Wydarzenia


Ekipa forum
Piwniczna pracownia
AutorWiadomość
Piwniczna pracownia [odnośnik]27.08.15 0:50
First topic message reminder :

Piwniczna pracownia

★★★
Zajmująca znaczną część piwnic pracownia umiejscowiona została dokładnie pod zapleczem sklepu. Jedyne okno w pomieszczeniu znajduje się na wysokości brukowanej ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Kroki przechodniów niejednokrotnie rzucają cień na niską, zakurzoną podłogę. W pomieszczeniu znajduje się stół, zazwyczaj wypełniony składnikami przeznaczonymi do eliksirów, które powinny być uprzątnięte w kredensach ustawionych pod ścianą. Pod sufitem zawieszone zostały warkocze czosnku i inne wiązanki suchych ziół, które nadają pomieszczeniu ciężkiego zapachu, potęgowanego paleniskiem pod kociołki. Do pomieszczenia mają wstęp jedynie upoważnione osoby.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:46, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Piwniczna pracownia - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]01.01.17 21:42
Wysłuchiwał jej słów z dużą dozą cierpliwości. Nie przerywał, chcąc, żeby w końcu doszła do sedna. Musiała przyznać, że cała ta sytuacja nie należała do normalnych. Pojawiła się na środku dziedzińca i zaczęła opowiadać o czyiś ideologiach niczym ktoś obłąkany. Zgadzał się z każdym jej słowem aczkolwiek wrodzona nieufność nie pozwalała mu na podzielenie się tym faktem z rozmówczynią. Na razie chciał wybadać grunt i dokładnie zrozumieć o czym mówi i co chce tym osiągnąć. Obserwował każdy jej ruch, kiedy zaczęła przechadzać się po piwnicy, jakby obawiając się o wszystkie ingrediencje i eliksiry znajdujące się na zakurzonych półkach. Nie ufał jej.
- Aliso Mulciber, czy mogłabyś mi powiedzieć więcej o swoim... Czarnym Panu? - Zapytał, gdyż zainteresowało go ostatnie wypowiedziane przez nią zdanie. Czy faktycznie chce, żeby dołączył do ich tajnego ugrupowania czy kobieta powiedziała to specjalnie, by przykuć jego uwagę? Tak czy siak jej się to udało. - Ilu was jest? - Dopytywał, bo jeżeli faktycznie miał do nich dołączyć to musiał wiedzieć o nich jak najwięcej. Nigdy nie wchodził w ciemno w interesy i tą zasadę przeniósł również na inne dziedziny swojego życia. Czuł, że to poważna decyzja i nie chciał jej później żałować. Denerwowały go wszechobecne szlamy i to, że musiał z nimi żyć na mniej więcej równych zasadach. Mimo to jeszcze nie był stuprocentowo pewny czy ta wychwalana przez Alisę grupa to to czego potrzebuje. - Dobrze. Załóżmy, że się zgadzam. Co teraz? - Skrzyżował dłonie na piersi, wciąż nie odrywając wzroku od swojej rozmówczyni. Zaprowadzi go do reszty? Uśmiechnie się tajemniczo i zniknie? Zza jego pleców wyskoczy komitet powitalny? Co się będzie działo kiedy wyrazi zgodę? Co będzie musiał robić i za jaką cenę? Bo był pewny, że gdzieś tu chowa się jakiś haczyk.
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]02.01.17 4:54
Parsknęła perlistym, dziewczęcym, krótkim śmiechem. Rozbawił ją, a ona wcale nie zamierzała się z tym kryć.
- Może jeszcze wymienić wszystkich z nazwiska w sposób alfabetyczny? - zabrzmiała nieco sarkastycznie, zuchwale. Nie było to zbyt rozsądne, lecz krwi się nie oszuka - była Mulciberem. Nie potrafiła taką nie być. Nawet jeśli, tak jak teraz, znajdowałaby się w paszczy lwa - Wystarczająco wielu by stanowić siłę mogącą zaważyć na losach znanego nam dziś świata - Zmrużyła powieki i widać było, że ze wszystkich sił starała się narzucić sobie na nowo pewne ramy by rozmówca był wstanie czuć się przy niej względnie swobodnie. Przecież dla niego tu była.
- Lordzie Burke, obracasz się w takim...towarzystwie i takim...otoczeniu, że na chwilę obecną mogę stwierdzić, że lorda wiedza o Nim, jest aż nadto dostateczna. Jego cel, rozbrzmiewające po uliczkach echo Jego dokonań i działań - to wystarczy - to wszystko Go definiowało, nie potrzebował wiedzieć na chwilę obecną nic więcej niż to co donosiła mu nokturnowa ulica.
- Teraz, zaprowadzę cię do człowieka który opowie ci więcej oraz odpowie na pytania na które ja nie mogę odpowiedzieć. Miejsce będzie usytuowane na neutralnym gruncie. Nic ci lordzie nie będzie groziło. Skoro On uważa lorda za cennego, to i my to robimy - nie była dobrym mówcą dlatego też jej zadanie ograniczało się do wzbudzenia zainteresowania i skłonienia Edgara do tego by pojawił się o właściwym czasie we właściwym miejscu. Tam czekać miał na niego ktoś bardziej biegły, ktoś kto potrafił wyplewić ewentualne wahanie, zapewnić, oczarować...może nie tak, jak to czynił sam Tom niemniej pokrewne były to umiejętności - Potem dostaniesz, lordzie, kilka dni na przemyślenie sprawy niemniej proszę mieć na uwadze, że czas nie stoi w miejscu, machina zmian ruszyła i raz odtrąconej ręki Czarnego Pana nie da się pochwycić po raz drugi - miała tego w razie konieczności dopilnować. Nie wahałaby się. Teraz jednak po prostu czekała na decyzję Buke'a, któremu oferowała złudną obietnicę posiadania wyboru, którego nie miał. Czarny Pan i tak bowiem otrzymywał to czego chciał i nie koniecznie musiało być to żywe. Wszystko jednak mogło ułożyć się w sposób wygodniejszy. Podniosła wyczekujące spojrzenie na Edgara. Idziemy? Pytały jej oczy.
Alisa Mulciber
Alisa Mulciber
Zawód : n/d
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t4076-alisa-mulciber-budowa https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/t4338-alisa-mulciber#92588
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]07.01.17 18:34
Wcale mu nie było do śmiechu, ale i tak nie zareagował na ubliżającą reakcję Alisy. Potrafił trzymać swoje emocje na wodzy tak jak każdy Burke. - Śmiałe słowa - zauważył, nieco poddając w wątpliwość jej wiarę w rzeczoną organizację. Bo co miał zrobić? Powiedzieć: oczywiście, wierzę w waszą potęgę mogącą zmienić cały świat; podskoczyć z radości i pobiec przed siebie? Denerwował się. Znał Toma Riddle'a osobiście i od jakiegoś czasu faktycznie słyszał pogłoski na temat jego dokonań. Zdawał sobie sprawę, że wizyta Alisy Mulciber jest tylko formalnością i tak naprawdę nie mógł odmówić. Teraz pozostało mu tylko granie na zwłokę i łudzenie się, że ma cokolwiek do powiedzenia, podczas gdy jego los znajdował się już w innych rękach. Dlatego też po dłuższej chwili milczenia, kiwnął głową, tym samym zgadzając się na teleportację we wspomniane tajemnicze miejsce. Nie miał innego wyjścia, ale też ciekawość nie pozwalała mu już na wykonanie kroku w tył. Nie był pewny, w jakim kierunku zmierza, i jakie będą tego konsekwencje, ale zaczął się zastanawiać, że może jednak warto? Szczególnie teraz po Sabacie, kiedy atmosfera zaczynała gęstnieć, a zaprzyjaźnione sobie rody nagle zaczynały stawać po przeciwnych stronach barykady. Wojna zbliżała się wielkimi krokami, nie można było stać pomiędzy i się jej biernie przyglądać. Trzeba było działać, więc może Alisa przybyła do niego w idealnym momencie? - Idźmy - powiedział jeszcze, choć w zasadzie nie wiedział dokąd i jak. Będą się teleportować? Użyją kominka? Czy w tamto miejsce w ogóle dało się dostać w znany mu sposób? Nie chciał dłużej tu stać skoro podobno miał spotkać się z kimś bardziej doświadczonym, może bardziej komunikatywnym i mniej butnym. W jego głowie wciąż kłębiło się wiele pytań, ale sam nie był pewny, czy w ogóle wolno mu je zadawać.
|zt
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]08.01.17 22:47
| pierwsza połowa kwietnia?

Nigdy tak długo jak dotychczas nie pochylał się nad czystą kartką pergaminu. Szkolne wypracowania, egzaminy - te pisał machinalnie, romantyczne listy do matki - te kreślił z natchnieniem, szpitalne kartoteki - te wypełniał z upiorną drobiazgowością niemalże od ręki. Teraz zaś dłoń mu drżała, choć nikt go nie poganiał i żaden ciężki oddech nie dyszał mu nad karkiem i tak oblanym strumieniem rzęsistego potu. Słowa powoli pojawiały się na blankiecie, w nierównomiernych odstępach, kilka kleksów szpeciło drogą papeterię, acz treść odsłaniała się systematycznie, wyrażając także pragnienia. Wizualizujące się w postaci krótkiej, odręcznej notki, w jakiej przesyłał jasne zamiary oraz zaręczał szczere pozdrowienia. Wydął lekko wargi w wyrazie niezadowolenia, po czym zmiął kartę i wrzucił ją do trzaskającego wesoło kominka. Żar prędko zajął papier, aż w końcu pozostała z niego wyłącznie smętne, czarne skrawki unoszące się nad paleniskiem. Jeszcze raz.
Precyzyjnie odtworzył z pamięci tekst listu, ale już pilnował, aby ręka nie ważyła mu drgnąć, by każda litera była równa i wyglądająca tak, jakby wiadomość wyszła świeżo spod prasy drukarskiej.
Powtarzał sobie: n i e jesteś desperatem. Nadal wykazywał pewność, ale kiedy spoglądał przez okno na oddalającą się sowę, znowu ruszyło go przerażenie nad dokonywanymi wyborami. Już po raz ostatni, z pełną, własną świadomością?
Mógł polegać na Edgarze, ufać mu i nie wątpić w dyskrecje. Nie wątpił, iż Burke nie zada mu pytań i też z tego względu jego obrał na swego dostawcę. Oczekiwał towaru z najwyższej półki, za który gotów był słono zapłacić. Także za ryzyko oraz milczenie. Podobne informacje bywały chodliwe, acz liczył na zdrowy rozsądek Burke'a. Przezorny już zawczasu; skierowanie do piwnicy potraktował za dobrą wróżbę i zszedł po schodach tuż za mężczyzną z nikłym uśmiechem na twarzy. Zdecydowanym. Nieco ironicznym, nieco butnym. Możesz zgadywać i tak ci nie powiem. Jest ci to obojętne? Tym lepiej.
-Udało ci się, Edgarze? - spytał, jeszcze nie popadając w ten podekscytowany ton rozkapryszonego księcia, cieszącego się z nowej zabawki. Wyczekiwał spokojnie, acz z zaintrygowaniem wpatrując się w barczystą sylwetkę Edgara, który być może skrywał dla Samaela jego pożądanie. Albo właśnie miał mu zaofiarować gorzkie rozczarowanie.


And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Samael Avery
Samael Avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]09.01.17 20:37
Pasuje
Edgar obracał się w nokturnowym półświatku wystarczająco długo, by niektóre rzeczy przestały go dziwić. Poza tym nigdy nie interesowało go prywatne życie klientów. Nie chciał słuchać ich historii i problemów - chciał tylko otrzymać hojną zapłatę za zakupiony produkt. Bez różnicy czy chodziło o czarnomagiczny przedmiot, eliksir czy narkotyk. Ludzie nigdy nie trafiali na Nokturn przez czysty przypadek. Każdy z mieszkańców tego miejsca miał w zanadrzu wzruszający życiorys pełen kłód podrzucanych pod nogi, tym samym każda kolejna osoba z podobnymi opowieściami stawała się jedynie jedną z wielu. Ale też w większości przypadków o to tu chodziło, by zniknąć w tłumie i nie zwracać na siebie uwagi. Tymczasem list od Samaela Avery'ego go zaskoczył. Zdarzało mu się obsługiwać szlachciców, jednak nie podejrzewał, że akurat on również dołączy do tej grupy. Sprawiał wrażenie... bardziej odpowiedzialnego? Edgar jeszcze nie miał okazji lepiej go poznać i zapewne niedługo już w ogóle nie będzie to możliwe, a szkoda, przecież niedługo mieli się stać rodziną.
- Oczywiście - odpowiedział, choć sprowadzenie tak silnie uzależniających narkotyków wcale nie należało do rzeczy prostych. Opium handlował już wiele lat. Miał wyrobione trasy handlowe i znał odpowiednie osoby, które też dobrze znały jego. Ze śnieżką i widłami musiał się trochę namęczyć, aczkolwiek czego się nie robi dla takich klientów. Podszedł do komody, w której jego rodzeństwo trzymało wiele przedziwnych ingrediencji potrzebnych im do ważenia eliksirów (czyli do robienia czegoś, co dla Edgara na zawsze pozostanie tajemnicą), i za pomocą różdżki otworzył jedną z szuflad. Wyjął z niej niewielką szkatułkę, w której znajdowały się dwa jeszcze mniejsze woreczki - każdy z innym zamówionym narkotykiem. Odwrócił się w stronę Samaela, spoglądając na niego z nutką ciekawości. - Domyślam się, że wiesz, co zamówiłeś - powiedział. Normalnie nie kwapiłby się do takich rozmów z klientem. Właściwie nie kwapiłby się do żadnych rozmów. A jednak tym razem czuł potrzebę lekkiego uświadomienia lorda Avery'ego w co się pakuje. Wrócił do niego spokojnym krokiem i wyciągnął rękę ze szkatułką.
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]10.01.17 9:13
Ciemne ściany sklepu, dziwny, trudny do zidentyfikowania zapach - mokre drewno, kopcąca się świeca, mocno ziołowa nuta? - oraz drżące światło z małej, oliwnej lampki dawało Avery'emu przyjemne poczucie bezpieczeństwa swojej tajemnicy. Zawierzył bez wątpienia właściwej osobie, obytej z podobnymi transakcjami. Prawdopodobnie wszystkie wymiany złota za tak cenne ingrediencje odbywały się nieoficjalnie, dyskretnie, gdzieś obok właściwie prowadzonego biznesu. Edgar ryzykował dla niego sporo, ale miał również wiele do zyskania, w bonusie do worka galeonów także i dużo bardziej wartościową wdzięczność Avery'ego.
To była próba - poniekąd Samael żywił nadzieję, że Burke'owi się nie uda, że nie pojawi się tutaj dzierżąc ciężki mieszek pełen monet - ale nie wypadało mu dyskutować z widocznie pisanym mu przeznaczeniem. Ten jeden raz. On sam rozpoczął splatać ten decyzyjny łańcuch, ale kolejne ogniwa tworzyły się bez jego udziału, bez wiedzy, bez akceptacji. Dając mu uszczypliwy przedsmak uczucia, które zapewne zawładnie nim po skosztowaniu tego zakazanego owocu: niegdyś nie postąpiłby tak w żadnym wypadku, zrugałby ostro samego siebie za podobne wymysły... lub stwierdził z młodzieńczą arogancją, że to buntownicy piszą historię, a o prawych ludziach nikt nie słyszy. Zapomniał, że lubił swoją anonimowość, ale nie mógł już się cofnąć, zwłaszcza, że ważył już w dłoniach małą szkatułkę.
-Pozwolisz? - spytał, otwierając kuferek i wyjmując z z niego dwa jedwabne woreczki. Trzymał w dłoni życie wili, lecz zamiast wyrzutów sumienia (tudzież zazdrości?) spłynęło na Avery'ego delikatne zadowolenie. W tej chwili był konsumentem, nie mordercą, a śnieżka stanowiła luksusowe dobro, na jakie mógł sobie pozwolić w chwili kaprysu. Odłożył woreczki do szkatułki, zamykając jej wieko, po czym nieco zaskoczony zerknął na Edgara, poruszony jego pytaniem.
-Doskonale zdaję sobie z tego sprawę - przytaknął ostrożnie, będąc pod wrażeniem kurtuazji Burke'a. Ich ród nie słynął z wybitnych mówców a dziedzice nie wykazywali się zazwyczaj umiejętnościami dyplomacji, zaś Edgar wprawnie i okrężnie zdołał go wybadać - pytasz w obawie o mnie, czy mą moralność? - zakpił lekko, wydostając zza pazuchy ciężki mieszek i kładąc go na stole. Twoja nagroda, Edgarze.


And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Samael Avery
Samael Avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]14.01.17 21:07
Wzruszył ramionami, dając tym samym nieme pozwolenie na otwarcie szkatułki. Przecież nie musiał pytać go o zgodę - od tej chwili należała do niego. Uważnie obserwował jak Avery zaczął oglądać oba woreczki, nie martwiąc się jednak o ewentualne zażalenia. Dobrze wiedział, że sprowadził towar najwyższej jakości; o inny nawet nie chciałoby mu się fatygować. Burkowie nie byli pierwszymi lepszymi handlarzami, którzy pozwalali sobie na wciśnięcie byle produktu. Gwarantowali dyskrecję i najwyższą jakość - od klientów również pragnęli dyskrecji i jeszcze większej sumy złotych galeonów. Choć to nie zawsze pieniądze były najważniejsze. Edgar, w przypadku bardziej wpływowych klientów, najbardziej cenił sobie dług wdzięczności. A w przypadku narkotyków już w ogóle, gdyż pomału każdy wpływowy klient się od niego dosłownie uzależniał. Nie mógł powiedzieć, że w przypadku Avery'ego mu to nie odpowiada, lecz wciąż z tyłu głowy myślał o swojej młodszej siostrze. I choć wiedział, że jej charakter nie pozwala na zamartwianie się rodziną męża, to jednak będzie nosiła jego nazwisko i po jakimś czasie to właśnie z nim będzie kojarzona. - Wiem jak to się kończy - odpowiedział spokojnie. Przez lata swojej działalności zdążył przyjrzeć się wielu osobom staczającym się na dno. Podniósł ze stołu ciężki mieszek z zapłatą i włożył go za pazuchę swojego płaszcza. Przybył do sklepu chwilę przed Averym i też zaraz po jego odejściu miał zamiar się stąd teleportować. Nie proponował swoich usług na przyszłość. Dobrze wiedział, że jeżeli Samael zapragnie jeszcze jednej porcji, to i tak ponownie przekroczy próg sklepu. A przy tak mocno uzależniających narkotykach Edgar był przekonany, że właśnie tak się stanie.
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]15.01.17 13:29
Pęd ku destrukcji zawładnął nim już dobre piętnaście lat temu, w grudniowy wieczór, kiedy to zrywał ubranie z ciała Laidan i przekonywał ją, że nie istnieje inna droga. Że musi postąpić tak, jak jej wskazywał, że powinna przestać się zadręczać i pogodzić z przeznaczeniem. Nie sądził, by te warunki dyktowała vis maior, tak jak i teraz samodzielnie wykazywał się chęcią dokonania zniszczenia. Krok po kroku, przepalenia wnętrza, utknięciu w pułapce własnego umysłu utkanej z najpiękniejszych złudzeń. Proste, przyjemne, niemalże niezauważalne odrywanie z własnego jestestwa coraz większych fragmentów. Wkrótce pozostałyby na Averym już tylko dyndające na ogryzionych kościach resztki ścięgien i skóry, a on nieświadomy, uodporniony na odczuwanie bólu radowałby się rozkoszami życia.
Tak to miało działać, tak to sobie wyobrażał, zupełnie niewrażliwy na złowróżbny ton tych przepowiedni, jakby to nie jego dotyczyły proroctwa. Za późno, by się wycofać, więc jedyną możliwą alternatywą było zacisnąć palce na okutej żelazem szkatule i nieco zaborczo przysunąć ją do siebie. Jako gwarant ułudy lepszego jutra.
Czyżby brakło mu pasji, by musiał mamić się narkotykami, miast odszukać sensu w czymś namacalnym? Lecz cóż z tego szaleńczego pędu, cóż z idei, cóż z krwi, cóż z adrenaliny buzującej w żyłach i rozszerzających źrenice, skoro tej, która mogła zbudzić go z letargu nie miał zobaczyć już nigdy?
Wracał znowu do punktu wyjścia, jakby krążył po labiryncie, gubiąc się w jego zaułkach i cały czas krążąc w koło. Był, był zamknięty wciąż w tym samym etapie, wciąż ponuro zakochany i nieszczęśliwy. Chciał z tym skończyć, bo nie potrafił skończyć z sobą. Śnieżka, widły. Niech zmarnieje, a może jeśli uda mu się powrócić do życia... Powróci do niego naprawdę żywy.
Kiwnął głową, rozumiał. I jakoś nie odstręczał go fakt, że prawdopodobnie przeistoczy się w wygłodniałego ducha.
-A wiesz, jak wpłynie decyzja ministerstwa na twoją działalność? Przypuszczam, że nie jesteś rad pewnej części wyniku referendum - zagadnął oględnie, zręcznie wymijając niewygodny temat skutków. Potrzebował ich.


And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Samael Avery
Samael Avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]22.01.17 2:43
Zmienił temat. Wcale go to nie zdziwiło, choć nie był z tego faktu zadowolony. Nie lubił o sobie rozmawiać i w ogóle nie lubił skupiać na swojej osobie uwagi. Starał się żyć obok, bo też właśnie takie życie mu odpowiadało, a poza tym przynosiło mu same korzyści. Nie potrafił zachowywać się jak typowy szlachcic na salonach, którzy zresztą zawsze wydawali mu się z lekka zabawni. Męczyły go rozmowy o niczym, sztuczne uśmiechy i tańce hulańce do rana. Nie lubił udawać. Jeżeli kogoś nie lubił to starał się z nim nie przebywać - jeżeli coś mu się nie podobało to najczęściej otwarcie o tym mówił. Burkowie już tak mieli. Woleli siedzieć zamknięci wewnątrz swoich ponurych posiadłości w Durham aniżeli brylować na brytyjskich parkietach.
- Nie jestem - odpowiedział zdawkowo, nie mając zamiaru zwierzać się Samaelowi ze swoich problemów. Oczywiście je miał, nie dało się ich uniknąć. Denerwowały go i przysparzały mu dużo więcej pracy, jednak nie narzekał, bo wiedział, że to absolutnie nic nie zmieni. Mógł jedynie zakasać rękawy i jak najszybciej doprowadzić interes do wcześniejszej stabilizacji. - Wyjście z MKCz przysporzyło paru problemów, ale nie są to problemy nie do rozwiązania - dodał po chwili. Burkowie do spółki z Borginami od zawsze prześlizgiwali się przez kruczki prawne i bez przerwy musieli trzymać rękę na pulsie w razie zmiany konkretnego prawa czy pracowników. Problem w odejściu z Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów polegał na tym, że tych zmian było dużo w tym samym czasie. - W przeciwieństwie do podwyższonej ceny herbaty - powiedział, nie zmieniając przy tym ani swojej poważnej miny ani tonu głosu, aczkolwiek list od lorda Fawleya, na który natknął się w trakcie czytania artykułu w Proroku, niezmiernie go rozbawił. W zasadzie powinien go zażenować, ale jednak wizja zdenerwowania spowodowana podwyższeniem ceny herbaty o dziesięć knutów (przy czym Edgar wątpił, by Fawley'owie narzekali na niedostatek pieniędzy) była komiczna. Zerknął na zegar, wiszący na ścianie za Samaelem, pilnując czasu. Nie cierpiał na brak pracy, dlatego też nie chciał nadmiernie przedłużać tej pogawędki.
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]22.01.17 11:54
Niezbyt zręczne zagajenie równie niechętnego rozmowie Edgara okazało się wcale proste, ponieważ miał do czynienia z człowiekiem obytym, choć nieafiszującym się z ostrymi poglądami, tak politycznymi i ekonomicznymi, jak i stricte społecznymi. Avery nie próbował rozgryźć Burke'a, klasyfikując go jednak w myślach wśród tych nielicznych rozsądnych arystokratów. Możliwe, iż to zasługa surowego wychowania w ponurym Durham, lecz Samael posądzał Edgara o chociaż to minimum bystrości. Był u siebie i póki co (w jego towarzystwie na pewno) nie musiał się krygować. Zwłaszcza, że Avery również w pewien sposób podzielał światopoglądowe racje Burke'a, tak samo jak i niechęć do nazbyt ugrzecznionego i wymuszonego prowadzenia konwersacji. Usłyszał jednak pewne pogłoski i pragnął je wybadać, na własną rękę sprawdzić, czy rzeczywiście są prawdziwe. Lord Burke był cenny, wyjątkowy nabytek i przydatny sojusznik, więc Samael skłonny był dać wiarę w krążące słowa. Mimo wszystko, potwierdzenie tych informacji od samego Edgara okazałoby się satysfakcjonujące. Dla samego sumienia, czy też zdołał prawidłowo go ocenić.
-To r e a l n y kłopot - przytaknął z grobowo poważną miną, przytakując niewerbalnie ocenie Burke'a. Owszem, również czytał dodatek do Proroka, czy raczej: pobieżnie go przejrzał, zastanawiając się, czy oczy mu się nie wypalą od ilości i jakości wypisanych tam bzdur. Komentarz lorda Fawley'a przebił zaś większość rewelacji, dowodząc próżności, skąpstwa oraz tego najgorszego sortu szlacheckiej zaściankowości - ciekawe, czy dwa pierwsze postulaty zostaną zrealizowane. Czy też pozostanie zmaganie się z tym na własną rękę - rzucił w przestrzeń, spoglądając porozumiewawczo na Edgara.


And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Samael Avery
Samael Avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]23.01.17 22:58
Edgar nie wiedział czym podyktowana jest ta rozmowa. Szczerze wątpił, by lord Avery po prostu miał ochotę na przeprowadzenie miłej pogawędki. Zaczął podejrzewać, że jeszcze czegoś od niego chce - nie mógł tylko stwierdzić czego dokładnie. Chyba nie obawiał się wciąż o swoją prywatność? U Edgara była ona bezpieczna. Pod warunkiem, że Samael nie postanowi w jakikolwiek sposób mu zaszkodzić. Wtedy Burke nie będzie miał żadnych skrupułów, by wykorzystać posiadane informacje. Niemniej ufał, że w przypadku Avery'ego nie będzie to koniecznie. Wydawał się na swój sposób rozsądnym mężczyzną, z którym spokojnie można było prowadzić udane interesy. Chociaż teraz, biorąc pod uwagę jego nałóg, może być z tym różnie. Jeżeli o to chodzi zawsze istniały dwa scenariusze: jeden zakładał uzależnienie się od dilera i płynące z tego same korzyści; drugi zakładał głód, głupotę i nieprzewidywalność. A Edgar nie lubił nieprzewidywalności. Dobrze odnajdował się wśród porządku i rutyny. Co było nieco zabawne, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo zmieniał się podczas wypraw. Wtedy stawał się poszukiwaczem przygód. Jednak tu, w Wielkiej Brytanii, doceniał tą szarość dnia. W ten sposób łatwiej wypełniało mu się obowiązki syna, męża i ojca, które bez przerwy czuł na swoich barkach. - Zobaczymy - odpowiedział. Nie był ślepy i zauważał powolne zmiany, zachodzące w ministerstwie magii. Podejrzewał, że całe to referendum było jedynie picem na wodę, podczas gdy rząd zrobi dokładnie to na co sam ma ochotę. Dokładnie przeczytał ostatni numer Proroka Codziennego i to tylko umocniło go w tym przekonaniu. - Wiele zależy od tego kto trafi do tej policji - stwierdził, bo jeżeli to będą przypadkowi ludzie z ciągotką do nieuzasadnionej agresji to zapewne będą tworzyć wokół siebie duże zamieszanie. To tak jakby wpuścić do tego organu bandę mieszkańców Nokturnu. Sama chęć gnębienia szlam to nie wszystko, choć i tak Edgar był rad, że cokolwiek jest robione w tym kierunku. Jego podejście do osób nieczystego pochodzenia było oczywiste ze względu na samo nazwisko, chociaż i tak nigdy szczególnie się z tym nie obnosił. Nie zależało mu też na zabijaniu szlam na prawo i lewo. Przeszkadzało mu, że wszędzie się panoszą i żyją na tych samych prawach, co on i reszta czystokrwistych rodów. Wszystko jednak wskazywało na to, że już niedługo. - Przepraszam, śpieszę się - powiedział po chwili, przenosząc wzrok na Avery'ego. - Nie przewiduję reklamacji, ale w razie czego wiesz gdzie mnie szukać
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]24.01.17 17:29
Spodziewał się niechęci, a przynajmniej małomówności swego kompana, co do której potrafiłby wskazać zresztą co najmniej kilka przyczyn. Burke'owie słynęli z niezbyt lotnego języka, zaś na pewno wstrzymywali się z jego używaniem, kiedy absolutnie nie musieli. Zwierzanie się początkującemu narkomanowi też nie mogło być szczytem marzeń Edgara; Avery jednakże gwizdał na to, co mężczyzna mógł o nim pomyśleć. Wiedział, jaki użytek zrobi ze śnieżki i nie miał najmniejszych wątpliwości, że to słuszna decyzja. I że nie pozwoli popchnąć się w szpony uzależnienia, nie zważając na przepiękne statystki żywych trupów, niegdyś deklarujących identyczne obietnice.
Wiedział, że jedno zażycie wywoła gorączkową chęć powtórki wrażeń. Wiedział, że go na to stać. Wiedział, że bez problemu zdobędzie kolejną porcję narkotyku, jeśli kiedykolwiek będzie go potrzebować. Wiedział, że nie może do tego dopuścić.
Próba prześwietlenia Edgara stanowiła wyzwanie, jakie narzucił sobie właściwie spontanicznie. Może chciał pomóc i poczuć się jakoś pełniej, odżywając po katatonicznym depresyjnym stanie i przekonać się, że wciąż potrafi bezbłędnie interpretować ludzi, niczym wiersze ulubionych poetów. Strzał był jednak mocno chybiony, bowiem Burke uparcie okrążył temat, rzucając przykre ogólniki, po których Samael nie mógł wywnioskować niczego. Prócz naturalnego powątpiewania w działania ministerstwa: jeden wspólny mianownik, zbyt mało, by móc wynieść z treści coś więcej.
- Święte słowa - przytaknął, w duchu wróżąc zwyczajne przenosiny ludzi z innych działów oraz rozdawanie uprawnień lekką ręką. Wśród kogo niby miałaby się rekrutować ta policja? Bo przecież nie wśród arystokratów.
Kiwnął głową, że rozumie pośpiech Edgara i nie przedłużając, skrył oba mieszki w kieszeni na piersiach swej szaty. Podziękował mu krótko, po czym wspiął się na schody prowadzące do głównej części sklepu tuż przed nim, woląc nie zostawać w tyle. Korzystając z uprzejmości Burke'a skorzystał z sieci Fiuu i błyskawicznie znalazł się w domu; woreczki zaczęły mu ciążyć, więc odrzucił je na pusty blat stolika, przez kilka chwil wpatrując się w nie błyszczącymi, wygłodniałymi oczami.

|Samael out


And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Samael Avery
Samael Avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]27.01.17 19:03
Edgar odprowadził Samaela do kominka, jednak sam skorzystał z niego odrobinę później. Poczekał aż nowy klient (czy również stały?) zniknie w zielonych płomieniach i ponownie zeszedł do piwnicy. Przetarł szufladę z pajęczy i otworzył ją, wyjmując z niej małe zawiniątko. Nie było to nic szczególnie niebezpiecznego, jednak wiedział, że to i tak przypadnie do gustu jego siostrze. Schował pakunek do kieszeni płaszcza i ponownie wspiął się po schodkach na górę. Wszedł do kominka, chwycił niewielką ilość proszki fiuu i po chwili sam zniknął w płomieniach. Wyszedł już w swojej posiadłości w Durham. Otrzepał się z odrobiny kurzu, wyjmując z kieszeni zawiniątko oraz mieszek z pieniędzmi. Zważył je w dłoniach, po raz kolejny zastanawiając się jak w tym wszystkim odnajdzie się lord Avery. Nie zależało mu na jego zdrowiu, jednak miał nadzieję, że jego brat z czasem nie okaże podobnych ciągotek. Wolałby, żeby jego siostra wyszła za porządnego człowieka. Nawet jeżeli niechcianego i nielubianego - to akurat wpisywało się w szlachecki los. Rozejrzał się po posiadłości, nasłuchując jakiegokolwiek hałasu. Wyglądało jednak na to, że jest tu sam. Skierował kroku ku swojemu gabinetowi i rzucił mieszek z galeonami na blat biurka. Rozsunął ciężkie zasłony i oparł się o parapet, bez sensu wyglądając na ogród.

|zt
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]12.02.17 3:42
Para nr III

Ten dzień w pracy był gorszy od wszystkich innych do tej pory. Świat wydawał się być przeciwko Matthew, przeklęty los rzucał mu kłody pod nogi, a wyjątkowo wyrachowana i wybredna klientela pogarszała jego sytuację z godziny na godzinę. W sklepie dawno nie było takiego ruchu, a to wszystko za sprawą nowego, niezwykłego artefaktu, o którym plotki rozniosły się wśród stałych bywalców Borgina&Burke'a. Najpierw pojawił się starszy mężczyzna, który nie był do końca przekonany, czy go kupic, czy nie, później czarownica, która uznała, że jego cena jest zbyt wysoka, a później dwóch czarnoksiężników, którzy gotowi byli ciskać w Botta klątwami, bo sprzedano im felerną rękę glorii kilka dni wcześniej. Pojawiali się jeden za drugim, a w międzyczasie jeszcze trzy osoby pytały o rzadki przedmiot, tylko po to, aby sprawdzić, czy to prawda, że został znaleziony i sprowadzony.
Po skończonej pracy udał się do doków, nie mając pojęcia, że odkąd tylko się aportował w okolicy był uważnie obserwowany. Szedł szybko przed siebie, niespodziewanie zdając sobie sprawę, że jakimś dziwnym nie do końca wyjaśnionym trafem ma przy sobie ów rzadki przedmiot, który stał się przyczyną zainteresowania kilku osób (mógł schować go po prezentacji i zapomnieć wyjąć albo może zsunął się z lady?). To był rzadki amulet, wokół którego krążyła niegdyś legenda o tym, jakoby należał do samego Salazara Slytherina. Ale takie historie to często były tylko bajkami; w końcu amulet wyglądał jak każdy inny — Matthew zwróci go nazajutrz i nikt się nawet nie zorientuje.

Craig Burke otrzymał list, który wyrażał wielkie zainteresowanie odnalezionym amuletem. Kupiec był gotów zapłacić za niego każdą cenę i pojawić się w sklepie o dowolnej godzinie. Niefortunnie, przedmiot nie znajdował się w aktualnym wyposażeniu sklepu. Lord mógł przeszukać wszystkie możliwe zakamarki, lecz artefakt przepadł zupełnie. Doskonale wiedział, kto tego dnia znajdował się na zapleczu, więc wiedział kogo należy pytać o zagubioną rzecz. Nim jeszcze Matthew opuścił sklep, Craig słyszał jak ten wspominał coś o wybraniu się do doków. Szybko deportował się z rodzinnego sklepu w odpowiednie miejsce, szukając pracownika. Po kilkunastu minutach stanął tuż przed nim, lecz sytuacja nie sprzyjała żadnemu z nich.

Matthew zatrzymała policja antymugolska, która z jakiś nieznanych mu przyczyn postanowiła go przesłuchać. Wylegitymowali się i grzecznie, choć stanowczo poprosili o przedstawienie się i oddanie różdżki.

Mechanika
Na początku Matthew może zachować się w dwojaki sposób:

współpraca z policją:
bunt przeciwko policji:

Niezależnie od wyboru Matta, pojawiający się nagle w tym miejscu Craig szybko dostrzega łańcuszek klejnotu wiszący z jego drugiej kieszeni. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli policja antymugolska zabierze Botta ze sobą, zarekwirują amulet, którego analiza z pewnością potwierdzi czarnomagiczne pochodzenie. Wtedy Craiga czekać będą kłopoty, a kupiec, który zgodził się zapłacić za niego dwie sakwy galeonów już do sklepu nie powróci.

W pierwszej kolejce powinniście rozeznać się w sytuacji, w drugiej możecie powziąć jakieś działania.

Opcje dla Matthew:
kłamstwo:
wyrwanie się:

Opcje dla Craiga:
retoryka:
kłamstwo:
odejście:

Jeśli powiedzie się chociaż jednemu z was, policjanci zostawiają was w spokoju (za wyjątkiem sytuacji, w której Matt skutecznie ucieka po tym, jak Craig został trafiony zaklęciem Petrificus Totalus - wtedy Craig trafia do Tower). Wtedy możecie załatwić sprawę amuletu pomiędzy sobą.

Jeśli nie uda się żadnemu z was poradzić z policją, oboje zostajecie potraktowani zaklęciem Petrificus Totalus i traficie do Tower. Matthew zostanie wpisany na czarną listę i wyjdzie po trzech dniach. Craig zostanie wypuszczony po kilku godzinach przez wzgląd na nazwisko i interwencję członka rodziny.  

Datę spotkania możecie założyć sami. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


Czara Ognia
Czara Ognia
Zawód : n/d
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
Re: Piwniczna pracownia [odnośnik]18.02.17 0:54
|13 kwietnia

Ten dzień był jakimś koszmarem i to nie tylko przez problemy wynikłe z jednym z dostawców, lecz przez to co trafiło do sklepu - pieprzona, ekskluzywna, czarno-magiczna zabawka na myśl o której większość klienteli robiła się mokra, a to co wyprawiali od momentu przekroczenia progu to już przekraczało ludzkie pojęcie. Z jednej strony nie dziwiłem się, że dziś wyjątkowo siadłem za ladą. Zapewne liczono na to, że wzbudzać będę w ludziach jakąś wstrzemięźliwość, będą z mniejszą ochotą próbowali wszczynać kłótnie czy też po prostu pomyślą dwa razy nim coś powiedzą - ale nie. Prawdopodobnie, gdyby sam Burke ich obsługiwał nie zdziwiłbym się gdyby dalej mieli tupet targować się lub wydziwiać w ten sposób. Szczęścia w nieszczęściu było tyle, że nikomu nie rzuciłem się do gardła (być może właśnie z myślą o tym lada u Borgina&Burke'a jest taka szeroka) co mnie kosztowało kilometr zszarganych nerwów i całą paczkę papierosów. Z ochotą opuściłem więc sklep, gdy tylko mogłem. By odreagować udałem się do doków w których zastała mnie cisza, a ja poczułem na swych barkach zwielokrotniony ciężar wymęczenia i mimo iż mnie mdliło już od smaku papierosów sięgnąłem po kolejnego nie dowierzając, że dałem radę to wszystko przeżyć. Jakie było moje zdziwienie gdy zamiast zmiętolonego kartonika wyczułem pod palcami gładkość biżuterii, przeklętego i cholernie drogiego amuletu.
- Jasna cholera...
Mruknąłem ze zrezygnowaniem nie dowierzając w to co się w tym momencie zadziało. Przez chwilę zastanawiałem się jeszcze nad tym czy powinienem wrócić i oddać, lecz porzuciłem tą myśl - lepiej będzie jak zrobię to jutro, kiedy nikogo nie będzie w sklepie. Miałem już kilka nieprzyjemnych wpadek z amuletami, nie chciałem by mnie powiązano z kolejną. Przeświadczony o tym, że mam wspaniały plan, który musi zadziałać, myślałem o tym, że może odwiedzę przyjaciela, a potem wpadnę do Lily zobaczyć jak się trzyma lecz...
- Ty, tam! Stój! - obcy głos zza moich pleców sprawił, że niemal podskoczyłem i w automatycznym odruchu schowałem amulet na nowo do kieszeni. Odwróciłem się by zlustrować dwóch funkcjonariuszy mogolskiej policji. Chcieli bym się przedstawił i oddał im różdżkę. Poezja.
- Bo...?
- Mamy swoje powody. Współpracuj i oddaj nam różdżkę po uprzednim przedstawieniu się.
Trawiłem po raz kolejny ten nakaz spodziewając się, że być może coś sensownego mogło mi umknąć, lecz nic takiego nie zarejestrowałem. Zmrużyłem ślepia.
- Nie - postawiłem się i przez krótką chwilę wymienialiśmy się spojrzeniami. Oni chyba nie bardzo spodziewali się odmowy, a ja ciągle nie wiedziałem, czy to już ten moment w którym powinienem spierdalać. Staliśmy więc spokojnie, jakby czas się zatrzymał, a potem jeden z nich chwycił mnie za ramie, wyszarpałem się robiąc krok w tył.Drugi jednak już na mnie czekał. Chwycił mnie za drugie. Czad. Posypały się moje rzeczy, lecz medalion wciąż leżał na swoim miejscu. Całe szczęście, a może jednak nie...
- A to co... - powiedział pierwszy machając triumfalnie moim prawem jazdy - jakieś nielegalne mugolskie papiery, co? - uśiechnął się niczym kot który wylizał półmisek śmietany.
- Nie.
- Nie? Jak nie...
- No nie - nie ustępowałem, a potem teatralnie westchnąłem - Prawdę mówiąc jest to karta członkowska Klubu Wróżbiarskich Agentów. Nie mogę zdradzić pod jaki pion i pod czyją jurysdykcję podchodzimy bo to tajne, chyba rozumiecie. W tym momencie jestem na misji. Zajmuję się infiltracją mugolskiego półświatka, lecz nie zajmuję się w porównaniu do was utrudnianiem śledztwa, które prowadzę od pięciu lat bo wam się nudzi i macie kaprys bawić się w Merlina - westchnąłem teatralnie. Miałem tak wyprany dzisiejszego dnia mózg, że to wszystko wypowiedziałem na monotonnym bezdechu niczym zombie nawet nie zastanawiając się czy to wszystko ma z grubsza jakiś sens. Kątem oka dostrzegłem obrączkę na palcu jednego z policjantów. Podniosłem na niego nieobecne spojrzenie, a potem szybko zamrugałem - Twoja żona za trzy miesiące oświadczy ci, że jest w ciąży. Urodzi się dziewczynka.

|próbuję kłamać #yolo
Matthew Bott
Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 8+2
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 17+3
SPRAWNOŚĆ : 24+6
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott

Strona 4 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Piwniczna pracownia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach