Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Łąka przy plaży   30.10.15 14:26

First topic message reminder :

Łąka przy plaży

Kwiecista łąka nieopodal wybrzeża upstrzona jest wszelkiego rodzaju wielobarwną roślinnością; od polnych stokrotek oraz skromnych chabrów, przez dziką różę aż po bzy, latem to miejsce aż nadyma się od piękna natury. Między kwiatami lawirują pszczoły, trzmiele oraz motyle o wzorzystych skrzydłach. Trudno oprzeć się urokowi tego miejsca, dlatego też czarodzieje zatrzymali je dla siebie i obłożyli zaklęciem odstraszającym mugoli.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Annabelle Apollinaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1572-annabelle-apollinaire http://morsmordre.forumpolish.com/t1584-poczta-panny-aa#15830
Zawód : Stażystka w Czarownicy
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 5
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 19:32

Oczywiście mogłam się spodziewać, że zbieranie kwiatów podczas magicznego festiwalu nie będzie przebiegało bez zakłóceń. Mój plan, by zerwać kwieciste naręcze roślin spalił się w jednej chwili, gdy obrzydliwych chaszczy przybywało, a pięknych kwiatów jak nie było, tak... nie było. Warczałam i syczałam w myślach, przeklinając swój głupi pomysł, zastanawiając się poważnie nad zawróceniem - jakieś głupie krzaki nie były warte ciągłego zahaczania o gałązki, co groziło rozdarciem materiału - gdy w końcu dojrzałam. Polankę. Niewielką, ukrytą w gąszczu, ale wabiącą mnie przepięknymi narcyzami. Cóż, nie mogłam ukryć, że z tymi kwiatami nie miałam nic wspólnego, w końcu moja wrodzona skromność to dar, którym dzieliłam się chętnie z każdym dookoła, ale nie miało to teraz żadnego znaczenia. Liczył się fakt, że udało mi się zerwać sporą wiązankę uroczych kwiatów, co dawało nadzieję, że powstanie z nich całkiem szykowny wianuszek.
Pochylałam się właśnie nad kolejnym biednym narcyzem, gdy zaatakowało mnie wielkie bydle. Mogę przysiąc, że było wielkości co najmniej miss świata w sumo, a jego obrzydliwy zapach mokrego futra ranił najskrytsze pokłady delikatnego powonienia. Krzyknęłam, gdy potwór wgryzł się w moje ramię, ściągając z niego bransoletkę i mocno potrząsnęłam ręką. Zwierzak zleciał w dół, a ja niewiele się zastanawiając, równie mocnym kopnięciem posłałam go w krzaki. Dopiero w czasie lotu zauważyłam, że mam do czynienia ze złodziejskim niuchaczem, ale na wszelki wypadek i tak wolałam się ewakuować. Miałam wystarczająco dużo kwiatów, by upleść z nich wianek, a nawet jeśli miał jakieś doskonałości... cóż, wystarczyło lekko poluzować ramiączko w sukience, nachylić się pod odpowiednim kątem i nawet wianek z chwastów mógłby być tym najbardziej pożądanym wśród męskiej części społeczności.
Wycofałam się, wracając po kilku minutach na łąkę, gdzie gromadziło się coraz więcej osób. Oczywiście żadna nie raczyła ruszyć mi z pomocą, więc zagryzłam zęby i otarłam drobnymi listkami krwawiącą ranę, która na szczęście nie była groźna i nie uniemożliwiała wykonania zadania, jakim było uplecenia wianka. Usiadłam obrażona na cały świat i zaczęłam kolejno zaplątywać ze sobą kwiaty, tworząc najpierw okrąg, a potem dokładając do niego kolejne roślinki.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 19:47

Nie oglądając się na inne dziewczęta i kobiety rozchodzące się po polanie, obrała jedną ze ścieżek, ruszając nią samotnie i rozglądając się uważnie. Niestety, po drodze praktycznie nie napotkała kwiatów nadających się do zrobienia wianka. Wzdłuż ścieżki rosły jedynie wybujałe chwasty i kłujące zarośla. Musiała więc pójść dalej, licząc, że w końcu znajdzie miejsce, gdzie będą rosły kwiaty. Właściwie pożałowała, że jednak nie została na łące.
Wtedy jednak minęła kolejną rozłożystą kępę zarośli. Jej oczom ukazała się niewielka polana pełna pięknych kwiatów. Już miała ruszyć szybko w tamtą stronę, już schylała się po pierwsze kwiaty, wrzucając je do malutkiego koszyczka, kiedy nagle dostrzegła ogromny, zakrzywiony dziób i jaskrawopomarańczowe ślepia stworzenia przypominającego pół orła, pół konia – najprawdziwszego hipogryfa. Stwór leżał na polance, przekrzywiając pokryty stalowoszarymi piórami łeb w jej stronę.
Zatrzymała się, jej ręka wyciągnięta po kolejny pęk kwiatów zastygła nieruchomo w powietrzu. Przypominając sobie lekcje z Hogwartu, spojrzała stworowi prosto w oczy, starając się nie mrugać i skłoniła mu się lekko. Wolała jednak się do niego nie zbliżać, zwłaszcza że to nie było obłaskawione stworzenie ze szkoły, jakie pokazywano uczniom na lekcjach, a najprawdopodobniej dziki hipogryf.
Nie przerywając kontaktu wzrokowego, zaczęła się wycofywać. Hipogryf zaskrzeczał i znowu poruszył głową, jednak nie podniósł się z ziemi ani nie zaczął podążać za dziewczyną, która zakłóciła jego spokój. Opuszczając polankę, pospiesznie urwała jeszcze kilka kwiatów, ale po chwili znowu już była na ścieżce, szybkim krokiem oddalając się od miejsca, gdzie napotkała hipogryfa. Dopiero, kiedy była już wystarczająco daleko, zatrzymała się i zajrzała do koszyka. Było w nim niewiele kwiatów, wystarczy zaledwie na nieduży, skromny wianek. Westchnęła i ze smutną miną postanowiła wrócić do miejsca, gdzie rozgrywał się konkurs. Tam na łące zerwała jeszcze kilka kwiatów, po czym znalazła wolny kawałek trawnika na uboczu i zaczęła splatać wianek z kwiatów, które miała. Rzeczywiście był skromny i naturalny – niczym sama Lyra. Wykonała go jednak tak starannie, jak tylko potrafiła.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Harriett Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1388-harriett-lovegood#11320 https://www.morsmordre.net/t1508-alfons#13822 https://www.morsmordre.net/t1428-veni-vidi-amavi#12332 https://www.morsmordre.net/f170-canterbury-honey-hill https://www.morsmordre.net/t2776-skrytka-bankowa-nr-394#44885 https://www.morsmordre.net/t1818-harriett-lovegood#23281
Zawód : spadająca gwiazda, ponurak
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
stars kiss my palms and whisper ‘take care my love,
all bright things must burn
OPCM : 0
UROKI : 18
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila
the show must go wrong

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 20:18

Nigdy nie byłam jak moja kochana kuzynka, Selina, silna i niezależna, wyrzekająca się za wszelką cenę zmiany stanu cywilnego. Może to kwestia tego, jak wyglądało moje dzieciństwo, wypełnione przekonaniami próżnej matki, że jedyne co się liczy to obrączka na palcu, założona przez dobrze usytuowanego szlachcica, że moją główną ambicją powinno być znalezienie odpowiedniego męża i umilanie mu życia bez końca, że to, co mam w głowie nie ma żadnego znaczenia. Przytakiwałam skwapliwie, niezdolna do protestu i spędzałam kolejną godzinę na zajęciach śpiewu czy gry na harfie, by zwiększyć swoje możliwości do oczarowania potencjalnego narzeczonego, a w głębi duszy marzyłam nieśmiało o tym, że oprócz pieniędzy, które wyciągną mnie z wiecznej biedy, w naszym związku zamieszka też miłość. Marzenie o księciu na białym koniu nigdy nie minęło, gwałtowne uczucie, zupełnie inne niż pierwsza, niewinna miłość z czasów szkolnych, która nie przetrwała próby czasu, uderzyło mnie nagle i było jak narkotyk, po który sięgałam coraz częściej i zachłanniej, zatapiając się w nim bez końca, mimo że mój książę z postury bardziej przypominał półolbrzyma, zamiast rumaka towarzyszyła mu miotła, a szanowany status krwi i ogromny odziedziczony po przodkach majątek zastępowały okładki gazet i sportowe trofea. Nie mogłam chcieć niczego więcej niż tego, by bańka szczęścia nigdy nie pękła. Ale pękła. Upadek na ziemię był bolesny, a rozpaczliwe próby zebrania się w całość i powrotu do punktu wyjścia przypominało raczej żałosną walkę o znalezienie odbicia tego, czego smak już znałam, u boku kogoś innego. I znalazłam. I nienawidzę sama siebie za własną niewdzięczność, która często dochodzi do głosu i wbija się klinem w moje małżeństwo, które niedługo będzie już miało piąty rok na liczniku.
W całkiem przyzwoitym humorze dołączyłam do kobiet zbierających się na łące, ignorując znaczące spojrzenia części z nich. Cóż z tego, że byłam mężatką? Czy obrączka na palcu zabrania mi zrywania kwiatów i odrobiny zabawy? Połowicznie wysłuchałam przemowy pani Avery, która dotyczyła mnie w dość niewielkim stopniu, a spojrzeniem próbowałam wyłowić w tłumie Selinę. Ledwo mignęła mi jej smukła sylwetka, a już nastąpiło zamieszanie i każda z pań ruszyła na poszukiwania kwiatów odpowiednich do uplecenia wianka i chociaż panna Lovegood umknęła mi gdzieś pomiędzy rumianą blondynką, a smętną brunetką, rozglądając się wciąż na boki ruszyłam na zabawę w ogrodniczkę, licząc na to, że gdy wszyscy wrócą na łąkę, uda mi się zlokalizować kuzynkę.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 20:18

The member 'Harriett Naifeh' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Eileen Bartius
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : gajowa w Hogwarcie
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
your worst battle
is between what you know
and what you feel
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/39
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 20:31

Szczerze powiedziawszy, nie miała zamiaru brać udziału w tych... podchodach? Paradzie schodzących się par? Zabawie? Nawet nie wiedziała, jak to nazwać. Mimo to przyszła. Być może skuszona wróżbą, być może swoim stanem, który od kilku lat nie ulegał zmianie. Była panną, tak. Dwudziestodziewięcioletnią panną, której ani w głowie było szukanie życiowego partnera. No bo i jakie życie z nią miałby ten partner, co? Eileen przez prawie cały rok była w Hogwarcie. Mało miała okazji, by wrócić do domu na weekend, bo rośliny musiały być odpowiednio przygotowywane na zajęcia. Końcem końców wnioski były takie, że zamiast wychodzić za mąż za porządnego mężczyznę, powinna raczej szukać miejsca dla doniczek w swoim łóżku.
No ale jakoś pocierała o siebie dłonie przygotowując je na łapanie kwiatów. Jakoś słuchała mądrych słów równie mądrej kobiety, która miała tylko jedną rolę - natchnąć dziewczęta do poszukiwania swojego szczęścia wśród drobnych traw, runa leśnego i drobnego, krystalicznego piasku na plaży. Było coś w jej słowach, co nakłoniło ją do zaangażowania się w tę sprawę. Coś, o miłości, którą od jakiegoś czasu próbowała chować pod stołem, w cukierniczce i między stronami przeglądanych książek. Nie chciała jej, a mimo to ona wciąż domagała się urzeczywistnienia. Czuła ją wszędzie. Wystarczyło, że ktoś zapukał do drzwi jej mieszkania, a jej myśli pędziły tylko w jednym kierunku.
Zachęcona ciepłymi słowami, ruszyła w swojej błękitnej sukience w stronę miejsc mogących być źródłem, z którego czerpałaby materiał do swojego wianka.




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 20:31

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 https://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 https://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 https://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 https://www.morsmordre.net/t3514-skrytka-bankowa-nr-290#61348 https://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
Zawód : ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
OPCM : 5
UROKI : 24
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 36
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 20:46

Łąka oczywiście była upstrzona w najprzeróżniejsze kwiaty. Tak skupiona na najprzeróżniejszych kolorach, odcieniach, kształtach, zapachach, bzyczących owadach, siadających na kolorowym ubraniu motylach, a także mająca w głowie swoją myśl przewodnią, nie rozglądała się wokół i nie wyszukiwała znajomych twarzy. Po wczorajszym szaleństwie podczas wróżb ciągle ćmiła ją głowa i nie czuła się najlepiej. Nie pamiętała po co właściwie sięgnęła po tą substancję - chyba widząc osobę, która zwykła jej ją dostarczać, trafił ją sentyment. I dzisiaj definitywnie żałowała.
W nocy śniły jej się motyle i ćmy, które szarpały jej sukno, a potem skórę, wrzeszcząc obelgi. Dlatego teraz, gdy te kolorowe owady, zwabione intensywną pomarańczą jej koszuli, przysiadywały na materiale, strzepywała je trochę ze złością, ale też przebłyskiem strachu, bo umysł podsuwał jej sceny ze snów. Skąd jej się te owady wzięły w ogóle w głowie?! Kompletnie nie pamiętała co wylany wosk jej przepowiedział. Ani też szalonych tańców, do których się dała porwać wczorajszego wieczora. Dziś pamiętały o tym tylko podeptane stopy i zmęczone mięśnie. Dlatego też po prostu robiła to, po co tu przyszła. Kwiatki.
Zerwała kilka krwiście czerwonych maków, przypominające błękit nieba niezapominajki oraz białe, niewinne stokrotki. Miała zamiar znaleźć jeszcze kilka kwiatów, które mogłyby uzupełnić tą paletę kolorów i nieco ożywić ten wianek (jeszcze bardziej). Kompletnie nie zrażała się gęstwinami oraz wystającymi gałązkami krzaków, które zaczęły szarpać jej materiał i czasem lekko przytrzymywać. Wzrosło w niej ciśnienie, gdy to uczucie, tak podobne do tego z nocnej mary, miało odzwierciedlenie w rzeczywistości. I już miała się cofać, czując, jak adrenalina uderza jej do żył, gdy nagle odezwały się jakieś wysokie dźwięki. Pierwsze jej skojarzenie było z krzykami, które biły ją niczym namacalne, materialne bicze, więc zanim dostrzegła, co właściwie ją ściga, zdążyła już się obrócić i rzucić w drogę powrotną, kompletnie ignorując fakt, że może być uznana za wariatkę.
Złośliwa roślina zahaczyła się o jej rękaw, więc na chwilę obróciła głowę, by się obejrzeć i dostrzec... chochliki!
-Niech to Merlin...-zdusiła dalsze słowa, rozrywając tkaninę, po czym ruszyła biegiem, by wyciągnąć różdżkę i zacząć inkantować Drętwotę na potęgę, mając nadzieję, że któraś z nich trafi natrętów.
Dokuczliwe istoty zaczęły szarpać kosmyki jej włosów i się w nie wplątywać, całkiem boleśnie zresztą. I to zbliżenie pozwoliło jej trafić kilka z nich zaklęciem, co chyba zniechęciło resztę i w końcu była wolna.
Wpadła na miejsce poprzedniego zebrania zdyszana, jakby właśnie odbyła walkę (co niejako było prawdą), wyglądając na jeszcze bardziej zmaltretowaną jak wcześniej. Całym swoim jestestwem odrzucała potencjalnych adoratorów. Cóż, cel osiągnięty. Niejako karma karała ją w końcu solidnie za jej postawę.
Kompletnie zmarnowana, prawie padła na ziemię, siadając po turecku, by wyciągnąć przed siebie ten piekielny koszyk i zacząć wykładać z niego kwiaty. Na szczęście nie uległy uszczerbkowi lub zaginięciu i miała ich wystarczająco. Nawet nie próbowała robić porządku z włosami czy własnym strojem, właściwie to mając to kompletnie w nosie. Miała dosyć. A mimo to zakasała rękawy i zaczęła sprawnie tworzyć wianek, przemieniając na zmianę trzy typy kwiatów. Beauxbatons nauczyło ją nieco rękodzieła.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Beatrice Nott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t735-beatrice-nott https://www.morsmordre.net/t758-izolda#2848 https://www.morsmordre.net/t757-notti#2847 https://www.morsmordre.net/f162-queen-victoria-street-21 https://www.morsmordre.net/t981-beatrice-nott
Zawód : opiekunka jednorożców
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną,
nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną.
OPCM : 7
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 7
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 21:40

Wszystkie dotychczasowe dni festiwalu spędziła opiekując się jednorożcami. Ominęły ją zawody alchemików i lanie wosku, uparła się więc, że pójdzie na wicie wianków. Nie żeby jakoś szczególnie zależało jej na szukaniu męża czy wygrywaniu konkursu! Po prostu musiała się na chwilę wyrwać. Miała serdecznie dość małych dziewczynek piszczących z zachwytem na widok jednorożców, panien próbujących ją przekonać, że słyszały o leczniczych właściwościach przejażdżek oraz panów płoszących zwierzęta samą swoją obecnością. Dlatego wyznaczyła dwie dziewczyny do opieki nad zagrodą, a potem sama pomaszerowała w kierunku plaży. Im dalej była od całego zamieszania związanego z organizacją owego przedsięwzięcia, tym lepszy miała humor. Na łące roiło się od kobiet wszelkich stanów i mieszanego pochodzenia, a radosna atmosfera wpływała na Beatrice niezwykle kojąco. Z pogodnym uśmiechem przysłuchiwała się lady Avery i jej pięknemu przemówieniu, które umiała docenić za niezwykle zgrabne zabiegi retoryczne. Treść mniej ją zainteresowała, bo przecież małżeństwo i miłość... to nigdy nie była jej bajka! Od lat nie myślała o sobie w kategorii panny na wydaniu. Niebawem miało się to zmienić, ale Bea - mistrzyni w ukrywaniu nieprzyjemnych spraw zwłaszcza przed samą sobą - zepchnęła te myśli w odmęty zapomnienia. Była tu żeby się bawić i relaksować, a nie zamęczać ponurym gdybaniem o niewesołej przyszłości czającej się tuż za rogiem.
Szybko panie i panny rozbiegły się po okolicy w poszukiwaniu kwiatów na wianki. Bea podążyła ich śladem, mocniej naciągając kapelusz na oczy, by chronił jej bladą skórę przed słońcem. Nucąc cicho pod nosem ruszyła przed siebie.






Then I’d trade all my tomorrows for just one yesterday.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 21:40

The member 'Beatrice Nott' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 23:08

Mówi się, że życie jest nieustanną walką pomiędzy sercem i rozumem. Batalią pomiędzy eterycznymi uczuciami, które uwodzą na każdym kroku swą słodką ulotnością oraz rozsądkiem, silnie trzymającym nas na ziemi. A ja, Helena, jak każdy człowiek znajduję się na ich polu bitwy. Mogą uważać mnie za chłodną i wyrachowaną, mogą odmawiać mi człowieczeństwa, a jednak mylą się. Wszyscy. Bo tak trudno jest przecież zauważyć do czego lgnie moje serce. Do wolności, do niezależności, do wyzwolenia. Pragnę móc oddychać pełną piersią, rozpościerać skrzydła i nigdy nie patrzeć wstecz. Polegać tylko na sobie. A jednak za każdym razem, gdy biorę rozpęd by wzbić się w powietrze, przypominam sobie w jakim świecie żyję. Co mnie ogranicza, czego nie jestem w stanie uniknąć. Chcę zmienić rzeczywistość, pokazać na salonach, że i kobiety mogą mieć głos. Nauczyć małe dziewczynki walki o własne dobro. Ja, Helena, jestem panną na wydaniu. Panną szukającą męża, który otworzy przede mną wszystkie drzwi. Wolnym ptakiem, który dobrowolnie rozważa możliwość frunięcia prosto do klatki.
A gdzież szukać męża, jeśli nie na festiwalu? To dlatego pojawiam się po raz kolejny, odziana w białą zwiewną suknię, subtelnie kradnącą spojrzenia wszystkich mężczyzn. Dziś jestem chodzącą niewinnością. Dziś wraz z innymi dziewczętami ustawiam się na łące, by zbierać kwiaty.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   30.10.15 23:08

The member 'Helena McKinnon' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Harriett Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1388-harriett-lovegood#11320 https://www.morsmordre.net/t1508-alfons#13822 https://www.morsmordre.net/t1428-veni-vidi-amavi#12332 https://www.morsmordre.net/f170-canterbury-honey-hill https://www.morsmordre.net/t2776-skrytka-bankowa-nr-394#44885 https://www.morsmordre.net/t1818-harriett-lovegood#23281
Zawód : spadająca gwiazda, ponurak
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
stars kiss my palms and whisper ‘take care my love,
all bright things must burn
OPCM : 0
UROKI : 18
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila
the show must go wrong

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 0:50

Pogrążona w nostalgicznych rozmyślaniach, nawet nie zwróciłam uwagi na to, że podążam w zupełnie innym kierunku niż większość panien i że obrana przeze mnie ścieżka prowadzi na wypalone słońcem wzgórza, na których raczej ciężko znaleźć dorodne kwiaty. Albo w ogóle jakiekolwiek kwiaty. Zaszłam jednak za daleko i straciłam zbyt wiele czasu, by biec nagle w przeciwnym kierunku, dlatego postanowiłam rozejrzeć się uważniej po okolicy. Niestety, wszystkie rośliny w zakresie widnokręgu były suche jak na pustyni i kruszyły się nawet przy najdelikatniejszym dotyku, nie było więc mowy o upleceniu z nich nawet korony cierniowej. Znalazłam za to grafitowy, gładki kamień i chociaż wydawało mi się, że jest to turmalin czarny, brakowało mi wprawy w takich kwestiach - tak czy siak, był piękny, postanowiłam więc zabrać go ze sobą na pamiątkę i później przerobić go na naszyjnik. Nie mogłam jednak wrócić na łąkę bez materiałów do plecenia wianków, dlatego zerwałam parę źdźbeł wysuszonej trawy z zamiarem przetransmutowania jej w coś bardziej przydatnego. Transmutacja, jak zresztą wiele innych dziedzin, nigdy nie była moją mocną stroną, a formuła zaklęcia nie chciała od razu wypłynąć z o∂mętów mojej pamięci, w dodatku koszyk wbijał mi się nieprzyjemnie w przedramię, przysiadłam więc sobie na pobliskim pieńku, by próbować ratować coś nie do uratowania. Skupiona na mamrotaniu przeróżnych, średnio skutecznych formuł pod nosem, dopiero w ostatnim momencie zauważyłam, że kłoda tuż obok kłodą tak naprawdę nie jest. Blotoryj, który zapewne przydreptał z pobliskich moczarów, już szykował się do podgryzania moich odsłoniętych kostek, szczęście więc, że różdżkę miałam już w dłoni i kilkoma Drętwotami uchroniłam się przed szpecącymi ranami na mojej mlecznobiałej skórze. Z ciężko bijącym sercem zerwałam się z miejsca, by jak najszybciej opuścić moje nieprzyjazne towarzystwo, a kiedy obejrzałam się naokoło w poszukiwaniu ścieżki powrotnej, moim oczom ukazały się połacie polnych kwiatów, dojrzałych kłosów jęczmienia, krwistoczerwonych maków i niezapominajek błękitnych jak oczy małego Setha. Nie czekając na nic więcej, przyspieszyłam kroku, by już po paru chwilach z koszem napełnionym precjozjami i pogodnym uśmiechem na twarzy powrócić na łąkę przy plaży i prawie że wpaść na pannę Lovegood.
- Selino, jak dobrze cię widzieć! - przywitałam moją drogą kuzynkę serdecznie, ciesząc się, że w końcu na siebie wpadłyśmy, bo przecież w poprzednich dniach festiwalu okrutnie się rozmijałyśmy. - Dobrze się bawisz? Prewettowie w tym roku stają na głowie, żeby przebić zeszłoroczne zabawy. Nie wiem jak ty, ale moje umiejętności wyplatania są chyba nieco zakurzone, będziemy więc miały czas na nadrobienie zaległości. Opowiadaj, co u ciebie! - zaświergotałam jeszcze, podążając z Seliną w miejsce, gdzie miały się ważyć losy naszych wianków i chyba po raz pierwszy od rozpoczęcia festiwalu poczułam się wolna od gry pozorów i prawdziwie szczęśliwa.




I'm just gonna keep callin' your name
until you come back home

Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 9:51

Zbieranie kwiatów i tworzenie wianków było akurat tą atrakcją, którą za żadne skarby, nie chciałam ominąć. Beatrice była kochana, że pozwalała mi wymknąć się na trochę od ukochanych jednorożców, aby móc wziąć udział w zabawach. Na szczęście chętnych do opieki nad naszymi stworzeniami nie brakowało, więc wydzielone przez Betrice dziewczyny z nimi zostały, a my mogłyśmy sobie iść się rozerwać. Byłam tam wcześniej i widziałam, kiedy zaczęły się zbierać inne dziewczęta. Większość z nich znałam, przywitałam się więc wymieniając kilka uprzejmych słów. Całą zabawę rozpoczęła pani Avery. Jej wypowiedzieć była niezwykle trafna i w pełni się z nią zgadzałam. Ile bym dała, aby mój wianek złapał ktoś, kto zakocha się we mnie z wzajemnością i będziemy mogli wspólnie tworzyć parę. Ah, marzenia. Coś czułam, że moja siostra szybciej wyjdzie za mąż, niż ja.
Miałyśmy zacząć zbierać kwiaty, do dyspozycji była polana oraz okoliczne tereny. Pogoda dzisiaj była przepiękna. Słońce przeplatane lekkimi chmurami, tak, że nie było za gorąco. Za to było ciepło i niezwykle rześko. Bardzo dobrze się tutaj czułam. Odkąd przebywałam na terenach Weymouth bardzo dobrze się czułam. Zmiana środowiska raz na jakiś czas chyba dobrze działała na moją chorobę. Po za tym, nie przemęczałam się tu zbytnio, nie ulegałam stresom. Było bardzo dobrze.
Dziewczęta zaczęły się rozchodzić w poszukiwaniu swojego miejsca do zbierania kwiatów. Ja również ruszyłam, w dodatku sama, ponieważ chciałam znaleźć jakieś ciekawe miejsce, do którego inne panny czy panie już zamężne, nie będą miały dostępu. Idąc tak starałam się przypomnieć jak plotło się wianki, tak dawno się w to nie bawiłam. Cieszyłam się, że mogę cofnąć się w lata dzieciństwa, kiedy to razem z Darcy w jej ogrodzie plotłyśmy cudowne wieńce z kwiatów i genialnie się przy tym bawiłyśmy. Żałowałam, że nie ma jej tu razem ze mną.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 9:51

The member 'Rosalie Yaxley' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 https://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 https://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 https://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 https://www.morsmordre.net/t3514-skrytka-bankowa-nr-290#61348 https://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
Zawód : ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
OPCM : 5
UROKI : 24
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 36
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 10:03

Nie sądziła, że reszta dziewcząt (lub kobiet) będzie mieć podobne przygody. Bo ile pecha może się zmagazynować w jednym miejscu? Sceptycyzm, którego nabyła, przybył wraz z pewnym doświadczeniem życiowym. Jednak, jak widać, Selina nie widziała jeszcze wystarczająco w życiu, bo prawda miała się okazać całkiem inna.
I już pierwsza osoba, która miała obalić jej teorię, praktycznie wpadła na nią, wyraźnie rozkojarzona. Lovegood była już gotowa rzucić jakieś kąśliwe słowa, ale głos, który wydobył się ze strony niezdary, kompletnie ją spacyfikował.
-Ty ciągle głową w chmurach?-odpowiedziała jej, zgadzając się na uścisk, bo niejako mogła ukryć uśmiech w jej włosach.
Zobaczenie kuzynki przyniosło jej niejaką ulgę. Przy niej mogła się rozluźnić. Była kotwicą, która definitywnie mogła sprawić, że mocno teraz stanie na ziemi. I będzie mogła zapomnieć o dręczącym nią śnie. Zawsze senne mary były dla niej wyjątkowo dokuczliwe i igrały z jej umysłem, kompletnie plątając jaźń ze snem. Nie pozwalały myśleć trzeźwo, skupić się na niczym, bo każde najprostsze skojarzenie przywoływało scenę, którą mózg pokazał jej w nocy. Ale Harriett mogła być tylko związana z dobrym snem, prawda?
Przytrzymała delikatnie jej dłoń, gdy się od siebie odsunęły, i zapieczętowała ich więź jednym, krótkim i pełnym powagi spojrzeniem. A może druga blondynka dostrzegła tą miękkość w jej oczach? Nie miało to znaczenia, bo już ją puszczała, by usiąść na trawie. I spróbowała wykrzesać z siebie nieco energii.
-Och, cudownie! Poza jednym drobnym incydentem...-wspomniała na chwilę Kruegera i ich niefortunne spotkanie.-...to właściwie to są jedne z lepszych wczasów jakie miałam.-oświadczyła, uśmiechając się.-Nie mogę doczekać się fajerwerków. No, i zagram w meczu, musicie przyjść z Sethem.-stwierdziła z przekonaniem, prostując się dumnie.-Panna Métier
byłaby tobą zawiedziona.
-zaśmiała się na jej wyznanie, wspominając jedną z nauczycielek sztuki w ich szkole.
Palce, które kiedyś tak sprawnie wygrywały melodię na instrumencie czy były przeznaczone do znaczenia płótna kolorem, ciągle posiadały sprawność, która pomagała im w wplataniu łodyg między sobą. Ścigająca postanowiła jednak sobie utrudnić zadanie, chcąc zrobić gęstszy wianek, a więc używając większą ilość kwiatów. W bardzo abstrakcyjny sposób ta czynność ją relaksowała. A może to krzyki mew zza plaży i szumienie fal?
Podniosła wzrok na kuzynkę, obrzucając ją uważnym wzrokiem, jakby oceniała, jak wygląda.
-Masz czas na zabawę? Zaim ci pomaga czy zostawia wszystko w twoich rękach?-zapytała, unosząc lekko brew.-Mam nadzieję, że nie będę musiała wysyłać mu wyjca.-zaśmiała się, chyba nie mając zamiaru - nie sprowokowana - wprawiać ten plan w życie.[/b][/b]


Powrót do góry Go down
 

Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Płacząca wierzba przy stawie
» Stolik przy oknie
» Dzika plaża.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18