Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Teatr Cieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Teatr Cieni   17.07.17 1:23

Teatr Cieni

W jednej ze starych kamienic w Londynie znajduje się piwnica, do której mogą wejść jedynie czarodzieje. W chłodnym pomieszczeniu panuje półmrok, za oświetlenie służą grube łojowe świece swobodnie lewitujące w powietrzu. Dla niezbyt licznej widowni przeznaczono twarde, surowe krzesła, a scenę przed rozpoczęciem spektaklu zasłaniają dwa wyświechtane, dawno już szare prześcieradła. Swoje popisy dają tutaj duchy zmarłych aktorów, którym nieśpieszno było opuszczać uwielbiany teatr - za który oddali wszak duszę. Nie są w stanie trzymać przyrządów, rekwizytów ani strojów, dlatego posługują się narzędziem, które może być im posłuszne: cieniem. Często skupiają się na historii, doskonale - najdoskonalej - przedstawiając mentalność wcześniejszych okresów historycznych, karmiąc się złudną iluzją powrotu do dawno utraconego domu, który wciąż pamiętają. Lubią żartować z goblinów.


Powrót do góry Go down
Esther Trelawney
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6445-esther-trelawney https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6460-glory-and-gore https://www.morsmordre.net/
Zawód : aspirująca nauczycielka wróżbiarstwa
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
but in all chaos, there is calculation
OPCM : 19
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Teatr Cieni   27.11.18 19:03

9 października

Jesienią Londyn spowijała mgła. Niebo zasnute było gęstymi chmurami, zza których jedynie od czasu do czasu wyglądały nieśmiałe przebłyski słońca. Z nieba spadały gęste strumienie chłodnego deszczu, sprawiając, że przechodnie kryli się pod parasolami i chowali twarze w szalikach i kołnierzach płaszczów, z głowami pochylonymi w dół szybkim krokiem przemierzając ulice by jak najszybciej dotrzeć do wyznaczonego sobie celu. Z jakiegoś jednak powodu, o tej porze roku Esther zdecydowanie wolała przebywać w zwykle zatłoczonym Londynie – nie tylko dlatego, iż między budynkami chłód nie doskwierał aż tak jak w wietrznej Szkocji. Stolica Anglii była miastem, które zarówno z mugolskiej jak i czarodziejskiej stronny ofiarowało rozrywki, które ciężko było jej znaleźć wyżej na północ. I jeśli zazwyczaj cisza, oddalenie od społeczności czarodziejów oraz bliskość natury były czymś, do czego kobieta zdawała się ciągnąć niczym ćma wabiona przez płomyk świecy, ostatnimi czasy znajome otoczenie zaczynało ją nużyć. Ściany jej posiadłości zdawały się boleśnie na nią naciskać, podczas gdy Londyn ofiarował jej swobodę, do której była przecież przyzwyczajona od dziecka.
Nie musiała martwić się o napastliwe spojrzenia naiwnego męża, którego nachalne i szybkie pocałunki w żadnym stopniu nie przypominały tych, którymi potrafiły obdarzyć ją kobiety, z których większość gotowa była pójść za nią w ogień. Nie potrafiła zaprzeczyć, że kobiece ciała zawsze sprawiały jej o wiele większą przyjemność. Może właśnie dlatego szukała ucieczki, od domu, od męża, od nużącego życia matki oraz żony, którego do teraz nie nauczyła się doceniać, choć jego granie przychodziło jej z łatwością dorównującą wprawionemu aktorowi. Z drugiej jednak strony, niewiele było trzeba by zmylić jej drogiego małżonka, który przez większość czasu zachowywał się tak, jak gdyby miał na oczach klapki uniemożliwiające mu dostrzeganie prawdy, która tak często rozgrywała się tuż przed jego nosem. Niektórzy mogliby uznać, że był pod wpływem uroku – wpatrzony w żonę niczym obrazek, na przyjęciach i wystawianych kolacjach chwaląc się jej urodą i inteligencją (której, tak naprawdę, nie potrafił docenić), wystawiając na pokaz idealną rodzinę, której na pierwszy rzut oka nie można było zarzucić nic. Poza faktem, iż była jednym wielkim kłamstwem.
Nie przeszkadzało jej granie tej roli; tak długo, jak miała go owiniętego wokół własnego palca, była w stanie znikać na kilka dni z domu, gdy on zbyt zajęty był swoją pracą by zauważyć jej nieobecność. Tak długo, jak wracała w momencie, w którym potrzebował przerwy oraz odprężenia, które ona oferowała mu z najszczerszym uśmiechem na ustach, pozwalając jego szorstkim dłoniom sądzić, iż jej ciało należało tylko do niego. W tym układzie to jednak nie ona była niewolnikiem – gdyby chciała, mogłaby odejść. Znała wystarczająco dużo ludzi, którzy skorzy byli zaoferować jej pomoc bądź przymknąć oko, gdyby któregoś dnia pan Trelawney nie pojawił się w pracy, znikając zupełnie z powierzchni ziemi. Małżeństwo oferowało jej jednak wygody, których nie była w stanie poświęcić, a przynajmniej jeszcze nie teraz, a cena, którą płaciła nie była aż tak wysoka.
Nie pierwszy raz jej stopa stanęła w teatrze cieni. Wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu to właśnie to miejsce stało się tym, które odwiedzała, gdy zaczynała tęsknić za przeszłością. Nigdy nie żałowała decyzji, które podjęła po drodze aż do tego momentu. Niestety jednak, bez względu na to, jak bardzo chciałaby temu zaprzeczyć, nie zawsze potrafiła odstawić na bok ludzkie emocje i zapomnieć o wszystkim, co utraciła, bądź też zupełnie świadomie zostawiła za sobą. W pewien sposób występy zmarłych aktorów – uparcie trzymających się swojej przeszłości, nie będąc gotowymi na to, by pozwolić jej odejść w zapomnienie – pomagało jej przypomnieć sobie, że każda decyzja miała swoje uzasadnienie, i najlepszym, co może zrobić, jest podążanie wprzód zamiast patrzenia wstecz.
Starając się zatrzymać tą myśl jak najdłużej, wślizgnęła się do niemalże pełnej już sali, zajmując najbardziej oddalone od sceny miejsce i otulając się szczelnie szalem, wciąż jeszcze czując na sobie chłodny powiew październikowego wiatru. A może raczej lodowaty oddech przeszłości na karku?


Powrót do góry Go down
 

Teatr Cieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18