Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Krypta

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Krypta Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Krypta Empty
PisanieTemat: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime02.10.20 20:12

Krypta

Krypta pierścieniowa została zbudowana na jednym z najniższych poziomów pałacu w okresie wojny stuletniej, kiedy to Rosierowie trafili do Anglii. Można się do niej dostać schodząc bocznym przejściem z głównego holu na parterze. Gotyckie zdobienia wyrzeźbiono na strzelistych kolumnach podtrzymujących wysoko zawieszone sklepienie krzyżowo-żebrowe. Nad głównym wejściem umieszczono archiwoltę zdobioną ornamentami i rodowym herbem. W każdej z umieszczonej w ścianie blend stał sarkofag z litego marmuru udekorowany reliefem z motywem roślinnym, będący jednocześnie istnym arcydziełem sztuki sepulkralnej. W zgromadzonych w krypcie tumbach zostali pochowani przodkowie Rosierów, a dla tych, których ciał nie odnaleziono, wykuto pamiątkowe tablice z płaskorzeźbami. Strzeliste okna z barwnymi witrażami wspierane były magią, bo w umieszczonej pod ziemią sali próżno szukać światła słonecznego. Grube mury utrzymują tu przez cały rok temperaturę dziesięciu stopni.


Powrót do góry Go down
Irina Macnair
Irina Macnair

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t8773-ciocia-macnair https://www.morsmordre.net/f301-smiertelny-nokturn-13-16
Zawód : matka Igora, naczelny grabarz
Wiek : 43
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Krypta Empty
PisanieTemat: Re: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime05.10.20 23:42

14 sierpnia 1957 r.

Nie sądziła, że list zabezpieczony różaną pieczęcią pojawił się w jej gabinecie ot tak, po prostu. Domyślała, że znajomości Drew i Cilliana, zaangażowanych w sprawy Rycerzy Walpurgii krewnych, musiały sięgać bardzo daleko. Wezwano ją do wielowiekowej twierdzy. Strzeliste wieże, ciągnące się w nieskończoność korytarze, zdobne przestrzenie, pociągnięte od podłogi do sufitów smugi portretów, najwyższa powaga, dostojnicy płynący powoli między imponującymi komnatami. Nigdy dotąd nie była w tak wspaniałej warowni, choć zdarzało jej być gościem w znakomitych domostwach. Służba Czarnemu Panu otwierała wiele dróg, pozwalała rozwijać kontakty z zaskakującą łatwością, oddani wspólnej sprawie zdawali się przemawiać jednym głosem, kierowali spojrzenie ku chwale czystości krwi, ku chwale potęgi swego mistrza. Z zadowoleniem więc przyjmowała kolejne zaproszenia od arystokratycznych rodzin. Nosiła nazwisko, któremu ufali, które rozumiało szacunek i powagę krwi chowanej w najgłębszych kryptach. Rosierowie byli dumni, z pewnością doskonale strzegli pradawnych tajemnic. Ta moc zasługiwała na coś więcej niż kilka marnych rzeźb i brzozowe trumny. Choć w biznesie była raczej świeża, potrzebną wiedzę i dostęp do najlepszych dostawców pozyskała błyskawicznie. Legalnie czy nie – to już nikogo nie obchodziło. Ważne było tylko to, że dziś szyld domu pogrzebowego przyciągał uwagę każdego czarodzieja strapionego znikającymi w godzinie wojny krewnymi, zasmuconego zbyt wieloma tragicznymi sprawami. Choć lordowie Kent byli nietykalni, z pewnością mogli sobie pozwolić na odświeżenie pamięci i świętych grobowców przodków. Irina wiedziała, że dobrze płacą i dużo wymagają. Zresztą nudziły ją łatwe i tanie wyzwania. Nie do takiego klienta próbowała dotrzeć, choć w gorszym czasie i tak mógł jej sprzyjać.
Do wrót Chateau Rose dotarła bez przeszkód, szybko. Otworzyły się dla niej szerokie włości, poprowadzono ją korytarzami. Zmierzali najpewniej przed obliczę któregoś z dostojników. Choć wnętrza budziły podziw, Irina nie była specjalnie wzruszona. Przyszła tu nie po to, by zachwycać się kandelabrami. Miała się rozeznać, obejrzeć teren wyznaczony do odświeżenia. Szczegóły nie zostały jeszcze ustalone. Zresztą przybyła sama, bez świty silnych mężczyzn gotowych zmierzyć się z każdym rzeźbiarskim wyzwaniem. Odświeżenie starych figur nie stanowiło żadnego większego wyzwania, ale stworzenie całej podziemnej kreacji od podstaw już wywoływało przyjemny dreszcz. Cokolwiek na nią tam czekało, zdawała sobie sprawę z powagi, spodziewała się czasochłonnego zlecenia, które zajmie chłopców na długie tygodnie. Jeśli jednak Rosierom zależało na efektach, powinni ofiarować im czas, cierpliwość i wory złota. Myśl o tym, jak wiele galeonów chowa się po kątach tej posiadłości, roznieciła cień zadowolonego uśmiechu na bladoróżowych ustach Iriny. Jeśli miała odbudować dziedzictwo własnej rodziny, potrzebowała z pewnością wielu takich właśnie spotkań jak to. Nie przyszła tutaj wzdychać nad jedną mdłą twarzą z kamienia. Była rzeźbiarką, była panią śmierci, królową martwej ziemi i wiecznych snów. Cudotwórcą. Piekielnie zdolną, piekielnie skromną. Dziś zamierzała objawić namiastkę swoich talentów przed różanym lordom.
Gdy kazano jej czekać, nie odpowiedziała, nie poruszyła zirytowaną brwią, nie westchnęła nawet, choć najpewniej poczuła zirytowanie. Szanowała szlachetnych czarodziejów, ale i sama oczekiwała szacunku. Wiedziała jednak, że Rosierowie nie byli żartownisiami, zostanie godne przyjęta. Krótką chwilę mogłaby wykorzystać na papierosa, ale wolała się powstrzymać. Chociażby z uwagi na fakt, że dym chętnie wnikał w ściany, zatruwał je, a tu przecież była gościem. A może bardziej wiernym sługą czekającym na instrukcje? Łączyła ich wspólna sprawa. Czuła spokój, ciekawość nie zaćmiewała jej racjonalnego myślenia. Cokolwiek chowało się tam w piwnicach, była gotowa. Wkurzał ją tylko ten cholerny sługus spoglądający na nią podejrzliwie. Zupełnie jakby miała, wychodząc z pałacu, pod spódnica przemycić wszystkie srebrne świeczniki. Intrygowała, ale z pewnością nie można jej było przypisać głupoty.


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
Evandra Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Your hands are scarred from murder, and yet I trust them completely.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Krypta Empty
PisanieTemat: Re: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime13.10.20 18:43

W ostatnich dniach humor Evandry znacznie się poprawił. Zdarzało jej się zaglądać do Evana na kilka minut dłużej, niż zwykle, choć za każdym razem wychodziła od razu, gdy tylko chłopiec zaczynał grymasić. Na dźwięk płaczu dziecka wzdrygała się, nie chcąc dać po sobie poznać, że dziecka się zwyczajnie boi. Co to za niekompetencja? Ona, idealna żona i pani domu nie wie co zrobić? Miała plan, by przeczekać kilka pierwszych lat, żeby chłopiec nauczył się wyrażać własne potrzeby, chodzić, uśmiechać i powstrzymywać od płaczu w obecności swojej matki. Już sam fakt coraz częstszego zerkania przez szparę w drzwiach do pokoju małego świadczyło o tym, że zaczyna się łamać. Nawet jeśli podejmowała kroki ku powiększeniu swoich rodzicielskich umiejętności, nie mogła zaniedbać innych obowiązków.
Rytmiczny stukot obcasów odbijał się cichym echem po korytarzu, gdy po kamiennych stopniach zbiegła jasnowłosa kobieta o promiennym uśmiechu. Długa, zwiewna suknia w kolorze pastelowej, słomkowej żółci zakrywała jej ręce dopasowanymi rękawami. Rząd drobnych, powlekanych materiałem guzików ciągnął się od samego dołu pleców aż po zapiętą wysoko na karku stójkę. Lady Rosier zarzuciła na plecy szarą chustę, która miała uchronić ją przed wyziębieniem w niskiej temperaturze, jaka panowała tu przez cały rok.
Nie mając do ostatniego momentu pewności z kim przyjdzie jej się spotkać, wahała się czy nie przybliżyć pospiesznie powodu ich spotkania, by zaraz po tym pospiesznie wrócić na górę. Nie przewidziała tylko, że wspomniany temat przyjdzie jej omawiać z kobietą. Dom Pogrzebowy Macnair kojarzył jej się z rosłymi mężczyznami o krzaczastych brwiach i którzy przyjmowali zlecenia w grobowej ciszy, bez wdawania się w niepotrzebne szczegóły. Evandra na rzeźbie nie znała się w ogóle, ale nie byłaby sobą, gdyby nie interesowała się każdą możliwą dziedziną sztuki. Uwielbiała obserwować artystów przy pracy i omawiać z nimi tworzone dzieła. Słuchać o przemawiających przez nich emocjach, poznawać historie stojące za inspiracjami. Co istota, to inny punkt widzenia, ot co! Kobieca sylwetka była więc dla niej nadzieją, że uda jej się dowiedzieć czegoś nowego z nieznanej jej dziedziny. Postawna sylwetka i mocne spojrzenie wywierały na niej onieśmielające wrażenie. Nie często miała do czynienia z takimi kobietami. Szlachetnie urodzeni mężczyźni patrzyli na nią przez pryzmat układów z jej mężem. Z żadnym z nich nie wdawała się w dyskusje o światopoglądzie czy pasjach, na które liczyła najbardziej. Pani Macnair była więc w swej istocie promykiem nadziei w jakże jałowym pod kątem urozmaicenia czasu życiu lady Rosier.
Zaintrygowana stojącą przed nią postacią, zatrzymała się o krok od pani Macnair, której kazała czekać te kilka minut. Zwykle się nie spóźniała, ale mogłaby przysiąc, że tę chustę to miała na wyciągnięcie ręki i przecież wcale jej nie zniknęła z pola widzenia! Los jakby przeczuwał wzbierającą się w niej irytację i nie pozwolił, by poszukiwania za bardzo się przeciągnęły. Rzucane pod nosem obelgi, jakie nie przystoją żadnej szlachetnie urodzonej damie ucichły, kiedy obwieszczono jej przybycie gościa.
- Dziękuję, że zgodziła się pani nas odwiedzić. - Wyciągnęła do niej dłoń na powitanie i utkwiła wzrok poważnej, szczupłej twarzy. - Mąż wspominał, że to może być bardzo… pracowity dla państwa okres. - Zawahała się tylko na chwilę, próbując ładnie ubrać w słowa ruch, jaki na pewno panował właśnie w domu pogrzebowym. Temat śmierci nie był zabawnym powodem do plotek, a już na pewno nie w towarzystwie, w jakim obracała się Evandra.





How long are you going to wait...
... before you demand the best for yourself?


Powrót do góry Go down
Irina Macnair
Irina Macnair

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t8773-ciocia-macnair https://www.morsmordre.net/f301-smiertelny-nokturn-13-16
Zawód : matka Igora, naczelny grabarz
Wiek : 43
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Krypta Empty
PisanieTemat: Re: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime18.10.20 16:33

Zderzenie światła i mroku. Gdy stały naprzeciw siebie, Irinie zdawało się, że łabędzie oblicze olśniewa błyskiem złotych kosmyków, słonecznej sukni, jasnej cery pielęgnowanej z najwyższą świętością. Żona nestora, najdroższy klejnot. Dziewczę stworzone dla piękna i przyjemności. Nadzieja, ostoja i kruchość. Choć roztaczała wokół siebie aurę nieoczywistej słodyczy, Irina nie mogła oprzeć się wrażeniu, że potrafiłaby ją złamać w jednym niedbałym uderzeniu. Że była jak lalka z porcelany, kreowana jako dzieło sztuki, ale nietrwała. Ku ziemi spływały fale sukni, a każda poza wydawała się w pełni przemyślana. Spoglądały na siebie, niemal czuła, jak jej sylwetka razi spojrzenie oswojone z czarną śmiercią. Skłamałaby, zarzekając, że wszystkie te szlachcianki nie wywoływały u niej określonych wrażeń. Choć traktowała je jednakowo, choć obejmowała je chłodnym profesjonalizmem – z zachowaniem należytego szacunku – nie mogła powstrzymać tej cichej, kpiącej w ciemnościach opinii. Lekkie, opakowane w piękne suknie pionki, produkty, istnienia podległe woli i tradycji. Słusznie zresztą, dzięki nim święta krew czarodziejów mogła przetrwać, bez skazy. Poświęcały się, rodziły i pielęgnowały przyszłych królów. Zachwycały doskonałością i urodą. Ale czy siłą? Pamiętała czas, kiedy krewni męża próbowali uczynić z niej tak posłuszną figurę. Nigdy się na to nie godziła, nigdy nie zniosłaby wiecznego umniejszana wartości, lekceważenia. Miała do przekazania światu o wiele więcej niż tylko syna wypełzającego spomiędzy jej ud ku chwale męża. Wyobrażała sobie więc, że są słabe, choć całkiem przesiąknięte wolą tradycji. To było potrzebne. One były potrzebne. I wreszcie, do tego potrzebna była jednak siła. Rozkwitały jako perły i jako perły umierały. Widywała potężne pomniki, pełne przepychu grobowce ofiarowane przez mężów zmarłym żonom. Widywała również i te tworzone dla kochanek. Te drugie zdecydowanie obrzydzały ją. Były jak rana zadana żonie. Nikomu nie wzbraniała zatopienia się w wirach namiętności, ale gardziła plugawymi draniami, którzy zadeptywali dobre imiona żon. Czy nie z tego powodu dziś stała przed lady Rosier jako wdowa? Czy to nie widok męża z kochanką stał się iskrą, po której nastąpił oczyszczający pożar? Nosiła nazwisko Macnair i nie przyjmowała przytaknięciem wieści o hańbie. Cieszyła się, mogąc stać tu w roli wysłannika śmierci. Cieszyła się, że dane jej będzie kreować jej pomniki, upamiętniać chwałę szlachetnych różanych przodków. Kołysać zastygnięte martwe wspomnienia w kolebce ciemności. Rosierowie otworzyli swoje bramy przed artystą. Wiedziała, że ich nie zawiedzie.
Drobniutka dłoń spotkała się z nieco zadziwionym spojrzeniem Iriny. Przyjęła ją jednak, wyczuwając delikatność drobnych palców. Evandra Rosier była już żoną i matką, panią różanej twierdzy. Boginią swojego męża. A on był pierwszym żołnierzem Czarnego Pana. Co takiego chować się mogło w tej duszy? Jak kreowała swą kobiecość pośród tych ścian i wysokich wież? W morzu róż? Irina nie była pewna, czy ją to w ogóle interesowało. Na pewno nie tak bardzo jak tajemnice tutejszych krypt. Skupić się zamierzała na obietnicy wielkiego zlecenia. Sądząc po potędze i wielu wiekach tutejszego dziedzictwa nie będzie to byle pomnik. Wiedziała, że nie wszystkie szanowane familie zmarłych chowały w podziemiach swego domu.
Jeśli miała służyć lordom, nie mogła być skromna. I nie była.
– Wasza potęga zasługuje na zachwycające pomniki przeszłości. I, jak mniemam, je również już zastanę w tych podziemiach – oznajmiła, odpowiadając tym samym na wzmiankę o czasie, zdradzając również, że spodziewała się już i tak ujrzeć wspaniałe rzeźby w grobowcu. Nie wezwano jej jednak bez powodu. Być może gdyby była damą, przeżywałaby aż zbyt długo to uprzejme zapoznanie. Jednak nie była. Jej wizyta tutaj oznaczała obietnice zadania. – Wezwano mnie, więc jestem, lady Rosier. Byłabym rada, mogąc zajrzeć do tutejszych krypt. Czego potrzeba waszym przodkom? – zapytała z należytą powagą, konkretnie. Nie bez powodu mówiła o potrzebach martwych, stojąc przy żywych. To było coś, co różniło ją od innych mistrzów pogrzebowego biznesu. Czyniła pomniki ku pamięci zmarłych, a nie dla uciechy bijących wciąż serc. Rozumiała jednak, że trudno było rozdzielić te dwa aspekty. Rozumiała miłość, tęsknotę, melancholię, choć nie czuła specjalnego poruszenia. Zawsze zachowywała należytą powagę, w pełni profesjonalną, chłodną. Charakteryzowało ją niewzruszenie. Bez tego ta branża zatopiłaby ją już w pierwszym tygodniu pracy.


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
Evandra Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Your hands are scarred from murder, and yet I trust them completely.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Krypta Empty
PisanieTemat: Re: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime04.11.20 16:55

Rzeczowe podejście Iriny spotkało się z aprobatą lady Rosier. Oszczędnym ruchem skinęła głową, tym samym ucinając dalsze uprzejmości, choć musiała przyznać, że chętnie dowiedziałaby się czegoś więcej o stojącej przed nią kobiecie.
- Poza wiecznym spokojem? - Na twarzy Evandry pojawił się nikły uśmiech w odpowiedzi na zadane pytanie. - Proszę, oprowadzę panią. - Nie czekając na jej reakcję, poprawiła tylko zsuwający się z ramion materiał chusty i wolnym krokiem ruszyła przed siebie.
- To miejsce powstało w czternastym wieku, skąd pochodzą pierwsze tumby ustawione w dalszej części krypty. Przeniesiono je w czasie remontu stropu i odkryto pojedyncze zniszczenia trumien. Zrezygnowano z powtórnych przenosin na rzecz przebudowy w ramach ich dodatkowego zabezpieczenia. - Mówiła ściszonym głosem, ale nie w obawie, że zakłóci spokój zmarłych, ale z czystego szacunku. Miejsca pochówku miały swoistą aurę, w której Evandra odnajdywała swojego rodzaju spokój. Zwłaszcza tam, gdzie spoczywali ci, których nie miała okazji poznać, nie zdzierały się smutek czy żal, a zaduma nad ulotnością życia. W dzisiejszych czasach można było odnieść wrażenie, że niewielu prawdziwie je docenia. Zamiast skupiać się na czasie spędzanym z rodziną, kontemplacji sztuki czy pracy naukowej, prowadzono konflikty, których efekty były wyłącznie destrukcyjne. Ciężka praca w Ministerstwie i ulicach miast. Kolejni czarodzieje tracili członków rodzin, a wszystko to w imię buntu… - Na przestrzeni wieków dokonano licznych renowacji, zarówno rzeźb, jak i tablic. W ubiegłym roku zwróciłam uwagę, że należałoby ponownie przyjrzeć się sarkofagom, jednak nie mogłam wtedy zająć się przygotowaniami. - Nie miała zamiaru tłumaczyć się z problemów ze zdrowiem, które przykuły ją wtedy do łóżka. Wbrew zapewnieniom Uzdrowicieli i nadgorliwych matron, ciąża nie była najpiękniejszym czasem w jej życiu. Doceniała ich zaangażowanie i udzielane rady, ale nie mogła (i nie chciała...) ich więcej brać na poważnie.
- Lady Aquila Black wspomniała mi o pani umiejętnościach rzemieślniczych. - Trzymając w dłoniach brzegi chusty, splotła je na piersiach, chcąc choć trochę zminimalizować ogarniający ją chłód. Zatrzymała się po pełnym okrążeniu krypty, a jej wzrok przesunął się po sylwetce Iriny Macnair, jakby chciała ocenić czy będzie ona w stanie wykonać powierzone jej zadanie. W pierwszym wrażeniu wypadła zaskakująco dobrze, choć nie było wcale trudno ją zadowolić. Spojrzenie Evandry skupiło się na twarzy kobiety, próbując wyczytać stojącą za nią historię. No bo kto sięgał do tak niechętnie obleganego przez niewiasty zawodu? Czy to chęć kontynuowania rodzinnej tradycji, fascynacja sztuką sepulkralną, a może po prostu sposób zarabiania na życie? - Liczę na rzetelną ocenę, madame Macnair. - Aquila w swym liście zapewniła ją, że przedstawiciele Domu Pogrzebowego Macnair odznaczali się oddaniem i szacunkiem do tradycji. Czy Irina była jedną z osób, które jej przyjaciółka tak zachwalała?
Lady Rosier starała się zachowywać powściągliwość i dopasować rzeczowością do zachowania swojej rozmówczyni. Wprawne oko mogło jednak dostrzec jej ciekawość i chęć zagłębienia się w opinie kobiety dalej, nie ograniczając się do renowacji tej jednej krypty.





How long are you going to wait...
... before you demand the best for yourself?


Powrót do góry Go down
Irina Macnair
Irina Macnair

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t8773-ciocia-macnair https://www.morsmordre.net/f301-smiertelny-nokturn-13-16
Zawód : matka Igora, naczelny grabarz
Wiek : 43
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Krypta Empty
PisanieTemat: Re: Krypta [odnośnikKrypta I_icon_minitime15.11.20 20:26

Dopóki żyją potomkowie, duchy martwych nie zaznają spokoju. Tak uważała, tak czuła. Niekiedy wygodnie łączyła kruszące się pomniki i nagrobki z gniewem nieżyjących, z próbą zwrócenia uwagi na pamięć. To przestroga, to upomnienie docierające z najgłębszych otchłani, z rezydencji śmierci. Słowa młodziutkiej żony nestora nie spełnią się więc nigdy. Chyba że młodym przyjdzie żyć w sielance i niemożliwym dostatku. Czas konfliktu jednak prędzej rodził obawy niż dumę. Nawet jeśli ów konflikt miał być początkiem upadku mugolskiego brudu, a rodzina Rosierów aktywnie uczestniczyła w oczyszczaniu kraju. Tereny różanych lordów wydawały się jedną z najdoskonalszych krain, godną serc czarodziejów, pozbawioną szlamu. Tu nie zapraszano byle kogo. Tym pewniejszy stawał się jej krok. Choć ewidentnie miała do czynienia częściej z wątpliwymi magikami niż z tak eterycznymi damami. Surowe bułgarskie salony nijak się miały do angielskich pereł. Od powrotu jednak coraz częściej wizytowała u szanowanych rodzin. To tylko utwierdzało ją w przekonaniu o tym, że jest dobra. Cholernie dobra. Wcale nie zamierzała się kryć z mocą i powagą swych zdolności. Nawet jeśli to nie jej ręce w większości zajmowały się sprawą, to jednak bez odpowiedniej głowy, która spaja cały projekt, nie powstałoby nic. Rosierowie, cóż, dla Rosierów mogła i nawet sama stworzyć rzeźbę. Nie miała czasu na koronowanie każdego swojego zlecenia, ale w tych kryptach warto spędzić nieco więcej czasu. Czuła to.
Wkroczyła do świętości, między nieśmiertelne korytarze, do komnat strzeżonych przez niewidzialne oczy. Podążała za przewodnikiem, w skupieniu analizowała kolejne elementy jej opowieści. Stropy, przenosiny, renowacje, powroty i wszystkie próby, mniej lub bardziej udane. Śmiertelny chłód osiadł na ramionach kobiet, ale Irina nie czuła żadnego wzruszenia. Obejmowała spojrzeniem każdy kawałek przestrzeni, niekiedy zawieszając oko na dłużej na tych elementach, które z pewnością będą potrzebowały szczególnej opieki. Rzeźby pękały przygryzane przez czas i dość zaskakujące migracje. Nie interesowały jej niedyspozycje lady Rosier. Nie miała oceniać jej kompetencji, ich role układały się wręcz odwrotnie. To Irina miała dogodzić jej. Wspomóc, zdjąć ciężar niewygodnych powinności.
– Zmarli nie znoszą, kiedy ich się przestawia z kąta w kąt. Nie tylko przez czas kruszą się te rzeźby. Podczas prac winno się okazać wyjątkowe zrozumienie dla pamięci, dla spokoju tego miejsca. Ale i również porządne zmiany wymagają pewnej rewolucji –
oświadczyła na wstępie, widząc już, co przede wszystkim stanowiło problem i czym powinni się tutaj zająć w pierwszej kolejności. – Czy potrafisz wskazać, swym bystrym okiem damy, który z sarkofagów jest najbardziej zniszczony? Który z nich woła o największą uwagę, lady Rosier? – podpytała trochę zaczepnie, ale nie bez powodu i z pewnością nie po to, by uzupełnić własną wiedzę. Irina wiedziała. Evandra również powinna, o ile zdołała spędzić w tym miejscu odpowiednia ilość czasu. Dobrze słyszeć, że w domu swego męża, w miejscu, w którym się nie wychowała, mimo wszystko zachowywała się jak wzorowa gospodyni, naczelna pani tego zamku. Należało się jednak upewnić. – Zaszczytem dla nas jest praca dla rodu Blacków. Możesz być pewna, że nie zawiedziemy i was. Tworzę rzeźby, owszem, ale jestem również głową domu pogrzebowego. Osobiście nadzorować będę pracę tutaj – zapewniła bez niepotrzebnej skromności. Chcieli oddać dobro swoich przodków w ręce kogoś, kto wiedział, co robi. Kto miał plan i nie porzuci roboty. Dobrze zrobili, zwracając się właśnie do niej.
– Nigdy nie byłam zwolenniczką łatania dziur i czekania, aż pojawią się kolejne. Ku chwale przodków, zaproponowałabym zadbanie o każdą część tych komnat. Od sarkofagów i rzeźb, przez ściany i podłogi, aż po najmniejsze detale. Nie niszczyłabym darów twórców sprzed wieków. Wsparłabym ich dzieła świeżością. Te kamienie są imponujące, symboliczne, cenne dla wartości rodziny i sylwetek, które czynią nieśmiertelnymi. Nie potrzeba ich niszczyć, wystarczy przywrócić im dawną świetność. Jednak liczę się z wolą twej rodziny, lady Rosier. Jeśli moja obecność tutaj połączona jest z jakimś szczególnym życzeniem, proszę mówić –
oznajmiła ze spokojem. Propozycje bardzo wstępne, ale już niejako dawały obraz tego, co najchętniej zrobiłaby Irina. Rosierom niekoniecznie mógł się ten plan spodobać. Klient lubił słuchać rad, ale ostatecznie sam wyznaczał zakres prac. Irina jednak nie powstrzymałaby się przed krytyczną sugestią, jeśli tylko usłyszałaby coś, co tylko zaszkodziłoby kryptom.


Powrót do góry Go down
 

Krypta

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Kent, Dover, Château Rose-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20