Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Trybuny   26.08.18 12:56

Trybuny

Choć zdawałoby się, że przebywanie na wzniesionych wysoko ponad morskie fale trybunach nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, to organizatorzy corocznego Festiwalu Lata dołożyli wszelkich starań, żeby kibicowanie ulubionej drużynie nie było aż tak uciążliwe: wszystkie sektory obłożono zaklęciami chroniącymi przed warunkami atmosferycznymi, nie ma więc obawy, że silny wiatr zdmuchnie kogoś wprost do morza. Trochę mniej pewne wrażenie robi sama konstrukcja - przez lata narażona na szkodliwe działanie morskiej wody, zdaje się niebezpiecznie chwiać, wydając przy tym z siebie przeciągłe jęki, które mieszają się z trzaskaniem fal i niosącym się donośnie głosem komentatora.
Na każdej z trybun zaopatrzyć się można w popularne, czarodziejskie przekąski, proporczyki w barwach grających drużyn i omnikulary ułatwiające obserwowanie rozgrywki.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   30.08.18 10:32

7 sierpnia
Heath miał obiecane, że będzie mógł zobaczyć mecz qudditcha w ostatni dzień festiwalu lata. Problem tylko polegał na tym, że nie był pewien czy być zadowolonym z tego, że to mimo wszystko quidditch czy niekoniecznie, bo w końcu w meczu, nie brali udziału, żadni Macmillanowie. Niby nic takiego, ale gdzieś ukradkiem słyszał, że być może w tym roku wezmą udział w meczu. Nie było powiedziane, że na sto procent tak będzie, ale chłopiec zdążył się już nastawić i stąd to rozczarowanie.
Na początku nawet planował odmówić pójścia na mecz, ale uznał, że to byłoby trochę głupie. W końcu quidditch to quidditch, może chociaż będzie ciekawie?
Na trybuny przybył ze swoim tatą. Zajęli dogodne miejsca, tak by mieć dobry widok na całe boisko i pozostało im tylko czekać, aż Anthony skończy wygłaszać swoją mowę i w powietrzy rozlegnie się pierwszy gwizdek rozpoczynający grę. Heath zastanawiał się jak będzie przebiegać ten towarzyski mecz, w którym drużyny zostały w zasadzie złożone z przypadkowych czarodziejów. Czy w ogóle te zerspoły są tak skomponowane by móc toczyć wyrównany bój? Tego chyba tylko można się dowiedzieć obserwując poczynania graczy w trakcie gry.
Chwilę po rozpoczęciu dotarł do nich Anthony, a ojciec Heatha wykorzystał ten moment by zostawić na chwilę młodego z wujem. W końcu wypadałoby mieć jakieś przekąski, nie? Nie wiadomo przecież ile ten mecz będzie trwać. Głupio byłoby tak siedzieć o głodzie. Mały szkopuł tkwił niestety w tym, że znając życie zbyt szybko do nich nie wróci. Nie ma siły, na pewno spotka paru znajomych z którymi wypadałoby zamienić chociaż parę grzecznościowych słów albo nawet zdań.
-Niezła gadka - zwrócił się w kierunku Anthony'ego szczerząc zęby. Nie żeby jakoś uważnie słuchał tego co wuj mówił, ale co tam, nie musi o tym wiedzieć, nie?
-Jak myślisz, kto ma większe szanse dzisiaj wygrać? - zapytał starszego Macmillana. Na prawdę nie miał pojęcia jak może się rozwinąć dzisiejszy mecz, no i był ciekaw opinii Anthony'ego.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   30.08.18 10:32

The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Debra Edgecombe
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6346-debra-edgecombe https://www.morsmordre.net/t6367-zaniedbany-parapet-debry https://www.morsmordre.net/t6366-people-distract-me#161293 https://www.morsmordre.net/t6365-skrytka-bankowa-nr-1574#161283 https://www.morsmordre.net/t6392-d-edgecombe#162531
Zawód : zwalczanie zła
Wiek : 36
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
What is drinking?
A mere pause from thinking!
OPCM : 7
UROKI : 24
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   07.09.18 17:18

7 VIII

Jakże radosna atmosfera Festiwalu Lata niezbyt do niej trafiała, choć nie pozostawała do końca obojętna na te wszystkie atrakcje, przez które nie wiedziała, gdzie powinna podziać wzrok. Królujące wokół żywe kolory aż raziły po oczach, jednak potrafiła jakoś obcować z całym tym entuzjazmem ludzi skupionych na zabawie. Rzecz jasna za nic miała te wszystkie romantyczne bzdury, zwłaszcza z wyławiania wianków śmiało sobie kpiła. Tak naprawdę jedynym wydarzeniem, na które czekała, to mecz Quidditcha. Była ciekawa tego, kto zagra, na jakiej pozycji i z jakimi umiejętnościami się zdradzi. Weszła więc na jedną z trybun, nie obawiając się o swoje życie, co niektóre panny, przerażone rozchwianiem konstrukcji oraz piskami, które wydawały stare deski. Już dla samych tych pobladłych twarzy młódek warto było ruszyć tyłek i znaleźć się pomiędzy normalnymi, beztroskimi ludźmi. Szybko dostrzegła kolejną ogromną zaletę, na drugim krańcu trybuny znajdował się nie kto inny jak jej dobry druh Bojczuk. Bez zażenowania ruszyła ku niemu i przystanęła obok.
A więc i tutaj jesteś w stanie pić?
Nie czekała na odpowiedź z jego strony. Śmiało sięgnęła po jego piersiówkę i upiła z niej sporego łyka mocnego trunku, przy czym nawet nie drgnęła jej powieka. Chyba już całkiem wypaliło jej kubki smakowe, a nawet cały przełyk, skoro nie przejęła się gorącem rozchodzącym się po jej gardle. Ale nie była aż tak podła, w zamian wcisnęła mu własną butelkę whisky, aby zapoznał się z jej gustem, choć już doskonale go znał, skoro tyle razy stawiał jej alkohol w portowych przybytkach.
Masakratorzy – powtórzyła po komentatorze niby ze swym zwyczajowym sarkazmem, jednak w tej chwili więcej było w niej rozbawienia zmieszanego z jakąś pobłażliwością, w końcu miała podziwiać starcie mimo wszystko amatorskie, nawet jeśli w grze brało udział kilku zawodowych zawodników. Z zaciekawieniem zerknęła w kierunku dawnej gwiazdy Jastrzębi, mimowolnie go rozpoznając, nawet po tak długim czasie. Cóż, tak barczystej sylwetki po prostu nie można zapomnieć. Szkoda, że nigdy nie miała przyjemności osobiście poznać starszego Wrighta. Zdecydowanie więcej miał w sobie z niedźwiedzia niż lwa. Przecież swoim stylem gry zawsze masakrował przeciwników. – Całkiem niezła nazwa, nie sądzisz? – spytała z chytrym uśmieszkiem.
Kafel znalazł się w powietrzu i z uwagą przyglądała się pierwszej batalii o niego, która rozpoczęła całe spotkanie. Potem w górze znalazły się tłuczki, gdzieś też poleciał znicz, ale nigdy nie miała w sobie wystarczająco cierpliwości, aby próbować go wyśledzić. Ważniejsze było to, że w posiadaniu kafla były Lwy, jednak czuła, że Masakratorzy szybko go odbiorą.
To komu kibicujemy?


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
no chodź, chodź ze mną do łóżka
ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka
poczujemy się wzajemnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka, no chodź
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   13.09.18 20:41

Nie mogłem sobie odpuścić meczu Quidditcha, bo po pierwsze była to dobra okazja do łatwego zarobku (albo łatwej straty, chociaż Fortuna w tym miesiącu teoretycznie powinna być po mojej stronie), a po drugie brało w tym udział kilka znajomych mi mordeczek, którym zamierzałem kibicować z całych sił! Zapach morza pieścił moje nozdrza, a skrzypienie desek uszy, bo przypominało mi te cudowne chwile spędzone na statku. Więc bez strachu piąłem się wyżej i wyżej, żeby wszystko dokładnie widzieć. Oparłem się o barierkę i sięgam po piersiówkę, ale zanim zdążę spić chociaż łyka, to ktoś mi ją wyrywa. Już się miałem odwinąć, jak matkę kocham, bo nie będzie mi nikt piersióweczki, pamiątki rodzinnej, kradł tak bezczelnie, ale jak widzę, że to Debra, to się tylko szczerzę w uśmiechu, bo z nią się nie podzielę? W zamian zresztą wciska mi swoją butelkę, więc to z niej pociągam.
- Za powodzenie piję, żeby nikt nie złamał sobie ręki. - mrugam doń jednym okiem, ale zaraz marszczę brwi i wywracam ślepiami - Ta, Masakratorzy... - kręcę z rozbawieniem głową. W sumie to miałem nadzieję, że co najwyżej zmasakrują się sami, albo chociaż temu głupiemu Bottowi ktoś ryja obije, bo gdzieś tam mi mignął wśród zawodników - Czy ja wiem? Zobaczymy czy faktycznie takie z nich kozaki, czy tylko się tak nazywają. - śmieję się, a gdy kafel wystrzelił w powietrze, a zaraz za nim kolejni zawodnicy, to wbijam w nich spojrzenie, klaszcząc w dłonie gdy ten wpada w ręce Lwów. Brawo niebiescy!
- Nie wiem jak ty, ale ja kibicuję Lwom, mają najlepszą szukającą i w ogóle całkiem fajny skład. - kiwam głową, bo widzę jak Sophia śmiga w przestworzach. I Ria. Reszty to nie znałem w sumie. A Masakratorzy? Starsza siostra Lei, która chyba niespecjalnie mnie lubiła, Bott, który, miałem nadzieję, spadnie z miotły i się utopi. I ten zajebiście przystojny Wright ze Zjednoczonych... on miał klasę, nie ma co! Jemu opcjonalnie nawet mógłbym kibicować, ale to wciąż za mało by stanąć po stronie żółtych. Złotych, znaczy. Czy jakiśtam. Przez chwilę obserwuję to, co się wyprawia na boisku, ale w końcu zwracam twarz ku Debbie i delikatnie mrużę oczy. Moje usta wykrzywiają się w lekkim uśmiechu.
- Słuchaj, Debra, cobyśmy się nie nudzili za bardzo, proponuję mały zakład,wchodzisz w to?






Powrót do góry Go down
Debra Edgecombe
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6346-debra-edgecombe https://www.morsmordre.net/t6367-zaniedbany-parapet-debry https://www.morsmordre.net/t6366-people-distract-me#161293 https://www.morsmordre.net/t6365-skrytka-bankowa-nr-1574#161283 https://www.morsmordre.net/t6392-d-edgecombe#162531
Zawód : zwalczanie zła
Wiek : 36
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
What is drinking?
A mere pause from thinking!
OPCM : 7
UROKI : 24
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   15.09.18 0:09

Wyłapuje początkowe wzburzenie na twarzy Johnatana, po którym po niecałej sekundzie nie ma śladu, za to pojawia się na niej niewiarygodnie szeroki uśmiech. Już dawno nikt w tak radosny sposób nie zareagował na jej widok i ten jeden fakt, niby nieistotny, sprawia, że czuje dziwne ukłucie w głębi serca. Dość smutne jest to, że na cholernych trybunach odnajduje tylko jedną znajomą twarz, lecz szybko staje się to żałosne, ponieważ ta jedna znajoma twarz należy do kumpla od kufla, od kieliszka, a w ostateczności od piersiówki, na przykład teraz. Naprawdę nie wie, czy powinien tak się cieszyć na perspektywę spędzenia z nią wspólnie czasu, jednak już w ruch poszedł alkohol, więc jakoś w swoim towarzystwie wytrzymają. Rozmawiają, więc przejmująca samotność będąca jej codziennością schodzi na drugi plan, przynajmniej na chwilę.
Najlepszą? – powtórzyła po nim pytająco, nawet bez kpiny, jednak z wyraźnym powątpiewaniem, w ten sposób jasno podważając prawdziwość wysnutej przez niego tezy. Kiedy jednak w sylwetce szukającej Lwów rozpoznaje w końcu szukającą Harpii, której nazwiska za cholerę nie może sobie w tej chwili przypomnieć, wzrusza jedynie ramionami. Własnego zdania na ten temat tak naprawdę nie ma, bo zwyczajnie nie wie, jakie drużyny przodują w lidze i którzy gracze są najlepsi. O wiele lepiej pamięta graczy jeszcze sprzed kilku lat, z których znakomita większość już zrezygnowała ze sportowych karier. – Myślę, że po prostu jesteś wzrokowcem i jak zawsze ciągnie cię do podziwiania kobiecych wdzięków. Czyżbyś poczuł słabość do tych wszystkich Lwic?
W składzie przeciwnej drużyny też są obecne kobiety, lecz tylko trzy i żadna z nich nie jest ruda. To spostrzeżenie nieco ją bawi, bo kierowanie się podobnymi kryteriami przy wyborze drużyny naprawdę pasuje do Bojczuka. Gdyby podczas ich pierwszego spotkania nie postawił jej następnej kolejki, zapewne nigdy nie spojrzałaby na niego bardziej przychylnie. Lubiła jego towarzystwo, ponieważ jawił jej się cały jako pocieszny chaos niosący na sobie zapach morza, ledwo wyczuwalny pod wonią zatęchłych zakątków portu. Swoją osobą wnosił trochę kolorów do barów. W samotności zawsze upijała się na smutno, pogrążając tylko bardziej w rozpaczy. Z nim u boku piła i zaraz wybuchała nietrzeźwym śmiechem. Choć wyniki pozostawał tak sam – tak czy inaczej kończyła upita – to jednak towarzyszyły jej inne uczucia i było jej nieco lżej, kiedy nadchodziła chwila opuszczenia przybytku prostych uciech.
Wchodzę – odparła bez zawahania, wyciągając rękę w stronę swojego konkurenta, nie szczędząc sobie najbardziej zadziornego uśmiechu w swoim wykonaniu. – Stawiam dziesięć galeonów na to, że ten mecz wygrają Masakratorzy.
Nie uściśla wyniku, nie wspomina nic o kwestii złapania znicza, po prostu trzyma rękę i czeka na solidny uścisk dłoni. I uparcie nie odwraca wzroku, choć do gry dołączyły tłuczki, a jeden z nich zostaje z siłą odbity przez pałkarza złocistych, choć ten może być skołowany manewrem wykonanym przez blondynkę. Dzięki okrzykom komentatora wie już, że ta nosi nazwisko Desmond. Nawet przegapia pierwszy w trakcie tego spotkania faul, a raczej próbę wykonania takiego. Ważniejszy wydaje jej się na chwilę obecną zakład.
Żeby było jasne, nie przyjmuję spłaty w naturze – zaznaczyła po chwili namysłu, dobrze wiedząc, że Bojczuk przecież nie śmierdzi groszem. Ale na alkohol zawsze jest w stanie coś wysupłać, wiele razy widziała, jak po przetrzepaniu dna wszystkich kieszeń cudownie odnajdował pomniejsze sumy.


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
no chodź, chodź ze mną do łóżka
ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka
poczujemy się wzajemnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka, no chodź
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   16.09.18 16:10

- Aha, najlepszą. - kiwam głową - To Maxine Desmond, szukająca Harpii. Szczerze powiedziawszy sam wolę Sroki, ale Maxie naprawdę nie ma sobie równych. - zapewniam. To już nawet nie chodziło o to, że pannę Desmond znałem jeszcze z czasów Hogwarckich, a później tych kotłowych, kiedy obydwoje usługiwaliśmy czarodziejom zebranym w sali Dziurawego Kotła, ona naprawdę miała talent i trzeba było być ślepym, żeby tego nie widzieć. Śmieję się na kolejne słowa Debry - w sumie było w tym trochę racji... Chciałbym móc powiedzieć, że z tą się jebałem, z tą się jebałem, a ta mi ciągnęła, ale to by się w sumie mijało z prawdą, bo te wszystkie urocze pannice w większości faktycznie były mi bliskie, tylko w całkiem inny sposób. Sophia to była moja przyjaciółka od małego, z Rią może i się całowaliśmy, podczas tych kilku randek, ale to tyle, później już nie chciała nawet ze mną rozmawiać, niestety. Szkoda, niby się pogodziliśmy zanim opuściłem szkołę, ale myślę, że niesmak i tak pozostał. Milczę jednak na ten temat, uśmiechając się lekko, tajemniczo i puszczam do Debbie oczko.
- Dziesięć galeonów? - otwieram szeroko ślepia, bo skąd ja niby wezmę taką sumę? W mojej sakiewce zostało jeno kilka marnych knutów i może ze trzy sykle, ale złota to tam nie widziałem już od dawna. Niemniej oczy aż mi się zaświeciły na samą myśl, a w nozdrzach poczułem zapach szmalu - Niech będzie, w takim razie ja stawiam dziesięć na Lwy. - kiwam głową. No teraz to już musieli wygrać, bo nigdy się nie wypłacę! Szczególnie, że nie po drodze mi było do żadnej pracy, na statkach mnie nie chcieli (i tak przewalałem całą swoją dolę od razu), a odkąd nastroje takie niepokojące, to i ludzie ostrożniejsi. Ściskam jej wyciągniętą dłoń i unoszę butelkę, coby w ogóle to wszystko przypieczętować jak należy. Ciągnę srogiego łyka, alkohol przepala mi przełyk, ale jestem już przyzwyczajony do mocnych trunków.
- Jesteś tego pewna? Zapewniam, że byś nie pożałowała. - opieram się nonszalancko o barierkę i ponownie puszczam Debbie oczko. Żadna jeszcze nie pożałowała, ani nie skarżyła się głośno. Debra była naprawdę atrakcyjną kobietą, więc nawet gdybym wygrał, to mógłbym się jej odpłacić, huehuehue. Ale nie patrzę już na nią, w zamian odwracając się w kierunku boiska, na którym, miałem wrażenie, panował kompletny chaos.
- DAJESZ SOPHIA, STRZELAJ, STRZELAJ!!!! - wrzeszczę, machając obiema rękami, mocno zaciskając kciuki, ale kiedy kafel nie sięga bramek to wydaję z siebie przeciągły jęk, który jednak zamienia się w śmiech, kiedy Bott dostaje tłuczkiem prosto w twarz.
- HA! DOBRZE CI TAK!!! - krzyczę w jego stronę, chociaż pewnie mnie nie słyszy. Niemniej wsuwam w usta dwa palce, coby go dodatkowo wygwizdać, rozproszyć, cokolwiek.






Powrót do góry Go down
Debra Edgecombe
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6346-debra-edgecombe https://www.morsmordre.net/t6367-zaniedbany-parapet-debry https://www.morsmordre.net/t6366-people-distract-me#161293 https://www.morsmordre.net/t6365-skrytka-bankowa-nr-1574#161283 https://www.morsmordre.net/t6392-d-edgecombe#162531
Zawód : zwalczanie zła
Wiek : 36
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
What is drinking?
A mere pause from thinking!
OPCM : 7
UROKI : 24
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   19.09.18 21:02

Nic dziwnego, że lubisz Sroki, skoro sam wyraźnie jesteś taką jedną – rzuciła mu prosto w twarz, chcąc nieco się z nim podrażnić, póki miała ku temu dobrą okazję. Swoimi słowami dał jej taką sposobność. Właśnie tego potrzebowała, niewielkiego teatrzyku, tej gry pozorów, że niby potrafi wszystko wykpić, niczym się nie przejmować. Ale taki lekkoduch jak Bojczuk nie przejmie się żadnym zgryźliwym komentarzem, nawet już do nich przyzwyczajony. Porównanie do sroki pewnie dla niego było swego rodzaju komplementem. Debra wcale by się nie zdziwiła, gdyby nawet jego patronus przeistaczał się w ten rodzaj ptaszyska, aby pofrunąć wysoko i w pierwszej kolejności odnaleźć jakąś błyskotkę. Johnatan był pełen życia – gadatliwy, wiecznie wszystkiego ciekaw i pełen uwielbienia dla cudzych przedmiotów, jeśli tylko były nieco więcej warte. Lubiła go takiego, więc przymykała oko, gdy tylko dostrzegała, że sięga do kieszeni niezbyt trzeźwego marynarza czy też oszukuje jednego z ćwierćinteligentów podczas karcianej gry. Jego rozbawiony śmiech jest czymś miły, więc robi wiele, aby jednak nie rezygnować z tej znajomości, niezobowiązującej, pijackiej, ale jednak pozytywnej. Tylko ten wesoły rozbójnik potrafi być przy niej jedną wielką masą zuchwałości.
Uśmiecha się jeszcze bardziej chytrze, bo przecież z premedytacją rzuciła tak wysoką stawkę. Bez ryzyka nie ma zabawy, tak przynajmniej ludzie gadają. I rzecz jasna Bojczuk podnosi rzuconą mu rękawicę, zakład przypieczętowując uściskiem dłoni i kolejnym łykiem prosto z butelki. A ona pije z jego piersiówki, po czym dokonuje raz jeszcze bezczelnej wymiany, odbierając swój alkoholowy trunek.
Możesz sobie marzyć dalej – odparła z wyraźnym rozbawieniem, również kierując wzrok w stronę boiska. Trudno nie było wsłuchiwać się w te wrzaski wydobywając się tuz obok niej z gardła kompana, jednak to jest dla niej spore urozmaicenie, gdy sama o wiele częściej warczy na wszystkich dookoła. Uważnie przygląda się odbitym tłuczkom pędzącym ku graczom, jednak zaraz bardziej zaciekawił ją kafel, przejęty przez Masakratorów. Pikujący w dół Wright, prawdopodobnie za zniczem, znów przeniósł jej uwagę na inny element meczu. Szukająca Harpii, a w tym spotkaniu Lwów, ruszyła za nim w mgnieniu oka i ledwo uniknęła spotkania z wodą, jednak wiatr zniósł ją w bok i uderzyła o trybuny. Chwilę później tłuczek już leciał w jej stronę i w ostatniej chwili został odbity przez pałkarza niebieskich. Tak wiele się działo, niektórzy grali dość chaotycznie, ale dzięki temu było dość ciekawie. Panna Wright minęła rudowłosą Weasleyównę i podała kafla dalej do innej kobiety w zespole – ta już wróciła na boisko po chwilowym wykluczeniu za faul – potem ta rzuciła w stronę młodego Longbottoma. Ten zdobył się na strzał w stronę obręczy, jednak kafel został odbity przez rudowłosą piękność znajdująca się na obronie. Westchnęła z zawodu i pokręciła głową z dezaprobatą.
DO ROBOTY!!! – ryknęła na całe gardło, w końcu dołączając się do tych donośniejszych głosów dopingujących obie drużyny.


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
no chodź, chodź ze mną do łóżka
ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka
poczujemy się wzajemnie
no chodź, chodź ze mną do łóżka, no chodź
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trybuny   22.09.18 23:50

- Uznam, że to komplement. - mrugam do Debbie jednym okiem. Faktycznie lubiłem błyskotki, a już w szczególności należące do innych, hehe. Takie, które wkrótce przechodziły w moje ręce. Potrafiłem wypatrzeć galeona z odległości kilku metrów i rzucić się po niego jak sroka nurkująca w powietrzu. Kiedy zakład został przypieczętowany, to odbieram od niej swoją piersiówkę, chowając ją za pazuchę.
- Ach, będę marzyć, dopóki marzenia te się nie ziszczą! - śmieję się w głos, chociaż w sumie to nie ma z czego, bo to wcale nie były żarty!
Na boisku rozgorzała prawdziwa walka - walka o kafla, walka z tłuczkami, walka o znicz, który mignął złotym blaskiem (a złoto wypatrzę wszędzie). Pogoda nie sprzyjała zawodnikom, nie sprzyjała także widzom, ale plułbym sobie w brodę, gdybym przegapił to widowisko. Wkrótce Debra dołącza do moich dzikich wrzasków, nawet jeśli kibicujemy innym drużynom.
- Jak na razie to masakrują tylko siebie! - ponownie parskam głośnym śmiechem. Nie jest mi jednak do śmiechu, kiedy kolejne tłuczki mkną w stronę Maxine, kiedy jeden z nich trafia, a szukająca niebieskich zwisa z miotły trzymając jej trzonek jedynie rękami. Wydaję z siebie zduszony okrzyk, zasłaniając usta dłońmi, ale szybko powracam do dopingowania, tym razem samej panny Desmond. Macham rękami i drę się w niebo głosy widząc, że już za moment wraca do gry.
- Niezła jest, co? - szturcham Debre łokciem w bok, ale to tylko taki lekki kuksaniec, nie żaden atak na jej osobę. Ponownie głośno zawyłem (albo może właśnie zaryczałem jak lew?) kiedy jeden ze ścigających ruszył w kierunku bramki. Niestety! Jasnowłosa obrończyni tym razem naprawdę się spisała. Spomiędzy moich warg wydobył się głośny jęk zawodu. Zerknąłem w kierunku Debbie, uśmiechając się do niej lekko i wzruszając ramionami, ale już za moment powróciłem do obserwowania boiska, szczególnie, że chyba obydwoje szukających dostrzegło znicza, bo pomknęli w jego kierunku prawie że równocześnie.
- MAXINE! MAXINE! - krzyczałem, dopingując przyjaciółkę i mocno zaciskając kciuki. Błagam, niech to ona pierwsza złapie znicza, niech ona pierwsza złapie znicza!...






Powrót do góry Go down
 

Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Trybuny
» Trybuny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18