Wydarzenia


Ekipa forum
Leśny park niespodzianek
AutorWiadomość
Leśny park niespodzianek [odnośnik]02.05.15 3:45
First topic message reminder :

Leśny park niespodzianek

Park niespodzianek to ogrodzony teren nieopodal plaży, gęsto zalesiony, głównie drzewami liściastymi. Kręte, przyjemne dla oka ścieżki widokowe są idealnym miejscem na odprężające piesze wycieczki. Rośnie przy nich wiele gatunków rzadkich ziół, kwiatów i grzybów, jest to jednakże rezerwat przyrody i wynoszenie z niego czegokolwiek, niszczenie roślinności, jest kategorycznie zabronione. Na wysokich gałęziach drzew da się zaobserwować nieme, błękitnoskrzydłe memortki, ponad nimi szybują dzikie ptaki drapieżne. Czarodziej z czujnym okiem wypatrzy między krzakami wozaka albo kuguchara - te ostatnie, wyjątkowo inteligentne stworzenia, często zbliżają się do ludzi. Nauczyły się już, że tutaj nie uczynią im krzywdy, przeciwnie - podrapią za uchem, a może nawet podrzucą coś na ząb. Szczególną atrakcją parku są jednak magiczne jelenie o biało-złotym umaszczeniu, które nie występują nigdzie indziej w Europie. Są inteligentne i, choć płochliwe, zbliżają się do ludzi; odbiegają jednak od razu, gdy dostrzegą jakikolwiek niepokojący gest ze strony czarodziejów.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśny park niespodzianek - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Leśny park niespodzianek [odnośnik]14.03.24 21:25
Skreślenie listu do krewniaczki Ramseya miało więcej, niż jeden cel. Oczywiście, że miało - Melisande nie byłaby sobą, gdyby wcześniej nie zaplanowała możliwie jak najlepiej rzeczy - tak, by jak najmniej mogło ją potem zaskoczyć. Od tego wszak były plany - miały pomóc w dobrnięciu do obranego celu albo odszukaniu mechanizmów działań, których należało się podjąć w konkretnej sytuacji.
Po pierwsze była zaciekawiona jej sylwetką. Ramsey z natury był skryty(a może nie tyle co skryty, co nie pytany nie strzępił sobie języka), choć gdyby zadała pytania opowiedziałby o niej więcej, możliwość poznania całej rodziny podczas rozpoczęcia Festiwalu Lata było wystarczające, by sama mogła przejąć inicjatywę.
Tej nie obawiała się wziąć we własne ręce.
Niewielkie informacje które udało jej się uzyskać zaś jasno zdawały się świadczyć o tym, że nie musiała zapraszać Varyi na mdły podwieczorek przy herbatce. W jej spojrzeniu już wcześniej dostrzegła, że tego typu sprawy nie leżały w jej naturze. A umiejętności, które posiadały mogły jej rozwiązać jeszcze jeden problem. Połączyć przyjemne (miejmy nadzieję) z pożytecznym. Każdy potrafił być dla niej narzędziem - a im lepsze umiejętności posiadał, tym wartościowszym się stawał. Czysta, pozbawiona emocji kalkulacja zysków i strat pozwoliła dojść jej do wniosku, że dobre stosunki z krewną Ramseya najzwyczajniej w świecie będą jej na rękę. Jeśli zaś zawiedzie jej oczekiwania - po prostu nie spotkają się więcej.
We własnych poglądach mogła wydawać się zimna - ale o jednym przekonana była skutecznie. Dobre stosunki z namiestnikami i ich rodzinami były konieczne - tylko głupcy ujadający nad tym, że nie płynęła w nich błękitna krew nie potrafili dostrzec pojawiającej się przed nimi szansy i osiągnięć mówiących same za siebie. Trzech z czterech stojących najbliżej Czarnego Pana Śmierciożerców jej nie miało, a jednak to im ufał najbardziej. Przez to, czego dokonali i siłę, którą posiadali. Czwartym był jej brat, nestor całego rodu. Wydźwięk tych informacji powinien przemawiać sam za siebie. A ona niektóre z relacji dostała wraz z urodzeniem, o kolejne dbała rozważnie wciągając ją w swoją własną talię, którą doskonale wiedziała jak grać.
