Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pomost

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pomost - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime13.11.15 21:03

First topic message reminder :

Pomost

Długa drewniana kładka rozciągająca się nad morską tonią; znany spacerniak, miejsce schadzek, perfekcyjny punkt obserwacyjny tak nieba, jak i morza. Dróżka do niego wiedzie od plaży dróżką wychodzoną w zaroślach, niezmącona cisza przyciąga w te strony zwłaszcza łowców ingrediencji polujących na rzadkie gatunki zaczarowanych rybek pławiących się w morzu. Miejsce to ma również swoją mroczną stronę - jesienią przyciąga nadzwyczajnie dużo romantycznych samobójców - topielców, którzy chcą skończyć swoje życie w morzu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime20.10.20 14:59

Wczoraj ruszyłem z portu w poszukiwaniu Szafirowego Wzgórza, o którym nie tak znowu dawno temu mówiła mi sama zamieszkała tam królewna, ale po drodze postanowiłem zrobić krótki przystanek by móc spotkać się z kimś, kogo widok sprawiał, że usta same wyciągały się w uśmiechu. Podróżowałem sam, Łapserdaka zostawiając w porcie by pilnował naszego uroczego mieszkanka podczas mojej nieobecności, właściwie miałem ze sobą tylko magiczną torbę, wypełnioną kilkoma rzeczami. Teraz także to, co zgromadziliśmy z panną Grey, żeby ustawić sobie prowizoryczne stanowisko; co prawda nie potrzebowałem pieniędzy, skoro regularnie kapało mi ze skarbców Rosierów, ale postanowiłem zachować to dla siebie, nalegając na to spotkanie trochę pod pretekstem kurczących się funduszy - Co ci się stało? W coś ty się znowu wplątała? - marszczę brwi w wyrazie poirytowania, bo przecież prosiłem, żeby nie pakowała się w żadne kłopoty i na siebie uważała. Kręcę głową, rozkładając ostatnie krzesełko, po czym sięgam do torby żeby wyjąć z niej piersiówkę i odrzucam worek pod stolik. Ustnik zaś przykładam do warg, ciągnąc z wnętrza porządnego łyka niezbyt mocnej, kwiatowej nalewki. Zerkam na dziewczynę z ukosa, trochę podejrzliwie, ale czy naprawdę powinienem się denerwować? Czy nie zdawałem sobie sprawy, że jeśli poproszę o jedno, to bankowo przy pierwszej lepszej okazji zrobi dokładnie odwrotnie? Taka przecież była - Może być - dla mnie brzmi jak plan, chętnie pogapię się na ludzi wyszukując w ich aparycji najbardziej charakterystycznych cech i poprzelewam swoje prześmiewcze wizje na papier; może nawet nie dostanę za to w łeb - Mhm - kiwam głową, odkładając piersiówkę, coby wspomóc ją w wystawianiu już gotowych szkiców - No jasne, wiele razy, wyjątkowo opłacalne szczególnie w tych bardziej turystycznych miejscach. Robiłem też pocztówki, takie malutkie akwarelki z widoczkami, po jednym syklu za sztukę. W sumie mam akwarele, więc jeśli długo nikt się nie napatoczy, możemy popróbować, a nuż ktoś, kto nie będzie chciał mitrężyć czasu na pozowanie skusi się chociaż na to - wzruszam ramionami i kiedy wszystko jest już ustawione, opadam ciężko na jedno z krzeseł. Jestem boso, w gaciach przed kolano i koszuli z krótkim rękawem, bo lato w tym roku zaskoczyło nas wyjątkowo wysoką temperaturą, nie ma co się gotować w zbyt wielu warstwach odzienia. Przesuwam spojrzeniem wzdłuż dziewczęcej sylwetki, zatrzymując je na paskudnych bliznach szpecących przedramiona; wspieram dłoń na blacie stolika postukując w niego palcami. Póki co było pusto i spokojnie, ale gdzieś z oddali doszedł nas czyjś śmiech - oho, czyżby zbliżali się potencjalni klienci?






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime20.10.20 18:10

Blizny na przedramionach towarzyszyły jej od dłuższego czasu, toteż często o nich po prostu zapominała. Nie miała z resztą czasu, aby krzywić się, patrząc w lustro. Zabiegana, ostatnio niewiele myślała o swoim wyglądzie. Pytanie Johnatana dość mocno ją więc zaskoczyło, a ostry ton sprawił, że Gwen od razu spojrzała na przyjaciela z wyrzutem. To wszystko szło nie tak. Od tamtego felernego dnia w jej londyńskiej łazience  spotykali się zadziej, a atmosfera pomiędzy nimi nie potrafiła się w pełni oczyścić. Malarka wolała jednak wypierać powody tego tak długo, jak tylko się dało. Johny wcale nie mógł być w niej ani zakochany, ani w ogóle nie mógł przecież nawet przypuszczać, że jest powiązana z Zakonem.
W nic – niemal odwarknęła, odzywając się automatycznie. Po chwili jednak wzięła głęboki oddech, aby nieco rozluźnić głos: – Zacięłam się. Zaklęcie leczące poszło nie tak. A potem dostałam alergii. – Wzruszyła ramionami. W większej mierze mówiła prawdę, więc wcale go nie okłamywała. Prawda, że tak było? Inne opcje nie wchodziły w grę.
Podrapała się odruchowo w nieprzyjemnie podrażnione, swędzące miejsce. Ugh, musi nauczyć się lepiej bronić, bo jeśli dalej jej tarcze będą tak słabe, prędzej czy później sięgnie ją poważniejsze zaklęcie.
Możemy to robić w wolnym czasie. – Skinęła głową. Jeśli nie sprzedadzą ich dzisiaj zawsze mogą je choćby komuś wręczyć, a nie stracą na tym szczególnie wiele.
Już miała usiąść na swoim miejscu i przygotować ołówki, gdy zastygła w bezruchu, spoglądając na chłopaka:
Johny, ja… mi naprawdę nic nie jest, OK? I ja się w nic nie wplątuje i nie wymyślam sama. Jak chcesz być na kogoś zły to w Ministerstwie teraz pretendentów nie brakuje. – Westchnęła. Gdy w tym budynku pracował jeszcze ktokolwiek prawy, wyłączając oczywiście szpiegów Zakonu? Jeśli jacykolwiek tam jeszcze się ostali. W każdym razie nic o takowych nie wiedziała.
Mimo osłon morska bryza poruszała jej lokami, wiec dziewczyna odruchowo odsunęła je z okolic twarzy. Usiadła na swoim niezbyt wygodnym, polowym krześle i czekała, aż Johnatan w końcu zwoła ewentualnych klientów, aby mogli zabrać się do pracy.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime20.10.20 21:36

Wbijam w nią spojrzenie mrużąc nieznacznie ślepia, jakbym z samego wyrazu twarzy chciał wyczytać o co chodzi - Zacięłaś, mhm - mruczę, chociaż nie do końca w to wierzę; niemniej, nie będę jej ciągnął za język, jeśli nie chciała być ze mną szczera - to nie, powinienem się już przyzwyczaić - Jasne - kiwam głową, zmarnować się nie zmarnują, co najwyżej będą kurzyć między innymi obrazkami z podobnej kategorii, aż ktoś, ja albo Gwen, da im nowe życie chociażby wysyłając do bliskich. Zerkam w kierunku horyzontu, mrużąc ślepia atakowane ostrymi promieniami słońca i dopiero kiedy odzywa się ponownie, powracam do niej spojrzeniem - Okej, zrozumiałem - wzdycham przeciągle, chociaż to wcale nie brzmi jakbym faktycznie rozumiał; po prostu bolało mnie to, że mi nie ufa - Już o tym nie gadajmy - bo nie chciałem wracać do niewygodnych tematów, to miało być przyjemne popołudnie, spędzone tak, jak robiliśmy to zanim wszystko zaczęło się powoli sypać. Zmieniło się naprawdę wiele i myślę, że obydwoje o tym doskonale wiedzieliśmy - O patrz, ktoś idzie - macham łbem w kierunku zbliżającej się do nas parki, która zresztą również zerka w naszą stronę. No to co? Trzeba kuć żelazo póki gorące! Wstaję ze swojego miejsca i uśmiecham się promiennie, machając do nich jedną ręką - Dzień dobry!... - zaczynam, a później uskuteczniam bajerę, że może portrecik dla pani, no taka uroda to się przecież aż prosi o uwiecznienie! A dla pana może karykatura? Żeby się nie nudził czekając na swoją lubą, będzie zabawnie, a ja obiecuję nie być zbyt krytyczny. Niedrogie to, co łaska dla ulicznych artystów, bo w tych czasach ciężko pracować w kulturze. Patrzą po sobie, ale wiem już, że łyknęli haczyk, a przynajmniej ona, on z kolei nie może jej odmówić, więc ostatecznie obydwoje kiwają głowami, że w sumie czemu nie, to będzie miła odskocznia i urocza pamiątka - Świetnie! - klaszczę w dłonie, po czym wskazuję im miejsca, uroczą damę kierując pod skrzydła Gwendolyn, a samemu zgarniając jej cudownego rycerza. Zasiadam na jednym z krzeseł, przez chwilę przyglądam się mężczyźnie, po czym powoli zaczynam skrobać po papierze. Przy okazji zagaduję - co tu robią i w ogóle, krążę raczej wokół błahych tematów (nikt przecież nie chce dyskutować o poważnych, kiedy przyszedł się chociaż na chwilę zrelaksować), może jak będziemy mili i przyjaźni to sypną nam więcej?






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime20.10.20 22:24

Gwen naburmuszyła się, słysząc odpowiedź Johnatana. Wprawdzie szansa, że chłopak jej uwierzy w pełni była nikła, ale mógłby zachować się przynajmniej jakoś… milej. Czy tak zachowywało się złamane serce? Dziewczynie po raz pierwszy przyszło na myśl, ze może lepiej, może zdrowiej byłoby, gdyby przestała się z nim kontaktować. Może nie na zawsze. Po prostu aż mu przejdzie. Bo w końcu przejdzie, prawda? Tylko jak ona sama mogłaby to przeżyć? Znajomi z Zakonu byli oczywiście istotni, cześć z nich mogłaby nazwać przyjaciółmi, ale to Johny był jej ostoją z lat szkolnych, nie oni. To z nim spędzała w ciągu ostatniego roku najwięcej czasu. Mogła nie widzieć w nim materiału na męża, ba, nawet na partnera, ale musiała przyznać, że była na swój sposób uzależniona od jego obecności. Tylko czemu nie mogło być jak dawniej? Tak swobodnie, tak… spokojnie i beztrosko. Jak wtedy, gdy ćwiczyli zaklęcia transmutacyjne.
Jak wolisz – mruknęła tylko, nieszczególnie pocieszona. DLATEGO właśnie nie mogła z nim być. Czemu on zawsze musiał uciekać od trudnych tematów? Tak mógł tak bardzo odcinać się od wojny, mimo że dotyczyła bezpośrednio jego samego? Skoro nie chciał być jakkolwiek aktywny nie miała prawda do czegokolwiek go zmuszać. Jednocześnie jednak nie mogła powiedzieć mu całej prawdy, a to w tej chwili wykluczało z jej życia zbyt wiele.
Właściwie lepiej, że nie mieszkała już w tej sytuacji we własnym mieszkaniu. Do rezydencji Macmillanów nie miał jak tak swobodnie przychodzić, widywali się wiec rzadziej… a to paradoksalnie ułatwiało cala sprawę, a przynajmniej pomagało w ukryciu jej pod dywanem przez większa część czasu.
Po chwili jednak nie ma już czasu na smętne myśli, po Johny bierze się do pracy i Gwen musi skupić się na klientce. Rozmawia milo, z uśmiechem, starając się wyczuć kobietę, sprawnie rysując jej portret. Wie, jak rozmawiać z modelkami i jak sprawić, by poczuły się swobodnie, bo przecież robi to od dawna. Poza tym z panią zawsze jej jakoś łatwiej, niż z panem. Z resztą, zawsze wolała damskie portrety. Szczególnie, że męska anatomia zawsze wydawała jej się nieco… wstydliwa.
Johny, masz tam gdzieś jeszcze zapas ołówków? – spytała w międzyczasie, próbując ignorować otaczający ich relacje w ostatnim czasie chłód. – Bo chyba ten jest połamany w środku – dodała, po chwili wracając do dalszego rysowania klientki.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime21.10.20 0:57

Śmieję się głośno kiedy mój model prosi bym przymknął oko na niektóre zbyt charakterystyczne cechy; no nie wiem, nie wiem, zobaczymy co da się zrobić - ostatecznie nasz klient, nasz pan, prawda? A ja chciałem żeby byli zadowoleni z naszej pracy. Gadka jakoś się kręci i dopiero kiedy Gwen zwraca się bezpośrednio do mnie odrywam spojrzenie od mężczyzny, spoglądając na nią z delikatnie uniesionymi brwiami - Hm? A tak, poczekaj - kiwam łbem; o pardon, drogi panie, sekunda nieplanowanej przerwy. Sięgam po torbę, wyciągając z wnętrza więcej ołówków, zawiniętych w materiałowy przybornik - Trzymaj - podaję je przyjaciółce, obrzucając ją przelotnym, ciepłym uśmiechem. Mogliśmy się kłócić i nie dogadywać, ale to wciąż była Gwen, która w pewnym momencie po prostu zauroczyła mnie swoją niewinnością i słodyczą. Mogłem być zły, ale naprawdę nie wyobrażałem sobie byśmy mieli zakończyć tę relację, tak po prostu, ze względu na bezsensowny konflikt niektórych interesów. Jeszcze przez chwilę nie spuszczam z niej wzroku, właściwie do porządku przywołuje mnie dopiero ciche chrząknięcie mężczyzny - Już, już - kiwam głową, na nowo rozwalając się na siedzisku. To nie trwa długo i pierwsze prace są gotowe, a klienci chyba zadowoleni. Panna chichocze cicho podziwiając karykaturę swojego chłopa, a on z podziwem rusza łbem, mówiąc, że Gwen ma wielki talent. Pierwsze monety lądują w kapeluszu - niezbyt wiele, ale rozumiem, żyliśmy w ciężkich czasach. Oddalają się niespiesznie, a ja unoszę w kierunku panny Grey rękę, by zbić z nią piąteczkę - Teraz to już z górki - mówię, chociaż na horyzoncie brak kolejnych klientów. W zamian wyjmuję farbki, by nie siedzieć bezczynnie. Czas mija powoli, a my nie rozmawiamy za dużo, jeśli już to o sprawach nieistotnych, takich jak choćby który kolor będzie bardziej pasował do całości? Albo co to tam, na horyzoncie, to mewa? W pewnym sensie jest... przyjemnie, chociaż wciąż nie tak jak dawniej. Nawinęło się jeszcze kilku zbłąkanych klientów - starszy pan z wnuczką, która koniecznie chciała portret; kilku chłopców łasych na karykatury, ale chyba bardziej na moją piękną towarzyszkę, bo kiedy ja pracowałem, oni usilnie starali się ją poderwać. Też coś, głupie gnoje; potem nastolatka z matką zażyczyły sobie wspólny portret i kolejna zakochana para, na kolejnym podwójnym i podwójnej karykaturze w gratisie bo mi się nudziło. Byli też tacy, którzy skusili się na nasze pocztówki, więc w ogólnym rozrachunku udało się uzbierać trochę hajsu. Nie wiem kiedy dokładnie południe zmieniło się w wieczór, wciąż jednak tak samo upalny - Chyba mam już dość - mówię w końcu, przeciągając się kiedy wstaję z krzesła. Opieram się o jeden z drewnianych słupów i zaczynam kręcić sobie papierosa - A ty jak? Zmęczona? - zagaduję, chociaż ślepia wlepiam we własne palce rolujące fajkę - Policzysz nas? - w sumie byłem ciekaw ile zdołaliśmy uciułać przez cały ten czas.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime21.10.20 9:29

Gwen nie ma takiego problemu jak Johny. Nie maluje karykatury i co najwyżej odruchowo nadaje kobiecie nieco szlachetniejsze cechy, aby była zadowolona z tego, jak wygląda. Dobrze wie, jak wrażliwa jest kobieca samoocena, a przecież to, co robi w tej chwili ma jedynie poprawić nastrój kobiety i sprawić jej odrobinę radości. To nie była praca twórcza, w której miała zawrzeć samą siebie, swoje poglądy i uczucia. Teraz dzieliła się jedynie swoim talentem, niczym więcej.
Przyjęła ołówki od Johnatana, dziękując mu odruchowo i natychmiast zabierając się do dalszej pracy. Nie zwróciła uwagi na jego przedłużające się spojrzenie, od razu wracając w pełni skupienia do klientki. W końcu jednak obydwie ilustracje były skończone, para zadowolona, a szanowny pan artysta Bojczuk i panna Grey mogli zachęcać kolejne osoby do pozowania. Grupa zainteresowanych nią dzieciaków w pierwszej chwili wywołała u niej speszenie, jednak po chwili zauważyła, że im bardziej gra w ich grę tym bardziej są zadowoleni. Nie przesadzała, nie potrafiła być w tych względach zbyt otwarta, jednak miły uśmiech i lekki flirt zapewniły im dodatkowe kilka groszy od młodych chłopaków, wyraźnie spragnionych kobiecego zainteresowania. Cóż, dziś miała sprawiać, że ludzie po prostu czuli się lepiej sami ze sobą. Mogła trochę przy tym poudawać, prawda? Korona nie spadnie jej przecież z głowy, a Johny nie będzie jej za to oceniał.
W końcu jednak i ona poczuła się zmęczona. Cały dzień spędzony w upale, na tworzeniu, z krótką tylko przerwą na posiłek był dość trudny, nawet porównując ilość pracy, którą wykonywała w Oazie.
Tak, trochę. Mój nadgarstek… Dawno nie rysowałam aż tyle – powiedziała, strzepując rękę, aby rozluźnić mięśnie.
Na jego pytanie pokiwała głową. Nie znała się na ekonomii i zarządzanie majątkiem zdecydowanie nie było jej mocną stroną, ale przecież chodziła na lekcje matematyki, znała tez postawy numerologii. Coś takiego nie przerastało jej umiejętności, a w tym względzie ufała bardziej sobie, niż jemu. W tym czasie Johny mógł z reszta swobodnie zacząć zbierać ich szpargały. Gdy policzyła zebraną sumę, podała ją chłopakowi:
No, całkiem ładnie, zważając na okoliczności – skomentowała. – Gdzie teraz idziesz, Johny? Powiedziałam Macmillanom, że znikam do wieczora, chociaż chyba chętnie po prostu poszłabym spać. – Ziewnęła, jednocześnie powstrzymując się przed drapaniem swędzących miejsc. Pracując, zapomniała o przewrażliwionej skórze, jednak teraz, gdy znów miała wolne ręce, jej ciało jakby przypomniało sobie o własnych uszkodzeniach.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime21.10.20 17:15

Ślinię papierek i sklejam papierosa, od razu umieszczając go między wargami, końcówkę odpalam od różdżki, głęboko zaciągając się pierwszą chmurą dymu, przyjemnie łaskoczącą przeorane latami jarania płuca. Niespiesznie zabieram się także do zbierania naszych rzeczy, chociaż kiedy wręcza mi pieniądze, nie jestem nawet w połowie - Mhm, ładnie - uśmiecham się, właściwie spodziewałem się zdecydowanie mniejszego utargu, a tu proszę! Jednak ludzie pozostawali wrażliwi na sztukę, to dobrze, może nie umrzemy z głodu jak działania wojenne zaostrzą się jeszcze bardziej. Zbieram kolejne rzeczy, upychając je w swojej magicznej torbie, albo tych należących do panny Grey, zerkając na nią co jakiś czas - Właściwie jestem w drodze, mam zamiar odwiedzić jedną znajomą na wsi, potrzebuje pomocy w połataniu starej łódki i obiecałem, że to zrobię. Mam nadzieję dotrzeć do niej już jutro, a dzisiaj? Hm - marszczę brwi, zastanawiając się nad tym co właściwie zamierzałem dzisiaj robić? Prostuję się i podaję jej torebkę - To twoje. Dzisiaj chyba zostanę w okolicy, znajdę sobie jakieś miejsce przy plaży, gdzie mogę się rozłożyć, rozpalę ognisko, upiję się i przeczekam do rana - wzruszam ramionami - A ty? Masz jakieś plany? Możesz dołączyć jeśli masz ochotę, uwijemy ci gniazdko z liści i będziesz mogła się zdrzemnąć - śmieję się. Ciągnę ostatniego bucha, peta dogaszam o deski pomostu i chowam w kieszeń - później się wyrzuci w jakiejś popielniczce, bo nie chciałem zostawiać po sobie syfu, a czasem nosiłem w kieszeniach zdecydowanie gorsze rzeczy niż to - Ale mam czas, więc chyba poczekam aż zrobi się trochę ciemniej. Póki co muszę się ochłodzić, spociłem się jak wieprz przez to słońce - wywracam oczami, ale taka prawda. Rzucam okiem naokoło - pusto, chyba więc mogłem wykorzystać okazję - Będę się rozbierał, nie patrz... To znaczy, mnie to tam nie przeszkadza, ale sama wiesz - jak ostatnio się zacząłem przy niej rozbierać to zamieniła mnie w gęś, czego tym razem wolałbym uniknąć, dlatego wolę ostrzec, żeby zdążyła odwrócić wzrok, zamknąć oczy czy cokolwiek. Szybko pozbywam się ubrań, które zresztą odrzucam na pomost i już po chwili chlup! Wskakuję do wody (tak najlepiej, od razu z grubej rury, a nie tam się pieprzyć z powolnym zamaczaniem kolejnych części ciała) - jest przyjemnie chłodna, ale nie za zimna, właściwie idealna dla rozgrzanej słońcem skóry - Jest super przyjemna, powinnaś spróbować!






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime21.10.20 21:31

Johny wcale się nie śpieszy przy zbieraniu szpargałów, ale Gwen wcale nie ma mu tego za złe. Nigdzie jej się przecież nie śpieszy, a przynajmniej nie dziś, ani nie teraz. Do Oazy i tak nie zdąży już zajrzeć, chociaż może na chwilę? Mogłaby chociaż nakarmić kozę i spędzić z nią kilka minut. Tylko niedługo zrobi się ciemno. Nie miała pojęcia, czy to ma jakiś większy sens. A zapewne gdy już się tam zjawi to nie będzie w stanie odejść do późnej nocy.
Podzieliła finanse po równi, tak jak się z resztą umówili i schowała bezpiecznie swoją część, aby następnie również zacząć zbierać rzeczy. Wbrew pozorom, było tego trochę. Wydawało jej się, że czuje się zupełnie miło i swobodnie, że właściwie jest… jest trochę tak jak dawniej? Kolejne słowa Bojczuka jednak przywiodły jej na myśl kilka niekoniecznie miłych wspomnień.
Zobaczyła przed oczami Johnatana, który zaprosił ją do kawiarni po to, aby ją przeprosić. To wtedy dał jej Betty. I to wtedy, na jej oczach, całował nieznajomą kelnerkę. Przynajmniej jej nie znaną, bo jemu już chyba jednak tak i nie mógł się powstrzymać. Musiał, po prostu musiał to zrobić. Przypomniała sobie też treść wyjca, który trafił do jej łazienki. Tego, który nader wyraźnie sugerował, że Johny wcale nie prowadzi się tak, jak powinien. Na dodatek, nie tylko cierpi przez to sam, ale też przenosi efekt niechlubnego życia na innych.
Czy każde spotkanie malarza z kobietą kończyło się w taki sposób? Czy, gdyby tylko ona zgodziła się na jego liczne sugestie i propozycje, byłaby jedną z tych zranionych dziewczyn, które o tym, że zostały zranione dowiadywały się pewnie po czasie? A może oprowadziły się równie zuchwale, tyle, że mężczyźnie w takiej sytuacji łatwiej jest wybrnąć.
Poza tym on jakoś nigdy u niej nie spal. Nigdy. Czy to dlatego, że wciąż mu odmawiała? Czy tylko dzięki temu ich relacja jeszcze jakkolwiek wyglądała?
Nic dziwnego, że panna Grey poczuła ukłucie irytacji i otworzyła usta, nim zdążyła pomyśleć:
Jakąś łódkę w jej sypialni zapewne? – mruknęła, nieszczególnie miłym tonem.
Pokręciła głową, czując, że wcale nie ma ochoty zostawać z chłopakiem w nocy, na plaży. Jeszcze coś by sobie pomyślał, jeszcze cos by sobie ubzdurał, jeszcze ona jakimś cudem miałaby przypływ grzesznej słabości, której wcale nie chciała. Kusiciel jednak nie spał, zwłaszcza nocą, prawda?
Nie, Johny, nie trzeba, ja… Macmillanowie będą się o mnie martwić, ich skrzaty donoszą o wszystkim.
Odwróciła wzrok, gdy chłopak zaczął ściągać ubrania. Nie miała szczególnej ochoty patrzeć, źle się z tym czuła, zwłaszcza jeśli chodziło akurat o n i e g o. Po chwili usłyszała plusk:
Na pewno. Ale ja nie umiem pływać, lepiej… lepiej, bym nie próbowała. I chyba po prostu pójdę. – Chwyciła swoja leżąca na ziemi torbę: – Nie będę ci przeszkadzać.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Pomost [odnośnikPomost - Page 5 I_icon_minitime21.10.20 23:57

- Słucham? - wytrzeszczam oczy i rozchylam w zdziwieniu wargi, bo nie wierzę, że naprawdę to powiedziała. Mógłbym zaprzeczyć, przecież z Frances łączyła mnie tylko zwykła znajomość, była siostrą Keata, nawet gdybym chciał z nią poświrować, to jestem pewien, że starszy Burroughs szybko i dosadnie wybiłby mi to z głowy. Poza tym byłem jej coś winien za to, że pomogła mi wtedy w tym pieprzonym skrzydłem. I naprawdę chcę wytłumaczyć to Gwen, ale nie podoba mi się jej ton, a może przede wszystkim fakt, że odrzuciła mnie tyle razy, że totalnie nie miała prawa odstawiać podobnych wątów - To chyba... niekoniecznie twoja sprawa - rzucam, ucinając temat. Nie chcę być niemiły, tym bardziej nie chcę się kłócić, więc mam nadzieję, że nie będzie ciągnąć tematu, a nawet jeśli, obiecałem sobie, że postaram się zignorować każde kolejne oskarżenie rzucone w moją stronę. Cudownie wiedzieć, że ma o mnie właśnie takie zdanie, chociaż ja nigdy jej przecież nie oceniałem. Może powinienem zacząć? Najlepiej przez pryzmat tego, co powiedziała mi ostatnio w Miodowym Królestwie - Jak wolisz - wzruszam ramionami. Nie zamierzałem nalegać, to była jej decyzja, chociaż nie ukrywam, że miło byłoby mieć towarzysza... z drugiej strony w ostatnim czasie nieczęsto zdarzało mi się mieć chociaż chwili tylko dla siebie (przecież melinowałem w domu Philippy, a nawet jeśli akurat nie było jej w mieszkaniu, to Łapserdak kręcił się tam praktycznie bez przerwy), więc być może będzie to dobra okazja to zastanowienia się nad niektórymi sprawami, do ułożenia pewnych faktów w głowie i kontemplacji nad tym co dalej - Już teraz? W tej chwili? - pytam, podpływając bliżej pomostu, wyciągam obie ręce, chwytając się desek i zerkam na dziewczynę z dołu - Powinnaś nauczyć się pływać, przydatna umiejętność - kiwam łbem; ja mógłbym jej w tym pomóc i może nawet innym sposobem niż terapia szokowa - No ale nie zatrzymuję cię jeśli musisz już iść - chociaż chyba bardziej jeśli chcesz już iść. Odpycham się od krawędzi pomostu, wypływając kawałek dalej, wgłąb wody ciągnącej się po sam horyzont.

/ztx2






Powrót do góry Go down
 

Pomost

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21