Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pod Raptuśnikiem

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pod Raptuśnikiem Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pod Raptuśnikiem Empty
PisanieTemat: Pod Raptuśnikiem   Pod Raptuśnikiem I_icon_minitime16.07.19 21:28

Pod Raptuśnikiem

Czarodziejski pub, zlokalizowany na obrzeżach Londynu, swoją nazwę zawdzięcza porastającym prowadzącą do niego drogę drzewom raptuśnika (obwieszonym ostrzeżeniami, przestrzegającymi przed zjadaniem charakterystycznych, kropkowanych listków); schowany za ścianą zieleni tak dokładnie, że z głównej ulicy jest niemal niewidoczny, mimo to od lat przyciąga do siebie liczną, stałą klientelę, lubującą się w serwowanych tutaj, tradycyjnych czarodziejskich trunkach – głównie piwie. Wnętrze budynku składa się z kilku kameralnych pomieszczeń, w których porozstawiano okrągłe, drewniane stoliki o wypolerowanych blatach, otoczone krzesłami i stołkami pochodzącymi z różnych kompletów. W każdej z sal znajduje się niewielki kominek (niepodłączony do sieci Fiuu), a kamienne ściany przyozdobione są fotografiami i portretami sławnych czarodziejów i czarownic, którzy odwiedzili pub.
Niewielu z odwiedzających wie, że właściciele Raptuśnika (starsze małżeństwo, które na skutek działań obecnego rządu utraciło obu dorosłych już synów – aurorów) zajmują się w tajemnicy dystrybucją nielegalnego już Proroka Codziennego. Najnowsze wydanie gazety można przeczytać na miejscu: wystarczy, że przy składaniu zamówienia użyje się tajnego hasła, prosząc o podanie karty duńskich alkoholi. Wszystkie egzemplarze w istocie wyglądają dla postronnego obserwatora jak piwne menu, ale gdy czytający weźmie je do rąk, ujawnia się ukryty pod zaklęciami tekst artykułów. Otrzymanej gazety nie wolno wynieść poza lokal, a po przeczytaniu powinno się zwrócić ją właścicielom – lub spalić, wrzucając do jednego z zawsze płonących kominków.

W lokacji można przeczytać najnowszego Proroka Codziennego.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

Pod Raptuśnikiem Empty
PisanieTemat: Re: Pod Raptuśnikiem   Pod Raptuśnikiem I_icon_minitime19.07.19 22:54

| 2 stycznia

Miała po prostu wyjątkowo dobry nastrój. Poranny spacer z Betty sprawił, że cały dzień minął Gwen wyjątkowo przyjemnie. Może dość samotnie, ale jednak… do tego po prostu przywykła. Przez większą część dnia tworzyła szkice, zastanawiając się, jaki poważny projekt powinna zacząć w nowym roku. Miała naprawdę wiele pomysłów i na żaden nie potrafiła się zdecydować. Wypisała więc wszystkie w zeszycie, mając nadzieję, że gdy wróci do nich za kilka dni, wyłonią się z nich te naprawdę najciekawsze i wyjątkowe.
Wieczorem zaś postanowiła, że pójdzie na spacer. Znów weźmie Betty i po prostu pochodzą po zimowej, ciemnej okolicy, ciesząc się brakiem anomalii i swoim własnym towarzystwem. Pies jednak odmówił posłuszeństwa. Choć rankiem podopieczna Gwen miała wiele energii, teraz stwierdziła, że ona w zimno i mróz wychodzić nie będzie.
Malarka jednak naprawdę miała ochotę na spacer. Wzdychając więc tylko po prostu ubrała na siebie kurtkę i wyszła, zostawiając psa i sowę w mieszkaniu. A potem zaczęła krążyć. Po Londynie, tym magicznym i niemagicznym. Przyglądała się ludziom: nie było ich wielu, jednak wydawali się bardziej zadowoleni, bardziej szczęśliwi niż jeszcze kilka dni temu. Burza dobiegła końca, tak jak i wariująca magia; wszyscy chyba odczuli z tego powodu ulgę.
Wędrując, dotarła do gorzej znanej sobie części Londynu. Nie odwiedzała tej dzielnicy szczególnie często, więc nie znała znajdujących się przy ulicach lokali. Gdy za pozbawioną liści, naturalną ścianą, dostrzegła „Pod Raptuśnikiem”, zorientowała się, że to miejsce raczej należy do świata magii (mugole raczej nie używali świec, prawda?). Jednocześnie zdała sobie sprawę z tego, że jest jej po prostu zimno, a nie było jeszcze zbyt późno. Nie wahając się długo, weszła więc do środka, chcąc po prostu ogrzać.
Wewnątrz nie było zbyt tłoczno. Gwen prędko spodobał się lokal: kameralny i przyjemny dla oka, z trzaskającym ogniem w kominku, kojarzył jej się z domem.
Wybrała jedną z sal, zamawiając mocną, zimową herbatę. Alkohol nie był raczej dobrym wyjściem, skoro planowała wracać pieszo, a ona sama nigdy nie była przecież jego wielką miłośniczką. Poza tym już raz próbowała pić sama i cóż, nie skończyło się to najlepiej. Gdyby nie obecna w „Parszywym Pasażerze” aurorka wieczór Gwen mógłby okazać się katastrofalny w skutkach.
Siedząc przy stoliku, przymknęła na chwilę oczy. Czuła się naprawdę… przyjemnie. Brak anomalii ściągnął z jej serca olbrzymi ciężar. Te towarzyszyły jej, odkąd wróciła w maju do Londynu i właściwie nie pamiętała już, jak to jest móc po prostu swobodnie czarować. Najpierw była szkoła ze swoimi własnymi zasadami, potem wyjazd i życie w mugolskim otoczeniu. Gwen czuła, że właściwie dopiero teraz będzie mogła się w pełni rozwijać jako czarownica.
Nie to było jednak kluczowe. Brak anomalii oznaczał bezpieczniejszy świat. I mugoli, którym na każdym kroku nie groziły anomalie. To było… ważne. Kluczowe. Nawet zastanawiała się, czy by nie napisać o tym do matki, ale czy ta by w ogóle to zrozumiała? Gwen nie kontaktowała się z nią od miesięcy. Czy jej rodzicielka miała w ogóle pojęcie, że panujące w Anglii kataklizmy mają związek z magią? Malarka nie była pewna, czy odpowiedź na to pytanie brzmiała „tak”. I chyba chwilowo wolała tego nie sprawdzać.
Zanurzona w dobrych myślach, prawą ręką popijała herbatę, lewą bawiąc się różdżką. Obracała ją w dłoni i przyglądała się jej detalom. Dopiero teraz zauważyła, że posiadany od lat przedmiot jest naprawdę… ładny. Ktoś zwrócił uwagę na detale, rzeźbiąc niewidoczne na pierwszy rzut oka elementy, sprawiając, że ten kawałek drewna zyskał swój własny, odrębny charakter. Uśmiechnęła się pod nosem. Czy odpowiadał za to Ulysses? Chyba nie. Ale może jego ojciec? Przecież różdżkę kupowała w tym samym sklepie, w którym teraz pracował różdżkarz.
W tej samej chwili uświadomiła sobie również, że… właściwie nie potrzebuje już pomocy, by uczyć się magii. Spotkanie z Arturem w parku, to sprzed kilku miesięcy, pomogło jej zdobyć trochę pewności siebie, bo samotnie bałaby się rzucać tak wiele czarów w obliczu anomalii. Ale teraz anomalii nie było: mogła czarować, swobodnie i bez ograniczeń. Nie potrzebowała drugiej osoby, która pilnowałaby, by nic się jej nie stało.
A gdyby tak…?
Od miesięcy marzyła przecież o patronusie. Ale anomalie i śledzące ją czarne myśli sprawiały, że bezustannie odkładała to na później. Zmarszczyła brwi.
Jak szła ta teoria? Musiała wybrać szczęśliwe wspomnienie. Najszczęśliwsze. Myślała nad nim wielokrotnie, nie potrafiąc jednak wybrać jednego. Może ten dzień, gdy wróciła po raz pierwszy na wakacje do domu? Albo gdy odwiedzała z rodziną zoo? Ta chwila, gdy z Jenny plotkowały na podwórku o chłopakach, też była całkiem szczęśliwa. I beztroska. Tak beztroska, jak… jak tamto spotkanie.
Mimowolnie przymknęła oczy. Pamiętała tę scenę z detalami. Kozy wystawiały łby, szukając źdźbeł trawy. Jej ręce… i nie tylko jej, wyciągały w ich stronę zielony pokarm, a zwierzęta pochłaniały je w mgnieniu oka. Słyszała śmiech. Swój i nie tylko swój. To był dobry dzień. Może i z anomaliami, ale wtedy Gwen nie myślała jeszcze o trawiącej magiczny świat wojnie. Nie zastanawiała się nad powinnościami i skupiała się na tym, by po prostu być. Tamtego dnia nie czuła jeszcze ciężaru bycia dorosłą czarownicą. Teraz… teraz już tak.
Czy to było najszczęśliwsze ze wspomnień? Nie miała pojęcia. Jej dłoń jednak wręcz mimowolnie wykonała ruch, a usta poruszyły się, wydając z siebie dwa słowa:
Expecto Patronum.
Nie czuła potrzeby krzyczenia. Jeśli wspomnienie było trafione, patronus i tak powinien się pojawić, czyż nie?





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pod Raptuśnikiem Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pod Raptuśnikiem Empty
PisanieTemat: Re: Pod Raptuśnikiem   Pod Raptuśnikiem I_icon_minitime19.07.19 22:54

The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33


Powrót do góry Go down
 

Pod Raptuśnikiem

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19