Na miejscu zjawiła się zgodnie z wyznaczonym przez siebie czasem z zadowoleniem dostrzegając czekającą na nią w umówionym miejscu kobietę. Punktualność była w cenie - świadczyła o szacunku do tego z kim przychodziło się spotykać. Wędrowała pewnie z niezaprzeczalną i nieumykającą gracją, kiedy stawiała kroki. Włosy miała splecione ciasno na plecach w długi, ciemny warkocz. Twarz pozbawiona była makijażu, uszu nie zdobiły przydługie, czy drogie klipsy - w lesie, nie były potrzebne. Stóp nie obejmowały drogie pantofle a solidne wysokie półbuty stworzone specjalnie dla niej ze smoczej skóry. Sięgały ponad łydkę, choć to trudno było dostrzec pod spódnicą - trochę krótszą niż te które nosiła na co dzień - która miała ułatwić jej przeprawę przez las. Była zaskakująco zwyczajna - prosta nawet. W ciemnym kolorze granatu. W nią wciągnięta była koszula o skromnym kroju z długimi rękawami zapinanymi guzikami na nadgarstkach. Jedyną biżuterią z którą nie rozstawała się niezależnie od tego gdzie była był biały kryształ na jej szyi i pierścienie znaczące o jej przynależności do Manannana.
- Panno Mulciber. - przywitała się krótkim skinieniem głowy, spojrzeniem przesuwając po jej sylwetce ale nie skomentowała go w żaden sposób. - Dziękuję. - powiedziała po prostu, rozciągając wargi w uroczym uśmiechu splatając dłonie przed sobą.
- Został spłoszony. Pewien intruz nadepnął na gałąź, kiedy przekonywałam go do siebie. Mogę pokazać ci miejsce w którym się na niego natknęliśmy - ale nie jestem pewna czy uda nam się znaleźć cokolwiek zważywszy uwagę na fakt, że było to ponad kilka miesięcy temu. - wyjaśniła spoglądając na wejście do lasu. - Jelenie jak pisałam są szczególne w tym względzie, że występują jedynie w Europie ich umaszczenie jest biało-złote. To magiczne stworzenia, zbliżają się do ludzi, jednak zaniepokojone oddalają się prowadzone instynktem. Jeśli w czasie wędrówki natrafimy na ślad kuguchara też chciałabym im się przyjrzeć. Te które spotkałam ostatnio zdawały się by toczone chorobą. Jestem ciekawa, czy to jednorazowy przypadek, czy może istotnie wpływ miała na to kometa - a wraz z jej upadkiem dolegliwość minęła albo nie dotyczyła wszystkich. - wyjaśniała dalej, swobodnie ale i spokojnie, stonowanym tonem nie chcąc przytłoczyć dziewczyny ilością podawanych informacji.
- Zanim wejdziemy do lasu. - poprawiła ją uprzejmie wracając do niej spojrzeniem. - Ostrożnie. - podsumowała krótkim stwierdzeniem. - Brałam udział w wyprawach smokologów. Wszystko z pewnością zależy od poszukiwanych zwierząt. Ale skoro wiemy że poszukiwany przez nas jeleń łatwo się płoszy, nawet złe stąpnięcie może sprawić, że nam ucieknie. Jeśli jednak masz jakieś wskazówki, panno Mulciber, albo konkretne sposoby chętnie dopasuje się do stosowanych przez ciebie praktyk. - nie zależało jej na prowadzeniu - a na znalezieniu jelenia i sprawdzeniu, co potrafi stojąca przed nią kobieta.


I've heard allegations 'bout your reputation
I'll show you my shadows if you show yours
Let's get it right dear, give a good fight dear
We'll keep it all up behind
closed doors
Melisande Travers
Melisande Travers
Zawód : badacz; behawiorysta smoków; początkujący twórca świstoklików
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I do not chase. I conquer.
You will crumble for me
like a Rome.
OPCM : 10
UROKI : 0 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 10 +7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t12140-melisande-travers https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Re: Leśny park niespodzianek [odnośnik]07.04.24 21:06
Poznałam już kilka z nich. Kilka angielskich dam otoczonych zwiewnością falban i wdzięcznymi uśmiechami, delikatnych, raczej skrytych i zawsze tak bardzo nienagannych. Tak bardzo idealnych. Dalekich wizerunkowo temu, co ja sama odnajdywałam w wejrzeniach zwierciadła. Nie narodziłam się jako jedna z nich, nie opatulały mnie do snu aksamity i melodie czułych kołysanek, szlaki przemierzałam zazwyczaj ograbiona ze strażniczych oczu – wręcz sama musiałam podobne spojrzenie odnaleźć w głębi własnych. Różniłyśmy się, one i ja. Przybywałam gdzieś z daleka, na szyi dumnie lokując wizerunek niedźwiedzia, który nie pozostawał im obcy dzięki dobrym czynom kuzyna. Chciałam rozniecić naszą dumę, kontynuować jego dzieło, pojąć wreszcie świat, który nigdy do mnie nie należał, a teraz zanurzałam się w nim zupełnie, zaopatrzona w ledwie podstawowe narzędzia. Wyzwania i szanse zdawały się czaić na każdym kroku. Próby zbliżenia pozostawały wyraźnie odmienne od leśnych podchodów. Ludzie i zwierzęta – żyjący razem, a jednak w dwóch światach. Stąpałam ostrożnie, choć niekiedy trudno było powstrzymać zapędy syberyjskiej natury. Nie mówiliśmy jednym głosem, ale i tak musiałam próbować, poszukać drogi do zrozumienia. By udało mi się pojąć ich. Oni nie musieli oswoić sobie mnie. To ja przybywałam. To ja miałam odtąd być dla nich. Zawiłość rozważań okazywała się w prawdziwym zderzeniu tylko bardziej pogmatwana, albowiem głęboko osadzona natura i iście sprzeczny w zderzeniu z angielskimi elitami temperament wcale nie ułatwiały mi zadania. Szlaku nie porzucałam. Nie wolno mi było się poddać. Okazje takie jak te wydawały się niepowtarzalne. Chciałam jej służyć, lecz chciałam też zmierzyć się z intrygującym tropem. Zmotywowana podwójnie trwałam w przekonaniu, że tym razem nie potknę się, że nie zawiodę krewnych – nawet w konfrontacji z tak uhonorowaną kobietą. Zająć miało nas zadanie, przy którym wszystko inne okaże się nieistotne. Niezliczoną ilość razy podążałam za konkretnym śladem i znajdowałam. Gdzieś w głębi lasu czaiło się stworzenie, do którego miałam ją zaprowadzić. I nie miałam wątpliwości, że to zrobię.
Nie przerwałam kobiecie, niewidzialnie odnotowując cenne dla naszych poszukiwań aspekty. Podążałam już ścieżkami jeleni, lecz nigdy tego wyjątkowego. Zazwyczaj miały paść uwięzione przez bolesną strzałę, a później przeistoczyć się w czyjś posiłek. Tym razem cel był inny. Wyjątkowy jak snująca opowieść dama. Czułam jej dostojność, powagę, ale i profesjonalizm. Znała się na rzeczy. Pojedyncze wypowiadane przez nią słowa pozostawały dość zagadkowe, ale nie na tyle, bym nie poradziła sobie z pojęciem sensu. Moja wiedza o stworzeniach nie miała zainteresowania tak naukowego, lecz słuchałam jej z uwagą. Każdy aspekt wydawał się istotny. Szczególnie gdy w ostatnich tygodniach przybyłe po komecie katastrofy spustoszyły naszą codzienność. Nic nie było pewne i oczywiste.
– Gdy go znajdziemy, będziesz miała go dla siebie. Zadbam o to – zakomunikowałam krótko, ofiarowując jej gwarancję. Moje umiejętności nią były, mój wytrenowany brutalnie duch. Nie płoszyłam stworzeń, robili to tylko niewprawni towarzysze, z którymi zmuszona byłam niekiedy przechadzać się między drzewami. Tym razem jej starania nie zostaną zniweczone. Po tej lady także nie spodziewałam się podobnego. – Najpierw kometa, potem noc gwiazd. Zmieniły lasy i zwierzęta – zgodziłam się z nią cicho, lekko kiwając głową. Pamiętałam zdychające futro ponuraka pod czerwieniejącym sklepieniem, widywałam oszołomione, zdziczałe stworzenia w lasach w pierwszych tygodniach po wielkim kataklizmie. Jeżeli ta kobieta mogła przynieść ulgę czającemu się w cieniu drzew istnieniu, to powinnam uczynić wszystko, by jej pomóc. Zszokowana, odmieniona przyroda rujnowała krąg leśnego życia. Dla moich łowieckich zmagań jej wsparcie również pozostawało cenne, nawet jeżeli póki co rozchodziło się o obszary, do których nie miałam w zwyczaju raczej się zbliżać. Wędrowałam dużo, ale ten las był dla mnie nieodkryty. Do dzisiaj.
Leciutki ruch głowy okazał wdzięczność prostującym mnie słowom. Wciąż rozwijałam kompetencje w tym zakresie. Droga do płynności wiązała się z potknięciami.
Instynkt splótł się w ciasny węzeł wraz z napływającym z ust kobiety twierdzeniem. Czułam, że nie zniweczy naszych tropów. Zaskoczyła mnie, wspominając o udziale w smoczych wyprawach. Nie sądziłam, by Anglicy mogli jakąkolwiek arystokratkę zabrać na niebezpieczną eskapadę. Dlaczego jej było wolno? Jak postrzegali ją najbliższy? Czy występowała ze sztywnych ram, w jakich łatwo można było umieścić większość szlachetnie urodzonych? Musiała być odważna. Musiała być zaangażowana. Doceniałam zaradne kobiety, które nie lękały się wędrówek fizycznie wymagających. – Ostrożnie, tak. Wszędzie oczy, w każdym dźwięku uszy, cichy wdech, ciche usta, lekki krok. Jesteśmy częścią lasu, nie obcym – wtedy odnajdujemy. Poprowadź, pani, do tamtego miejsca – przekazałam, mając nadzieję, że zrozumiała. Szereg skąpych porad stanowił odwieczny kodeks tropiciela. Musiała być równie uważna i równie czuła w spojrzeniu oraz wszelkich ruchach. Ja już wiedziałam, kogo szukaliśmy. Spodziewałam się śladów bliskich innym jeleniowatym. Podążenie do miejsca dawniejszego bytowania stworzenia wydawało się dobrym początkiem. Pierwszym wyraźnym krokiem w las zachęciłam damę do wejścia. Nie powinniśmy tracić czasu. – Będę tuż obok – wymówiłam niemal w szepcie, rzucając już od leśnych progów wnikliwe spojrzenie na pełne tajemnic podłoże. To tam wszystko się zaczynało.


rzut na spostrzegawczość II (+strój), czy złapałam trop?
Varya Mulciber
Varya Mulciber
Zawód : łowczyni, twórczyni zwierzęcych trofeów
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Uczuł lód aż w głębi serca, które już miał na wpół zlodowaciałe; przez mgnienie oka zdawało mu się, że umiera, ale to minęło. Nie czuł już wcale zimna.
OPCM : 8 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 5 +4
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t11435-varya-mulciber https://www.morsmordre.net/t11445-olgierd#353862 https://www.morsmordre.net/t12091-varya-mulciber https://www.morsmordre.net/f440-warwickshire-warwick-niedzwiedzia-jama https://www.morsmordre.net/t11446-skrytka-bankowa-nr-2500#353865 https://www.morsmordre.net/t11447-varya-mulciber#353889
Re: Leśny park niespodzianek [odnośnik]07.04.24 21:06
The member 'Varya Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 8
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśny park niespodzianek - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśny park niespodzianek [odnośnik]29.05.24 0:53
Padające z ust Varyi zapewnie wlało chwilowe zdziwienie na twarz Melisande, która zaraz roześmiała się perliście (choć nie prześmiewczo) - uświadamiając sobie, że krewna Ramseya prawdopodbnie złożyła nieopacznie słowa. Potaknęła jednak głową splatając dłonie przed sobą.
- Nie ma powodów, panno Mulciber byś i ty nie mogła mu się przyjrzeć z bliska. Nie zamierzam zaskarbiać go jedynie dla siebie. - przyznała z łagodnym rozbawieniem. Nie zamierzała i nie potrzebowała, chciała mu się jedynie przyjrzeć, sprawdzić, czy nie trapią go objawy jakiś chorób, zadbać o ten las bo był jeden z pereł na ziemiach Traversów. Wiedząc zaś, co się w nim dzieje, mogła podjąć kolejne kroki, oddelegować odpowiednich ludzi pozbyć się problemów czy niebezpieczeństw które mogły się tutaj znajdować - i dla ludzi i dla zwierząt.
- Szczerze wierzę, że przy odrobinie wysiłku będziemy w stanie przywrócić wszystko na własne miejsce. - odpowiedziała a jej spojrzenie powędrowało na niebo, po raz pierwszy od wielu dni wolne od złowrogiego blasku komety, która spadła im prosto na głowę. Wargi zacisnęły się lekko. Do zrobienia było wiele. I ilość obowiązków odczuwała wyraźnie na swoich ramionach już dzisiaj, choć przystanąć nie zamierzała w ogóle, bo jednocześnie był to też najlepszy moment, żeby się wykazać. I to robiła ze skrupulatnością i spokojem, zadanie po zadaniu, dzień po dniu. Wieczorem opadając w objęcia męża - równie zmęczonego co ona sama.
W krótkim poprawieniu nowej towarzyszki nie było kpiny, wyczuwała w zgłoskach brak pewności i rozumiała, że angielski nie jest dla niej wygodnym językiem. Miała do zaproponowania jedynie francuski, ale podejrzewała że nie będzie on pomocy dla stojącej przed nią kobiety. Była też ciekawa - jakiś sposób od samego początku ją sprawdzała i testowała. Jak zareaguje? Co zrobi? Co odpowie. Odwieczna gra, którą prowadziła we własnej głowie. Czasem dla własnych potrzeb, na salonach głównie dla rozrywki. Każdy człowiek, miał własne schematy a poznając go odpowiednio, część z zachowań czy reakcji można było przewidzieć. I to robiła, trzymając kieliszek drogiego wina, bawiła się w przewidywania z samą sobą. Zadawała pytania, kreowała rozmowę, czasem pod zgrabnymi metaforami przemycając więcej, patrząc kto był w stanie czytać coś pomiędzy wierszami.
Z uwagą wysłuchała padających wskazówek. Wpierw potwierdzenia do jej własnych słów. Ostrożność, była w cenie, a całość oscylowała wokół ogólnego skupienia na działaniu którego się podejmowały. Tym razem jej nie poprawiła, wiedząc - a może dochodząc do wniosku - że w momencie w którym oddawały się właściwemu celowi nie było to już potrzebne.
- Z przyjemnością. - zgodziła się, układając wargi w urokliwym uśmiechu stawiając pierwsze kroki na obrzeżach lasu, jeszcze na tyle płytkim by mieć pewność, że nie zapuściłoby się tutaj żadne zwierzę, które można było spłoszyć łatwo i szybko.
- Póki nie weszłyśmy dalej, pozwoli panna że zapytam - ciekawość jest we mnie silniejsza - czy tutejsze lasy są przystępniejsze niż te z którymi obcowała panna wcześniej? Zakładam, że nie przybyła tutaj panna by dobrze wyjść za mąż. - przyznała odwracając głowę, by przesunąć po Mulciberównie spojrzeniem. To był jedynie jej wniosek, ale wątpiła, by mocno chybiała w tym względzie. Choć to czy miała rację w tym wypadku czy nie, nie miało dla Melisande zbyt wiele znaczenia - bo fakty były takie, że każda z odpowiedzi przyniesie jej informacje, które właśnie decydowała się gromadzić.
Zgodnie z własnymi słowami, kiedy tylko drzewa zgęstniały a wokół pozostał jedynie dźwięk lasu zamilkła skupiając się na dalszej drodze, prowadząc je obie do miejsca w którym ostatnio trafiła na jelenia. Zmieniła się też jej postawa, kroki zrobiły się łagodniejsze, bardziej uważne i wyważone - każdy jednakowo lekki za co mogła podziękować latom które poświęciła baletowi. Oczy odrobinę zmrużone lustrowały przestrzeń którą mijały. Nie zakłócała ciszy, zgodnie z postawioną radą uspokajając oddech, biorąc ciche wdechy. Ale w pewnym momencie się zatrzymała. Przed nimi pojawiły się krater, który musiał powstać kiedy kometa spadła z nieba, poczekała aż Varya nie zrównała się z nią. - Tego, jak się panna domyśla nie było wcześniej. - powiedziała cicho twarz kierując w jej stronę, by wydawać jak najmniej dźwięków. - Kilkanaście kroków za nim, znajduje się miejsce do którego zmierzamy. - dodała choć była już pewna, że nie istniała inna możliwość, niźli obejście tego, co stanęło im na drodze.


I've heard allegations 'bout your reputation
I'll show you my shadows if you show yours
Let's get it right dear, give a good fight dear
We'll keep it all up behind
closed doors
Melisande Travers
Melisande Travers
Zawód : badacz; behawiorysta smoków; początkujący twórca świstoklików
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I do not chase. I conquer.
You will crumble for me
like a Rome.
OPCM : 10
UROKI : 0 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 10 +7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t12140-melisande-travers https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Leśny park niespodzianek
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach