecydowanie jak Reggie. Nie wrzucałem eliksirów do torby jak leci, tylko cierpliwie wkładałem co przydatniejsze, uważając, żeby nic się nie potłukło. Ostatnie na co miałem ochotę to jakaś niepożądana reakcja kilku obtłuczonych eliksirów albo niekontrolowany wybuch – mimo wszystko życie było mi miłe, a o eliksirach nie wiedziałem zupełnie nic. Niestety moja praca nie była przez to szczególnie efektywna, poza tym szybko zapełniłem swoją niedużą płócienną torbę. Bez sensu.
O, dobry pomysł... – mruknąłem do siebie, widząc jak Reggie szybko powiększa swoją torbę. W ogóle wszystko robił bardzo szybko, wyraźnie wciąż trzymała go złość. Na wszelki wypadek się nie odzywałem, bo nie chciałem go bardziej rozjuszyć. – Engiorgio – rzuciłem na swoją torbę, a ta momentalnie kilkukrotnie zwiększyła swój rozmiar. Nie byłem pewny jak uda mi się ją dotachać do Oazy, czy gdzie tam mieliśmy to przynieść – W zasadzie gdzie mamy to zanieść? – zdecydowanie powinienem popracować nad swoją krzepą. – Wszystko...? – Powtórzyłem, rozglądając się po pomieszczeniu. Cóż, jeżeli mamy zabrać wszystko to nie wiem czy starczy nam dnia. Uznałem, że Reggie jednak wyolbrzymia ze złości, ale faktycznie przyspieszyłem swoje tempo i już nie szukałem eliksirów leczniczych, tylko wrzucałem jak leci. Z każdą kolejną minutą coraz mniej się przejmowałem ewentualnymi stłuczkami i wybuchem.
Tak podejrzewałem, że cisza pomiędzy nami w końcu zostanie przerwana, choć nie miałem pewności kto będzie pierwszy. Zerknąłem na Reggiego, zauważając wyraźną zmianę w jego nastroju. Jakby to było dla niego coś nowego? Dla mnie nie było, ale nie przyznawałem się do tego z dumą. W zasadzie za każdym razem było mi cholernie źle. – Nie – pokręciłem głową. – Tych dwóch tylko ogłuszyliśmy, ten trzeci jest w pełni świadomy. Są w widocznym miejscu, ktoś na pewno zareaguje – stwierdziłem i naprawdę w to wierzyłem, choć może nie powinienem podchodzić do tego z taką dobrocią, w końcu bandycie wyraźnie zaatakowali nas pierwsi. My albo oni – do tego to się sprowadzało.
Musimy się jeszcze spotkać w lepszych okolicznościach, nie uważasz? – Uśmiechnąłem się lekko, przechodząc do kolejnego regału. Nasze dzisiejsze spotkanie to wyjątkowe spotkanie po latach, ale jednak wolałbym coś bardziej konwencjonalnego.

Zaklęcie

zt


not a perfect soldier
but a good man

Florean Fortescue
Zawód : bezrobotny
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 14 E89bda95c5344104e5639bbb0172ffa8
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Re: Główna ulica [odnośnik]11.07.21 19:02
Złość powoli odchodziła, a wraz z nią uspokajała się krew płynąca w żyłach. Nie zamierzał przecież nikogo mordować, a tym bardziej wyżywać się na Floreanie, który tak dzielnie mu towarzyszył i pomagał. Bez rozwagi zgarniał wszystkie eliksiry, uważnie kładąc je w torbie, która nabierała coraz to większego ciężaru. Nieszczególnie znał się na wywarach, których nazwy oznaczone były jakimś wykwintnym pismem. Zakon z pewnością potrzebował wszystkiego, a Weasley miał zamiar dostarczyć, jak najwięcej potrafił. Okradanie nigdy nie było w jego kompetencjach, a jednak pewne zasady i reguły należało łamać dla... większego dobra. Nawet teraz nie zastanawiał się nad tym, co należało, a czego nie, po prostu zwyczajnie działał wciąż nieco roztrzęsiony od tego bólu, który wciąż dawał się we znaki.
- Nie dostałem instrukcji odnośnie do punktu, w którym mamy to zostawić... - zamyślił się na chwilę, pozostawiając kwestię miejsca docelowego gdzieś w powietrzu. Sam nie miał dostępu do punktów Zakonu, jednakże wiedza o prozakonnym sposobie spoglądania na sytuację polityczną u swoich rodziców zadecydował - ale przeniesiemy to do Devon, tam z pewnością zdołam się z kimś skontaktować po odbiór.
Odetchnął mocno na stwierdzenie Floreana, bo przecież czasem lepiej było usłyszeć to, co się myślało z innych ust. Wystarczyło jeszcze kilkanaście fiolek i jego część praktycznie została schowana. Zerknął w stronę torby ciemnowłosego towarzysza, który chyba niekoniecznie sprawdzał się w fizycznym wysiłku. Weasley nie miał mu tego za złe, sam odczuwał spadek energii po całym tym bagnie, jakie przeżyli, szczególnie gdy głowa pulsowała mu w sposób co najmniej nienaturalnie bolesny. Kolejne dni miały być chyba jednymi z gorszych, choć nie takie rzeczy przeżywał!
- No dobrze, w takim razie musimy się sprężać. Zostało nam tylko przetransportowanie tego w bezpieczne miejsce i później możemy odpocząć. - stwierdził z ustępującym zakłopotaniem, które nie powinno w ogóle mieć miejsca. Dlaczego tak się przejmował jakimiś atakującymi ich ludźmi? Nie wydawało się to zbyt logiczne, a jednak ciężko mu było z myślą, że mógłby komuś zrobić trwałą krzywdę. Kiedy miał wybitą szczękę, nie myślał zbyt racjonalnie, nie żeby kiedykolwiek...
- Oczywiście, że tak. - przytaknął z lekkim uśmiechem, bo na większy niestety nie było go już stać. Zbyt zmęczony bólem głowy starał się skupić na dokończeniu zadania.
Spakowawszy wszystko, co tylko zdołali unieść (a była to całość) wyszli z magazynu. Niedługo trzeba było czekać na zniknięcie Floreana z torbami. Sam Weasley powędrował jeszcze do domu Adama, upewniając się, czy ten uciekł, jak go wcześniej poinstruował. Upewniony w całym dopiętym planie nawet nie starał się zbliżyć do ulicy, na której zostawili rzezimieszków. Gdzieś w tle chyba usłyszał nawoływania magicznej policji, ktoś ich znalazł.
Z potężnym bólem głowy teleportował się do Floreana, na miejscu transportując wypełnione torby do bezpiecznego punktu. Mógł poinformować Justine o wykonanym zadaniu, a Fortescue skorzystał jeszcze z gościnności rudowłosej rodziny, która pomimo szczupłych zapasów potrafiła nakryć do stołu tyle dodatkowych miejsc, ile było potrzeba.

| Żywotność Reggiego: 146/254 (-38 tłuczone, -70 psychiczne, -20 kości)
| zt.


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Główna ulica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach