Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Błędny Rycerz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Błędny Rycerz   10.03.12 22:17

First topic message reminder :

Błędny Rycerz

Ten niewidoczny dla mugoli, trzypiętrowy fioletowy autobus przeżywa ostatnimi czasy istne oblężenie. I choć nie uchodzi za najprzyjemniejszy środek transportu, nie można odmówić mu wielu zalet - między innymi szybkości, która w dzisiejszych czasach, jest szczególnie ważna. Któż nie spieszy się do swojej rodziny, do domu? Podczas gdy Sieć Fiuu jest nieustannie kontrolowana i ulega awariom, a nie każdy czarodziej posiada licencję na teleportację, na Błędnym Rycerzu można polegać zawsze. Szaleńcza maszyna mknie po londyńskich ulicach nie mając sobie równych i nic ani nikt, nawet zwolennicy Grindelwalda, nie jest w stanie jej powstrzymać, gdy za sprawą magii dopasowuje się do szczelin między samochodami, budynkami czy innymi obiektami, by w ciągu kilku sekund pokonać horrendalne wręcz odległości.
Za dnia w jego wnętrzu porozstawiane są krzesła, zaś w nocy - łóżka. Istnieje możliwość zakupu na miejscu gorącej czekolady, butelki wody lub szczoteczki do zębów. Aby go wywołać, należy wyciągnąć nad ulicę rękę z trzymaną różdżką.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ernie Prang
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Kierowca Błędnego Rycerza; Szatan nie człowiek
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Yesterday is gone and you will be ok,
Place your past into a book,
Burn the pages, let them cook!

OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

PisanieTemat: Re: Błędny Rycerz   02.10.18 15:51

19 VIII 1956

Ernest w swej pokorze lubił wiele rzeczy, lubił też sądzić, choć sądzenie to z sądem stanowczo nic wspólnego nie miało — ani w żadnej sali nie przebywał, ani fikuśnej peruki nie posiadał, o młoteczku już nie wspominając. Ale tego, Ernest lubił więc sądzić, a sądził wiele i szczerze, a tego dnia ośmielił się nawet sądzić, że popołudnie do mu się nawet klawe trafiło. Znaczy, tak jak klawe może być popołudnie w kraju objętym stanem wojennym, a jakieś woletorty — czy woły potrafią piec torty? Musi koniecznie Bertiego zapytać! Jeszcze dziś mu sowę wyśle — i jego cielaczki siały zło oraz zniszczenie. Trochę przekichane, ale do przetrwania. Jakoś. W sumie ten nowy minister wydawał się całkiem w porządku, jaja ze stali miał, skoro ośmielił się stanąć przeciwko tym wypierdkom z arystokracji. A takie poświęcenie się zdecydowanie docenia, zwłaszcza kiedy się jest zacnym oraz uczciwym obywatelem magicznego społeczeństwa. Powracając jednak do tego klawego popołudnia — słońce świeciło wysoko na niebie, dzięki czemu wyglądał wyjątkowo intrygująco w mugolskich okularach przeciwsłonecznych, jakaś panna wsiadająca do autobusu automatycznie zaczerwieniła się na jego widok i nikt dziś nie zwymiotował, dość rzec, że było po prostu fantastycznie. Dlatego też Erniutek drogi radośnie uderzał o kierownicę w rytm puszczonej piosenki, imitując nader zręcznie perkusję, kiedy tak przemierzał malownicze i całkowicie dziurawe Walijskie drogi. Przerwał, dopiero gdy stado owiec postanowiło wyjść mu naprzeciw, a on ze skrętem oraz opon piskiem musiał wybrać trasę na około, jednak po ledwie dwóch minutach znalazł się w miejscu docelowym — jakiejś wiosce, która po wojnie się jako tako ostała, a pasażer zielony na twarzy ledwo się z pojazdu wygramolił, machając przy tym rozpaczliwie ręką na pożegnanie. Aww, Prang zawsze doceniał uprzejmych ludzi, choć na przyszłość musi powiedzieć panu Duncanowi, że macha się otwartą ręką, a nie taką w pięść zaciśniętą. No, ale kolejne wyzwanie, to kolejna przygoda! Czy jakoś tak, bo przygód to wcale nie było, a jedynie stabilna rutyna przetykana spontanicznymi atakami drzew na Błędnego. Natura bywa doprawdy okrutna, nie miał pojęcia co inni w niej malowniczego widzą.
Ląduje tego dnia jeszcze w wielu miejscach, chociaż port mógł być jego takim miejscem postoju szczególnie ulubionym, chociaż nie miała z tym nic wspólnego stęchlizna, zaległa w powietrzu, rybi fetor dobiegający od strony mętnych wód, bądź zakazane mordy grożące ci wycięciem migdałków. Nie, nie, nie, port był ulubiony, bo zazwyczaj na jego terenie zwykła krążyć — tudzież zataczać się, w zależności od nastroju — jego bratnia dusza, o ciut bardziej zwariowanych włosach niźli tych Ernestowskich.
Johny! — wita się radośnie kierowca, szczerząc białe zębiska w uśmiechu. Poważnieje zaraz, za dźwignie pociągając i wciskając kilka pokręteł. Błędny Rycerz jakby wzdycha z żalem, kurczy się w sobie, by zaraz mógł wypruć przed siebie. Kilku pasażerów krzyknęło, choć Prang był pewien, że to tylko omamy słuchowe, stanowczo nic innego — Myślę, że chciałbym być taką lamą. Nie sądzisz, że lamy są niesamowite? Spotkałem ci ja jedną lamę, jak przejeżdżałem przez Dublińskie zoo, menda strzeliła śliną jakiemuś dzieciakowi prosto w oko. Czy to nie jest super? — pyta z rozmarzeniem, choć trzeba przyznać, iż w przypadku młodzieńca był to już jakiś progres. Od chęci bycia kredensem do zostania ssakiem, zabrało mu tylko półtora roku. Jeszcze trochę, a być może uzna, że całkiem nieźle jest być nim samym. Znaczy, jak się po tym czasie okaże, że jest bajecznie bogaty i ma własną chatę, drzewo i syna. I może jakieś ciastka — Chociaż pandy rude też są niezłe, tak śpią cały czas, ale mówią, że rude to duszy nie mają, a ja nie jestem pewien, czy chcę jeszcze bardziej uszczuplać posiadane dobra — zwierzył się, trochę zadowolony, bo wiedział, że Bojczuk nie zacznie przewracać oczami, słysząc jego cudowne teorie. Nie, nie! On rozumiał, akceptował, a potem dyskretnie oraz z niezaprzeczalnym wyczuciem zmieniał temat. Jak na prawdziwego przyjaciela przystało.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Błędny Rycerz   13.10.18 14:53

Kiedy Błędny Rycerz ruszył z kopyta, to zacisnąłem palce na krawędziach siedziska, ale trwało to tylko chwilę. Chwilowy ścisk żołądka - dobrze, że przyjmowałem głównie płyny, bo w przeciwnym razie byłem pewien, że zawartość mojego brzucha wylądowałaby właśnie na przedniej szybie, a tak? Tak tylko pobladłem i przełknąłem głośno ślinę. No serio, powinienem się już do tego przyzwyczaić, ale za każdym razem gdy ruszaliśmy, reagowałem tak samo. I tak samo jak większość magicznego społeczeństwa. Później już było tylko lepiej, a ja mimo wszystko naprawdę ufałem jeździeckim zdolnościom Ernesta.
- Lamą? - pytam, zerkając na Pranga, a zaraz unoszę jedną rękę by się mocno złapać za uchwyt nad fotelem, bo z każdym zakrętem bujało mną bardziej niż na statku. Podczas sztormu. Takiego kurewnego - Co ty dajesz, serio? - śmieję się w głos - Czyli chcesz mi powiedzieć, że lamy tak po prostu, bezkarnie mogą pluć ludziom w twarze i nic?... - unoszę wysoko obie brwi - Zajebioza, to ja też bym chciał być taką lamą. - kiwam głową, a kolejne słowa Erniego sprawiają, że na nowo zerkam w przednią szybę - Tyle śpią? No ja nie wiem, Ern, spanie jest super, ale szybko by mi się znudziło. Pomyśl tylko - chciałbyś przespać całe życie, kiedy można robić tyle ciekawszych rzeczy? Chociażby... nie wiem, podróżować na przykład. - wzruszyłem lekko ramionami - Ja bym wolał być ptakiem, wtedy mógłbym polecieć gdzie chcę i kiedy chcę, albo w ogóle sobie siedzieć gdzieś w ciepłych krajach z innymi ptakami, stroszyć kolorowe piórka i jeść ananasy. O! Albo psem! Chciałbym być psem. Psy są słodkie, dziewczyny lubią psy, a ja bym się nie obraził jakby mnie jakaś ślicznotka całe dnie głaskała po brzuchu i przytulała. - mrugam do kierowcy jednym okiem, a później marszczę brwi, dumając nad czymś przez chwilę - Albo chciałbym mieć psa. Myślę, że to mogłoby wzmocnić moje szanse u niektórych panien, no wiesz, wszystkie by mówiły - o jaki piękny piesek, mogę dotknąć? A ja - tak, jasne proszę bardzo. Później bym rzucał jakąś ckliwą historyjkę, że go znalazłem gdzieś na ulicy i przygarnąłem, a ślicznotki by sobie myślały - jaki troskliwy, o rety, ideał! A ty co o tym myślisz? - pytam, bo dla mnie ta historia brzmi mega realnie, tylko faktycznie musiałbym sobie załatwić jakiegoś zwierzaka.






Powrót do góry Go down
Ernie Prang
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Kierowca Błędnego Rycerza; Szatan nie człowiek
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Yesterday is gone and you will be ok,
Place your past into a book,
Burn the pages, let them cook!

OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

PisanieTemat: Re: Błędny Rycerz   07.01.19 3:35

Czuje szarpnięcie w żołądku oraz ruch własnego ciała, wbijającego się w miękki skórzany fotel posiadający tylko jedną zieloną łatę, ładna to łata była, taka niezbyt łaciata. Skręca zaraz w boczną uliczkę, nie robiąc sobie nic z furkoczących gazet wyłożonych na straganie oraz donicy z jakimś fikuśnym kwieciem, która została postawiona dla ozdoby oraz miejsca, by można było gdzieś pety chować, a elegancko odskakującej przed potężnym pojazdem. W całym tym pędzie Ernie odczuwa wdzięczność za ciszę, której nie przerywa donośny wrzask najlepszego kumpla — bo nikt mu wierzyć nie chciał, że on na swojej robocie zna się jak nikt inny i że spóźnień, to generalnie nie było, wszystko na tip-top. Większość wolała narzekać na gwałtowne wchodzenie w zakręt, równie gwałtowne hamowanie oraz krytykowano próby zderzenia się ze ścianą, w nagłej myśli skąpanej w czerni. A przecież Ernest miał wszystko totalnie pod kontrolą, panika więc była niewskazana i brak takowej u Bojczuka, było czymś szczególnym dla Prangowego serduszka. Nie to, żeby miał się zaraz jak baba mazać, ale doceniał gest, ok?
Wyobraź sobie bracie, że widziałem jak taki mały karakan, który należał do tego typu karakanów, które mogą cię w siedzenie kopać cały czas, roześmiał się. Że go bydle opluło, to się cieszył, jakby co najmniej został osrany złotem, czy tam słodyczami. Niepojęte — wzdycha w nieznacznym podziwie dla zwierzęcia, zazdroszcząc też nieco brawury. Zerka też na mężczyznę siedzącego obok, uśmiechając się na pandy wspomnienie — No i imaginuj tak, że nigdy już nie odczuwasz zmęczenia, koniec ze zrywaniem się o świcie, to ty jesteś panem dnia i nocy! — zauważa jakże uprzejmie, również głową kiwając, bo w sumie do Bojczuka pasowało bycie ptakiem. Zarówno zwierzęcym, jak i tym mniej zwierzęcym w bardziej negatywnym znaczeniu, jak lubowały go nazywać wszystkie jego urażone ex, na których widok Ernie wolał się bezpiecznie w cień usunąć. Kobiety to urokliwe stworzenia, ale często też porywcze i zdrowo trzepnięte — To też dobra rzecz, ale spójrz na to z tej bardziej innej, bardziej nieprzyjemnej strony, że patrzy taki dzikus na ciebie i myśli, no kurde piórka niezłe, ale w sumie to bym zjadł takiego i boom! Zostajesz pieczonymi skrzydełkami na ostro, nie za fajnie — zamachał jedną ręką aż, jednocześnie drugą starając się zapanować nad kierownicą. Wcisnął zaraz hamulec, pozwalając na to, by jego nos niebezpiecznie się zbliżył do trzymanej kierownicy, a następnie uderza plecami niemalże natychmiast w oparcie. Odwraca się przez ramię — Pani Duncan, czas wysiadać! — woła, posyłając starszawej kobiecie szeroki uśmiech. Zamyka za nią drzwi i rusza dalej, tym razem wezwanie do pomniejszej wioski. Lubił mniejsze wioski, w większości miały super wyroby własne — Ryzyko jest jednak takie, że panna całkowicie by się na psie skupiła. Ty chcesz coś ten tego, jakaś randka, może sugestywne muśnięcie dłoni, a dziewczyna oczy ma cały czas zwrócone na psa. Ale pies to całkiem spoko sprawa, w sensie, wyglądają zazwyczaj poczciwie, myślisz, że Bertie i ta mała z białymi włosami mieliby coś przeciwko psu? Bo ja bym totalnie był za psem, ale trochę się boje, że by go Berta zjadła. Muszę w końcu sprawdzić, co jest tą kanapą — wzdycha strapiony Ernie, podskakując lekko na wertepach. On naprawdę Bertę lubił, nawet jeśli sprężyna wżynała mu się w niezbyt przyjemne miejsce, ale wolałby nie mieć potencjalnie śmiercionośnego mebla nie pod swoim dachem. Albo przynajmniej wiedzieć, jak opanować takowego mordercze zapędy.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Błędny Rycerz   10.01.19 21:47

- Niepojęte. - wzdycham wraz z Erniem, słuchając jego niesamowitej historii o plujących lamach i wkurzających dzieciach. I weź tu człowieku zrozum drugiego człowieka!
- Panem dnia i nocy to możesz być nawet będąc Ernestem Prangiem, kiedy ostatnio zrywałeś się o świcie? - pytam, zerkając na przyjaciela kątem oka. No bo taka prawda - ja nie wiem kiedy ostatni raz wstałem przed trzynastą i dobrze mi z tym było. Trzeba sobie tylko odpowiednio ułożyć plan dnia i pyk! Jesteś nagle królem życia.
- No już nie bądź takim pesymistą. - wywracam oczami - Niechby tylko jakiś dzikus spróbował mnie dopaść to ja bym mu pokazał gdzie raki zimują. Ja i cała moja ptasia ferajna. - śmieję się, wyobrażając sobie tę scenę. Jak swoim ostrym dziobem atakuję jakiegoś frajera, co chce sobie ze mnie zrobić pióropusz albo szal. Ale mój śmiech ginie gdzieś w głośnym pisku opon, kiedy Ernie tak nagle hamuje, a moja twarz niebezpiecznie zbliża się do szyby. Na szczęście już za moment ponownie opadam na siedzenie, uderzając plecami w oparcie i jeszcze mocniej chwytam się górnej rączki.
- Do widzenia, miłego dnia! - żegnam się z panią Duncan, odprowadzając ją spojrzeniem do drzwi. Biedna ledwo się na nogach trzymała, cała zieloniutka z wrażenia. Powracam wzrokiem do Pranga, kiedy ruszamy w dalszą drogę.
- No racja, lepiej żeby nie był słodszy ode mnie. - przyznaję, całkiem zresztą poważnie - Wyglądają na takich co lubią zwierzęta, tylko ciekawe jakby się dogadał z królikiem, czy by go nie chciał zeżreć. Myślę, że Bertie mógłby się wkurzyć jakby mu nasz pies ukatrupił zwierzątko. Na bank by nas wyrzucił na zbity pysk, a mnie się tam podoba jednak. - wzdycham smutno, bo chyba nici z pupila, albo trzeba to będzie przegadać z młodym Bottem - A właśnie a propo tej małej - miałeś już z nią do czynienia? Jakoś zawsze się mijamy. Wydaje się w porządku, ale pozory lubią mylić. - wzruszam ramionami. Z Bertiem zdążyłem już zamienić kilka słów i nawet się dogadaliśmy, ale Susanne zawsze zgrabnie mi umykała... Może właśnie dlatego, że nie zwykłem wychodzić z łóżka przed południem.
- Weź ty wywal tą kanapę, rety, znajdziemy ci nową. Wszystkich nas zeżre i tyle z tego będzie. - wywracam oczami, krzywiąc się nieznacznie. Wiedziałem, że Ern przywiązał się do tego przeklętego mebla, nadał jej nawet imię, ale na Boga! nie chciałem się bać, że jak przyjmę jakąś panienkę w jego pokoju (bo u mnie będzie zbyt syfnie) to mi ją opierdoli zanim się wezmę do rzeczy. Niefajnie by było.
- Kiedy kończysz, skoczymy na jakiegoś drinka po robocie? Ja stawiam, niech stracę. - ukradłem dzisiaj pełną sakiewkę więc mnie było stać, a co.






Powrót do góry Go down
 

Błędny Rycerz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19