Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ścieżka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ścieżka w lesie   26.09.15 22:19

First topic message reminder :

Ścieżka w lesie

Ścieżka wiodąca przez pobliski las, wydeptana pośród rozległych krzew oraz rozłożystych koron drzew zamykających dopływ światła. Gęstość zarośli tworzy zaklętą atmosferę tajemniczości oraz romantyzmu, subtelnie podsycone bladą iskrą niepokoju. Nawet za dnia tę część lasu otula półmrok rozświetlany jedynie wąskimi, rzadkimi prześwitami słońca przez liście wysokich drzew. Słychać pohukiwania sów oraz tętent kopyt zwierząt przemierzających las. 


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Eileen Bartius
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : gajowa w Hogwarcie
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
your worst battle
is between what you know
and what you feel
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/39
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:04

Szkoda, że nie mogli usłyszeć głośnego śmiechu brzmiącego w jej głowie. O ile mogła kontrolować swoją króliczą postać, o tyle mogła powstrzymać się przed padnięciem na szeroki zadek i turlaniem się po ich kocu piknikowym z komizmu tej sytuacji. Wywołała swoim przybyciem tyle sprzecznych emocji! Wyjątkowo rozbawiła ją reakcja Colina, który wydawał się absolutnie jej nie poznawać. Oh, panie Fawley, jak można zapomnieć miękkości tego cudnego, króliczego futerka?
Widząc dłoń i będąc spragniona pieszczot, stanęła na tylnych łapkach, by małym łebkiem dosięgnąć dłoni czarnowłosej dziewczyny. Nie znała jej, ale co to ma do rzeczy? Każdy człowiek potrafi głaskać! Niezależnie od płci, wieku, rasy i statusu społecznego!
Zadrżała, kiedy poczuła jak jej ciepła dłoń dotyka najpierw przygładzonego futerka na czole, a potem przechodzi po długich uszach, zaczesując je do tyłu. Tak jej było przyjemnie, że aż zatupała tylną łapką o ziemię!
Potem bezwstydnie wskoczyła Colinowi na kolana, niuchając dookoła i sprawdzając w ten sposób, co oni tam jeszcze chowali. Poczuła kanapki ze świeżym serkiem i winogrona. Oprócz nich było chyba jeszcze parę jabłek, bo aromat zdawał się być wyjątkowo wyraźny.
Jej czarne ślepia znów wbiły się w twarz Colina. Mrugnęła raz, potem drugi. No teraz chyba powinien załapać, z kim ma do czynienia!
Poruszyła wąsami. Ludzie! Jedzenie!




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku

Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:07

Królicza obecność wytrąciła go z równowagi i spokoju, jaki zachowywał przez ostatnie dni, skrupulatnie układając sobie plan kolejnych działań. Apogeum całego procesu oczekiwań miało być właśnie wyjście na festyn - to tutaj Raven miała spędzić ostatnie szczęśliwe dni swojego parszywego życia i to to wspomnienie miało jej towarzyszyć przez kolejne dni, tygodnie i miesiące, gdy jej jedynym oknem na świat będzie widok Colina wchodzącego do piwnicznej celi. Ale w żadnej, nawet najbardziej absurdalnej wizji nie było miejsca na kicającego radośnie królika, który pakował się im na koc i niuchał dookoła, jakby znajdował się na swoim terenie i bawił w najlepsze. Do diabła! Królicze miękkie futerko czyniło okrutny plan Colina jakąś dziką karykaturą zemsty.
- Najwyraźniej pogodził się już ze swoim losem i jest gotowy ponieść śmierć dla wyższych pokarmowych celów - stwierdził sucho, obserwując jak włochaty potworek wdrapuje się mu na kolana z zadziwiającą łatwowiernością. Nie znał się na królikach, nie licząc feralnego wczorajszego spotkania i doceniał wyłącznie króliczą potrawkę, jaką raczono go na salonach. Wyciągnął dłoń, przesuwając nią po zwierzęcych uszach i zatapiając w futrze na grzbiecie dokładnie w tej samej chwili, gdy czarne oczy wpatrzyły się w niego badawczo i jakby... wyzywająco? Na oklapłą różdżkę Merlina, czy to możliwe, że jednak to nie żaden przypadek i ta szalona panna animag jednak go śledziła? Czyżby dorobił się psychofanki? Przecież nawet jej nie pocałował, by oszołomić swoją wspaniałą osobą!
- Jak sądzisz, bardziej się nada na pasztet czy na pieczeń? - zwrócił się do Raven. Wsunął drugą dłoń pod króliczy kuper i przyciągnął zwierzątko do siebie, przyglądając mu się badawczo i podejrzliwie, ignorując ruszające się wąsiska, które wciąż niuchały za jakimś smakowitym kąskiem.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:08

Raven uśmiechnęła się szeroko, patrząc, jak królik sam wystawia łebek i prosi się o głaskanie. Przesunęła dłonią po miękkim futerku, choć gdyby znała prawdę, pewnie poczułaby niemiłe zaskoczenie, że została w taki sposób nabrana na urocze futerko, długie uszy i drżące wąsiki. Królik jednak po chwili przesunął się bliżej Colina, wdrapując się na jego kolana z zaskakującą ufnością. Mężczyzna jednak mocno chwycił zwierzątko i przycisnął do siebie.
- Wypuść go – poprosiła. – Nie warto psuć takiego miłego dnia. To tylko niewinny królik.
Jakoś nie ekscytowała ją wizja pasztetu z królika, zwłaszcza takiego, którego widziała żywego i którego chwilę temu głaskała. O wiele bardziej wolałaby, żeby mężczyzna zostawił go w spokoju, a później wróciliby do pikniku, spędzając razem tych kilka godzin przed pójściem na wianki.
Spojrzała uważnie na Colina, delikatnie kładąc dłoń na jego ręce; wciąż ściskał królika, który poruszał szybko wąsikami i patrzył na nich zaskakująco bystrymi, ciemnymi oczkami. Kto by pomyślał, że prawdopodobnie ostatni (choć o tym jeszcze nie wiedziała) normalny dzień spędzi, siedząc w środku lasu i prosząc Fawleya o zostawienie nieszczęsnego, naiwnego królika, który zwabiony zapachami przekąsek pojawił się na ich kocu i przeszkodził im w pikniku? Ale czy w ogóle zapamięta taką lekką, sielankową chwilę, jak ten piknik, w obliczu tego, co mogło się wydarzyć już niedługo?


Powrót do góry Go down
Eileen Bartius
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : gajowa w Hogwarcie
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
your worst battle
is between what you know
and what you feel
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/39
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:09

Śmierć poprzez przerobienie na pasztet? O nie, nie, proszę państwa, tak się nie będziemy bawić. Głaskanie było jeszcze w porządku, rozczulanie się nad króliczym urokiem i słodkością też, ale jeśli chodziło o planowanie obiadu z króliczym pasztetem, to już takie plany kompletnie odpadały. Dobrze, że to czarnowłose dziewczę odwodziło Colina od tego absurdalnego pomysłu. Bardzo by się zdziwili, gdyby, podczas przymiarki do obdzierania królika z futra, zobaczyli na stole kobietę patrzącą na nich jak byk na czerwoną płachtę. O ile wcześniej by się nie przemieniła i nie uciekła hen daleko.
Mrużyła ślepia, delektując się tymi chwilami dotyku ludzkich dłoni wyczesujących jej brązowe futerko. Właściwie to, że pojawiła się w tym lesie w tym samym czasie, co oni, było przypadkiem. Szczęśliwym, oczywiście. Gonitwa za uciekającymi jagodami nieco ją zmęczyła, dlatego, gdy nozdrza odnalazły aromat pysznego ciasta, poczuła niewytłumaczalną ulgę. Gdy chcesz spędzić większość dnia pod króliczą postacią, musisz liczyć się z narastającym głodem.
Odwróciła wzrok od Colina, gdy tylko zobaczyła za nimi koszyk ujawniający swe wnętrze w postaci gromadki pysznie wyglądającym truskawek, po czym zeskoczyła z jego kolan i ukradła z ich skrzyni pełnej skarbów jedną z nich. Zrobiła kilka pokaźnych susów, chowając się za drzewo, by móc zakotwiczyć mały, czerwony owoc w swoich zębach. Gdy tylko to zrobiła, zaczęła uciekać, aż jej się pod łapami kurzyło. Słyszeli tylko znajomy szelest trącanych przez nią krzewów i łamanych gałązek.
Gdzieś na skraju lasu, gdy echo jeszcze niosło się po drzewach, rozbrzmiał znajomy, kobiecy śmiech, ale sylwetki niestety już nie było widać. No, panie Fawley, teraz pan poznaje?

|zt




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku

Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:10

Z każdą kolejną chwilą upewniał się, że nie jest to byle jaki królik, przypadkowy polny gość, który postanowił sprawić sobie ucztę smakołykami z ich koszyka. Wpatrując się w ciemne króliczek oczy nabierał przekonania, że los znów z niego zadrwił, zsyłając mu na kolana puszystą kulkę – dokładnie tę samą, która niespełna kilkanaście godzin wcześniej gościła na nich w nieco innych okolicznościach. Magia potrafiła być naprawdę zaskakująca, ale dzisiaj najwyraźniej przeszła sama siebie, igrając z jego spokojem ducha. Zadrżał na myśl o tym, że Eileen mogła nagle postanowić się ujawnić – właśnie tutaj, siedząc na jego kolanach – i choć sama myśl o dziewczynie nagle materializującej się na nim nie była niemiła, to zdawała się jednak cokolwiek niezręczna w towarzystwie siedzącej obok Raven, wyrażającej swoje zafascynowanie puszystym gryzoniem.
- Znam niewinne króliki, które mogą zjeść twoją duszę – mruknął, niechętnie zwalniając uścisk, a królik od razu wykorzystał okazję, znów prezentując swoje złodziejskiej zdolności. Colin obserwował w milczeniu, jak kulka kica w krzaki, znikając za gęstymi gałęziami pokrytymi liśćmi. Pokręcił głową, zwracając ponownie uwagę na koc, po którym poniewierały się porozrzucane naczynia i jedzenie, które wywaliło się z przewróconego kosza, gdy Colin w końcu się poruszył. Niespodziewana wizyta nieco zakłóciła program jego dnia, przynajmniej na tyle, by przestał mieć ochotę na kontynuowanie rozpoczętej przyjemności; większą uwagę zwrócił na zapakowane pojemniki, które kryły przygotowane wcześniej pyszności. Złodziej czy nie, królik miał rację co do jednego – skoro mają do dyspozycji jedzenie, grzechem byłoby z tego nie skorzystać.
- No dobrze, skoro nieproszony gość napoczął już koszyk, to może coś przekąsimy – zaproponował, przyciągając go do siebie i zaglądając do środka, by wyciągnąć resztę jedzenia i rozłożyć je ostrożnie na koszu.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:10

Patrzyła w ciszy, jak Colin rozluźnia uścisk swoich rąk na miękkim, brązowym futerku. Królik natychmiast wykorzystał okazję, żeby się oswobodzić. Zdążył jeszcze zwinąć z ich koszyka truskawkę, by po chwili pokicać przez trawę i zniknąć w krzakach. Raven odprowadzała go wzrokiem, a na jej twarzy błąkał się leciutki uśmiech, nawet, kiedy już przeniosła wzrok na Colina. Poprawiła się na kocu, siadając wygodniej i znowu odrzucając włosy na plecy.
- Tak... Przecież po to tutaj przyszliśmy – zauważyła. Królik czasowo rozproszył ich i przeszkodził w pikniku, ale gdy zniknął, mogli kontynuować wcześniejsze czynności, wykorzystać te godziny przed rozpoczęciem wieczornych atrakcji, na które Fawley obiecał ją zabrać.
Pomogła Fawleyowi poustawiać przewrócone rzeczy i ułożyć resztę jedzenia. Po chwili piknik był gotowy. Miała nadzieję, że już żadne ciekawskie stworzonko, ani tym bardziej jakiś czarodziej nie przeszkodzą im w upragnionej samotności i ucieczce od zgromadzonego na festiwalu tłumu.
Wzięła do ręki truskawkę i wsunęła ją do ust, czując przyjemny, słodki smak. W końcu nie tylko królik mógł się nimi raczyć, prawda? Drugą podsunęła Colinowi, uśmiechając się do niego lekko; jedynie w oczach wciąż czaiła się lekka nieufność i dystans, jednak liczyła, że ten drobny, czuły gest nieco go zmiękczy, skoro musieli jakoś spróbować naprawić nadszarpnięte stosunki. Jednocześnie starała się nie myśleć o tym, że wciąż nawet nie poruszył tematu zaręczyn, na co liczyła, gdy tu przyszli, jednak nie zamierzała zaczynać go pierwsza.


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:12

Chociaż cała dziwna akcja z udziałem królika trwała zaledwie kilka minut, pojawienie się zwierzątka wybiło nieco Colina z rytmu i z zaplanowanego dnia. Nie był do końca przekonany, czy wizyta Eileen - zaskakująca i nieco szokująca - nie była przypadkiem wskazówką od losu, że nie zawsze wszystkie plany układają się idealnie. I nie zawsze to, co było zaplanowane w każdym calu, spełnia się w stu procentach. Ogarnęła go nawet chwilowa niepewność, czy postępuje właściwie - ale podniecenie płynące w żyłach na myśl o tym, że już niedługo będzie niczym nieskrępowany mógł wypluwać z siebie kolejne złorzeczenia i całą nienawiść kumulowaną przez lata, było wystarczającym powodem, by zagłuszyć głupie wyrzuty sumienia. Uśmiechnął się, podtykając sobie szarlotkę pod nos i wąchając ją na wzór króliczego nosa, który chwilę wcześniej trząsł wąsami przed jego twarzą.
- Szczerze mówiąc przyszliśmy tu w innym celu - uniósł lekko brew, nadając głosowi barwę tajemniczości. - Chciałem cię o coś zapytać z dala od tłumu ludzi, ale najwyraźniej los pragnie, bym zachował pytanie na później, gdy wrócimy do domu - jego uśmiech stał się jeszcze szerszy, gdy wsunął kawałek ciasta i ugryzł, pieszcząc podniebienie słodkim smakiem jabłek. - Mmm... pyszne - mruknął, kładąc się znów na kocu i przykrywając twarz dłonią, by przedzierające się coraz bardziej przez liście promienie słońca nie raziły go w oczy. Mógł sobie teraz tylko wyobrażać gonitwę myśli w głowie Raven. Wszak prawie jej przyznał, że zamierzał się jej właśnie teraz oświadczyć, a puszysty królik pokrzyżował mu zamiary. Zastanawiał się, czy nagle wszechobecna miłość dziewczyny do uroczego zwierzątka, które zwinęło im truskawkę, będzie równie silna jak przed chwilą. A może jednak Raven zaaprobuje jego pomysł z pasztetem?
Ziewnął szeroko - na pokaz, nie czuł jednak absolutnie śpiący - i przekręcił się na bok, podkładając sobie dłoń pod głowę. Rzucił Raven szybkie spojrzenie, którym ucinał wszelką dalszą dyskusję i wolną ręką wskazał na miejsce obok siebie. Do wianków pozostało jeszcze sporo czasu, ale zabawa zapowiadała się na taką, która trwać będzie do późnej nocy; nie zaszkodziłoby więc, gdyby złapali chwilę snu. Szczególnie ona, bo atrakcje, które dla niej zaplanował po powrocie do domu, niewiele miały wspólnego z bezpiecznym i spokojnym snem.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   30.10.15 16:12

Uśmiechnęła się lekko, patrząc, jak Colin bierze do ręki szarlotkę i obwąchuje ją jak królik. Sama także wzięła sobie kawałek, sycąc się przyjemnym, przesyconym smakiem jabłek ciastem. Przez dłuższą chwilę spożywali przyniesione przysmaki, ciesząc się wspólnym piknikiem na łonie natury. Ale wtedy on przerwał ciszę i zwrócił się w jej stronę, po raz pierwszy, odkąd tutaj przyszli, krążąc wokół tematu, który tak bardzo zaprzątał jej myśli.
Uniosła wyżej brwi, jej oczy wpatrywały się w jego twarz z wyczekiwaniem, jednak mężczyzna znowu ją zbył, znowu odłożył to na później, podsycając jej emocje, zasiewając ziarenko zniecierpliwienia i wątpliwości. Dlaczego ciągle to robił, chociaż wiedział, jak Raven czeka na ten moment, który jeszcze bardziej oddaliłby ją od ojca? Dlaczego rozbudzał w niej nadzieje, by potem znowu ją czymś zbyć?
- Och... – wyszeptała tylko, poruszając się niespokojnie na kocu. – Dobrze, Colinie. Porozmawiajmy o tym, kiedy wrócimy do domu.
Spojrzała na niego znacząco, ale nie powiedziała jednak nic więcej, zaciskając usta i odwracając od niego wzrok, wyraźnie rozczarowana. Kiedy zaproponował położenie się, zrobiła to dopiero po chwili, układając się tyłem do niego, żeby nie widział wyrazu jej twarzy, po czym zamknęła oczy.
Gdyby wiedziała, co planował, nie leżałaby tak spokojnie. Możliwe, że nie wróciłaby z nim do domu, próbowałaby uniknąć swojego losu. Ale w tym momencie pozostawała jedynie nieświadomość, i nieprzyjemny żal z powodu niektórych ostatnich zachowań mężczyzny.

zt.


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   01.11.15 12:26

Drugi dzień festiwalu, wieczór

Dzisiejszy dzień był nad wyraz nudny, na festiwalu nie działo się nic ciekawego. Skończyła się akurat moja warta przy jednorożcach, więc postanowiłam się przejść. Krążyłam po okolicy nie do końca właściwie wiedząc, gdzie zmierzam. Myślami byłam daleko, gdzieś pomiędzy pannem Carrowem, jednorożcami, a następnymi atrakcjami na festiwalu. Po tym, co wczoraj od Deimosa usłyszałam, nadal nie mogłam się zbytnio pozbierać, ale już nie reagowałam na to, aż tak dramatycznie. Z uniesioną wysoko głową stwierdziłam, że nie będę się długo nad tą stratą użalać, to strata pana Carrowa, że wolał tą przeklętą Malfoy’ównę, która mi do pięt nie dorastała, nie dość, że swoim parszywym pochodzeniem, to jeszcze zachowaniem, które było dalekie od chociażby poprawnego.
Przeklinałam ją w myślach i obrzucałam wszystkim złym, jakoby to przez nią straciłam okazje na dobre zamążpójście, chociaż prawda była zgoła inna i dobrze o tym wiedziałam. Ojcu Deimosa nie spodobało się, że moja matka była od Rosierów, jakby miało to jakiś wpływ na nasze teraźniejsze stosunki. Jakoś nie przeszkadzało mu to robić interesy z moim ojcem, a wiedząc jak dobrze jestem wychowana i jaki posag mój ojciec ma w zanadrzu, nawet nie chciał o tym myśleć. Jednakże i tak ładniej było mi obwinić za to Megarę, bo może gdyby nie pojawiła się na horyzoncie, to panu Carrow udałoby się przekonać swojego ojca, do mojej osoby? Swoją drogą, bardzo mnie to dziwiło. Z tego co wiedziałam, matka Megary była z rodu Averych, a podobno Carrowie nie lubią się z nimi tak samo mocno, jak z Rosierami.
Szłam szybko, nie zważając na to, jak bardzo oddalam się od festiwalowego terenu. Tutaj nie musiałam zachowywać się odpowiednio i mogłam dać upust swoim emocjom i dawałam, dopóki dopóty na moim horyzoncie nie pojawiła się jakaś postać. Momentalnie zwolniłam i się wyprostowałam. Był już wieczór i było dosyć ciemno, dlatego nie od razu zauważyłam, z kim mam do czynienia. Wydłużyłam swój krok, nie bardzo chciałam narażać się na jakiekolwiek spotkanie w tym momencie. Wyciągnęłam różdżkę, nie wiedziałam w końcu, kto tam stoi.
Lumos – szepnęłam.
Moja różdżka zapaliła się lekkim światłem, na tyle, że byłam w stanie już co nieco dostrzec. Moim oczom ukazała się postać drobniutkiej, ale zdecydowanie wyższej ode mnie, blondyneczki. Czyżbym wywołała wilka z lasu? I to tak dosłownie? Naprawdę, czy (jeszcze) panna Megara nie miała gdzie się w tym momencie pojawić, jak tylko na mojej drodze, na której chciałam być zupełnie sama? Wzięłam głębszy wdech, co by się uspokoić. Ta panienka działała mi zdecydowanie na nerwy już samą swoją obecnością. Trzeba było jednak zachować pozory, aby jakoś to wyglądało. Przed chwilą przecież sama stwierdziłam, że nie dorasta mi do pięt, musiałam się więc zachowywać lepiej niż ona, aby tak właśnie było.
Panna Malfoy – powiedziałam zbliżając się i oświetlając jej sylwetkę światłem z różdżki. – Nie spodziewałam się cię tutaj spotkać, Megaro. Nie powinnaś spędzać czasu ze swoim przyszłym małżonkiem?
Zapytałam mocno akcentując ostatnie słowo. Już wiedziałam, że ta rozmowa nie będzie prosta i łatwa i przyjemna. Miałam ochotę wygarnąć jej to, co o niej myślę i niezwykle dużo energii pochłaniało utrzymanie wszystkich swoich emocji w ryzach. Niby byłyśmy same, prawie w środku lasu i wątpię, aby ktokolwiek wpadł jeszcze na tak genialny pomysł, aby wieczorem szwendać się po lesie. Nie ufałam jednak tej dziewczynie, jeszcze by komuś naplotkowała, jak to Yaxleyówna na nią naskoczyła. To by mogło popsuć moją opinię i, o zgrozo, moje dobre imię w oczach pana Carrowa.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   01.11.15 13:45

Cisza, tylko tego obecnie pragnęła. Kolorowe światła, śmiech i muzyka zaczęły ją przytłaczać. Chciała wykrzyczeć wszystkim w twarz to jak oni śmiom się bawić, gdy ona tak bardzo cierpi. Inaczej nie da określić się jej obecnego stanu. Każdy ruch i każda myśl sprawiała jej ogromny ból. Nie mogła tak po prostu wrócić do domu. Potrzebowała chwili ciszy…tylko małej, krótkiej chwili spokoju i oddechu. Weszła pomiędzy drzewa będąc prawie pewną, że nikt jej tam nie znajdzie Otoczona przez potężne drzewa nie słyszała już nawet odgłosów zabawy. Mogła spokojnie spacerować by nabrać sił do kolejnej walki. Deimos przecież gdzieś się tam kręcił i już pewnie czekał by wbić w nią te obrzydliwe ślepia. Albo gruchocze sobie gdzieś z Yaxleyówną. Daj Merlinie by to gruchanie usłyszały bociany i przynosiły nam wszystkim ratunek. Uśmiechnęła się pod nosem na ta myśl. Nie było w tym jednak ani grama sarkazmu czy ironii. Prawda jest taka, że w momencie ogłoszenia zaręczyn Meg miała wyrzuty sumienia. Plotki o tym, co łączy pana Carrowa i panne Yaxley dochodziły do niej od pewnego czasu. Nie chciała rozłączać ludzi, którzy według jej ówczesnego toku rozumowania mogli się kochać. Chciała nawet usunąć się im z drogi. Dać możliwość życia niczym z mugolskich romansów. Porównywała się wówczas do świętej, która poświęciłaby własne dobro w imię czyjegoś szczęścia. Plany Megary dość szybko odeszły w niebyt. Deimos udowodnił jej, że nie jest osoba, która jest zdolna do wyższych uczuć. Panna Yaxley nieszczędząca jej nienawistnych spojrzeń i wylewania brudów przy wspólnych znajomych jasno pokazała, że nie warto dla niej niczego poświęcać. Tak, Megara wie wszystko. Jest Malfoyem a ich domeną od wieków jest gromadzenie i sprzedawanie informacji. To dużo czystsze zajęcie niż hodowla koni a tym bardziej hodowla trolli.
Te dziwne rozmyślania na temat przeszłości przerwał cienki snop światła. Z początku Meg nie zwróciła na niego większej uwagi biorąc owe zjawisko za przelatującego ognika. Na ziemię sprowadził ją znajomy głos. Podniosła wzrok w stronę światła nie mogąc powstrzymać ust by nie drgnęły w rozbawieniu. Lekko zaskoczona podobnym obrotem spraw kiwnęła jedynie lekko głową w geście przywitania. To i tak wystarczająco dużo jak na kogoś z rodu Yaxlyeów. Przez dłuższą chwilę milczała próbując opanować rozbawienie i zaskoczenie. Drgnęła jedynie słysząc ten nacisk na słowo małżonkiem. Nie mogła uwierzyć, że wciąż ją to gryzie. Ponoć to my nie potrafimy przegrywać . Westchnęła ciężko mając wrażenie, że ma do czynienia raczej z krnąbrnym trochę przygłupim dzieciakiem a nie straszą od niej młodą damą.
- Panienka Yaxley na pewno zdaje sobie sprawę, że przebywanie w towarzystwie mężczyzny bez przyzwoitki uważane jest za mało taktowne. Chociaż panienkę z względu na wiek mogą obowiązywać inne zasady niż mnie. - podobnie jak w przypadku rozmowy z Deimosem mówiła spokojnie i powoli. Tylko niewiele brakowałoby zaczęła sylabizować wypowiedziane przez siebie słowa tak by Yaxley lepiej je zrozumiała. O co jej chodziło? Oczywiście o te pozornie niewinne pogawędki z panem Carrowem. Choćby tę, która niedawno miała miejsce na festynie. Takie miejsca były pełne par oczu i uszu najczęściej należących do starszych dam tak uwielbiających plotki. Wzmiankę o różnicy wieku mogła sobie darować ale dla czego? Przecież i tak nikt ich nie widział. Jeśli chodzi o samą Megarę na ten moment nie miała zamiaru nikomu zdawać raportu z tak…niespodziewanego spotkania. Chociaż może…gdyby udało się podsycić płomień nienawiści w pannie Yaxley to Meg spokojnie dałaby radę wykorzystać to na swoją korzyść.


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   01.11.15 18:46

Jej stosunek niezwykle mnie irytował. Naprawdę nie rozumiałam jak w kimś takim można było cokolwiek widzieć. Chociaż, co ja mówię. Przecież ich małżeństwo było kwestią przypadku, ułożenia kart przez ich rodziców. Żal było mi pana Carrowa, że będzie musiał znosić to dziecko, za to cierpienie Megary niezwykle mnie bawiło. Chce grać w grę? Proszę bardzo, chętnie się zabawie.
Ależ oczywiście, ma panienka rację i sądzę, że wiek raczej nie ma tu nic do rzeczy – odpowiedziałam pewnie.
Jeżeli sądzi, że uderzając w mój wiek, który przecież wcale nie był jeszcze tak wysoki i nikt nie mianował mnie jeszcze „starą panną”, mnie to zaboli, to bardzo się myliła. Mój ojciec dobrze wiedział, że na ślub trzeba być gotowym a i partner musi być odpowiedni. W przeciwieństwie rodziców Malfoy’ówny on dbał o moje dobro i szukał kogoś, kogo będzie pewny.
Na szczęście, już niedługo nie będziesz potrzebowała przyzwoitki czy kogokolwiek innego w towarzystwie swojego małżonka – odpowiedziałam słodkim głosem.
Małe i niedoświadczone dziecko. Ciekawa byłam jak będą wyglądać ich stosunki, w końcu od razu po ślubie wypada, aby panna młoda jak najszybciej zaszła w ciążę i wydała na świat potomka. Uniosłam wyżej różdżkę, aby przyjrzeć się wyrazowi jej twarzy. Może powinnam jej teraz pogratulować, dobić jeszcze bardziej? Z tego, co mówiła Darcy, zaślubiny z panem Carrowem wcale nie są Megarze na rękę.
Na ręce panienki przyszłego małżonka już złożyłam gratulacje z zaręczyn, pan Carrow wydawał się niezwykle rad, że zaślubiny odbędą się już niedługo. Pannie też powinnam pogratulować, to niezwykłe szczęście mieć możliwość wyjść za tak szanowanego, dobrego człowieka – powiedziałam.
Dla mnie pan Carrow właśnie taki był. Miły, szarmancki, odpowiedzialny. Potrafił ochronić mnie samą swoją obecnością i czułam się przy nim niezwykle bezpiecznie. Nie wyobrażałam sobie, że ktoś taki, może być zupełnie inny. Była to dla mnie tak ogromna abstrakcja, że pewnie gdyby ktoś zaczął mówić mi, że jest zupełnie inaczej, pewnie bym nie uwierzyła.
Współczuje panu Carrowi, naprawdę. Jego rodzina postąpiła naprawdę nieuczciwie w stosunku do niego nie informując go nawet o swoich planach – stwierdziłam. – Bardzo szanuję jego rodziców, jego ojca w szczególności. Bardzo dobrzy partnerzy u boku mojego ojca, aczkolwiek nie wiem, co nimi kierowało, gdy wybierali mu małżonkę.
Nie ma to jak w kilku krótkich zdaniach wyrazić swoją niepochlebną opinię na temat Malfoyów. W mojej opinii, te Francuzki powinny trzymać się z dala od starych, anglosaskich rodzin i nie mieszać się z nami, bo my takiego towarzystwa zdecydowanie nie tolerujemy. Jedyną Francuzką rodzinę, jaką tolerowałam byli Rosierowie, każdą inną, przede wszystkim Malfoyów darzyłam ogromną odrazą.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   01.11.15 19:28

Megara jest jeszcze dzieckiem. Był to niezaprzeczalny fakt, ale była również genialna. Wiedziała, że może wykorzystać swój niewinny wygląd i powszechną opinię o niedorośnięciu do prawdziwego życia. Przykładowo, gdy tylko ostatnie słowo padło z jej ust wyciągnęła z kieszeni lekkiego płaszcza kilka muszelek i zaczęła się nimi bawić. Praktycznie nie zwracała uwagę na postać Rosalie ani nie reagowała na jej dziwną przemowę. Śmiać się mogła jedynie w duchu a sarkastyczne uwagi zostawić gdzieś z tyłu głowy. Z drugiej strony im dłużej Rosalie mówiła i im bardziej starała się trafić w czuły punkt Megary tym mocniej zakorzeniało się w niej przeświadczenie, że Yaxleyówna jest po prostu głupia a ten cały wilowy urok musiał się odbić rykoszetem. Koniec…znów nastała cisza. Meg jakby wyrwana ze snu podniosła spojrzenie na swoją rozmówczynie. Uśmiechała się lekko i grzecznie wciąż pamiętając, że ma odczynia z dzieckiem, któremu zabrano zabawkę. W momencie mijania kolejnych lat wiele młodych dam lubi twierdzić, że rodziny przywiązują wiele uwagi do doboru ich małżonków. Mają się za największy skarb swoich krewnych a najczęściej kończą, jako stare panny lub trzecie żony siedemdziesięcioletnich jegomości.
- Co mówiłaś? - spytała z opuszając wzrok z udawaną pokorą. - Wybacz, zamyśliłam się- uśmiechnęła się w typowy dla siebie dość dziecięcy sposób. - No tak… Deimos. - Merlin raczy wiedzieć jak dużo kosztowało ją by nie zgiąć się w tym momencie w pół ze śmiechu albo przynajmniej nie zacząć rzucać zaklęciami na lewo i prawo. - To rzeczywiście wspaniały człowiek. Mimo całej tej dość niefortunnej sytuacji jest dla mnie bardzo życzliwy. Oboje bardzo się cieszymy z nadchodzącej ceremonii – nigdy w życiu nie pomyślałaby, że jest wstanie tak kłamać. Gdyby stała obok może nawet sama byłaby wstanie sobie uwierzyć. - Mam nadzieję, że zaproszenie już do panienki dotarło. To będzie dla nas prawdziwa przyjemność gościć panienkę na naszej uroczystości- kolejny grzeczny, potulny uśmiech. Megara powinna dostać za to wszystko medal! Albo przynajmniej podziękować rodzinie za lata praktyki w oszukiwaniu wszystkiego co się rusza. - Niech przyjdzie! Może Deimos wywoła skandal i z nią ucieknie albo przynajmniej ojciec w końcu postanowi odejść na tamten świat! W tym momencie schowała swoje zabawkami sportem do kieszeni i chwyciła dłoń Rosalie obejmując ją między swoimi. - Sama nie mam pojęcia- - pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze- Ale nie mogę narzekać. Yorkshire to niezwykłe miejsce! –tu wypuściła dłoń Rosalie by radośnie przyklasnąć- Zresztą tyle młodych dam zapłakało na wieść o naszym ślubie. Spróbuje mu to jakoś wynagrodzić - trucizna ,sztylet, upadek z konia, zasadzka - Ale skoro wasze rody są tak blisko na pewno panienka będzie umiała przynieść mu ukojenie w gorszych chwilach.- Yaxley wysil resztki swojego umysłu. Jeśli rzeczywiście coś was łączy możesz go sobie wziąć. Ja nie mam nic przeciwko! Bylebyś umiała go zainteresować na tyle by trzymał się ode mnie z daleka.


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   01.11.15 20:44

Pewnie gdyby było jaśniej, to Megara zauważyłaby tętniącą żyłkę na mojej skroni. Jakże mnie ona strasznie irytowała. Jednak na jej słowa o zamyśleniu tylko uśmiechnęłam się delikatnie, wiedziałam, że robi to całkowicie specjalnie, ale skoro ona gra, to ja również nie mogłam pozostać dłużna.
Ależ nic się nie stało, moja droga – odpowiedziałam uprzejmie.
Wysłuchałam ją uważnie, z takim przekonaniem mówiła o swoim szczęściu, że gdybym nie usłyszała prawdy od Darcy, to może bym jej nawet uwierzyła. Po za tym rozmawiałam przecież też z panem Carrowem, a on nie wyglądał na specjalnie zachwyconego, chociaż wiem, że dla innych dokładnie tak miało to wyglądać.
Ależ oczywiście, że dotarło, dziękuje bardzo. Na pewno z wielką chęcią się pojawię – zapewniłam, chociaż przypuszczam, że pojawienie się na tym wydarzeniu będzie dla mnie niezwykle ciężkim przeżyciem.
Liczyłam jednak na to, że kiedy oni będą mieli ślub, ja będę stała u boku innego mężczyzny, szalenie szczęśliwa i nie będę pamiętać o takim kimś, jak Deimos Carrow. Gdy poczułam dłonie Megary na swoich dłoniach, aż mnie ciarki przeszły. Uśmiechnęłam się niezwykle życzliwie (czy może raczej dosyć złośliwie?) przytakując jej, co jakiś czas.
Oczywiście, Yorkshire jest cudownym miejscem. Na pewno ma panienka rację – stwierdziłam. – Czeka panienkę wiele pracy, na pewno jednak sobie poradzi.
Gdy panna Malfoy wspomniała o gorszych chwilach uśmiechnęłam się złośliwie. Naprawdę myślała, że jestem taka durna? Że nie myślałam o tym, aby robić ich to całe wspólne swatanie się? Jednak było coś, co odróżniało mnie od tej małej wredoty. Ja nie posunęłabym się do niczego, co mogłoby zniszczyć moje i pana Carrowa dobre imię. Chociażby dlatego, że niezwykle mi na nim zależało.
Oh, panno Malfoy! Jak panienka może tak mówić! Nigdy nie posunęłabym się do czegoś takiego! Ukojenia w gorszych chwilach pan Carrow powinien szukać w ramionach swojej ukochanej żonyewentualnie dziwki dodałam w myślach. – Na pewno nie będę mu do tego potrzebna ja.
Tu nie mogło być jak w romantycznej opowieści, gdzie dwoje zakochanych w sobie kochanków spotyka się o północy, w ustronnym miejscu i spędza ze sobą czas, aby nad ranem rozstać się i udawać, że nic się nie stało. Gdyby takie coś zostało odkryte, gdybyśmy chociaż raz pojawili się razem, samotnie, zostałoby to niezwykle źle odebrane, a ja nie mogłam pozwolić sobie, na takie zniszczenie swojej reputacji. Nie miałam zamiaru odbijać Megarze męża. Skoro sama nie dała rady się z tego wyplątać, pozwoliła na to, aby wielka miłość pomiędzy mną a Deimosem została rozdzielona, niech teraz cierpi i smaży się w piekle.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   02.11.15 10:05

Żeby nie dać się sprowokować trzeba było na chwilę przestać widzieć w Rosalie nierozgarnięte dziecko a zacząć dostrzegać po prostu kolejną czarownicę klepiącą formułki. Bez nazwiska, bez przodków, bez pochodzenia od magicznych stworzeń jej uwagi stawały się niczym więcej jak właśnie wyżej wymienionymi formułkami.  Podobnych Megara ostatnimi czasy słyszała całą masę i powoli zaczęła się na nie uodparniać. Jedne były zgryźliwe i pełne jady jak u panny Yaxley, inne pełne współczucia a ostatnie pełne radości. Te najczęściej pochodziły od ludzi, którzy nie znali ani pana Carrowa ani panienki Malfoy. Przez co nie mieli pojęcia jak niedobraną parę tworzą.  Jedynie jej najbliższa rodzina była wstanie rozsierdzić ją swoimi uwagami i radami. Dzięki Merlinie Yaxleyowie i Malfoyowie nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego!
Na to tak gorące zapewnienie o pojawieniu się na ślubie Meg przez dłuższą chwilę przyglądała się swojej rozmówczyni a jej usta drgnęły w ironicznym uśmieszku. Mniejsza o to czy Yaxley to zauważyła. Samą Megarę również interesowało to czy  Rosalie  pojawi się na ślubie się z partnerem. Oczywiście, nie wątpiła, że takiego będzie łatwo jej znaleźć. Tylko ile z jej gestów będzie typową grą pod publiczkę by udowodnić wszystkim zainteresowanym, że ruszyła dalej? Zresztą, co za różnica…cały ten ślub będzie jednym wielkim przedstawieniem.
Zainteresowała ją również ta wzmianka o „wielkiej pracy”. Megara wciąż naiwnie żyła w przeświadczeniu, że ona i jej mąż będą wiedli raczej osobny żywot. Mieliby się spotykać jedynie na większych uroczystościach czy na cyklicznej próbie płodzenia potomków. Może jednak bezpieczniej będzie nie zagłębiać się w tym ogromie wolnej przestrzeni, którą Yaxley nazywa swoją głową. - Bardzo ci dziękuję za wsparcie - skwitowała wciąż nie przestając się uśmiechać.
Widząc ten złośliwy uśmieszek Meg miała ogromną ochotę przewrócić oczami i wezwać siły rządzące tym światem by pozwoliły jej to wszystko przerwać.  Jak zwykle Yaxley żadnego z ciebie porządku. Idź ty lepiej rodzić synów jakiemuś paniczykowi bo jedynie do tego się nadajesz. . Miała ogromna ochotę wypowiedzieć swoje myśli na głos ale…nie! Trzeba było po raz kolejny ugryźć się w język. Jeszcze trochę a sam jej odpadnie. To by się na pewno spodobało Demosowi.  Na ten nagły wybuch oburzenia Megara zaczęła teatralnie mrugać udając, że nic nie rozumie. - Panno Yaxley- głos jej drżał i wyglądała na wyjątkowo speszoną. - ja.. miałam na myśli… kwestie… przyjaźni - Udało jej się nawet zaczerwienić choć nie była pewna czy można było to dostrzec w otaczającym je półmroku.- Chociaż podobno u wil i istot im pokrewnych takim tok myślenia nie jest niczym nadzwyczajnym - właśnie nazwała Rosalie dziwką. Zresztą w jej oczach i tak nigdy nie była niczym więcej.


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   02.11.15 13:55

Poczułam, że panienka Megara mnie obraziła. Nie powiem, trochę mnie to zdenerwowało, bo była młodsza, a zachowywała się tak, jakby nikt jej nigdy nie nauczył poprawnej etykiety i zachowania w towarzystwie. Do takich słów miały prawo tylko kobiety dużo od nas starsze i bardziej doświadczone, a nie dziewiętnastoletnia gówniara w stosunku do starszej od siebie koleżanki.
- Ale, panno Megaro - zaczęłam niewinnie. - A o czym panienka pomyślała? Przecież niezależnie od tego czy byłabym przyjaciółką czy obcą osobą dla pana Deimosa, absolutnie nie wypada mi przebywać z nim samej. I proszę nie insynuować mi takich rzeczy i baczyć na swoje słowa, panno Malfoy.
Skarciłam młodszą koleżankę, bo miałam do tego takie prawo. Wiedziałam też jak ludzie widzieli wile i z wilami spokrewnione. Nie bez przyczyny ostatnio tak straszne rzeczy przytrafiły się Evandrze. Ja również się o siebie bałam, ponieważ i mnie tal nieprzyjemna i niebezpieczna sytuacja mogłaby spotkać. Nie miałam sobie jednak nic do zarzucenia, a gdybym miała, to nie mogłabym pracować z jednorożcami. Moja czystość była więc poparta twardymi dowodami, których nie można tal łatwo podważyć.
- Panienka żyje strasznymi, zamierzchłymi poglądami. Starsze panie Malfoy na pewno nie szczędzą sobie słów i to od nich panienka łapie tak brzydkie stwierdzenia - dodałam. - Ale nie mam panience tego za złe. Już dawno przestałam zwracać uwagę na to, co mówią na nas z czystej zawisłości i zazdrości.
Bo taka była prawda, żal do wil pojawił się w momencie, gdy zaczęły one wykorzystywać swoje umiejętności, czy raczej przekleństwo, do poprawiania swojego życia i zdobywania coraz to lepszych mężczyzn. Tak bywało w przeszłości, teraz czasy się zmieniały ale poglądy zostawały. A księżniczki z bagien były już tymi najgorszymi, nie raz obiło mi się o uszy.
- A ma panienka już wybraną suknię? - zapytałam wracając na temat zaślubin. - Jestem niezwykle ciekawa, czemu tak szybko organizujecie zaślubiny? Cóż was tak goni?
Z tego co wiedziałam, zaślubiny rzeczywiście zostały przesunięte. Ciekawił mnie powód, może po prostu rodzice maczali w tym palce, a może coś innego było na rzeczy?[/b]




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
 

Ścieżka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Dróżka w lesie
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Ścieżka górska
» Dom w lesie
» Julius Nott

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18