Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Tawerna "Stary Dzik"
AutorWiadomość
Tawerna "Stary Dzik" [odnośnik]23.07.21 13:48

Tawerna "Stary Dzik"

★★
Tawerna zachwyca utrzymanym w czystości wyglądem. Nie jest to jednak zasługa właściciela, a umiejscowienia tawerny. Ta znajduje się w piwnicach starej apteki. Schody prowadzące do tego przybytku są kręte i wąskie. Nie każdy jest w stanie je pokonać, a stan upojenia często weryfikuje przydługą listę gości. Ludzie jednak chętnie tu przychodzą. Pomimo trwającej wojny mieszkańcy gromadzą się w starej piwnicy, przypominając sobie o dobrych czasach, które już nie wrócą. Jest jednak jedna zasada - nie można mówić o tym głośno, bo nadzieja jest jedyną rzeczą, która im pozostała.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:37, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Tawerna "Stary Dzik" Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Tawerna "Stary Dzik" [odnośnik]09.11.21 17:16
luty 1958

Dochodziła godzina czternasta. Wciąż było jasno, Kent zaś wyjątkowo tego dnia rozpieszczała przyjemna, zimowa pogoda. Wreszcie nieba nie zasnuwały ołowiane chmury, nie prószył z nich gęsto śnieg, za to biała pierzyna, która okryła hrabstwo pozostające pod pieczą Rosierów od wieków, migotała niczym diament w promieniach słońca. Fantine, obleczona w futro i ciepły szal wokół szyi, spacerowała z kuzynką po ogrodach, ciesząc się ładniejszą pogodą. Wydawać by się mogło, że wokół nich nie dzieje się nic szczególnego, było tak cicho, pięknie i spokojnie w ogrodach Chateau Rose, że gdzieś tam, wiele mil stamtąd wcale nie ginęli ludzie, nie dział się dramat wojny. Dwie lady Rosier spacerowały jak gdyby nigdy nic, pogrążone w rozmowie o nowych krojach sukien, minionym sabacie i wolnych kawalerach. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ni stąd, ni zowąd Fantine nie zaczęła cicho czkać. Złapała głęboki oddech, lecz na nic się to zdało.
Przy kolejnym czknięciu Fantine poczuła charakterystyczne szarpnięcie w okolicach pępka. Kilka lat temu nauczyła się teleportować, sądziła, że potrafi robić to dobrze, kontrolowanie, nigdy nie miewała z tym problemów. Słyszała o czkawce teleportacyjnej, nie wiedziała jednak od czego to zależy, jaka tkwiła w tej dolegliwości przyczyna i co na to wpływa. Może przypadek? Może jakieś zawirowania w eterze? Nie miała zielonego pojęcia. To przestało mieć znaczenie, kiedy dosięgnęło i jej.
Zniknął ogród, zniknęła kuzynka, świat na kilka chwil zawirował i zmienił się w jedną, wielką plamę bieli. Trwało to zaledwie kilka uderzeń serca. Po chwili Fantine znów poczuła zimno. Mroźny wiatr smagnął ją po policzkach. Zamrugała kilkukrotnie, próbując odzyskać ostrość widzenia, zorientować się gdzie w ogóle się znalazła. Ledwie ustała na nogach, zachwiała się, kiedy wylądowała w obcym miejscu. Do tego poczuła, że na kogoś wpadła - zupełnym przypadkiem. Wyciągnęła ręce, aby złapać się wątłego ramienia i odzyskać samej równowagę oraz nie dopuścić, by obca dziewczyna się przewróciła. To, że to dziewczyna, blondynka, młoda czarownica, dostrzegła dopiero po chwili.
- Och, najmocniej przepraszam, to przypadek... - odezwała się zdezorientowana Fantine. - Gdzie ja... gdzie ja jestem? - spytała z trwogą, czując, że zasycha jej w gardle.
Oderwała spojrzenie od twarzy dziewczyny, puściła obce ramię, by rozejrzeć się wokoło. Znalazła się na jakiejś uliczce w pobliżu tawerny "Stary Dzik". Nazwa ta nic Rosierównie nie mówiła. Nic a nic. Nie miała pojęcia gdzie przeniósł ją kapryśny los. Szczęście, że miała na sobie zimowy płaszcz podszyty futrem z norek.


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Tawerna "Stary Dzik" [odnośnik]09.11.21 19:07
Chyba zaczynała przyzwyczajać się do faktu, że jej codzienność coraz częściej budowały przypadki. Mniejsze i większe, mniej lub bardziej niespodziewane; wystarczyła jedna osoba, jedno polecenie, jeden śmiały krok. Tak czy siak zawsze wracała do Makówki – na razie. Wydawało jej się, że zrozumiała zawirowania teleportacji na tyle, by faktycznie pozwalać sobie na dalsze podróże. W Dolinie żyło się dobrze, ale nieduże pieniądze, jakie mogła zgromadzić pomagając sąsiadom (o ile w ogóle pozwalała sobie samej przyjąć datki od starszych osób) nie były prawdziwym dochodem.
Potrzebowała iść dalej, ruszyć w dalszą podróż – a do tego potrzebne były środki.
O dorywczej formie zarobku w Northamptonshire dowiedziała się od starej wdowy pracującej w maleńkiej, nieco zatęchłej piekarni położonej na południu Doliny Godryka; kobieta mówiła coś o swojej kuzynce, albo kuzynie, którzy prowadzili dość dochodową tawernę, która gromadziła spore ilości przyjezdnych, głównie w weekendy, ale kiedy pogoda nie pozwalała na zbyt długie przesiadywanie na dworze, i w tygodniu zaczynało robić się tłoczno.
Za namową więc pozwoliła sobie samej skorzystać z kominka ekspedientki piekarni, który przeniósł ją do lokalu; miała wspomóc właścicielkę, posprzątać spiżarnię, ewentualnie pomóc z obsługą klientów na sali.
Zamieć wzięła sobie wolne, ale mróz wciąż utrzymywał się w okolicy, a spacerowanie po oblodzonych chodnikach nie należało do najbezpieczniejszych aktywności; gdzieś w środku Beddow cieszyła się, że spędza południe akurat w ciepłym miejscu. Praca nie była ciężka, nie czuła się też pospieszana – robiła wszystko w swoim tempie, większość dnia spędzając na układaniu zapasów spożywczych na półkach w pomieszczeniu gospodarczym. Jego druga część, ta, w której właściciele trzymali produkty sypkie, znajdowała się w innym budynku; należało przeciąć ulicę i skręcić w lewo, by dotrzeć do składziku.
Stawiała kroki ostrożnie, zważając na śliską nawierzchnię. A ta prędko postanowiła zrobić jej psikusa; a przynajmniej tak Annie pomyślała w pierwszej chwili. Zachwiała się, a spomiędzy ust uleciało ciężkie westchnięcie, gdy starała się zachować równowagę. Ale to nie było potknięcie się; zderzyła się z czymś. A raczej kimś.
Wzrok prędko wyłapał sylwetkę – kobiety, ubranej w piękną kreację, wokół której unosił się ładny zapach czegoś w rodzaju pachnideł.
– Och, ojej, nic pani nie jest? – wyrzuciła z siebie, kiedy obydwie stanęły już na równe nogi. Jakim cudem wyrosła tu przed nią, na środku uliczki, tak nagle? – Ten chodnik jest strasznie oblodzony – wytłumaczyła prędko, podnosząc na nią spojrzenie. Wydawała się wystraszona, kiedy grymas pojawił się na ładnych rysach okalanych ciemnymi kosmykami. Absolutnie nie pasowała do tego miejsca.
– Eeemmm, w Anglii. W Northamptonshire. Jesteśmy w centrum... – wyjaśniła prędko, marszcząc nieco brwi. Słyszała o rodzie Bulstrode, ale ci nie pojawiali się zwykle w tych okolicach, chyba – Zgubiła się pani?


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : 14
UROKI : 6
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Tawerna "Stary Dzik" [odnośnik]10.11.21 12:39
+ dorzucam kostkę na zdarzenie, bo zapomniałam


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : 14
UROKI : 6
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Tawerna "Stary Dzik" [odnośnik]10.11.21 12:39
The member 'Anne Beddow' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Tawerna "Stary Dzik" WesTN4Q
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Tawerna "Stary Dzik" Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Tawerna "Stary Dzik"
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach