Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Stare szklarnie
AutorWiadomość
Stare szklarnie [odnośnik]17.06.21 18:46

Stare szklarnie

Kiedyś musiał być to naprawdę imponujący ogród botaniczny, lecz po śmierci właściciela i jedynego spadkobiercy ziemia ta pozostała właściwie nieruszona i zapomniana. Pod szklanymi kopułami przyroda odzyskała swoje rządy i rozrosła się wolno, wedle własnych wytycznych; szyby w ścianach popękały gdzieniegdzie, a przez ułamane szkło plotą się niestrzyżone od lat bluszcze. Jeśli ma się w życiu naprawdę sporego pecha, czasem można natrafić tu na zgraję chochlików kornwalijskich wylegujących się pośród liści, a te rzadko kiedy bywają gościnne.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stare szklarnie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stare szklarnie [odnośnik]09.07.21 1:38
12 listopada 1957

Brama nie stanowiła dla niej większego problemu – nie tylko dlatego, że wcale nie była aż tak wysoka, ale również ze względu na to, że tak łatwo jej ramionom, wyćwiczonym przez lata pracy na morzu, podciągnąć było całe jej ciało aby ostatecznie znaleźć się po drugiej stronie ogrodzenia. Mogła użyć zaklęć, to prawda, ale takie zadanie zdecydowanie pomagały oczyścić umysł i wyzbyć się ponurych myśli. Przynajmniej tego, bo pozbyć się nie mogła tych wszystkich obrazów, które miała przed oczyma, tych widm i ich aury, tego, jak mocno przytłaczały ją postacie. Czasem miała ochotę otworzyć usta i krzyknąć nagle, tak aby sprawić, że dusze sobie pójdą…ale oczywiście nie było to możliwe.
Ziemia zachrzęściła pod jej nogami, ale starała się przejść spokojnie w stronę szklarni. Starała się zbytnio nie zwracać na siebie uwagi, chociaż to i tak działo się samo przez siebie – burza rudych włosów, połączona z bliznami rozciągającymi się na jej twarzy sprawiała, że mimowolnie przeglądała się w odbijających się powierzchniach, a co dopiero mowa była o kimś obcym. W sytuacji ukrywania się nie pomagał fakt, że po prostu wyglądała..zaniedbanie. Środek mórz i oceanów to nieszczególne miejsce na to, aby nagle pindrzyć się do lustra, a kiedy nie miało się domu, nie było cię stać na trzymanie przy sobie niezliczonej ilości ubrań. Płaszcz był więc już powycierany, czasem też przepuszczał zimno i deszcz tak, jak niekoniecznie powinien, ale był czymś na grzbiet, więc nie narzekała.
Przemknęła się do środka, kierując się umówionymi wskazówkami. Wyjmując z kieszeni drobne muszelki, zostawiała je ostrożnie za sobą, tak aby na pierwszy rzut oka nie zwracały na siebie uwagi, ale jednak wskazywały do niej ścieżkę. Miała umówione tu spotkanie i liczyła na to, że przebiegnie bez problemu…a może właśnie to nie było jej pisane? W końcu była ruda. Czekała jednak w większej szklarni, dłonią przejeżdżając po mniej groźnie wyglądających roślinach (takich, które nie miały zębów).
Czy coś tutaj znajdzie? Miała nadzieję, w końcu o jej obecności na statku świadczyła jej użyteczność. Jeżeli się nie sprawdzała, nie było mowy aby mogła pozostać w miejscu, w którym obecnie była, a nagłe zostanie bezrobotną bezdomną…cóż, zdecydowanie tego nie potrzebowała. Może tutaj znajdzie „chwilową odpowiedź” na swoje problemy. A przynajmniej część z nich!
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Stare szklarnie [odnośnik]10.07.21 11:17
12.11

Wylądował miękko przed szklarniami i zarzucił miotłę na plecy. Rozejrzał się uważnie - teren dawnego ogrodu botanicznego był rozległy, a w liście nie mogli podać konkretów. Dostrzegł muszelkę, a potem kolejną. Uśmiechnął się blado pod nosem i ruszył ich szlakiem.
Thalia Wellers. Odruchowo zerknął na swoje odbicie w szklanej szybie, uświadamiając sobie, że ostatnio widział tą dziewczynę - już kobietę, przypomniał sobie - w całkowicie innym życiu. Poprawił płaszcz, mimowolnie miętosząc kołnierz na wysokości barku. Przez warstwy koszuli, golfu, płaszcza i szalika nie było widać blizn, ale Michael i tak czuł się trochę nieswojo. W końcu chciał wypytać sojuszniczkę Zakonu o możliwość sprowadzenia ziół i ingrediencji, w szczególności tojadu. Tojad zaś kojarzył się z likantropią lub z truciznami i Mike sam nie wiedział, które skojarzenie było gorsze.
Wellers nie była jedyną opcją. Trafił już na trop hodowli w Surrey i zaczął przygotowywać się do skoku, ale zawsze lubił mieć plan A, B, a nawet C. Jeśli nie uda się ukraść sadzonek tojadu z tamtego miejsca, wolał zawczasu zasięgnąć języka, nawiązać odpowiednie kontakty.
Nie wyglądam przecież jak wilkołak - pocieszył samego siebie, bowiem nie chciał rozpoczynać spotkania po latach od t e g o tematu. Z głębokimi cieniami pod oczyma, dziwną i nową pustką źrenicach, oraz kilkudniowym zarostem nie wyglądał też jak zadbany auror, który przed laty ocalił Thalii skórę. Trudno mu było sobie nawet przypomnieć, jak tamten auror się zachowywał - na pewno bardziej beztrosko, na pewno częściej się uśmiechał, na pewno po pracy pozwalał sobie na rozproszenia i żarty. Teraz miał wrażenie, że cały czas jest w pracy. Wojna nie ustawała przecież po powrocie do domu (choć dzięki pułapkom nałożonym przez Justine, Wrzosowa Przystań pozostawała bezpieczną przystanią), wojna zaglądała do spiżarni (zanim na początku miesiąca kupił kuszę, czuł głód częściej niż kiedykolwiek wcześniej i musiał dorobić nową dziurkę w pasku do spodni), wojna na dobre zamieszkała w jego sercu i umyśle, nasączając je podejrzliwością.
Niegdyś przywitałby Thalię uśmiechem, ale...
Zatrzymał się przed wejściem do jednej ze szklarni, tam, gdzie kończył się muszelkowy szlak. Zacisnął palce na różdżce.
-Jak wyglądałaś, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? - rzucił w przestrzeń, dostrzegając z daleka jedynie ludzką sylwetkę, błysk rudych włosów. Musiał się upewnić, że to naprawdę ona.


ekwipunek: miotła, szata a w niej fałszoskop i magiczny kompas, eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 5), - wywar wzmacniający (1 porcja), czarodziejska kusza, świstoklik typu 1 (biały klawisz fortepianowy)


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Stare szklarnie 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Stare szklarnie [odnośnik]10.07.21 11:17
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Stare szklarnie CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stare szklarnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stare szklarnie [odnośnik]10.07.21 21:58
W „dawnym” życiu pewnie musiałaby się rzucać w tym czasie oczekiwania, nie znosząc bezczynności i stagnacji. Musiało się dziać, musiało się przemieszczać, bo usadzanie w miejscu przypominało jej o tych wszystkich szlabanach gdzie musiała odbębniać monotematyczne zajęcia jak polerowanie sreber czy zajmowanie się miotłami. I nawet nie mogła na nich polatać! Była niczym chochlik kornwalijski, biegając z miejsca na miejsce razem ze swoimi towarzyszami psikusów, głównie Reggim, powodując ból głowy niemal u wszystkich.
Lata na statku utemperowały jej charakter – przynajmniej na tyle, aby mogła na nim spokojnie się znajdować. Bardzo dobrze wiedziała, jak marynarze się zachowują i że nie było w tym za grosz gracji, rozumu ani też nawet higieny osobistej – co, niestety, od jej ujawnienia się niezbyt się poprawiło. Jednak ciągłe awantury i nieposłuszeństwo skutkowały zostawieniem w najbliższym porcie bez możliwości powrotu, więc jeżeli chciała, musiała nieco spiłować swoje kły i kąsać ostrożniej. Albo przynajmniej wtedy, kiedy nikt z naczelnych nie widzi. Zwłaszcza teraz, kiedy nikt nie chciał się przyznawać, że został pogoniony przez kobietę.
Każde z nich więc się zmieniło i miało swoje własne brzemiona na barkach. Teraz, kiedy spotykali się po latach, miało dopiero się okazać czy było do czego wracać, czy może żadna z tych dawnych osobowości już nie istniała, a pakowane w koperty muszelki czy drobne prezenty z dalekich stron były już tylko przeszłością. Mimo wszystko, cieszyła się, że nie musiała dokładać kolejnego pióra do naszyjnika kołyszącego się przy jej pasie – jednego za każdego z poległych znajomych. Mogła udawać, że nie widzi cieni snujących się za nią, ale zawsze czuła jakieś ukłucie strachu które szło za nią w parze.
Słyszała kroki, nie zaprzestała jednak zwracania uwagi na roślin, wyciągając dłonie we wszystkie te, w których nie dostrzegała niebezpieczeństwa, z zainteresowaniem rozglądając się po zawartości szklarni. Jeżeli to nie był Michael, cóż, zapuszczanie się na tereny Longbottomów było dość nierozsądne. Jeżeli to był Michael, to i tak zdmuchnąłby ją jednym zaklęciem. Dlatego nie uniosła nawet wzroku, kiedy padło pytanie, wciąż obchodząc pomieszczenie aby przyjrzeć się wszystkiemu co było dookoła.
- Pomyślmy…byłam równie ruda, równie pyskata, tylko byłam facetem. Nie, żeby to pomogło w tamtej sytuacji. A skoro już o niej mowa, na pewno pamiętasz kto był jeszcze z nami? – Ah, młody Jenkins, kiedy tylko nieco podrósł przyszedł pływać na statku. Jeden z niewielu, którzy nie uciekli od niej kiedy powiedziała prawdę o sobie. Przynajmniej ktoś.
Nie bacząc na to, jaką odpowiedź uzna Tonks, podeszła bliżej, łamiąc dystans pomiędzy nimi tak lekko, jakby nie widzieli się ledwie dzień. Spojrzała na niego dokładnie,  z góry o dołu oceniając jego stan. Zdecydowanie nie był tym uśmiechniętym młodzieniaszkiem który wyrwał ją z pewnej śmierci. Już nie.
- Wyglądasz okropnie. Chociaż, przygadał kocioł garnkowi, mam twarz jakby mnie coś przeciągnęło po pokładzie. Mimo to, odpoczywaj więcej. – Zmarszczyła lekko brwi, zastanawiając się nad sednem sprawy. A tak. Roślinki. – Czego tam dokładnie szukasz i w jakich ilościach? I w sumie po co? – Nie byłaby sobą, gdyby nie zapytała, a to, czy będzie drążyć, zależało tylko od jego odpowiedzi. Chciała chyba powiedzieć coś jeszcze, ale hałas w tle zwrócił jej uwagę. Zaraz też powtórzył się, zakryła więc dłonią usta Michaela, samej nasłuchując skąd dobiegały podejrzane odgłosy.
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Stare szklarnie [odnośnik]12.07.21 12:53
Postąpił jeszcze kilka kroków do przodu, a księżycowa poświata padła wreszcie na twarz Thalii. Starannie omijał wzrokiem jasną tarczę na niebie - nie lubił jej nawet, gdy widział tam półksiężyc. Wolał gwiazdy. Szybkie spojrzenie wystarczyło mu, by rozpoznać dawną znajomą i wychwycić, że lata obeszły się z nią łaskawie, ale że i tak wyglądała na równie zmęczoną jak on.
W jakie kłopoty znowu się pakujesz, Thalio Wellers?
Nie sądził, że ze wszystkich możliwych tarapatów, ruda wybierze akurat działalność dla Zakonu Feniksa - co w paradoksalny sposób go i zmartwiło i ucieszyło. Lubił tą dziewczynę, o włosach i charakterze płomiennych jak ogień i choć podświadomie chciał ją trzymać z dala od tarapatów - a morze wydawało się daleko od wojny, na razie - to zarazem cieszył się, że los znów przeciął ich drogi. Że będą mogli sobie ufać, bowiem zaufanie było w tych czasach na wagę złota.
-Zgadza się. - równie przystojnym młodzieńcem (myśl przemknęła mu przez głowę zbyt szybko, by mógł ją odgonić), co ładną kobietą. Zawsze zastanawiało go, czy metamorfomadzy odwzorowywali własny gust nawet w fałszywych tożsamościach, ale jakoś nigdy nie porozmawiał o tym z Justine.
-Młody, blondyn, ten którego nigdy nie widywałem bez ciebie. - błysnął lekko zębami w wymownym uśmiechu. Jenkins, pamiętał jego nazwisko, ale wolał nie szafować personaliami bez potrzeby, nie na głos. Nie sprawdził jeszcze dokładnie ternu, przyleciał tu na miotle, a z lotu ptaka wszystko wydawało się puste. Miesiące życia w cieniu listu gończego Justine, w oczekiwaniu na własny, nauczyły go paranoicznej wręcz ostrożności i szacunku dla cudzej anonimowości. Nie wiedział, co się stało z Jenkinsem - czy nadal był młodym cieniem Thalii, czy życzyłby sobie być wspomniany w rozmowie dwójki rebeliantów. -Wszystko u niego w porządku? - rzucił, trochę wbrew własnemu rozsądkowi. Odruchowo powiódł wzrokiem do piór przy pasie Thalii. Słyszał ich historię, gdy miała tam dopiero kilka pamiątek. Ile przybyło przez ostatnie lata?
Ile piór powinien sam zgromadzić?
Uśmiechnął się blado.
Odpoczywaj? Dobre sobie.
-Próbuję. - próbował, naprawdę. Tyle, że czasu blokowało. -A ty? Nie odpoczywasz, czy masz chorobę lądową? - odgryzł się ściszonym głosem, aż...
...nie zdążył odpowiedzieć na kolejne pytanie. Sam poczuł - dostrzegł? wywęszył? - coś obcego, ale Thalia wydała się być zaalarmowana jeszcze szybciej. Poczuł jej dłoń na ustach, ale zamilkłby i bez sygnału ostrzegawczego.
Mocniej zacisnął palce na różdżce.
Homenum revelio - pomyślał niewerbalną inkantancję, a sylwetka Thalii rozbłysła świetlistą poświatą. Zaklęcie zadziałało, a Mike cofnął się o krok, cicho i ostrożnie i rozejrzał wkoło. Był spostrzegawczy, od razu dostrzegł drugą sylwetkę. Za zakrętem, kilkanaście metrów od nich.
Czy Thalia też go widziała...?
Przyłożył do ust palec lewej ręki, a prawą skierował wprost na nieznajomą sylwetkę. Trzy, dwa, jeden...
...intruz wyszedł zza zakrętu, a Michael - trzymając go na celowniku - wskazał Thalii, gdzie znajduje się towarzystwo.
Nie wiedział kto to, ale nie miał zamiaru ryzykować. Jeśli to człowiek Longbottoma, przeprosi go potem.
Petryficus Totalus - chcąc skorzystać z przewagi zaskoczenia, spróbował rzucić zaklęcie niewerbalnie. Przesunął się przy tym tak, by stać obok Thalii i w razie czego móc osłaniać również ją.

rzucam na petryficusa, niewerbalne +15, ale wzmocnienie obniża mi st o 5 (czyli st 85)

jakie towarzystwo nas czeka?
1. Thalia jest w stanie rozpoznać nieznajomego, kojarzy go z portów - to złodziej, zawsze odnosił się z pogardą do kobiet, niemagicznych, mniejszości. Czyżby ją tutaj śledził?
2. Michael rozpoznaje twarz nieznajomego, choć nie jest w stanie przypisać do niej nazwiska - kojarzy go z Ministerstwa, był policjantem, jedną z osób, która głośno i niemiło wypowiada się o wilkołakach i mugolakach.
3. Nie znamy nieznajomego, a on nie zna żadnego z nas.

staty nieznajomego: opcm 15, uroki 15, żywotność 150, odporność magiczna +5



You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Stare szklarnie 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Stare szklarnie [odnośnik]12.07.21 12:53
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 71

--------------------------------

#2 'k8' : 1, 8, 4, 6, 8, 1, 5, 2, 1

--------------------------------

#3 'k3' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stare szklarnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stare szklarnie [odnośnik]13.07.21 0:43
Obydwoje wzrokiem unikali tego, czego mieli świadomość, tak bolesną, że woleli wypierać to z pamięci chociaż przez chwilę. Czy jej umysł szwankował, że teraz duchy postanowiły kroczyć za nią w każde miejsce? Czy to rzeczywiście klątwa? Czy może jednak wszyscy mieli racje i właśnie do tego się nadawała – w końcu nie jeden nazywałby kobietę szaloną tylko dlatego, że chciała wsiąść na statek.
W każde, które mnie nachodzą, Michaelu Tonksie. W jakie zaś ty się pakujesz?
Mogłoby się wydawać, że taka inicjatywa była dość niepodobna do niej samej, która sama znika gdzieś w nieznanych miejscach, wynurzając się niemal dosłownie, by wprowadzić drobny zamęt a potem zniknąć znów. Jednak mimo tego wszystkiego, mimo zmiany swojego imienia, doskonale wiedziała, kim była i jaka była jej przeszłość. Sieroty. Bękarta. Kobiety. Każda z tych cech definiowała ją, nawet jeżeli w ogóle nigdy nie miała na nią wpływu. I wiedziała, że tak samo zdefiniowała wielu ludzi, mordowanych, wygładzanych i wychładzanych tylko za to, kim byli. I jeżeli mogła coś z tym zrobić, tego właśnie chciała.
W jakie kłopoty wchodził Michael Tonks? Jego twarzą wyplakatowana była cała stolica, co wcale jej nie dziwiło. Miał tendencję do wtrącania się w cudze sprawy, ale jak na tym kończył? Nie wyglądał dobrze, co budziło jej zmartwienie, woalowane żartami i docinkami. W końcu na pewno nie chciał jej litości, ani też nie przyjąłby jej zmartwienia. Chyba, że się myliła, ale do tego póki co się tym nie przyjmowała.
- Cieszę się, że jeszcze coś pamiętasz. Nawet jeżeli moją osobę tak bardzo pewnie chcesz wyprzeć z pamięci. – Parsknęła, nie do końca mówiąc to na poważnie, ale nie mogąc też darować sobie okazji do wzajemnego przekomarzania. Niczym szczenię, kąsała z zaciekawieniem do momentu, kiedy nie dostała za to po głowie. Kiedy zaś skomentował kwestię ich wspólnego znajomego, nie mogła powstrzymać ostrożnego parsknięcia. – Nie mówimy o tobie, Michael.
Nie mogła nie skorzystać z okazji aby nie wykorzystać tej sytuacji w pełnej dwuznaczności, kiedy mowa była o młodym blondynie. Co prawda na pewno Michaela często było widać bez jej towarzystwa, ale to był jeden ze szczegółów który łatwo przeskakiwała. Na pytanie o Jenkinsa, skinęła głową spokojnie, nie wyrażając tym przesadnego zainteresowania czy ekscytacji na tę kwestię. Od, temat jak każdy inny.
- Zaciągnął się na statek. Jeszcze coś potrafi. Chrapie niczym pitbull, ale przynajmniej pachnie lepiej. A to już jakiś sukces w świecie marynarzy. – Wolała mówić w tym wypadku o głupotach czy prostocie, bo bólu który towarzyszył innym kwestiom było zbyt wiele, by dzielić się nim w zdziczałej szklarni. Zresztą, Tonks na pewno miał lepsze rzeczy do zrobienia.
Odruchowo zakryła dłonią pióra, wzrok kierując na zabrudzoną szyję, prosto na widmo które towarzyszyło jej od dłuższego czasu. Pióra były naiwne, ale pomagały pamiętać. Przynajmniej ci, którym nie dano nawet dobrego pożegnania. Albo ziemi, w której mogliby spocząć.
- Tęskniłam do twoich oczu niczym morze. – Niemal od razu odgryzła się, porzucając wątek w następnej sekundzie, skupiając się na tym, co właśnie robił w ramach działania i prób dowiedzenia się, czym było zagrożenie. Sama stała nieruchomo, odejmując swoją dłoń, ale jednocześnie nie ruszając się z miejsca. Złapała ostrożnie za swoją różdżkę, wpatrując się w mężczyznę obok niej i czekając na jego działania. Obserwowała, jak tylko dawał jej znaki, nieznacznie kiwając głową, iż zrozumiała, co właśnie się dzieje. Nie zareagowała na własną poświatę, chociaż miała ochotę odruchowo wzdrygnąć się i skrzywić.
Zaklęcia śmignęły, a chociaż nieznajomy uniósł tarczę, rozbiła się ona pod wpływem uderzenia zaklęcia. Nie mając jednak wiarę w magię jakąkolwiek, od razu wycelowała w leżącego na ziemi różdżką własną, mając nadzieję, że przesadnie pesymistycznie podchodzi do zdolności własnych.
- Incarcerous! – Jeżeli liny się pojawią, będą mogli wywlec człowieka i dowiedzieć się, co tu robi. Michael miał rację, przeprosi się w razie czego.

st 50



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Stare szklarnie [odnośnik]13.07.21 0:43
The member 'Thalia Wellers' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 21
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stare szklarnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stare szklarnie [odnośnik]13.07.21 17:46
Nie był nawet świadom, że teraz obydwoje walczyli z własnymi demonami. On z jednym, za to robiącym zamieszania za dziesięciu, zaś Thalia z rzeszą duchów. Pewnie gdyby wiedział, spróbowałby jej pomóc - jak zwykle. Obydwoje byli jednak zbyt dumni, by ot tak przyznawać się do słabości, szczególnie po tym, jak ich znajomość stała się raczej korespondencyjną.
Tym bardziej, że przy Thalii zapomniał nagle o swoich niepewnościach i problemach. Przekomarzanki z Wellers były zbyt absorbujące, by zadręczać się czymkolwiek innym. Irytujące, rzecz jasna, ale lubił przecież ten rodzaj irytacji.
-Ha, więc nadal uważasz, że jestem młody? - posłał jej łobuzerski uśmiech, bo jeśli czegoś się dziś spodziewał, to raczej przytyków z własnego wieku.
Przyjął z ciepłym uśmiechem wyjaśnienia odnośnie Jenkinsa - trudno ocenić po kilku zdaniach, ale to wszystko brzmiało jak dobre zakończenie. Odgryźć za przytyk o oczach się nie zdążył. Niespodziewane przybycie intruza ucięło w pół rozmowę, zmusiło do nerwowej ciszy.
Nieznajomy zauważył błysk zaklęcia w mroku i podniósł różdżkę, krzycząc Protego maxima!, ale jego tarcza okazała się za słaba..
-Expelliarmus! - warknął Michael równocześnie z Thalią, chcąc jak najprędzej rozbroić spetryfikowanego intruza. Znał się na białej magii na tyle dobrze by widzieć, że obrona nieznajomego nie była całkiem udana - istniała szansa, że jego nieudana tarcza wchłonęła część mocy Petryficusa. Chciał go rozbroić jak najszybciej, zanim ten się przebudzi.
Postąpił kilka kroków do przodu, na twarz spetryfikowanego mężczyzny padło światło i...
-Wilkes? - wyrwało mu się z wyraźną odrazą. Thalia znała Tonksa na tyle, by być w stanie wyczuć jego gniew. Wilkes, jeden z funkcjonariuszy policji, z którym Michael miał nieprzyjemność współpracować podczas jednego ze śledztw. Wilkes, który nienawidził mugoli i mugolaków, jeszcze przed wojną - co dawał aurorowi odczuć na każdym kroku, mimo że Michael był wtedy w ministerialnej hierarchii wyżej od niego. Tonks nie miał złudzeń, po której stronie stanął w tej wojnie dawny znajomy. -Jak śmiesz wchodzić na ziemie Longbottomów. - wysyczał, celując weń różdżką. -Esposas. - coś poszło nie tak, chyba zaskoczenie utrudniło mu zgromadzenie magicznej energii. Esposas! - powtórzył, ale tym razem chybił - bo Wilkes wybudził się z Petryficusa i zwinie przeturlał na bok, w stronę różdżki...
-Łap! - krzyknął Mike do Thalii, stała bliżej, miała szansę uprzedzić mężczyznę... albo i nie?

rzuty


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Stare szklarnie 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Stare szklarnie [odnośnik]13.07.21 18:37
Może gdyby spotkali się nad alkoholem, jakości ścieków, jak to teraz najczęściej podawano, mieliby możliwość spokojnej rozmowy i rozwinięcia tego, co leżało im na sercach, wciąż niekoniecznie oczekując pomocy. Obecnie jednak stali tu, wśród delikatnej nocnej poświaty, każde zaś miało tez swój cel. Zresztą, chciałaby myśleć, że pozostawia po sobie inny ślad niż nierozważnej, nadgorliwej kobiety, było to jednak bardzo mało prawdopodobne. Jak cierń w boku całego systemu, wchodziła tam, gdzie nikt jej nie chciał i nie dawała się tak łatwo usunąć, nie sprawiając jednak dobrego wrażenia.
- Chciałabym wierzyć, ale chwal się tak dalej, a zaraz będę szukać miejsca w domu starców. – Uwielbiała takie przekomarzania. Nie zawsze miała tekst pełen bystrości czy jakiejś ciekawej odezwy, ale zdecydowanie lubiła zapomnieć przez chwilę, że świat dookoła składał się z czegoś więcej niż ze spokojniejszej, luźniejszej rozmowy na temat własnych wad i słabości, ubranych w pozoru kąśliwe słowa.
Nie mogło nic jednak trwać wiecznie, bo czekała ich właśnie niespodzianka – taka, której nie chciał nikt z obecnych, ale która jednak się przytrafiła. Ciekawe, czego szukał złodziej i co zamierzał zrobić w miejscu, w którym absolutnie nie powinno go być.
Zaklęła pod nosem kiedy jej zaklęcie, w zaskoczeniu spowodowanym zmianą sytuacji, nawet nie wydostało się z różdżki, mimo to, Michael był równie czujny i jego czar skutecznie wytrącił mężczyźnie różdżkę z dłoni. Spodziewała się, że zaraz dalej zajmie się rzucaniem zaklęć, ale…ten zatrzymał się z jakiegoś powodu. Wyczuła gniewny ton Tonksa i wiedziała, że musiał być to jakiś dawny „znajomy”, z którym wcale nie łączyła go bliska relacja. Spojrzenie powędrowało w stronę Michaela, tak jakby gotowa była i jego w razie czego powstrzymywać, mimo to, kiedy tylko pierwsze zaklęcie nie wyszło, natychmiast napięła mięśnie i pochyliła ciało.
Refleks wypracowywany przez dziesięć lat zdecydowanie przydał się w tej sytuacji – jeszcze zanim mężczyzna zdążył krzyknąć cokolwiek w jej stronę, rzuciła się w kierunku różdżki. To ten refleks pozwolił jej ubiec czarodzieja, łapiąc jego różdżkę przed nim i odrzucając ją w stronę Michaela. Nie wiedziała, czy złapie, ale najważniejsze było to, iż nie będzie trzymać jej Wilkes. Wolną już ręką sięgnęła do pasa, błyskawicznie wyciągając nóż z pochwy i przystawiając go do gardła mężczyzny – w świetle nocnego księżyca ostrze zamigotało złowieszczo, nie mniej niepokojąco niż jej własne oczy.
- Spróbuj tylko się ruszyć, a zobaczysz jak szybko umiera człowiek z rozciętym gardłem. – Wysyczała, marszcząc brwi i czekając, co też właśnie zrobi. Kątem oka spojrzała na Tonksa, ciekawa, jak właśnie będzie chciał zareagować.

Rzut



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Stare szklarnie [odnośnik]14.07.21 0:31
-Są czarodziejskie domy starców? - zainteresował się szczerze, bo słyszał o tych mugolskich. Czarodzieje żyli zaś dłużej, byli sprawniejsi i - cóż, Michael nie był z żadnym starcem na tyle blisko, by wiedzieć, co się z nim stało. Dziadkowie byli mugolami.
Urwali jednak intrygujący temat zanim ten w ogóle się rozkręcił. Pochłonęła ich walka, adrenalina. Hector Wilkes był zdolnym czarodziejem i doświadczonym policjantem, Mike wiedział, że to zawzięty przeciwnik - jeśli doskoczy do swojej różdżki, walka może być długa.
Thalia, zwinna niczym delfin, ubiegła go jednak w ostatniej chwili. Obydwoje zareagowali tak szybko, że Mike ledwo zdążył mrugnąć.
Przydeptał butem różdżkę, którą Wellers odrzuciła w jego stronę. Już prawie zapomniał, jak dobrze się z nią pracuje.
-Lepiej słuchaj, co mówi. Esposas. - mruknął i...
...zaklęcie chybiło celu, bo właśnie w tym momencie Wilkes postanowił spróbować się odturlać. Nóż Thalii wyglądał groźnie, ale (byłego?) funkcjonariusza policji wciąż pozostawała tylko młodą kobietą. Nie zwrócił uwagi na zacięty wyraz jej oczu, oceniając ją powierzchownie.* Zadziałał pochopnie - nóż śmignął mu po szyi, nie czyniąc żadnej szkody, ale roniąc kropelkę krwi.
Krwi.
Michael zamrugał.
-Esposas. - warknął ponownie, a zaklęcie pomknęło w stronę Wilkesa z taką szybkością, że ten - choć chciał zwinnie zerwać się na nogi - nie był w stanie uniknąć czaru. Kajdany zacisnęły się na rękach i kostkach mężczyzny, a Michael spojrzał wymownie na Thalię, na znak by znów przystawiła mu nóż do gardła.
Obserwuj i się ucz - pomyślał, bo dziewczyna miała potencjał. Znała go już też na tyle, by móc wyczuć po wyrazie jego twarzy, kiedy chciał jej coś pokazać.
-Coś wyszedłeś z wprawy, Wilkes. Ministerstwo płaci ci tyle, że za mało działasz w terenie? - wycedził, nachylając się po różdżkę mężczyzny, a potem stając nad nim. Teatralnie obrócił jego różdżkę we własnych palcach. -Trochę jesteś bez tego bezbronny, co? - jak każdy czarodziej, który był wychowany tak konserwatywnie, że nie był w stanie zdziałać wiele po... mugolsku.
-Tonks, ty szlamo. Zobaczysz, że... - wyszeptał nienawistnie Wilkes, ale Michael przerwał mu gestem ręki.
-NIE, WILKES, TO TY ZOBACZ. I posłuchaj. - podniósł głos, spoglądając mu prosto w oczy. Widzisz, Wilkes? Jak w moich tańczą złote iskry, jak przestaję się hamować? -Zobacz, że już nie muszę być dla ciebie miły. Przypomnij sobie, jakim sukinsynem byłeś dla mnie, dla każdego, kim pogardzałeś. Pomyśl sobie, ile razy miałem ochotę ci coś zrobić. - zniżył głos, uśmiechając się trochę upiornie. Wyraz twarzy pozostał lodowato zimny. -Powstrzymywałem się, bo byliśmy po tej samej stronie, wiesz? Zatem - powiedz mi, co tu robisz i znów bądź przez moment po tej samej stronie. Inaczej nie będę miał po co się powstrzymywać. Sam kiedyś mówiłeś, co wilkołaki robią z ludźmi i wiesz co...? - to bolało, tak cholernie bolało, te wszystkie docinki o wilkołakach i mugolakach, ale nie wybuchł przecież, nigdy nie wybuchł. Wybuchał dopiero teraz, gdy chodziło o ziemie Longbottomów, gdy wyolbrzymiał własne krzywdy tylko po to, by zasiać w Wilkesie lęk i wątpliwości, gdy w ferworze tej przemowy zupełnie zapomniał o tym, że nie chciał zdradzać się przed Thalią. -...to wszystko prawda. - wyszeptał, rozciągając usta w szerokim uśmiechu i spoglądając Hectorowi prosto w oczy.
Jak bardzo wierzysz w kłamstwa, które samemu opowiadałeś?



*Thalia zastraszanie 0

rzuty - nieudane i pod spodem udane

odgrywam zastraszanie (II) i rzucam na ocenę efektów z bonusem +30!
1-50 - W oczach Wilkesa pojawia się lęk, ale milczy zawzięcie i potrzebuje jeszcze przekonania
51-80 - Wilkes powie nam, po co tu przyszedł
81-100 - Wilkes wyśpiewa nam wszystko, również swoje dalsze plany


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Stare szklarnie 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Stare szklarnie [odnośnik]14.07.21 0:31
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 59
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stare szklarnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stare szklarnie [odnośnik]14.07.21 1:48
- Dobre pytanie, w sierocińcu mieszkałam mugolski, innych nie znam…ale założę specjalnie dla ciebie, moja urocza osobowość sprawia, że byłabym świetną pielęgniarką. – Nie wiedziała nawet, czy były takie instytucje – jako sierota niezbyt zajmowała się tym, co ją czeka na starość. Obstawiała, że nawet jej nie dożyje, bo pewnie morze pochłonie ją prędzej czy później. Stosunkowo niedawno dowiedziała się, że miała ojca, a te relacje wciąż były dość płynne. Wiele rzeczy było jeszcze przed nią.
Odetchnęła wewnętrznie z ulgą – wewnętrznie, bo nie pozwoliła sobie na skupienie się na czymkolwiek innym niż sytuacja przed nią. Jeżeli Michael kojarzył mężczyznę, z góry zakładała, że przeciwnik mógł być niebezpieczny. Nie pałał sympatią, więc nie musiała obchodzić się z nim niczym z jajkiem, a fakt, że doskoczyła do różdżki jako pierwsza dawał jej tylko przewagę. Może i mężczyzna pracował sporo nad zaklęciami, ale to ona od lat walczyła ze sztormami. A tego raczej nie Wilkesa nie uczyli.
Nie była potraktowana jednak z pełną powagą, a jej niechęć wykroczyła poza obecną, spychaną na margines irtyację – spojrzenie stwardniało, druga z pięści, którą wciąż zaciskała na różdżce, teraz niemal wbijała się w drewno, a oczy niemal zapłonęły ogniem. Michael jednak wyręczył ją w jakichkolwiek działaniach, by tego gada przycisnąć jednak w miejscu, ale chociaż mężczyzna był już unieruchomiony, mogła skorzystać by teraz ponownie móc się do niego przyciągnąć, podnosząc go nieco i niezbyt uprzejmie wbijając mu kolano w plecy i łapiąc go za włosy i przyciskając ostrze ponownie do jego szyi, głowę kierując w stronę Michaela.
Oddała tutaj Tonksowi pole do popisu, nie odzywając się podczas całej konwersacji. Wiedziała, że teraz nie był jej czas, obserwowała za to zachowanie Tonksa, gotowa zareagować gdyby wydał jej jakieś polecenie. Cóż, póki co brana była bez większej powagi, tak jak kobieta. Zdecydowanie musiała podpatrzeć, jak do tego podchodzi auror, nie wypowiadając ani słowa.
Wilkes gotowy był otworzyć usta i wylać z siebie jeszcze więcej w stronę Tonksa, uniesiony głos jednak skutecznie go uciszył. W pierwszej chwili nie wydawało się, aby przejął się jakimikolwiek groźbami, jednak kiedy twarz Michaela znajdowała się bliżej, z jego ust wydarł się cichy jęk. Szarpnął się, najpierw w kajdankach, potem jeszcze do tyłu, ale silny uścisk i zimne żelazo na szyi powstrzymało go od dalszych prób wyrwania się. Mio to, czuł się widocznie zaszczuty przez coraz bliższą obecność byłego kolegi z pracy, zwłaszcza, że jego głos coraz bardziej przypominał warknięcia. A może tylko mu się to wydawało? Czy te złote refleksy w oczach również były przywidzeniem. Zadrżał widocznie, próbując przełknąć ślinę, spojrzeniem uciekając od Michaela. Nie wiedział, co się z nim stało przez tyle najbliższych lat, ale jeżeli naprawdę był wilkołakiem, jeżeli te opowieści były prawdziwe…widok własnych flaków, przywołanych w wyobraźni, wyprutych na ziemię sprawił, że zadrżał ponownie.
-Przyszliśmy tu z Emmanuelem…Vansem. – Kolejny „kolega” z pracy mógł rozbudzić się w pamięci Tonksa, nawet jeżeli nazwisko Thalii nic nie mówiło. – Szukali ochotników. Dwa kilometry stąd, w Seahouses, ma być dostawa jedzenia dla mugoli i mugolaków. Nasi…dostarczyli tu truciznę. Wystarczy aby parę osób zdechło-padło – zmienił szybko słowa, patrząc kątem oka na Michaela. – Przenieśliśmy co się dało, wróciłem, po ostatnią partię.
Thalia słuchała spokojnie, nie ruszając się zbytnio i nie reagując. W tym momencie mogła być niczym duch, spokojna, stała, nieistniejąca. Upodabniała się do zmarłych, których widziała wszędzie dookoła, w nieruchomości mogąc przypominać raczej posąg. Lata gładkich kłamstw przydały się jednak kiedy i w nią uderzyła rewelacja. Może i całkowicie nie rozumiała kontekstu, ale jeżeli odnosił się o wilkołakach, to czy…czy on był….czy jego przemieniło?
Nie złamała się w swojej postawie, nie ruszyła się z miejsca, ale poczuła wewnątrz ukłucie smutku i niepokoju.
Michael, tak mi przykro.
- Gdzie dokładnie macie się spotkać? Ustalaliście jakieś hasło czy znak rozpoznawczy, czy jakkolwiek inny sposób na rozpoznanie się? I gdzie jest ostatnia partia trucizny? – Pytania, które padły z jej ust były konkretne i rzeczowe i wcale niezwiązane z groźbami czy odniesieniami odnośnie wilkołactwa. Nie miała czasu przetrawić tych emocji – musiała teraz działać szybko i skutecznie. Kto wie, kiedy dokładnie sabotaż miał nastąpić i czy kolega tego tutaj karalucha już nie zabrał się do pracy. Nie miała czasu na roztrząsanie tych spraw, korzystając z tego, że Wilkis chciał jeszcze gadać, oczekując odpowiedzi na zadane pytania. Wyglądało na to, że miała je uzyskać.
- W opustoszałym magazynie, naprzeciwko pubu „Selkie” przy portowej promenadzie. Mam zapukać trzy razy, potem dwa, potem znów trzy. Ostatnia partia jest w pomieszczeniu na końcu korytarza. – Mężczyzna wyszeptał, blednąc coraz bardziej i czekając na własny los w absolutnym napięciu. Thalia oczekująco spojrzała jeszcze na Michaela, dając mu miejsce do popisu jeżeli chodzi pytanie.
Sama zaś miała skupić się na innej czynności, dlatego skupienie było to kluczem. Robiła to wiele razy – czym w końcu był więc i ten. Spojrzenie skupiła na mężczyźnie, odsuwając się na tyle, aby móc spojrzeć na niego i przyjrzeć się mu uważnie w ciemniejszym otoczeniu. Chciała skopiować go w całości, w całym jego jestestwie – chociaż może i dobrze, że metamorfomagia nie kopiowała duszy. Chciała zostać Wilkesem, bo chociaż obrzydzał ją na ten moment niemożebnie, potrzebowała jego skóry.
Zrobiła to płynnie tak, jakby to było jej codziennością – włosy skróciły się, tworząc krótsza warstwę, a ich kolor przeszedł płynnie w ciemny. Twarz pokryła się zarostem, nos rozszerzył, a skóra dopasowała się w nieco bardziej opalonym odcieniu. Sylwetka poszerzyła się, a przed Michaelem znajdowało się teraz dwóch Hectorów – jeden nie do odróżnienia od drugiego. Na szczęście to jednego skuto kajdankami, a drugi trzymał nóż.
- Zdołasz wyczyścić mu pamięć? – Thalia potrzebowała się upewnić jeszcze tego. Najlepiej było też go obezwładnić, tak by potem mogła przejąć jego ubranie. Koszulę chyba mogłaby zachować, bo poczuła, jak większa sylwetka rozepchnęła materiał. Nie było co łatać. Dobrze, że struny głosowe się zmieniły, chociaż tęczówki niezbyt. Trudno, będą musieli zdać się na otaczającą ich ciemność.

Rzut na przemianę



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Stare szklarnie [odnośnik]14.07.21 23:14
Uśmiechnął się niby to ironicznie, ale jakoś... posępnie.
Żarty bawiły nieco mniej, gdy nie wierzyło się już, że dożyje się starości.
Co w ogóle działo się ze starcami-wilkołakami? Ledwo znosił pełnie księżyca teraz, w kwiecie wieku. Ból bywał nie do wytrzymania, wyczerpanie obezwładniało. Nie był pewien, jak zniósłby to na stare lata i czy nie prościej byłoby po prostu odejść jakoś wcześniej.
Przynajmniej Wilkes skutecznie odciągnął uwagę Michaela od melancholii, przytyków i wszystkiego innego - wliczywszy nawet własną tajemnicę. Thalia profesjonalnie (gdzie się tego nauczyła, na statku?) obezwładniła związanego Wilkesa i trzymała nóż na jego gardle. Idealne warunki do przemowy o krwi i wilkołakach - przemowy, w którą Tonks zaangażował się tak bardzo, że prawie sam uwierzył we własne słowa. Hector najwyraźniej też - Mike zauważył, jak ten ucieka spojrzeniem i drży i wiedział już, że Wilkes jest bliski pęknięcia.
I pękł.
A Tonks nie patrzył już na Thalię, nie zauważył ani jej pozornej obojętności ani błysku realizacji w jej spojrzeniu. Spoglądał na Wilkesa, który uparcie unikał kontaktu wzrokowego. Wściekle. Nienawistnie. Nie powinien być wstrząśnięty, widział na tej wojnie już tyle okropności, ale słowa o truciu mugoli i tak nim wstrząsnęły.
Thalia przejęła pałeczkę i zaczęła pytać. Doskonale. Dała mu moment na okiełznanie wściekłości.
-Ilu was tam jest? Oprócz ciebie i Vanse'a? Walczycie teraz jak tchórze, jak baby? - warczał natarczywie.
-Cz...czterech, ale dwaj to jeszcze dwudziestolatkowie, Tonks, sam wiesz jak to jest mieć ludzi pod komendą, nie rób im nic... To ja i Vanse to planowaliśmy... - wyszeptał Hector, wbijając w Michaela błagalne spojrzenie.
Mike wiedział doskonale, jak to jest.
-Wiem, Wilkes. Młody Peter nie żyje. - pracowali kiedyś w trójkę, złośliwy Wilkes, Tonks i kursant pod jego opieką. -Może niedługo też się dowiesz, jak to jest. - wychrypiał złowieszczo. Wilkes poderwał głowę i podchwycił spojrzenie aurora. Przerażająco puste.
Michael miałby pewną satysfakcję, gdyby Hector Wilkes zapamiętał ten strach, ale nie mógł na to pozwolić.
-Jasne, że dam radę. A najpierw... Petryficus Totalus. - Hector otwierał usta, jakby chciał coś powiedzieć, a Tonks nie miał ochoty dłużej go słuchać.
-Chwila, co ty planujesz...? - uniósł brew, bo już miał ułożyć ambitny plan  ruszenia na trójkę wspólników Hectora, gdy Thalia zaczęła coś kombinować. Wtem zrozumiał.
Uśmiechnął się pod nosem, uwielbiał fantazję tej dziewczyny. Chłopaka. Mężczyzny.
-Pamiętaj o tym jego durnym zaroście. - doradził i zaczął rozbierać spetryfikowanego Wilkesa, z trudem przeciskając ubrania przez kajdany. Mężczyźnie jakoś bardziej wypadało.
Nagi policjant pewnie przeziębi się tutaj w listopadzie, ale zasłużył na o wiele więcej.
Najpierw musieli jednak zadbać o mugoli i odnaleźć jego wspólników. Nie rozdwoją się, ale Mike miał kilku młodszych aurorów pod swoją komendą, powinni odpowiedzieć na wezwanie.* Wyprostował się, potrząsnął lekko głową, jakby chciał odgonić sprzed oczu posępne obrazy i w zamian skupił się na lepszych myślach. Na malutkiej Justine, której włosy zmieniały kolor. Na Gabrielu, zafascynowanym samochodami. Na własnych opowieściach z Hogwartu. Na szczęśliwej zabawie na weselu Macmillana. Na gwiazdach.
-Expecto Patronum. - świetlisty wilk, odrobinę większy niż zwykle, wystrzelił z różdżki. -Pędź do Henry'ego Cartera. Staw się w starych szklarniach w Northumberland, najlepiej z innymi aurorami. Mamy jeńca i ludzi do pokonania. - zakomenderował, a patronus wybiegł ze szklarni i pomknął w dal.
Uśmiechnął się blado do Thalii, niepewny, czy widziała już, jak zachowują się patronusy niektórych Zakonników.
-Kiedyś się tego nauczysz. - rzucił lekko, a potem przewrócił spetryfikowanego Wilkesa na brzuch, tak aby twarz miał wciśniętą w ziemię.
-Oblivate. - szepnął, ale w połowie inkantancji przypomniał sobie, jak rozmawiał z kimś na temat okrucieństwa odbierania komuś wspomnień i różdżka zadrżała niepokojąco, coś poszło nie tak. Był na tyle wprawiony w dziedzinie uroków by wiedzieć, kiedy coś knoci. Zacisnął usta i odsunął na bok wszelkie inne myśli - musiał się skupić, a wymazanie Hectorowi wspomnień było przecież konieczne. -Oblivate. - powtórzył, myśląc o całym spotkaniu z Wilkesem. Wiązka zaklęcia ugodziła od tyłu w czaszkę Hectora, wymazując wybrane przez Tonksa wspomnienie.
Z twarzą w ziemi, mężczyzna nie mógł już ich zobaczyć. Michael wyprostował się, spojrzał z uznaniem na bliźniaczą kopię tego gnojka i pociągnął Thalię-Wilkesa za łokieć. Dalszy plan powinni omówić już w pewnej odległości, by nie słyszał.
-Ściągnąłem tu aurorów. Jeśli czujesz się na siłach udawać tego gnoja - jasne, że się czuła, w końcu wyglądała już jak on -pójdziesz tam, gdzie powiedział, a my będziemy trzymać się z tyłu. Odwrócisz ich uwagę jakąś gadką, a my - zaskoczymy ich. Kilka petryficusów zza drzew i po sprawie. - z dwoma lub trzema aurorami załatwi to błyskawicznie.
Wtem usłyszał trzask teleportacji. Przed wejściem do szklarni zmaterializował się Carter, a wraz z nim jeszcze Jones i młody Moody. Carter, najstarszy, zerknął na Thalię-Wilkesa niespokojnie, ale Michael uspokoił go gestem dłoni.
-To metamorfomag, jest ze mną. - zapewnił szybko, celowo nie zdradzając imienia Thalii. Dyskrecja dobrze jej zrobi, ze swoimi zdolnościami mogła być świetnym szpiegiem. -Prawdziwy Wilkes leży tam, morduje teraz mugoli dla bezpieczeństwa. Niech jeden z was zabierze go do ludzi Longbottomów w Northumberland, może wyciągną z niego coś jeszcze. A teraz musimy dorwać jego wspólników, fałszywy Wilkes nam w tym pomoże.


*przyzywam "moich" aurorów na posiłki, bo 12.11 jestem jeszcze starszym aurorem

rzuty - petryficus (źle rzuciłam na moc, ale Wilkes i tak jest rozbrojony i pod esposas) i patronus udane, oblivate powtórzone


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Stare szklarnie 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Stare szklarnie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach