Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Florean Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime29.07.16 19:36

Wsiąkiewka
Żywotność

Wartość żywotności postaci: 240
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5194 - 216
71-80%brak-10170 - 193
61-70%brak-15146 - 169
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20122 - 145
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3098 - 121
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4074 - 97
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5050 - 73
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 49
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności


Zwierzyniec

Laverne
Dostała imię po czarownicy, która zapisała się na kartach historii poprzez wynalezienie Eliksiru Miłosnego. Florean widząc, jak próbuje mu się przypodobać, stwierdził, że to imię będzie dla niej idealne. Laverne uwielbia komplementy i łatwiej jest ją przekupić pochwałą niż smakołykiem. Trzeba o tym pamiętać, bo wystarczy krzywe spojrzenie i już ma się skaleczony palec. W końcu Laverne to prawdziwa dama.


Ważne przedmioty

Zegarek
Lorem Ipsum jest tekstem stosowanym jako przykładowy wypełniacz w przemyśle poligraficznym. Został po raz pierwszy użyty w XV w. przez nieznanego drukarza do wypełnienia tekstem próbnej książki. Pięć wieków później zaczął być używany przemyśle elektronicznym, pozostając praktycznie niezmienionym. Spopularyzował się w latach 60. XX w. wraz z publikacją arkuszy Letrasetu, zawierających fragmenty Lorem Ipsum, a ostatnio z zawierającym różne wersje Lorem Ipsum oprogramowaniem przeznaczonym do realizacji druków na komputerach osobistych, jak Aldus PageMaker

Biały kryształ
Lorem Ipsum jest tekstem stosowanym jako przykładowy wypełniacz w przemyśle poligraficznym. Został po raz pierwszy użyty w XV w. przez nieznanego drukarza do wypełnienia tekstem próbnej książki. Pięć wieków później zaczął być używany przemyśle elektronicznym, pozostając praktycznie niezmienionym. Spopularyzował się w latach 60. XX w. wraz z publikacją arkuszy Letrasetu, zawierających fragmenty Lorem Ipsum, a ostatnio z zawierającym różne wersje Lorem Ipsum oprogramowaniem przeznaczonym do realizacji druków na komputerach osobistych, jak Aldus PageMaker



Świstoklik
florkowy pinterest
florko-franiowy pinterest

Wykonywanie zawodu
styczeń/luty
marzec
kwiecień
maj/czerwiec
lipiec/sierpień
wrzesień/październik

Klub Pojedynków
marzec: remis z Marcelem Parkinsonem
kwiecień: remis z Cece Sykes i wygrana z Sereną Borgią
maj: przegrana z Bertiem Bottem i Lorraine Prewett
czerwiec: przegrana z Christianem Grey'em (za Cynerica Yaxleya)
lipiec/sierpień: przegrana z Constantinem Ollivanderem i wygrana z Anthonym Skamanderem
wrzesień: przegrana z Jaydenem Vanem
październik: wygrana z Jackie Rineheart
listopad: wygrana z Kieranem Rineheartem, przegrana z Tristanem Rosierem i Maeve Clearwater

Badania
będzie kiedyś

Lusterka
Samantha Bott - dom Bottów (sierpień '50)
Romuald Rufallo - magiczna oranżeria (23 sierpnia '56)

Spoiler:
 



[bylobrzydkobedzieladnie]




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue



Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 22.06.19 14:12, w całości zmieniany 27 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime06.08.16 21:08

RozgrywkaSny
   
w średniowieczu | z Lynn | gdzieś
Florian skrzyżował ręce nad głową i szybkim, wydłużonym krokiem podszedł do swojej partnerki. Złapał ją w pasie i przysunął bliżej siebie, przejeżdżając delikatnie po jej ramieniu. Znikąd w jego dłoni pojawił się czerwony kwiat, który sprawnym ruchem wpiął we włosy Lucindy. - Wyglądasz obłędnie - szepnął jej do ucha i szybko nią zakręcił. Ktoś mógł odnieść wrażenie, że zaraz się przewróci, lecz Florian złapał ją nisko nad ziemią. Ktoś z niewidocznej widowni rzucił w ich kierunku różę, którą Fortescue złapał sprawnym ruchem, i włożył sobie między zęby.

w przyszłości | z Dei | w lodziarni
[parszywka] Trzynaście. Tylko trzynaście - czy aż trzynaście? - uderzeń Cruciatusa targnęło bezwładnym ciałem Floreana, zanim zaklęcie zostało cofnięte na dłużej a w roziskrzonej blaskiem popołudniowego słońca lodziarni zapadła błogosławiona cisza. Za pastelowo błękitnym blatem cicho bulgotał nowy eliksir, zapewne mający wzbogacić listę słodkości o kolejny smak, a zaczarowana magicznie ozdoba, przedstawiająca małego czarodzieja w spiczastej tiarze, równo co trzydzieści sekund zmieniała kolory.

kiedyś | z Louisem| w lodziarni i kosmosie
Oniryczny Florean był bardzo uduchowioną postacią. Zdawał się być jakby trochę wyższy niż w rzeczywistości, a po ziemi chodził tak lekko jakby jego stopy wcale nie dotykały podłoża. Ubrany był w białe spodnie i długą hinduską koszulę w kolorze jasnego różu. Z jego twarzy nie znikał tajemniczy uśmiech, który zdawał się wzbudzać w każdym człowieku niezrozumiały spokój ducha. - Witam serdecznie w lodziarni rodzeństwa Fortescue. Louis, prawda?

Wspomnienia

w 1945 | z Elyon | w Hogwarcie
To był impuls - Florian rzucił się biegiem nad brzeg jeziora i wskoczył do lodowatej wody, kotłując się w niej przez chwilę aż wreszcie zauważył dziewczynę. Nigdy nie nurkował, ale jeżeli miałby powiedzieć jak wyobrażał sobie mityczne podwodne stworzenia to mniej więcej w ten sposób. Zabawne, że nad wodą wyglądała jak duch, pod wodą jak tryton, nigdy jak zwykły człowiek. W końcu udało mu się ją złapać za nadgarstek i wypłynąć na powierzchnię. Położył się na chłodnej ziemi, przez chwilę nie myśląc o zimnie, które wstrząsało jego ciałem. Oddychał tylko szybko, delektując się wszechobecnym powietrzem, choć utracił je tylko na kilka chwil. Dopiero po chwili spojrzał na twarz uratowanej osoby, rozpoznając w niej nikogo innego jak Elyon Meadowes.
- Po co skakałaś do wody, życie ci nie miłe?


KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS

   

[bylobrzydkobedzieladnie]




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue



Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 22.06.19 13:42, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime06.08.16 21:32

styczeń/luty 1956
5 stycznia | z Polly | w lodziarni
Florean próbuje zaczarować wafelek. Wszystko idzie nie po jego myśli i wafelek rzuca się na niego, kalecząc w palec. Krew się leje, dramat, tragedia! Na szczęście nadchodzi Polly, która ratuje zastaną sytuację. I to taki niespodziewany początek całkiem miłej znajomości.
19 stycznia | z Lily | w lodziarni
Florean pracuje sobie grzecznie aż tu nagle do lodziarni przychodzi Lily - dawno niewidziana Lily. Nic dziwnego, że Florek tak się cieszy na jej widok! Rozmawiają, lody jedzą, jest naprawdę miło. I to na pewno nie było ich ostatnie spotkanie. Już Florian dopilnuje, żeby Lily nigdy więcej nie zniknęła.
?? | z Mathildą | w lodziarni
W lodziarni zjawia się Matylda, co całkowicie zaburza misternie ułożony świat Florka. Nie widział jej przez wiele lat, przez ten czas mnóstwo rzeczy zdążyło się zmienić, ale czy też uczucia, którymi ją darzył? Tu cały czas ma wątpliwości, niemniej jej pojawienie się jest dla niego na tyle dużym szokiem, że jeszcze nie wie, jak na niego zareagować.
22 lutego | z Raidenem  | w Horizont Alley
Florean idzie na spacer po ciężkim dniu w pracy, kiedy nagle staje przed nim funkcjonariusz Wiedźmiej Straży i każe pokazać dokumenty. Okazuje się, że Florek jest podejrzewany o bycie czarnoksiężnikiem i trucie swoich klientów! Idą razem do lodziarni, gdzie funkcjonariusz szuka czegoś podejrzanego, co świadczyłby o winie Floreana, jednak jedyna niepewna buteleczka okazuje się być nieszkodliwym Bahanocydem.

   

[bylobrzydkobedzieladnie]




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue



Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 15.12.18 22:46, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime24.10.16 14:09

marzec 1956
   
3 marca | z Lisem | w lodziarni
Florek ma w głowie za dużo myśli, dlatego postanowia zostać wieczorem w lodziarni i odmóżdżyć się poprzez eksperymentowanie z lodami. Wtedy przeszkadza mu Frederick, który przychodzi do niego z dość... zaskakującymi informacjami. A mianowicie z informacjami na temat Zakonu Feniksa.
5 marca | z kumplami Bertiego | u Beriego
Każdy potrzebuje odrobiny zabawy, a Florek miał ją zapewnioną podczas urodzin Bertiego. -->KLIK<--
6 marca | z Peony | w lodziarni
Florean szoruje sobie ladę, kiedy do lodziarni wchodzi... Peony! Nie widział jej od czasów Hogwartu, nic dziwnego, że jest zszokowany jej wizytą. Rozmawiają sobie i Florian dowiaduje się, że Peony poszukuje informacji o swoim mężu. Postanawia jej pomóc w miarę swoich możliwości.
8 marca | z Charlotte | na Pokątnej
Florean wraca do domu późną porą, kiedy napotyka młodą dziewczynę. Ta zaczyna rozmowę i prosi o odprowadzenie do domu, a Florean (jako uczynny człowiek) od razu zgadza się jej pomóc. Idą więc i rozmawiają, a rozmawia im się bardzo miło, aż w końcu oboje dochodzą pod drzwi swoich mieszkań.
10 marca | z Charlesem | w windzie
Florean jedzie windą w celu oddania głosu w referendum i poznaje w niej Charlesa.   
14 marca | z Florence | w zoo
Rodzeństwo Fortescue postanawia udać się do zoo i bardzo miło spędza czas. Poza tym Florean obiecuje sobie, że kiedyś kupi hipogryfa. A co!
21 marca | z Polką i Lily | na trybunach
Florek postanawia wybrać się na mecz Quidditcha, ale taki niezwykły, ponieważ zamiast zawodowców na miotłach siedzą amatorzy. Wśród amatorów wielu jego znajomych, więc idzie na trybuny kibicować. I wiecie co? Jego drużyna wygrała!
21 marca | z Matyldą | w teatrze na klifach
Spotykają się po meczu i idą do ruin teatru na klifach. Rozmawiają, Szekspira recytują i w ogóle jakoś miło udaje im się spędzić czas.
23 marca | z Peony | w herbaciarni
Okazuje się, że mężczyzną, którego szuka Peony jest sam Fortescue. W tym wypadku Florean postanawia się z nią spotkać i podzielić się wszystkimi posiadanymi informacjami.
?? marca | z Perseusem | w lodziarni
Florean po raz kolejny zostaje posądzony o rzucanie uroków na swoich klientów i Perseus postanawia to sprawdzić. Tylko Florean myśli, że Perseus jest wyczekiwanym przez niego krytykiem kulinarnym! I tak skacze wokół niego jak szalony, ostatecznie na koniec wizyty słysząc od Perseusa miłe słowa na temat jego lodziarni, i nigdy nie dowiadując się o jego prawdziwej tożsamości.
31 marca | z Zakonem | w Zakonie
Pierwsze zebranie Zakonu Feniksa.
31 marca | z Marcelem i Titusem | na Nokturniei w dziurawym kotle
w trakcie




   

[bylobrzydkobedzieladnie]




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue



Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 15.12.18 23:10, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime27.12.16 0:28

kwiecień 1956
1 kwietnia | z Matyldą | w Dziurawym Kotle
Wesoły Florek wchodzi na piętro Dziurawego Kotła i spotyka tam Matyldę. Wchodzi z nią do pokoju i rozmawia, choć nie jest to może rozmowa najwyższych lotów, Florek chyba mówi trochę za dużo.
1 kwietnia | z Florence | w lodziarni
Florean próbuje poradzić sobie z "żartem", na który wpadli jego przyjaciele. Wiąże się to z ogromnym stresem, ale ostatecznie udaje mu się razem z siostrą opanować sytuację.
2 kwietnia | z lodami | w lodziarni
Badania
3 kwietnia | z Lily | w lesie
Florean spotyka się z Lily w lesie na spacerze i spotyka podczas niego Leśnego Człowieka. Leśnego Człowieka, ha!
4 kwietnia | z Raleighem | na Pokątnej
Florean lunatykuje. Wychodzi z domu w piżamie i wędruje przez Pokątną, natykając się na Raleigha, który z kolei postanawia zabawić się z biednym Floreanem. Na szczęście wszystko kończy się pomyślnie, choć Florka złapał katarek.
8 kwietnia | z Titusem | w lesie
Przyszedł czas na pierwszą zakonową misję i okazało się, że jest nią odprowadzenie olbrzyma do rodziny. Nie było to proste, ale Florean z Titusem dali radę.
18 kwietnia | z Alanem i Florką | w lodziarni
Florean nakrywa Florkę całującą się z Alanem. Normalnie nie zrobiłoby to na nim większego wrażenia, ale Florean (w przeciwieństwie do siostry) wie o przynależności jej chłopaka do Zakonu. I ten fakt wyprowadza Floreana z równowagi, przez co kłóci się z nim i nawet podnosi na niego różdżkę.
20 kwietnia | z Serah | w lodziarni
Florean spotyka Serka, swoją przyjaciółkę z dawnych lat. Rozmawiają, jest trochę niezręcznie, ale miło. Jedno jest pewne - ta znajomość na pewno już się nie urwie tak jak lata temu.
20 kwietnia | z Antoniną | w lesie
Florian postanawia pójść na spacer do lasu, by móc spokojnie porozmyślać i jednocześnie pobyć z naturą, kiedy napotyka się na nieznajomą kobietę. Pomaga jej odnaleźć zaginionego wozaka, jednocześnie walcząc ze złośliwym poltergeistem i zamieniając z nią kilka słów. Ot, taki z Floriana pomocny człowiek.
22 kwietnia | z Peony | w ogrodzie i w salonie
Florean nie wytrzymuje w domu, więc postanawia udać się do Peony i pomóc jej w poszukiwaniach zguby. Poszukiwania po chwil zamieniają się w rozmowy przy skrzacim winie także spotkanie okazuje się przyjemniejsze niż miało być na początku.
23 kwietnia | z Daisy | na Pokątnej
Florean idzie sobie w stronę domu, kiedy zauważa policję antymugolską, która zaczepiła nieznaną mu kobietę. Postanowił stanąć w jej obronie, co mu się udało. Odprowadził ją do domu, po czym spotkał starego znajomego z Hogwartu - zamienił z nim parę słów, po czym sam wrócił do swojego mieszkania.
24 kwietnia | z Edwinem | w skwerku
Florean idzie do parku i spotyka tam zagubionego chłopca. Rozpoznaje w nim syna znajomych i postanawia się nim zająć dopóki nie przyjdzie któreś z jego opiekunów. Rzucają pieniążki do fontanny, śpiewają z syrenami i rozmawiają o żabkach - ot, zabijanie czasu, aż w końcu opiekunka odnalazła swoją zgubę i Florean mógł iść dalej.
24 kwietnia | z Magnusem | w Czarnym Kocie
Florean wdaje się w historyczną dyskusję z nieznajomym, który później okazuję się lordem Rowlem. Rozmawiają, piwo i ognistą piją, kończąc wznoszeniem toastu za jeszcze nienarodzone dziecko Magnusa.
26 kwietnia | z Zakonnikami | w Kruczej Wieży
Odsiecz hero




[bylobrzydkobedzieladnie]




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue



Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 15.12.18 23:10, w całości zmieniany 17 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime06.08.17 22:29

majoczerwiec 1956
1 maja | z Florence | w szpitalu
Pierwszomajowe anomalie zostawiły mnie w spokoju, co wywołało we mnie niemałe zaskoczenie. W pewien sposób zdążyłem przywyknąć do niebezpieczeństwa, a przynajmniej do zaskakujących sytuacji. Zaczynałem odnosić wrażenie, że wszystko co złe w pewien sposób o mnie zahaczy, a jednak nie miałem racji. Nic mi się nie stało, przespałem całą noc, lecz kiedy tylko dowiedziałem się o przedziwnych wybuchach magii, czym prędzej ruszyłem do szpitala. Nie zabrałem żadnych owoców, lodów czy gazet do poczytania - za bardzo martwiłem się o stan siostry, żeby pomyśleć o takich rzeczach.
4 maja | z Alanem | w Czarnym Kocie
Moje rozmyślania zostały przerwane przez nagły atak nieznajomej kobiety. Najpierw usłyszałem donośny krzyk, potem poczułem na swoim ciele jej ciężar, dopiero na końcu do moich nozdrzy dostał się zapach dymu. - Ooooo Merlinie! Merliniemerliniemerlinie - zacząłem panikować, bo co innego mógłbym robić w takiej sytuacji?! - Już pomagam, już - chwyciłem za swój kufel z piwem i zamachnąłem się nim, wylewając resztkę alkoholu na jej płonące włosy. - PRZEPRASZAM - krzyknąłem, kiedy ogień tylko się zwiększył. Niemalże przeskoczyłem przez bar, panicznie poszukując wody - dlaczego tylko ja zareagowałem? W końcu rzuciła mi się w oczy butelka z wodą, szybko ją chwyciłem i czym prędzej wylałem jej zawartość na włosy kobiety. Dopiero wtedy stwierdziłem, że mogłem użyć różdżki.
5 maja | z Zakonnikami | w Gospodzie pod świńskim łbem
[spotkanie Zakonu] Słuchałem uważnie wypowiedzi swoich towarzyszy, będąc coraz bardziej przerażony tym co wydarzyło się pod koniec zeszłego miesiąca. Wynikało z ich, że wszystko co wydarzyło się w Kruczej Wieży wcale nie było takie straszne. Wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi, uwalniając przy tym wszystkich więźniów - nie każdemu było to dane, a mimo to nie mogłem ochłonąć. Nie chciałem nawet myśleć co bym przeżył gdybym znalazł się razem z nimi w tamtych miejscach, podziwiałem ich za wytrwałość.
6 maja | ze sobą | w lodziarni
[badania] Cukierki. Bańkowe cukierki. Równie delikatne co prawdziwe, rozpływające się w ustach jak najdelikatniejsza czekolada, pękające cicho po ugryzieniu. Od razu się rozchmurzyłem, zapominając o wszelkich troskach, bo oto znalazłem się w swoim żywiole. Kto by pomyślał, że poza historią, odnajdę go w cukiernictwie. Przeniosłem się z misą na zaplecze, żeby nie zaszczycić gości bałaganem, i zacząłem kombinować. A gdyby tak dodać cukier? Bańki stałyby się słodsze, może zjadliwe. Wyjąłem z szafki cały worek, niefortunnie wsypując o wiele za dużo do środka miski.
6 maja | z Bertiem | w lesie
Trzynaście - tyle godzin minęło od północy, po której zbudził mnie koszmarny sen. Okazał się na tyle realistyczny i tragiczny, że już nie byłem w stanie zmrużyć oczu. Teraz odbijało się to na mojej zmęczonej twarzy w postaci sinych worów pod oczami, ale postanowiłem nie zmieniać planów na ten dzień, chociaż naprawdę mnie to korciło. Przede wszystkim dlatego, że miałem spotkać się z Bertiem, a przecież widziałem we śnie jak torturują jego siostrę. W ogóle temat Anastazji był dla mnie trudny, dla niego chyba też, bo prawie nigdy go nie poruszaliśmy. Kręciliśmy się wokół niego, jakbyśmy próbowali udawać, że zniknięcie Anastazji w ogóle nie miało miejsca. Czasem byłem mu za to wdzięczny, innym razem to udawanie strasznie mnie denerwowało.
7 maja | z Constantinem | w sklepie z amuletami i izbie przyjęć
Omal nie parsknąłem śmiechem, słysząc imię podarowanego mi kwiatka. Od razu przed oczami stanął mi inny Florean, olbrzym, którego notabene ratowałem wspólnie z Ollivanderem. Najwidoczniej osobom z tego rodu faktycznie spodobało się moje imię skoro z taką przyjemnością nadawali je stworom i roślinom.
10 maja | z Lily | w Ruderze
- Lily! - Zawołałem, kiedy tylko zauważyłem znajomą rudą czuprynę. Nawet nie chciałem myśleć co teraz siedzi w jej głowie - niedawno tyle przeszła, a teraz musiała radzić sobie z tym. Przytuliłem ją mocno w ramach powitania, nie przejmując się swoim przemoczonym ubraniem, jej wyglądało tak samo. Chyba, w sumie nie wiem, w każdym razie na pewno tak wygląda po moim przywitaniu. - Co tu się dzieje - mruknąłem, wznosząc ręce do nieba na podkreślenie tego wszechobecnego szaleństwa. Rozejrzałem się za jakimś wiadrem - trzeba było pozbyć się tej wody, a na razie nie ryzykowałem używania zaklęć. I wtedy pomyślałem, że najlepiej będzie zabrać to co Lily aktualnie trzymała, więc zrobiłem to bez zbędnych słów, chcąc ja wyręczyć. - Gdzie to niosłaś? - Zapytałem, przelotnie spoglądając na dach - może w nim tkwił problem, może to dach trzeba było załatać. - Hej, uważaj! - Krzyknąłem do niezbyt znanej mi osoby, kiedy omal nie potknęła się o wystającą deskę. Byłem tu potrzebny, zdecydowanie.
14 maja | z Florence | w domu
I wtedy jak na zawołanie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Przez krótką chwilę po prostu nasłuchiwałem ciężkich kroków, które szybko ucichły. - Florence? - Zapytałem retorycznie, bo to przecież musiała być ona. Poszedłem do salonu, zdziwiony, że nie przyszła się przywitać.
Wystarczyło jednak, że ją zobaczyłem i w mig wszystko zrozumiałem, łącznie ze swoim złym samopoczuciem. Uklęknąłem obok niej na podłodze, odgarniając jej wilgotne włosy z twarzy. - Flo? Flo, co się stało? - Zapytałem zaniepokojony, czując jak mój dzisiejszy stres osiąga apogeum, ale przynajmniej znałem już jego powód. Dała o sobie znać ta dziwna bliźniacza więź.
15 maja | z Aldrichem | w lodziarnii w kuchni
Wiedziałem, że będzie chciał się zaangażować. Byliśmy do siebie podobni, pewnie dlatego nasza przyjaźń przetrwała tyle lat. Zareagowałem podobnie - entuzjazmem i natychmiastową zgodą. Ucieszyłem się, że istnieje taka organizacja, że faktycznie mogę coś zrobić oprócz biernego przyglądania się ludzkiemu nieszczęściu. Szczególnie, że w moich żyłach też płynęła mugolska krew i to pewnie kwestia czasu zanim boleśnie to odczuje. Wtedy Frederick próbował mnie uświadomić, że przyłączenie się do Zakonu wiąże się z dużym niebezpieczeństwem, ale nie chciałem to słuchać. Niby byłem tego świadomy, ale musiałem to zobaczyć na własne oczy, żeby naprawdę zrozumieć.
20 maja | z Solene | w pracowni
Ślub Eileen i Herewarda zbliżał się wielkimi krokami, a ja wciąż nie miałem żadnego stroju. Mój ulubiony garnitur został, jak się niedawno okazało, nadjedzony przez mole. Nie powiem, to nieco złamało moje serce, bo naprawdę uwielbiałem ten kawałek ubrania, ale przecież nie mogłem go naprawić za pomocą zwykłego reparo. Wiem, co mówię - próbowałem. I kiedy tak stałem około trzydziestu minut przed otwartą szafą niczym zakochana nastolatka, zobaczyła mnie Florence i po paru minutach szczerego śmiechu opowiedziała mi o projektantce u której ostatnio była.
10 czerwca | z wieloma osobami | w Irlandii
Uwielbiałem duchy, kochałem duchy, byłem zafascynowany tymi istotami pod każdym możliwym względem. Były żywą historią; lewitowały wśród nas, pełne fascynujących anegdot, które bardzo lubiłem poznawać. Zgłosiłem się na bitwę tylko ze względu na nie - gdyby całe to wydarzenie było organizowane w innych okolicznościach, zapewne nie zwróciłbym na nie uwagi. A tak szedłem powoli w wyznaczone miejsce, a moja szyja obrała się niemal o sto osiemdziesiąt stopni, rozglądając się za wszystkimi mijanymi duchami. - O, dzień dobry! Czy pan żył w czasach Napoleona? Piękny mundur! - Powiedziałem do jednego ducha, zatrzymując się obok niego na krótką pogawędkę. - O, a pan musiał być kiedyś na Hawajach - dodałem, spoglądając na ducha obwieszonego kwiecistymi naszyjnikami. Moje oczy skrzyły się z podekscytowanie.
Byłem w swoim żywiole!
13 czerwca | z Rowan | w szpitalu
Nie spodziewałem się takiego wyniku pojedynku. Mój oponent wydawał się być przemiłym mężczyzną w podeszłym wieku - nie maszyną do zabijania z niesamowitymi umiejętnościami rzucania zaklęć ofensywnych i tarcz. Do tego te skarpetki! Dotychczas wydawało mi się, że każda osoba posiadająca kolorowe lub niedopasowane do siebie skarpetki, jest osobą godną zaufania. Sam codziennie nakładałem na siebie ekscentryczne tudzież kolorowe ubrania i po prostu wydawało mi się, że każda podobna osoba musi mnie przypominać. Okazało się, że moja teza nie ma odwzorowania w rzeczywistości i tym samym zniszczył się mój światopogląd.
14 czerwca | z Nelą | w Dusznym Klubie
Stresowałem się dzisiejszym spotkaniem z Nelą. Nigdy wcześniej nie dawałem korepetycji (nie licząc paru krótkich spotkań jeszcze w czasach mojego pobytu w Hogwarcie), a chciałem dobrze wypaść. Zależało mi na tym, żeby nie zawieść Brendana - życzył swojej siostrze jak najlepszych wyników w nauce i zaufał moim umiejętnościom. Cóż, schlebiało mi to, co tu kryć! Ale przede wszystkim zależało mi na tym, żeby nie zanudzić Neli.
18 czerwca | z Florence | w barze "U Toma"
Przydrożny bar dla mugoli raczej nie był miejscem do którego czarodzieje wracaliby z przyjemnością. A ja trzymałem w sobie całe wiadro sentymentalnych uczuć i wspomnień, które mógłbym w każdym momencie wylać na jego dach. Wszystko zaczęło się jeszcze przed naszym pójściem do Hogwartu, a więc ile to już lat? Osiemnaście? Może więcej - straciłem rachubę, chociaż pamięć do dat miałem dobrą.
20 czerwca | z Solene | w lodziarni
W czerwcu lodziarnia powinna pękać w szwach od klienteli. Na razie dosłownie pękała, ale od anomalii - wciąż co jakiś czas niepewnie zerkałem na ściany, obawiając się, że z którejś z nich wyjdzie jakiś ceglany potwór. Męczyła mnie ta kapryśna magia, a w połączeniu z zimą stulecia męczyła mnie okropnie. Różdżkę cały czas nosiłem przy sobie, taki nawyk, ale praktycznie w ogóle z niej nie korzystałem. Robiłem po mugolsku wszystko co mogłem i nawet dla mnie to bywało dziwne, choć ten świat w ogóle nie był mi obcy - nie wyobrażałem sobie jak muszą się czuć osoby, które z mugolami nigdy nic wspólnego nie miały.
?? czerwca | z wieloma osobami | w Szkocji pięknej
Z początku zrobiło mi się smutno na myśl o ślubie - przypomniał mi się mój własny, niedoszły. Przez cały dzień chodziłem smętny, próbując sobie wmówić, że przeszłość to przeszłość i nie ma sensu się nią zadręczać. Tylko jak można się nie zadręczać w takiej sytuacji? Postanowiłem, jak zwykle w takich momentach, oddać się w wir pracy. A pracy było dużo: przede wszystkim zima zelżała i ludzie przypomnieli sobie o istnieniu lodziarni, poza tym zobowiązałem się razem z Florence zrobić pyszny tort weselny. W końcu poczułem się lepiej, uświadamiając sobie, że cudze szczęście nie może mnie dołować - to jest wielce nieodpowiednie.


   

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 30.06.19 23:14, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime21.07.18 23:40

lipcosierpień 1956
2 lipca | z Bertiem | na zapleczu
[Badania naukowe (zamrostrunki)] - Bertie, musisz mnie zrozumieć. Już raz prawie otrułem klientów i, cóż... Też maczałeś w tym palce, dlatego chcę zachować ostrożność - powiedziałem nieco podnosząc głos, bo emocje wciąż były we mnie żywe, chociaż cały incydent odbył się w kwietniu. Po prostu mam po nim uraz i już tak szybko nie zaufam żadnemu eliksirowi. Ten syrop niby sprawiał wrażenie bezpiecznego, chociaż korciło mnie, żeby jeszcze spytać czy ten alchemik miał licencję na wykonywanie zawodu. Ostatecznie stwierdziłem, że postaram się nie wpadać w paranoję. /nierozliczone/
5 lipca | z Zakonem | w Hogsmeade
Chyba nigdy nie miałem w głowie takiego mętliku, nigdy wcześniej nie stanąłem przed podobnym wyborem. Trwała wojna - to niezaprzeczalny fakt, a podczas każdej wojny zdarzały się ofiary. Niby byłem tego świadomy, ale dopiero teraz, kiedy ta oczywistość stanęła mi przed oczami i dała w łeb z obucha, zacząłem przewartościowywać swoje zasady moralne. Nie byłem w stanie opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron, przynajmniej nie w tej chwili. Nie byłem tak emocjonalny żeby po prostu zawinąć się na pięcie i wyjść, jak to zrobił Jayden, nie byłem również przekonany do drugiej opcji. Musiałem ich wysłuchać, przemyśleć to wszystko - czy ja w ogóle się do tego nadaję? Do Zakonu, do walki?
lipiec | z Frances | w salonie
Nie chciałem przyjść do Frances z tak nieprzyjemną wizytą i przerzucać się oskarżeniami. Nie taki był mój cel. Potrzebowałem rozmowy, dyskusji, nie kłótni. Okazało się jednak, że drzemie we mnie zbyt dużo emocji i muszę się ich pozbyć. Wykrzyczeć wszystkie żale, usłyszeć krytykę pod swoim adresem, zastanowić się nad tym co aktualnie działo się wokół mnie. Działo się dużo, tak jak wokół każdego Zakonnika, ale chyba nie każdy miał tyle wątpliwości co ja. Jedni byli przekonani, żeby wyjść i na zawsze opuścić Zakon - drudzy wręcz przeciwnie, wiedzieli jak dużo mogą poświęcić. Ja wciąż niebezpiecznie balansowałem na środku, nie mając pojęcia co zrobić.
lipiec | z Frances | w kuchni
W tym momencie pojawiło się we mnie nowe uczucie - wstyd. Wielokrotnie powracałem do naszej kłótni, lecz dopiero teraz uzmysłowiłem sobie swoje zachowanie, jakby krótkie spojrzenie w oczy Frances wystarczyło, żeby zajrzeć do jej wspomnienia. Wparowałem niezapowiedziany do mieszkania, porzucałem oskarżeniami na prawo i lewo, wyszedłem z głośnym trzaskiem drzwi. Teraz pomyślałem, że to było niezwykle samolubne. Po prostu przyszedłem i wyżyłem się na Frances, a przecież nie miałem do tego prawa. Była moim przyjacielem, bardzo bliską osobą, nie jakimś workiem treningowym. Poczucie wstydu rosło również dlatego, że niezwykle rzadko pozwalałem sobie na taki brak kontroli.
13 lipca | z lady Carrow | w kawiarni
[parszywka] Całe szczęście, że kobieta w końcu się ocknęła! Jeżeli nie obudziłaby się w przeciągu paru minut, zacząłbym się poważnie denerwować, bo kompletnie nie znam się na pierwszej pomocy. Musiałbym zdać się na przechodniach Pokątnej, a muszę niezadowolony zauważyć, że nawet teraz nie zwrócili uwagi na mój problem. Przechodzą obok i nawet się nie zapytają czy czegoś nie potrzebujemy. Może zainteresowaliby się gdybym zaczął krzyczeć i wołać o pomoc, ale tylko może. - Zemdlała pani - wytłumaczyłem szybko, wciąż kucając obok niej w pełnej gotowości do pomocy wstania z brudnego chodnika. W zasadzie mogłem ją wnieść do kawiarni - człowiek zupełnie nie myśli w takich podbramkowych sytuacjach.
21 lipca | z Kieranem | w opuszczonej chacie
Nie powiem jak długo zbierałem się do napisania listu panu Rineheartowi. Jawił się w moich oczach jako niedościgniony cel, jednocześnie bardzo zapracowany i nieskory do spędzania swojego cennego czasu wolnego z takimi osobami jak ja. Przez większość dni sądziłem, że zawrócenie mu głowy będzie nieodpowiednim krokiem, ale w końcu przestałem się tułać z kąta kąt i podjąłem ryzyko. Wiem, że moje umiejętności pojedynkowe są kiepskie (chociaż to słowo to zgrabny eufemizm), a w obecnych czasach w każdej chwili można się spodziewać ataku. Czy mało było przykładów wśród członków Zakonu? Czy wydarzenia z Kruczej Wieży nie były wystarczającym przeżyciem? Z każdym dniem coraz bardziej dołowałem się swoim brakiem umiejętności i stwierdziłem, że koniecznie muszę coś z tym zrobić. A od kogo się uczyć jeżeli nie od najlepszych?[szafka zniknięć] /nierozliczone/
3 sierpnia | z Frances | na festiwalu
- Frances, skup się! - wstałem ze swojego pieńka i kucnąłem obok niej, jeszcze raz wskazując na pajęcze odnóża. - Tutaj ma nogi, a tutaj ma tułów. Odwłok? No wiesz, resztę ciała - przecież nie dało się tego nie zauważyć! Jeżeli to ma przypominać słońce, to równie dobrze ja mógłbym się nazwać dyrektorem szkoły magii i czarodziejstwa w Hogwarcie. Według mnie to na sto procent był pająk - widziałem takich stworzeń tysiące, szczególnie upodobały sobie sufit nad wanną.
3 sierpnia | z Kostkiem | na festiwalu
Poczułem ferwor walki! Stałem stosunkowo blisko Wiklinowego Maga i dlatego nie miałem zielonego pojęcia jakie tragedie dzieją się za moimi plecami. Skupiałem się wyłącznie na wielkiej kukle, która najwidoczniej zaczynała mieć dosyć naszych zaklęć - czułem, że to kwestia chwili aż runie na ziemię. Możliwe, że to była moja ostatnia szansa. Ostatni cios!
4 sierpnia | z Frances | na festiwalu i tu
Dawno nie robiłem czegoś tak szalonego. Szczerze mówiąc, nie byłem nawet pewny czy jeszcze pamiętam jak się pływa! Pewnie dlatego jakieś paskudne zielone plącze owinęło się wokół mojej kostki - dawało mi znak, żebym tego nie robił, bo się utopię. Nie posłuchałem się. Chciałem wyłowić wianek Frances, nie byłem pewien czy za cenę swojego życia, ale chciałem! Wyrwałem więc łodygę tej irytującej rośliny i rzuciłem się dalej w toń. Pochwyciłem wianek i dumnie wyszedłem z wody, nie przejmując się chłodem, który nagle mnie zaatakował z równie dużą siłą co wcześniej pnącza. Zmrużyłem oczy, poszukując wśród tłumu panien tej jedynej, ale to ona szybciej odnalazła mnie.
5 sierpnia | z Frances | na festiwalu
Fakt, że Frances prawie (dlaczego teleportacja musiała nawalić?) spóźniła się na spotkanie z Floreanem na urokliwej polanie przed wejściem do labiryntu to wbrew pozorom bardzo dobra wiadomość. Oznacza bowiem, że jej drogi towarzysz festiwalowych atrakcji nie tylko nie zginął od jednej z nich poprzedniego dnia, ale wyszedł ze starcia z wiklinowym magiem w stanie na tyle dobrym, by Fortescue miał możliwość i ochotę na przejście przez labirynt.
6 sierpnia | z Florence | na festiwalu
Długo zwlekałem z przyjściem w to miejsce, ale tylko dlatego, że znam siebie. Gdybym przyszedł tutaj nieprzygotowany, wyszedłbym z torbami. To znaczy, tak, dosłownie miałbym torby pełne zakupów, ale i poszedłbym z torbami, zbankrutował po prostu! Zdarza mi się być zakupoholikiem, szczególnie w takim miejscu jak to. Jarmark festiwalu lata był tak kolorowy i pachnący, że aż nie potrafiłem się skupić na jednym stoisku. Chciałem pochłonąć wszystkie naraz! Chodziłem od jednego do drugiego, od drugiego do trzeciego, od trzeciego do czwartego, i tak w kółko. /nierozliczone/
9 sierpnia | z Rowan | w salonie

Kto by pomyślał, że początek sierpnia będzie obfitował w take tłumy w lodziarni. Byłem święcie przekonany, że większość osób spędzi ten dzień na festiwalu w Weymouth, a nie w naszym niewielkim lokalu, dostępnym niemalże każdego dnia przez cały rok. Brakowało mu nie tylko specjalności, ale też charakterystycznej atmosfery - po prostu nie potrafiłem tego zrozumieć, ale absolutnie nie miałem nic na przeciwko! /nieskończone/
11 sierpnia | z Charlene | u mugola
[misja poboczna: k100] Odebrałem od niego niewielkie puzderko od zapałek i zajrzałem do środka, odnajdując tam piękny kryształowy odłamek. Nie byłem pewny czego szukamy, ale jak to zobaczyłem, od razu zrozumiałem, że właśnie tego. Oddałem pudełeczko Charlene, samemu mocniej zaciskając palce na różdżce. Nie czułem się pewnie z tym co teraz musiałem zrobić. - Dziękujemy, panie Fitz. To naprawdę wiele dla nas znaczy - i tak nie będzie tego pamiętać, ale mimo to nie potrafiłem nie wyrazić swojej wdzięczności. Spojrzałem w jego wciąż przestraszoną twarz, mówiąc cicho - Obliviate
14 sierpnia | z Frances | na cmentarzu
- Przyszliśmy stamtąd - zwracam jej uwagę, kiedy tak nagle zaczyna mnie ciągnąć w przeciwnym kierunku. Nie załapałem dokąd ta droga nas zaprowadzi, dlatego trochę się zaniepokoiłem, kiedy tak nagle stanęła. Szybko ją dogoniłem i dopiero wtedy zrozumiałem. - Och - poczułem jak blednę, a moje nogi miękną. Stąd te wyrzuty sumienia, stąd ta niezaspokojona potrzeba zakupu większej ilości bukietów. Nie pamiętam kiedy ostatnio tutaj przyszedłem, co zresztą widać na nagrobku. Wysuszone kwiaty, wypalone znicze, zbyt wysoka trawa. Spoglądam na płytę i widzę nazwiska swoich rodziców, niegdyś tak kochanych, teraz wypychanych z pamięci.
25 sierpnia | z Frances | na balkonie
Dżuma nie dała mi innego wyjścia. Wszedłem do środka i od razu zniżyłem się do jej poziomu, by móc porządnie wygłaskać ją za uchem. Zareagowała na to cichym mruczeniem, miziając moją łydkę swoim długim ogonem. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy nieproszony; to chyba wystarczający znak, że potrzebuję w swoim życiu czworonożnego przyjaciela. - Mogę i chcę - odpowiadam, przesuwając spokojnie dłonią po miękkim futrze Dżumy. Nigdy wcześniej nie myślałem o tym jak o środku uspokajającym, a coś takiego naprawdę powinno zostać opatentowane. - Niedługo wyjeżdżasz, daleko, nie będziesz miała okazji zbyt często jeść swoich ulubionych lodów




[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 30.06.19 0:41, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime08.12.18 12:34


wrześniopaździernik 1956

1 września | z Frances | na dworcu
– Posłuchaj mnie teraz. Koniecznie jeszcze raz uściskaj ode mnie Florence. Pisz, gdyby coś się działo i pamiętaj, że będę wiedziała, jak będziesz coś kręcił. I nie zapominaj o mnie tak od razu. – po tych słowach, nie wiedząc do końca, co właściwie robi, wspięła się na palce i objąwszy go za szyję, pocałowała Floreana. Nieśmiało, delikatnie, dopiero po krótkiej chwili pełnej wszystkich jego zapachów, miękkości włosów i szorstkości materiałów uprzytamniając sobie, co się dzieje. Raptownie odsunęła się od niego, mimowolnie zerkając w bok, by sprawdzić, czy było ich widać z przedziału.
- Musisz już iść, zaraz odjedzie.
2 września | z Florence | w lesie
– To pies? Prawdziwy pies? - upewniam się, bo tak dawno żadnego nie widziałem, że aż nie jestem pewny. W końcu jednak zauważam, że faktycznie jest wychudony i biedny, a jego oczy patrzą na nas z przerażeniem. Biedne stworzenie, serce mi się kraja, obecne czasy nie oszczędzają nawet zwierząt. - Chodź tu, kicikici. /nierozliczone/
3 września | z Elvirą | w szpitalu
Powoli otworzyłem oczy i zaraz z powrotem je zmrużyłem przez oślepiający blask szpitalnych lamp. Szpitalnych lamp. Podniosłem się lekko, ale to wywołało tylko falę bólu w każdym mięśniu mojego posiniaczonego ciała, więc z powrotem opadłem na łóżku. - O, nie. Znowu - westchnąłem, bo przecież mój poprzedni pojedynek również zakończył się pobytem w szpitalnej sali.
3 września | z lusterkową Camellią | w pubie
I właśnie wtedy, gdy z przymkniętymi powiekami gibała się przy szafie, przez tłum przedarł się znajomy głos wypowiadający jej imię. Otworzyła szeroko powieki, a jej pełne zdumienia, zielone oczy skierowały się w jego stronę. W końcu, gdy jej oczy nie wyglądały jak świecące się galeony, uśmiechnęła się szeroko. - Na brodę Merlina, Florean! /nierozliczone/
4 września | z Anastazją | w lodziarni
Atmosfera w lodziarni wyraźnie zgęstniała, bo nawet nieliczni klienci zaczęli łypać z niepokojem i zainteresowaniem na naszą dwójkę. Ja zdawałem się tego nie zauważać, będąc zbyt zaskoczonym obecnością Anastazji. Nie potrafię powiedzieć, że się pogodziłem z jej zniknięciem - to zawsze był dla mnie trudny temat i starałem się go unikać jak ognia, nawet jeżeli jej osoba niejednokrotnie powracała do mnie w snach. Skrywałem ból związany z jej zniknięciem gdzieś głęboko pod warstwą kolorowych ubrań, tak jak zwykłem chować wszystko co złe w moim życiu, i normalnie funkcjonować jak gdyby nigdy nic.  /w trakcie/
5 września | z Zakonem | w gospodzie
Narzuciłem na siebie brązowe spodnie i malinową koszulę, którą ostatnio miałem na sobie podczas Festiwalu Lata, po czym z niezawodną pomocą Błędnego Rycerza dotarłem niemalże pod same drzwi Gospody pod Świńskim Łbem. Wszedłem do środka, próbując zignorować panujący wewnątrz zapach stęchlizny, ale nie udało mi się i wszedłem do pokoju gościnnego, witając wszystkich donośnym kichnięciem. - Przepraszam
5 września | z Frances | w pubie
Nigdy nie szukała znaków, ani nie wierzyła w sprawy z góry przegrane. Z uporem godnym lepszej sprawy pielęgnowała w sobie optymizm, który w towarzystwie Floreana zdawał się jej czasem być stanem naturalnym – było to więc tym łatwiejsze. A jednak, kiedy zobaczyła, że zbliża się do niej już w gospodzie pod Świńskim Łbem, poczuła przypływ zaskakującej ją samą paniki. Zapragnęła uczepić się ramienia którejś z Zakonniczek wracających do Hogwartu, a potem bezczelnie okłamać Floreana w kolejnym liście, że w nerwach zupełnie wypadł jej z głowy spacer, na który się umówili. Dopiero kiedy pokonali drogę do Trzech Mioteł i zajęli tam miejsca, odetchnęła z ulgą. A więc wszystko dobrze, wszystko jest po staremu. Kiedy tylko Florean zapytał o Dżumę, uczepiła się tematu i z zapałem zaczęła trajkotać. /nierozliczone/
13 września | z Primrose | na dziedzińcu
[parszywka] Niechętnie wyszedłem z głównej czytelni i poszedłem do szatni, a tam (jak na złość!) zrobiła się niezwykle długa kolejka spowodowana jakąś wycieczką czy grupą wspólnej nauki. A bo ja wiem! W każdym razie czekałem długie minuty żeby wreszcie stanąć przed Panem Szatniarzem i poprosić o swój płaszcz. Owszem, podał jakiś płaszcz mi podał, ale z pewnością nie mój. Był dużo mniejszy i jakby... kobiecy? Przyjrzałem mu się krytycznie i już chciałem powiedzieć o tym szatniarzowi, kiedy zauważyłem jak mój z lekka znoszony jesienny płaszczyk wychodzi z budynku. Zacząłem biec w jego kierunku, przeciskając się przez ludzi, i chyba przypadkowo uderzając jednego łokciem w podbródek. /nierozliczone/
15 września | z Bertiem | w ogrodzie
Moja niedawna porażka w Klubie Pojedynków dała mi do zrozumienia, że jedna lekcja z panem Rineheartem to za mało, żeby naprawdę poprawić swoje umiejętności. Do tego potrzeba częstych treningów i ćwiczeń: praktycznych czy nawet teoretycznych, ale wciąż ćwiczeń. Cóż, ledwie wyszedłem ze szpitala, i już pcham się w ramiona kolejnych urazów, ale nic nie poradzę na to, że przyszło mi żyć w tak niestabilnych czasach. Muszę posiąść umiejętność obrony i to na poziomie wyższym niż podstawowy - może to zbyt ambitne, w końcu jestem jedynie cukiernikiem i historykiem hobbystą, ale nie chcę jedynie liczyć na to, że uda mi się wyczarować silną tarczę. Chcę być pewny, że właśnie tak się stanie.
21 września | z Heath | w lodziarni
Po obsłużeniu pewnej starszej pani, która naprawdę długo nie mogła się zdecydować czy woli lody o smaku mango czy może jednak te bananowe z miętą, ponownie zwróciłem uwagę na małego chłopca. Zawiesiłem na nim swój wzrok, obserwując jego poczynania. Chodził wzdłuż lady w tą i z powrotem, a w jego dłoni pobrzdąkiwały drobne pieniądze. Upłynęło pewnie z pół minuty zanim postanowiłem się nim zająć. - Dzień dobry - wychyliłem się zza lady, by mógł mnie lepiej widzieć. Jak zwykle miałem na sobie biały fartuch, ale wystawały spod niego różowe rękawy jednej z moich ulubionych koszul. - Wydaje mi się, że masz problem, który ja mogę rozwiązać
październik | z Billym | w Szkocji
- Zamek należał kiedyś do Zygfryda van Clarka. Podobno zbudował go w roli skarbca dla czegoś bardzo cennego, ale chyba żadne podania nie wspominają dla czego dokładnie - nie potrafię się powstrzymać przed wygłoszeniem tego krótkiego wykładu. Po chwili uśmiecham się przepraszająco, reflektując się, że to chyba nie było konieczne. - Przepraszam, tak już mam - wzdycham, kierując swoje kroki w kierunku zamku. Nie należało marnować czasu - mieliśmy dużo do zrobienia.

/nierozliczone/
5 października | z Maeve | na potańcówce
Zacząłem się gorączkowo rozglądać za winowajcami, spodziewając się ujrzeć rozbrykane dzieciaki, ale zauważyłem kogoś zupełnie innego. Najpiękniejszą kobietę jaką kiedykolwiek widziałem. Wszystko dookoła przestało mieć znaczenie, liczyłem się tylko ja i ona. Przez chwilę spanikowałem, myśląc o swoim aktualnym ubiorze - stare jeansy i nieco sprana koszula nadawały się idealnie do pracy na zapleczu, ale już niekoniecznie podczas spotkania miłości swojego życia. Do tego ten długi biały fartuch i niechlujnie zarzucony na wszystko płaszcz. Niech to szlag!



[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Florean Fortescue dnia 01.07.19 16:33, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 29
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Florean Fortescue X8zJ776

Florean Fortescue Empty
PisanieTemat: Re: Florean Fortescue   Florean Fortescue I_icon_minitime22.06.19 13:30

listopadogrudzień 1956

1 listopada | z Hesper | w lodziarni
Hesper! - Nie ukrywałem zdziwienia, zamykając książkę. Bunty gobliny nie uciekną, mogłem o nich poczytać w innej wolnej chwili. - Oczywiście, że nie przeszkadzasz. Zawsze jesteś tutaj mile widziana - zapewniłem, odkładając książkę na ladę. Jakże mógłbym narzekać, że zagląda do mnie najprawdziwszy duch? /nierozliczone/

4 listopada | z Maeve | w herbaciarni
Przyjąłem jednak karteczkę, a kobieta od razu wyszła z sali. Zmarszczyłem czoło, dziwne. Zrozumiałem o co chodzi dopiero kiedy przeczytałem wiadomość. Czyli Maeve chce się ze mną spotkać. Zerknąłem na swoją szpitalną podomkę, zastanawiając się czy nie schowano gdzieś tutaj moich ubrań. Nie mogłem się przecież tak pokazać. Zacząłem zaglądać do wszystkich zakamarków, odnajdując wszystko oprócz butów. No nic, przebrałem się na tyle na ile mogłem, na stopach zostawiając jednak szpitalne kapcie, po czym poszedłem do herbaciarni. /nierozliczone/

10 listopada | z Frances | na Mary Celeste
Gotowa? - Upewniłem się, po czym wprowadziłem Frances w fascynujący świat duchów. Martwa orkiestra wygrywała pięknego walca, a elegancko ubrane pary lewitowały parę centymetrów nad parkietem. Każdy z nich ubrany był w odświętne stroje, śmiali się i cieszyli, chociaż nie żyli już od kilkuset lat. Spojrzałem na Frances, mając nadzieję, że i jej ten widok przypadnie do gustu. Pozwoliłem jej tym skromnym gestem wejść w mój świat. - I jak? /nierozliczone/

28 listopada | z Anthonym | w Wesołej Wdówce
[misja poboczna] Pojawiłem się w okolicy równo o umówionej godzinie. Ubrałem się wygodnie w ulubione spodnie i granatową koszulę, narzuciwszy na wszystko równie granatowy płaszcz, wyjątkowo nieszczególnie wyróżniając się z tłumu. Dzisiaj nie było to wskazane. W kieszeni trzymałem biały kryształ, który stał się niejako moim amuletem szczęścia, miniaturowy pantofelek i parę eliksirów. Chciałem być przygotowany na każdą ewentualność. /nierozliczone/

29 listopada | z Frederickiem | w szkole baletowej i w parku
[anomalia] Nie sądziłem, że może być jeszcze gorzej, ale początek listopada uświadomił mi, że zawsze tak może być. Kiedy niebo przecięła pierwsza błyskawica, chyba nikt się nie spodziewał, że tak już zostanie. Niby minęły dopiero niecałe dwa tygodnie odkąd się pojawiła, ale czułem w kościach, że deszcz tak szybko nie minie. To z pewnością nie była zwykła burza, dało się to wyczuć. Starałem się jednak nie martwić na zapas, przynajmniej jeszcze nie teraz. Przetrwaliśmy już naprawdę wiele przeciwności losu, dlaczego mielibyśmy nie przetrwać tej?  /nierozliczone/

27 grudnia | z Zakonem | w salonie i Zakazanym Lesie
[spotkanie Zakonu: 1, 2, 3, 4, 5] – Cześć – rzuciłem do zebranych, przekraczając próg salonu. Od razu zauważyłem stojącą nieopodal Frances, więc podszedłem bliżej i przywitałem się z nią delikatnym pocałunkiem w policzek. Mógłbym przysiąc, że wciąż czuję od niej zapach korzennych ciasteczek, ale to tylko przywiodło mi na myśl nasze wspólne święta. Westchnąłem cicho, opierając się plecami o chłodną ścianę. /nierozliczone/

29 grudnia | z wieloma osobami | w lodziarni
[MG: 1, 2, 3, 4, 5] Stanąłem naprzeciwko trzech uzbrojonych czarodziejów. Trzech przeciw mojej skromnej osobie, o ironio, w kolorowej kwiecistej piżamie. Poczułem jak krew odpływa mi z twarzy, robię się blady, a w uszach mi dzwoni. Przyszli po mnie, na pewno, po co innego mieliby tutaj przychodzić, to tylko niewielki lokal ze słodyczami. /nierozliczone/

29 grudnia | z Percym, Michaelem i Rosierem | w Tower
Nie wiedziałem czy powinienem się zaśmiać czy rozpłakać. W końcu byłem ofiarą, która trafiła do więzienia zamiast swoich oprawców. Jak często to się zdarza? Śmiem podejrzewać, że nieczęsto. Zostałem wrzucony do celi jak złoczyńca, zmarznięty, w tej przeklętej kolorowej piżamie. Od kamiennych ścian bił chłód, a światła wpadało tutaj tyle co nic, ale mi to już nie robiło żadnej różnicy. /nierozliczone/


   

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
 

Florean Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19