Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sala Burz
AutorWiadomość
Sala Burz [odnośnik]12.01.19 23:42
First topic message reminder :

Sala Burz

Jeden z przeznaczonych dla gości salonów posiadłości Chaeau Rose, obszerny elegancki pokój wyłożony jedwabnym dywanem w orientalne wzory, podobnie jak reszta wnętrz urządzona w jasnym, delikatnym francuskim stylu. Stoliki pomiędzy krzesłami są dość wysokie, by można podać na nich przekąski, jednak nie dość szerokie, by mogły zastąpić jadalnię. Widok z przestronnych okien nie pada jednak na kwieciste ogrody Rosierów, a na morską wodę, nad którą czasem pojawiają się smoki. We wschodnim skrzydle, gdzie mieści się Sala Burz, najmocniej odczuwalne są efekty sztormów - stąd zwyczajowa nazwa pokoju.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sala Burz - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala Burz [odnośnik]28.08.21 0:46
Z ich dwójki Edward nie był tym dojrzałym. Jeśli ktokolwiek ściągnął Tristana na złą drogę, całą chlubę w tym wyczynie brał na siebie i patrzył z czystym zadowoleniem na kuzyna i jego niedowierzanie. Czyli pamiętał. Żadne inne potwierdzenie nie było mu w tej chwili potrzebne.
Seksem. Paryż pachnie seksem — skwitował cicho, wreszcie zasiadając w fotelu i przyjmując godną pozę lorda raptem na kilka sekund przed wywodem, któremu przysłuchiwał się z całą uwagą, jaką potrafił w sobie wykrzesać. Jednocześnie dopadło go zmartwienie, jak wielkie zniszczenia mógł przynieść atak przeprowadzony w ten sposób, jak wiele niewinnych istnień, z którymi Edward pozostawał w pewien sposób związany, było zagrożonych w wojnie o czystość czarodziejskiej rasy. W gwałtownym roztargnieniu sięgnął po tytoń, rozpalił szybkim potarciem i ostro zaciągnął się z cichym syknięciem. Dym wypuścił pod siebie, na krótką chwilę opuszczając głowę. Kiedy ją uniósł, na twarzy nie było już rozbawienia ani zwyczajowej kokieterii. Spoważniał, jak przystało na lorda, kiedy sprawy przyjmowały ważny obrót. Nie był już młodzikiem wypierającym politykę. Po prostu nie mógł.
Zarzucił jedną nogę na drugą, ufnie patrząc w oblicze Tristana.
Wiem, że nie zrozumiesz mnie źle, ale chcę, by to wszystko się skończyło — odpowiedział. — Poradź mi, co powinienem zrobić? Broadway nie jest twierdzą, a Parkinsonowie nigdy nie byli wojownikami. Jeśli coś stanie się Odetcie, nie wybaczę sobie. — Umilkł, popadając w głębokie zamyślenie, choć jednocześnie oczekiwał nie pocieszenia ani pustego zapewnienia. Zdawał sobie sprawę z tego, kim Tristan był, mimo dość oczywistego ignorowania większości wydarzeń z ostatnich miesięcy. Jedzenie nie stanowiło żadnej odpowiedzi, a jedynie na chwilę stanowiło ucieczkę od tematu.
Fantastyczne do herbaty zakrapianej rumem. Jeśli jesteś ciekaw, każę przesłać stronę z gazety. Szczególnie polecam biały ser i plastry ogórka w occie na bułce paryskiej. Myślałem, że to absurdalne połączenie, ale okazało się całkiem smaczne. Wędzona makrela do tego, jeśli lubisz. — Odpowiedział, odzyskując nieco z przerwanego humoru i ponownie zaciągnął się papierosowym dymem. Gęsty opar wydmuchał spokojnie, teraz już do góry, obserwując powoli niewielkie kłęby formujące się w ciepłym powietrzu komnaty. Dłoń pomknęła w stronę popielnicy, popiół lekko opadł i roztrzaskał się o szkło, a wargi chwilę później ponownie zacisnęły się na końcówce papierosa i dopiero teraz Edward poczuł, że tytoń faktycznie nie był najlepszej jakości. Nie przeszkadzało mu to aż tak bardzo, jakby przypuszczał. Problem zaopatrzenia dotyczył każdego i nie dało się temu zaprzeczyć. Napływ towarów zza granicy był trudny, a wszelkie lokalne wytwórstwa stały pod znakiem zapytania bądź nie istniały. Doskonale przekonał się o tym, śledząc rynek tkanin i to, jak wiele wysiłku wkładał jego ojciec, aby Dom Mody funkcjonował sprawnie. Edward uruchomił nawet swoje dawne kontakty z Francji, lecz i to okazało się trudne w realizacji; ciążyło na barkach, nie pozwalając pracować w doskonałości, do której nawykł jako projektant najwyższej klasy. Wspomnienie Gilberta tylko to wzmacniało.
Bo wiedział, że czekała na niego tylko dobra zabawa do białego rana — westchnął, urywanie wspominając jeden z wieczorów, który skończył się przesiadywaniem nad Sekwaną o świcie ze szkicownikiem i nieprzytomnym od nadmiaru alkoholu Gilbertem. Co to był za czas, co minął bezpowrotnie i Edward mógł już tylko z niepełnym błyskiem w oku patrzeć na Tristana, gdy pytał o jego plany.
Ojciec nie pozwolił mi opuścić kraju dłużej niż na miesiąc, odkąd na stałe osiadłem w Domu Mody. Z resztą to tu szyłem pierwsze stroje i tu pojawi się mój ostatni. Do Paryża mogę wrócić jedynie na chwilę. Może w podróż poślubną? — Zastanowił się, nie myśląc o potencjalnym ożenku szczególnie poważnie. Fakt, że ojciec jeszcze nie zmusił go do tego, stanowił swego rodzaju cud, choć Edward przypuszczał, iż nieustannie projektowanie dawało mu tę szczególną wolność. Mimo to zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. — Myślisz, że powinienem rozejrzeć się w młodszym towarzystwie? — Zapytał całkowicie poważnie, nie udając i nie wymyślając.
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : 2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Sala Burz [odnośnik]20.11.21 16:58
Nie odpowiedział, ale uniesione w górę kąciki ust uniosły się wyżej; odgiął głowę w tył, wspierając czaszkę o oparcie fotela, kiedy wypuścił gęsty dym zmieszany z bezdźwięcznym śmiechem. Piękno wspomnień wciąż było w nim żywe, nawet jeśli ich barwy powinny zostać otulone zmową solidarnego milczenia. Nie dbał w tamtym czasie o swoją reputację, lekkodusznie uznając, że grzechy tak daleko od domu pozostaną dalekie na zawsze - to również uległo zmianie, siła autorytetu wymagała opinii adekwatnej do zajmowanego przez niego stanowiska. Nie zaczął bynajmniej odmawiać sobie przyjemności, wciąż lubił ten zapach. Nęcący i pozwalający pozbyć się trosk codzienności - francuski libertynizm nigdy nie stanie się mu obcy, krążyła w nim francuska, nie angielska krew, lecz wobec lordowskich tytulatur musiał nabrać skrytości. Nie dało się ukryć, Londyn w kontrze pachniał głównie śmiercią, a Czarny Pan nie wybaczał błędów. Skandaliczne słowa Edwarda go nie gorszyły, rzucone na drzwi spojrzenie upewniło go w przekonaniu, że nie słyszał go nikt prócz samego Tristana. Ten rozluźniony i rozbawiony grymas pozostał na jego twarzy jeszcze przez chwilę po tym, jak jego gość wyraził swoje troski. Trwała okrutna wojna, ale nim nie targały żadne wątpliwości.
- Nie pozwolimy skrzywdzić żadnej czarownicy - oznajmił z przekonaniem, my, Rycerze, my, lordowie, my, czarodzieje; troska o lepsze jutro wymagała udźwignięcia bagażu obowiązków, pośród których dbanie o słabszą płeć zajmowało istotne miejsce. Jego siostry były równie bezbronne, Evandra, nie dziwił się jego trosce o słodką Odette. Wiedział, że nigdy nie zobaczy Edwarda na froncie, ale był przecież mężczyzną, który był winien coś światu. Noblesse oblige, jak mawiał Paryż. - Stoisz wobec wszystkiego bezczynnie, Edwardzie. Broadway będzie w pełni bezpieczne, kiedy wojna dobiegnie końca, nie wcześniej. A to wymaga solidarności czystej krwi. - Edward nie stanie nigdy na froncie, przyniesie więcej szkód, niż pożytku, rozlewając własną krew. Ale miał talenty, które mogły przybliżyć ich do zwycięstwa. - Chcesz mojej rady? Masz rozległą wiedzę, wykorzystaj ją. Jakiś czas temu gościłem w rezerwacie delegację z Iranu, gdzie smoki są bardziej zajadłe od naszych; jednym ze sposób na radzenie sobie z nimi było ich doskonałe umundurowanie. Nosili szaty, które nie były w stanie zająć się ogniem, a jednocześnie zachowywały zwiewność pozwalające strzec się pustynnego słońca. Czy wiesz, co należy zrobić z tkaniną, by nabrała podobnych właściwości? - Smokologowie z daleka nie zdradzili swoich sekretów, ale nie sposób było nie pomyśleć przy tym o Edwardzie. Pośród wszystkich czarodziejów, których znał - tylko on mógł posiadać w tym temacie odpowiednią wiedzę. - Czy wiesz, jak nadać mundurom służb Ministerstwa Magii właściwości, które uczynią je odporne na działanie mugolskiej broni? - kontynuował myśl, tradycje Parkinsonów, ich wiedza, zebrane manuskrypty, mogły otwierać możliwości, których nie miał nikt inny. Nie znał się na tym. Nie wiedział nawet, czy Irańczycy mówili prawdę. Ale jeśli ktoś mógł to rozsądzić, to tylko Edward. Jego współpraca ze służbami mogłaby znacząco przyśpieszyć ich postępy, musiałby jednak w tym celu porzucić przewagę zainteresowania sukniami i szatami, a zająć się pracą na rzecz militariów. - Wojna od każdego wymaga poświęceń - oznajmił na głos, kontrując wątpliwości, których żadne z nich nie wypowiedziało na głos - a względem których pewien był, że Edward je podzielił.
Wykonał krótki gest dłonią, zbywając temat.
- Dam kucharzowi - rzucił z zastanowieniem, przepadał za korniszonami, podobnie jak za makrelami i białym serem, był smakoszem, wytrawne przysmaki kuchni świata interesowały go intensywnością i różnorodnością. Jedzenie, naturalnie, musiało być odpowiednio przyrządzone, zajmowało jednak dość istotny element życia jego i całego jego domu - podług francuskich tradycji. Westchnął z roztargnieniem na wspomnienie zabawy do białego rana, śladem przyjaciela strzepując popiół z papierosa. Zmienili się nie tylko oni, przede wszystkim zmieniły się czasy.
- Ma rację - przyznał niechętnie, odnosząc się do zdania ojca Edwarda. - Wyjazd z kraju teraz byłby postrzegany jak ucieczka, a ucieczka jak tchórzostwo rujnujące morale. Jesteś lordem, który musi dać świadectwo tego, że Anglia znów będzie bezpieczna i spokojna. Dziedzicem czystej krwi, który winien iść pierwszym szeregiem zmian. - Uniósł spojrzenie na przyjaciela. Poważniejsze, niż wcześniej. Może poważniejsze, niż kiedykolwiek, w życiu łączyła ich głównie beztroska, ale Tristan nie był już beztroski. - Pierwszy kawaler Wielkiej Brytanii zamierza się ożenić? Uważaj, bo sprzedam te informacje Czarownicy - Uniósł nieznacznie kielich z alkoholem w niemym toaście za jego przyszłe życie. - Wojna nie skończy się szybko. Czas zacząć myśleć nad przyszłością. Martwisz się, co stanie się z Odettą - lecz co stanie się z twoją krwią i twoim dziedzictwem, jeśli przyjdzie ci odejść bezdzietnie? - Nieśli schedę pradawnych potężnych rodów. Jak bardzo nieodpowiedzialne było narażanie ich na wymarcie? Czy mieli prawo sabotować świat, o przetrwanie którego walczyli?



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Sala Burz - Page 8 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Sala Burz [odnośnik]10.01.22 21:47
Zdecydowanym słowom Tristana skinął jedynie w głuchym milczeniu. Nie potrafił, ba, nie chciał uczestniczyć w tym wszystkim. Pragnienia Edwarda opierały się w zdecydowanej większości na nim samym. Jego potrzeby stanowiły środek, wokół którego inni mieli się kręcić. Nigdy odwrotnie. Jeśli coś działo się poza nim, zazdrosne poczucie wykluczenia dopadało go nader szybko, lecz nie w przypadku wojny. Od jakiejkolwiek walki czy zajmowania stanowiska, choć to dawno zostało określone w sposób konsekwentny przez wuja Rubeusa, stronił w sposób wszelaki. W kurtuazyjnych słowach dzielił się z publicznością, przywdziewając jedną z wielu olśniewających masek czarującego lorda–kawalera. Jedynie przy bliskich, najbardziej zaufanych osobach mógł pozwolić sobie na przejaw troski, nikłą słabość, ale nawet przy Odetcie nie odzierał się do naga tak łatwo jak przy Tristanie, jednej jedynej osobie, o której z niewymowną szczerością mówił per l’ami de cœur, prawie nigdy nie mijając się za bardzo z rzeczywistością. Nikt inny nie miał tej szansy, by oglądać Edwarda przywdziewającego kolejne oblicza, a długie, intensywne spojrzenie rzucane najbliższemu kuzynowi w milczeniu, zza niknącej powoli osłony papierosowego dymu, świadczyło o pełnym zrozumieniu oraz pobudzonym zainteresowaniu w dziedzinie, w której Parkinson nie miał sobie równych.
Były chociaż modne? — Zapytał niemal od razu, chcąc wiedzieć więcej, lecz zaraz pokręcił głową w dezaprobacie dla własnych słów, wygaszając resztkę papierosa wyćwiczonym przez lata ruchem nad popielnicą. Wiedział, że Tristan nie odpowie na to pytanie tak, by był usatysfakcjonowany; nawet tego nie chciał, a przecież doskonale rozumieli się bez słów. W milczeniu sięgnął po kolejnego papierosa, wykrzywiając wargi w uśmiechu, z lekkim upokorzeniem dla własnej bezradności wobec paryskich przyzwyczajeń rzucając bratu, kuzynowi i przyjacielowi w jednym spojrzenie. Krótko zaciągnął się, marszcząc brwi. Myślał. Zastanawiał się nad odpowiedziami, których potrafił udzielić z gruntowną znajomością tematu.
Nie ucieszy cię informacja, że jedyne tkaniny, które byłyby w stanie zniwelować płomienie wykonuje się ze skór ognistych salamander. Cienka i elastyczna tkanina ze skóry salamandry na pewno nada się na taki mundur. Smocze skóry — tu spojrzał na Tristana przepraszająco — wprawdzie mają podobne właściwości, ale są grubsze i pozwalają dłużej wytrwać... pod ostrzałem, ale ich wytrzymałość jest co najmniej dyskusyjna. — Zaciągnął się papierosem raz jeszcze, tworząc pauzę, dzięki której zyskiwał nieco przestrzeni dla rozpędzonych nagle myśli. To, co sugerował Rosier, jednocześnie łechtało ego Edwarda, ale i stanowiło pewnego rodzaju, dość osobisty przytyk wobec rozległej niewiedzy w kwestiach wysoce niemagicznych. — Prawdopodobnie. Sam nie wiem. Wełna abraksana, kudłonia... albo skóry tebo i nundu... skóra bystroducha całkowicie się nie sprawdzi jako mundur. Krępuje ruchy, a noszenie jej wymaga niemałej siły. Zadajesz bardzo trudne pytania, wiesz? — Zapytał z przekorą, lekko przekrzywiając głowę z namiastką uśmiechu i powracającego humoru. — Nie kojarzę, żeby ktoś próbował nadać takie właściwości magicznym szatom. Raczej stroniliśmy od konfliktu z mugolami... Ale może rozłożenie zaklęcia Impervius i podobnych na czynniki numerologiczne dałoby jakiś punkt zaczepienia? — Spytał sam siebie, głęboko zastanawiając się nad tym, czy jego nieco przykurzona wiedza numerologiczna była w stanie mu pomóc w tym zakresie. Bawienie się tak zaawansowaną magią niosło ogromne ryzyko, a Edward od tego stronił i bronił się w każdy możliwy sposób. Czynił to nawet teraz, ukrywając twarz za smolistymi oparami palonego tytoniu, mnąc w ustach potok francuskich inwektyw, których nie powstydziłaby się pierwszorzędna dziwka z Montmartre, w zamian wykrzywiając usta w dość osobliwy, całkowicie niezadowolony sposób. Tristan miał cholerną rację w tej jednej rzeczy. Każdy z nich musiał coś poświęcić.
Kielich z winem uniósł w milczącym toaście. Upił solidny łyk, nie szczędząc sobie przyjemności w kolejnym, dość gorzkim zderzeniu ze słowami głęboko osiadającymi w świadomości Edwarda. Za to z kolei mógł nienawidzić Tristana pasjami. Za jego cholernie przenikliwą mądrość, która dała mu to, co dzisiaj miał. Parkinsonowi życie najwyraźniej poskąpiło talentu w tej dziedzinie, ale nie był zazdrosny. Nie wobec rodziny i przyjaciół, ani wobec obcych, którzy nie dorastali mu do pięt. To on znajdował się w znacznie lepszym położeniu. Najlepszym, jakie mógł sobie wymarzyć: wygodna pracownia Domu Mody, towarzystwo lokalnych artystów, z którymi spędzał czas, odcinając się od smutnej i przygnębiającej rzeczywistości, wanna pełna gorącej wody i toaletka ze wszystkimi balsamami, których Edward używał, by zawsze prezentować się doskonale.
Mówisz jak nestor — zakpił udawanie, wyszczerzając się do Rosiera szczerze. — Czarownica już dawno przerobiła ten temat. Kolejne plotki niewiele zmienią w mojej reputacji, dopóki nie pojawi się przy mnie lady Parkinson. Sądzisz, że jest wśród nas dama, która zniosłaby całe to wariactwo? — Spytał, wzrokiem mknąc przez pokój w zamyśleniu. Znał praktycznie każdego wśród szlachty, kto coś znaczył; i był sprzymierzony we właściwy sposób. Zdrajców krwi i szlamolubów omijał szerokim łukiem, unikał spoglądania w tamtych kierunkach, wiedząc doskonale, że ujrzałby jedynie nieskończoną brzydotę raniącą jego wysublimowane poczucie estetyki. Nie, to musiałaby być panna o odpowiednim usytuowaniu, szczególnie w obecnych czasach.


I walk, I talk like I own the place
I play with you like it's a game
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : 2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Sala Burz [odnośnik]15.04.22 22:42
- Co? - zapytał, ściągając brew i spoglądając na niego bez wyrazu, spojrzeniem upewniającym się, że Edward nie żartuje; modowe trendy nieszczególnie go interesowały, a konserwatywny nurt, w którym się utrzymywał, sprawiał, że trzymał się też z dala od najnowszej modowej ekstrawagancji - w przeciwieństwie do swojej małżonki. Rzadko sam dobierał sobie stroje, oczekując gotowych propozycji jeśli nie od Edwarda, któremu zdarzało się też przecież zajmować istotniejszymi sprawami, to od jego pracowników. W smoczych ogrodach moda odchodziła na ostatnie miejsce, był estetą i żądał, by stroje jego ludzi prezentowały się schludnie i elegancko, na poziomie przybytku, ale nikt nie wymieniał ich co sezon. Edward notabene doskonale wiedział, że nie uzyska w tej materii satysfakcjonującej odpowiedzi od Tristana. Westchnął ze zrezygnowaniem, po czym ze znacznie większą uwagą skupił się na słowach przyjaciela, kiedy przeszedł do konkretów. Oparł na łokciu brodę, zastanawiając się nad informacjami, które między nimi padły, kręcąc z niezadowoleniem głową.
- Najłatwiej dostępne są we Włoszech u podnóży wulkanów. Przy Wezuwiuszu żyją całe chmary. Potrzebują cieplejszego klimatu, wyspiarski im nie służy. Całość skóry musiałaby pochodzić z importu - A to oznaczało podwyższone koszty, które w czasach kryzysu nie były bynajmniej pozbawione znaczenia. Rozłożył ręce, bezradnie, na wątpliwości Edwarda nie był w stanie mu odpowiedzieć. Mógł słuchać tego, co miał do powiedzenia, miał rozległą wiedzę na temat skór różnych gatunków, ale możliwości przetwarzania ich przez czarodziejów były obcą mu tajniką. - Ty mi powiedz - odparł krótko, w duchu ciesząc się, że Edward chyba popłynął z prądem i na poważnie zastanowił się nad problemem, czy poczuje ducha wyzwania? - Nundu na umundurowanie to bardzo ciekawy pomysł. Zwłaszcza bez wybarwiania, wojownicy w cętkach zrobiliby furorę. Ale zejdź na ziemię, Ed, mundur to nie suknia pojedynczego projektu, będzie musiał zostać uszyty i powielony wiele razy. Skóra musi być dostępna. - I znajdować się w zakresie możliwych wydatków Ministerstwa Magii. Dziś, kiedy trwał kryzys, przybierało to szczególnego znaczenia. Odpowiedział na jego toast, unosząc własny kielich i upijając z niego łyk wina, strzepnął pył z trzymanego między palcami papierosa, lada moment zaciągając się dymem; gęsty kłąb wypuścił na bok, przez chwilę wpatrując się w tańczący w powietrzu rozmyty duszny kształt. - Zawsze miałem cię za artystę pierwszej klasy - dodał, rzucając mu nieme wyzwanie. Czy to, że miał być pierwszy, było przeszkodą? - Człowieka z pasją - dodał, gwałtownie porywając się z krzesła i pochylając się nad dzielącym ich stołem. - Wizjonera, nie naśladowcę - dodał, z subtelnie uniesionym kącikiem ust. Czy ten przytyk obudzi w nim determinację? Zachęci do podjęcia wyzwania?
Westchnął, opadając z powrotem na fotel, sezon nie był w pełni, a Edward, trzymając się z boku wojny, nie stanowił dziś najsilniejszej opoki dla panny na wydaniu - większość ojców chciało zapewnić córkom pozycję i bezpieczeństwo. Póki nie wyjdzie ze swojej strefy komfortu, nie będzie znaczył w towarzystwie więcej.
- Powinieneś porozmawiać o tym z moją żoną. - Byłaby lepszą swatką od niego. Niebawem do kraju miała powrócić kuzynka Evandry, ale Edward nie był dzisiaj partią dla niej. Nieszczególnie też interesował się w ostatnim czasie damami na wydaniu, jego syn odrastał od piersi. - Małżeństwo to nie to samo, co romans na Montmartre za plecami ojca, który na moment stracił czujność. - Czar Edwarda to za mało. Cenił sobie jego towarzystwo, był jego przyjacielem, ale mówili o polityce. Piękna twarz narzeczonej miała swój koszt, na wojnie przed mężczyznami stawiano bardzo dużo obowiązków i wybaczano niewiele błędów. Parkinson przed tym wciąż uciekał. Niekiedy zazdrościł mu wygód, którymi się cieszył, ale te miały swoją cenę. Edward płacił za nie brakiem pozycji. - A ta - zastanowił się przez chwilę. - Ta z ładną buzią, która często kręci się w towarzystwie ze swoimi strojami - Zastanowił się przez chwilę, próbując sobie przypomnieć jej tożsamość. - Panna Baudelaire? - Mieli z Edwardem wspólne zainteresowania, była atrakcyjna, a rodzina, z której pochodzi, nie postawi przed Edwardem zbyt wielu wyzwań, wystarczą im jego pieniądze. - Jest niezła. - Solene zapadała w pamięci swoją fizjonomią. Beztroska niosła błogość chwili, ale nie niosła przyszłości.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Sala Burz - Page 8 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Sala Burz
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach