Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kamienny most
AutorWiadomość
Kamienny most [odnośnik]11.09.21 11:24
First topic message reminder :

Kamienny most

Nikt nie jest całkowicie pewny, kto i kiedy wpadł na pomysł skonstruowania kamiennego mostu w okolicach wioski Froggatt. Jedni uważają, że most istniał tam niemal od zawsze, inni, że za jego budowę odpowiada nie kto inny jak Henry Greengrass, drugi z wnuków Anny Boleyn. Wszyscy zgadzają się jednak, że pojawienie się mostu spowodowało wzrost handlu obwoźnego w tej części hrabstwa, nawet pomimo gęstego lasu porastającego okolicę. Wraz z pojawieniem się karawan kupieckich wzrosła także lokalna działalność przestępcza. Odpowiednio prędkie reakcje okolicznych włodarzy pozwalają jednak na szybkie ukrócenie podobnych procederów. Przez ostatnie dwudziestolecie most stanowił przede wszystkim ulubione miejsce zabaw dzieci, które z wrzucanych do rzeki kamyków i patyków próbowały wyczytać przyszłość.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kamienny most [odnośnik]23.09.21 20:42
The member 'Ain Eingarp' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 82

--------------------------------

#2 'k8' : 7, 4, 8, 6, 1, 1, 8, 3, 8, 3

--------------------------------

#3 'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]25.09.21 15:00
Gdy stopy w zdobnych, zimowych butach wreszcie dotknęły ziemi, Mare obejrzała się za swoje prawe ramię. Sylwetka olbrzyma dzięki słusznym rozmiarom, była dobrze widoczna nawet z tego fragmentu wykarczowanego lasu. W porównaniu z nim trójka dzielnych czarodziejów przypominała raczej drewniane figurki, którymi bawił się mały Roratio albo ceramiczne baletnice, które kładzione na magicznych pozytywkach rwały się do tańca w rytm wygrywany przez urządzenie. Po zejściu z miotły i chwyceniu jej w drugą, lewą rękę, nabrała świeżego, mroźnego powietrza w płuca.
Poradzą sobie ze swoim zadaniem, a ona nie mogła zawieść w swoim.
Ruszyła więc — pieszo, biorąc pod uwagę, że znakomita większość, jeżeli nie wszyscy przebywający w obozowisku, byli niemagiczni. Nie chciała wystraszyć i tak przerażonej ludności swym nagłym pojawienie się na miotle, w obrazie tak przecież podobnym do bajek, które pani Weaving czytała jej córce na dobranoc. Mare słyszała kiedyś, ponad dekadę temu, że historie mugolskie i czarodziejskie często poruszają ten sam problem; tylko perspektywa jest nieco inna.
Nienaruszony śnieg chrzęścił pod nogami, dodatkowo napawając serce damy niepokojem. Uchodźcy powinni przecież pozostawiać po sobie jakieś ślady, wydeptane ścieżki, cokolwiek. Skupiła się więc na ich poszukiwaniu*. Ze spojrzeniem zielonych oczu wbitym w śnieg i ściągniętymi w zamyśleniu brwiami przesuwała się co powoli, kosztem prób wyostrzenia zmysłów. Wtedy właśnie, po około pięciu minutach powolnego marszu udało jej się coś usłyszeć. Jej własny krok zabrzmiał inaczej, mniej chrząśliwie, zaś obuta stopa trafiła prosto w ślad. Większy, męski, dość głęboki. Ktoś musiał tu być i to nie tak dawno temu.
Przyjrzawszy się śladom, postanowiła ruszyć w kierunku, z których nadchodziły. Człowiek ten, kimkolwiek był, kierował się właśnie w głąb lasu, jakby wracając ze zwiadów lub innego rodzaju rekonesansu. Zdawało się, że podjęty przez lady Greengrass trop poprowadzi ją w odpowiednie miejsce, bowiem nie minęło wiele czasu, aż do jej uszu doszły ściszone dźwięki rozmów, zapach palonego ogniska (po niewielkiej intensywności wniosła, że również jego rozmiary nie były imponujące), aż wreszcie także ostateczny dowód ludzkiej bytności w lesie. Sami uchodźcy, torby pełne ratowanego dobytku i cztery konne wozy. Serce zabiło mocniej, wyrwać się chciało w górę, przejść przez zaciśnięte gardło i przełyk. To dlatego chcieli wybrać się przez most. Zlodowaciała rzeka nie utrzymałaby ciężaru.
Nie było sensu chować się za ogołoconymi z liści pniami drzew. I tak musiała wyróżniać się na tle bieli, szarości i brązów — musiała zwracać uwagę, to naturalne. Poza tym zwlekanie mogło oznaczać, że ktoś uznałby jej motywacje za przynajmniej podejrzane. Niemagiczni mieli pełne prawo się bać — horror, który przeżyli, miał twarze. Twarze konkretnych czarodziejów, którzy na własne życzenie wyplenili dobro ze swych serc.
— Dzień dobry państwu — oznajmiła donośnie, tak aby każdy ze zgromadzonych mógł ją zasłyszeć. Grupa nie była szczególnie duża — ot, około 30, może 40 osób, z czego ponad połowę stanowiły kobiety oraz dzieci. 30, może 40 par oczu, które nagle skupiły się wyłącznie na niej. — Proszę się nie bać — dodała chwilę później, już nieco ciszej, przestępując kolejne kroki w kierunku obozowiska. Obie ręce — lewa ściskająca miotłę, prawa, w której trzymała różdżkę — uniosła nieco do góry, przodem do zgromadzonych. Kodeks Tajności, przemknęło jej przez myśl, w gorzkiej refleksji na temat świata, w którym prawo stanowione nie mogło stanowić jedynego wyznacznika moralności, nie dawał takiej możliwości.
— Nazywam się lady Mare Greengrass. Dostali się państwo na tereny Derbyshire, którymi od wieków opiekuje się moja rodzina — mówiła spokojnie, stawiając jeden krok co każde trzy słowa. Jeden z mężczyzn siedzących przy ognisku podniósł się z miejsca żwawo, prostując przy tym plecy. Według Mare miał około czterdziestu lat, kruczoczarne włosy przychodzące siwizną i bardzo lichy ubiór. Twarz nosiła ślady ciężkiej pracy, pierwsze plamy odsłoneczne, lecz policzki miał rumiane, rozgrzane od lichego płomienia.
— Jesteśmy za granicą Nottinghamshire? — spytał donośnym głosem, próbując przy tym naśladować manierę mówienia szlachcianki i jednocześnie dotrzeć do świadomości swych towarzyszy. Jedna z kobiet, z milczącym dzieckiem na ramieniu ożywiła się na tę wiadomość, nieco mętne spojrzenie kierując w stronę ognia. Od razu zajęła zwolnione miejsce. — Naprawdę? Bo ten olbrzym...
— Zajmujemy się nim, dobry panie — wcięła się, nieelegancko, lecz mówiła, zdaje się z wystarczającym przekonaniem i pasją, by reagujący na nią mężczyzna uśmiechnął się nagle, a w obliczu realizacji zmiany mimiki opuścił prędko wzrok na swe buty, zaskakująco zmieszany. — Dokładnie teraz, w tej chwili, trójka dzielnych czarodziejów stawia mu czoło. To niesamowicie niebezpieczne stworzenie, więc nie mogę przysiąc, że uda się go pokonać dzisiaj. Co jednakże mogę zaoferować to pomoc.
Do tej pory milczące dziecko, które siedząca przy ognisku kobieta trzymała na swym ramieniu, wydało z siebie pierwszy dźwięk. Westchnienie, które mogło oznaczać wiele, lecz żaden z tych powodów nie był dobry. Gdy Mare znalazła się wystarczająco blisko — tak obozowiska, jak i ogniska — zauważyła, że dziecko, około trzyletni chłopiec o płowych włosach — było bardzo blade, niemalże sine. Jego matka, wyłapując zainteresowanie i wzrok lady Greengrass, raz jeszcze poruszyła się na miejscu, choć najpierw spiorunowała wzrokiem mężczyznę, który pierwszy zabrał głos. Może byli małżeństwem?
— Pani dobrodziejko, my tu przeszło tydzień siedzimy. Ubrań ciepłych braknie, jedzeniem się wszyscy dzielimy, niczego nie wyrzucamy, a mój mały... Sama pani dobrodziejka spojrzy, mały jest chory — i jak na zawołanie, ciemnobrązowe oczęta chłopca rozszerzyły się nagle, jakby w przestrachu przed nadchodzącym bólem. Ciało chłopczyka wstrząśnięte zostało przez pierwszy dreszcz, mały zacisnął oczy, wyraźnie starając się nie dopuścić do ataku kaszlu. Nie zdało się to jednak na wiele. — Podnieś rączki, Mark — wtrąciła się matka, sadzając go sobie na kolanach, lecz w jej głosie niewiele było nadziei. Chłopiec jednakże wykonał polecenie, choć kaszel, który po tym nastał nie był ani krótki, ani dający nadzieję na prędkie wyleczenie. Na pewno nie w przypadku, gdy przez tydzień koczuje się na skraju lasu.
Serce matki wrażliwe jest na podobne tragedie. Mare przez ułamek sekundy widziała na kolanach biednej mugolki nie jej trzyletniego Marka, a własną córkę, rudowłosą Saoirse. Choć nie chciała sobie wyobrażać bólu, jaki musiała przeżywać kobieta, czuła, jak ziarno uniwersalnego strachu o dziecko zasiano także i w jej sercu. Musiała działać. Kaszel nie wyglądał na taki, który chciał przejść samodzielnie. Wręcz przeciwnie, dziecko sprawiało wrażenie, jakby się krztusiło.
— Poradzimy z tym sobie — powiedziała, siląc się na jak najbardziej ciepły, uspokajający ton głosu, pomimo okoliczności. Przestąpiła ostatnie kilka kroków znacznie prędzej, aż ukucnęła przy kobiecie i kaszlącym dziecku. Różdżka przysunęła się do klatki piersiowej chłopczyka, zaś z ust arystokratki wypłynęła inkantacja zaklęcia. — Anapneo.

| *spostrzegawczość II
Mare wylądowała na drugim brzegu rzeki, w wykarczowanej części lasu. Następnie weszła w jego głąb, do obozowiska uchodźców.
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26/27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
it takes grace
to remain kind
in cruel situations
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341
Re: Kamienny most [odnośnik]25.09.21 15:00
The member 'Mare Greengrass' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]25.09.21 20:55
Kimże on był by zabraniać lady udziału w tym przedsięwzięciu? Jako uzdrowiciel mogłaby okazać się cennym wsparciem i tylko takim, chociaż pani Greengrass może być zmuszona do obrony. To jednak niezbyt optymistyczny scenariusz. Należało jednak brać go pod uwagę, gdyby lady znalazłaby się w niebezpieczeństwie. Zamierzał w razie czego jej pomóc. Nie ingerował w żaden sposób w wymianę zdań dwóch kobiet. Taki podział ról wydawał się całkiem dobry, może sprawdzi się w praktyce. Czas pokaże. Dlatego nie miał problemu z przystaniem na to.
Do zobaczenia w komplecie. To było możliwe, chociaż brał pod uwagę pewny uszczerbek na zdrowiu. Będzie starał się wyjść z tego obronną ręką, tak by nie musiał miesiącami dochodzić do siebie i siedzieć przez ten cały czas w mieszkaniu, doświadczając bezczynności. Mare jako uzdrowicielka mogła mu pomóc, ale najpewniej jak olbrzym padnie nieprzytomny.
Wspólnymi siłami na pewno zdołamy go ogłuszyć i znaleźć dla niego odpowiednie miejsce, by nie nękał więcej ludzi — Odrzekł poważnie przekonany o słuszności swojego planu, ograniczającego dalszy rozlew krwi. Tym razem humanoidalnej istoty, którą można nazwać mimo wszystko inteligentną i świadomą. Dla niego walka nie oznaczała odbierania życia każdemu napotkanemu przeciwnikowi. Dopuszczał zranienie przeciwnika i zadanie mu obrażeń, które można wyleczyć. Odbieranie życia to ostateczność, kiedy wszystko inne zawiedzie. Justine nie rzucała słów na wiatr i faktycznie wspierała ich swoją magią. Podobnie jak Kieran chcący stworzyć barierę między nimi a gigantem.
Takie ryki słyszę codziennie w pracy — Skwitował po usłyszeniu ryku, który wyrwał się z gardła olbrzyma. Nie robiło to na nim wrażenia, w przeciwieństwie do smoczych ryków. Zacisnął mocniej palce na różdżce, uważnie śledząc każdy powolny ruch olbrzyma.
Chyba nas polubił — Rzucił, kiedy olbrzym zamachnął się potężną pięścią w stronę ich grupy. — Lamino! — Wypowiedziana przez niego inkantacja zaklęcia miała odpowiadać za wyczarowanie kilku sztyletów lecących w kierunku przeciwnika, z którym się teraz mierzyli. Za cel obrał sobie potężne łapsko giganta.

Rzut k100 na Lamino + 4k8 (17 U), ST 85
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kamienny most [odnośnik]25.09.21 20:55
The member 'Volans Moore' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 28

--------------------------------

#2 'k8' : 5, 7, 6, 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]27.09.21 21:39
- Powiedzmy. - mruknęła jedynie na wypowiedziane przez słowa Mare. Miała trochę innych myśli na ten temat, ale większość z nich, zamierzała zostawić gdzieś z boku w tym momencie skupiając na zadaniu, które przed nimi stało. Skinęła lekko głową lady, licząc na to, że nic nie stanie jej naprzeciw kiedy oni, będę zajmowali się innym problemem. Lady czy nie, obecność Mare blisko, była dodatkowym utrudnieniem, jakby na nią nie spojrzała. Potrzebowali jej żywej, była rozpoznawalna, mogła nieść nadzieję, przemówić do swoich ludzi. Żywa. Choć odważne, udawanie się w pojedynkę do obozu, który mógł nie okazać się dla niej przyjazny zwyczajnie było trudne do przewidzenia w skutkach. Jeśli chodziło o jej lecznicze umiejętności, to ona również jakieś posiadała - nie bez powodu zabrała całą nakładkę wypełnioną eliksirami leczniczymi.
Złapała tęczówki swojego szefa, towarzysza w końcu ojca mężczyzny, który trwał przy niej niezmiennie. Chwilę oczekując na potwierdzenie i niewerbalny kontakt. Odetchnęła lekko, uzyskując w odpowiedzi to, co chciała uzyskać. Na Volansa jedynie zerknęła, nie komentując jego słów w żaden sposób. Widocznie nie rozumiał jeszcze w jakim miejscu znajdowała się wojna w którym momencie można było darować komuś życie. Ale nie winiła go, ani nie dziwiła mu się. Ona z Kieranem w swoim czasie postanowili zostać gwardzistami - zająć się tym, czym inni nie byli w stanie. Wziąć na siebie ciężar, którego inni nie byli w stanie udźwignąć. Nawet za cenę niezrozumienia, czy nienawiści wśród własnych sojuszników.
- Jako przekąskę. - zauważyła jedynie Justine kąśliwie. Raczej wątpiła, żeby chodziło o cokolwiek innego. Ruszyła w pobliżu mężczyzn, trzymając różdżkę w pogotowiu, kiedy znaleźli się w odpowiednim miejscu zrzucając zaklęcie, które miało im pomóc i miało ich wzmocnić podczas walki.
- Lamino Glacio! - wybrała pewnie wykonując gest różdżką. Jej głównym zadaniem miało być wsparcie, zadbanie o pomoc białej magii i obrona. W wolnej chwili, mogła atakować. Właściwie zamierzała. Im szybciej go powalą, tym lepiej. Tym mniej szans na to, żeby zostać zmiażdżonym przez olbrzyma.

| od lewej kieran - volans - justine



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kamienny most - Page 2 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Kamienny most [odnośnik]27.09.21 21:39
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 75

--------------------------------

#2 'k8' : 3, 2, 1, 7, 7, 1, 3, 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]27.09.21 22:33
Jeden cios z tak potężnej pięści powali człowieka od razu. Istniała tak możliwość, nawet jeśli czarodzieje mogli pochwalić się całkiem dobrą witalnością, jakby to znajomość magii pomagała napędzać ich ciała podczas wymiany zaklęć. Mimo to należało za wszelką cenę unikać ataku, podczas starcia z olbrzymem po każdym może zostać ledwie miazga. Krwawa plama z pewnością odznaczałaby się na białym śniegu. Ryk rozległ się wokół, wdzierał się do uszu i sprawiał, że aż zęby zgrzytały. W przypadku Kierana może bardziej z irytacji, bo jednak nie udało się wykorzystać efektu zaskoczenia. Otuchy dodawało to, że jego wcześniejsze zaklęcie było udane, ale czy to rzeczywiście im pomoże, skoro rozwydrzone przeraźliwie zagrożenie czyniło ku nim wielkie kroki? Pod stopami czuł drżącą ziemię, a być może było to tylko wrażenie odniesione przez sam widok masywnych ruchów niezbyt rozgarniętej istoty. Ale wciąż pozostawał czas na reakcję. Żadnej paniki, bez zbędnej frustracji, wciąż wiele mogło się tutaj wydarzyć, właściwie wszystko, dlatego Rineheart pozostawał spokojny i trzeźwo myślący. Szybko poddał sytuację analizie, przerachował szanse, korzyści i ewentualne ryzyko. Mniej się obawiał, kiedy był świadom tego, że magia Tonks wspiera go w działaniu. Energia krążyła pomiędzy nimi – czysta, jasna, ciepła, ale przede wszystkim bardzo stabilna, dobrze wyczuwalna.
W jego świadomości nie było zatem miejsca na moralną debatę na tematy przyszłości olbrzyma, więcej było za to scenariuszy na pokonanie wielkoluda, a lista zapamiętanych przez wszystkie lata zaklęć okazała się całkiem długa i przydatna. Ale jedno od razu wpadło do głowy ponownie. Instynktownie poruszył różdżką, również decydując się na atak, nieprzypadkowy, bo dość dotkliwy, skazujący na spore obrażenia. Lecz mieli do czynienia teraz z istnieniem wielkim i gruboskórnym, kilka ostrych sopli nie powali ogromnej masy. – Lamino Glacio! – wyrzucił z siebie na wydechu, z nutą agresji i zarazem dawką determinacji, nie pozwalając sobie na cień zwątpienia. Sama inkantacja została wypowiedziana bezbłędnie, ruch różdżki także był poprawny, nakreślony w powietrzu znak był taki, jaki być powinien. Nie dostrzegł w swoim działaniu żadnej skazy.



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Kamienny most [odnośnik]27.09.21 22:33
The member 'Kieran Rineheart' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 17

--------------------------------

#2 'k8' : 7, 3, 8, 2, 4, 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]29.09.21 9:50
Te małe pachołki wzięły i machały patykami, jeden nawet celował w niego, na szczęście chyba nic się nie stało. A może zwyczajnie Opsa nie za bardzo coś poczuł? Ryknął jednak tak, jakby co najmniej sto os na nim usiadło. Opsa zdecydowanie nie był fanem os. To wszystko przez to, że trzydzieści lat temu, jak był jeszcze małym berbeciem, jedna usiadła mu na nosie, a potem zleciało się kolejne dziesięć i pogryzły go w kinol. Olbrzym głupi, nie do końca wiedział dlaczego. Może się pokleił słodkimi owocami, co je pogniótł, a potem na nich spał, jak na poduszce? Pachniało dobrze, po co od razu nasyłać osy? - AGRAGHH! - jego płuca zagrzmiały i jeśli w okolicy ktoś jeszcze spał, to już raczej nie miał tej sposobności, bo krzyk był nie tylko potworny, ale i szczególnie donośny. Pikawa szalała, gdy adrenalina napływała w ważące dobrą tonę cielsko. - WY BRUDKI - odkrzyknął ludzkim głosem, ale wyjątkowo niskim, przy okazji plując wszędzie dookoła. Oj, nie przepuści takich, co w niego celują, przecie głupem nie był, wiedział, że magiczny patyk może zrobić AŁA, jak bardzo chce. Wycelowana więc w brodatego mężczyznę pięść (tego co wyglądał najbardziej apetycznie tak swoją drogą, bo ani łykowato, ani zbyt kościście), miała sprowadzić na niego ból. Zaśmiał się w duchu, zanim ta trafiła w cel i mało brakowało, a rozproszyłby go lecący niedaleko ptaszek, ale przypomniał sobie, jak dostawał konarem przez łeb od matki, jak się za szybko przestawał koncentrować i skupiał na czymś zupełnie niepotrzebnym w danym momencie.
A co to się stało, jak oni zniknęli? Pewnie przez te magiczne patyki wzięli i się schowali przed Opsą, nie posmutniałym, a wściekłym do szpiku kości, że nie widział już gołym okiem swoich nowych zabawek. Huknął i zagrzmiał. - Pobite gary - nawet sobie na żart pozwolił, a co. Niech nie mają olbrzymów za jakichś głupoli największych, Opsa też ma poczucie humoru. Jak chce, to potrafi. - Wyłaaaś - dodał jeszcze podobnym do wcześniejszego rykiem.

wchodzimy do szafki, tam wykonam atak + podsumuje turę


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kamienny most - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]29.10.21 23:49
Ostatnie zaklęcie mające uchronić ich przed ostatnim atakiem ze strony nieprzytomnego olbrzyma, który spadając na ziemię mógłby ich przygnieść swoim potężnym cielskiem. Aż strach pomyśleć jakby się to dla nich skończyło. Na pewno nie byłoby to przyjemne dla nich, nie mówiąc o poważnym uszczerbku na zdrowiu lub nawet utracie życia. Nie potrafił sobie tego wyobrazić. Nigdy przedtem nie został przygnieciony przez nieprzytomnego olbrzyma. I oby nigdy nie został. Aczkolwiek taki koniec być może zagwarantowałby mu pośmiertne miejsce w talii kart z czekoladowych żab. Czarodzieje zranieni czy zabici przez olbrzymów w bezpośrednim starciu się zdarzali, ale dotąd nie słyszał, by któryś z nich zginął przygnieciony cielskiem nieprzytomnego olbrzyma.
Chyba wszyscy się zgodzą, że walka dobiegła końca. Przeniesienie olbrzyma w tym stanie będzie trudniejsze niż myślałem — Stwierdził z pewną ulgą, że to się stało. Nie spadł im włos z głowy. Jednocześnie czuł się naprawdę źle z tym, co miało miejsce. Użyte przez niego zaklęcia raniły olbrzyma, ale nie zdołały go zabić. Zaklęcia rzucane przez jego towarzyszy zadały gigantowi znacznie poważniejsze obrażenia. W ogólnej perspektywie one znacząco utrudniały mu realizację opracowanego przez niego planu, Był to dobry moment na to, by zastanowić się nad tym wszystkim, co miało miejsce i co dalej zrobią, jak to będzie wyglądać.
Incarcerous — Wycelował raz jeszcze końcem różdżki w olbrzyma, chcąc wyczarować potężne liny, które skrępują leżącą bez przytomności istotę. To akurat robił dla ich bezpieczeństwa. To zapewne nie powstrzymałoby olbrzyma na długo, ale na chwilę obecną powinno wystarczyć. Łatwiej też będzie zauważyć, jeżeli olbrzym się ocknie i będzie próbował się wyswobodzić z więzów.
Powinni dotrzeć do tamtego obozu uchodźców i porozmawiać z tymi ludźmi, zapytać o to czego potrzebują oraz pomóc im w dotarciu do celu. Olbrzym olbrzymem, jednak zagrożeń może być więcej. Zwłaszcza ze strony ludzi.

Rzut k100 na Incarcerous (ST 50)
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kamienny most [odnośnik]29.10.21 23:49
The member 'Volans Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 29
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kamienny most [odnośnik]04.11.21 21:16
- Wycofajmy się. - powiedziała krótko, kiedy Protego Totalum rozbłysło wokół nich. Powoli, krok za krokiem udało im się dotrzeć na miejsce na które nie miało już spaść cielsko olbrzyma. Wzięła wdech w płuca, by po chwili wypuścić je z płuc. Wygrali. Jasne tęczówki przesunęły się po cielsku olbrzyma. Oczy na krótką chwilę zmrużyć. Wygrali walkę, ale to jeszcze nie był koniec. Wsadziła dłonie w kieszenie płaszcza, cofając się kilka kroków do tyłu, kiedy nagle poczuła się słabiej. Przystanęła, biorąc głębszy wdech zimnego powietrza. Musiał za to odpowiadać nadmierny wysiłek. Innej opcji nie dostrzegła - a może nie spodziewała się zwyczajnie. Głos Volansa zwrócił jej tęczówki na niego, nic jednak nie zmieniło się w jej twarzy. Pozostała bez większego wyrazu, nie odbijając żadnej konkretnej emocji.
- Nie przejmuj się tym. - powiedziała do niego. - Zajmiemy się tym z Kieranem, jak uzgodniliśmy. - przypomniała mu próbując nie wdawać się w niepotrzebne dalsze dyskusje. Decyzja co do tego, co stanie się z olbrzymem już zapadła. Nie mieli ani czasu ani środków, ani miejsca, do którego mogliby go przetransportować. A same olbrzymy sprzymierzyły się z Rycerzami Walpurgii. Nie zamierzała jednak wyprowadzać Volansa z błędu. - Sprawdzisz co z Mare? - zadała pytanie. - W sensie - lady. - poprawiła się zaraz zerkając w stronę lasu. Ostatecznie, to on ją tutaj przyprowadził ze sobą. Zaskoczyła jej obecność. Nawet, jeśli oddaliła się do obozu uchodźców, kiedy oni walczyli, wszystko mogło pójść całkowicie nie tak. Trudno było powiedzieć, że sam obóz był bezpieczny. A jeśli oni by zawiedli, olbrzym mógłby skierować swoje kroki właśnie tam. Do bezbronnych ludzi i lady, która mogła wlać nadzieje w serca innych ludzi. Plan miał luki, ale szczęśliwie dla nich, tę potyczkę wygrali. Wystarczyło jedynie doprowadzić sprawę do końca. Przesunęła raz jeszcze spojrzeniem po cielsku olbrzyma, by zaraz jasne spojrzenie odnalazło Szefa Biura Aurorów. Potrzebowali szybkiego i skutecznego planu. Nie obawiała się możliwej konfrontacji, ale nie widziała potrzeby by samej ją prowokować - czy gorzej, wdawać się w walkę o coś, co musiało zostać zrobione. Oboje z Kieranem byli Gwardzistami, ale nie zdecydowali się przejść Próby, by piastować stanowisko. Zdecydowali się być tymi, którzy będą w stanie podjąć ciężkie decyzje - ale nie tylko podjąć, ale i wykonać. Jej ręce już od dawna spływała krwią. Nie szukała dla siebie przyszłości, gotowa zginąć i zabić, jeśli to było właśnie potrzebne.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kamienny most - Page 2 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Kamienny most [odnośnik]13.11.21 18:59
Gdy inkantacja zaklęcia opuściła jej usta, a ręka, podobnie różdżce pozostała głucha na magię, która powinna przez nie przepłynąć, brwi lady Greengrass ściągnęły się do środka, tworząc pomiędzy sobą pionową zmarszczkę. Nie unosiła jednak wzroku na dziecko, ani jego matkę, nie cofała także różdżki. Nie chciała póki co tłumaczyć się z nieudanego zaklęcia, odrobinę wykorzystując fakt, że miała przed sobą mugoli. Mugoli, którzy najprawdopodobniej nie wiedzieli, że rzucane przez czarodziejów zaklęcia mogły się po prostu nie udać. Dlatego też podjęła kolejną próbę, tym razem mówiąc nieco głośniej i wyraźniej. Tak, by nazwa zaklęcia rozbrzmiała nieco głośniej niż dziecięcy kaszel, jakby próbowała dodać odwagi cierpiącemu maleństwu, jego matce, a wreszcie i samej sobie.
Anapneoinkantacja wybrzmiała, a ledwie ułamek sekundy później Mare wiedziała, że wreszcie wszystko potoczyło się tak, jak powinno od samego początku. Najpierw przyjemne, ciepłe mrowienie rozlało się po prawej ręce, w której trzymała różdżkę z eukaliptusowego drewna. Nie zdążyła nawet mrugnąć gdy to samo dziecko, które wcześniej miało trudności z oddychaniem, nabrało wreszcie większego oddechu. Niedługo później Mark, wciąż z dłońmi uniesionymi ku górze, przechylił się nieco do przodu, by finalnie wyrzucić z siebie spory fragment żółtej flegmy, odbijającej się kolorem wśród bieli śniegu niedaleko miejsca, w którym siedział.
Mare nie pozwoliła sobie jednak na moment radości z udanego zaklęcia; wiedziała bowiem, że podobna wydzielina nie mogła być czymś, co można było uznać za powód przypadkowego zachłyśnięcia. Nie było to ciało obce, chłopiec nie zakrztusił się na przykład kawałkiem pieczywa, czy czegokolwiek, co można było mu podać do jedzenia. Zmiana ta oraz charakterystyczny, ropny zapach, który dotarł wreszcie do jej nozdrzy, podpowiadał, że nie było bezpiecznie pozostawiać go w mrozie. Nawet ciepłe ramiona matki, która zapewne zrobiłaby wszystko, by uratować swe dziecko od zimna, mogły nie wystarczyć.
— Pani dobrodziejko, ja pani bardzo dzięku— — kobieta zaczęła mówić, lecz otwarta dłoń Mare uniosła się prędko ku górze, stanowiąc sygnał, by zaprzestać wylewnych podziękowań. Nie było na to czasu.
— Pani syn jest chory — oznajmiła, wreszcie pozwalając sobie na zmianę mimiki twarzy. Teraz jej zielone oczy skupiły się na twarzy kobiety, próbując utrzymać z nią kontakt wzrokowy. Musiała używać słów prostych, łatwych do zrozumienia, lecz również na tyle dosadnych, aby nie pozostawiać żadnej wątpliwości dotyczącej stanu zdrowia dziecka. — To, co wypluł, wygląda i — co gorsza — pachnie ropną wydzieliną. Gdy tylko dzielni czarodzieje uporają się z olbrzymem, proszę, żeby udała się Pani ze mną do miasta Derby. Znajdziemy Markowi lekarza i zaopiekujemy się państwem.
Ostatnie słowa powiedziała zdecydowanie głośniej, kierując je do pozostałych zgromadzonych w obozowisku. Mówiąc to, uniosła się z klęczek, na których znajdowała się dla lepszego dostępu do dziecka. Mark wtulił się w płaszcz swej matki, zaś Mare raz jeszcze wystąpiła do środka kręgu, który stanowił granice przestrzeni zajmowanej przez uchodźców.
— Jeżeli ktokolwiek z państwa potrzebuje opieki medycznej, znajdzie ją w Derby. Nie wiem, dokąd chcą się państwo dostać, lecz nie mogę pozwolić państwu na dalszą drogę bez możliwości uzupełnienia zapasów, naprawy wozów oraz przynajmniej krótkiego odpoczynku i szansy na wyleczenie — zapasów nie mieli zbyt dużo; wojna, polityka i zima — ta trójka skutecznie uniemożliwiła dostęp do stałych dostaw, lecz ludność Derbyshire oraz miasta Derby była hojna, znała poczucie wspólnoty. Wspólnoty, której zbudowanie stało się dla Mare priorytetem od czasu tragicznych wydarzeń w Staffordshire.
— My... My uciekamy z Notthinghamshire, widzi pani dobrodziejka... Tam nam grozi śmierć od czarodziejów, tutaj od olbrzyma... My chyba... chyba nie mamy gdzie iść... — nie spodziewała się tak roztrzęsionego tonu od mężczyzny, który jako pierwszy podjął z nią dialog. Wydawał się być naprawdę poruszony i ta krótka wypowiedź sprawiła, że i Mare poczuła nagle nieprzyjemną falę zimna. Tym właśnie była wojna; próbą ucieczki od jednej śmierci do drugiej, okrucieństwem, które kładło się cieniem na wspaniałej i długowiecznej historii wpółistnienia nacji magicznych i niemagicznych. Dłoń zacisnęła się na różdżce pewniej, odruchowo poprawiła chwyt.
Notthinghamshire.
Ród Nott tańczył na ludzkiej tragedii.
— Ale odpoczynek to nie jest zły pomysł — zza jej pleców dobiegł głos kogoś, kto musiał być już człowiekiem starszym. I właśnie tak było. Gdy Mare odwróciła się do mówiącego człowieka, zastała zgarbionego staruszka o włosach w kolorze mleka. — Zwłaszcza że Mark jest chory, nie możemy dziecka ciągnąć umyślnie chorego... A i ja bym ogrzał stare kości, wyspał się wreszcie pod sklepieniem innym, niż to — pomarszczona dłoń uniosła się w górę, wskazując jasnoszare niebo. Mare przełknęła cicho ślinę, próbując trzymać emocje na uwięzi.
— Moje zaproszenie jest w dalszym ciągu aktualne. Jako lady tych ziem obiecuję, że nie zostawię państwa samych sobie. Jeżeli zechcą państwo pozostać w Derbyshire, nie będzie z tym żadnego problemu. Proszę tylko o rozsądną decyzję. Pod opieką mej rodziny są państwo bezpieczni.
Bezpieczeństwo, słowo to ciążyło jej na sercu, bowiem naprawdę chciała pozytywnie wpłynąć na los tych ludzi. Byli już zdecydowanie zbyt mocno naznaczeni wojenną tragedią. Choć nie stanowili grona mieszkańców jej ziem, znaleźli się na nich i z tego powodu czuła się za nich odpowiedzialna. [bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mare Greengrass dnia 21.11.21 0:04, w całości zmieniany 1 raz
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26/27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
it takes grace
to remain kind
in cruel situations
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341
Re: Kamienny most [odnośnik]20.11.21 23:16
Przytaknął skinięciem głowy wypowiadającej te słowa Justine. Zdecydowanie należało się wycofać z pola rażenia. Kwestia przenosin olbrzyma wyraźnie zaprzątała mu głowę i łatwo było powiedzieć Nie przejmuj się tym. To było coś, czym bardzo trudno było mu się nie przejmować. To przecież był jego pomysł i poczuwał się do udziału w jego ostatnim etapie. Było to dla niego ważne.
Poradzicie sobie? — Zwrócił się do nich z zmartwieniem. O nich i zarazem o tego olbrzyma. Nadal podtrzymywał to, że olbrzym to humanoidalna, obdarzona pewną inteligencją istota. Nie powinno się ich zabijać. Schował różdżkę.
Sprawdzę — Odparł z pewną dozą... niechęci. Niezbyt mu to odpowiadało, jednak ktoś musiał się tym zająć. Westchnął ciężko. Sięgnął po leżącą na śniegu miotłę. Po tym jak otrzepał ją ze śniegu, przełożył jedną z nóg przez jej trzonek, chwytając go pewnie prawą dłonią. Mocno odbił się od podłoża, wznosząc się coraz wyżej w powietrze. Gdy osiągnął odpowiednią wysokość raz jeszcze obejrzał się na Justine i Kierana, by polecieć w stronę lasu. Wypatrywał obozowiska uchodźców, a kiedy je znalazł, stopniowo obniżał lot i w końcu wylądował miękko na śniegu. Zszedł z miotły. Ułożył miotłę na prawym barku. Nadszedł w momencie, kiedy lady Greengrass przemawiała uchodźców. W pierwszej chwili miał wrażenie, że się przesłyszał. Dlatego uniósł brwi i zacisnął wargi w wąską linię, przełykając tę gorzką pigułkę i to, co miał już na końcu języka. Nie uczynił tego przez wzgląd na kobietę, którą niechętnie przyprowadził, ale przez na to, by publicznie nie okazać niezgodności w szeregach sojuszników Zakonu Feniksa.
W dwudziestym wieku ludzie nie potrzebowali bezpośredniego, oficjalnego zaproszenia wystosowanego przez lokalną arystokratkę, niebędącą w rzeczywistości osobą decyzyjną. Nie żyli w średniowieczu i zdecydowanie nie należało ich określać mianem poddanych Greengrassów. Czas arystokracji musiał wreszcie dobiec końca, a wraz z nimi w zapomnienie powinny odejść te wszystkie przestarzałe tradycje i poglądy, stojące na drodze nowoczesności. Miał tego kolejny przykład. Niezależnie od popieranej strony konfliktu arystokracja była taka sama.
Lady Greengrass nie mogła też i nawet nie powinna obiecywać im, że będą bezpieczni. W Nottinghamshire nie byli. W Derby też nie będą. Wszak byli otoczeni przez wroga. Lady Greengrass nie wspomniała nic o zapewnieniu tym ludziom mieszkań, ubrań, żywności czy pracy. Wsparcie okazywane ciepłym słowem było ważne, ale w pierwszej należało zadbać o ich materialne potrzeby.
Widzę, że wszystko w porządku z panią. Olbrzym został pokonany. Justine i Kieran przeprowadzą ostatni etap — Odparł, kiedy zapanował nad mimiką twarzy i przeszedł do meritum. Uchodźcy na pewno odetchną z ulgą, aczkolwiek lepiej nie mówić im o przenosinach olbrzyma.[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Volans Moore dnia 28.11.21 18:38, w całości zmieniany 2 razy
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kamienny most - Page 2 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Kamienny most
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach