Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Macmillan's Firewhisky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Macmillan's Firewhisky Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Macmillan's Firewhisky Empty
PisanieTemat: Macmillan's Firewhisky   Macmillan's Firewhisky I_icon_minitime30.07.18 20:04

Macmillan's Firewhisky

Stary, magiczny browar należący w przeważającej większości do rodu Macmillanów, w którym produkuje się głównie ognistą whisky. Cały budynek podzielony jest na dwie części. Pierwsza to bar, w którym sprzedaje się lokalne alkohole, drugi to fabryka, w której produkuje się sprzedawane produkty. Budynek przypomina swego rodzaju małą twierdzę. Zbudowany został na obrzeżach Puddlemere. Za browarem znajdują się jedynie las i moczary.
Bar urządzony został w dość surowym stylu, podkreślając regionalne aspekty. Wszędzie można natknąć się na wrzosy różnej barwy, choć przeważają te, które są najbliższe barwy niebieskiej. Na jednej ze ścian znajduje się ogromnych rozmiarów banner Zjednoczonych z Puddlemere, podkreślając tym samym, że Macmillanowie oddani są swojej drużynie, a browar ma służyć wspieraniu jej finansowo. Dookoła można natknąć się na różnego rodzaju przedmioty związane z Quidditchem. Wśród nich znajdują się miotły dawnych zawodników drużyny, ich części strojów w gablotach, piłki, a przede wszystkim puchary porozstawiane na lewitujących półkach. Nastroju dodają wystające ze ścian świeczki.
Część produkcyjna została połączona z barem ukrytym korytarzem. Wśród nich można znaleźć wszelkiego rodzaju aparatury i pomieszczenia służące do destylacji alkoholi. Aby dostać się do części produkcyjnej z baru, należy popchnąć odpowiednią beczkę, na której namalowany został testral. W piwnicy znajduje się magazyn, z kolei parter i piętra to część produkcyjna.
Dostępne gry: magiczne oczko, dart.


Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Macmillan's Firewhisky Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Macmillan's Firewhisky Empty
PisanieTemat: Re: Macmillan's Firewhisky   Macmillan's Firewhisky I_icon_minitime10.11.18 21:46

3 września
Pierwszy września od dawna nie był już dniem oznaczającym wyjazd do szkoły, lecz nigdy nie przestał kojarzyć się właśnie z podróżą Expresem Hogwart i rozpoczęciem kolejnego roku pełnego magii i nowych wyzwań. Lwią część z nich Jessa dzieliła właśnie z Joe, dlatego nie wahała się przed wystosowaniem zaproszenia i zarezerwowaniem sobie czasu przyjaciela; Wright zasugerował najodpowiedniejsze miejsce, a ona zostawiła Amosa pod właściwą opieką, dlatego nic nie stało na przeszkodzie przed spotkaniem i nadrobieniem zaległości. Co prawda podczas Festiwalu Lata widzieli się dwukrotnie, za każdym razem jednak wszystko podszyte było konkurencją oraz zabawą – za pierwszym razem walczyli ramię w ramię, a za drugim przeciwko sobie. Pomiędzy wykonywaniem zadań w labiryncie a próbami wygrania meczu nie znaleźli zbyt wiele czasu, by porozmawiać o prywatnych sprawach. Oczywistym było, że życzyli sobie jak najlepiej, że interesowali się wzajemnym stanem zdrowia czy planami na nadchodzące tygodnie, lecz potrzebowali czasu tylko dla siebie, by móc to wszystko wyrazić. Czasu oraz dużej ilości whisky, wziąwszy pod uwagę to, co Jessa oznajmiła przyjacielowi w liście.
Bagman wrócił do kraju, a Joseph był jedną z niewielu osób wtajemniczonych w niechlubną część życia Diggory; świadomy upokorzenia wciąż okazywał się dla niej wsparciem, dlatego nie wątpiła, że i teraz mogła mu zaufać, zdradzając się ze swoimi wątpliwościami. Pierwsze spotkanie z Aidanem obudziło w niej same negatywne emocje i miała wtedy ochotę zapytać Joe, czy w razie czego pomoże jej pozbyć się zwłok łamacza klątw. Każde kolejne wytrącało ją z równowagi, a ostatnie ujawniło także niechcianą prawdę – mężczyzna naprawdę miał powód, by ją wtedy zostawić. I chociaż na jego miejscu postąpiłaby inaczej, nie mogła już dłużej wypierać z siebie nieprzyjemnego wrażenia, że nie do końca wie, na czym stoi. Potrzebowała porady, potrzebowała pocieszenia i rozbawienia. Potrzebowała Josepha Wrighta.
Na miejscu pojawiła się odrobinę przed czasem, przekraczając próg znajomego baru. Za każdym razem, gdy tu bywała, uśmiechała się od samego wejścia widząc quidditchowe motywy porozwieszane w różnych zakątkach i czując przyjemny zapach wrzosów. Nie inaczej było tym razem, dlatego na razie tylko skinęła głową barmanowi i pospieszyła by zająć miejsce dla siebie i przyjaciela. Wybrała niewielki stolik pod kandelabrem i lewitującą półką, na której unosił się jeden z wielu pucharów zdobytych przez Zjednoczonych. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, gdy pomyślała, że Joe ma szansę przyczynić się do zdobycia kilku kolejnych.
Odwiązała z szyi kraciasty, brązowy szalik i przewiesiła go przez oparcie krzesła, na którym usiadła. Z tego miejsca miała dobry widok na wejście, ale intensywna rudość jej włosów na pewno miała sprawić, że Joe dostrzeże ją jeszcze szybciej, niż ona jego.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Macmillan's Firewhisky Empty
PisanieTemat: Re: Macmillan's Firewhisky   Macmillan's Firewhisky I_icon_minitime31.12.18 14:47

Bagman wrócił. Te dwa słowa, które przeczytał w liście od Jessy, ciążyły mu nieprzyjemnie niczym kula u szyi. Miał ochotę ją podnieść i roztrzaskać nią łeb temu draniowi, który tak potraktował jego przyjaciółkę i swojego własnego syna.
Joseph Wright charakteryzował się naprawdę dużą tolerancją na różne ludzkie odchyły, miał świadomość, że ludzie nie są idealni, mają swoje wady, często popełniają błędy - to zupełnie normalne. Jednego grzechu jednak zupełnie nie mógł znieść - kiedy facet porzucał kobietę z ich wspólnym dzieckiem.
Może był staromodny pod tym względem lub to kwestia takiego wychowania przez matkę, choć najprawdopodobniej i jedno i drugie, po prostu nie uważał takiego gościa za mężczyznę - taki typ był ostatnim padalcem, który nie zasługiwał na nic, prócz ostrego lania i przemówienia mu do rozumu (jeśli takowy posiadał) za pomocą pięści.
Aidana dawno temu naprawdę lubił, stanowili dobraną parę z Jessą, przynajmniej tak mu się wydawało. Oświadczył się jak należy... a potem wszystko koncertowo spieprzył. Joe domyślał się, że Bagman zwyczajnie przestraszył się ojcowskich obowiązków, utrzymania ich trójki... ale prawda była taka, że żadna wymówka, żadna, nie usprawiedliwiła tego, że zabrał swoje manatki i zwiał jak ostatni pies, zostawiając Jessę samą z noworodkiem. Jakim łajdakiem trzeba być, żeby tak postąpić? Joseph nie potrafił sobie tego wyobrazić.
Pomagał jej więc jak tylko umiał, małego Amosia pokochał, jakby to był jego własny syn i już w zasadzie wszystko się poukładało, Jessa chyba niemal zapomniała o tym kretynie... a ten TERAZ postanowił tak po prostu wrócić?! Joe dosłownie nie mógł się doczekać, kiedy się z nim spotka. Dla Bagmana to z pewnością będzie bolesne powitanie.
Tymczasem jednak Wright właśnie leciał, żeby zobaczyć się z Jessą i szczerze mówiąc nie wiedział co jej powiedzieć, jak pocieszyć... bo język aż go świerzbił do samych bluzgów na Aidana. Wciąż buzowały w nim emocje od tych negatywnych (których było w nim zdecydowanie więcej) po współczucie dla przyjaciółki, kiedy zeskakiwał niemal w locie ze swojej miotły tuż przed wejściem do Macmillanowego baru. Zdążył jeszcze wpakować swoją miotłę do magicznie powiększonej sportowej torby, nim wparował do swojskiego wnętrza. Machnął kilku osobom, posłał znajomym swoje popisowe uśmiechy, ale nie zatrzymywał się i nie zagadywał ich, co wszystkim najwyraźniej dało do zrozumienia, że nie był sam.
Rude włosy Jessy dostrzegł momentalnie i w jej stronę skierował kroki, a kiedy znalazł się już przy stoliku, który zajęła, niezbyt delikatnie rzucił torbę na ziemię i nie bawiąc się w żadne konwenanse czy inne bzdury, podniósł przyjaciółkę, jakby nic nie ważyła i otoczył ramionami w silnym Wrightowskim uścisku. Uścisku, który trwał dłużej niż zazwyczaj, kiedy spotykali się, ot tak, bez większej przyczyny.
- Jak się czujesz? - zapytał wprost, kiedy w końcu wypuścił ją z objęć i bacznie jej się przyglądnął, najdłużej jednak skupiając wzrok na jej zielono-szarych oczach. I tylko zupełnie odruchowo machnął ręką na barmana zamawiając butelkę Ognistej - znali go tu, więc z pewnością nikogo nie dziwiły takie gesty Zjednoczonego. A dziś... z pewnością szklaneczka czy dwie nie wystarczą.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Macmillan's Firewhisky Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Macmillan's Firewhisky Empty
PisanieTemat: Re: Macmillan's Firewhisky   Macmillan's Firewhisky I_icon_minitime09.02.19 11:37

Obserwowała ludzi zebranych w barze, a gdy kilka obcych głów odwróciło się w kierunku drzwi, mogła podejrzewać, że w lokalu pojawił się ktoś popularny. Nie musiała długo czekać na potwierdzenie swoich słów, bo nagle poczuła, że jakaś siła odrywa ją od ziemi i zamyka w uścisku silnych ramion; poddała się temu wszystkiemu i przymknęła na moment oczy, witając przyjaciela dokładnie tak, jak sobie tego życzył – pozawerbalnie w misiowym uścisku. Nawet, gdyby go nie znała, wyczułaby, że drogę tutaj pokonał na miotle i nie wiedziała tego tylko dlatego, że zwróciła uwagę na artystyczny nieład na jego głowie czy specyficznie świeży zapach czy wciąż jeszcze przyspieszone od wysiłku bicie serca. Była mu wdzięczna, że przybył tak szybko, tym samym dając znać do rozpoczęcia wieczoru, podczas którego mieli nie oszczędzać sobie Ognistej oraz przytyk pod adresem człowieka, którego oboje darzyli wyrazistą antypatią.
Wiedziała, czego może oczekiwać od Joe w tej kwestii i podświadomie do tego właśnie lgnęła – gdyby zależało jej na moralizatorstwie, udałaby się do którejś z ciotek bądź kuzynek. Jeśli chciałaby najeść się lodów i płakać nad swoim losem, zapewne napisałaby do jakiejś przyjaciółki. Wright na pewno nie pozwoli jej się użalać nad sobą dość długo, a razem będą w stanie pomstować Bagmana i żartować sobie z niego niewybrednie. Jednocześnie Diggory wiedziała, że ze strony przyjaciela może liczyć na wiele, nawet jeśli on sam nie był do końca pewien swoich umiejętności w pocieszaniu znajomych kobiet.
Jak się czujesz?
Nie wiedziała. To było naprawdę cholernie ciężkie pytanie, bynajmniej nie dlatego, że rudowłosa za mało myślała o zaistniałej sytuacji. Wręcz przeciwnie, myślała chyba za dużo, a wszystkie uczucia kotłowały się w niej jak ścigający walczący o kafla pod obręczami. Wypuściła powietrze, puszczając tym samym także Wrighta i bez zająknięcia przystając na jego alkoholową propozycję. Odpowiedziała dopiero wtedy, gdy już usiedli.
- Dziwnie – wzruszyła ramionami, bo mówienie o uczuciach przychodziło jej trudno, czasem niemalże tak, jakby się do tego zmuszała. Tym razem jednak bardzo chciała opowiedzieć mu wszystko, co czuła, bo to zdecydowanie ułatwiłoby im dalszą część spotkania – Z jednej strony mam ochotę spakować siebie i Amosa i uciekać na kontynent, z drugiej w głowie już wybieram najgorsze klątwy, którymi mogłabym poczęstować Bagmana, gdyby pojawił się w moim ogrodzie – przyznała, wyjątkowo bez wstydu spowodowanego rozstrzałem pomiędzy jednym a drugim wyborem.
Nie było jej wstyd zwierzać się z takich rzeczy Wrightowi, a samo to świadczyło już o zaufaniu, jakim go darzyła, a także sympatii i zezwoleniu na wyśmianie każdej głupoty, jaka miała tego wieczoru wymsknąć się z jej ust.
Kelner dość szybko pojawił się przy ich stoliku, stawiając Ognistą oraz odpowiednego rozmiaru szklanki – bycie wziętym zawodnikiem zdecydowanie ułatwiało prowadzenie nocnego życia. Gdy bursztynowy trunek znalazł się już w naczyniu, rudowłosa uniosła je lekko, spojrzeniem odnajdując przyjaciela. Już dawno chciała mu się do czegoś przyznać.
- Złamałam mu nos na powitanie – być może nie powinna uśmiechać się z tego powodu, lecz nie mogła nic poradzić na dumę, jaką wciąż odczuwała.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
 

Macmillan's Firewhisky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kornwalia, Puddlemere-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19