Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zagajnik
AutorWiadomość
Zagajnik [odnośnik]24.10.15 23:25
First topic message reminder :

Zagajnik

Nieopodal gęstej kniei, gdzie można spotkać niezwykłej urody kwiaty i magiczne stworzenia znajduje się niewielki zagajnik z wciąż młodymi, zaledwie kilkuletnimi drzewami, głównie brzozami i jesionami. Nie jest gęsty, więc nie ma mowy o zgubieniu się pomiędzy pniami. W jego centralnej części znajduje się niewielka polana otoczona przez krzaki dzikiej róży i jeżyny, które można zbierać o tej porze roku, by nacieszyć się ich smakiem.  
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zagajnik - Page 28 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zagajnik [odnośnik]10.12.21 14:24
Wspólne wysiłki trójki uzdolnionych medycznie czarodziejów przynosiły zamierzone skutki; stan rannych nie tylko polepszał się z minutę na minutę, ale okazywali oni też coraz widoczniejsze zaufanie. Kiedy Herbert pochylił się nad chłopakiem z niefortunnie obtłuczonymi żebrami, nie znać było już w oczach mugola ni krzty nieufności. Obawiał się, rzecz jasna, odczuwał ludzki strach przed bólem, oddał się jednak w ręce obcego z różdżką bez większego zawahania. Herbert wprawnym okiem rozpoznał krwiaka, krótki wywiad medyczny potwierdził brak złamania - czarodziej nie zdecydował się jednak na przeprowadzenie badania fizykalnego, nie był wszak uzdrowicielem po długich kursach anatomii, nie zdawał sobie sprawy z tego, jak istotne może okazać się przy urazach klatki piersiowej. Ta nieuwaga w połączeniu z chwilowym kaprysem magii poskutkowała niefortunnym efektem zaklęcia, które miast pomóc, doprowadziło do rozgrzania krwiaka, zwiększenia upływu krwi i ucisku na przednią ścianę opłucnej. Chłopiec zaskowyczał z bólu, skulił się, zbladł i z trudem łapał powietrze. Duszność wzrastała z sekundy na sekundę, a gdy kolega pacjenta przyłożył mu do ust chusteczkę podczas ataku kaszlu, na zażółconym materiale pozostała flegma z domieszką krwi.
- Co żeś pan zrobił? - krzyknął mugol, przyciągając uwagę Aurory i Florence.
Zwłaszcza Aurora dostrzec mogła, że chłopak potrzebował natychmiastowej i wprawnej pomocy.

Interwencja Mistrza Gry w związku z wyrzuceniem krytycznej porażki. Herbert, twój pacjent otrzymał dodatkowe obrażenia i dusi się. Na przeprowadzanie czynności ratunków dowolny uzdrowiciel ma dwie tury, w przeciwnym razie płuco zapadnie się i dojdzie do zatrzymania krążenia. Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zagajnik - Page 28 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zagajnik [odnośnik]10.12.21 16:29
W momencie, gdy wchodziła do prowizorycznego namiotu, sprawy nie wyglądały tragicznie. Owszem sytuacja nie należała do tych godnych pozazdroszczenia, ale zdecydowanie można to było opanować, jeśli tylko było się skupionym i chociaż emocje mogły sprawiać, że chciałoby się przyspieszyć i pójść dalej, ale nigdy nie przynosiło to odpowiedniego efektu. Dlatego też Aurora, biorąc pod uwagę swój własny stan i stan pacjentów wokół, wykonywała swoją pracę niezwykle sumiennie is starannie. Założyła na dłoń mężczyzny odpowiednie bandaże, nie podnosząc jednak na niego głowy. Wiedziała, że to idiotyczne i że nic jej tu nie grozi, ale strach nie zawsze bywał racjonalny.
- Dobrze się czujesz dziecko? - Dobiegł ją głos kobiety, kiedy odwróciła się w jej stronę, żeby zająć się jej ranami.
Aurora pomału skinęła głową. Czuła na sobie ciężar jej spojrzenia, ale naprawdę musiała się skupić na tym, żeby móc pomóc.
- Zaraz zajmiemy się pani ranami. - Dodała i skierowała różdżkę na rozciętą dłoń kobiety. - Curatio Vulnera. - Powiedziała, a nieładna rana zaraz zaczęła się zabliźniać.
Blondynka kończyła właśnie zakładać opatrunek, gdy do namiotu wpadła Florence. Aurora podniosła na nią wzrok i lekko ściągnęła brwi.
- Jeśli to jest rzeczywiście od jagód, to antidotum będzie tutaj nieprzydatne. Poczekaj sekundę. - Posłała kobiecie przepraszające spojrzenie i zakończyła zakładanie bandaża. Szybko też wstała, żeby sięgnąć do swojej podręcznej torby, jednocześnie wychodząc z namiotu.
- Mam tutaj Eliksir oczyszczający z toksyn. Powinien być skuteczniejszy… - Zerknęła niepewna na kobietę. - Pamiętaj, żeby podawać go bardzo ostrożnie, bo może powodować halucynacje i… - Nie skończyła mówić, bo niespodziewany krzyk przyciągnął jej uwagę. To mugol niedaleko Herberta krzyczał coś, a Aurora z miejsca zrozumiała, że musiało stać się coś złego.
- Co się dzieje? - Kilkanaście kroków, ale w momencie, gdy słowa opuściły jej usta, Aurora już wiedziała, że mężczyzna nie może oddychać. - Proszę się uspokoić! - Powiedziała Aurora stanowczo do mężczyzny, który krzyczał na jej kuzyna. - I proszę nie blokować ust chusteczką! - Nie dawała mu chwili na dyskusję.
Kucnęła w śniegu, zaraz koło chłopaka.
- Musisz się uspokoić. Wiem, że to trudne i straszne, ale nie udusisz. Tylko nie szarp się. - Aurora wyciągnęła różdżkę, ale chłopak jej nie słuchał.
Duszność i krew nie były takie straszne, jak mogły się wydawać. Były typowym objawem uszkodzenia płuc, spowodowanym tym, że w określonym miejscu brakowało powietrza. Pierwszym więc co przyszło kobiecie do głowy, było dostarczenie tam tlenu.
- Respiro - Mruknęła Aurora, ale jej różdżka została niemal wytrącona przez chłopaka, który szarpnął się najwyraźniej wystraszony kolejnej dawki magii. Potrzebował kolejnej chwili, żeby zauważyć, że znów mógł zaczerpnąć oddech. Skrzywił się jednak nieco.
- Boli… - Poskarżył się słabym głosem, a Aurora już wiedziała, że zaklęcie nie do końca się udało. Wciąż oddychał ciężko i był słaby i spocony od emocji.
- Jeszcze trochę poboli. - Powiedziała ze smutkiem Aurora. Zaklęcie, które użyła, nie było do końca tym, czego potrzebowała — chłopak nie miał w płucach toksyn, ale potrzebował zmusić do pracy płuco, które w każdej chwili mogło się zapaść.
- Florko, masz jakiś pomysł, co możemy jeszcze zrobić? - Być może zapomniała o jakiejś metodzie, ale od tego właśnie były tu we dwie. Nie wiedziała też, czy pierwotna przyczyna bólu zniknęła.
Siedzenie w śniegu może nie było najlepszym pomysłem, ale teraz to nie było ważne. Podobnie jak to, że zupełnie odsłoniła się, jeśli chodzi o własne dolegliwości. Najpierw należało się skupić na tych poważnie rannych.

______________________________
Rzucam połowicznie udane Respiro.
Przekazuje Florce Eliksir oczyszczający z toksyn


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zagajnik - Page 28 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Zagajnik [odnośnik]10.12.21 20:41
Mógł się spodziewać, że jego magia nie zadziała, że coś pójdzie nie tak. Nie porywał się na trudne zaklęcia, ot takie które już nie raz były wykorzystywane w trakcie wypraw po Amazonii. Nie był medykiem, nie był uzdrowicielem więc w najgorszym możliwym momencie jego umiejętności go zawiodły. Chłopak zawył jak ranne zwierzę, zaczął się dusić, a do tego doszła panika jego kolegi.
-Zaraza - wychrypiał przerażony tym co zrobił. Widział ufność w oczach mugola, Walter przecież za niego poręczył, a teraz całe starania poszły na marne. Czy mają się salwować ucieczką kiedy rzucą się na nich wściekli. Nim zdążył zareagować obok niego pojawiła się Aurora, która ze spokojem i godną podziwu wprawą przejął stery. Nie pozwoliła aby ktoś jej wszedł na głowę.
Chłopak, który przykładał chusteczkę posłusznie ją odsunął nie wiedząc jak ma inaczej pomóc koledze.
-Won z tym czymś! - Zawołał młodzieniec widząc, że Aurora wyciąga różdżkę, był gotów chronić kumpla za wszelką cenę. Herbert już miał go uciszyć, ale kuzynka była szybsza i wypowiedziała zaklęcie, które przyniosło częściową ulgę. -I co teraz, co? Szartalatni!
-Krzykiem mu nie pomożesz. - Nie wytrzymał Herbert i warknął na pieniacza. -Daj mu koce i zagrzej wody.
-Na czym?! Nie mamy ognia!
-Idą nasi. - Usłyszeli nad sobą głos Waltera, który przywołany zamieszaniem znalazł się tuż obok i patrzył co się dzieje. Miał zmarszczone brwi i widać, że sam bił się z myślami. Herbert obejrzał się przez ramię za siebie w stronę Florki. Nie chciał już ingerować obawiając się, że jeszcze bardziej zaszkodzi. Zerknął na kuzynkę i wtedy dostrzegł ślady na jej twarzy, kusiło go aby zapytać co się stało, czy może jakoś pomóc, ale to nie było miejsce i czas. Położył dłoń na jej ramieniu i uśmiechnął się delikatnie.
-Dziękuję - Następnie spojrzał na chłopaków. -Przepraszam. Zostawiam was w dobrych rękach. Pójdę rozpalić ogniska. - Z tym ostatnim nie powinien mieć problemów. Walter ruszył za nim jakby chciał się upewnić, że czarodziej nie wyrządzi więcej szkód. Herbert zaś miał ściągnięte mocno brwi kiedy wyrzucał sobie w myślach własną głupotę. Stosy drewna zostały dokładnie ułożone przez ludzi więc nie pozostało nic innego jak ich rozpalenie. -Lacarnum Inflamare - Ognisko zajęło się natychmiast potężnym płomieniem, który wyrwał ciche okrzyki zachwytu dzieci. Przynajmniej teraz magia go nie zawiodła.

|Czas na odpis do 11.12 do godziny 17.00


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Zagajnik [odnośnik]12.12.21 3:07
Florence wpatrywała się w postać towarzyszki wzrokiem odrobinę ponaglającym - oczywiście nie chciała jej popędzać, zależało jej jednak, aby dziecko, lub każdy inny z uchodźców, który mógł się zatruć, szybko otrzymał odpowiedni lek. Nie chciała jednak także zbytnio poganiać kobiety, bo przecież ta zajmowała się swoimi pacjentami, a ci także wyraźnie potrzebowali opieki i opatrunków. Słysząc słowa jasnowłosej dotyczące właściwości samego wspomnianego eliksiru, Florence poczuła pewną konsternację. Naprawdę spodziewała się, że antidotum wystarczy, ale z drugiej strony... od jej szkolenia minęło już parę ładnych lat, podczas których Florence nie miała okazji - ani potrzeby - aby tę wiedzę odświeżać. Aurora była jednak zdecydowanie lepiej poinformowana w kwestii samych eliksirów, dlatego też panna Fortescue nie zamierzała się kłócić. Najważniejsze było z resztą przecież i tak dobro dziecka. - Oczywiście, dziękuję. Zaraz podam to małemu... - zaczęła, ale i ona przerwała, słysząc ten przeraźliwy, ochrypły krzyk. Adrenalina od razu wystrzeliła jej do żył, kobieta wybiegła zaś z prowizorycznego namiotu szukając osoby, której należało pomóc. Pobiegła zaraz za Aurorą, gotowa zareagować, choć w pierwszej kolejności musiała dowiedzieć się, co się stało.
- Spokojnie, spokojnie, spokojnie! Herbert, ty też - kiedy jasnowłosa pochyliła się nad poszkodowanym, Florka spróbowała załagodzić trochę wrogą postawę drugiego z mężczyzn, jednocześnie kładąc także dłoń na ramieniu Greya - Zaraz mu pomożemy. Jesteśmy tu by pomóc - powtórzyła, choć wiedziała, że w obecnej chwili samymi słowami nikogo nie przekona. Rzeczą ludzką było popełniać błędy, ale na te nie mogli sobie teraz pozwolić. Na miejscu mugoli, Florence także byłaby nieufna po takim wypadku, ale co mogli zrobić - tylko spokój mógł w tej chwili ich uratować. Florence obserwowała poczynania jasnowłosej, samemu pospiesznie przeszukując pamięć w poszukiwaniu zaklęcia, które szybko przyniosłoby młodzieńcowi pomoc. Kucnęła i bardzo delikatnie przyłożyła czubki palców do miejsca stłuczenia chcąc je zbadać. Nawet tak delikatny dotyk wywołał u rannego jęk bólu i nerwowe warknięcie jego kumpla, dlatego szybko zabrała ręce. Ta krótka chwila pozwoliła jej jednak dowiedzieć się jednej rzeczy - Jest bardzo napuchnięty i rozpalony - zauważyła. Posłała Herbertowi szybki, pocieszający uśmiech. Zaklęcie, którego próbował użyć było właściwe, teraz potrzebowali jednak silniejszego uroku. Widziała jak nerwowo reagują mugole, kiedy po raz kolejny w zasięgu ich wzroku pojawiła się różdżka. Florence włożyła wszystkie swoje siły i skupienie w to, aby nie zadrżała jej ręka i aby zaklęcie wykonać poprawnie - Episkey Maxima - zanuciła, czując jak magia spływa z jej dłoni, przynosząc młodzieńcowi ulgę.
Po kilku minutach oddech chłopaka stał się wyraźnie lżejszy, pełniejszy. W pierwszej chwili nie bardzo dowierzał, ale po chwili spojrzał na swojego kumpla z radością. - Nie boli!


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Zagajnik - Page 28 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Zagajnik [odnośnik]12.12.21 21:35
Zostawił rannego pod opieką kobiet, samemu uznając, że jednak nie będzie się dotykał chorych, bo jeszcze im zaszkodzi. Skupił się na pomocy ze schronieniem, ogniskami czy omówieniem z Walterem co dalej. Wychodziło na to, że mężczyzna stał się swego rodzaju przewodnikiem grupy uchodźców i to on zajmował się całą logistyką. Grey zapewnił go, że jeszcze dziś wyśle kolejny list do lorda Prewetta z informacjami prosto z obozu.
-Ile was dokładnie jest? - Zapytał, a Walter rozejrzał się po obozie.
-Dwadzieścia osób, w tym większość kobiety i młodzi ludzie. Starsi nie dali w większości rady ucieczce. - W głosie mugola dało się słyszeć żal i rozgoryczenie. Herbert jedynie położył mu rękę na ramieniu, jak to wcześniej uczyniła Florka w jego przypadku by ostudzić gniew botanika.
-Florka i Rory powiedzą dokładnie jaki mamy stan chorych i zostanie ich stan też wzięty pod uwagę przy tworzeniu bezpiecznego miejsca dla was. Proszę abyście jeszcze trochę wytrzymali. - Herbert skierował się w stronę kolejnego ogniska aby je rozpalić mocniej, ale powstrzymał go głos Waltera.
-Herbert… - Podszedł do niego i wyciągnął dłoń, którą Grey uścisnął. -Dziękuję. Nigdy wam tego nie zapomnimy.
-To dobrze. - Tego mugol się nie spodziewał, ponieważ na jego twarzy odmalowało się nieukrywane zaskoczenie. -Nie każdy czarodziej jest zły i chce waszej śmierci. Mój ojciec był mugolem.
Tego też się nie Walter nie spodziewał, przestąpił z nogi na nogę.
-Jak czuje się ta część rodziny?
-Nie wiem. - Przyznał otwarcie. -Dla dobra rodziny magicznej ojciec nie utrzymywał zbyt zażyłych kontaktów ze swoją częścią rodziny.
Walter nie drążył dalej tematu widząc, że należy on do tych ciężkich, o których nie da się dyskutować na śniegu, na środku obozowiska pełnego mugoli. Skinął jedynie głową i uśmiechnął się w stronę Florence i Aurory dziękując za ich pomoc i oddanie.
Ich czas jednak dobiegał końca w obozowisku, musieli wracać spisać informacje związane z mugolami oraz przesłać je do lorda Archibalda, który wyczekiwał szczegółów by móc działać. Kiedy już zmierzchało trójka czarodziejów wracała do Greengrove Farm zapewniając Waltera i resztę, że Zakon Feniksa ich nie zostawi i zatroszczy się o każdego kto pomocy będzie potrzebował. Musieli wlać otuchę w serca tych ludzi, dać im nadzieję na przetrwanie kolejnych dni w tych fatalnych warunkach aż będą przeniesieni do lepszego miejsca. Potrzeba była im jednak jeszcze trochę czasu. Doraźna pomoc dawała szansę na przetrwanie.

|zt dla Herberta, czas na odpis 72 h, czyli do 15.12 do godz. 22.00


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Zagajnik [odnośnik]15.12.21 17:05
Kryzys udało się zażegnać. Aurora chyba sama obawiała się rzucać kolejnego zaklęcia, gdy wokół aż roiło się od zaniepokojonych ludzi. Nie chciała, by Herbert popadł w jakieś tarapaty, bo jeden z mężczyzn wydawał się mocno zaniepokojony, gdy doszło do tego małego wypadku. Dwadzieścia ludzi, których życie było w ciągłym zagrożeniu, bo ktoś sobie wymyślił, że to, że nie posługują się magią, czyni ich gorszymi. Straszne… Aurora nie mogła pojąć, jak można tak traktować kogoś, kto też czuje, kocha, oddycha.
- Nie zostawimy was samych. - Powiedziała cicho, jakby chcąc potwierdzić słowa kuzyna, ale prawda była taka, że ona nie dostąpiła jeszcze żadnych prześladowań. Jej czysta krew była w wielu przypadkach przepustką do spokoju. Niby to samo powinno dotyczyć się czarodziejów półkrwi i krwi mugolskiej, ale przecież niektórzy z nich mieli problemy nawet przy rejestracji różdżki. To było okropnie niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, że niektórzy z nich władali magią znacznie lepiej niż Aurora.
- To dla pani. - Cieniutki, drżący głosik małego chłopca rozległ się niespodziewanie przy jej nodze. Dziecko wyciągało w jej stronę kukiełkę z gałązek. - Sam zlobiłem. - Powiedział, a Aurora czuła, jak oczy pieką ją od napływających łez. Kukiełka była z patyków i mogłaby być każdym, gdyby nie włosy wykonane ze słomy. Aurora z miejsca rozpoznała w zabawce siebie.
- Dziękuję bardzo. Jest piękna. - Powiedziała, przyjmując podarek, a chłopiec odbiegł w kierunku ojca, którym był mężczyzna z pierwszego odwiedzonego przez Aurorę namiotu. I chociaż odwzajemniła jego uśmiech, to w dalszym ciągu czuła niepokój względem nieznajomego.
Rzeczywiście pomału należało się zbierać. Aurora skorzystała z okazji i uleczyła jeszcze kilka większych i mniejszych ran, poskładała złamaną rękę i pozbyła się mniejszych obrażeń. Rozdała też zapasy eliksiru pieprzowego, który powinien być względnie bezpieczny dla mugoli, bo sami chyba zażywali coś podobnego.
Aurora w głowie zrobiła listę rzeczy, którą mogła się podzielić i która mogła być przydatna tym wszystkim ludziom. Mocniej zacisnęła dłoń na podarowanej jej drewnianej laleczce. Jak to było na świcie, że ci, którzy mieli najmniej, zazwyczaj potrafili się dzielić, a ci, którzy opływali w dostatek, zazdrośnie strzegli każdej części majątku.
Zmrok zapadał szybko, ale Aurora pomimo potwornego zmęczenia nie chciała wracać. Z drugiej jednak strony, wiedziała, że nie może zostawać sama. Kiedy nie było nikogo obok, przychodziły myśli. A z nimi z pewnością nie chciała zostawać sam na sam. Tłumaczenie się z czegokolwiek byłoby jednak zbyt trudne, dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja i gdy byli na rozstaju dróg, Aurora z cichym trzaskiem zniknęła, by skryć się na Wrzosowisku, licząc, jakkolwiek źle to brzmiało, będzie śnić o okropnościach obozu, a nie o swoich własnych wspomnieniach, które gorsze były od wszelkich koszmarów, jakie miała do tej pory.

/zt dla Aurory


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zagajnik - Page 28 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Zagajnik [odnośnik]22.12.21 19:15
Florence odetchnęła z wyraźną ulgą, widząc, że rzucone przez nią zaklęcie przyniosło oczekiwane rezultaty. Twarz obserwatorów, którzy podeszli bliżej aby mieć lepszy widok, momentalnie rozjaśniły się. Nieufność mugoli chyba znów opadła. Florka musiała postarać się, aby podobny wypadek nie zdarzył się ponownie. Całe szczęście, Herbert zajął się czymś innym - czymś w czym miał zdecydowanie większe doświadczenie. Uchodźcy potrzebowali nie tylko leczenia, organizacja także należała do istotnych aspektów i w tym Grey mógł im doskonale pomóc.
Florence pochyliła się jeszcze nad mężczyzną, którego przed chwilą uleczyła, upewniając się, że nic więcej mu nie jest. Znalazła jeszcze kilka zadrapań i dla świętego spokoju, zaleczyła je szybko do końca. Zaraz też mogła wrócić do matki oraz dziecka, które podtruło się jagodami. Odkorkowała eliksir, klękając przy rodzinie.
- Nie jest to smaczny napój, ale musisz wziąć łyk. Tylko jeden - musiała przekonać malca do współpracy. Gorzki smak eliksiru z pewnością nie będzie łatwy do przeskoczenia, ale nie mieli wyjścia. - No już. Za mamusię. Zaraz przestanie boleć - przekonywała dalej. Malec nie był zachwycony, krzywił się i wyginał, uciekając głową w bok. W końcu jednak prośby matki, a także nasilający się ból skłoniły dziecko do zażycia lekarstwa. Skrzywiło się straszliwie, ale przełknęło dawkę. Nie minęło kilka minut, a jego twarz wyraźnie się rozjaśniła. Ból się zmniejszał, ale w końcu miał ustąpić całkowicie. Później okazało się że podobnego leczenia wymagało jeszcze kilka osób z obozu. Jagody były zbyt smakowitym kąskiem w czasie, gdy głód zaglądał im wszystkim w oczy. Dobrze, że czarownice przybyły do obozu teraz. Eliksiru starczyło dla każdego, kto się zatruł. W następnej kolejności Florence zajęła się - co było dość zrozumiałe - odmrożeniami. Jednej kobiecie z bolącym sercem musiała amputować mały palec, ale był to jedyny tak drastyczny przypadek. Wszyscy inni zachowali swoje dłonie i stopy w całości.
Gdy nadszedł moment powrotu, Florence czuła się jednocześnie przytłoczona i uskrzydlona. Ciężko było patrzeć na cierpienie tych ludzi, na to jak trzęsą się z zimna. Liczyła na to, że Herbert miał jakiś plan jak im jeszcze pomóc. Czuła się jednak także pocieszona - dała tym ludziom trochę nadziei, uleczyła ich rany i wspomogła tak, jak umiała najlepiej. Mieli szansę na doczekanie kolejnego dnia, który - oby - mógł przynieść jakieś zmiany na lepsze.

zt dla Florki


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Zagajnik - Page 28 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Zagajnik [odnośnik]17.03.22 21:27
Odnaleziony na podstawie narysowanej odręcznie mapy obóz okazał się być w opłakanym stanie - ukrywający się w lesie mugole i czarodzieje byli chorzy i wyczerpani, zmęczeni utrzymującym się od dłuższego czasu chłodem i brakiem stałego źródła pożywienia. Pomoc zaoferowana przez członków Zakonu Feniksa i ich sojuszników przyszła w ostatniej chwili - doraźne zabezpieczenie terenu i udzielenie medycznego wsparcia pozwoliło uchodźcom na przetrwanie paru kolejnych tygodni, do czasu przeniesienia do przygotowanego na polecenie Archibalda schronienia, do którego udali się zaraz po zakończeniu prac budowlanych, wreszcie odnajdując ciepły kąt i bezpieczne cztery ściany.

Wdzięczni za okazaną pomoc, zaoferowali swoje wsparcie lordom Dorset, zapewniając, że jeśli nadejdzie taka potrzeba - odpowiedzą na wezwanie.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zagajnik - Page 28 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 28 z 28 Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28

Zagajnik
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach