Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Foyer
AutorWiadomość
Foyer [odnośnik]08.08.17 18:34
First topic message reminder :

Foyer

Wejście do Fantasmagorii prowadzi przez hol, foyer jest obszernym, półokrągłym pustym pomieszczeniem, pod ścianami którego ustawiono białe ławy okryte miękkimi jedwabnymi poduszkami. Wysokie schody osłonięte barierkami kutymi w roślinne wzory prowadzące do wyższych kondygnacji rozgałęziają się na kilka stron, tworząc tylko pozornie trudny labirynt. Na każdym z półpięter ustawiono siedziska, na których goście mogą usiąść i odpocząć w trakcie przerw w spektaklach - i nie tylko. Całość, wysoko, zakrywa przeszklona kopuła lśniąca szmaragdem w odcieniu szmaragdu z szafirowymi przebłyskami. Eleganckie witraże przedstawiają sceny z najpiękniejszych czarodziejskich przedstawień. Nieopodal wejścia, w przyciemnionym korytarzu, znajduje się przejście, którego posadzka lekko pulsuje; jego wnętrze zdaje się żyć. Kiedy tam wejdziesz, ściana, którą się kończy, zaczyna pulsować mocniej i nieregularniej, aż w końcu przebija ją kolejne przejście - możesz sprawdzić, dokąd prowadzi.

Aby określić przejście, rzuć kością k6.

1: Wyprowadza cię na zakurzoną, pustą scenę, która nie jest używana. Stajesz naprzeciw zaciemnionej widowni, nie wiedząc, czy ktoś na niej zasiada. Za tobą zwisa ciężka błękitna kotara, jeśli ją miniesz, znajdziesz się z powrotem w korytarzu. W pierwszej chwili wydaje ci się, że jesteś na scenie całkiem sam, lecz po chwili wokół zaczynają się materializować duchy, który rozpoczynają odgrywać scenę z jednego z szekspirowskich przedstawień.
2: Wyprowadza cię do pomieszczenia, w którym jako pierwsze na twój widok wychodzi obszerne lustro zajmujące całą ścianę naprzeciwko. Ma niebieski odblask, widzisz w nim siebie smuklejszego i zgrabniejszego, a odbicie twojego ruchu wydaje się być spowolnione. Szybko orientujesz się, że to nie są moce lustra: rzeczywiście poruszasz się dwukrotnie wolniej, choć wcale tego nie odczuwasz. Drąg po drugiej stronie daje podstawy sądzić, że jest to sala przeznaczona do ćwiczenia tańca baletowego. Prawdopodobnie niewykorzystywana.
3: Zakurzone, nieduże pomieszczenie upchane kuframi w pierwszej chwili wydaje się gospodarcze. Dopiero, kiedy przyjrzysz się bliżej, dostrzeżesz, że jedno z wiek jest uchylone - w środku znajduje się berło, korona i sztuczne rude orle skrzydła. To stara rekwizytornia, znajdziesz tu wiele wyjątkowych skarbów. Na szerokich wieszakach znajdują się porozwieszane stroje, raczej należące do statystów; dobrze skrojone, wykonane z historyczną dokładnością, należące do różnych postaci. Lekko rozstrojone instrumenty i prawdopodobnie już nieużywane zbierają kurz; znajdują się wśród nich dwa fortepiany, puzon, trzy wiolonczele i kilka par skrzypiec, ale też cała kolekcja cymbałów i trójkątów. Jeśli się postarasz - być może znajdziesz tego więcej.
4-6: Tunel przedłuża się i schodzi pod ziemię, do podziemnej sadzawki; domyślasz się, że to miejsce jest domem syren, trzech muz tego miejsca, które tutaj odpoczywają w wolnych chwilach. Jaskinia wydaje się pusta, ale jeśli będziesz miał szczęście, usłyszysz plusk wody i skrzący w oddali ogon magicznej istoty. Jeśli będąc w środku po raz drugi rzucisz kością - masz szansę na interakcję z syreną; nie porozmawia z tobą, jeśli nie znasz języka trytońskiego, ale:
- jeśli wyrzucisz liczbę parzystą: może dać ci pamiątkę z morskiego dna, wianek wykonany z podwodnych roślin lub muszlę; syrena szybko zniknie, ale jeszcze długo będziesz słyszał jej śpiew;
- jeśli wyrzucisz liczbę nieparzystą: kapryśnie rozdrażniona wciągnie cię pod wodę - jeśli nie potrafisz pływać, będziesz miał problem!
Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Foyer - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Wiedźma, czyli ta, która wie – one wszystkie, czarownice czystej krwi, winny zaliczać się do tego jakże szlachetnego określenia. Niestety, lata promugolskiej propagandy sprawiały, że dziś tego słowa używano raczej w odniesieniu do szarych, brudnych i niewiele potrafiących staruszek z ulicy Śmiertelnego Nokturna. A powinno być wszak wręcz przeciwnie! To one, kobiety z szlachetnych rodów, winny szczycić się, że są tymi, których wiedza wyrasta ponad przeciętność.
Czy jednak lady Black również można było określić właśnie tym mianem? Jej pierwsze słowa sugerowały, że być może owszem, ale o tym przyjdzie się jeszcze Wendelinie przekonać.
To niebywałe osiągnięcie – rzekła z uśmiechem. – Tak, tak, zdaję. Rozumiem, że lord Malfoy pomógł lady rodzinie ziścić to marzenie, jednak uważam, że na cześć głowy lady rodzinny winniśmy wszyscy zorganizować wielkie święto. Gdy tylko, oczywiście, stłamsimy resztę buntów. – Uniosła delikatnie kieliszek: – Za lordów Blacków, którzy niestrudzenie dbają o to miasto – powiedziała.
Kiwnęła głową.
Jeśli tylko da się go wykryć... owszem. Och, szanowna lady Black, mogę się czymś z lady podzielić? – spytała, nachylając się ku młodej czarownicy: – Debatuje z moimi krewnymi, na razie bardzo niezobowiązująco, bo rozumie lady, że to niełatwa sprawa, ale pragnęłabym, aby rodziny takie jak nasze publicznie składały wieczyste przysięgi, obiecując wierność po śmierć tak ważnym dla nas ideałom. Rozumie się, że moja rodzina byłaby prekursorem, ale jak wiemy, moja rodzina nie jest jedyną, w której takie incydenty miały miejsce, a dzięki temu nieposłuszni byliby prawdziwie zmarli. – W tonie głosu lady Selwyn brzmiała duma ze swojego pomysłu. Wszak był dopiero we wstępnych etapach, ale przecież to była idea godna przemyślenia.
Machnęła rękę, uśmiechając się grzecznie.
Jest mniej przyjęć niż tutaj, zdecydowanie – powiedziała, myśląc przy okazji o tym, że ona przecież wcale takowych do szczęścia nie potrzebuje. Nie miała zamiaru jednak informować o tym rozmówczyni: – Owszem, jedna z moich słodkich kuzynek jest gdzieś na sali, jednak przyznam, że zaginęła mi w tłumie. Jeśli lady zobaczy złote loki spięte rubinowym grzebykiem, to może być lady pewna, że to właśnie ona. To dziewczę ledwo w czerwcu skończyło szkołę i to jedno z jej pierwszych spotkań. Jest zachwycona.
Miała zwracać uwagę na kuzynkę, jednak jej trzebiotanie zbyt irytowało Wendelinę. Na szczęście dziewczę nie było same i miało dobrze urodzoną guwernantkę, dlatego obecność lady Selwyn w tym samym pomieszczeniu tak czy siak będzie uznana za wystarczającą.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 38
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606

Powrót do góry Go down

Przemyślenia Primrose dotyczące lady Selwyn głęboko zakorzeniły się w pamięci Aquili. Chociaż ta nie zwykła oceniać książki po okładce, Selwyni mimo wszystko odznaczali się szlachetną krwią, to jednak zdrady poszczególnych jej członków doprowadziły do tego, że niewielu już patrzyło przychylnie. Działania nestorki rodu, lady Morgany, wybielały ich nazwisko. Zresztą niecodziennie spotykało się kobietę w roli głowy rodu, była to sytuacja wybitnie niecodzienna.
- Obydwie doskonale wiemy, lady Selwyn, że lord Malfoy robi co w jego mocy, za co zresztą cala moja rodzina jest mu wdzięczna. Zdarza nam się go gościć na kolacjach. Przy okazji ostatniej wraz z naszym nestorem - czcigodnym ojcem Aquili, Polluxem Blackiem - omawialiśmy kwestię bezpieczeństwa w Londynie. Jestem pewna, że wszystko idzie w dobrą stronę, tak jak powinno. Wątpię by buntownicy na długo zagościli w stolicy i liczę, że naszym śladem pójdzie reszta Anglii, a potem cały świat - powiedziała z dumą.
Szlachetny i Starożytny Ród Blacków od lat zajmował się polityką. Utrzymując miasto w którym tętniło życie, w którym podejmowane były wszystkie najważniejsze decyzje dotyczące ich świata, byli pewni swojej pozycji, co i rusz zresztą zdobywając nowe wpływy i zacieśniając relacje z krajami, które jedynie mogły zazdrość. Uśmiechając się delikatnie zgodnie z życzeniem lady Selwyn wzniosła kieliszek w górę. Takiego toastu nie wolno było odpuścić. Wsłuchując się w kolejne słowa otwierała oczy coraz szerzej, kompletnie zdziwiona i na swój sposób zachwycona. Wieczysta przysięga brzmiała jak blokada, która rodowi Wendeliny mogła stworzyć przyszłość o wiele bardziej przejrzystą niż wszelkie przewidywania.
- Lady Selwyn, sama złożyłabym tę przysięgę bez wahania, jestem pewna, że moi bracia również. To wydaje się słusznym rozwiązaniem jednak zastanawia mnie... Czy to nie rozumie się samo przez się? Rodziny takie jak nasze winne są wyznawać słuszne wartości. Czym bylibyśmy bez naszej krwi? Czym bylibyśmy bez potęgi na którą przecież ta krew zasługuje? - czy Wendelina mogła mieć o tym jakiekolwiek pojęcia? - Oczywistym jest, że w każdej rodzinie znajdą się wynaturzenia i tylko głupiec twierdziłby inaczej. Wie lady, ostatnio rozmawiałam z moim bratem, Rigelem Blackiem, z pewnością się znacie... Wysnuł on ciekawą teorię jakoby problem leżał z mózgu. Przyznaję, że ja kompletnie się na tym nie znam, moją domeną od lat jest raczej historia naszych rodów, a nie to co dzieje się w ich środku, ale... Czy nie jest to kwestia wychowania? Odpowiednie cechy łatwo jest wpoić za maleńkości. Czy nie uważasz podobnie, lady Selwyn?
Kto mógł wiedzieć jak sprawa rzeczywiście wyglądała u Selwynów? Czyżby nie uczyli się historii magii dostatecznie głęboko, a skupiali jedynie na ogniu, na fajerwerkach i pożodze którą mogli wokół siebie rozpętać? Niewyobrażalnym wręcz było, że ktoś o podobnie czystej krwi mógł z taką lekkością odpuszczać, tak jak zrobiła to Isabella czy Alexander. Rozejrzała się jeszcze po sali wypatrując złotych loków kuzynki Wendeliny, ale tych nigdzie nie było widać. Czy ta biedna młodziutka dziewczyna skończy podobnie jak wątpliwie honorowi członkowie jej rodziny czy może rzeczywiście Morgana była w stanie wprowadzić zasady w wychowaniu które wykluczałyby podobne zachowania?
- Och. Z przyjemnością ją poznam, lady Selwyn. Wierzę, że młode umysły, tak mocno łaknące wiedzy, to nasza przyszłość. Czy zgodnie z tradycją lady rodu kończyła ona Beauxbatons? Jestem ciekawa jak teraz wygląda tam edukacja w obliczu ostatnich wydarzeń.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]02.01.21 21:42
Ze wszystkich sił pracowała nad zmianą rodowej sytuacji. Odwiedzała bankiety, nosiła piękne suknie, była gotowa na zamążpójście w każdym momencie. Ta niewdzięczna Lucinda i jeszcze bardziej okrutna Isabella niweczyły zaś całą ciężką pracę lady Selwyn, której największym marzeniem było pokazanie pozostałej arystokracji, że ich rodzina to prawdziwy płomień w koronie magicznego świata. Niestety, szlachta nie wybaczała łatwo. Mogły się starać wraz z lady Morganą, ale to wymagało czasu. A myślała, że tego lata znajdzie ukochanego.
Lord Malfoy u lady na kolacji! Jaki on jest, lady Black? Przyznaję, że nie dane było mi poznać go bliżej – rzekła ze szczerą ciekawością. Polityka to jedno, ale prywatnie Minister musiał być niezwykle czarującym człowiekiem. Inaczej nie pełniłby swojej funkcji. – Pozostaje mi jedynie podzielić lady pewność. – Kiwnęła głową na znak zgody.
Rodzina lady Selwyn nie była może aż tak skupiona na polityce jak ród Blacków, ale w dalszym ciągu brał jej czynny udział. A Wendelina, uznając, że kobieta winna wiedzieć w temacie nawet więcej, niż mężczyzna, aby móc skutecznie lawirować pomiędzy konwenansami, starała się wiedzieć jak najwięcej. Mimo wszystko jednak jej serce było oddane nauce, toteż w dziedzinie samej historii znała jedynie to, co było absolutnie konieczne. Z samą polityką było odrobinę łatwiej, bo poznawała ją na bieżąco, przeglądając regularnie różnorakie pisma.
Winno się rozumieć, lady Black, ale jednak... – Westchnęła, a następnie nieco ściszyła głos: – Nie tylko w mojej rodzinie są zdrajcy. Wszakże i Nottowie stracili jednego ze swoich członków, a lata temu z tego co wiem z takim problemem walczyli Malfoy’owie. – Specjalnie jakiś czas temu przeglądała skorowidz. – Przysięga pozwoliłaby więc nam wszystkim poczuć, że naprawdę możemy sobie nawzajem ufać i nie obawiać się zdrajców. Byłaby, w większości przypadków, jedynie czystą formalnością, przyznaję, ale przy tym pozwoliłaby nas uchronić przed tymi... – Wzięła głęboki oddech. – Rozumie lady, wstyd... pozostałby zawsze. Ale przynajmniej nie musiałby opuszczać rodzinnych murów. Jestem gotowa zrobić naprawdę wiele, lady Black, aby ochronić inne rodziny przed takim losem, jaki miał miejsce w mojej.
Skąd brały się zdrady? Z głupoty i idiotyzmu. To było dla Wendeliny oczywiste. Nie mogła jednak przecież w ten sposób odpowiedzieć Aquili, czyż nie?
To sprawa dla uzdrowicieli i specjalistów od ludzkiego ciała – przytaknęła. – Zgaduje, że wychowanie może mieć pewien wpływ... jak lady doskonale wie, moja rodzina... dopiero niedawno powróciła na dobrą drogę. Ale to na pewno musi też tkwić w mózgu, w osobowości... Może to choroba psychiczna? Niech mi lady uwierzy, nim Isabella dokonała tego czynu nie zachowała się jak osoba w pełni zdrowa umysłowo. – Pokręciła głową z dezaprobatą. – Niestety, moja rodzina zrzucała to na karb ślubu, a potem... potem było już za późno.
Uśmiechnęła się na kolejne słowa lady Black, choć miała nadzieję, że dziewczę nie będzie rozmawiało z Aquilą. Młoda i podekscytowana nie potrafiła zachować się adekwatnie i lady Selwyn nie chciała, aby przedstawicielka Blacków skojarzyła ją z tą krewną.
Może więc ją lady wypatrywać... i ja również spróbuje to zrobić, ale przyznaję, moja kochana kuzynka zawsze miała talent do znikania innym z oczu, gdy miała na to ochotę. Rzecz jasna, nie jest teraz sama, pilnuje jej moja zaufana służka. Tak, jak najbardziej. Nie znam Selwyna, który nie byłby zainteresowany sztuką, a sama lady rozumie, że Hogwart nie zapewnia odpowiedniej edukacji w tym względzie.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 38
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]06.01.21 12:35
Aquila tak wiele razy już uważała się za lepszą od innych, świadczyła przecież o tym jej nieskazitelnie czysta krew, jej konserwatywne poglądy. Wszystko układało się w spójną całość, w nadmuchaną bańkę z sercem przesiąkniętym słowami starszych rodów. Jak zresztą ktoś urodzony w takiej rodzinie miał znać inne życie? To lata indoktrynacji i historii uczyniły ją taką jaką była. Inaczej sprawa miała się w przypadku dzisiejszej polityki. Ród Selwynów przez lata zasłynął, oprócz pasji do ognia, z wydawania na świat zdrajców krwi. Plakaty Alexandra i Lucindy, a nawet ucieczka Isabelli. Jak dobrze mogło to o nich świadczyć? Niektóre rody były lepsze od innych, ale wydawałoby się, że Selwynowie są na dobrej drodze do odbudowania swojego statusu. Black nigdy nie powiedziałaby tego głośno, ale całym sercem wspierała decyzje Morgany, nestorki rodu Selwyn. Ich rody nie mogły poszczycić się jednak przyjaźnią. W przeciwieństwie do rodu ognia, to Malfoyowie stanowili ważnego sojusznika w toczącej się dalej wojnie.
- Lady Selwyn, nie wypada mi plotkować na takie tematy - zmarszczyła brwi. - Jestem za to przekonana, że prędzej czy później, w końcu wojna zostanie zakończenia, a my będziemy mogli w spokoju odetchnąć - nikt nie spali ich już na stosie, nikt nie będzie próbował.
Wszystko to co na temat wieczystej przysięgi mówiła lady Wendelina dziewczyna przyjmowała ze spokojem i wyraźnym zainteresowaniem słowami. Fakt, że owa w ogóle mogłaby być potrzebna był wręcz raniący serce, ale musiałaby być idiotką, zbyt rozmarzoną i żyjącą we własnym świecie idealistką, by nie widzieć konieczności użycia owej i niektórych sytuacjach. Samo złożenie przysięgi, nawet moment przed, mógłby oddzielić ziarno od plew.
- Kto miałby je składać? Nestor czy każdy członek rodu? - dopytała jeszcze. - Czy ta przysięga powinna zostać złożona bezpośrednio Czarnemu Panu czy może Ministerstwu? Lady Selwyn, proszę mi wybaczyć, ale taki temat jest nader interesujący w swych rozważaniach, a ja jestem ciekawa lady opinii, skoro to Selwynowie mieliby zostać prekursorami takiego obowiązku.
Pamiętała Isabellę aż zbyt dobrze. Wpierw jej informację o ślubie z Rosierem przyjęła z rozrywającym się sercem. Blackowie i Rosierowie mieli w końcu swoją własną historię wojen, choć ta już niedługo miała zostać zwieńczona wspaniałym sojuszem. To jednak nie była do końca jej decyzja, przecież im obydwu doskonale zrozumiałe były zależności i wymagania stawiane przez starszych. Jednak jej zdrada... Jej zdrada leżała całkowicie na jej barkach. Czyn haniebny, sprawiający, że na sam dźwięk jej imienia żołądek Aquili kurczył się i kuł. Czy młodą kuzynkę Wendeliny mogło czekać to samo? Teoria o chorobie psychicznej którą ta wysnuła zdawała się mieć sens.
- Hogwart zwraca uwagę na nauki znacznie bardziej... - potrzebne, przydatne, interesujące - ...skupione na użyteczności. Nie bagatelizuję wartości sztuki, ale takie nauki pobierać można w domu, prawda? Po co skupiać się na nich w szkole? - posłała łagodny uśmiech do lady Selwyn, sama zanurzając usta w kieliszku. - Rozumiem, ze nauka w Beauxbaton opiera się na sztuce? Czy nie jest jej tam wręcz za dużo?



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]06.01.21 16:12
Oho, a jednak lady Black nie była jedną z tych dam. Musiała jednak sprawdzić. Większość młodych panien na salonach uwielbiało plotki. To z resztą była część arystokrackiej gry. Chwalenie się o rzeczach, które niekoniecznie miały miejsce. Drobne kłamstwa i poprawianie rzeczywistości. To były salonowe elementy, które Wendelina uwielbiała i uznawała, że sprawni gracze nie wahają się, po prostu wchodząc w tego typu sportowe elementy. Lady Black jednak odmówiła. Czy to przez to, że zbyt niepewnie czuła się w kłamstwie? A może wręcz przeciwnie: była tak pewna siebie, że według niej sama informacja o tym, że na ich dworze czasem pojawia się Minister jest wystarczająca?
Och, przepraszam w takim razie za pytanie, lady Black – powiedziała, ze skruchą wymalowaną na twarzy. – To tylko wszak ciekawość. Skłamałabym mówiąc, że nie jestem też odrobinkę zazdrosna. Jak to mówią ci z ludu? Jest lady szczęściarą, tak chyba można byłoby rzecz.
Nie dało się ukryć. Aquila była szczęściarą. Potężny ród, o wspaniałej historii, władający samym centrum Anglii… Gdyby tylko była na jej miejscu, mogłaby tyle zdziałać!
Przytaknęła na słowa o zakończeniu wojny. Wszystko, co było do powiedzenia w tym temacie zostało już chyba powiedziane i Wendelina nie czuła potrzeby, aby zrobić coś więcej, poza wyrażeniem aprobaty. Rozmowa na temat przysięgi była jednak w tej chwili o wiele bardziej fasynująca:
Wiele z tych tematów, lady Black, powinna zostać jednak omówiona przez nestorów. Wszakże to oni są naszymi opiekunami. Skromnie wydaje mi się, że każdy członek powinien to robić z osobna, bo choć łączy nas krew to przecież każdy z nas ma własne myśli i pragnienia. To chyba jedyny sprawny sposób, by naprawdę oddzielić ziarno od plew. A przed kim? Cóż, być może sabaty to byłoby odpowiednie miejsce, co lady sądzi? Przysięgi składane przed nami wszystkimi, przed rodami, które władają tym krajem. Oczywiście, nie wątpię, że w takiej sytuacji byliby obecni zarówno Minister, jak i Czarny Pan. To byłby niezwykły zaszczyt. – Westchnęła jakby z rozmarzeniem, choć akurat obecność tego ostatniego nie byłaby dla niej aż tak istotna. Lady Black nie musiała jednak o tym przecież wiedzieć. – To jednak, powtórzę, nie decyzja, którą ja mogłabym podejmować. To tylko wizja… plan… pomysł. Jego realizacja nie zależy wszakże ode mnie. Jestem tylko pokornym sługą lady doyenne Morgany, lady Black.
Skinęła głową, rozumiejąc punkt widzenia dziewczyny i choć w głębi duszy zgadzała się z nią (sztuka naprawdę nie była czymś, co rozpalało ogniste serce córki płomienistej salamandry) to przecież nie mogła przyznać, że tak twierdzi. To byłby dopiero salonowy skandal.
Można, owszem – przyznała wpierw rację z uśmiechem. – Ale moja niegdysiejsza szkoła zapewniała kontakt ze sztuką na poziomie, który w domowej edukacji, trwającej jedynie latem, nie byłby możliwy. Ponadto niech lady zauważy, że nauka w Beauxbatons trwa o rok dłużej, toteż edukacja w tym miejscu nie oznacza gorszego przygotowania w owych użytecznych dziedzinach. A nie wyobrażam sobie, aby Hogwart przygotował mnie tak dobrze do egzaminów z eliksirów, jak zrobiła to moja szkoła. Czy i teraz jej dyrektor nie jest… przepraszam za wyrażenie, szlamolubem? Francuzi od zawsze bardziej cenili sobie piękno i czystość krwi niż Anglicy. Muszę to, niestety, z wielkim smutkiem przyznać. – Pokręciła głową.


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 38
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606

Powrót do góry Go down

Plotki były tak mocno na porządku dziennym, że w pewnym momencie swojego życia Aquila sądziła nawet, że leżą one w zapisanych obowiązkach lady z rodu takiego jak jej. Przez lata jednak matka nauczyła ją ważnej kwestii, niemal tak istotnej jak sama etykieta. Plotkuj z tymi których możesz być pewna, mówiła. Im więcej zostawisz w domyśle, tym chętniej do Ciebie wrócą, mówiła. Jako małe dziecko, niemal wykrzykujące na cały głos o tym czego dowiedziało się z pierwszych czytanych książek, nie rozumiała tych prawd. Dzisiaj były one nad wyraz logiczne. Jak wiele tajemnic powierzyła Evandrze, jak wiele zawierzyła Primrose, a jak wiele usłyszała od niej Isabella? Ta ostatnia, kuzynka Wendeliny, uciekła. Porzuciła wszystkie wyznawane wartości i niczym tchórz pozbawiła siebie nazwiska jedynie po to by... Właśnie, po co? Ród Selwynów nie miał dobrej sławy i chociaż lady Morgana robiła co w jej mocy, to jednak dalej takie zaniedbania wymagały lat odbudowy, a proces dopiero się rozpoczął.
- Jak zapewne doskonale lady zdaje sobie sprawę, Blackowie od lat parają się polityką. Nie bez powodu zresztą nasza siedziba rodowa znajduje się w Londynie - oczywiście, że była szczęściarą, ale przecież to wszystko jej się należało.
Aquila być może spojrzałaby łaskawszym okiem na Wendelinę, gdyby nie list od Primrose, otrzymany zaledwie miesiąc temu. Przyjaźniły się niemal od zawsze. Stanowiąc wraz z Evandrą Rosier, niegdyś Lestrange, trójcę w Hogwarcie niemal nie do zdarcia, zawsze trzymającą się razem. Słowa przyjaciółki opisujący lady Selwyn nie były wszak przyjemne. Zarzuciła ona podobno rodowi Burke marazm, podobno oceniała wygląd ukochanej Prim niepochlebnymi spojrzeniami. Aquila nie miała najmniejszego powodu by nie ufać osobie tak bliskiej jej sercu. Już w liście widać było jak bardzo wyprowadziło ją to z równowagi. Jak więc sama mogła zaufać rudowłosej, skoro ta w ten sposób potraktowała jej ukochaną przyjaciółkę?
- Ależ oczywiście, lady Selwyn. To sprawa która swój początek i koniec powinna mieć na szczycie, przy ustaleniach nestorów. Jestem pewna, że to oni podejmą najlepszą decyzję, a nam pozostanie zaakceptować ją. Nie mniej, cieszą mnie lady słowa, przyznaję, że to dość nieszablonowy, a przy tym niezwykle uczciwy pomysł - podniosła kieliszek w górę. - Za nasze powodzenie, lady Selwyn - ujęła jedynie cicho, pozwalając by kobieta sama zinterpretowała te słowa.
Zyskiwała w jej oczach i po liście Prim spodziewała się, że chociażby krótka rozmowa z Wendeliną skończy się kompletnym fiaskiem na który nie miała najmniejszej ochoty. Spędzony wśród arii operowych czas był wystarczająco niezwykły, by jeszcze prosić się o skandal na koniec wieczoru. Toteż, zaskoczona była jak bardzo rudowłosa szlachcianka spełniła oczekiwania przyjemnej rozmówczyni. Kto wie, może nawet mogłyby się zaprzyjaźnić?
- Lady Selwyn, nie mi przyszło wypowiadać się na temat obecnego dyrektora, ale jestem pewna, że w gmachu Ministerstwa trwają debaty na ten temat i być może niedługo doświadczymy tych zmian. Jestem pewna, że w odpowiednich rękach to właśnie Hogwart, bezapelacyjnie wręcz, zostałby mianowany najlepszą szkołą czarodziejów na świecie - rozmowy toczące się przed ponad miesiącem w siedzibie Rosierów wskazywały na to, że plany już istniały, należało je tylko zaimplementować. - A w takim wypadku byłoby wspaniale łączyć przyszłe pokolenia w jednym wspaniałym zamku, owianymi przecież tyloma inspirującymi legendami.
Aquila rozejrzała się wypatrując swojej rodziny. Irma toczyła właśnie żywą dyskusję z inną damą, śmiejąc się wręcz do rozpuku. Powinna jej towarzyszyć.
- Proszę mi darować, ale powinnam udać się do mojej matki - posłała jej ostatni pogodny uśmiech. - Liczę, że będziemy miały szansę jeszcze porozmawiać.

zt



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]08.01.21 13:24
Wiedziała o tym, rzecz jasna, doskonale. Jednocześnie miała też świadomość, że rodowa rezydencja rodu Black należała do tych absolutnie najmniejszych. W końcu kamienica nie mogła równać się pałacom, takich jak ten, w którym lady Selwyn mieszkała. Ale coś za coś. Oni mieli perfekcyjną opinię, duże wpływy i znajomości z obecnym Ministrem. Ród ognistej salamandry był za to zbiorowiskiem niezwykłych talentów (artystycznych i naukowych), a ich posiadłości były najzwyczajniej w świecie absolutnie przepiękne, czego lady Black na pewno nie mogła powiedzieć o kamienicy będącej własnością jej rodziny.
Chociaż nie było się co oszukiwać. Wendy wolałaby być na miejscu Aquili, a już w ogóle podziwiała jedną z jej starszych krewnych, Walburkę. Ile Wendy by dała, by też dostać zgodę na ślub z kuzynem! Nie musiałaby nigdy opuszczać swojej ukochanej rodziny, a przecież to był jej największy z możliwych lęków, do którego jednak nie przyznałaby się w towarzystwie. Nie mogła.
Wniosła kieliszek chwilę po ciemnowłosej towarzyszce:
Za nasze powodzenie – powtórzyła za nią, jakby to była jakaś mantra, podnosząc naczynie do ust.
Wendelina, choć szukała poklasku i uwielbienia na salonach, raczej nie rozglądała się za przyjaźniami, przekonana że ufać może tylko własnej rodzinie i to tej, która popierała lady doyenne. Arystokracja była przepełniona żmijami, potencjalnymi zdrajcami i tymi, którzy pragnęli odebrać jej rodzinie prawa i ziemie. Dlatego tylko wierność własnym krewnym była słuszną drogą. Ale, rzecz jasna, trudno było nie doceniać sprzymierzeńców, a salonowe relacje – choćby i nieco sztuczne – mogły być dobrą drogą do celu. Jeśli jednak lady Black pragnęła widzieć w niej przyjaciółkę, Wendy była gotowa takową przed nią grać. W końcu była lady Selwyn, czyż nie?
Jeśli faktycznie nastąpi zmiana… owszem, wtedy lady Black może będzie to prawda. Ale teraz… sama lady musi przyznać, że obecny dyrektor nie spełnia dzisiejszych standardów. – Westchnęła. – Powinniśmy wziąć przykład z Dumstrangu. Szkoła powinna zwracać mocną uwagę na krew swoich uczniów i przyznaję, że nawet we Francji skupienie na tej kwestii nie było wystarczająco mocne – powiedziała, kiwając głową. Beauxbatons było wspaniałą szkołą i adekwatną dla szlachetnie urodzonych kobiet, ale lady Selwyn nie wątpiła, że podział uczniów właśnie przez wzgląd na pochodzenie, jak to miało miejsce w Dumstrangu, było najlepszym z możliwych wyjść. Dodatkowo, szkoła ta od lat nie przyjmowała szlam, a to była tylko dodatkowa (i naprawdę duża) zaleta.
Gdy Aquila odeszła, lady Selwyn przez chwilę stała samotnie, przyglądając się tłumowi, a następnie przywdziała szeroki uśmiech, kontynuując nawiązywanie znajomości.

| zt


Czy wiesz, że gdy fajerwerki wybuchają swoim jasnym blaskiem w powietrzu można wyczuć zapachkwiatu bzu?

Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn
Zawód : tworzę gwiazdy, co nikną po chwili
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 38
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Chyba słyszę ognia trzask
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]15.07.21 18:21
stąd

Zaglądał do otwartych worków z kolorowymi posypkami. Przyprawy. Pachniały intensywnie, były bardzo drogie, ale i tak nie miał, co z tym zrobić. Gdyby babcia żyła, albo Sheila, Eve... One wiedziałyby co z tym zrobić. Z tak prostych, a jednocześnie wyjątkowych prezentów robiły najprawdziwsze cuda. Potrzebowali po prostu cukru, miał nadzieję, że Marcel dokładnie sprawdzi paczki, więc kiedy się zbliżył do straganu wskazał na worek z drugiej strony, by kobieta odwróciła wzrok — Marcel musiał działać szybko, niepostrzeżenie. Wokół było pełno ludzi, istniała szansa, że ktoś to dostrzeże, ale byli w stanie szybko zniknąć. A jednak szybko podszedł do niego, zaczepił go przypadkiem. O, cześć! rzucił mu na powitanie, oglądając się przez ramię za nim, gdy przeszedł dalej.
— No to nic, dziękuję — pożegnał kobietę bezradnym wzruszeniem ramionami i ruszył za przyjacielem. Przed nimi wyrosła kawiarnia. Skinął przyjacielowi głową. Poczekał, aż wejdzie do środka, a potem zgarnął z jednego stolików przed wejściem tacę. — Mogę to już zabrać?— z czarującym uśmiechem podszedł do jedynego zajętego stolika na dworze i zabrał pusty talerzyk i dwie filiżanki. Nie chcąc przeszkadzać dwóm kobietom, które prowadziły tam zażarte obgadywanie wślizgnął się do środka z tacą i jak gdyby nigdy nic, szybkim krokiem przemknął na zaplecze, mijając przy tym młodziutką dziewczynę, która ledwie obdarzyła go spojrzeniem. Nikt nie patrzył, więc odłożywszy wszystko na bok przeszperał szafki — tyle, ile był stanie w krótkim czasie. Częściowo znalazł to, czego szukał, ale niestety, w woreczku znajdowały się maksymalnie dwie łyżeczki białego proszku. W drodze powrotnej nie brał już tacy, Po prostu wyszedł, krótkim spojrzeniem i ruchem głowy dając Marcelowi znak, że nic z tego. Nie tutaj.
Nim przejdą dalej, po drodze mieli jeszcze jeden lokal. Właściwie restaurację. I to bardzo bogatą, ekskluzywną. Marcel chciał iść dalej, zatrzymał go, chwytając za kurtkę.
— Rozładowują towar — wskazał ruchem głowy na mężczyzn, którzy akurat stali przy jednych z drzwi i zdejmowali z wozu skrzynie z owocami. Były tam też jakieś beczki i worki. Taka knajpa, jak ta musiała mieć cukier. — Idziemy razem — nie pytał, zdecydował, od razu ruszając przed siebie. — Skowronek. Pamiętasz jak? — Będzie gwizdał. Po drodze zdjął cienką kurtkę i rzucił ją na skrzynię przy murze, podwinął rękawy koszuli, rozpiął kilka guzików na piersi i zmierzwił włosy. Wejść do środka przy kilku facetach mogło być ciężko, ale wszyscy uwijali się szybko, ze środka ktoś krzyczał — pewnie szef sali, albo czegoś tam. Jedyną szansą był chaos. Kiedy na ułamek sekundy wóz został bez nadzoru, a tragarze wymieniali się w przejściu doskoczył do towarów, oparł się i wsadził paznokcie w zęby, jakby w nich dłubał.
Ruszaj się usłyszał warknięcie ubranego w czarną szatę mężczyznę, który wyglądał na kelnera. Ostrożnie z tym! Ostrożnie z tamtym! Nie tak! Tam, na zaplecze! Ruchy, nie mam całego dnia! Na Merlina, co za ludzie. Czy to ostrygi? Miały być świeże. Co za palant.
—E— zaczepił elokwentnie jednego z mężczyzn, który właśnie dźwigał kolejną skrzynkę.— Do kogo należy ta buda? Fajna jest. Droga? Można tu zabrać dziewczynę na randkę? Czy żarcie takie, no, nie bardzo? Moja jest potwornie wymagająca, ale tu by jej się może spodobało. Chociaż nie wiem, ma uczulenie na stare frytki. Dają tu świeże frytki? I rybę w złocistej panierce. Ale bez gazety, co nie, no bo to nie bar. Od razu widać, ze porządna knajpa.

| dzień dobry, my po cukier
i idziemy tu bo nie ma cukru


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
Here comes trouble
OPCM : 3
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe

Powrót do góry Go down

Re: Foyer [odnośnik]15.07.21 18:21
The member 'James Doe' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Foyer - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Foyer

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach