Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Port Newquay
AutorWiadomość
Port Newquay [odnośnik]18.11.21 18:44
First topic message reminder :

Port Newquay

Newquay jest niewielkim miasteczkiem nadmorskim, wyróżnia je jednak to, że posiada największy w Kornwalii port morski. Całe hrabstwo zwykło korzystać z usług tego miejsca. Większość dostaw trafiała właśnie tutaj, w lepszych czasach port był ważnym punktem eksportu. Poza portem miasteczko posiada piękne, piaszczyste plaże, z których można korzystać w wolnym czasie, oraz sporo tradycyjnych pubów. W sezonie letnim przybywało tu sporo turystów, jednak od czasu odcięcia Półwyspu miasto opustoszało, a port znacznie podupadł.

[bylobrzydkobedzieladnie]
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Port Newquay [odnośnik]20.01.22 22:08
Nie dało się pomylić Justine z kimś innym. Nie przyglądała jej się może zbyt uważnie, jednak tatuażu nie dostrzegłby pewnie jedynie ślepy. Zdawała sobie sprawę, że to musi być ona. Ostrożności nigdy za wiele, także rozumiała sposób postępowania Tonks.
Pozwoliła sobie wprowadzić kobietę nieco w sytuację, której dotyczyło spotkanie. Miała nadzieję, że zrozumie, gdzie leży problem. Musiała pomóc okolicznym rybakom, zaangażowała już w to przedsięwzięcie sporo osób, Justine była kolejną którą prosiła o wsparcie i ponownie nie odmówiła. Cieszyło ją to, że rodzina Macmillan ma tylu przyjaciół, którzy chcą pomóc z ich problemem. - Przygotowaliśmy już nieco to miejsce. Kilka dni temu byłam tutaj z innymi, którzy odcięli całkowicie Zatokę od otwartego morza, dzięki czemu te stworzenia nie będą mogły się stąd wydostać. Prędzej, czy później wyłapiemy je wszystkie. Zostało również nałożone zaklęcie, które imituje śpiew wielorybów, których się boją, co powinno nam nieco ułatwić sprawę.- postanowiła opowiedzieć nieco więcej o krokach, które już zostały wykonane, aby rozjaśnić Justine do czego jej potrzebowała.
- Moim zdaniem, najłatwiej będzie je wyłowić na miotłach. Nie ma sensu nurkować, w wodzie będziemy dla nich łatwiejszymi celami. Mogłabym spróbować transmutować wodę w zatoce, po kolei, dzięki czemu nie będą miały zbytnio pola do manewru. Wtedy będzie można je wyłowić, najlepiej później rzucić na ląd, gdzie bez wody zaczną schnąć, nie będą mogły nas skrzywdzić.- spoglądała na kobietę, miała nadzieję, że rozumie o co właściwie jej chodzi. - Będziemy musiały wykonać kilka takich serii, sieć jest spora, ale tych stworzeń również jest tutaj dosyć sporo, powinnyśmy się uwinąć w kilka godzin. Mam nadzieję, że nie jest to dla Ciebie problematyczne?- spojrzała jeszcze na swoją towarzyszkę, aby się upewnić, że wszystko jest jasne. - Czy masz jakieś pytania, niejasności?- wolałaby, żeby wiedziała na czym stoi. - Jeśli nie, to możemy siadać na miotły, każda z nas złapie po jednej stronie sieci i będziemy mogły zacząć je wyławiać.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Port Newquay [odnośnik]26.01.22 1:15
Znak, który pozostawił na niej po sobie Azkaban, nie był duży, choć na tle jasnej skóry z odpowiedniej odległości mógł przyciągnąć czyjeś spojrzenie. Nie starła się go specjalnie zakryć włosami, ale miała je na tyle długie, by chwilami go przykrywały. Nie chowała tutaj twarzy, więc nie dbała też o to, czy ktoś dostrzeże tatuaż. Zdążyła już nawyknąć do spojrzeń. Wyczuwała je na sobie, niektóre posiadające w sobie z pewnością obawę, może nawet strach. Ciekawość, zainteresowanie. To wszystko splatało się ze sobą. Były momenty w których dbała o to, żeby przemknąć niezauważenie. Ale tym razem, na ziemiach Macmillanów nie zadbała o to, zwłaszcza, że Prudence w swojej wiadomości nie wspomniała by powinna. Sama też musiała posiadać pewną rozpoznawalność na tych ziemiach, jako ich pani. Gdyby sprawa miała potrzebować pewnego rodzaju… anonimowości z pewnością dowiedziałaby się wcześniej. Przystanęła obok, zadając konkretne pytania. Na zwierzętach magicznych znała się tyle o ile i właściwie, więcej jej nie było potrzeba.
Słuchała wprowadzenia w ciszy, chcąc zrozumieć gdzie leżał problem i jakie jego rozwiązanie zaplanowała stojąca obok niej kobieta. Bo jakieś musiała mieć, prawda? Justine nie była żadną pomocą w kwestii planowania tego w jaki sposób wyłapać te szkodniki. Zwyczajnie nie znała się na nich na tyle, by opracować skuteczny plan. Gdyby zajmowała się tym sama, nie była pewna w jaki sposób by do tego podeszła. Jej brew drgnęła lekko, ale słuchała dalej. Jej zdaniem? Czyli pytała o jej czy przedstawiała plan. Nie była pewna, ale milczała.
- Transmutować w co? - zapytała marszcząc odrobinę nos, nie do końca rozumiejąc co miała na myśli. Słuchała dalej. Powstrzymując jedną z myśli, że na ten moment wychodziło, że właściwie mógł to zrobić każdy. Czemu znajdowała się tutaj ona? Skoro już była, mogła wykonać zadanie. - Musisz mnie instruować. - powiedziała tylko zamiast tego. Uwinąć się z tym jak najszybciej. Uratować ody i rybaków pozwalając im wznowić handel. Taki był w tej chwili cel. Może przy okazji nie wpaść do wody. Było zimno, więc nie należałoby to do zbyt przyjemnych przeżyć.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Port Newquay - Page 3 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Port Newquay [odnośnik]27.01.22 22:05
Macmillan jakoś nigdy specjalnie nie przyglądała się pamiątce Justine z Azkabanu, wiedziała o tym, że po prostu jest. Nie wypytywała, nie były ze sobą na tyle blisko. Znały się nieco, jeszcze z czasów Hogwartu i tyle, nie łączyła je żadna bliska relacja. Tym bardziej cieszyło ją to, że Tonks nie odmówiła jej pomocy.
Prudence nie uważała, że powinny w tym miejscu się ukrywać, kamuflować. W końcu znalazły się w jej rodzinnych stronach, w Kornwalii było bezpiecznie - przynajmniej jak na razie. W końcu wróg mógł pojawić się w każdym momencie, jednak sojusze jakie nawiązała jej rodzina, oraz lokalizacja ich ziem zapewniały im ochronę. Było w tym nieco szczęścia.
Ona nie lubiła narzucać swojej opinii, była przyzwyczajona do tego, żeby proponować, w zasadzie zawsze musiała pytać kogoś o zdanie, może stąd wynikał sposób w jaki mówiła o tym, co myśli. Starała się patrzeć na opinię innych, może upewniać się, że również to widzą, niezbyt mocno wierzyła w swoje zdolności przywódcze, może czas to zmienić?
- W parę wodną, mogę pozbyć się wody na kilka chwil, one potrzebują wody do życia, nie będą wtedy niebezpieczne.- Odpowiedziała Just na pytanie, które zadała. Czy każdy mógłby zrealizować z nią to zadanie? Może niekoniecznie, słyszała o talencie Tonks, ponoć była bardzo uzdolnioną czarownicą, Prudence potrzebowała dzisiaj, tutaj, właśnie kogoś takiego.
- Na razie uważam, że możemy spróbować wyłowić ich, jak największą ilość korzystając z sieci, tak zwyczajnie, łap za jedną stronę.- podała brzeg sieci Justine. Sama zaś złapała za drugi koniec. Usiadła na miotłę, czekając, aż Tonks zrobi to samo. Zapewne również nie zajęło jej to zbyt wiele czasu. Wzbiły się w powietrze.
Nie tak łatwo było się zsynchronizować. Potrzebowały chwili, aby lecieć w miarę równo. - Możemy zanurzać sieć, zlećmy nieco niżej, blisko wody, tylko uważaj bo one mogą nas zaatakować.- krzyknęła jeszcze do swojej towarzyszki, nie chciałaby, żeby Tonks wpadła do wody. Nie wiedziała nawet, czy umie pływać. - Teraz!- krzyknęła, po czym sama zleciała niżej, aby zanurzyć swoją stronę sieci. Skupiała się na swoich ruchach, nie patrzyła, czy Justine robi to samo, miała nadzieję, że tak jest. Siatka znalazła się pod wodą, kiedy leciały przed siebie kilka stworzeń w nią wpadło, nie dało się tego nie odczuć, gdyż siatka była zadecydowanie dużo cięższa. - Podnosimy i lecimy w stronę brzegu!


1-33- marmit wyłonił się z wody, jednak nie zdołał nikogo dosięgnąć
34- 66 marmit wyciągnął mackę i ruszył nią miotłę Justine
67- 100 marmit wyciągnął mackę i ruszył nią miotłę Prudence

1-5 spadła z miotły
6-10 tylko się zachwiała


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Port Newquay [odnośnik]27.01.22 22:05
The member 'Prudence Macmillan' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 8

--------------------------------

#2 'k10' : 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Port Newquay [odnośnik]01.02.22 0:19
Transmutowanie wody w parę wodną? Przeniosła spojrzenie na zbiornik wodny mrużąc odrobinę oczy. Była to jakaś myśl. Zastanowiła się chwilę, ale czy nie oznaczało to jednocześnie w jakimś stopniu oczyszczenia zbiornika z wody? A chyba nie na tym im zależało. Chyba, że dało się parę wodną zmienić na powrót w wodę. Wtedy… wtedy może i by to było wyjście. Ale nigdy nie przykładała się bardziej do transmutacji. A może powinna? Tylko nigdy nie było czasu. Między pochylaniem się nad tomiszczami traktującymi o opcm i urokach, przyswajaniem informacji o zabezpieczeniach, rozpracowywaniem konfiguracji magicznych składających się na te najtrudniejsze zwyczajnie brakowało jej czasu na więcej. Podziwiała ludzi o obszernej - a może nie tyle obszernej, co zaawansowanej wiedzy w wielu dziedzinach. Sama wiedziała wiele - a może bardziej, po trochu większości. Miała wiedzę, ale nie rozbudowaną i z pewnością nie specjalistyczną. Coś zawsze było kosztem czegoś.
- Jak uważasz. - skwitowała krótko, ostateczną decyzję co do pary wodnej pozostawiając komuś, komu - jak jej się zdawało - wiedział więcej w tym temacie. Choć prawdę powiedziawszy poza tym, że Prudence znała się na wodnych stworzeniach i należała do Macmillanów nie wiedziała nic więcej. Widocznie różniła się od innych znanych jej kobiet z rodów promugolskich. Chociaż wizja Mare łapiącej na miotle mermity w sieć wydała się interesująca. Może kiedyś uda jej się ją na to namówić?
- Tak zróbmy. - zgodziła się, kiedy kobieta przedstawiła plan, a raczej to, od czego chciała zacząć. Złapała za brzeg sieci zgodnie z instrukcją. Dochodząc do wniosku, że całość planu choć brzmiał dobrze, mogła… rozbić się o jej wątłą posturę i brak siły. Ile tak właściwie ważyły marmity? Nie miała zielonego pojęcia. Mimo to wzbiła się w powietrze lecąc z boku Prudence wyznaczonym przez nią torem.
- Dobrze. - odpowiedziała krótko, dając znać, że przyjęła do wiadomości przekazane informacje. Czując się mniej niż bardziej przygotowaną. Mimo to teraz było już za późno. Kiedy Prudence dała znak zleciała niżej starając się dotrzymać jej kroku. Zacisnęła mocniej dłoń na trzonku miotły, w myślach stwierdzając, że jednak mimo wszystko powinna była poprosić Moore’a o kilka wskazówek i instrukcji. Przy okazji podbudowała by jego ego. Zacisnęła wargi, skupiona na celu. Na dotarciu do brzegu. Tylko tyle, albo aż. Cóż, było to na pewno coś innego od tego, co znała i robiła. Tego jednego była pewna. Zależnie od finalnego efektu Vincent albo ją zabije, albo pogratuluje. Wszystko miało się jeszcze okazać.

1-33- marmit wyłonił się z wody, jednak nie zdołał nikogo dosięgnąć
34- 66 marmit wyciągnął mackę i ruszył nią miotłę Justine
67- 100 marmit wyciągnął mackę i ruszył nią miotłę Prudence



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Port Newquay - Page 3 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Port Newquay [odnośnik]01.02.22 0:19
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Port Newquay [odnośnik]02.02.22 22:12
Transmutacją wody w parę wodną zdarzało jej się już walczyć z innymi morskimi stworzeniami. Było to krótkie rozwiązanie, jednak całkiem efektywne w pewnych momentach. Tutaj wolała jak na razie zacząć inaczej. Marmitów było zbyt wiele, ale również akwen był dosyć spory na takie rozwiązanie, łatwiej podejść do tego zadania w inny sposób. Może niepotrzebnie myślała na głos? Miała jednak tendencje do tego, że mówiła to, co jej ślina na zęby przynosiła. Powinna się tego oduczyć, bo wprowadzało to zamieszanie, które mogło być mylące.
Miała świadomość, że nieco się różni od wizerunku typowej szlachcianki. Zresztą przez swoje pochodzenie dosyć często nie była traktowana poważnie, raczej mało kto wierzył w jej umiejętności. Była to tego przyzwyczajona. Na przestrzeni lat musiała udowadniać, że nie są to tylko kaprysy damy, a faktycznie jej pasja, dla której naprawdę była w stanie się poświęcić.
Skoro Justine jej przytaknęła i złapała sieć w ręce, mogły działać. Najwyraźniej nie najgorzej się skoordynowały, bo udało im się zanurzyć sieć i złapać w nie trochę stworzeń, które uprzykrzały życie rybakom. Na ich nieszczęście w zatoce znajdowały się nie tylko młode osobniki, te bowiem były raczej nieszkodliwe. Gorzej z tymi dorosłymi, które nie miały problemu z pozbawieniem życia ludzi. Cóż bowiem miały poradzić biedne stworzenia, że przysmakiem dla nich były ludzkie mózgi?
Udało im się wznieść nad wodę z siecią pełną stworzeń... jednak nie mogło pójść zbyt prosto. Miotła Macmillan przestała z nią współpracować, zaczęła ciągnąć ją w dół. Kobieta straciła nad nią panowanie. - - Na brodę Merlina.- burknęła pod nosem tuż przed tym, jak jej nogi dotknęły wody. Jeszcze chwila i wyląduje w zatoce, zdecydowanie tego nie chciała. Sięgnęła po różdżkę, w drugiej ręce zaś trzymała nadal sieć, wszystko tylko, żeby jej nie puścić, a na miotle starała się utrzymać jedynie siłą nóg. - Lancea!- krzyknęła i machnęła różdżką nieco nieudolnie. Niestety nie udało jej się wyczarować włóczni, którą miała zamiar uderzyć stworzenie. Marmit nadal wciągał ją do wody. Jej stopy już poczuły, jak przyjemna jest woda w styczniu. Zaczęła panikować, bo zdecydowanie nie chciała pływać wśród morza pełnego marmitów. Musiały pokonać mamę marmita, żeby poradzić sobie z resztą. -- Musimy go unieszkodliwić, wtedy reszta będzie łatwiejsza do pokonania!- powiedziała jeszcze do Just, która najwyraźniej miała od niej nieco więcej szczęścia.

em 49/50



I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Port Newquay [odnośnik]06.02.22 20:18
Nie do końca potrafiła zrozumieć powód swojej obecności tutaj. Ale nie kwestionowała jej. Skoro już była na miejscu, mogła pomóc Prudence w tym, czego się podejmowała. Usłyszenie, że całość ma zająć kilka godzin uniosło lekko jej brwi, ale nic nie powiedziała. W końcu zgodziła się, choć do całości wewnętrznie podchodziła nieco sceptycznie. Nie znała się na połowach, nie znała się też na magicznych stworzeniach. Mimo to złapała za sieć. To nie mogło być aż tak skomplikowane, skoro Prudence postanowiła osobiście zająć się sprawą. Co prawda, nie do końca tego od niej oczekiwała, kiedy mówiła jej o Zakonie. Potrzebowali lordów i lady po swojej stronie, żeby Ci mogli pomóc im pośród ludności, zapewnili ich, że dobro nadal jest i walczy o to, by świat nie pokrył mrok. Co więcej po to, cóż, nie ma co ukrywać, że posiadali większe możliwości finansowe. Początkowo wszystko szło odpowiednio. Sieć zanurzyła się w wodzie a one w jednostajnym tempie poruszały się naprzód. Czując jak łapią się w nie stworzenia, a sieć opiera się coraz mocniej. Coraz bardziej. Zaczynała ją boleć ręka. Ale nie mogła nic z tym zrobić, zmienić ich nie było jak, drugą musiała trzymać się miotły, żeby nie zlecieć do mroźnej wody w środku stycznia. I wtedy w połowie drogi szczęście postanowiło je opuścić. Marmit zaatakował miotłę kobiety. Zatrzymała się, obserwując jej poczynania, ale kiedy jej zaklęcie nie zadziałało, a sprawa z każdą chwilą przyjmowała coraz gorszy obrót wiedziała, że nie ma już innego wyjścia. Puściła sieć - życie szlachcianki było ważniejsze, niż kilka marmitów. Wyciągnęła z kieszeni różdżkę i skierowała ją w stronę stworzenia, które zdawało się bardziej niż ruchliwe. - Petryfikus Totalus. - zaklęcie świsnęło obok stworzenia. - Petryfikus Totalus. - tym razem zrobiło to samo, ledwie milimetry obok. Zacisnęła wargi wyraźnie już zirytowana. - Petryfikus Totalus. - powtórzyła raz jeszcze z mocą. Trzymając równie mocno różdżkę, co miotłę. Tym razem zaklęcie trafiło w stwora, który spetryfikowany spadł do wody. Prudence i jej miotła znów były wolne od mackowego stworzenia, ale sieć którą upuściła uwolniła złapane marmity. - Na brzeg. - powiedziała do niej, chowając różdżkę i pochylając się na miotle, żeby dolecieć do brzegu na którym zeskoczyła z miotły. Uniosła ręce, żeby założyć za ucho jasne kosmyki włosów. - Posłuchaj, sądzę, że nie jesteśmy odpowiednie do wykonania tego zadania. - zaczęła, kiedy obie znalazły się już na brzegu. - Accio siecć. - rzuciła zaklęcie, przywołując pozostawioną w wodzie rzecz.- Żadna z nas nie ma siły, żeby wyciągnąć te sieci. Może jedną góra dwie tury. To zadanie dla mężczyzn. - była tego pewna. Sieć pełna magicznych stworzeń, ile razy mogły taką wyciągnąć z wody? Ona przeszła szkolenie aurorskie i miała kondycję, chociaż wiedziała, że siły nie ma aż tak dużo. Nie mierzyła więcej niż metr sześćdziesiąt i nie ważyła więcej niż pięćdziesiąt kilo. A obok była szlachcianka, która nawet nie przeszła tak ciężkiego treningu mającego pomóc w utrzymaniu trudów zadania. Gdyby zginęła któraś z nich przez głupie marmity Harold pewnie zrobiłby jej burę w drugim świecie. - A nie przedstawienie dla mieszkańców. - skinęła brodę w stronę ludzi, którzy zaczynali się gromadzić żeby obejrzeć widowisko, którym zdawały się robić wraz z kontynuowaniem. - Tego wielkiego mermita spetryfikowałam z taką mocą, że nie będzie już problemem. Zatrudnij do tego rybaków, albo kogoś, kto posiada siłę i będzie w stanie udźwignąć sieć kiedy się zapełni. My jej nie mamy. - tego była pewna. Choć chciała jej pomóc i się przydać wraz z kontynuowaniem coraz mocniej rozumiała, że nie jest w stanie. One nie są. Przynajmniej nie w ten sposób. Jeśli chodziło sieć i o to, by ktoś ją pociągnął musieli to być mężczyźni, którzy biologicznie posiadali jej więcej. Jeśli najbardziej problematyczny był też duży mermit, już miał nim nie być. Leżąc spetryfikowany na dnie. Po tych słowach skinęła głową, żegnając się i odeszła.

ztx2



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Port Newquay - Page 3 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Port Newquay [odnośnik]06.02.22 22:12
15.02.1958

Justine miała rację. Co dwie wątłe kobiety mogły tutaj zdziałać? Nie sądziła, że będzie to takie problematyczne, z drugiej jednak strony, jeszcze nie było jej dane widzieć, aż takiej grupy marmitów. Nie zamierzała się poddać. W końcu większość pracy już była zrobiona. Zakończy dzisiaj ten temat. Uparła się, nie mogło więc być inaczej. Podziękowała Tonks za pomoc za petryfikację największego ze stworzeń. To na pewno sporo ułatwi. W końcu te małe wcale nie były takie groźne. Bez swojego przywódcy stada nie powinny być trudne do wyłapania.
Macmillan postanowiła zastukać do kilku drzwi. Miała świadomość, że większość z mieszkańców tego miejsca, to byli właśnie rybacy, im również zależało na tym, żeby pozbyć się problemu. Zapukała do drzwi, które znajdowały się w niewielkim domku przy porcie. Pojawił się przed nią mężczyzna, który wyglądał na takiego, co długi czas pracuje fizycznie. Na twarzy miał wiele zmarszczek, kilka blizn, nie wydawał się być przyjemnym typem. Nie przeszkodziło to jednak Prudence w tym, żeby z nim porozmawiać. - Witaj panie...- powiedziała pewnym głosem. - Jestem Lady Prudence Macmillan.- wolała zacząć od tego kim jest. - Sprowadza mnie tutaj wasz problem związany z odcięciem portu. Tak się składa, że od kilku dni pracuje nad rozwiązaniem kłopotów.- Rybak spoglądał na nią z niedowierzaniem, niby co mogła tutaj robić arystokratka? - Nie opowiadaj mnie tu głupot, co taka paniusia może wiedzieć o stworach, co w morzu żyją?- Macmillan westchnęła głośno, wiedziała, że może mieć problem, aby ich do siebie przekonać. - Wiem, że nie wyglądam, jednak posiadam pewne doświadczenie, może nie aż takie jak wy, którzy zajmujecie się połowem zapewne od zawsze, jednak sporo czasu poświęciłam na zdobyciu wiedzy o stworzeniach, które żyją w morzach. Te stwory, które Wam uprzykrzają życie to marmity, czyż nie?- starała się przekonać do siebie rybaka. - Wraz z moimi przyjaciółmi, odcięliśmy Zatokę od otwartego morza, stworzyliśmy iluzję wielorybiego śpiewu, aby odstraszyć marmity, no i wreszcie dzisiaj, spertryfikowałyśmy największego z nich.- powiedziała jeszcze do rybaka. Mężczyzna milczał, widać było, że uważnie słucha tego, co ma mu do powiedzenia. - Naprawdę zależy mi na tym, żeby Wam pomóc, w końcu nasz ród jest odpowiedzialny za te ziemie.- rzekła do niego. - Panienka faktycznie się tym zajęła, hę? Kilku obcych tu ostatnio widziałem, nie wychylałem się jednak, nie wiadomo kogo tu przywiało, ciekawe, ciekawe.- powiedział po czym ubrał na siebie zniszczony, skórzany płaszcz. -- Jestem Tom, mieszkam tu od urodzenia. Ojciec mój i dziadek byli rybakami, to i ja zostałem. Czego właściwie jeszcze ode mnie chcesz?- wyciągnął rękę i uścisnął dłoń Prudence, chociaż nie wiedział, czy w sumie tak wypada. Skąd mógł wiedzieć, skoro właściwie to nosa nie wychylał poza morze i wieś. - Pozostaje wyłowić wszystkie stworzenia, które znajdują się na odciętym terytorium. Na pewno ma pan, panie Tomie jakichś przyjaciół, pomogliby?- spojrzała na niego licząc na to, że zdecydują się pomóc. - Może i mam, może i nie. Niegłupie by to było, panienka już tyle zrobiła. Spróbuję obudzić te łachudry.- Rybak nie zwlekał. Zastukał do kilku najbliższych domów. Wyszło z nich sześciu mężczyzn. Otoczyli Prudence nie do końca wiedząc po co się tutaj spotkali.
- Nie wiem, czy Tom wspomniał, jestem Lady Macmillan, pojawiłam się w porcie, aby pomóc Wam z marmitami, którym bardzo spodobały się warunki w Zatoce. Już praktycznie wszystko gotowe, pozostaje wyłowić stwory.- opowiedziała stojąc przed mężczyznami. Starała się mówić pewnie, chociaż nie było to takie proste mając przed sobą siedmiu mężczyzn, którzy mieli zdecydowanie większe doświadczenie od niej w sprawach związanych z połowem. - Co my będziemy z tego mieli panienko, hę?- rzekł wysoki mężczyzna, który stał tuż obok Prudence. - Przede wszystkim będziecie mogli przywrócić port do świetności, powinniście wrócić do pracy jak wcześniej, handel znowu będzie kwitł.- powinno im zależeć na tym, by port ponownie zaczął działać. - Tak za darmo? Ryzykować życie, kto to widział panienko, myślisz, żeśmy głupi?- odparł Harry, który stał nieco dalej. Prudence się tego spodziewała, wcale nie tak prosto było namówić ich do działania. - Opowiem rodzinie, na pewno zostaniecie sowicie wynagrodzeni i docenieni za swoje poświęcenie, w końcu pomagacie nie tylko sobie, a wszystkim mieszkańcom Kornwalii.- będzie musiała przedyskutować w domu sprawę wynagrodzenia mężczyzn.
Rybacy popatrzyli po sobie. Najwyraźniej nagroda pieniężna przekonała ich do tego, aby zabrać się do dzieła. Lady Macmillan obserwowała wszystko z brzegu. Podzielili się na pary, skorzystali z łodzi, które stały na brzegu, na pewno było to dużo prostsze rozwiązanie od łapania stworów z mioteł. Powinna zainwestować w łódź, ułatwiłoby to jej pracę. Pary mężczyzn wypłynęły na zatokę, każda z nich wybrała sobie inny obszar do wyławiania stworzeń. Najważniejsze, to wyciągnąć tego największego, którego Tonks zdołała spetryfikować. - Powinien być bliżej lewego brzegu!- krzyknęła jeszcze, mając nadzieję, że ją usłyszą. W końcu wiatr wiał mocno, fale były wysokie, mogli niedosłyszeć. Mężczyźni zarzucali sieci, a po chwili wyławiali je pełne marmitów. Nie było w tym nic wyjątkowego, w końcu zatoka była cała pełna tych zwierząt. Tom, który był pierwszym którego poprosiła o pomoc najwyraźniej postanowił wyciągnąć największy egzemplarz, widziała z oddali, że długo się męczyli, aby wciągnąć go na łódź. Udało im się jednak. Czas mijał, mężczyźni zdążyli już kilka razy dopłynąć na brzeg z marmitami, które udało im się wyłowić. Macmillan z kolejnymi miejscowymi przygotowała skrzynie, w które mogli wrzucać stworzenia, gdy przypływali na brzeg. Trwało to sporo czasu. Prudence jeszcze przeleciała miotłą nad zatoką uprzednio rzucając zaklęcie, które pozwoliło jej zobaczyć, czy faktycznie nie ma pod taflą wody już żadnych marmitów. Wspólnymi siłami, chyba udało im się wszystkich pozbyć. Macmillan również zakończyła wszystkie zaklęcia, które pomagały im walczyć z marmitami. Musiała doprowadzić port do takiego stanu, w jakim znajdował się wcześniej, zajęło jej to dłuższą chwilę, jednak udało się.
Podziękowała okolicznym rybakom za współpracę, pojawiło ich się w porcie bowiem sporo. Zostali wyciągnięci z domów przez zamieszanie, jakie obserwowali przez okna. Każdy chciał pomóc, działali w końcu w wspólnej sprawie. Zapakowali marmity w skrzynie, Macmillan zaproponowała, aby część przerobili na jedzenie dla siebie. Na pewno im również doskwierał głód, powiedziała również, aby resztę schowali, a zgłoszą się po nie odpowiednie osoby. Będzie musiała również tu wrócić z zapłatą, w końcu obiecała, że wynagrodzi rybakom poświęcenie. Porozmawiała jeszcze chwilę z mieszkańcami portu, po czym udała się do Puddlemere.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Port Newquay [odnośnik]17.03.22 20:20
Pozbycie się zadomowionych w porcie morskich stworzeń nie należało do prostych zadań - marmity, w przeciwieństwie do ludzi, doskonale czuły się w lodowatej wodzie, sprawnie poruszając się również pod pokrywającą płycizny, lodową pokrywą. Wyłapanie ich wymagało sprytu i doświadczenia, żadnej z tych dwóch rzeczy jednak Prudence nie brakowało - schwytanie jednego z osobników pozwoliło jej na opracowanie planu, a stworzona z pomocą Castora i Thomasa barykada uwięziła je wewnątrz portu, nie pozwalając na ucieczkę. Chociaż próba wyłowienia stworzeń, podjęta przez Prudence i Justine, zakończyła się fiaskiem, to poproszenie o pomoc wprawionych w połowach rybaków okazało się strzałem w dziesiątkę - ze wsparciem silnych mężczyzn zwierzęta udało się wyłapać, a ich mięso pomogło mieszkańcom Newlyn w przetrwaniu kilku trudnych tygodni.

Problemem nękającym miasteczko wciąż pozostały jednak uszkodzone kutry rybackie oraz odcięte drogi transportu - chociaż wraz ze wzrostem temperatur śniegi stopniały, to dryfujące wzdłuż wybrzeża statki wymagały naprawy, by móc ponownie zaopatrywać port w ryby, a rozmoknięte drogi zamieniły się w błotną pułapkę, w której grzęzły zmierzające do Newlyn wozy z żywnością. Ryby znajdujące się na kutrach zepsuły się i przestały nadawać się do spożycia.

Nad miastem zawisło widmo głodu.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Port Newquay - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Port Newquay
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach