Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Foyer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Foyer   08.08.17 18:34

Foyer

Wejście do Fantasmagorii prowadzi przez hol, foyer jest obszernym, półokrągłym pustym pomieszczeniem, pod ścianami którego ustawiono białe ławy okryte miękkimi jedwabnymi poduszkami. Wysokie schody osłonięte barierkami kutymi w roślinne wzory prowadzące do wyższych kondygnacji rozgałęziają się na kilka stron, tworząc tylko pozornie trudny labirynt. Na każdym z półpięter ustawiono siedziska, na których goście mogą usiąść i odpocząć w trakcie przerw w spektaklach - i nie tylko. Całość, wysoko, zakrywa przeszklona kopuła lśniąca szmaragdem w odcieniu szmaragdu z szafirowymi przebłyskami. Eleganckie witraże przedstawiają sceny z najpiękniejszych czarodziejskich przedstawień. Nieopodal wejścia, w przyciemnionym korytarzu, znajduje się przejście, którego posadzka lekko pulsuje; jego wnętrze zdaje się żyć. Kiedy tam wejdziesz, ściana, którą się kończy, zaczyna pulsować mocniej i nieregularniej, aż w końcu przebija ją kolejne przejście - możesz sprawdzić, dokąd prowadzi.

Aby określić przejście, rzuć kością k6.

1: Wyprowadza cię na zakurzoną, pustą scenę, która nie jest używana. Stajesz naprzeciw zaciemnionej widowni, nie wiedząc, czy ktoś na niej zasiada. Za tobą zwisa ciężka błękitna kotara, jeśli ją miniesz, znajdziesz się z powrotem w korytarzu. W pierwszej chwili wydaje ci się, że jesteś na scenie całkiem sam, lecz po chwili wokół zaczynają się materializować duchy, który rozpoczynają odgrywać scenę z jednego z szekspirowskich przedstawień.
2: Wyprowadza cię do pomieszczenia, w którym jako pierwsze na twój widok wychodzi obszerne lustro zajmujące całą ścianę naprzeciwko. Ma niebieski odblask, widzisz w nim siebie smuklejszego i zgrabniejszego, a odbicie twojego ruchu wydaje się być spowolnione. Szybko orientujesz się, że to nie są moce lustra: rzeczywiście poruszasz się dwukrotnie wolniej, choć wcale tego nie odczuwasz. Drąg po drugiej stronie daje podstawy sądzić, że jest to sala przeznaczona do ćwiczenia tańca baletowego. Prawdopodobnie niewykorzystywana.
3: Zakurzone, nieduże pomieszczenie upchane kuframi w pierwszej chwili wydaje się gospodarcze. Dopiero, kiedy przyjrzysz się bliżej, dostrzeżesz, że jedno z wiek jest uchylone - w środku znajduje się berło, korona i sztuczne rude orle skrzydła. To stara rekwizytornia, znajdziesz tu wiele wyjątkowych skarbów. Na szerokich wieszakach znajdują się porozwieszane stroje, raczej należące do statystów; dobrze skrojone, wykonane z historyczną dokładnością, należące do różnych postaci. Lekko rozstrojone instrumenty i prawdopodobnie już nieużywane zbierają kurz; znajdują się wśród nich dwa fortepiany, puzon, trzy wiolonczele i kilka par skrzypiec, ale też cała kolekcja cymbałów i trójkątów. Jeśli się postarasz - być może znajdziesz tego więcej.
4-6: Tunel przedłuża się i schodzi pod ziemię, do podziemnej sadzawki; domyślasz się, że to miejsce jest domem syren, trzech muz tego miejsca, które tutaj odpoczywają w wolnych chwilach. Jaskinia wydaje się pusta, ale jeśli będziesz miał szczęście, usłyszysz plusk wody i skrzący w oddali ogon magicznej istoty. Jeśli będąc w środku po raz drugi rzucisz kością - masz szansę na interakcję z syreną; nie porozmawia z tobą, jeśli nie znasz języka trytońskiego, ale:
- jeśli wyrzucisz liczbę parzystą: może dać ci pamiątkę z morskiego dna, wianek wykonany z podwodnych roślin lub muszlę; syrena szybko zniknie, ale jeszcze długo będziesz słyszał jej śpiew;
- jeśli wyrzucisz liczbę nieparzystą: kapryśnie rozdrażniona wciągnie cię pod wodę - jeśli nie potrafisz pływać, będziesz miał problem!
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica króla
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna


I've tasted blood and I want more


OPCM : 35
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 46
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
I will eat you alive

PisanieTemat: Re: Foyer   10.10.18 12:54

| 24 sierpnia
Siedziała wyprostowana, z dłońmi zaplecionymi na trzymanej na kolanach aktówki, czekając na swoją kolej. Czy podjęła dobrą decyzję? Czy na pewno powinna to robić? Wypuściła powoli powietrze, starając się nie rozglądać dookoła. Fantasmagoria przytłaczała pięknem, niezależnie, czy mijała reprezentatywne foyer czy też czekała na wygodnym fotelu tuż przed gabinetem właściciela baletu - wraz z innymi aplikującymi na świeżo zwolnioną posadę.
Drgnęła, słysząc cichy trzask zamykanych drzwi a zaraz później przyjemny dla ucha damski chichot. Stukot wysokich obcasów zapowiadał pojawienie się na korytarzu kolejnej rywalki do objęcia proponowanego stanowiska. Krągła blondynka o wyraźnie zarumienionym licu szybko podeszła do swej przyjaciółki, teatralnym szeptem relacjonując przebieg rozmowy kwalifikacyjnej. Deirdre wyłączyła się, przenosząc wzrok na złoty witraż - nawet podziwianie tego samego obrazu było ciekawsze od znoszenia w kółko przejętych komentarzy dotyczących Rosiera. Przystojniejszy niż na ostatnich zdjęciach w Czarownicy. Surowy, ale  o c h , ta szczęka. Szkoda, że ma obrączkę. Nie wiedziałam, że jest aż tak wysoki! I ta wyniosła postura. Powoli zaczynało robić się jej niedobrze – mdłości powracały do niej coraz częściej, zaczynało ją to irytować, lecz nie na tyle, by mocniej zainteresowała się stanem własnego zdrowia. Anomalie, odbudowa Białej Wywerny, próby ułożenia sobie życia w nowej rzeczywistości, sygnowanej różą i krwią - to spędzało jej sen z powiek, wraz z chaotyczną szamotaniną z własnymi uczuciami. Obiecała sobie, że wypleni je do cna lub chociaż zminimalizuje ich wpływ na podejmowane decyzje. Popełniła błędy, straciła grunt pod nogami i musiała teraz podjąć odpowiednie kroki, by odzyskać choć część kontroli nad własnym losem. Podjęcie się godnej pracy zarobkowej było nieodłączną częścią tego planu. Większość dróg została zamknięta, istniał niezwykle wąski margines prób, które mogła podjąć. Zwalniająca się posada współpracowniczki lorda Rosiera kusiła: wiedziała, że wykonywałaby obowiązki skrupulatnie i bez większych problemów, znała się na negocjacjach a biurowe wyzwania oraz kontakty z przeróżnymi urzędami opanowała do perfekcji za czasów pracy w Ministerstwie. Pomijając skomplikowane relacje, łączące ją z Tristanem, nadawała się na to stanowisko niemalże idealnie. Długo wahała się, czy się tu pojawić, czy spróbować, czy podjąć to ryzyko. Zdecydowała się właściwie w ostatniej chwili, buntowniczo dochodząc do wniosku, że nie może prowadzić swojego życia w wiecznej zależności od kogokolwiek; że powinna kierować się obiektywnymi wskaźnikami a nie tym, co wypadało bądź nie. Chciała zawalczyć o siebie. Na tyle, na ile mogła, ograniczona zewsząd bolesną przeszłością.
I właśnie to robiła, przekraczając w końcu próg gabinetu Rosiera. Nie wiedział, że się tu zjawi, spodziewała się więc zaskoczonej reakcji, ale sama nie zdradziła się z żadnymi uczuciami. Cicho zamknęła za sobą drzwi i przeszła od razu do biurka, ściskając przed sobą popielatą teczkę z dokumentami. – Deirdre Tsagairt, sir – przedstawiła się spokojnym tonem, zajmując fotel po drugiej stronie zastawionego dokumentami blatu. Nieporządek działał jej na nerwy, ale była tak opanowana, jak nigdy. Śmiało, lecz z szacunkiem spoglądała na twarz Tristana, tylko przez sekundę zastanawiając się, czy jego wybitnie dobry humor ma związek ze spędzeniem poranka na flirtach z kolejnymi kandydatkami. Nie, nie o tym miała myśleć, była tu sobą. Wolną i obojętną, zdystansowaną i obcą. – Pozwoliłam sobie przedstawić swój życiorys oraz doświadczenie w rozbudowanej formie pisemnej – zaczęła od razu rzeczowo, nie chcąc dać Tristanowi czasu na zareagowanie w nieodpowiedni sposób. Podskórnie obawiała się kolejnego upokorzenia, wybuchu śmiechu i pełnego politowania spojrzenia. Otworzyła powoli teczkę, jeszcze raz wyrównując zebrane tam pergaminy. Perfekcja małych, zdecydowanych gestów pomagała się jej uspokoić, tak samo jak widok nienagannej kaligrafii.  – Sądzę, że posiadam odpowiednie kwalifikacje, by objąć zwolnione niedawno stanowisko i rozpocząć z lordem owocną współpracę, gwarantującą obydwu stronom duże korzyści – kontynuowała, nawet nie orientując się, że może zabrzmieć dwuznacznie lub prowokująco. Jej ton pozostawał spokojny, mowa ciała zdystansowana, spojrzenie – oceanem obojętności, podbitej jedynie profesjonalizmem. Uniosła się nieco z krzesła, dbając o to, by suknia nie podjechała za wysoko, i położyła przed mężczyzną otwartą teczkę, od razu powracając do pozycji siedzącej. Ręce ułożyła równo na podłokietnikach. Czuła, że chcą drżeć, ale bez problemu opanowała tę słabość. – Przez kilka lat pracowałam w Ministerstwie Magii w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Ukończyłam staż z wybitnymi wynikami. Zajmowałam się zarówno negocjacjami oraz dyplomacją, jak i pracą biurową oraz obowiązkami administracyjnymi. Organizowałam spotkania oraz służyłam pomocą przełożonym – kontynuowała prezentację, podejrzewając, że Rosierowi nie będzie się chciało – lub nie będzie zainteresowany – przeglądaniem piętrzących się przed nim stron życiorysu. Zamilkła na chwilę, czując, że serce bije jej w piersi tak głośno, jak podczas procesu rekrutacji do Ministerstwa. Nie przeraziło jej to, wręcz przeciwnie, poczuła, że pierwszy raz od dawna zależy jej na czymś normalnym, ludzkim, prostym. – Z pewnych przyczyn osobistych sprowadzenie referencji okazało się niemożliwe – wyjaśniła nieco ciszej, szybko jednak powracając do pewniejszego tonu, by nie zagłębiać się w bolesne powody wyrzucenia z Ministerstwa. – Biegle posługuję się językiem francuskim, posiadam też podstawową wiedzę w zakresu sztuk pięknych. Cenię dobrą muzykę, znam też środowisko artystyczne, także to, które zachwyca swymi dziełami w Paryżu - dodała, milknąc w końcu na dłuższą chwilę. Zaczęła od najistotniejszych rzeczy, chcąc od razu nadać ton tej rozmowie – pokazać, że naprawdę jej zależy i że przyszła tutaj jako osoba obca, jedna z wielu kandydatek, choć – bez wątpienia – najlepsza. Nie podejmowałaby tej próby, gdyby nie była przekonana co do swoich możliwości.




there was an orchid

as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
 

Foyer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port :: La Fantasmagorie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18