Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Łąka przy plaży   30.10.15 14:26

First topic message reminder :

Łąka przy plaży

Kwiecista łąka nieopodal wybrzeża upstrzona jest wszelkiego rodzaju wielobarwną roślinnością; od polnych stokrotek oraz skromnych chabrów, przez dziką różę aż po bzy, latem to miejsce aż nadyma się od piękna natury. Między kwiatami lawirują pszczoły, trzmiele oraz motyle o wzorzystych skrzydłach. Trudno oprzeć się urokowi tego miejsca, dlatego też czarodzieje zatrzymali je dla siebie i obłożyli zaklęciem odstraszającym mugoli.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raven Baudelaire
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 12:23

Nigdy nie plotła wianków. Może dlatego, że nie miała nikogo, kto by ją tego nauczył i pokazał, że tak można. Nie miała rodzeństwa ani koleżanek przed pójściem do Hogwartu, z kolei kobieta udająca jej matkę nie miała dla niej zbyt wiele czasu. Jeśli Raven wychodziła na zewnątrz, to po to, by wyrwać się z przytłaczających murów posiadłości ojca i porozmyślać na świeżym powietrzu, tak różnym od stęchłych przestrzeni, w których przebywała na co dzień. Zwykle zaszywała się w jakichś zaroślach i czytała, nieskrępowana obecnością dyszącego jej w kark Williama, za wszelką cenę próbującego dopatrzeć się w jej zachowaniu jakichś uchybień, które mógłby odpowiednio ukarać.
Teraz jednak wiodła inne życie, skromne i spokojne, ale miała nadzieję, że okaże się szczęśliwsze niż przeszłość. Została zabrana na Festiwal Lata przez Colina, co miało być próbą przerwania ich ostatnich cichych dni. Mężczyzna namówił ją również do uczestnictwa w akcji plecenia wianków. Wciąż rozmyślając o ich leśnym pikniku i mającej tam miejsce rozmowie, rozdzieliła się z Fawleyem i udała na miejsce, gdzie już zbierały się dziewczęta i kobiety w różnym wieku. Stanęła gdzieś na uboczu tej grupy, która po wysłuchaniu początkowej przemowy, miała rozejść się po okolicy w poszukiwaniu kwiatów, z których mogłyby spleść wianki i rzucać je mężczyznom, na których im zależało. Panna Baudelaire, idąc samotnie, miała pretekst do kolejnych rozważań na temat układu, w jaki się wpakowała, znowu zaczęły nachodzić ją te nieznośne wątpliwości, czy aby na pewno dobrze zrobiła, pokładając w nim takie zaufanie. Jej dłoń niemal odruchowo powędrowała do policzka, gdzie pod zaklęciem maskującym wciąż znajdował się blednący siniak.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 12:23

The member 'Raven Baudelaire' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Diana Rowston
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1696-diana-rowston http://morsmordre.forumpolish.com/t643-dziubek#1865 http://morsmordre.forumpolish.com/t642-dianka#1863 http://morsmordre.forumpolish.com/f102-albemarle-way-14 http://morsmordre.forumpolish.com/t1769-diana-rowston#21074
Zawód : Gracz Quidditcha, ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe.
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 15:29

Ostatnio bardzo dużo myślałam o zamążpójściu. Dlaczego wiec miałam przeoczyć tak ciekawe wydarzenie jak plecenie wianków. Z tego co słyszałam, mężczyźni potem je wyławiają z jezior i tańczą z tą dziewczyną, czyi był ten wianek. A nóż trafię na kogoś ciekawego, kto zechce spędzić ze mną wieczór? Przyszłam więc na wyznaczone miejsce, było tam wiele wysoko postawionych pań i dziewczyn, ja się jednak zbytnio do nich nie zbliżałam. I tak zapewne nie miałabym o czym z nimi rozmawiać. Poczekałam na rozpoczęcie wydarzenia, by ruszyć w poszukiwaniu swoich kwiatów.
Zanim tutaj przybyłam, musiałam sobie przypomnieć jak plecie się wianki. Nie pamiętałam, kiedy ostatni raz je robiłam, a chciałam, aby wyglądały jak najlepiej. Mając całą instrukcję w pamięci rozglądałam się za ciekawym miejsce na zbieranie roślin.
Nigdy nie byłam dobra z zielarstwa i rozróżnianie kwiatów nie szło mi również. Znałam te najbardziej pospolite, które jednak nie wyglądały zbyt widowiskowo. Chciałam czegoś nowego, cudownego, może znaleźć jakiś rzadko spotykany gatunek i tym kwiatem wszystkich uwieść? Na samą myśl o minie tych wszystkich panienek, kiedy to ja zdobywam nagrodę za najładniejszy wianek niezwykle mnie rozbawił. Ale wcale nie byłam jakąś mściwą, pełną złej energii dziewczyną. Po prostu bawiło mnie ich zachowanie i trudno było mi to ukryć. Ale co ja gadam, przecież najważniejsza jest dobra zabawa i późniejsze tańce. Czy mój pociąg do wygrywania musi objawiać się także w tak prymitywnych sprawach jak konkurs na wianek?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 15:29

The member 'Diana Rowston' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://morsmordre.forumpolish.com/t777-puszka#3024 http://morsmordre.forumpolish.com/t731-diana-czy-hel#2491 http://morsmordre.forumpolish.com/f109-ashford-hythe-road http://morsmordre.forumpolish.com/t983-panienka-crouch#5415
Zawód : szlachcicuje
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
OPCM : 7
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 5
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 16:17

Podążyłam za innymi pannami na łąkę przy plaży. Tradycja nakazywała uczestniczenia w takiego typu zabawach. Szli wszyscy, w sensie szły wszystkie damy, to musiałam również iść ja, by nie odstawać za nadto od towarzystwa. Próbowałam się przy tym też łudzić, że będę się świetnie bawiła wśród innych dziewcząt, wśród natury i jej kwiatów, na świeżym powietrzu wolnym od mojej sypialnianej rozpaczy.
Faktycznie mogło się tak zdarzyć, że jakimś przypadkiem mój wianek będzie jednym z najpiękniejszych, wzbudzającym zachwyt innych. Może miał na niego również trafić Garrett? Może miał się okazać tym mężczyzną? Tym mi naprawdę przeznaczonym? I przez takie przypadkowe złapanie moje wianuszka będę wiła marzenia o naszej pięknej przyszłości? Takiej bez tajemnic i pełnej domowego szczęścia?
Wysłuchałam przemówienia pani Avery, po czym kucnęłam, by zerknąć z bliska na znajdujące się u mych stóp okazy. Nie zachwycały wdziękiem, bo zostały już podeptane. Wstałam zawiedziona. Miałam nadzieję, że szybko pozbieram kwiatków do koszyka i będę mogła przerwać to tułanie się po łące.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 16:17

The member 'Diana Crouch' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 2
UROKI : 15
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 19:56

Szłam ścieżką, starając się znaleźć coś ciekawego. Po drodze mijałam wiele maków, stokrotek i niezapominajek, które zbierałam co ładniejsze okazy. Stanowiły bardzo dobrą podstawę do wianka, ale czegoś mi jeszcze brakowało. Nie do końca wiedziałam gdzie jestem, wiedziałam jednak, że drogą wrócę na polanę, tak więc się nie martwiłam. Właśnie liczyłam swoje kwiatki w koszyku, którego miałam przerzuconego przez przedramię, kiedy się nagle zatrzymałam. Stwierdziłam, że przy tej drodze już nic ciekawego nie znajdę i doszłam do wniosku, że po prostu wejdę sobie głębiej. Tak więc skręciłam, na prawo, albo na lewo, bo nie pamiętam i szłam przed siebie w gęstwinę. Przeciskałam się przez krzaki i zarośla, w poszukiwaniu ukrytej polany, kiedy nagle usłyszałam bardzo wysokie dźwięki, które doskonale znałam. A znałam je dlatego, że mieliśmy okazje je poznać w Hogwarcie, a były to chochliki. Stanęłam jak wryta, pierwsze co przemknęło mi przez myśl, to wielkie przekleństwo, którego jednak nie będę przytaczać. Zaczęły one lecieć w moją stronę, a ja zrobiłam szybki obrót i zaczęłam uciekać. Wyciągnęłam różdżkę, która zgrabnie schowana była w torebeczce powiększonej zaklęciem i zaczęłam rzucać za siebie zaklęcia.
Drętwota! Drętwota! – krzyczałam wybiegając na ścieżkę, a potem biegiem prosto w stronę głównej polany.
Gdy tam dobiegłam, chochliki mnie już nie goniły. Nie miałam żadnych nowych kwiatów, oprócz tych zebranych przy ścieżce i cieszyłam się, że żadne mi nie wpadły. Oprócz tego miałam też trochę problemów ze złapaniem oddechu, dlatego szybko postarałam się znaleźć miejsce, gdzie mogłabym sobie usiąść i odpocząć. Spoczęłam na jakimś kamieniu i przez dłuższą chwilę starałam się uspokoić oddech. Zdecydowanie nie powinnam biegać. Kiedy w końcu się uspokoiłam, zabrałam się do robienia wianków.
Cóż, miałam trochę maków, stokrotek i niezapominajek. Stwierdziłam, że stokrotki będą dobrą podstawą do wianka i do nich będę dokładać na przemian kwiaty czerwone i niebieskie. Nie byłam pewna, czy do siebie pasują. Sama nigdy nie założyłabym na przykład czerwonej sukienki i niebieskich dodatków, dla mnie wyglądałoby to bardzo śmiesznie. Wtedy na pewno pojawiłabym się w Czarownicy, ale jako najgorszy strój danego wieczora. Ale bym się skompromitowała. Kwiaty jednak miały to do siebie, że dobrze ułożone wyglądały cudownie. Dorwałam trochę długiej trawy, aby zrobić dobrą podstawę. Nie chciałam przecież, aby mój wianek się zaraz rozpadł. Długa trawa służyła mi także związania poszczególnych części, musiało być mocne i trwałe. Sam wianek wyglądał według mnie bardzo ładnie. Nie był bogaty i nie miał w sobie cudownych, rzadko spotykanych kwiatów, ale mu się podobał. Wyróżniał się przez swoje kolory i to niezwykle mi się podobało. Starałam się pleść go jak najdokładniej, na koniec przymierzyłam i pasował idealnie.




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
Zawód : malarka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
OPCM : 0
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 23:24

Wydaje ci się, że wszystkie kwiaty, które mijałaś dotychczas zostały jako pozostałości piękniejszych, które zebrały dziewczęta biegnące przodem. Dlatego powoli stawiasz stopy i rozglądasz się po ziemi, nie znajdując najpiękniejszych okazów. Zrywasz twarde gałązki z krzewów, fascynuje Cię ich kolor, butelkowozielone twarde liście zakończone ostrymi szpikulcami. Jedna stokrotka. Z głową w chmurach, znów dołujesz się, że nie znajdziesz odpowiednich kwiatów, by upleść wianek, który chciałby złapać Ignatius. Czy to własnie o nim myślisz, kiedy przykładasz pojedyńcze gałęzie do siebie? Zbyt intensywne musiały być to myśli, bo nie zauważyłaś wystającej gałęzi. Potykasz się i przewracasz na twarz. Próbowałaś ratować ją, więc upadając ranisz dłonie, teraz są całe czerwone, mają krew. Nie zajmujesz się jednak zbyt długo tym problemem, bowiem gdy unosisz głowę, widzisz łąkę pęłną kwiatów. Dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że nikt nie szedł w Twoją stronę, więc tym bardziej dziwi cię twoje nietypowo umiejętne poradzenie sobie z terenem.
Kwiaty. Czerwone, bordowe, buraczkowe. Z białymi akcentami, które zapewnią delikatne konwalie. Wychylasz się po najcieplejsze barwy kwiatów, nie chcesz, by twój wianek był zbyt pstrokaty. Właściwie to wystarczyłby ci kwiat bzu i kilka zielonych listków, piwonnie. Wrzucając kolejne okazy do koszyka, zaczynasz poruszać się niby nimfa. Twoja czarna suknia powiewa na wietrze, ty tańczysz w takt muzyki, która dźwięczy ci w głowie. Schylasz się po raz kolejny, kiedy słyszysz, że nie jesteś sama.
Twój wzrok pada na towarzysza. Jest odważny, nie spuszcza z ciebie wzroku, a ten wzrok.. nigdy koniopodobny na ciebie tak nie patrzył. Wyciągasz rękę i właśnie wtedy osiągasz zen. Spędzasz nieco czasu w towarzystwie śnieżnobiałego jednorożca. Nie liczysz minut, mogłoby minąć kilka dni, a ty najchętniej stałabyś z pięknym stworzeniem. Mówisz do niego, szepczesz mu na ucho swoje myśli i nadzieje. Jednorożec ociera się o ciebie, całujesz go pomiędzy oczami, przytulasz się i znów mijają godziny.
Po wszystkim wyglądasz na wewnętrznie uspokojoną. Wiszący na twej szyji talizman, który pozwala ci racjonalnie podejmować decyzje, dziś już się nie przyda. Chcesz wygładzić materiał sukni, kiedy spostrzegasz srebrzysty włos, który na pamiątkę zostawił ci twój nowy przyjaciel. Przez chwilę oglądasz znalezisko i podejmujesz decyzję, że należałoby zabrać ze sobą ów włos. Robisz to i w końcu ruszasz w drogę powrotną. Wydaje ci się, że zgubiłaś się pięć razy, ale finalnie udaje się wrócić na główną polanę. Tutaj siadasz wygodnie z nogami wysuniętymi na bok i zabierasz się za tworzenie wianku.
Twój wianek ma spływające po czole kwiatuszki, jest solidny i gruby. Kolory także ci odpowiadają, są stonowane. Dlatego, kiedy słyszysz, że musisz pozbyć się swojego dzieła, cierpisz wewnętrznie. Udał ci się, panienko!




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Eileen Bartius
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : gajowa w Hogwarcie
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
your worst battle
is between what you know
and what you feel
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/39
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   31.10.15 23:44

Poszukiwanie kwiatów i zrywanie ich było dla niej jak parzenie kawy każdego ranka. Jej nogi kroczyły lekko, jej wzrok płynął po okolicy szukając tych najpiękniejszych sztuk, płatków płonących wyrazistymi barwami. Delikatnymi gestami dłoni odganiała drobne owady bzyczące i szepczące swoimi skrzydłami między liśćmi. Urok tego miejsca absolutnie ją zaczarował. Była wielbicielką przyrody pod każdą postacią, ale chyba nieco za bardzo się dała ponieść magii tego miejsca.
Morze przestało szumieć, nie słyszała już chichotów i kroków dziewcząt. Rozejrzała się dookoła i przełknęła głośno ślinę. Jej stopy oprawione w eleganckie, błękitne półbuty, zawiodły ją na wąską ścieżkę wydeptaną wśród wysokich drzew z wyjątkowo gęstymi koronami. Oh, doskonale, weszła do lasu! Co najwyżej mogła znaleźć tu niezapominajki i gałązki pełne jagód! O ile niezapominajki nie były taką złą opcją, to jagody już raczej odpadały. Postanowiła więc zawrócić... i nagle jej wzrok padł na niewielką kępkę rosnącą niedaleko krzaku dzikiej róży.
Uradowana podbiegła do niej, po czym sięgnęła dłonią do czerwonych amarylisów, które troskliwie otulały szerokimi liśćmi białe narcyzy, jakby chciały z nimi utworzyć coś na wzór godła lub flagi dostojnego państwa. Zaaferowana obfitymi zbiorami, nie zauważyła, że pewne pazerne zwierzątko biegnie w jej stronę. Jak tylko poczuła na skórze ugryzienie, wyprostowała się z piskiem próbując zrzucić z dłoni to, co wywołało ból. Mały szczur wyrył korytarz pod runem leśnym, uciekając, gdzie pieprz rośnie.
Szybko zebrała z ziemi kwiaty, które wyleciały jej z rąk i zaczęła się wycofywać, nie zważając w tej chwili na piekącą rankę. Zwróciła na nią uwagę dopiero wtedy, gdy wyszła na polanę i promienie słoneczne efektownie ją oświetliły. Zatrzymała się, patrząc na swoją dłoń z szeroko otwartymi oczami.
Prócz zakrzepniętej stróżki krwi, która zatrzymała się na nadgarstku, nie było żadnego śladu po ugryzieniu. Nic, ani draśnięcia, ani siniaczka! Zamiast tego trzymała w dłoni gładki, czerwony kamień.
- Na wszystkie mimbulusy... - szepnęła do siebie dziwiąc się temu magicznemu zjawisku.
Po dłuższej chwili udało jej się otrząsnąć z szoku i dostać się na polanę, gdzie z lekka drżącymi dłońmi zaczęła pleść swój wianek. Pomogła sobie elastycznymi źdźbłami trawy i innymi, giętkimi łodyżkami, które rosły blisko jej stóp. Główki amarylisów ułożyła na całej długości wianka, przeplatając je drobniejszymi pąkami narcyzów. Całość zwieńczyła mocną kokardką z kolejnego źdźbła i odetchnęła na koniec. Rozejrzała się za innymi dziewczętami, by poszukać w ich gestach wskazówek dotyczących tego, co dalej mogła zrobić z tą swoją nieszczęsną ozdobą.




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku

Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://morsmordre.forumpolish.com/t777-puszka#3024 http://morsmordre.forumpolish.com/t731-diana-czy-hel#2491 http://morsmordre.forumpolish.com/f109-ashford-hythe-road http://morsmordre.forumpolish.com/t983-panienka-crouch#5415
Zawód : szlachcicuje
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
OPCM : 7
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 5
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   01.11.15 1:07

Niezwykle zajmujące zajęcie – pomyślałam, z niechęcią szukając dalej. Już po kilku minutach zbieranie kwiatków mnie znużyło i zaczęło denerwować. Kompletnie nie znałam się na rosnących wokół okazach, a nie chciałam nazbierać czegoś, co nie nadawało się do wplecenia we wianek. Może właśnie dlatego skupiłam się głównie na zrywaniu różowych i białych hortensji, niemal jaskraworóżowych azalii i oraz biało-czerwonych amarylisów? Może przesadzałam z tymi kolorami? Miałam wrażenie, że aż za bardzo kolory parzyły oczy... Powinnam nazbierać czegoś o delikatniejszych barwach, nie zaś...
Zagryzłam wargę. Nie znałam się na tym. Nigdy nie zbierałam kwiatów do salonowego wazonu. Robiły to domowe skrzaty. Ja jedynie siedziałam i narzekałam na jakiś szczegół, który niekoniecznie musiał mi przeszkadzać. Robiłam to jednak, by poniżyć skrzaty? By pokazać rodzince, jaka ze mnie z krwi  i kości panna Crouch? Pełna klasy, bez skazy i z wielkimi wymaganiami? Garrett kompletnie do mnie nie pasował. Skąd niby pomysł, że mógłby się okazać tym mi przeznaczonym? Był Weasley’em! Nikt się chyba z nimi na dobrą sprawę nie liczył...
Nadepnęłam na jakiś kamień, przez co zorientowałam się, że zachodziłam za daleko. Za bardzo zbliżyłam się do plaży, tu zaś zaczynały rosną same kamyki i piaskowa trawa. Miałam ochotę nawet pacnąć tyłkiem wśród tych traw i popatrzeć na bezkresne wody, ale nie wypadało. Ja zaś musiałam skończyć zbierać kwiaty... Tu raczej na nic nie trafię godnego mego wianka...
Co to? To coś z pewnością cennego! – stwierdziłam w myślach, schylając się po dziwne cosie. Dopiero po chwili skojarzyłam to z nocą spadających gwiazd. Czyżby to właśnie były gwiazdy? Postanowiłam wrzucić je do swego koszyka i wrócić do reszty.


Powrót do góry Go down
Harriett Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1388-harriett-lovegood#11320 https://www.morsmordre.net/t1508-alfons#13822 https://www.morsmordre.net/t1428-veni-vidi-amavi#12332 https://www.morsmordre.net/f170-canterbury-honey-hill https://www.morsmordre.net/t2776-skrytka-bankowa-nr-394#44885 https://www.morsmordre.net/t1818-harriett-lovegood#23281
Zawód : spadająca gwiazda, ponurak
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
stars kiss my palms and whisper ‘take care my love,
all bright things must burn
OPCM : 0
UROKI : 18
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila
the show must go wrong

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   02.11.15 0:20

- Niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią. - zaśmiałam się, uznając za oczywiste to, że z naszej dwójki to właśnie ja myśląc o niebieskich migdałach, wpadam na innych ludzi, jakby ich zupełnie nie zauważając. Selina, jako ta rozsądniejsza, zawsze ściągała mnie na ziemię, ale w tym pozytywnym znaczeniu słów, przez co zapewne niejednokrotnie uratowała mnie od wpakowania się w niefortunne sytuacje. Może gdybym po zakończeniu szkoły, gdy nasze kontakty przestały być na stopie codziennej, dalej słuchała jej racjonalnych rad, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej?
Uśmiechnęłam się promieniście do kuzynki i ścisnęłam lekko jej dłoń, jakbyśmy były małymi psotnymi dziewczynkami hasającymi radośnie po szkolnych terenach, lecz kiedy usiadłyśmy na trawie z koszami pełnymi kwiatów, obrzuciłam ją czujnym spojrzeniem.
- Wyglądasz na zmęczoną. Źle spałaś? - zapytałam, mając nadzieję, że to nic poważniejszego od chwilowego spadku energii. - Incydentem? - powtórzyłam, patrząc na kuzynkę pytająco, lecz jednak nie naciskałam, by rozwijała tę myśl, jeśli nie ma ochoty. - Och tak, fajerwerki na pewno będą piękne. Oczywiście, że przyjdziemy. Ostatnim razem Seth nieco chorował i musiał zostać w domu z panną Moore, był wtedy bardzo rozżalony, że nie mógł zobaczyć w akcji swojej ulubionej ciotki. - zaśmiałam się, z rozczuleniem wspominając dziecięcy upór najmłodszego członka mojej trzyosobowej rodziny, w głowie jednak pojawiła się myśl, że mecze quidditcha potrafią być naprawdę brutalne i czy są to odpowiednie widoki dla małego dziecka. Mimo wszystko liczyłam na to, że na rodzinnym festiwalu zostaną podjęte odpowiednie kroki, by chore ambicje niektórych zawodników nie doprowadziły do krwawego widowiska, zupełnie takiego, jakich nieraz byłam świadkiem za czasów świetności Benjamina i za czasów świetności naszego związku. Dziś nie jestem już sobie w stanie wyobrazić tego, że kiedyś ta brutalność i bezkompromisowość na boisku wydawała mi się być fascynująca. - Pewnie uznałaby mnie za swoją największą wychowawczą porażkę. Chociaż może złagodniałaby nieco, słysząc moją grę na harfie. - zażartowałam, dobywając z kosza kilka kłosów jęczmienia i rozpoczynając wyplatanie bazowej części wianka, w którą miałam zamiar wpleść maki i niezapominajki. Choć niesforne źdźbła początkowo wymykały się na wszystkie strony, stopniowo czynności te szły mi coraz lepiej, gdy dłonie najwyraźniej przypomniały sobie wyplatanie wianków w czasach dzieciństwa.
- Zaim jest szalenie zapracowany, ale bez obaw, nie narzekam na nawał obowiązków. - zapewniłam, wplatając pierwszy mak w kompozycję. Jakżebym mogła narzekać, jeśli przy dziecku pomaga mi guwernantka, a domem i codziennym menu zajmuje się gospodyni? Przez chwilę w milczeniu wybierałam z kosza kolejne kwiaty, w myślach usilnie rozważając to, czy powinnam psuć lekką atmosferę niezobowiązującej konwersacji, czy się powstrzymać i rozciągnąć karminowe usta w kolejnym uśmiechu perfekcyjnej żony i pani domu. - Myślisz, że w życiu ma się tylko jedną prawdziwą miłość? - zapytałam nagle niczym rasowy filozof, wbijając spojrzenie w pleciony przeze mnie wianek, jakby to miało mnie uchronić przed oczywistym okazaniu czujnej Selinie tego, że sens moich słów leży gdzieś indziej niż w sferze hipotetycznych gdybań.




I'm just gonna keep callin' your name
until you come back home

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback https://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 https://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 https://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 https://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
Zawód : hodowca i treser chartów angielskich
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
OPCM : 19
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   02.11.15 12:32

Niestety, ale moje nogi mnie zawiodły. Nie poniosły mnie w żadne miejsce, w które chciałabym udać się sama, a także nie w miejsce, gdzie mogłabym znaleźć naprawdę piękne kwiaty. Trochę bezcelowo szłam wzdłuż brzegu plaży mając nadzieję na znalezienie wśród nich perełki. Pośród traw znalazłam różnokolorowe rośliny, które sukcesywnie odkładałam do koszyka. Później niestety było coraz gorzej. Ziemia jakby bardziej jałowa nie obrodziła w zapierające dech okazy. Kopałam po drodze rozliczne kamyki, które przez źdźbła traw nie mogły polecież wcale daleko. Westchnęłam kilka razy, tak samo jak odgarnęłam ciemne pukle do tyłu. Pośród wydłużającej się wędrówki nie napotkałam już na nic wartego mojej uwagi.
Pomyślałam, że mogłabym zmienić kierunek, lecz wtedy ogłoszono, że czas na zbiory właśnie minął. Udałam się więc w drogę powrotną, zdecydowanie bardziej leniwą niż tą w poszukiwaniu nieodkrytych skarbów. Wsłuchiwałam się w szum fal niedaleko i ciche chichoty innych dziewcząt, które chciały stanąć na podium wiankowym. Mnie w tym samym czasie zrobiło się już wszystko jedno. Ciepłe promienie słońca na skórze uspokajały, sprawiały, jak gdyby czas płynął teraz wolniej. Myślałam o Jowiszu pozostawionym w odmętach domu, o hodowli, którą chwilowo musiałam przekazać jednemu z pracowników. Biedny, nie mógł skorzystać z festiwalu. Nawet, jeśli zapewniał mnie, że i tak nie zamierzał się nań zjawić, to nie ufałam mu na tyle. Lecz czy to dziwne, że nie tylko my z Sylvainem nie jesteśmy zachwyceni całym przedsięwzięciem? Naprawdę było to wbrew logice.
Dotarłam do miejsca zbiórki, po czym ułożyłam się na trawie i próbowałam stworzyć coś ładnego z tego, co udało mi się zebrać. Nie mam pojęcia, czy w ogóle umiem pleść wianki, skoro od zawsze brakowało mi matki i jej wskazówek odnośnie życia każdej młodej damy, lecz? Może? Szczęście początkującego?





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : 7
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   02.11.15 15:59

| :lowe:

Nieco spóźniłam się na rozpoczęcie zbierania kwiatków na wianki, co nie przeszkodziło mi na szczęście w wysłuchaniu większej części przemowy kobiety do tego wyznaczonej. Zachwyciłam się jej słowami podobnie jak wizją zbierania kwiatków na swój własny wianek, po czym ruszyłam wśród bujnych traw, by odnajdować te najpiękniejsze, które najbardziej wpadały mi w oko. Cóż, miałam niemały problem, gdyż wszystkie wpadały mi w oko. Po chwili kompletnie nie wiedziałam, które zrywać, a które zostawić w spokoju.
Tylko kilka razy w życiu miałam okazję uczestniczyć w zbieraniu kwiatków. Kiedyś, będąc jeszcze panienką, zbierałam pełna podniecenia, ciekawości, jaki to kawaler wpadnie na mój wianuszek... Dziś zaś ruszyłam się na moment z domu, by nieco urozmaicić sobie wolny dzionek. Przez następne najbliższe dni, jak przez te kilka poprzednich, miałam pracować, więc to była również jedyna okazja, by uczestniczyć aktywnie w Festiwalu Lata.
Odgarnęłam z twarzy roztrzepane włosy, nieuwięzione przez żadną spinkę. Wiatr nie zapominał o nich jednak, więc latały na wszystkie strony, co i rusz przysłaniając mi widoczność. Uwielbiałam taką pogodę. Była pełna życia i energii. Zdecydowanie tej pozytywnej energii... I te morze! Takie majaczące w oddali! Niczym w bajce, w której aż chciałoby się pozostać na wieki! Alice powinna to zobaczyć! Taki Deimos-marudnik również! Wszyscy, którzy pracowali w Mungu bez wytchnienia! Powinni stanąć bosymi nogami na plaży i oddać się chwili, pozwolić się ponieść szumom i podmuchom. Powinni też odwiedzić łączkę tuż obok plaży, bo te zapachy... Coś niesamowitego! Może tu zamieszkam? Wśród tych wszystkich kwiatów?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   02.11.15 15:59

The member 'Cynthia Vanity' has done the following action : rzut kością

'Kwiaty' :


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : 7
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   02.11.15 16:33

Zaaferowana zbieraniem kwiatków i przelatującymi przez mą głowę myślami, nie dostrzegłam wystającego kamyka, a właściwie sporego kamienia, o który zraniłam sobie stopę. Mimowolnie zasyczałam i upuściłam nadal pusty koszyczek. Chwilkę później sama opadłam obok niego, by obejrzeć pobieżnie ranną nogę. Pomogła mi przy zatamowaniu krwawienia jakaś uprzejma czarownica. Bardzo, ale to bardzo, mocno podziękowałam jej za pomocą i porozmawiałam z nią co nieco o zaklęciach uzdrowicielskich. Niestety, również brała udział w zbieraniu, więc nie zatrzymywałam jej na dłużej. Ponadto sama też powinnam coś uzbierać, prawda? Skoro już pofatygowałam się, by przyjść.
Wstałam i ruszyłam się z miejsca, ale nie uszłam za daleko, bo rana kuła. Była niewielka, niesamowicie chwilkę wcześniej krwawiła oraz bolała przy każdym kroku. Musiałam się nią zająć zaraz po powrocie do domku, by jutro móc biegać po szpitalnych oddziałach... Nie męczyłam więc nogi, siadając sobie na jakimś, wyglądającym na wygodny, kamieniu. Uśmiechnęłam się, gdyż dostrzegłam wokół niego proste koniczynki i to z nich postanowiłam ostatecznie upleść swój wianek. Znalazłam nawet czterolistną koniczynkę i coś, co było bodajże czaszką szczura. Oba niezwykłe obiekty wsunęłam do kieszeni w swojej spódnicy i zajęłam się dalszym uplataniem wianuszku. Następnie zaś pożegnałam się z kilkoma kobietkami i wróciłam do siebie, bo noga mi niemiłosiernie dokuczałam. Bałam się, by nie wdało się jakieś zakażenie...




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
 

Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Płacząca wierzba przy stawie
» Stolik przy oknie
» Dzika plaża.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18