Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Graciarnia
AutorWiadomość
Graciarnia [odnośnik]02.07.21 23:39

Graciarnia

Szopa na narzędzia, zwana potocznie Graciarnią, to niewielki, drewniany, jednopiętrowy budynek, przytulony do południowej części ogrodu. Pierwotnie miał pełnić rolę schowka, ale w trakcie budowy Billy zaczął gromadzić w nim wszystko, czego nie chciało mu się nosić w tę i z powrotem z Oazy, z biegiem czasu stał się więc zbiorowiskiem niedokończonych mebli, młotków, starych ubrań, książek, schematów, planów i przedmiotów wszelakiego użytku, które nie znalazły swojego zastosowania w domu, ale właściwie żal było je wyrzucić.
Zdarza się, że szopa pełni też rolę pracowni - ponieważ jest oddzielona od reszty domu, dobiegające z niej hałasy nikomu nie przeszkadzają, a stojący w kącie piecyk w połączeniu z niewielką powierzchnią sprawia, że nawet w zimowe wieczory jest tu ciepło.


I've polished this anger and now it's a knife


Ostatnio zmieniony przez William Moore dnia 28.03.22 20:23, w całości zmieniany 1 raz
William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore
Re: Graciarnia [odnośnik]16.11.21 16:21
13 lutego 1958
Trzynaście szuflad przeszukała w niestrudzonym śledztwie na temat tego, gdzie odłożyła swój stary podręcznik od eliksirów. Lizzie oczywiście go nie potrzebowała, ale sama Jenny uważała za stosowne, chociaż trochę zorientować się w tym co obie miały już wkrótce robić na tyłach ich domu. — No, także tak jak ci mówiłam, tutaj Billy trzyma jakieś swoje budowlane klamoty, ale pozwoliłam sobie skorzystać z przestrzeni, żebyś mogła mi pokazać, jak się robi te wspaniałe specyfiki. — Szybkim machnięciem różdżki zapaliła w pomieszczeniu świece i lampy, szczelnie domykając drzwi, zanim obie weszły do środka. Na stoliku obok stał już niewielki imbryczek z zaparzoną herbatą, a raczej wodą z odrobiną herbaty i dwoma wyszczerbionymi na uszach filiżankami. — Ostatnio też trzymam tu trochę rzeczy do szycia. Mówię ci Lizzie, idzie mi coraz lepiej! Wciąż mam problem z odpowiednim projektowaniem wymiarów, bo numerologia nie jest moją najmocniejszą stroną, ale im więcej szyję sama, tym łatwiej robię kolejne ściegi. — Z dumą wykrzywiła nogę otoczoną warstwą długiej spódnicy z grubego materiału i obracając się, pokazała przyjaciółce starannie zacerowany fragment. Nieważne, że kolor nici różnił się od barwy tkaniny, Jenny nigdy nie przywiązywała wagi do takich drobnostek.
Przyniosłam nam już herbatkę, częstuj się, ile chcesz, ale bądź gotowa, że herbaty znowu tam nie ma tak wiele. Ostatnio cienko u nas z… No ze wszystkim w sumie. — Zamiast jednak przybicia, na twarz wypłynął zawadiacki uśmiech, który zaraz potem zastąpił grymas niezadowolenia. Powinna była mocniej posprzątać, zanim zaprosiła tutaj Dearborn, do takiego wniosku doszła, zgarniając na szybko z podłogi porozrzucane narzędzia i stare, nieużywane ubrania. Większość z nich nie nadawała się już do niczego, ale co jakiś czas pod warstwą sentymentów, można było odkryć prawdziwe perełki. — Ojeju popatrz na to Lizzie! — Roześmiała się, podsuwając przyjaciółce pod nos malutki kubraczek z wydzierganym na przodzie napisem “Aidan”. Nie przypuszczała, że znajdą tu takie perełki, ale najwyraźniej przy przeprowadzce najstarsze z zakurzonych wyszły na światło dzienne. — Teraz już by nawet na głowę tego nie ubrał. Wielki jest jak garboróg. — Słowa wciąż rozbrzmiewały figlarnie, ale oczy przez chwilę spoglądały na ubranko z rozczuleniem. Dobrze wiedziała, kto ozdobił pięknie litery nićmi. Mama. Co powiedziałaby Jenny, gdyby tu jeszcze była? Czy zezłościłaby ją wieść, iż jej jedyna córka ryzykowała życiem w zimnych lochach Tower i dotąd jeszcze śni koszmary martwych ludzi? Mimowolnie, dała się na krótką chwilę pochłonąć w rozmyśleniach i tęsknocie za pełną rodziną. Wiedziała, że Papa tymczasowo bezpieczny był we Francji, sama zresztą na własne oczy pilnowała go przez te kilka miesięcy, ale jak długo jeszcze mogli pokusić się na luksus takiej ulgi? Dużo lepiej czułaby się, po prostu mając go przy sobie, tak jak resztę swojej rodziny, którą gotowa była bronić do upadłego. — No dobrze, to, od czego zaczynamy? Jakieś serce musi być prawda? To znaczy prócz tego mojego, które puka do ciebie w rytmie cza-cza. — Mrugnęła i otwierając usta, by kontynuować dyskusję, zamarła w pół słowa, niczym sokół, zrywając się do wyprostowanej postawy. Oto niewielkie okna najpierw zaszły cieniem, a chwilę później zza ścian dobiegł obie dziewczyny głuchy stukot uderzenia. — Też to słyszałaś? — Spytała, automatycznie ściszając głos i spoglądając z troską na przyjaciółkę.



she smiled, and her face was like the sun

Jenny Moore
Zawód : łączniczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

niektóre drogi
trzeba pokonywać samotnie

OPCM : 13
UROKI : 11
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Graciarnia N1ZCbBv
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10670-jenny-moore https://www.morsmordre.net/t10789-pumpernikiel https://www.morsmordre.net/t10793-mam-na-imie-jenny https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t10786-szuflada-jenny https://www.morsmordre.net/t10808-jenny-moore#328777
Re: Graciarnia [odnośnik]20.12.21 18:34
Ach, podobne miejsca lubiła bardzo, miejsca z wyjątkowym urokiem. Cały dom Moore'ów miał w sobie to coś, ale... Tutaj, myślała Liz, przekraczając próg graciarni, jest cudownie. Zapewne dużą rolę w budowaniu tej niepowtarzalnej atmosfery odegrało odosobnienie od reszty posesji. Dodatkowo zimowa aura potęgowała wrażenie oderwania od świata codziennych trosk. Liz zaczęła rozwiązywać owinięty wokół szyi szal, rozglądając się wokół z zaciekawieniem. Uśmiechnęła się na widok uroczego imbryczka stojącego na niedużym blaciku.
Zakładam, że Billy pogodził się z tym, że naczadzimy tu eliksirowymi oparami? – Odłożyła szal na trójnożne krzesełko. – Bo ruszamy z kopyta, Jen, i warzymy od razu najwonniejsze wywary. Cynamon, mięta oraz coś wyrazistego, by dopełnić bukiet. Hmm, a może… – Złapała spojrzenie Jenny, zamrugała niewinnie. – ...może... boczuś?
Chichocząc, zaczęła grzebać w swojej skórzanej torbie. Była w wyśmienitym humorze. – Wiesz, Jen, tylko przy tobie odnajduję w sobie tyle energii i-... O, jest. – przerwała, wyjmując z torby kolorowe zawiniątko. – Mama przesyła pozdrowienia. Chwilowy regres najcięższych objawów i nic tylko włóczka. Skarpetki na drutach to, skarpetki na drutach tamto.
Skarpetki powędrowały w dłonie Jenny, która poddała je fachowej inspekcji. Lizzie w tym czasie z niemałym podziwem przyglądała się ściegowi na spódnicy przyjaciółki. – Ślicznie – przyznała. – Podoba mi się dobór kolorów. – Liz lubiła bujność barw. – ... Nauczysz mnie szyć? – Jenny była jedną ze zdolniejszych osób, jakie znała Liz; mogłaby osiągnąć biegłość w wielu dziedzinach. Lizzie zawsze widziała przed Jenny jasną i pogodną przyszłość, na którą ta dobra, bystra, zawsze w lot pojmująca sedno rzeczy duszyczka zasługiwała. Ale czasy były jakie były. Wojna zaskoczyła wszystkich, wkradając się do dużych i małych spraw. Dziś na przykład odmówiła im mocnej herbaty.
Oj tam. – Machnęła ręką. – U mnie z herbatą to samo. Od tygodnia co rano i co wieczór, wypijamy z mamą po kubeczku warzywnej zupy, która wymogła ode mnie ogromne pokłady kreatywności. Aczkolwiek... herbata to jedno, bo... – Znów sięgnęła do torby. – Kolorowe skarpetki to nie są, ale może moja śliwowica rozgrzeje na chwilę-...
Nagle całe pole widzenia Liz przysłonił haftowany napis: “Aidan”. Podzieliła rozbawienie Jen, dostrzegając jednocześnie, jak na moment przyjaciółkę ogarnął rodzaj... wzruszenia? Rozczulenia? Liz mogła jedynie domyślać się powodów tej subtelnej zmiany. — Ach, bracia, wszyscy garborogowieją… – mruknęła miękko, cicho, pozwalając Jenny na powędrowanie w myślach w sobie tylko znane wspomnienia.
Od czego zaczynamy? Cóż, skoro zaraz po przyfiukaniu dałaś się mi zamęczyć gadaniem na temat bezpieczeństwa pracy, to tak, przechodzimy do serca. – Odkorkowała buteleczkę i kapnęła po troszeńku do filiżanek. Zalała alkohol herbatą i kiwnęła na przyjaciółkę. – Żeby się nasze rytmy cza–cza dostroiły.
Nim zdążyła upić więcej niż łyczek naparu, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Na pytanie przyjaciółki Liz przytaknęła. Ręka Dearbornówny mechanicznie powędrowała do kieszeni spódnicy. Palce zacisnęły się na drewnie różdżki. (Dzięki Merlinowi, za paranoiczne pouczenia, jakie wwiercał w jej mózg Cedric).
Od Hogwartu niewiele się zmieniło w kwestii moich zdolności pojedynkowych – szepnęła w stronę Jen. – Wciąż gorsza niż kulawy drugzgotek w walca... Erm, mogę robić za żywą tarczę? – dodała niezbyt pomocnie, robiąc krok w stronę okna. Co to mogło być?


everything you got is gold
let me go where the wild things grow, let us go where the the time runs slow to the fields that brought you here from the heels that walked through fear — meet me in the garden i planted for you
Lizzie Dearborn
Zawód : magomedyczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy można znaleźć mądrość
większą od życzliwości?
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 11
UZDRAWIANIE : 24
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10508-elizabeth-dearborn https://www.morsmordre.net/t10533-kambodza#319347 https://www.morsmordre.net/t10535-l-i-z-z-i-e https://www.morsmordre.net/f397-somerset-dolina-godryka-wierzbowy-zakatek https://www.morsmordre.net/t10536-szuflada-nr-2311#319377 https://www.morsmordre.net/t10537-elizabeth-dearborn#319380
Graciarnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach