Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Krypta
AutorWiadomość
Krypta [odnośnik]02.10.20 20:12
First topic message reminder :

Krypta

Krypta pierścieniowa została zbudowana na jednym z najniższych poziomów pałacu w okresie wojny stuletniej, kiedy to Rosierowie trafili do Anglii. Można się do niej dostać schodząc bocznym przejściem z głównego holu na parterze. Gotyckie zdobienia wyrzeźbiono na strzelistych kolumnach podtrzymujących wysoko zawieszone sklepienie krzyżowo-żebrowe. Nad głównym wejściem umieszczono archiwoltę zdobioną ornamentami i rodowym herbem. W każdej z umieszczonej w ścianie blend stał sarkofag z litego marmuru udekorowany reliefem z motywem roślinnym, będący jednocześnie istnym arcydziełem sztuki sepulkralnej. W zgromadzonych w krypcie tumbach zostali pochowani przodkowie Rosierów, a dla tych, których ciał nie odnaleziono, wykuto pamiątkowe tablice z płaskorzeźbami. Strzeliste okna z barwnymi witrażami wspierane były magią, bo w umieszczonej pod ziemią sali próżno szukać światła słonecznego. Grube mury utrzymują tu przez cały rok temperaturę dziesięciu stopni.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Krypta - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Krypta [odnośnik]26.04.21 18:31
- Są tutaj, zabraliśmy ich ze sobą. – odparł na jego pytanie. Nie potrzebował wiedzieć kim byli, jak się nazywali i czym się zajmowali. Miał to gdzieś, liczyły się efekty, a skoro przyszło im do głowy współpracować z buntownikami, sami zaliczali się do tego grona. Rosier nie miał zamiaru pozwolić na to, aby cokolwiek przeszkodziło mu w osiągnięciu celu. Summers, Lynch, Bishop i Lanshaw działali zorganizowanie, a może po prostu istniała między nimi koneksja, o której jeszcze nie wiedział, ale po to właśnie pofatygował się głęboko pod ziemię, aby wydusić z nich wszystko co było potrzebne.
Robotę postanowił jednak zostawić profesjonaliście, a sam rozkoszować się widokiem ich cierpienia i łykać informacje, które mu przekazują. Nie był uczniakiem, żeby prowadzić dogłębne notatki ze spotkania, miał od tego pamięć i to było wystarczające. Poza tym… czy to naprawdę było konieczne? Może i Friedrich stosował takie metody, może to się sprawdzało, Rosier wolał jednak rozkoszować oczy widokiem ich cierpienia, a nie pergaminem. Skinął mu głową, aby przeszli do rzeczy, nie było czasu na pogaduszki i zastanawianie się co trzeba, a czego nie trzeba robić. Lydia Bishop wkroczyła na scenę w pierwszym akcie, a Mathieu po prostu obserwował kobietę. Friedrich zdawał się być przy tym bardzo pewny siebie, jakby doskonale wiedział co powinien robić i w jakie punkty uderzać. Jedni parali się smokami, inni zadawaniem cierpienia.
Bishop splunęła mu pod nogi, co było… solidną zniewagą. Dobrze, że nie zdecydowała się na ten gest w stronę Mathieu, bo już zapewne leżałaby w kałuży krwi, a szkoda, przecież miała tak wiele do powiedzenia. Alice musiała być jej bardzo droga, choć uznała, że jej nie znajdą. Jej błąd.
- Ależ znajdziemy, Bishop. – zaśmiał się. Jednak kusiło go, aby się wtrącić. – Znaleźliśmy Ciebie, więc Twoją uroczą Alice też znajdziemy. – dodał jeszcze. Nie żartował, jeśli zajdzie taka potrzeba. On nie miał z tym problemu, żadnemu. W końcu była dzieckiem buntowniczki i szlamy! Krwi nie da się oszukać w żaden sposób.
- Plany często ulegają zmianie. W zależności od humoru, a mój dzisiaj nie jest najlepszy. – mruknął krzywiąc się lekko. Zdecydowanie był gotów przelać ich krew, nawet tu i teraz, ale jakiż ich śmierć miałaby sens, skoro to ludzie powinni wiedzieć, że karanie zdrajców… tych, którzy mogą szkodzić ludności Kent, Rezerwatowi Albionów… powinni wiedzieć, że to jedyna słuszna droga.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Krypta [odnośnik]28.04.21 20:05
Schmidt powstrzymał chęć wywrócenia bystrymi ślepiami. Praca z nowicjuszami taka już była - wyrywali się do krwi, do obserwacji, jak życie uchodzi z ciała, zapominając o tym, co było w tym wszystkim najważniejsze - o informacjach. Nie mieli torturować jej dla przyjemności, lecz po to, by wyciągnąć z niej kolejne informacje, które mogłyby doprowadzić ich do kolejnych buntowników. I tak dalej i dalej, aż w końcu wybiją wszystkich przeciwników nowego porządku. Powstrzymał się jednak od słów, doskonale pamiętając swój pierwszy raz - był równie podekscytowany oraz pewny siebie co młody lord. Doświadczenie jednak robiło swoje - oswajało, przyzwyczajało oraz znieczulało na pewne kwestie. Zapewne dlatego stał spokojnie gdy podła szlama zdawała się być aż nazbyt pewną siebie, mimo swojego, niezwykle niekorzystnego, położenia. Wiedział, że czarownica otrzyma odpowiednią nauczkę ledwie za jedną, krótką chwilę, gdy rozpocznie przesłuchanie, w przeciwieństwie do Mathieu nie mając zamiaru wdawać się z nią w większe dyskusje - takie działanie nie miało najmniejszego sensu.  Nie raz spotykał się z podobnymi przypadkami, próbującymi wzbudzić silne emocje, które odsunęłyby ich od celu, kierując myśli w inną stronę.
- Nie znajdziemy jej... - Odpowiedział aż nazbyt spokojnie, gdy zielone ślepia błyszczały złowrogim blaskiem, nie odrywając się od oliwkowej twarzy pojmanej czarownicy. To ona w tym momencie była jego głównym obiektem zainteresowania. - Skoro sądzisz, że jesteś taka mądra, odpowiedz mi na pytanie: czy da się odnaleźć coś, co już się znalazło? - Spytał, uważnie przyglądając się każdej, nawet najmniejszej zmianie w jej mimice; choć jednego, niewielkiego drgnięcia mięśni czy chwilowego wykrzywienia warg. Friedrich Schmidt nie był byle szmalcownikiem - był myśliwym. Dokładnie sprawdzającym wszystkie, nawet najmniejsze poszlaki, by zawsze mieć jakiegoś asa w rękawie. - Wiem, gdzie jest Lydio. I jeśli mnie zmusisz przyprowadzę ją tutaj, żebyś mogła przyglądać się jak umiera. - Głos szmalcownika był śmiertelnie poważny, a zielone ślepia nadal nie odrywały się od postaci Lydii. Chciał, aby była pewna, że nie żartuje; że jeśli tylko ponownie obróci się przeciwko nim wyjdzie i powróci z jej córką, by zamienić jej życie w najgorszy koszmar. Przez chwilę jedynie mierzył czarownicę wzrokiem, by w końcu teatralnie westchnąć. - Nie znamy się, pozwolę więc sobie zaprezentować, co zrobię z twoją córką, jeśli nie powiesz mi wszystkiego, co wiesz. - Dodał, a usta szmalcownika wykrzywiły się w wilczym uśmiechu. Przedstawienie należało w końcu zacząć, nie miał zamiaru sterczeć tu całego dnia, gdyż o ile towarzystwo młodego lorda całkiem mu odpowiadało, nie spodobała mu się osoba Bishop. Friedrich spiął kajdany z kawałkiem łańcucha wystającym ze ściany, by mieć pewność, że nie będzie musiał podłej szlamy ganiać po całym lochu. Ze stoickim niemal spokojem złapał za jej dłoń, by odkładnie, niemal leniwym ruchem wsunąć czubek ostrza pod paznokieć jej wskazującego palca. Uścisk jego dłoni zacisnął się, po czym szmalcownik wcisnął nóż dalej, oddzielając paznokieć od mięsa. Oderwana płytka opadła na ziemię, krew poczęła spływać po placu czarownicy, a Friedrich, równie lewie wsunął ostrze pod kolejny paznokieć. Nie spieszył się, nie miał zamiaru oszczędzać jej bólu, a powolne odrywanie paznokcia od reszty palca z pewnością należało do bolesnych. Kontynuował swoje działo do momentu, gdy wszystkie palce jej prawej dłoni pozbawione były paznokci, spływając brudną krwią. - Lynch, Summers, Landshaw i ich powiązania. - Rzucił spoglądając na nią wyczekująco, ciekaw czy ta czynność przyniosła jakikolwiek skutek czy też powinien posunąć się dalej, do bardziej drastycznych środków.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Krypta [odnośnik]30.04.21 21:30
Nie bardzo wiedziała z kim ma do czynienia, ale na pierwszy rzut oka mężczyzna wyglądał na pewnego siebie sadystę, który bez najmniejszych problemów pozbawi ją życia ćwiartując na kawałki. No tak, cholerny Lord Rosier z całą pewnością nie zamierzał sobie brudzić rączek i najął do tego zadania kogoś zupełnie innego. Bishop znała Mathieu, w końcu był jednym z Lordów Kent, a ich tutaj znali wszyscy. Za to ten facet był dla niej kompletną zagadką i sama świadomość, że nie wie kim był, czego można się po nim spodziewać i jak się zachowa… był przerażająca. Szczególnie dla kogoś, kto znalazł się w tak niekomfortowej sytuacji.
- Nie… Zostawcie Alice w spokoju! – krzyknęła. Ukryła ją tak dobrze, tak skrupulatnie przyłożyła rękę do każdego szczegółu. Mimo tego udało im się ją odnaleźć? Wzięła głęboki wdech, nie mogła mieć pewności, że ją mają, nie mogła też być pewna, że nie złapali jej córki. To wszystko napawało ją coraz większym przerażeniem, strachem i niepewnością. Ni wywinie im się. Była spętana i pozbawiona różdżki, nie miała nadziei, a Rosier z pewnością nie popuści jej całego spisku, pomimo zapewnień ze strony mężczyzny, który dzisiaj miał grać tu pierwsze skrzypce. Nawet jeśli wolała otwartą szczerość Rosiera, bo ten nie owijał w bawełną i nie starał się jej umilić życia gadką z obietnicami bez pokrycia.
Postanowiła mimo tego milczeć, nie chciała wydawać swoich przyjaciół, ani bliskich osób. Chcieli pomóc sobie wzajemnie, a wszystkiemu i tak byli winni poplecznicy Czarnego Pana, którym wydawało się, że mogą dyktować ludziom jak mają żyć. Pozbawili jej rodzinę głowy – zabijając jej męża, którego przecież tak mocno kochała. Tu zbrodnia przeciwko im, ludziom zamieszkującym te ziemi. Cały cholerny kraj. Niestety, tortury, którym ją poddał były tak okrutnie bolesne, że ciężko było opanować się od krzyków. Nie była w stanie znieść tego bólu, palił ją żywym ogniem. Pozostali więźniowe za to struchleli, nie wiedząc co takiego wyprawia się za ścianą.
- Powiem! Powiem! – krzyknęła w końcu ze łzami w oczach, ledwo przełykając ślinę przez gulę ściskającą w gardle. Jęknęła raz jeszcze, mając nadzieję, że tym razem jej odpuści. – James i Louis organizują transporty do Francji. – powiedziała ze zrezygnowaniem. Będą się znęcać nad nią tak długo, aż straci przytomność, podreperują ją i znów zrobią to samo, ktoś w końcu pęknie, była ich tu czwórka. Lydia namówiła ich do tego, tak samo jak pozostałych, którzy brali w tym udział. To ona była odpowiedzialna i nie mogła znieść myśli, że zaraz to oni wylądują na dywaniku.
- Powiem więcej, ale chcę gwarancji szybkiej i bezbolesnej śmierci, zarówno dla mnie jak i pozostałych. I tego, że zostawicie Alice w spokoju.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Krypta - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Krypta [odnośnik]30.04.21 21:44
Mieli wyraźnie skrajne podejścia, ale Rosier jakoś zawsze zdobywał informacje na tzw. „ładne oczy”, ewentualnie inne przydatne części ściana w kwestiach wydobywania wiadomości. Friedrich wolał do tematu podejść psychologicznie, chociaż Mathieu uważał, że w tym przypadku to mijało się z celem, w końcu – tak czy siak – nie mają szans na przeżycie, któryś w końcu pęknie, obojętnie jak długo będą torturowani. Prędzej czy później zdadzą sobie sprawę, że ich opór nie ma najmniejszego sensu i cokolwiek by nie zrobili polegną.
Nie był pewien czy Friedrich faktycznie znalazł miejsce pobytu jej córki, czy to może jedynie gra psychologiczna, aby ugrać jak najwięcej. Skąd miał wiedzieć? Takimi szczegółami się z nimi nie podzielił, a może powinien zanim przystąpili do całego przedsięwzięcia? Najważniejsze, aby skutecznie zdobywać informacje od osadzonych i móc kontynuować działania. Mathieu posłał za Lynchem i Summersem dwoje dobrze przeszkolonych ludzi, którzy zapewne niebawem ich przyprowadzą. Może uda się to wszystko załatwić inaczej, może nie będą potrzebne wielogodzinne tortury, bo wolałby nie przebywać w tej wilgoci dłuższy czas, niezdrowo wpływało to na pracę organizmu.
Cały spektakl był dość brutalny i w zasadzie zaczęły go aż boleć palce na samą myśl, co musiała odczuwać Lydia. Był nadal ciekaw czy będzie się buntować, czy może zacznie mówić. Nie spodziewał się, że wytrzyma długo. No i najważniejsze pytanie, czy będzie w stanie opowiedzieć im zupełnie wszystko? W każdym, nawet najmniejszym szczególe? Współpracowała z kimś? Ktoś pomógł jej wymyślić ten skrzętny plan? Chciała po prostu pomóc biednemu robactwu w ucieczce z kraju? A może chodziło tu o bezpośrednie uderzenie w Rosierów i Kent. Raczej wątpił. Przetarł twarz dłońmi, zaczęła mówić, ale chciała gwarancji. Wywrócił oczami, czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Nie zamierzał przecież pastwić się nad ich ciałami, wszystko miał już zaplanowane.
- Mów Bishop, zakończmy ten cyrk. Naraziliście Kent na straty finansowe i nie mam ochoty bawić się z Tobą w słowne gierki. – warknął do niej, podchodząc znacznie bliżej. Ciemnymi tęczówkami spojrzał jej głęboko w oczy ze wściekłością. Nie chciał czekać na informacje, nawet jeśli rozległo się pukanie do drzwi i oderwało go od aktualnej czynności. Wywrócił oczami i podszedł do drzwi, za którymi zniknął na krótką chwilę, aby wrócić z zadowolonym wyrazem twarzy. – Wspaniałe wieści! Lynch i Summers niebawem dołączą do naszego wesołego zgromadzenia. – stwierdził z szyderczym uśmiechem, niech Friedrich kontynuuje, teraz nic mu nie zepsuje humoru.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Krypta [odnośnik]09.05.21 14:53
Friedrich Schmidt był profesjonalistą. Czarodziejem pełnym doświadczenia w wykonywanym zawodzie, doskonale wiedzącym jak wyciągać informacje oraz skąd je brać. Nie potrzebował, by wskazywać mu wszystko palcem, nie był człowiekiem głupim i do większości informacji był w stanie dotrzeć sam. Postawa lorda Kentu irytowała w sposób, w jaki nowicjusz irytował doświadczonego w temacie osobnika. Nazbyt pewna siebie postawa, zdająca się być zadowolona ochłapem informacji psuła mu plany, szmalcownik nie odezwał się jednak słowem, jedynie posyłając lordowi niezadowolone spojrzenie, ciężkie do rozróżnienia od normalnego pojrzenia Austriaka, który zdawał się być niezadowolony ze wszystkiego, co go otaczało.
Pomruk zamyślenia wyrwał się z jego piersi, gdy kobieta odpowiedziała na jego pytania. Szybko. Zaskakująco szybko jak na kogoś, kto był zamieszany w podobne działania, co wydało mu się być odrobinę podejrzanym. Nie zdążył ściągnąć z niej skóry bądź przypalać delikatnych tkanek na jej ciele. Przywykł do oporu, do przekleństw oraz kłamstw jakie wypowiadały jego ofiary, byleby tylko im odpuścił.
Zielone ślepia, powędrowały w kierunku Mathieu, gdy ten przerwał jego pracę, a Schmidt powstrzymywał się przed wbiciem noża w jego tkanki. Nie lubił, gdy mu się przerywało, zwłaszcza po tak niewielkiej oraz skąpej ilości informacji, jakie przekazała mu pojmana kobieta. Uważne spojrzenie utkwiło w końcu w Bishop, jakoby próbował przejrzeć ją na wylot.
- Nie tknę Alice, lecz jeśli wypowiesz choć jedno kłamstwo, zginie w paskudny sposób. Sprawdzenie wiarygodności informacji nie zajmuje mi wiele czasu. - Wypowiedział z ostrym, niemieckim akcentem w jego słowach oraz oczywistą groźbą. Nigdy nie był osobnikiem ufnym, zawierzającym w każde słowo, jakie padało w jego kierunku. - Kto wpadł na pomysł z transportami? Kto jeszcze jest w to zamieszany? Skąd wychodzą transporty? Jaki środek transportu jest używany? Kto zbiera ludzi? Skąd? Współpracowaliście z Zakonem Feniksa? Chcę znać wszystkie szczegóły, cały plan działania, daty i godziny... Wszystko, co wiesz. I nie każ mi zachęcać cię do mówienia. - Friedrich wyrzucał z siebie kolejne słowa, zadawał kolejne pytania chcąc dowiedzieć się wszystkiego, co wiedziała Bishop. Podejrzewał, że w sprawę było zamieszanych więcej osób, nie stojących za samym pomysłem lecz pomagających w niewielkich zadaniach oraz przerzucaniu ludzi. A on również chciał do nich dotrzeć, choćby przez fakt wykonywanej przez niego pracy. Jeśli ktokolwiek jeszcze był w to zamieszany, Friedrich Schmidt zamierzał dotrzeć do tych osób i złożyć im wizytę, aby dowiedzieć się wszystkiego, co powinien wiedzieć o podobnych transportach, nie potrafiąc zignorować podobnych informacji jako niezwykle sumienny szmalcownik. Schmidt uważnie ważył w dłoni nóż, gotów w każdym momencie przystawić go do ciała buntowniczki.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Krypta [odnośnik]11.05.21 20:38
Występowanie przeciwko władzy było ryzykowne i zawsze wiązało się z możliwością porażki. Szala przeważona była na stronę Rosierów i polityki antymugolskiej od samego początku i rozsądek powinien podpowiedzieć już na wstępie, aby nie podejmować ryzyka. Rozdarte serce pragnęło jednak zemsty za wyrządzone krzywdy i całkowicie kłóciło się z jakimikolwiek objawami logicznego myślenia. Wielomiesięczne planowanie wystąpienia przeciwko nim, podkopywania dołków, robienia im pod górkę i utrudniania… Wszyscy zaangażowani w sprawę mieli świadomość, że mogą stracić życie, ale nie spodziewali się, że to przyjdzie tak szybko. Bishop nie otrzymała odpowiedzi od Rosiera, nie zagwarantował jej szybkiej i bezbolesnej śmierci, ani żadnej z zamieszanych w to osób, mało tego, zadowolony poinformował towarzystwo, że ostatnie dwie osoby najbardziej zaangażowane w spisek również zostały przechwycone. To był już koniec, a każda kolejna sekunda powodowała coraz większy brak sił i coraz mocniejsze zniechęcenie. Czy właśnie przegrali?
- Mój mąż był sojusznikiem Zakonu. – odpowiedziała cicho, spuszczając głowę w dół. Mogła cierpieć katusze i na podobne cierpienie narazić pozostałych towarzyszy niedoli, albo wyznać swoje wszelkie przewinienia i po prostu odpuścić. Skoro i tak nie istniała żadna nadzieja, aby jakkolwiek sytuację poprawić, należało pogodzić się ze swym losem. Zapewne nie bez powodu to właśnie ją wzięli na pierwszy ogień. – Zaczęło się po jego egzekucji. Dostałam sowę, nie wiem od kogo, która podsunęła mi ten pomysł… Wzbudziła poczucie nienawiści i chęci zemsty. Od czasu do czasu podsuwała nowe idee, podsyłała osoby. Listy nigdy nie były podpisane. – powiedziała cicho i podniosła głowę do góry. Spojrzała najpierw na Friedricha, później na Mathieu. – Troje młodych chłopców próbowało się dostać do Francji, James i Lous zorganizowali transport z Reculver, stamtąd raz w tygodniu odsyłaliśmy uchodźców łodzią na statek, dokujący w połowie drogi między Reculver, a Margate. – wyjaśniła. Od tego się zaczęło, później to wszystko zaczęło się rozwijać i nabrało tempa, dając jej większa nadzieję i nakręcając do dalszego działania. W końcu tego chcieli, wiedzy i opisu sytuacji, a Lydia która odczuwała okropny ból i chciała go oszczędzić pozostałym… miała po prostu dość. – Najdłużej przekonywałam Marka, współpracował z Rosierami i Rezerwatem od dawna i nie chciał… tego zrobić. Moim pomysłem było uderzenie w Rezerwat, chciałam, aby jedna z dostaw pojechała zatruta, a smoki zginęłyby co do jednego. – dopowiedziała jeszcze, podnosząc oczy przepełnione bólem na Rosiera. Wiedziała, że za to zginie, może nawet z miejsca. Landshaw nie chciał współpracować, z początku, ale później przekonała go do siebie. – Z Reculver odpływali raz w tygodniu, w różne dni, o różnych godzinach… I przysięgam, nie wiem… nie wiem kto pisał do mnie te listy… – rzuciła jeszcze błagalnym tonem, prosząc o litość. Dość bólu i dość cierpienia, tym bardziej, że to ona namawiała tych ludzi do wszystkiego, co uczynili.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Krypta - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Krypta [odnośnik]11.05.21 20:50
Nie komentował metod Friedricha, ani tym bardziej jego zachowania wobec Mathieu. To nie był teatrzyk, a Schmidt chyba zapominał, że to Rosier stał za tym wszystkim. Miał ich wytropić i pomóc mu wyciągnąć informacje. Najwyraźniej jednak jedynie brutalne i bolesne metody były mu znane, skoro pokusił się o wystosowanie takich działań. Były inne sposoby, bardziej subtelne i satysfakcjonujące niż lejąca się krew i Mathieu wolał stosować te techniki manipulacji, szczególnie, że Lydia Bishop wiedziała w jak beznadziejnej sytuacji się znajduje. Czekoladowe tęczówki śledziły każdy jej ruch, każdy ruch Friedricha, który wywierał na niej coraz większa presję, której Rosier sensu nie widział. Powiedziałaby wszystko, wystarczyło Veritaserum, trochę odpowiedniego doboru słów i wszystko dało się zrobić. Najwyraźniej jednak Friedricha satysfakcjonowało sprawianie ludziom bólu.
Wysłuchał słów Lydii układając je sobie w głowie. Ktoś ją podpuszczał, podjudzał przeciwko nim i robił to w taki sposób, że złapała przynętę i łyknęła to jak pelikan. Ktoś po prostu się nią wyręczał, żeby osobiście nie brudzić sobie rączek. Kobietą w rozpaczy po śmierci męża, smutną i przepełnioną nienawiścią. Logiczna zagrywka, najłatwiejszy do zmanipulowania cel. Teraz zginie ona i jej fantastyczni koledzy, a tamta osoba będzie miała czyste dłonie. Może po tym odechce jej się występowania przeciwko nim, lub jemu, w końcu nie wiedział czy to mężczyzna czy kobieta. Odchrząknął, a jego oczy zaświeciły niebezpiecznie, kiedy powiedziała, że Landshaw miał otruć smoki. Nie wierzył własnym uszom. Mark od lat dostarczał do Rezerwatu mięso, znali się nie tylko osobiście, ale znał też te wszystkie stworzenia i bez zawahania się chciał je po prostu wykończyć? Mathieu zacisnął palce, aż zbielały mu knykcie. Najchętniej sam podałby mu do ust truciznę, która sprawiałaby mu ból i cierpienie przez wiele godzin, może nawet dni, aż w końcu organizm pękłby z wycieńczenia… Podniósł się i wyprostował, i tak będzie cierpiał. Tak jak oni wszyscy.
- Masz jeszcze pytania, do naszych gości Friedrichu? – spytał Schmidta, robiąc krok w jego stronę. Jego twarz nie wyrażała kompletnie żadnych emocji. – Dla mnie ta wiedza jest wystarczająca. – dodał okrążając Lydię i kierując się bliżej drzwi. – Aczkolwiek… może inny palce pani Bishop powiedzą nam więcej tych listach, może jednak sobie przypomni… kto je wysyłał. – dodał, sugerując Friedrichowi nie tylko wyciągnięcie z niej informacji, co zadanie bólu i cierpienia. – Inny też powinni poczuć się do odpowiedzialności. – stwierdził i machnął ręką na drugiego pomocnika, każąc mu przyprowadzić pozostałych więźniów i usadzić tak, żeby każdy dokładnie widział siebie. Może ten teatr będzie dla nich o wiele lepszą zabawą i otworzy ich światłe, pragnące rebelii umysły.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Krypta [odnośnik]12.05.21 16:00
Friedrich Schmidt uważnie słuchał słów, jakie padały z ust pojmanej czarownicy, w pewnym momencie zwyczajnie sięgając do kieszeni po kawałek pergaminu, by dokładnie wynotować wszystkie informacje, jakie mogły przydać mu się w dalszej pracy. Sprawa zdawała się być bardziej zawiła, niż pozornie mogłoby się zdawać, a jego zawodowym obowiązkiem było dojść do jej sedna; odnaleźć osobę z listów i doprowadzić przed szubienicę, by mogła zapłacić za popełnione przez nią zbrodnie. Pomruk zastanowienia wyrwał się z jego ust, a zielone ślepia powędrowały w kierunku młodego lorda.
- Mam. - Odpowiedział jedynie, a jego usta ułożyły się w wilczy uśmiech. Szmalcownik nie mógł odmówić sobie tak interesującego tropu, będącego również pewnym wyzwaniem. Dotarcie do tajemniczej osoby z pewnością nie będzie zadaniem prostym. Ba! Był pewien, iż poświęci na to więcej niż kilka tygodni, miał jednak nadzieję, że dorwie kogoś, kto stał z za tym wszystkim, by wymierzyć odpowiednią karę.  Widząc, że młody lord kieruje się do drzwi, sam ruszył w jego kierunku, by zatrzymać się tuż obok. - Sprawdźcie karmę dla smoków, jeśli choć jeden kawałek mięsa jest popsuty, ten fakt niezwykle przyda mi się w dalszej pracy. - Poprosił spokojnym, opanowanym tonem. Zbrodnia przeciwko rodowi Rosier oraz ich hodowli otworzyłaby mu więcej drzwi; więcej możliwości aby dorwać tego, kto za nim stał. Dotarcie do źródła pozwoli im zająć się sprawą dogłębnie; wyeliminować kolejnego przeciwnika nowego porządku, podburzającego czarodziejów przeciwko im. - Wszyscy mają przeżyć do egzekucji? - Dopytał, chcąc upewnić się w planach lorda Rosier. Sam był jedynie szmlacownikiem - bystrym w swej pracy, doskonale wiedzącym jak tropić, zadawać cierpienie oraz mordować, w tym wszystkim nie chciał popsuć planów, jakie mógł mieć Mathieu.
A gdy otrzymał odpowiedź, powrócił do pracy. Ostrze noża ponownie błysnęło w jego dłoni, a towarzyszący mu pies zakręcił się pod jego nogami, zniecierpliwiony zbyt długim przebywaniem w jednym miejscu. - Gdzie znajdę te listy? Jak wyglądała sowa? Z jakiego kierunku przychodziła? Gdzie i jak wysyłałaś odpowiedzi? - Zadał kolejne pytania, powoli ujmując dłoń kobiety by ponownie wsunąć ostrze pod pierwszy z paznokci wyrywając go z tkanek. Mieli zaznać cierpienia za swoje przewinienia, jednocześnie wyjawić mu więcej informacji, które mogłyby naprowadzić go na odpowiednie tropy. - Podejrzewasz, kto to mógł być? - Dopytał, wsuwając czubek noża pod kolejny paznokieć. Kobieta doskonale wiedziała, z czym wiąże się brak szczerości, a Schmidt był niemal pewien, iż podejrzewała kto za tym stał. Byłaby niezwykle głupią wypełniając polecenia kogoś, kogo nawet imienia nie znała.
A gdy przyprowadzono kolejnych więźniów, Schmidt powtarzał swój rytuał. Zadawał ból - dosadnie, doskonale wiedząc gdzie uderzać, na przemian zadając te same pytania, jakie zadawał Bishop, co jakiś czas mocniej wnikając w różne szczegóły, jeśli było to wymagane. Jego pytania uderzały w każdego z więźniów, popędzane kolejnym bólem jaki w nich wywoływał - nie robił tego jednak na ślepo, zawsze dokładnie wybierając miejsce dbając, by w widocznych miejscach ciał nie pozostało ni jednego śladu - skoro mieli zostać poddani egzekucji oraz publicznemu widoku, pewne ślady przesłuchania powinny być ukryte. Ot tak, dla pewności, że to nie poderwie kolejnych do buntu.
Nie wiedział, ile czasu minęło nim wyszedł z krypt, więźniowe jednak zostali pozbawieni jakiejkolwiek nadziei; wypełnieni bólem oraz rozpaczą udzielili mu odpowiednich odpowiedzi sprawiając, iż mógł udać się na wyższe piętra zamku. I jedynie przez chwilę przemknęło mu przez myśl, iż przyjemnie byłoby ujrzeć dawną przyjaciółkę. Nim opuścił mury zamku, udał się jeszcze do Mathieu.
- Żyją, powiedzieli mi to, co chciałem usłyszeć. Spróbuję odnaleźć autora tamtych listów. Nie mają widocznych śladów, będzie lepiej wyglądać na egzekucji. - Zaczął, opuszczając rękawy koszuli by zasłonić zdobiące przedramiona tatuaże, zaś jego dłonie splamione były krwią więźniów. - Poślij mi sowę, gdy sprawdzisz pokarm dla smoków. Nie jestem mówcą, ale przygotowałem dla nich specjalną metodę odejścia, bardzo widowiskową. Podaj datę a zorganizuję wszystko. - Dodał zwięźle, posyłając mu przyjemniejsze spotkanie. Niezależnie od różnicy metod oraz zdań doszli do porozumienia oraz momentu, gdy mogli wymierzyć odpowiednią karę za przewinienia.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Krypta [odnośnik]13.05.21 23:38
Odpowiedź, którą udzieliła Bishop była zadowalająca. Mathieu nie oczekiwał zupełnie nic innego, jak przyznania się do winy i odniesienia się do całości działań podjętych przeciwko nim. Wszyscy, którzy byli uczestnikami tego spisku powinni się liczyć ze stanowczą odpowiedzią ze strony Rosierów, którzy byli panami ziem hrabstwa Kent, a ich obowiązkiem było dbanie o bezpieczeństwo ludzi zamieszkujących piękne tereny zwieńczone kredowymi klifami. Buntownicy nie rozumieli, że ich butne zachowanie wpływało nie tylko na funkcjonowanie Rezerwatu Albionów, nie było też po prostu błahą zabawą przeciwko nowej polityce, ale znacząco wpływało na to, co działo się w społeczeństwie. Zagrażali im wszystkim, należało tłumić w zarodku każdy objaw nieposłuszeństwa i niesubordynacji, a takowym była pomoc w ucieczce szlamom, wspieranie działalności wszystkich tych, dla których nowy porządek był kwestią niepojęta. Dla Mathieu sprawa była jasna i klarowna, każda reakcja była zupełnie naturalna i słuszna, nie wyobrażał sobie innego rozwiązania tych problemów.
Nie potrzebował wiedzieć więcej, nie miał ochoty patrzeć na twarze zdrajców, buntowników, tych cholernych pełzających robali, które bez mrugnięcia okiem wystąpili przeciwko nim. Friedrich wiedział co powinien dalej zrobić, pozostawiał ich całkowicie w ich rękach i nie zamierzał przejmować się ich cierpieniem. Bądź co bądź, ukryci w podziemiach Krypt Chateau Rose, nie będą słyszani przez zupełnie nikogo. Ich krzywda będzie ich własnym środkiem, sami sobie zagwarantowali taki los, najwyraźniej pragnęli tego bólu, cierpienia, które spotyka ich w nagrodę za czyny, których się podjęli.
- Mięso z jego dostaw już dawno zgniło, o to się nie martw. – odpowiedział Friedrichowi ze stoickim spokojem, nakładając na dłonie rękawiczki. Wyprostował się i spojrzał na wszystkich, którzy znajdowali się w tej komnacie, na wszystkich pochwyconych w wyniku ich wielotygodniowych działań. Byli zdani na jego łaskę lub niełaskę, a on nie miał dla nich litości. – Wszyscy mają przeżyć. Bishop umrze na końcu, patrząc na dzieło swojego buntu, jak sama wydała na nich i na siebie wyrok. – odpowiedział na jego pytanie. Nie chciał, żeby ginęli tutaj, w podziemiach pięknego różanego dworu. O wiele bardziej satysfakcjonującym będzie, jeśli do czasu egzekucji zaznają odpowiednich katuszy i przyjmą na swoje barki odpowiednią dozę cierpienia. Zasługiwali na to w pełni. Skinął głową Friedrichowi i oddalił się, oczekując go kiedy już skończy.
Wysłuchał jego słów, sięgając po szklankę z wodą, którą zmoczył usta. Był wściekły i nie mógł tego zignorować, choć czuł satysfakcję z faktu, iż udało mu się wyciągnąć ich przyznanie się do winy i wydać wyrok za popełnione zbrodnie. Friedrich z pewnością był tego samego zdania.
- Poinformuj mnie, kiedy dowiesz się czegoś odnośnie autora listów. A pomysłu odnośnie egzekucji z chęcią wysłucham, możemy mieć różne wizje tego wydarzenia. – powiedział, podając mu rękę na pożegnanie. Rozeszli się dość prędko, Mathieu musiał załatwić jeszcze kilka spraw, zanim uda się na rozmowę z bratem.

ZT x 2



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Krypta
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach